To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - tereen

Seth - 2019-05-11, 22:23

Oczywiście, że smakołyki były, bez nich Seth nie śmiałby go wyciągać z boksu, to już była rzecz wiadoma. Na początku, gdy kręcili się po trawniku Sethowi udawało się jako tako wyczuć spięcie, albo rozleniwienie ogiera. Nie byłaby to korzystna sytuacja, ale zauważał, że powoli mu to przechodzi. A potem zauważył, że sam jest coraz pewniejszy na jego grzbiecie. Zapewne niewystarczająco pewny, ale słowo się rzekło i tak dalej. Chwalił go od czasu do czasu, ale nie dawał mu za wiele możliwości, aby nie daj Boże się ogierzył.
Wkrótce wyruszyli, opuścili stajnię, kierując się na łąki, poruszając się na razie stępem. Nie pozwalał mu przyspieszać, bo siwego zapewne rozdzierała energia, ale jeszcze będzie miał okazje wyjść z inicjatywą i ją spożytkować. Posyłał mu od czasu do czasu półparady i chwalił, głównie za cierpliwość do właściciela.
- Ja bym wolał iść gdzieś w środek. - odezwał się podczas ustalania kolejności. Przeczuwał, że Carcassonne wolałby miejsce w czubie całej grupy, jak to on, ale Seth zdecydowanie nie czułby się w takiej sytuacji komfortowo. - To mój drugi raz na końskim grzbiecie od tak dawna, że nie pamiętam. - skłamał. To znaczy oczywiście to był jego drugi raz na końskim grzbiecie, ale oczywiście pamiętał kiedy siedział ostatni raz w siodle przed przerwą. Pamiętał to aż za dobrze. Na szczęście z tego co słyszał nie jest jedyny, bo co prawda większość uczestników jeździł od dawna, ale na przykład Nicole na nowym koniu, więc poniekąd nie był osamotniony.

Sensationet - 2019-05-12, 16:10

Sens kroczyła aktywnie przed siebie po ruszeniu z pod stajni w kierunku łąk, gdzie miał się odbyć ich "grupowy rajd" w tym roku. Bacznie rozglądała się dookoła, nie pomijając rzucania spojrzeń w kierunku reszty koni które szły wraz z nią. Aż tak towarzystwo jej nie przeszkadzało, dopóki nie zamierzało spróbować jej ustawić, zdominować albo po prostu uprzykrzać jej pójście naprzód. Dlatego Nicole nie musiała się obawiać o swojego konia, jeśli ten nawet kroczył obok Sens to ta go ignorowała dopóki nie szukał z nią jakichkolwiek interakcji. Poza tym ona wcale nie jest taka zła ! Właściciel trochę ją koloryzował na tą złą. Ona i branie przykład z innych? To tak jakby jej w ogóle nie znał :lol2: Nie wspominając że kroczenie w grupie, gdzie nie szła na samym początku z przodu przynajmniej na ten moment wcale się jej nie podobało. To tak jakby sam prosił się o kłopoty. Nie rozumiała jego słów, więc nie miała okazji do zazdrości. Co innego jakby chciał się na jej oczach miziać ze srokaczem, to pewnie któreś z nich by dostało. No bo jak to? Ją zdradzać? To przecież haniebny czyn. Słysząc swoje imię odchyliła ucho na Briana i lekko wykrzywiła łeb na lewo, rzucając na niego spojrzeniem. Dobry ruch żeby jednak nie iść z nią na końcu, bo wizja pójścia na koniec zastępu prowadzonego przez inną klacz mogła skończyć się fatalnie. Już raz ją tak załatwił na jednym rajdzie, gdzie chyba nawet wtedy też prowadziła Petit. Wypchnięta przez właściciela w przód, bez wahania wysunęła się naprzód grupy, pusząc się lekko przy tym i podnosząc wyżej ogon u nasady. Nawet jakby miała grupę prowadzić z Petit, to byłaby bardziej zadowolona niż z tamtej opcji. No może z radości nie skakała, ale przynajmniej nie próbowała za wszelką cenę przebić się naprzód nawet po trupach. Na widok otwartej przestrzeni, Sens parsknęła głośno i szastnęła mocniej ogonem o swoje stawy skokowe. Nie mogąc się oczywiście doczekać ruszenia szybszym tempem, co też Brian pewnie wyczuł bo zaczęła się pod nim nieco niecierpliwić.
Bold Venture - 2019-05-12, 16:27

Bold nadal był trochę niepewny, lub też raczej mocno zaciekawiony obecnością innych koni i jeźdźców i całą tą sytuacją, więc troszeczkę się wiercił, jednak nie aż tak, by Nicole musiała poświęcić mu absolutne sto procent swojej uwagi. Wałach miał też na tyle oleju w głowie, aby co po niektórych koni nie zaczepiać, chyba, że widział jakieś przyjazne sygnały z ich strony. W końcu ruszyli opuszczając teren stajni. Bold najchętniej wyprułby co najmniej kłusem, ruszył więc dość aktywnym tempem. Może tylko troszkę za aktywnym, ale jeśli pani właścicielka była czujna to zapewne sprowadziła go na ziemię, z czego już był mniej usatysfakcjonowany. Jednak inne konie poruszały się w podobnym tempie, więc nie miał za bardzo na co narzekać. Stępował więc dość ochoczo i aktywnie w miarę możliwości, poświęcając sporo uwagi otoczeniu. Venture nie był typem konia, który koniecznie musi mieć jakieś określone miejsce w grupie, tak więc czy to było gdzieś w środku grupy za jakimś ogarniętym koniem, czy na jej końcu, nie przeszkadzało mu to. Jeśli jednak był na końcu upewniał się, że grupa mu nie ucieka, trzymał się dość blisko niej. Tylko raz zdarzyło mu się spróbować przyspieszyć, ale pilnowała go Nicole i konie z przodu, które można powiedzieć, że nadawały tempo. Wyjechali na otwartą przestrzeń, na którą srokacz zareagował cichym parsknięciem i strzygnięciem uszami. Owszem, przestrzeń robiła wrażenie, ale jeszcze mu nie odbijało, poza tym, że jak część koni po prostu z utęsknieniem czekał n trochę większe tempo i spożytkowanie energii.
Nicole - 2019-05-12, 20:10

Kiedy Elka podjechała bliżej, aby powiedzieć jakie ona chciałaby zająć miejsce w kolejce, Nicole uśmiechnęła się do niej serdecznie i pokiwała głową w geście zrozumienia. Właściwie ucieszyła się, że ktoś jest chętny poprowadzić grupę, bo z doświadczenia wiedziała, że często bardziej oblegany jest tył, niż przód. Jej decyzja jednak nie była spowodowana chęcią poszalenia sobie na tyłach, lub odizolowania się od grupy, a wyłącznie bezpieczeństwem. Coś podpowiadało jej, że Bold był na tyle zrównoważonym koniem ( a przy jego wieku to, aż dziwne, chociaż bardzo miłe ), aby nie odpalać jakiś totalnych głupot, choć wiadomo że spuścić energię, której miał zdecydowany nadmiar, będzie chciał. Mimo to, wolała być za innymi końmi, wiedząc, że przy takim układzie, wałach będzie chciał podążać za stadem i być może nie będzie sprawiał większych problemów przy przeszkodach terenowych.
W nagrodę za taki spokój przy innych koniach i nie wdawanie się z nimi w konflikty, oraz nie zaczepianie ich, Nicole znów pochyliła się, aby pogładzić go po szyi, mrucząc jakieś chwalące słówka. Ustawiając się w kolejkę, rzuciła Brianowi jeszcze wesołego kuksańca, bo wyglądało na to, że ta jego obietnica o łapaniu jej w razie "W", będzie ciężka do zrealizowania. Ale co ja piszę! Dla superbohatera nie ma rzeczy niemożliwych. Zaraz się okaże, że jest człowiekiem gumą i rozciągnie mu się ręka, żeby uratować kogoś z grupy. :lol:
Wjeżdżając na pola, dogodne do zwiększenia prędkości, Nicole powoli nabrała Bolda na kontakt. Nie zrobiła tego jednak chaotycznie, po prostu chwytając wodze, a stopniowo zbierała je i działając przy tym dosiadem i łydkami. Dokonała ostatnich poprawek swojej sylwetki, a zwłaszcza oparcia na strzemionach, domyślając się że przy pierwszym przejściu jest największa szansa na to, aby konie trochę się nawzajem nakręciły. Czując jak srokacz próbuje wyprzedzić kolejkę, sprowadziła go na właściwy tor. Nie pozwalała mu też dojeżdżać do samego zadu konia przed nimi, trzymając odstęp i starając się zachować równe tempo. Słysząc propozycję przejścia do kłusa, ochoczo wyraziła swoją aprobatę i poczekała, aż jeźdźcy przed nią się przygotują, między czasie robiąc sobie o jakieś dwa kroczki większy odstęp niż ten w którym teraz jechali. Gdy tylko zobaczyła, że inni ruszają, również dodała łydkę, starając się, aby to przejście wyszło właśnie od niej, a nie od wałacha który zobaczył że inne konie przechodzą w kłus.

Brian - 2019-05-13, 18:58

Skoro jako taka kolejność została ustalona podprowadził Sensationet na ich miejsce w szyku, jeszcze niejako po drodze rzucając Nicole
- Nie bój się, jeśli będziesz mieć kłopoty przybędę jak ten rycerz na gniadym koniu. - powiedział, nawiązując do ich wcześniejszej wymiany zdań i jednocześnie wskazując na gniadą szyję swojego rumaka, to znaczy Sensationet. Pozostanie być może nieodgadnionym jak mu się to uda, skoro Nicole jechała bliżej tyłów, jeśli nie na samym tyle, ale spokojnie, na pewno coś wymyśli.
Wysyłał klaczy półparady, pilnując jej równego tempa, czasem ją chwaląc. Wtedy wyjechali na otwartą przestrzeń, co na szczęście nie wywołało u gniadej od razu odruchu, aby przyspieszyć, chociaż wiedział, że dopomina się o większe rozruszanie i zużycie nadmiaru energii. Kiedy, jeśli wszyscy wyrazili zgodę na kłus najpierw posłał jej jeszcze jedną półparadę, po czym widząc, że Petit przeszłą do kłusu dodał jej łydkę prosząc o kłus, od razu skupiając się na tym, aby jej nie poniosło. W ten sposób nie dał jej zbyt wielkich możliwości, aby za bardzo wypruwała naprzód, zostawiając w tyle resztę grupy. W ten sposób stanowili zwartą grupę, ale zangersheide też chyba nie miała powodów do niezadowolenia. Jeżeli i tym razem jako tako zastosowała się do jego pomocy czekała ją i tym razem pochwała.

Bold Venture - 2019-05-14, 12:39

Zgodnie z oczekiwaniami Nicole w związku z tym, że Bold poruszał się na samym tyle grupy chciał się jej trzymać blisko i za żadne skarby nie chciał jej zgrubić. Stępował chwilowo spokojnie, chociaż czasem zdarzało mu się za bardzo przyspieszać, albo przesadnie zbliżać do koni przed nim, wynikało to jednak z towarzyszącego mu jeszcze nadmiaru energii i chęci, aby nie zgubić resztę grupy. Mimo to dał się sprowadzać na ziemię przez Nicole dość łatwo i spokojnie. Na pochwałę z jej strony parsknął zadowolony, kierując uszy w jej stronę.
Otwarta przestrzeń, na którą wyjechali tylko zachęcała wałacha do przyspieszenia i zużycia trochę nadmiaru swojej energii. Na szczęście nie musiał na to długo czekać. Najpierw jednak dał się uspokoić przy kolejnej próbie przyspieszenia, zachowując odstęp do konia przed nim, chociaż nie był z tego do końca zadowolony. Przygotowując się do przejścia do kłusa zrobili większy odstęp, co Boldowi już tak nie przeszkadzało. Zaraz strzygnął łbem, po czym gdy konie na przedzie przyspieszyły do kłusa sam był do tego gotów, na szczęście Nicole go wyprzedziła, posyłając mu pomoce do przejścia do tego chodu. Srokacz ochoczo przeszedł do kłusa i tu kobieta musiała go już pilnować, żeby nie zwiększył tempa, zbliżając się za bardzo do koni przed nimi, bo zadziałał tu młody wiek i dużo energii do spożytkowania.

Aileen - 2019-05-14, 19:52

Jako, że Aileen potrafiła się nieźle zamulić, toteż dopiero jako ostatnia rzuciła, że będzie na końcu. No to będzie ciekawie. Zaraz jednak usłyszała także, że Seth rzucił środek a wtedy skierowała ku niemu aktorsko dłoń i z wyrazem dezaprobaty godnej najlepszej aktorki rzuciła.
- I Ty Brutusie przeciwko mnie? - Powiedziawszy to zabrała się za spinanie blond włosów w kucyk, aby następnie dosiąść Hiddena i kierując się na tyle, ale blisko pozostałych koni. Była dość cicha gdy jeździła, trochę przez stres, trochę przez to, że wolała napawać się owym spokojem. Ruszyli stępem, podczas którego kobieta trzymała ogiera w rysach dosiadem oraz lekkim kontaktem, na tyle przyjemnym, coby ogier także mógł się rozluźnić w miarę możliwości. Ruch na końcu niósł za sobą naturalne zachowania koni, jak odrzucanie zadem czy zdenerowanie, nie obawiała się tego jednak - mogła przecież na spokojnie sobie z ogierem poradzić, choć był młody i niedoświadczony, to był także koniem bardzo plastycznym i spokojnym. W pewnym momencie cała grupa miała ruszyć kłusem, Aileen przygotowała na to Hiddena kilkoma półparadami, aby następnie wypchnąć go z dosiadu i dodając łydkę, przejść do kłusu. Rozpoczęła swobodne anglezowanie, do którego miała przygotowane dość długie strzemiona, tak profilaktycznie, łatwiej uciekają strzemiona jak się spada. Przy okazji rozglądała się po okolicy, napawając spokojem, którego tak bardzo jej brakowało.
/guwno, ale został mi tydzien na poprawę ocen i piszę w pociągu XD

Hidden - 2019-05-19, 13:32

Nadejście innych par i ogólnie mało rozrywek w tej chwili sprawiało, że byłem dość nabuzowany, chociaż początkowo nie robiłem scen i stałem dość spokojnie, zapoznając się z tą sytuacją i jako tako przyswajając sobie obecność innych koni. W końcu ustalili kolejność i Aileen znalazła się na moim grzbiecie. Oczywiście nikt mnie nie pytał, czy chciałem iść na tyle grupy, bo zdecydowanie bym tej opcji nie wybrał, o cym, razem z całym zapasem mojej energii szybko dałem Aileen znać, gdy ruszyliśmy stępem. Kobieta trzymała mnie tak blisko grupy jak się tylko dało, co było jedynym skromnym plusem tej sytuacji, chociaż chyba należało zacząć od tego, że najpierw musiała mnie chociaż trochę ogarnąć, abym nie przyspieszał do szybszego tempa i nie próbował poprzestawiać trochę kolejność. Tak więc przynajmniej chwilowo oczekiwania kobiety wobec tego abym był spokojny nie wypaliły. Sprowadzony jednak na ziemię jakoś zaakceptowałem swoje miejsce w grupie i obecne tempo, licząc, że będzie mi dane spuścić trochę pary. Trzymałem się grupy, nie chcąc przecież zostać z tyłu, łypiąc na konie najbliżej mnie, czasem obdarzając je parsknięciem.
W te sposób opuściliśmy teren stajni, ruszając na łąki i gdy niedługo póżniej wyjechaliśmy na otwartą przestrzeń moje nadzieje na pozbycie się nadmiaru energii tylko wzrosły i przynajmniej częściowo zostały zaspokojone przez przejście do kłusa.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group