To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - teren

Adele - 2019-05-12, 18:50

Na początku trasy Adele dawała izabelowatemu sporo swobody, pilnując jedynie porządku i tego, aby ich dwójka w żaden sposób nie przeszkadzała pozostałym jeźdźcom i ich wierzchowcom. Korzystała z jego tymczasowego spokoju, pozwalając sobie na moment rozluźnienia, ale zachowując czujność, zwłaszcza wraz z chwilą, w której otoczenie zaczęło powoli zmieniać się na bardziej miejskie. Wówczas skróciła wodze, delikatnymi półparadami próbując zaskarbić sobie uwagę kucyka, za swój pierwszy cel stawiając sobie skoncentrowanie go bardziej na sobie jeszcze zanim zdąży mocno podekscytować się i nakręcić w związku z nowym miejscem. Miała świadomość, że w związku z niebotyczną ilością rozpraszających bodźców nie będzie to łatwe, ale zachowała stoicki spokój nawet wtedy, gdy izabelowaty zdawał się robić coraz bardziej nerwowy. Na szczęście z końmi nie miała do czynienia od wczoraj, a zdrowego rozsądku jej nie brakowało - stąd też jej duży spokój, który, jak sądziła, jeszcze miał szansę trochę pomóc Naughty Boy'owi w uspokojeniu się. Nie mogła go winić za to, że poszedł w ślad z innymi końmi; zareagowała dosyć szybko, nie tylko działając półparadami, ale równiez starając się wygospodarować kucowi odrobinę miejsca, czy to na trawie, czy od biedy na chodniku, nie chcąc prosić go w tym momencie o stanie i starając się na najmniejszej możliwej przestrzeni zająć go stępowaniem i bardziej swoją osobą oraz półparadami niż tym, co działo się pośród innych wierzchowców, mimo, że i tak był już w związku z ich zachowaniem wyraźnie zaaferowany. W tym wszystkim siedziała głęboko, z piętą mocno w dole i w pełni gotowa na wszelkiego rodzaju uskoki i podskoki, robiąc wszystko, żeby ich uniknąć, ale nie śmiąc wykluczać możliwości ich nastąpienia. Dążyła do tego, by w całym tym chaosie oderwać uwagę kucyka od tego, co działo się dookoła, by w chwili zapalenia się zielonego światła mocno wypchnąć go do przodu, wyraźnie przykładając obie łydki, w razie potrzeby nie obawiając się użyć ostrogi. W ostateczności nawet oddała Naughty Boy'owi odrobinę wodzy, choć spodziewała się, że jako stadny zwierzak raczej chętnie ruszy za innymi końmi. Wiedząc również, że jego wykrok jest krótszy w związku z jego wzrostem, pozwoliła sobie na pewnej części dystansu podkłusować odrobinę, przez całą drogę utrzymując izabelowatego w korytarzu pomocy, wodzami ograniczając z obu stron, w ten sposób chcąc zniwelować ewentualne samowolne zmiany trasy w jego wykonaniu. Już chwilę po pokonaniu pasów wznowiła kręcenie małych figur, korzystając z tego, że w pobliżu było już mniej przechodniów, a część koni uspokoiła się nieznacznie - mimo wszystko, wolała nie ryzykować, woląc jeszcze trochę powalczyć o uwagę Gortata i tym samym uspokoić go na dobre. Na pytanie czy wszyscy są cali, skinęła energicznie głową, przy okazji rozglądając się lekko po innych i sprawdzając, czy na drugą stronę ulicy przeprawił się na pewno pełny skład.
Augustus - 2019-05-12, 20:03

Jedną z obaw Augustusa było też to, jak Dirty jako młody koń będzie zachowywał się w towarzystwie innych, w szczególności klaczy. Na szczęście woda sodowa nie uderzyła mu kompletnie do łba i zachowywał się w miarę grzecznie - oczywiście jak na niego, bo nadal nie był porównywalny do innych, bardziej doświadczonych wierzchowców, które im towarzyszyły. Póki co Stryder dbał o to, aby ogier nie próbował przyspieszać i wyprzedzać innych, a jednocześnie nie pozostawał całkiem z tyłu, bo on sam czuł się lepiej w obecności grupy.
Jaki był zły, kiedy na światłach nie zastali zielonego! Chcąc czymś zająć karusa, po chodniku kręcił z nim figury, kątem oka obserwował natomiast sygnalizację świetlną, niecierpliwie oczekując sygnału do przejścia. Kiedy w końcu się jego doczekał, miał ochotę galopem puścić ich przez ulicę i najlepiej całe miasto, aby mieć wszystko za sobą. Na szczęście w porę się opamiętał i skierował czterolatka na pasy stępem, poprzedzając to serią mocniejszych półparad. Już go miał pochwalić za grzeczną przeprawę, kiedy ten przypomniał sobie o istnieniu innego młodzika, za którym zatęsknił. Kiedy zaczął się cofać, osiemnastolatek tylko warknął cicho pod nosem i dodał łydki, prosząc o ruch naprzód, nie skąpiąc przy tym bacika, jeśli był potrzebny. Fakt, że znajdowali się praktycznie na samej ulicy, a zielone nie miało trwać w nieskończoność, wprawiał go w lekkie zakłopotanie i stres, które zmotywowały go do tego, aby zachować zimną krew i za wszelką cenę przekonać Vibe do tego, że drugi koń sobie z pewnością poradzi. Jeżeli natomiast ta krótka walka z nim nie pomogła, Augustus w końcu wycofał go, aby dołączyć do Christiana i razem z nim przejść przez ulicę, zapewne ku uldze swojego wierzchowca.
Nie zwracając większej uwagi na resztę osób biorących udział w rajdzie, wzrokiem odnalazł Adele, do której zbliżył się w miarę możliwości, głównie przez fakt, że to tylko ją stąd znał, a nie był raczej bardzo skory do poznawania innych. Uśmiechnął się do niej lekko, by zaraz unieść lekko brew na widok jej zdenerwowanego kucyka, który niby zawsze był taką oazą spokoju!

Vemmekeshoeve - 2019-05-14, 15:41

Stał stosunkowo cierpliwie podczas wszelkich czynności jakich wykonywał Christian, zanim usadowił się wygodnie w siodle. Ogier zlustrował spojrzeniem inne konie, które zdawały się czekać na nich. Nie był przyzwyczajony do takiej sytuacji, gdzie trasa była zależna od innych koni. W końcu co się dziwić, skoro na padok wychodzi sam z racji bycia ogierem, a na treningach skupiają się w pełni na sobie. W końcu dostał wyraźny sygnał, by ruszył na przód, dołączając do innych kopytnych w ruchu. Czy będą niespodzianki to się okaże, ale geny powinny zdecydowanie pomóc. W końcu Ruitershoeve był ogierem nie do zdarcia w wielu sytuacjach, w których inne konie czuły się zagrożone. Jednak w momencie reakcji innych koni, mógłby odpowiedzieć tym samym. Podczas stępa w orszaku, Christian postanowił skupić gniadosza i jego uwagę na pomniejszej pracy. Bawiąc się wodzą, sprawił, że widocznie zszedł w dół, przegryzając radośnie wędzidło. Trasa, która podążali na początku była znajoma, lecz z czasem zmieniała się, więc mimo wszystko naprężył się lekko, próbując doglądać sytuacji. Ale był pod kontrolą i jeździec mógł to czuć. W końcu dojechali do drogi, gdzie po ulicy śmigały metalowe olbrzymy. Mimowolnie cofnął się do tyłu kilka kroków, aż zaparł się na amen. Nawet jak inne konie ruszyły w momencie zmienienia się światła na zielone, ten nie zareagował. To sprawiło, że Levrull zsiadł z jego grzbietu, dopiero wtedy za jego sugestywną namową ruszył, towarzysząc mu. W tym czasie musnął go lekko w ramię. Co niektóre konie spoglądały na niego, czekając po drugiej stronie. Jak dołączyli do towarzystwa, zawodnik ponownie zasiadł w siodle. Jak ruszyli.. podkłusował kilka kroków, co by się oddalić od tej diabelskiej drogi. Potem widocznie się uspokoił, mając świadomość, że niebezpieczeństwo jest wystarczająco daleko.
Naughty Boy - 2019-05-14, 23:10

W przypadku kucyka nie trzeba było obawiać się tego, że wykorzysta oferowaną mu swobodę. Wręcz przeciwnie, taka okazja sprawiała, że zdawał się być minimalnie bardziej rozluźniony, co ulegało zmianie wraz z wjazdem do miasta. Na szczęście Adele znała go już dobrych kilka lat, w trakcie których nauczyła się dobrze z nim porozumiewać, dzięki czemu świetnie radziła sobie w uspokajaniu Naughty'ego. Był nerwowy w związku z nowym miejscem i nowymi osobami, ale mimo to nie stawiał wielkiego oporu, szedł aktywnie i swoje zdenerwowanie okazywał co najwyżej przez kulenie uszu.
Wszystko uległo zmianie wraz ze zbliżeniem się do przejścia dla pieszych. Zapewne w innych warunkach izabelowaty zachowałby się lepiej, powoli przyzwyczajany do tego - byli przecież już na maku w mieście - ale szybko zaczęło mu się udzielać zachowanie innych koni. Widząc nerwowość koni na przodzie, sam zaczął się spinać i opierać przed ruszaniem dalej. Na proszenie Adele o spokój jedynie podrywał łeb, szastając przy tym ogonem. Gdyby tego było mało, już chwilę potem dostrzegł latającą po ziemi reklamówkę, która uruchomiła czerwoną lampkę, przez którą zaczynał uskakiwać na bok, zadzierając wysoko głowę i parokrotnie próbując się wspiąć na tyłach, ostatecznie jedynie podskakując nieznacznie w miejscu. Nawet stępowanie po chodniku nie zdawało się pomagać mu w tej sytuacji; oddychał szybko i świszcząco przez szeroko rozwarte nozdrza, zwyczajnie nie rozumiejąc tego, że musieli poczekać chwilę na zmianę koloru światła. Może też dlatego wraz z sygnałem do stępa, prawie zerwał się do galopu, w trakcie czego przykleił uszy do potylicy. W porę powstrzymany przez właścicielkę, kwiknął głośno, ale ostatecznie zwolnił do stępa. Nieustannie podcaplowywał na jezdni, lękliwie spoglądając na samochody czekające na ich przejście.
Znalazłszy się po drugiej stronie ulicy, nie wydawał się odczuwać wielkiej ulgi, choć jednocześnie był nieco bardziej skory do nawiązania porozumienia z siedemnastolatką. Kiwał głową, kręcąc się na wszelkich figurach i oddychając ciężko przez wzgląd na cały ten stres.

Mistrz Gry - 2019-05-15, 09:42

WYZWANIE TERENOWE - GRUPA 1


Uff... Na to wygląda, że najgorsze już za wami. Christian i Vemmekeshoeve co prawda przeszli już na czerwonym świetle, ale kierowcy widząc, co jest grane, wykazali się wyjątkową cierpliwością i poczekali te parę sekund dłużej.
Droga przez park prowadzący do plaży była już znacznie przyjemniejsza, chociaż grupa musiała już jechać w zastępie, żeby zostawić połowę chodnika dla przechodniów, którym widok koni oczywiście nie był obojętny. Adele nie musiała długo czekać na to, aż ktoś zachwyci się jej kucykiem, który może choć nie był małym szetlandem, to wciąż był sporo mniejszy niż inne konie.
- Jaki piękny!! Mamo zobacz jaki ładny! Proszę pani, a czy można pogłaskać? - zawołało jedno z mijanych dzieci, które najwyraźniej wcale nie obawiało się koni, w przeciwieństwie do jego mamy, która z niepokojem patrzyła na te duże zwierzęta.
Takich "przeszkadzaczy" było po drodze naprawdę sporo, większość jednak tylko komentowała pod nosem, wyjawiając światu swoje mądrości życiowe, z których jeźdźcy z pewnością mieli ubaw.
Wreszcie ukazała się między drzewami wyczekiwana plaża i morze, na pierwszy rzut oka groźne, za czym stały lekko wzburzone fale. Wyjście z "lasu" na plażę dawało przytłaczające poczucie znalezienia się na ogromnej przestrzeni, co dla koni, które były tu pierwszy raz, mogło być dosyć mocne. Największe wyzwanie stanowiło oczywiście morze, do którego grupa musiała się zbliżyć, zdecydowanie nie mogąc jechać środkiem plaży, gdzie piach był zbyt kopny.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group