To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Klif

Mirabell - 2013-02-02, 19:30

Nie no ona ma tylko ogon schowany w spodniach, więc spokojnie :lol2: .
-Pożyczę ci swój!:lol2:-co tam, że straci telefon, ale ciii. Kupi nowy!
Powiedziałaby, że telefon ma w kieszeni, ale niestety jego kurtka czy tam płacz zasłaniała jego kieszeń, gdzie miał tą nowoczesną technologię.

Mirabell - 2013-02-02, 20:16

Dostała sms'a. Wyjęła komórkę z kieszeni i przeczytala wiadomość, oświetlając sobie twarz.
-Wybacz Lukas. Czas mnie goni. A Twoje moce pewnie odkryjesz!-powiedziała i ruszyła szybkim krokiem. Pomachała mu jeszcze na pożegnanie. O.

Anonymous - 2013-02-03, 13:15

Postanowiła wybrać się na plażę. Miły spacer jeszcze nikomu nie zaszkodził, no nie? Szła brzegiem morza, a fale obmywały jej... Nie, nie obmywały. Prawie obmywały, ale nie chciała mieć mokrych butów. Słońce jeszcze o dziwo świeciło - zawsze coś. Wdychała świeże powietrze, słuchała dźwięk fal obijających się o kamienie. Tylko ona, cisza i spokój...
Anonymous - 2013-06-19, 20:47

Przyszła nad klif z Chrisem pod pachą. Idealne miejsce by usiąść w spokoju, podziwiać widoki i wypić kilka lub kilkanaście piwek. Zaciągnęła chłopaka pod przewalone drzewo siadając na kłodzie pokazała żeby się do niej przyłączył. Spojrzała w jego stronę i uśmiechnęła się szeroko, sama do siebie. Chyba znalazła kogoś bardzo cennego wśród tych nudnych ludzi z wysokimi ambicjami, którzy nie mają czasu na zwykłą zabawę i imprezy, w wirze codziennych zajęć i obowiązków. Była bardzo zadowolona, miała świadomość że nie będzie musiała teraz już tak bardzo udawać i próbować się wmieszać w towarzystwo ludzi w stajni gdy ma ze sobą 'zwariowanego' Sr Chrisa Moor'a.
Może znów wróci do swoich obyczajów ponieważ poczuje tą "woń zabawy" jak wampir który po miesiącu postu znów zasmakuje krew :lol2: ach co za porównanie !
Dziewczyna sięgnęła do torby wyjmując z niej paczkę fajek oraz dwa piwa. Rzeczy niezbędne - zestaw Isabel :lol: Wyciągnęła jednego papierosa i włożyła go po między swoje pełne, wysmarowane czerwona szminką usta, zaraz odpalając i zaciągając się mocno. Mmmm nie wiadomo co było w tym rakotwórczym, śmiertelnym dymie, jednak sprawiał on, że Isabel czuła się znacznie lepiej. Odpływał cały stres związany z codziennymi sprawami. Otworzyła dwa piwa swoim podręcznym otwieraczem który miała przywieszony do kluczy i podała jedno Chrisowi. Sama upoiła łyka.

Chris Moore - 2013-06-19, 21:03

*na chwilę siup stąd, bo kolacja

Momentami musiał prawie biec, by za nią nadążyć.
Trochę zdyszany (musi koniecznie popracować nad kondychą) dotarł na miejsce i z ulgą usiadł obok Isabel. W butach miał pełno piachu, nawet nie chciał myśleć o trzepaniu skarpetek, kiedy już stąd pójdą... To były chyba jedyne minusy plaży. A z plusów? Zapierające dech w piersiach widoki, rześkie powietrze i szum fal bijących o brzeg... Chris cieszył się, że wreszcie poznał kogoś, kto się z nim zgadza. A nie, że kłamie, że on wcale nie jest rycerzem! W końcu ktoś mądry się trafił. No, i ktoś kto bywa czasem w stajni. A tam zawsze miło kogoś spotkać. Lekko otworzył usta, widząc jak wyjmuje z torby alkohol i papierosy. Zdemoralizowana buntowniczka! O nieee!
-Będziesz pić dwa na raz?
Tak delikatnie zasugerować, że on nie pije... A pełnoletni przecież jest. Miał pewnie świetną abstynencką osiemnachę! Melanż miesiąca. Gdy zapaliła zakaszlał krótko i trochę się odsunął. Starał się to oczywiście zamaskować, ale chyba nie do końca mu wyszło... Ale bywa, nie? Dym papierosowy według niego śmierdział okropnie i nieprzyjemnie gryzł go w gardło. Wziął od niej to jedno piwo i z takim trochę poker face'm na twarzy, odezwał się:
-Potrzymam Ci je. Ale bez sensu otwierałaś. Jeszcze Ci się zepsuje. Albo gaz uleci. Albo nie wiem co, ale coś złego!

Anonymous - 2013-06-21, 21:55

- Dwa na raz ? - roześmiała się lekko. - takie rzeczy się zdarzały, ale nie. - pokiwała glową - Nie dzisiaj. To jedno jest dla Ciebie przecież. - tej dziewczynie nigdy nie przeszło przez myśl że ktoś może odmówić alkoholu, palenia lub kreski. Wychowała się wśród zdemoralizowanej mlodzieży, każdy w swój sposob wyjątkowy, każdy miał swoje problemy, a Chris wydawał się być jednym z tych 'mniej normalnych' ludzi, optymistycznie nastawiony do życia, radosny, kreatywny itd itd Isabel nie byłaby wstanie uwierzyć to nie jest zasługa żadnych 'używek'. Nie było wątpliwe że zaburzenia tożsamości miał, nie dało się zaprzeczyć tez że był lekko 'psychicznie szurnięty' był, ale to przecież nie od urodzenia, coś musiało wpłynąć na takie zachowanie, a dla Is było to przyczyną tych 'zatruwających życie substancji'
Nawet nie zauważyła gdy ten się od niej odsuwał, przymykała lekko oczy wypuszczając klębek dymu, rozkoszowała się każdą chwilą. Mały wiaterek delikatnie owiewał jej twarz, odgarniając włosy do tyłu.

Chris Moore - 2013-06-21, 22:05

-Ja właściwie nie piję...
Podsunął sobie puszkę pod nos, powąchał. Takie dziwne jakieś... I ludzie często wychodzą 'na piwo', to pewnie jest dobre...
-Tylko spróbuję. Nic więcej.
To drugie zdanie skierował raczej do siebie, niż do niej. Przytknął chłodny metal do warg, przechylił puszkę. Trochę piwa spłynęło mu do gardła, trochę skapło po podbródku.
-Niedobre. - stwierdził.
Można by go kiedyś uświadomić, że rycerze bardzo często upijali się na biesiadach i rozmaitych ucztach, że właściwie nie było wśród nich abstynentów... Bo na razie żył w swoich własnych wyobrażeniach na ten temat. No, i piwo mu niestety nie smakowało. Wytarł brodę rękawem.
-Przepraszam, że tak nieelegancko... Ale właściwie nie mam przy sobie chusteczki.

Anonymous - 2013-06-21, 22:15

Spojrzała na niego zszokowana. - Na prawdę Ci nie smakuje? - ona upiła właśnie kilka ostatnich łyków z swojej puszki.
- Nieelegancko? Wszystko w porządku nie krępuj się - zaśmiała się cicho.
Niesamowite było to że dziewczyna w ciągu tego dnia była taka miła, Chris mógł się czuć wyjątkowo, bo był jedną z nielicznych osób z którymi spędzała swój cenny czas.
Po chwili zastanowienia dodała - Skoro nie smakuje Ci piwo? To jak bawisz się na biesiadach z innymi rycerzami? Z tego co wiem WY jesteście znani z szalonych imprez - zabawne było to jak wciągała się w wyimaginowany świat chłopaka, na pewien sposób jej się to podobało, czuła że może się wtedy lekko wkraść do jego głowy, bo przecież każdy chyba marzy, każdy chce być kimś innym niż jest, ale nikt tego nie pokazuje, nikt poza Chrisem.

Chris Moore - 2013-06-21, 22:42

-Naprawdę... Na początku jest dobre, a potem robi się gorzki posmak. I fu.
Gorzką to on tolerował tylko czekoladę. Nic więcej z tego zakresu smakowego. Ale mówi się, że alkohol nie ma smakować. Go się po prostu pije... No, i smak zależny jest też od marki, producenta. Chris widział dotąd sporo osób - te podobne wyglądem i stylem do Isabel okazywały się być pyszne, aroganckie, często nieprzyjemne. A ona? Była inna i sprawiała, że patrzał na to z innej strony. Karcił się za głupie wierzenie stereotypom... Na szczęście do niej podszedł i zagadał!
Po zadanym pytaniu na chwilę zapanowała cisza. Spojrzał jej w oczy. Spojrzenie Chrisa było ponure, straciło pewien blask.
-Innych rycerzy nie ma, Isabel. - jego głos stracił na chwilę swoistą miękkość.
Wiedział, bo szukał ich bardzo długo. Widział ludzi w rycerskich bractwach... Ale oni nie byli rycerzami. Prawdziwy rycerz jest na codzień, a nie tylko od święta. A oni byli nimi tylko czasami. W końcu pogodził się z myślą, że jest jedyny na świecie i nic na to nie poradzi.

Anonymous - 2013-06-21, 23:00

Miejmy nadzieje że się nie przeliczy, a Isabel nie do końca zmieni się, w taką zimną 'sucz' jaką była kiedyś. Na razie ma tylko Chrisa przy sobie, a on powiedzmy szczerze calkiem dobrze na nią wplywa. Nie musi az tak bardzo uwadać miłej, w przypadku do niego przychodzi jej to calkiem naturlanie. Zobaczymy co będzie gdy przyjedzie jej brat Jeremmy, który jest identyczny jak ona, bratnia dusza, świetnie się dogaduje z nim. A plotki krążą że stanie się to niedługo. Czy zdąży się zaprzyjaźnić z Chrisem i będzie rozdarta pomiędzy chłopakami? Czy bez zastanowienia wybierze swojego brata, ktorego kocha nad życie? A może postara się pogodzić te dwie sprawy? Zagadka :lol2:
Otworzyła serzej oczy i uśmiechnęła się lekko chociaż bardzo chciała ukryć ten mały uśmieszek, powinna zachować spokój i powagę. Zniknięcie rycerzy na tak dużą skalę nie było zabawną sprawą dla chrisa ! :lol2:
- Nie ma ? - zamyśliła się i położyła się wygodnie na kłodzie zginając nogi. Załóżmy że kłoda miała jakąś wystającą do góry gałąź o którą Is oparła się plecami, że tak na prawdę siedziała skierowana glową w stronę Chrisa. Nie wiem jak mam to opisac :lol:
- Co im się wszystkim stało?

Chris Moore - 2013-06-21, 23:17

Seria pytań pojawiających się w głowie Isabel (albo tylko w powyższym poście) brzmiała jak tekst na końcówkę odcinka Mody na Sukces! Czyli ulubionego programu babcii naszego rycerza. Legenda głosi, że obejrzała pierwszy odcinek... Co do Jeremy'ego - miejmy nadzieję, że się dogadają, bo go jeszcze Chris na pojedynek wyzwie!
Dostrzegł jej uśmieszek. Może była jak wszyscy? Może uważała jego prawdziwość za zabawną? Niee. Przecież nie może jej tak oceniać. Sam to sobie przed chwilą powiedział. Więc jego mózg postanowił ten uśmieszek zapomnieć - taka reakcja obronna.
-Nie ma... Zginęli walcząc z potworami. Ze złem. Albo ze starości. A swoim synom nie przekazali zasad, miecza, tradycji... Więc wyginęli. Ja jestem ostatni.
To powinno brzmieć dumnie! Opowiadał w końcu o wielkich rzeczach i czynach wielkich rycerzy. A brzmiał żałośnie. Ale bywa, nie?
-U Ciebie w rodzinie był kiedyś jakiś rycerz?

Anonymous - 2013-06-21, 23:39

- Czyli rycerzem jest sie nie ze swojego wyboru? Trzeba się urodzić tak - powiedziała okrywając się swoim sweterkiem i chowając dłonie w rękaw. Ugh uroczo wyglądała, coś innego zawsze taka sex bomba :lol2:
- U mnie w rodzinie? Nieee raczej nie - u dziewczyny w rodzinie to ciężko o dżentelmenów było, tak na prawdę tylko ona była traktowana jak książniczka przez swojego brata, ale ani on ani jej kuzynki oraz ojciec nie należeli do mężczyzn mających szaczunek do kobiet. Byli po prostu rozmanierowaniu, egoistyczni uważający że są lepsi, zresztą cała rodzina Isabel taka była wliczając ją. Izolacja dziewczyny zaczynała jednak powoli dobrze na nią wplywać i jeszcze to spotkanie z Chrisem, który gdzieś zabłądził w swoim umyśle.
- Skoro jesteś ostatni, czy jest Ci powierzona jakas misja odbudowy rycerzy? - powiedziała zainteresowana. Niesamowite że "gadka szmatka" wciąż dotyczyła chłopaka, zazwyczaj to ona była w centrum uwagi

Chris Moore - 2013-06-22, 12:02

-Można się nim urodzić... Można też zostać. Ale tym, którzy chcą nimi teraz zostać jest trudniej, bo nie ma kto powiedzieć im zasad, nauczyć posługiwania się bronią.
Teraz, jak Isabel już była mniej sex-bombą, to zmniejszyło się też ryzyko wybuchu... :lol2: * Chris poprawił ułożenie miecza, który trochę mu na tym pieńku przeszkadzał... Ale pasa nie odpiął. Musi go zawsze mieć pod ręką. Jeszcze się kraken z wody wyłoni, a on nie zdąży obronić Isabel! Misja odbudowy rycerstwa... Czemu wcześniej na to nie wpadł?
-Właściwie nigdy o tym nie myślałem... Ale to chyba dobry pomysł.
Przez chwilę zastanawiał się, od czego mógłby zacząć... Mogliby mieć jakąś siedzibę. Tajną... Z dala od oczu wszystkich! Razem szukaliby smoków, walczyli ze złem i występkiem niczym atomówki!
-Znasz jakieś miejsce, gdzie można by zrobić siedzibę?
Można nawet zbudować domek na drzewie... Znaleźć dom w głębi lasu, opuszczoną chatkę nad morzem, cokolwiek. Nawet jakaś jaskinia by się nadawała! Isabel jeszcze nie wiedziała, że niedługo Chris zacznie wypytywać o jej życie... W końcu dużo już się o nim dowiedziała, a on o niej prawie nic.

*Wybacz, ja mam suchary we krwi, po ojcu. XD

Antoinette - 2013-06-28, 23:14

Wjechała nad klif z Hell No i Harleyem na Radioactivie. Jechała pierwsza, bo droga nie była zbyt szeroka, aby pomieścić dwa konie. Zatrzymała Hellenkę i zeskoczyła z niej, kładąc torbę na ziemi. Spojrzała na morze, którego fale cicho obmywały brzeg. Było tu spokojnie, co jakiś czas tylko mewa skrzeczała ze złością.
-To... co robimy?-zapytała, głaszcząc Hell po szyi.

Hell No - 2013-06-28, 23:18

Przez całą drogę szła bardzo energicznie, nie ośmielając się jednak przejść do wyższego chodu bez wyraźnego polecenia. Była natomiast porządnie rozbujana i dość spięta, głównie za sprawą tego, że najchętniej by się wybiegała... ale może i na to przyjdzie czas? Na miejscu zatrzymała się we wskazanym miejscu, a gdy Antoinette zsiadła, Hell wygięła szyję w łuk i puknęła ją chrapami, cicho parskając.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group