Afera - 2013-04-07, 15:28 Trawa! Czując mniejszy ciężar na grzbiecie Afera machnęła głową i prychnęła. Gdy Lukas odpiął jej wodze z jednej strony, ta schyliła łeb do trawy, która niedawno wyrosła i ze smakiem zaczęła ją skubać. Co jakiś czas spoglądała na chłopaka. Po dość długim czasie, kiedy to klaczy znudziło się bezczynne jedzenie zieleniny uniosła ona głowę i trąciła jeźdźca w czoło. Taki to ciąg dalszy przyjacielskich zaczepek. <3Lukas - 2013-04-07, 15:46 Lukas uśmiechnął się do siebie. Afera jest zadowolona i jest git. Chłopak głaskał ją po szyi od czasu do czasu rozglądając się po łące. Takiego ciosu z jej strony się nie spodziewał.
-Ej.- Nadal się uśmiechał i ta zaczepka jakoś mu się spodobała. Był bardziej radosny. Afera miała na niego dobry wpływ i tyle. Oparł głowę o jej łeb tak na chwilkę i delikatnie tak pchnął. Dmuchnął na nią po czym zacmokał do niej i ruszył truchtem przed siebie. Chciał się pobawić w berka xDAfera - 2013-04-07, 16:02 Czując pchnięcie klacz odpłaciła się tym samym. Następnie schyliła łeb, aby skubnąć jeszcze trochę trawy z dołu. Gdy usłyszała cmoknięcie szybko jednak uniosła głowę. Afera była przyzwyczajona, że
cmokanie oznacza przyśpieszenie, albo ktoś chce zwrócić na siebie uwagę konia, więc ruszyła leniwym stępem. Gdy chłopak także ruszył truchtem, ta przeszła do kłusa. Przecież nie pozwoli, aby człowiek ją wyprzedził!Lukas - 2013-04-07, 16:07 Wyszczerz na twarzy chłopaka zrobił się jeszcze szerszy jeśli w ogóle mógł. Gdy klacz przyśpieszyła to i chłopak zaczął szybciej biec. Nie był jakimś olimpijczykiem, więc miał swoje max. Biegł jak przeciętnych chłopak w jego wieku, o! Od czasu do czasu można był słyszeć, że chłopak się śmiał. No to był słodki widok, jak klacz chciała go wyprzedzić a pewne było, że tak i tak będzie szybsza no chyba, że da mu fory. No to jeszcze kawałek pobiegną xDAfera - 2013-04-07, 16:17 Gdy Lukas przyspieszył klacz także to zrobiła. Nie chciała jednak wyprzedzać chłopaka zbyt dużo. Taką egoistką to ona nie jest. Co jakiś czas skarogniada wyrażała swą radość strzeleniem jakiegoś baranka małego, czy tym podobnych. <3 Po dłuższym czasie, który folblutka przeznaczyła na hasanie po łące z Lukasem, ośmiolatka zwolniła do stępa. jeśli i chłopak się zatrzymał, ta chwilę stała w miejscu, a po chwili ruszyła szybkim i sprężystym kłusem w zupełnie innym kierunku niż poprzednio.Lukas - 2013-04-07, 16:28 Po tym długim bieganiu chłopak się zatrzymał. W drugą stronę? Lukas chwilkę biegł, ale nie za długo. Zaczął powoli zwalniać i klacz również powoli zatrzymywał. Czasem powiedział jakieś prrr... Ale to chyba nie było potrzebne, więc jeśli nie było to po prostu delikatnie za wodze. Nie chciał jej szybko zatrzymywać, bo klacz mogła źle zareagować. Musiał odetchnąć z ulgą. Położył dłonie na łbie klaczy i przytulił się do niej uprzednio dając jej buziaka w chrapki <333Afera - 2013-04-07, 16:39 Po jakimś czasie klacz poczuła opór na wędzidle z jednej strony. Najwygodniejsze to nie było, więc Afera niechętnie się zatrzymała. Lepiej stać niż biec z "krzywym" wędzidłem. Folblutka posłusznie stała, a gdy Lukas przytulił się do niej, ta przycisnęła chłopaka na swój sposób łbem do siebie. Uprzedni całus w chrapy przyjęła spokojnie, wciskając jedynie swój zacny pysk w twarz dwudziestolatka. Reakcja konia na pierwszej jak i drugie pieszczoty wyglądała dość zabawnie, ale taka to ona była. Zawsze wciska nochala w dłonie, czy ciało ludzi. Po prostu pieszczoty zdecydowanie jej się podobają.Lukas - 2013-04-07, 16:46 Lukasowi też podobały się te pieszczoty
Głaskał ją jeszcze jakiś czas po kości nosowej niech ma. Polubił tą klaczkę. Łatwo się z nią dogadywał a z tym ma często biedak problemy. Wyciągnął z kieszeni marchewkę i przełamał ją na pół. Jedna połówkę dał klaczy a drugą na razie schował.
//To co teraz robimy? >3Afera - 2013-04-07, 19:47 Podczas kolejnych pieszczotek Afera stała spokojnie, bo jak tu odmawiać mizianka? Gdy Lukas wyciągnął marchew z kieszeni, klacz od razu wysunęła swój pysk w kierunku warzywa z nadzieją, że za chwilę je dostanie. Widząc jak chłopak jednak przełamuje pomarańczowe złoto na pół, skarogniada nieco się zawiodła. W każdym razie nie odmówiła zjedzenia takiego smakołyku. Wykonała tą czynność pośpiesznie nie tracąc czasu na delektowanie się smakiem. Podczas spożywania "posiłku" folblutka uśliniła się trochę, ale nie ufajdała chłopaka. Po wykonaniu tej czynności klacz skierowała swój łeb w kierunku kieszeni, do której został schowany drugi kawałek marchwi. Może go wyłudzi?
//W sumie to nw. Możesz decydować. Lukas - 2013-04-07, 20:18 Chłopak przyglądał się klaczy jak zjada warzywko z o taką miną: o.o
-Hej nie śpiesz się.- Powiedział przerażony czy przypadkiem się za chwilkę nie udławi czy coś. Widząc słodką mordkę przy swojej kieszeni, wywrócił oczyma.
-No dobra masz.- Powiedział i od razu wyciągnął drugą połówkę dając je klaczy. Niech ma.
//Klinika teraz?Afera - 2013-04-07, 20:30 Na szczęście klacz się nie udławiła, a widząc, że próba wyłudzenia powiodła się, ze smakiem zjadła kolejną marchew, unosząc przy tym wysoko łeb. Po skonsumowaniu przysmaku trąciła dość mocno Lukasa w pierś, a następnie głośno zarżała. Wyglądało to, jakby skarogniada śmiała się z chłopaka, który jej uległ. Widok był dość zabawny. W rzeczywistości folblutka wykonała tą czynność w celach pokojowych. Nie miała zamiaru z nikogo się wyśmiewać. Po prostu czasami niektóre czynności w wykonaniu zwierząt wyglądają niezgodnie ze swym przesłaniem.
//Ok.Lukas - 2013-04-11, 18:07 No to Lukas postanowił już nie wsiadać na klacz niech sobie idzie bez jego ciężarku. Nic nie mówię, że jest ciężki czy coś xD Zacmokał do klaczy i chwilkę pomiział ją po chrapkach. Skierowali się w kierunku stajni. Wodze były w miarę luźno, ale oczywiście jak byli blisko stajni to zmniejszył jej "wolność". Do kliniki marsz!
zt.Afera - 2013-04-11, 18:16 Po jakże miłym pchnięciu w wykonaniu skarogniadej, ta schyliła łeb, aby jeszcze skosztować troszkę zieleniny. Słysząc cmokanie odruchowo uniosła łepetynę i spojrzała na Lukasa. Uszy klaczy były położone wzdłuż potylicy. Jak można przerywać ucztę!? Oczywiście przyjemna czynność zwana mizianiem, czy jak kto woli, głaskaniem uszczęśliwiła zwierza i po chwili folblutka spokojnie stała poddając się pieszczotom. Po ich zakończeniu ruszyła zanim jeszcze zrobił to chłopak. Wprawdzie nie był to kierunek zgodnie z chęciami dwudziestolatka, ale gdy klacz zauważyła, że ten idzie w zupełnie inną stronę i ośmiolatka zaczęła podążać za nim. Korzystając z na razie luźnej wodzy, skarogniada co kilka minut opuszczała łeb, dając odpocząć szyi. Poruszała się leniwym stępem, ale nie zostawała w tyle. Po jakimś czasie opuściła łąkę razem z Lukasem.
zt/Jessie - 2013-05-06, 13:19 Parę metrów za stajennym murem, zatrzymała ogiera, dociągnęła popręg, a następnie sprawnie go dosiadła. Wodze ujęła delikatnie, nie ściągając ich jak na razie i dosiadem poprosiła go o ruszenie stępem... przed siebie. Lepszej pogody i godziny na teren wymarzyć sobie nie mogli, było spokojnie, ciepło i leniwie, a więc idealnie na taki "spacer". W celu umocnienia więzi, a także poprawienia kondycji. Miła odmiana od rygorystycznych treningów, nieprawdaż ? Zawodniczce zdecydowanie przypadło to do gustu, od razu poczuła się lepiej, czym spróbowała zarazić również ogiera, rozmawiając z nim o jakichś pierdołach. Wybrała szlak prowadzący na łąki, jak na razie wymagała od niego jedynie aktywnego stępa na lekkim kontakcie, dopóki poruszali się po mieście wypadałoby zachować nieco ostrożności. Z czasem jednak znaleźli się na łące, gdzie Jessie poprosiła już Sterna o przejście do kłusa, w którym zaczęli wyjeżdżać większe lub mniejsze koła na obie strony x3Sternkämpfer - 2013-05-06, 13:50 Zatrzymał się parę metrów za stajennym murem, tak jak chciała Jessie, aby dopełnić nieprzyjemny proceder dociągnięcia popręgu. Wtedy stawał się chudszy o kilka centymetrów. Następnie dał się dosiąść i ruszył aktywnym stępem przed siebie, będąc zaoferowanym tym co widziały jego oczy. Dawno nie opuszczał terenu stajni, o ile w naszej karierze nie jest to pierwszy raz, a może drugi. Jego chrapy rozwarły się mimowolnie i parskały krótko. Fakt, pogoda była iście znakomita. Fakt, zupełnie inne realia, aniżeli normalny trening. Co fakt, to fakt. Gdy ta rozmawiała do niego, ogier w tym czasie nadstawiał uszy w jej stronę słuchając jej, aczkolwiek nie rozumiejąc jej, jak to powiadają w regulaminie. Szlak prowadził Sterna prowadzący na łąki, a kiedy się już na niej znaleźli, to ogier ruszył owym kłusem przed siebie. W którym kręcili mniejsze, lub większe koła, jakby nigdy nic. Kwiatki, ptaszki, latając owady zawsze spoko <3