Anais - 2014-07-13, 20:17 Tymczasem dziewczyna tkwiła w wodzie po same piersi uważnie, aczkolwiek nieco dyskretnie, jakby z dystansem śledzą już każdy kolejny ruch mężczyzny wyłaniający się z wody na ląd. Splotła palce na razie nie mając najmniejszej ochoty wyjść z basenu. Usłyszawszy znajomy głos otrząsnęła się z dziwnego zamyślenia i spojrzała iskrzącymi ślepiami na Jaspera. Zaciskając usta w cienką kreskę zaprzeczyła ruchem głowy. -I tak nie mam nic do roboty.- odezwała sie po dłuższym czasie milczenia. Oczko puszczone w jej kierunku wywołało na twarzy brunetki znaczny uśmiech, który w momencie rozpromienił nieco jej bladą twarz. Zawsze zachowywała znaczny dystans przy spotkaniu z kimś, szczególnie jeśli o mężczyzn chodzi, a tym bardziej zupełnie jej nie znajomych. W końcu jakby na to nie patrzeć wiedziała, tylko jak ma na imię i jak wygląda, co jest raczej sprawą oczywistą. Po prostu taka już była - znacznie wycofana i cicha, może nawet i zamknięta w sobie? Zamrugała kilkakrotnie powiekami spoglądając znów, jakby nieśmiało na mężczyznę spod gęstego wachlarzu ciemnych rzęs. Odchrząknęła cicho podenerwowana ciszą, która zapadła między nimi na pewien czas. Korzystając z tej chwili zbliżyła się do krawędzi basenu i podpierając się dłońmi sprawnie wydostała z wody mocząc jedynie nogi, do kolan. Usiadłszy na skraju wykręciła długie włosy z wody i w tym samym momencie usłyszała pytanie. Nim spojrzała na Jaspera zmierzyła uważnie przestrzeń między nimi, upewniając się, że jest wystarczająco duża i dopiero potem przeniosła wzrok na twarz mężczyzny. -Może tydzień, dwa...- odpowiedziała zastanawiając się przez krótką chwilę. Kolejne pytanie przysporzyło jej nieco kłopotu. Sama do końca nie wiedziała dlaczego wybrała akurat to miejsce, a nie chciała, by jej odpowiedź zabrzmiała banalnie. Wzruszyła więc ramionami spoglądając nań pytającym wzrokiem. -Zabrzmi to banalnie, ale sama nie wiem.- odezwała się w końcu nieśmiałym spojrzeniem badając ciało mężczyzny. Była pełna podziwu dla ludzi, którzy potrafią ot tak wyłożyć się na słońcu i opalić. Jej skóra jak zwykle pozostawała blada, niemalże biała w porównaniu z niektórymi osobami. Czasem nawet zazdrościła, ale to chwilowe uczucie mijało, kiedy tylko pomyślała sobie o konsekwencjach spalenia się.Jasper Nowell - 2014-07-14, 23:00 Mężczyzna zaśmiał się cierpko kiedy usłyszał powód przyjazdu do miasta przedstawiony przez dziewczynę.
- Wygląda na to, że to samo nas tu przywiało – uśmiechnął się krótko, zamyślając się chwilowo. On i jego siostra, która swoją drogą gdzieś mu zaginęła, chcieli po prostu uwolnić się od rodziców i wybrawszy pierwsze lepsze miejsce, po prostu postanowili do niego ruszyć. Jasper chciał uwolnić się od przeszłości, od świata, w którym nie czuł się dobrze. Wiedział, że byli tam ludzie, którzy nie tolerowali go takiego jakim był i nie akceptowali z tym co w życiu przeżył. Pewnego czasu było to dla niego tak niepojęte, że chciał skończyć swój żywot, ale ostatecznie Melanie powstrzymała go od zrobienia największej głupoty w swoim życiu. Musiał jednak zmienić otoczenie i zacząć żyć od nowa, a póki co wychodziło mu to na lepsze.
Przyjrzał się uważnie dziewczynie, mrużąc przy tym jedno oko, aby lepiej ją widzieć. Promienie słoneczne były dziś tak mocne, że raziły wprost niemiłosiernie i niemal od razu rozgrzewały ciało do takiego stopnia, że nie można było wytrzymać bez zanurzenia się w wodzie. A to podsunęło mężczyźnie swego rodzaju pomysł.
- Ścigamy się? – zagaił, uśmiechając się przy tym zachęcająco – kto pierwszy przepłynie w tą i z powrotem może wybrać nagrodę – w tym momencie wyciągnął do dziewczyny rękę, a jeśli ta ją uściśnie to znaczy, że przyjęła jego mały „zakład”. Przez chwilę rozmyślał czy nie był to aby głupi pomysł, ale ostatecznie uznał, że dziewczyna nie wygląda na taką, która wymyśliłaby jakiś idiotyczny pomysł na wygraną. Zdawała się bardziej stonowana i wycofana, dlatego w tej kwestii czuł się w miarę bezpiecznie. On także nie należał do tych bezczelnych i niegrzecznych chłopców, którym w głowie tylko jedno. Wręcz przeciwnie. Był poukładanym, miłym dwudziestokilkulatkiem szanującym kobiety ponad życie. Może nawet da jej trochę fory, żeby mogła wygrać? A może właśnie to on będzie musiał się wysilić by spróbować jej dorównać?
Hej! Byli na basenie. Trzeba było się trochę pochlapać.Anais - 2014-07-14, 23:38 Gdy mężczyzna zaśmiał się spojrzała na niego automatycznie spod przymrużonych powiek. Słońce faktycznie dawało o sobie znać grzejąc niemiłosiernie i swoimi promieniami uderzając prosto w zmęczone oczy dziewczyny. Uśmiechnęła się nieznacznie poprawiając naraz nadal mokre włosy, które uparcie co chwila opadały na jej twarz. Czasami uważała, że zbyt długie i należy je ściąć, ale jakoś nie potrafiła tego zrobić. Od lat nie zmieniała fryzury, a zapuszczenie tak długich włosów to nie lada wyzwanie. Chociaż prędzej czy później będzie musiała się ich pozbyć teraz jeszcze o tym nie myślała. Nie potrafiłaby tak po prostu pozbyć się kilku centymetrów ze swojej głowy.
Ze swoimi rodzicami Anais nigdy nie miała problemu, byli i nadal są dla niej najważniejszymi osobami w życiu, których darzy ogromnym szacunkiem, a opuściła ich i rodzinny dom jedynie dla chęci usamodzielnienia się. W końcu miała już te swoje "po dwudziestce", a szkoła i studia dawno już były za nią. Nigdy nie miewała problemów, nawet przez myśl nie przeszło jej, że mogła jakieś mieć, chociaż były czasem chwile, w których miała ochotę rzucić wszystkim. Nienawidziła wtedy nikogo i niczego, a świat wydawał się jej najgorszym co mogło się jej przytrafić. Dopiero po głębszych przemyśleniach uspokajała nieco burzę szalejącą w sobie. Była zdrowa, miała gdzie mieszkać, nigdy niczego jej nie brakowało. Uczyła się dobrze, a i pieniądze trzymało się jej kieszeni. Nie potrafiła odnaleźć się w Londynie, według niej ludzie tam mieli jakaś przedziwną mentalność, w żaden sposób nie mogła do nich dotrzeć, a jak się okazuje w Eastbourne jest zupełnie inaczej. Nic oprócz pracy, której w żaden możliwy sposób jej nie lubiła, wręcz nienawidziła nic w tym mieście jej nie trzymało. Nic nie powstrzymało jej od wyjazdu i znalezienia się tutaj. Może nie mieszka w penthousie, ale jej mieszkanie nadal jest luksusowe i gustownie, nowocześnie urządzone.
Pytanie zadane niespodziewanie przez Jaspera zbiło ją z tropu. Spojrzała na niego ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy, lecz w porę się otrząsnęła. Uśmiechnęła się i mechanicznie wyciągnęła rękę, by chwilę potem owinąć dłoń mężczyzny smukłymi palcami. Sama nie była pewna czy to aby na pewno dobry pomysł. Nie była typem sportowca, ci którzy znali ją bliżej mogli nawet śmiało stwierdzić, że jest a sportowa, więc śmiała wątpić w swoją wygraną w tym niewinnym "zakładzie". Pytanie, czy w ogóle będzie miała pomysł na wygraną, jeśli jakimś cudem jej się to uda? Może jednak będzie udawać jeszcze bardziej, żeby to Jasper miał tę przyjemność wybrać nagrodę.Jasper Nowell - 2014-07-16, 21:26 Męzczyzna uśmiechnął się krótko, kiedy Anais przyjęła zakład. Sam także nie miał pomysłu na to, jaką mógłby wybrać sobie nagrodę, w końcu jedną już miał a była nią kawa, na którą mieli iść pod wieczór. Postanowił jednak wymyślić coś, w razie czego, na poczekaniu i wsunął się do wody, niemiłosiernie przy tym sycząc. No tak, nie pomyślał, że siedząc na brzegu zdążył wyschnąć i ponowne zanurzenie w basenie groziło uderzeniem fali zimna. Zacisnął zęby, wystawiając ręce nad wodę, aby przypadkiem nie dotknąć nimi tafli, ale w chwilę później stopniowo zanurzał je w wodzie łącznie z resztą swojego ciała, aż do szyi. Szybko przyzwyczaił się do nowej temperatury i obrócił w stronę siedzącej na brzegu kobiety.
- No, wskakuj – obdarzył ją kolejnym szczerym uśmiechem i oparł dłonie na biodrach w oczekiwaniu aż i ona przywyknie do temperatury. Jeśli weszła do basenu dał jej moment na przywyknięcie, chwilowo wzrok odwracając w stronę jakiś ludzi, którzy bawili się piłką, a ta poleciała wprost do Jaspera. Mężczyzna bez chwili zastanowienia schwycił przedmiot i podrzuciwszy go w górę uderzył ją tak, aby wylądowała obok chłopców, którzy grzecznie mu podziękowali. Swoją drogą, dobrze, że nie oberwał nią głowę, gdyż uderzona z dużą siłą mogłaby narobić wiele szkód.
Po tym incydencie ponownie spojrzał na towarzyszącą mu brunetkę i przyparł się plecami i, ugiętą w kolanie nogi, stopą do ścianki basenu, gotowy do rozpoczęcia wyścigu.
- Gotowa? Na trzy. Raz.. dwa.. – zaczął, cały czas przyglądając się swojej „rywalce” i zastanawiając się jednocześnie jaką obrać taktykę. Dać jej wygrać, nieco się przy tym obijając, czy może płynąć tak szybko jak potrafił, a jeśli przegra to chociaż sprawiedliwie? Sam jeszcze nie wiedział co zrobi, chciał zrównać z nią swoje szanse, dlatego decyzję postanowił uzależnić od prezentowanej przez dziewczynę szybkości.
- Trzy – odezwał się w końcu i.. wystartowali!
//Wybacz za opóźnienia, postanawiam poprawę!Anais - 2014-07-16, 23:30 Obserwowała uważnie, jak Jasper zanurza się szybko w dość chłodnej wodzie i sama skrzywiła się nieznacznie słysząc przenikliwe syknięcie wydobywające się z ust mężczyzny. Wahała się przed wejściem do wody zważywszy na to, że zdążyła się dobrze nagrzać siedząc nad brzegiem i teraz ciecz wypełniająca cały basen mogłaby... Nie. Na pewno będzie wydawała się być dużo zimniejsza niż w rzeczywistości jest. Wymruczała coś niezrozumiałego pod nosem, na tyle cicho, by sama do końca nie mogła tego usłyszeć. Westchnęła krótko i nie chcąc już przedłużać "procedury" ponownego przyzwyczajania się do temperatury miała wsunąć się do wody, gdy mężczyzna odwrócił się, żeby ją zachęcić. Przyjrzała się uważnie uśmiechowi goszczącemu na jego twarzy i nie miała najmniejszej wątpliwości, że był on szczery. Podparła się rękami i wsunęła sprawnie do wody zaciskając usta i spinając nieco mięśnie. A jednak nie było aż tak źle, pomyślała gdy tylko zanurzyła się po samą szyję. Instynktownie cofnęła się w tył przywierając plecami do ścianki basenu, gdy piłka przemknęła niedaleko niej. Na szczęście ktoś, a właściwie - Jasper złapał ją i oddał właścicielowi. Odetchnęła z ulgą i ponownie wtopiła wzrok w towarzysza. Spytana o gotowość skinęła głową potwierdzając, że jest gotowa, lecz jeszcze w ostatnich sekundach zdołała poprawić pozycję na nieco wygodniejszą. Sama nie miała pojęcia jak mogłoby to wyglądać. Nie myślała o obraniu taktyki, z jej talentem do sportów (nie tylko tych wodnych) to raczej marnie to wszystko wyjdzie. Nabrała powietrza do płuc, by wypuścić je po chwili powoli, a gdy Nowell wypowiedział te "magiczne" słowo Trzy odepchnęła się nieznacznie od ścianki basenu. Nawet nie chciała myśleć jak nieudolnie wygląda z boku. Nieudolnie. Tak tylko się jej wydawało. Nigdy nie potrafiła uwierzyć w siebie, w to, że coś robi naprawdę dobrze. Zawsze wiedziała lepiej i była pewna, że we wszystkich dziedzinach jest beznadziejna. Podobnie było i teraz. W rzeczywistości radziła sobie całkiem nieźle i płynnie pokonywała każdą odległość, lecz w jej wyobraźni wyglądała jak kot, który wrzucony na głęboką wodę za wszelką cenę próbuje wydostać się na brzeg robiąc przy tym niemałe zamieszanie. Nim się obejrzała była już na drugim końcu basenu. Oczywiście umowa była: "w tą i spowrotem", więc tak też zrobiła. Zawróciła sprawnie i właśnie przypomniała sobie o swoim rywalu.
//Okey, mnie i tak nie było aż do dziś więc nic się nie stało ;)Jasper Nowell - 2014-07-18, 21:26 Jasper uważnie obserwował dziewczynę, kiedy ta ponownie wsuwała się do wody, ale wszystko poszło jej sprawniej niż myślał. Brunetka była najwyraźniej bardzo dzielna i już po kilku sekundach gotowa do startu. On także poprawił swą pozycję przy ściance basenu, a kiedy wydał sygnał do startu odbił się mocno nogą, pewien kawałek przepływając pod wodą. Zawsze lubił nurkować i także w tej sytuacji nie mógł sobie darować chwili pod taflą, kiedy woda opływała go, dosłownie, całego.
Gdy skończyło mu się powietrze w płucach wynurzył głowę ponad wodę i nabrał powietrza, aby teraz sprawnie przejść do kraula. Raz, dwa, trzy wdech, raz, dwa, trzy wdech. Wszystko to szło mu bardzo płynnie, a kiedy jego głowa wynurzała się po stronie dziewczyny, próbował sprawdzić w jakim momencie basenu jest i jak jej idzie. Okazało się, że szło im nieźle, a oboje dorównywali sobie tempem. Jasper, jako że był wyższy od brunetki miał większe pole do popisu, ale nie chciał płynąć jakoś specjalnie szybko, aby wyrównać między nimi szanse. Kiedyś, za małolata, kiedy miał w szkole lekcje pływania zawsze wychodził przed szereg i chcąc się popisać przed koleżankami dawał z siebie dwieście procent mocy, często wychodząc z basenu bez sił za to z bardzo dobrym wynikiem. Teraz płynął spokojnie, choć też nie wolno, ale w taki sposób, aby zachować jeszcze trochę energii na później.
Nawet nie wiedział kiedy dotarli do ściany basenu, a tuż przed nią mężczyzna wykonał nawrót w postaci fikołka i ponownie odbił się nogami od ściany nurkując głęboko pod wodę. Na tyle głęboko, że przez chwilę niemal brzuchem dotykał ułożonego z kafli dna. Podniósł głowę w górę, aby sprawdzić gdzie jest brunetka, a gdy okazało się, że ten „trik” z nurkowaniem tylko go spowolnił, a Anais jest już dużo z przodu, przyspieszył nieco, aby dogonić dziewczynę. Mijały kolejne metry, a on zdawał się być bliżej niej, choć do mety brakowało już naprawdę niewiele.
Moi drodzy, cóż za emocje! Kto wygra wyścig?Anais - 2014-07-19, 00:33 Dopiero teraz przekonała się, że znienawidzone lekcje pływania w dzieciństwie, na coś się jej przydadzą. Nie była pewna, czy dawna forma i zdobyte umiejętności nadal się trzymają kupy, jednak wyglądało na to, że tak. Bez najmniejszych problemów pokonywała każdy metr, chociaż będąc już w połowie drogi powrotnej zaczęła odczuwać niewielkie zmęczenie. W przeciwieństwie do mężczyzny całkowicie pod wodą znalazła się raz, może dwa, jednak przepływając basen tą techniką nie dostrzegała ludzi, którzy mogliby stać się skuteczną przeszkodą. Zerknęła w bok próbując doszukać się wzrokiem Jaspera, który jak się okazywało zostawał w tyle. Na szczęście w porę znalazł się niedaleko brunetki, która odetchnęła w duchu z niemałą ulgą. Szczerze... Chciała to przegrać.
O dziwo nawet nie zwróciła uwagi na ludzi wpatrujących się w nią przez chwilę. Ale ejże! W końcu to basen, a może uda im się nawet zapoczątkować jakiś nowy trend na wyścigi. Z tego co dziewczyna zdążyła zauważyć większość ludzi tutaj obecnych wolało bez większego celu pływać w kółko, albo się chlapać.
Nie spostrzegła nawet, kiedy dwudziestoparolatek wyłonił się tuż obok niej. Nadal szli głowa w głowę i pewnie by się to zmieniło lecz a) An nie miała już sił na przyśpieszenie i b) nie chciała zbytnio zwalniać, coby nie narobić sobie wstydu. Tak czy siak trasa „wyścigu” musiała kiedyś dobiec końca i stało się to w chwili gdy brunetka wyciągnęła przed siebie rękę i złapała nią ścianę basenu. Śmiała nawet twierdzić, że mężczyzna zrobił to w tym samym momencie, co oznaczałoby remis, lecz ostateczną decyzję pozostawiam Tobie.
Kiedy Anais miała już stu procentową pewność, że ten niewinny zakład się zakończył wypuściła głośno powietrze z ust i nie powstrzymała się od drobnego uśmieszku kierowanego w stronę Jaspera. Oparła się o ścianę basenu uspokajając przyśpieszony oddech spowodowany wysiłkiem, jaki włożyła w to, by w ogóle dotrzeć do mety! -Kto wygrał?- spytała ni stąd ni zowąd spoglądając wyczekująco na mężczyznę.Jasper Nowell - 2014-07-19, 23:24 Jakoś niespecjalnie interesowało go to, że ludzie na nich patrzyli. Byli w końcu na basenie i mogli sobie robić na co tylko mieli ochotę, jeśli oczywiście było to w granicach rozsądku. Po Jasperze jednak można było się spodziewać, że nic głupiego nie zrobi. Był zbyt porządnym facetem aby w ogóle myśleć o rzeczach, które innych mogłyby gorszyć albo których nie mieliby ochoty oglądać. Wyścig był jednak w jego mniemaniu całkiem w porządku i choć na chwilę zajęli pewien pas basenu, to poza tym nie było się do czego przyczepić.
Po wynurzeniu się ponad taflę wody udało mu się w końcu dogonić dziewczynę. Jemu także brakowało już powoli sił, a to z tego powodu, że dawno nie miał już okazji pływać. Kondycję miał całkiem niezła, gdyż często ćwiczył aby utrzymać swe ciało w dobrej formie, jednak opory wody całkowicie go spowolniły. Mówi się, że praktyka czyni mistrza, a skoro dawno nie miał styczności z pływaniem można było zrzucić na brak praktykowania.
I w końcu udało im się dotrzeć do mety i on także mógł przysiąc, że dotknęli ścianki basenu w tym samym momencie. Mężczyzna już na kilka metrów przed metą również miał wyciągniętą rękę, ale nie był w stanie rozstrzygnąć, które z nich faktycznie było pierwsze na końcu wyścigu. Wynurzył głowę ponad taflę wody i spojrzał na brunetkę, ocierając twarz z wody. Gdyby mieli stoper i sędziego z pewnością byłoby łatwiej wydać „wyrok”. W takiej sytuacji jednak Jasper nie miał zbyt wiele do powiedzenia, a że był gentlemanem, zwyczajnie musiał ustąpić kobiecie.
- Było blisko remisu, ale wydaje mi się, że byłaś pierwsza – uśmiechnął się łagodnie, wyciągając dłoń w stronę dziewczyny, aby uścisnąć jej zwycięską rękę. Oh, Jasper.. Ty kobietom byś nieba uchylił, gdybyś tylko miał taką możliwość!Anais - 2014-07-20, 16:48 Sama nie pamiętała kiedy ostatni raz miała okazję pływać "na poważnie". Zwyczajne zabawy w basenie z przyjaciółmi to nie to samo, poza tym nie miała talentu, nie była sportowcem, a kondycja... Chyba brunetka w ogóle jej nie miała. Przetarła oczy, do których wdarła się odrobina wody, niby nic, ale chlorowana dała o sobie znać. Ponownie spojrzała na mężczyznę, po krótkiej chwili, gdy ten oznajmiał, że prawdopodobnie to ona wygrała. Przełknęła ślinę próbując powstrzymać grymas, który o mało co nie wpełzł na jej twarz. Podparła swoje boki uśmiechając się przy tym niemrawo, chociaż wkładała w to wszelkie starania jakie tylko mogła. -Mi się jednak wydaje, że był remis.- stwierdziła raźno, chociaż nie miała co do tego stuprocentowej pewności. Tak czy siak podała Jasperowi mokrą, zziębniętą dłoń, żeby uścisnąć jego rękę. Westchnęła cicho spoglądając na bezchmurne niebo i niemal od razu tego pożałowała. Zmrużyła powieki chcąc ochronić oczy przed palącym słońcem i zniesmaczona znów zerknęła na dwudziestoparolatka.
//Przepraszam, że tak licho, ale ostatnio w ogóle nie mam weny, a nie chciałam przeciągać ;______;Jasper Nowell - 2014-07-20, 21:27 On natomiast uśmiechnął się wesoło. Sam nie miał pomysłu na wygraną, a jeśli i ona go nie miała – co jednak mógł odczytać z wyrazu jej twarzy – postanowił uznać remis za odpowiedni wynik ich małego wyścigu. Uścisnął jej dłoń, a wtedy jego twarz nieco spochmurniała. Sam nie wiedział dlaczego mogłaby być zziębnięta, bo na dworze przecież było bardzo ciepło, a słońce nie dawało odpocząć ani na sekundę. Może taka już była? Może jej organizm właśnie w ten sposób reagował na takie temperatury? Nie spotkał się z tym, co prawda, nigdy wcześniej, ale nie zastanawiał się też nad tym ani chwili dłużej.
- Jest Ci zimno? – zapytał nieco zaniepokojony - może lepiej wyjdziemy z wody? – spytał, nieco poczuwając się, że to właśnie przez niego dziewczyna tak zmarzła. W końcu to on najpierw ją zagadał, a potem zmusił jeszcze do wysiłku, po tym jak nagrzana wpadła do wody, a to przecież była duża różnica temperatur. Z resztą Jasper właśnie taki był – we wszystkim widział wyłącznie swoją winę i dlatego tak bardzo brał do siebie wszystko co się wokół niego działo. A przecież nie chciał jej zrobić krzywdy, a jedynie trochę się zabawić.
Spoglądał wyczekująco na dziewczynę, aż ta cokolwiek odpowie. Sam chętnie też wygrzałby trochę tyłek na słońcu, z tym jednym przeciwieństwem, że jemu wcale nie było zimno. Wręcz przeciwnie. Woda przyjemnie ochładzała jego ciało, które smagane promieniami słońca nagrzane było już chyba do stu stopni.Anais - 2014-07-20, 22:55 Sama nie wiedziała, dlaczego jej dłonie są aż tak zimne, kiedy jedna z nich została oswobodzona dotknęła nimi swoich rozgrzanych policzków, by sprawdzić, czy czasem się jej nie wydaje, ażeby miała takie chłodne dłonie. Skrzywiła się nieznacznie mamrocząc coś niezrozumiałego pod nosem, ni to do siebie, ni to do kogoś. Może to złe krążenie? Albo jakieś niepożądane, przedziwne skutki uboczne utraty sporej ilości krwi przy niekompetentnych pielęgniarkach w tutejszym szpitalu? Na coś umrzeć trzeba, prawda? Westchnęła krótko opuszczając ręce, które bezwładnie obiły o taflę rozgrzanej wody. Słysząc pytanie automatycznie uniosła spojrzenie wbijając je w oczy Jaspera. -Mnie nie, ale moim dłoniom najwidoczniej tak.- odpowiedziała znów spoglądając na swoje ręce. Ostatecznie jednak postanowiła się tym dłużej nie rozmyślać i nie zagłębiać się w tajniki swojego organizmu przedziwnie reagującego na wszelakie bodźce. -Nie musimy wychodzić.- zapewniła go uśmiechając się przy tym znacznie. Skinęła głową potwierdzając swoje słowa. Nie było jej zimno, poza tym nawet jeśli to nigdy nie pomyślałaby o tym, że to przez Jaspera, że to mogłaby być jego wina. Przecież mogła na nic się nie zgadzać, a jednak zrobiła to i teraz mogłaby w myślach obwiniać jedynie siebie, ale... Nie było jej zimno. Nie potrafiła nawet gniewać się na kogoś, czy obarczać winą, więc w tym przypadku mogło być tak samo. -Zaraz mi przejdzie.- odezwała się znów i puściła do mężczyzny oczko. Wygrzewanie na słońcu nie jest nawet takim złym pomysłem, lecz brunetka nie miała takiej potrzeby. Ponownie rozgrzałaby tylko swoje ciało, a potem miałaby problem z zanurzeniem się w chłodnej wodzie. Dobrze wiedziała, że nie ma szans na złapanie opalenizny, wolała więc chłodzić się w wodzie. -Chyba, że Ty masz ochotę wyjść.- spojrzała znów na dwudziestoparolatka wyczekująco uśmiechając się przy tym przyjaźnie. Była w stanie mu ulec i wyjść z wody.Jasper Nowell - 2014-07-20, 23:54 Taki już był. Lubił niepotrzebnie zadręczać się rzeczami, które nie działy się z jego winy. Po prostu bardzo przejmował się otaczającymi go ludźmi i często brał winę na siebie, aby załagodzić sytuację. W tym wypadku było podobnie i pierwszym o czym pomyślał, był jego brak myślenia i zmuszanie dziewczyny do robienia rzeczy, na które nie miała ochoty. Jej zapewnienia, że było inaczej pomagały jedynie trochę, ale ostatecznie dał się w jakimś stopniu przekonać, choć to wcale niełatwe zadanie. Mężczyzna uśmiechnął się krótko, kiedy kolejny raz powtarzała, że nie jest jej zimno, aż w końcu kiwnął głową na znak, że zrozumiał przekaz. Może na chwilę przestał się zadręczać i postanowił dopuścić jej słowa jako całkiem prawdopodobne.
Jeszcze przez moment trzymał w rękach delikatne dłonie brunetki, aż w końcu, kiedy stwierdził, że może to nieco krępujące, puścił je, obdarzając ją kolejnym uśmiechem. Ułożył palce na biodrach i rozejrzał się dookoła, w tym czasie zastanawiając jaką podjąć decyzję. Dalej jednak lodowata skóra brunetki przypominała mu się zupełnie jakby wbito tę myśl strzałą w jego mózg, a więc decyzja była dość jasna.
- Chętnie poleżę trochę na słońcu – oświadczył i jeśli dziewczyna nie miała nic przeciwko to wynurzył się z wody i wsunąwszy tyłek na brzeg basenu, podniósł się po chwili, wyciągając rękę w jej stronę. Gdy podała mu dłoń pomógł wydostać się brunetce z tej wodnej „otchłani” a już po chwili stali na rozgrzanej ścieżce, zmierzając w stronę.. no właśnie! W którą?
- Gdzie masz ręcznik? Masz ochotę na coś do picia? – spytał, idąc przed siebie obok brunetki. Na momencik zawiesił wzrok na jej ciele, oglądając je dokładnie, ale nie natarczywie. Upomniał się w myślach, aby tego nie robić, a jego oczy ponownie wbiły się przed siebie podczas gdy na jego wargi wkroczył delikatny uśmiech. Liczył na to, że ich ręczniki nie są zbyt oddalone od siebie, ale gdyby tak było to był w stanie „przeprowadzić się” bliżej Anais. Mimo tego, że występowały między nimi krępujące cisze, to jednak jakoś udawało im się kontynuować rozmowę a to sprawiało, że czas spędzał naprawdę miło. I przede wszystkim w miłym towarzystwie.Anais - 2014-07-21, 00:33 Pewnie nie raz z tego powodu mógł się zawieść na ludziach. Dziewczyna nie mogłaby żyć w przekonaniu, że ktoś kiedyś, nawet dawno temu wziąłby winę na siebie, nawet jeśli coś spowodowane było przez nią. Ależ niczego nie robiła wbrew swojej woli, owszem na początku niechętnie przyjęła do siebie propozycję wyścigu, ale kiedy już się zanurzyła i popłynęła uznała to za dobrą zabawę, pomimo, że uznali razem zgodnie remis. W końcu nie zależało jej na zwycięstwie, a na zabawie. Odetchnęła w duchu z ulgą wiedząc, że ciągłe powtarzanie przynajmniej w niewielkim stopniu zapewniło mężczyznę. Nie miała ochoty na kolejne zbędne słowa i potwierdzanie w kółko tego samego "że nie jest jej zimno". Cóż, każdy organizm reaguje inaczej, a jej tym razem zachował się właśnie w ten sposób, czym się zbytnio nie przejęła. Nie teraz. O dziwo nie przeszkadzało jej to, że Jasper cały czas trzyma jej dłonie. Normalnie pewnie znów by się zaczerwieniła i cofnęła gwałtownie, ale w przypadku tego mężczyzny była niemal pewna, że żaden głupawy pomysł nie wpadnie mu do głowy. Chyba nic gorszego od upadku do wody, wprost na nieznajomego wcześniej jeszcze mężczyznę jej dziś nie spotka. Ten wypadek pozwolił się brunetce zbliżyć do Jaspera bardziej niż by tego chciała... Dosłownie. Obserwowała bacznie towarzysza, gdy ten rozglądał się dookoła i uśmiechnęła zaraz delikatnie słysząc odpowiedź. -Chodźmy więc.- stwierdziła, lecz jak zwykle dwudziestoparolatek był od niej szybszy i prędzej wyszedł z basenu zapewniając jej dodatkową amortyzację. Podała mu rękę i wygramoliła się z wody stając sztywno na brzegu basenu od którego w mgnieniu oka się odsunęła. Rozejrzała się próbując dostrzec swój ręcznik. -Tam- wskazała palcem jednej ręki, natomiast drugą dłonią usiłowała zasłonić słońce. -podziękuję.- odpowiedziała szybko spoglądając z uśmiechem na mężczyznę. Przez krótką chwilę czuła na sobie jego spojrzenie, lecz zignorowała to całkowicie i cały czas uparcie patrzyła przed siebie idąc niepośpiesznie w stronę swojego ręcznika. Dookoła było dość sporo miejsca, więc Jasper spokojnie mógł się "przeprowadzać", jeśli tylko miał na to ochotę, jednak w pobliżu znajdowało się kilka koców/ręczników i An szczerze liczyła, że jeden z nich należy do mężczyzny, z którym właśnie zmierzała w tamtym kierunku. Byli do siebie całkiem podobni, może to dlatego te głuche cisze, które normalnie byłyby jeszcze bardziej krępujące niż są mijają dość szybko, a rozmowa w miarę się klei?Jasper Nowell - 2014-07-21, 21:34 Nie taksował jej wzrokiem przez dłuższy czas, nie gwizdał, ani nie wpatrywał się wielkimi oczyma piętnaście minut w jej tyłeczek, a więc naprawdę nie musiała być skrępowana. Jedyne co zrobił, to po prostu przesunął oczyma wzdłuż jej sylwetki, ale nawet jeśli była bardzo zgrabna, nie miało to dla niego większego znaczenia. Oczywiście, podobała mu się, ale bardziej cenił sobie to, co człowiek ma w środku aniżeli to, jak prezentuje się na zewnątrz. Taki już po prostu był.
Kiedy dotarli do ręczników, a Anais pokazała mu gdzie leży jej własny, mężczyzna uśmiechnął się krótko. Może ten jego nie leżał jakoś specjalnie blisko, ale znajdował się w okolicy, więc zwyczajnie postanowił po niego podskoczyć. Miał nadzieję, że brunetka nie ma go jeszcze dość.
- Zaraz wrócę – puścił jej oczko i opuścił na moment, kierując swoje kroki w stronę miejsca, które wybrał zanim poznał dziewczynę. Kiedy tam dotarł schwycił materiał w ręce i wytarł nim twarz, a w chwilę później już rozkładał go na trawie obok Anais, wygodnie usadzając na nim swe szanowne cztery litery. Położył się nieco do tyłu, podpierając się ugiętymi w łokciach rękoma, a nogi wyprostował, dając sobie w ten sposób złapać trochę promieni słońca. Zamyślił się na moment, aby zaraz obrócić głowę w stronę dziewczyny. Może i milczenie nie było krępujące, ale nie miał zamiaru robić tego przez cały czas. W końcu jeśli chciało się poznać nowych ludzi, trzeba było z nimi rozmawiać.
- Anais? – zagaił, uśmiechając się zachęcająco – opowiedz coś o sobie –zachęcił dziewczynę, przekręcając się nieco bardziej w stronę brunetki. Miał nadzieję, że nie będzie kręciła nosem na znak, że nie lubi o sobie opowiadać.Anais - 2014-07-22, 16:31 A jednak poczuła na sobie ten przelotny wzrok. Nie myślała o tym, że ktoś kiedykolwiek mógłby na nią gwizdać, nie uważała siebie na osobę atrakcyjną, a tym bardziej wartą uwagi mężczyzn. Przekonała się, że oni... Albo zdecydowana ich większość woli dziewczyny bardziej otwarte, które nie boją się, że ktoś je skrzywdzi. No, a jeśli ktoś kiedyś by to jednak zrobił, pewnie zaczerwieniłaby się jeszcze bardziej, niż wtedy, kiedy wpadła do basenu prosto na Jaspera.
-Okej, poczekam.- uśmiechnęła się delikatnie i odprowadziła mężczyznę wzrokiem wzdychając krótko. Usiadła na środku miękkiego ręcznika przysłaniającego klującą trawę i skrzyżowała nogi opierając dłonie na kolanach. Rozejrzała się przelotnie po ludziach wygrzewających się w promieniach słońca. Drgnęła minimalnie czując chłodny powiew, kiedy Jasper rozkładał swój ręcznik tuż obok jej. Nie miała go dość, cieszyła się nawet, że jest teraz tutaj z nią. Zmieniła pozycję na wygodniejszą licząc skrycie na to, że tym razem słońce zapragnie musnąć jej blade ciało. Odgarnęła mechanicznie włosy, coby jej nie przeszkadzały, a słysząc swoje imię spojrzała na mężczyznę. -Tak?- odezwała się cicho, jednak dwudziestoparolatek zdążył ją dokończyć to co miał powiedzieć. Przez chwilę się zastanawiała nie wiedząc co dokładnie mogłaby mu opowiadać. -A co chciałbyś wiedzieć?- spytała w końcu, po dłuższej chwili milczenia. Nie kręciła nosem, nie miała trudnej przeszłości, ani takiej o której nie chciałaby opowiadać czy wspominać. Szczerze, to nie było nawet za bardzo o czym opowiadać, ale dziewczyna nie ma nic przeciwko opowiedzeniu komuś swojej nudnej historii.