To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor crossowy - Konkursowy tor crossowy

Jessie - 2013-04-29, 16:09

Po paru minutach odpoczynku, podczas których ucięła sobie krótką pogawędkę z klaczą, ponownie wyprostowała się w siodle. Zgarnęła z ogrodzenia rozprężalni swoją kamizelkę, którą założyła, by następnie skierować się z Inso w stronę linii startu. Jednocześnie z powrotem zebrała ją, przygotowując na niedaleki start. Rozgrzewka upewniła zawodniczkę w tym, że siwa ma ogromną szansę sprawdzić się w tych zawodach, co najzwyczajniej w świecie napawa optymizmem. Niemalże nie czuła stresu. Bo dlaczego miałaby się czymkolwiek stresować? Była pewna swoich jak i konia umiejętności, do stracenia nic nie miała, a na wygraną nie miała ogromnego parcia. Jak wygra – świetnie, jeżeli nie… to na podium na pewno stanie, haha.
Dała klaczy łydkę do kłusa, wysiadując go podeszły do linii startu, a gdy w pewnym momencie rozległ się dzwonek, który pozwolił im na rozpoczęcie przejazdu, zawodniczka dała hanowerce stanowczą łydkę do zagalopowania, działając także dosiadem. Od razu przeszła do półsiadu, na samym początku pozwalając Insostenible na rozwinięcie prędkości. Nie był to jednak galop na złamanie karku, było w nim coś na rodzaj kontroli, przynajmniej na obecnym odcinku. Dosłownie po chwili mogły zauważyć na swojej drodze przeszkodę rozpoczynającą całą tę „zabawę” – identyczną belkę drewna, co na rozgrzewce. Prowadząc klacz na wprost owej przeszkody, patrzyła na wprost licząc foule do skoku, by w razie potrzeby skrócić bądź wyciągnąć krok siwej; przy odbiciu podparła jej boki łydką, wychodząc z ciałem nieco w przód, przede wszystkim po to by móc umożliwić Insostenible wyciągnięcie szyi, a co za tym idzie zapracowanie nią i złapanie równowagi. Tuż po wylądowaniu, „podniosła” nieco przód siwej, by przyjrzała się uważnie kolejnej przeszkodzie, której po chwili musiały już stawić czoła. Ta była bardziej strzelista, podobna w swojej budowie do tripplebarre’a, co zapewne było Insiakowi znane z treningów stricte skokowych. Dlatego też nie hamując jej ani trochę, zachowując to same szybkie tempo, w odpowiednim miejscu dała jej sygnał łydką, zachęcając do odbicia się i oddania zarówno wysokiego, ale też dalekiego skoku. Po pokonaniu tego „szeregu”, Jessie pochwaliła klacz głosowo, zaraz prosząc ją o dodanie. Najbliższy odcinek szedł przez las, więc nie miały innego wyjścia jak po prostu przebrnąć go szybko – liczył się tu czas. Tak więc bez żadnego stresu pozwoliły sobie na szybki galop wytyczonym szlakiem, Jessie pozostawała w półsiadzie. Dopiero gdy dostrzegła przed sobą kolejną, trzecią przeszkodę – również nienajgorszą, typowy domek jakich wiele na crossie – zadziałała półparadą, by oderwać uwagę Insostenible od pędu, a skupić ją na najbliższym skoku. Jak zawsze, skoncentrowała się na prostym najeździe, aktywnym bez cienia zawahania ze strony zawodniczki. Do przeszkody doprowadzała hanowerkę zamkniętą w pomocach, dopiero na samym odskoku elastycznie oddała jej wodze nie tracąc kontaktu z pyskiem, a w trakcie lotu całkowicie wychodząc za nią ciałem do przodu. Ze swojej strony starała się robić wszystko co w jej mocy – dawać czytelne sygnały, utrzymywać równowagę, rozsądnie podchodząc do kolejnej sytuacji. Na pewno nie było nudno, a to w crossie uwielbiała najbardziej x3.

Insostenible - 2013-04-29, 16:11

Po paru minutach spędzonych na odpoczynku jak i na słuchaniu uważnie Jessie nadszedł czas na sam przejazd. Podjechała do ogrodzenia co by dziewczyna mogła zabrać swą kamizelkę, która była akurat wymagana do crossu .Następnie skierowała się energicznym tempem w stronę linii startowej , dalej nie zaprzestając żucia wędziła ,co za tym szło już zdążyła uwalić swój pysk i częściowo pierś .Zebrała się do kupy , wracając do starego ustawienia , szastając od czasu do czasu ogonem ,który obijał się o jej boki. Bardzo prawdopodobne ,że staną na podium a nawet że wygrają .Patrząc na umiejętności najwięcej miała właśnie siwa ,więc tylko trzymać kciuki za dobry przejazd .Gdy dostała impuls w postaci łydki do kłusa ruszyła , od razu stawiając uszy na sztorc ,zaczynając spoglądać gdzieś na przód .Po dzwonku jak i mocniejszej łydce ruszyła galopem ,z początku rozwijając prawidłową prędkość ,raz nawet strzelając łagodnego baranka, czyli standard. Widząc identyczną przeszkodę ,która wystąpiła w rozgrzewce nieco przyspieszyła , wkrótce w dobrym miejscu do odskoku odbijając się mocno na tyłach, a podczas lotu zapracowała ładnie szyją i przodami ,po raz kolejny wykonując także baskil ,nie był to za ekonomiczny skok , siwa zawsze starała się mieć jak największy zapas .Wracając do nich, siwa wylądowała znów miękko , zaraz wyprostowała się i według życzenia dziewczyny uniosła łeb spoglądając na kolejną przeszkodę czyli coś zbliżonego wyglądu do tripplebrre’a .Jako iż miała już do czynienia z takimi przeszkodami była pewna siebie i nie zwalniała i pewnym ,mocnym krokiem dotarła do miejsca w którym ostatecznie obiła się dostając łydkę, oddając długi jak i wysoki skok , znów pracując szyją i łapiąc równowagę nad przeszkodą. Po miękkim lądowaniu usłyszała pochwałę więc na chwilę skierowała ku dziewczynie swe uszy, zaraz przywracając je do starego miejsca, jednocześnie także parskając .Wjechała na odcinek ciągnący się po lesie, przyspieszając znacząco by tak jak napisała userka Jess jak najszybciej go pokonać ,bo liczył się tutaj także czas. Ujrzała domek, zaraz po półparadzie kierując jedno z radarów w stronę dziewczyny i również zwalniając i marszcząc na chwilę chrapy ,pierwszy raz widząc taką niezwykłą przeszkodę ,o. Jednak mimo tego pewnie dobrnęła do miejsca w którym się odbiła .Siwa cieszyła się ,że mogła pracować z tak doświadczoną osobą ,bo chociaż lubiła młodszych, czasem denerwowało ją ich nie dopracowanie jeżeli chodzi o dosiad itp. Tak więc lądując , stęknęła cicho , zaraz szastając zamaszyście ogonem i znów unosząc łeb by szybko dostrzec co jest przed nią.
Jessie - 2013-04-29, 16:12

Po raz kolejny po udanym skoku pochwaliła słownie klacz, motywując ją do dalszej walki, tym bardziej, że poczuła iż poprzednia przeszkoda wzbudziła w siwej nikłe zawahanie. Kolejne przeszkody mogą być jeszcze dziwniejsze, więc wolała zagrzać Inso do dalszych skoków, niż na przykład niefortunnie zostać na którejś przeszkodzie i tym samym zakończyć przejazd. Tak czy inaczej, po trzeciej przeszkodzie lekko wyhamowały, ze względu na dość skomplikowane ułożenie kolejnych przeszkód. Trzy correry, w dodatku ustawione w taki sposób, że nieźle będą musiały się nagimnastykować. Na pierwszego z nich naprowadziła Inso spokojnie, dopiero ostatnie trzy foule przed przeszkodą zrobiła dodanie, celując w najbardziej optymalny punkt – nie w sam środek, ale też nie w najwęższy punkt. Nie chciała przecież zahaczyć o chorągiewkę, a tym samym spłoszyć klaczy czy nawet doprowadzić do upadku. W miejscu odbicia zdecydowana łydka, lekkie wyjście z ciałem w przód i przede wszystkim elastyczne oddanie wodzy. Po wylądowaniu wprowadziła ją w lekki łuk w tym samym tempie, już po paru chwilach stawiły czoła kolejnej przeszkodzie tego typu w identyczny sposób. Na zakręcie do szóstej przeszkody podparła ją łydką by porządnie wyjechać ten łuk i by nie stracić na nim aż tyle prędkości, tuż po wyprostowaniu przed kolejnym correrem lekka łydka o ile była taka potrzeba. Najazd podobny do dwóch poprzednich, po całej tej sekwencji nagroda głosowa. Na odcinku prowadzącym do siódmej przeszkody, niezbyt zachęcającej wizualnie, lotna zmiana nogi. Przeszkoda była pochyła, a więc skok po raz kolejny musiał być wysoki i daleki. Wciąż jednak nie była najgorsza, bo na trasie czekają na nie większe dziwy niż tak zwane „rekinie zęby”. Nie rozpędzała się znacznie przed przeszkodą, dopiero na sam rozpęd tuż po wyprostowaniu siwej zdecydowała się zrobić lekkie dodanie. Prowadziła Insostenible na każdą z przeszkód zdecydowanie i szybko, praktycznie nie dając czasu na kombinowanie, o czym mogło upewnić hanowerkę zamknięcie w pomocach. Dopiero na samym nabieraniu prędkości lekko jej odpuszczała, pozostając jednak na kontakcie, no i na samym odskoku umożliwiając jej pełne wyciągnięcie się i zabaskilowanie nad przeszkodą. Po wylądowaniu, pozostała w półsiadzie i lekko docisnęła łydki do boków Inso, ponownie pozwalając jej na szybki galop do następnej przeszkody, jaką była najzwyczajniejsza w świecie belka. Pierw przegalopowały przez spory kawałek traktu idący przez las, zaraz potem ukazała się ich oczom wspomniana ósma przeszkoda. Nie redukując tempa, prosty aktywny najazd, półparada, łydka w odpowiednim miejscu i kolejny skok, zapewne daleki.
Insostenible - 2013-04-29, 16:12

Znów po pochwale skierowała ku niej swe uszy, jednak dalej głównie skupiając się na dalszym biegu , wyhamowując lekko i przygotowując się do następnych skoków ,które tak jak przypuszczałam nie będą dosyć łatwe tak jak insiak z początku myślał. Równym tempem dotarła pod pierwszego correr’a , wydając z siebie jakiś bliżej nie określony dźwięk podobny do stęknięcia .Zawahała się przez chwilę jednak zaraz myśląc ,że wszystko skopie dodała ,przyspieszając i ostatecznie dostając impuls do skoku w postaci łydki odbiła się , pracując efektywnie szyją , także starając się jak najbardziej „schować” pod siebie kończyny w obawie o zahaczenie o jakiś element tej oto przeszkody . Jednak na szczęście klacz znów wybiła się mocno na tyłach ,więc wypadek w pracy był mało prawdopodobny ,o. Lądowanie jak zwykle miękkie , zamortyzowane nadgarstkami ,dodatkowo wszystko zaakcentowała strzałem z zadu .Weszła na łuk , utrzymując stare tempo , nie minęło dużo czasu a tuż przed nimi pojawiła się identyczna przeszkoda .Siwa już bardziej pewna , ponowiła skok , który był już bardziej ekonomiczny od wcześniejszego ,oczywiście technika podobna. Gdy już wszystkie cztery kończyny zetknęły się z ziemią ta weszła w zakręt ,kierując się na szóstkę , znów dodając i przyspieszając co by nie tracić czasu. Przechyliła się do wewnątrz , łapiąc równowagę ,prostując się ostatecznie i skupiając się na prawidłowym najeździe. Znów kolejny raz pokonała correr’a , parskając przeciągle po pochwale , zgryzając metal, wydając także specyficzny niemiły dla ucha dźwięk .Dosyć sprawie pokonała odcinek prowadzący do siódemki, między czasie wykonując lotną zmianę nogi .Szła równym tempem, znów spoglądając na nową dla niej przeszkodę , która wzbudziła w niej lekką niechęć do skoku .Nie wyglądała na przyjazną dla koni , jakby insiak wiedział jak to dziwactwo się nazywa już by się domyślał dlaczego właśnie „rekinie zęby” ,o. Po wyprostowaniu dodanie , i czym dalej tym siwa była pewniejsza. Wkrótce odbiła się , wyciągając szyję i baskilując , w locie lekko zmrużyła ślepia , by lądując rozszerzyć chrapy i będąc już na stałym podłożu parsknął i szastnąć ogonem. Czując jak ta dociska łydki do jej boku inso pozwoliła sobie na przyspieszenie ,którym wyciągnęła krok i już szukała wzrokiem ósemki ,jednak mimo to przed nimi był tylko spory odcinek wiodący przez las tak więc ta postarała się jak najszybciej go pokonać by w końcu ujrzeć ową przeszkodę ,która była zwykłą belką. Pewnie na nią najechała , kierując jeszcze uszy do tyłu po półparadce. Oderwała kończyny od podłoża ,wykonując tak jak przypuszczała Jess długi skok , po którym ta oddała lekko z zadu, widocznie zadowolona z urozmaicenia w postaci o, takich zawodów .
Jessie - 2013-04-29, 16:13

Bryknięcia po ostatnim skoku niemalże nie odczuła – pozostając w lekkim półsiadzie, nie przejęła tego podbicia zadem na kręgosłup, a więc w żaden sposób nie zakłóciło jej to równowagi. No, może odrobinę uwaliła się jej na przedzie, zaraz jednak naprawiając ten błąd i kierując Insostenible na dziewiątą przeszkodę. Szczerze mówiąc budzącą pewne obawy. Wiele koni często zamiast przeskoczyć ją, przebiegało przez nią, a wówczas nietrudno o potknięcie. Inne się wyłamywały, wyrzucając jeźdźca prosto na dechy. Ale nie pora na czarne myśli! Przecież to było w tym wszystkim najfajniejsze, to wspaniałe ryzyko. Jess zdecydowanie częściej powinna brać konie na cross, co by nieco ubarwić swoje nudne w chvj życie… ale okej, wracamy do sedna.
Aktywnie skierowały się po ósemce na wspomnianą wcześniej przeszkodę, dziewczyna na ten czas wróciła na chwilę w siodło chcąc wyważyć krok siwej, obciążyć nieco jej zad co miało zachęcić klacz do większego zaangażowania go, a także podnieść na przedzie co by uważnie przyjrzała się przeszkodzie. Tempo galopu jednocześnie pozostawało dynamiczne, zdecydowane. Prostopadły najazd, parę metrów przed lekkie wypchnięcie z bioder a w miejscu najodpowiedniejszym na odbicie łydka. Zgrała się z ruchem klaczy, gdy ta odbiła się to zawodniczka podążyła za jej ruchem w przód, oddając wodze, zaś kolanami mocno się trzymając, oba boki hanowerki obciążając równomiernie. Po wylądowaniu bardzo entuzjastyczna pochwała, zawodniczka pozostała w półsiadzie znowu pozwalając Insiakowi na poczucie wiatru w grzywie >3 Do kolejnej sekwencji przeszkód miały spory odcinek do pokonania, nie miały innego wyjścia jak przebrnąć to jak najszybciej, gonił je przecież czas. W drodze do jeziorka, miały do pokonania również parę wzniesień bądź obniżeń terenu, co jednak nie sprawiało większego kłopotu parze – a już na pewno zawodnicze, wystarczyło przecież dopasować jedynie środek ciężkości do sytuacji. Zabawa miała się zacząć lada moment… Dziesiąta przeszkoda co prawda była całkiem normalna – kiedyś skakała na Inso takowe, gdy wzięła ją na tamten pamiętny cross. Część „czesana” była dość spora, więc do skoku nie było potrzebne tyle siły co dotychczas – klacz spokojnie mogła przodami przeczesać ową część ruchomą. Problem był w lądowaniu… lądowaniu w wodzie. Jessie widząc jak to wygląda już z daleka, przygotowała Inso dając półparadę, następnie podnosząc ją nieco na przedzie i odchylając się lekko do tyłu, by nie wpierdzielała się w jeziorko z takim rozpędem. Nie traciła na pewności siebie, naprowadziła hanowerkę na sam środek przeszkody, w odpowiednim miejscu dała łydkę i następnie umożliwiła siwej wygodne wybicie i pokonanie przeszkody; podczas lądowania zawczasu zaczęła się odchylać do tyłu by nie uwalać się na przedzie Insostenible, gdy tylko znalazły się w wodzie, siedząc w siodle od razu wypchnęła ją biodrami do szybszego galopu by możliwie najprędzej pokonała owy odcinek. Od razu nakierowała ją na wprost kolejnej hardcorowej przeszkody, trudnej o tyle, że oznaczała ona kolejną zmianę poziomu. Tak czy inaczej, ze swojej strony zrobiła wszystko, by ułatwić hanowerce zadanie; przede wszystkim mocno ją motywowała, nie tylko psychicznie ale również odpowiednimi pomocami. Tak więc w tym konkretnym momencie, wysłała ją w górę, zaraz zgrywając się z jej ruchem i pokonując tę straszną przeszkodę… Z większym lub mniejszym trudem, w lepszym lub gorszym stylu, ale zawsze! Pochwaliła ją potem klepaniem po szyjce, parę następnych foule zrobiły spokojniej, by nieco ochłonąć, po czym kolejne dodanie i lecim na następne przeszkody…

Insostenible - 2013-04-29, 16:14

Tak więc skierowana na przeszkodę numer dziewięć zadarła wysoko łeb , stawiając na sztorc jak do tego czasu skulone uszy. Siwa od razu skojarzyła sobie ów 9 zbudowaną z głównie desek z okserem, więc pewnym, mocnym krokiem brnęła na przód zbliżając się coraz szybciej ku „desce” .Przez myśl przeszło jej także żeby jakoś po niej przejść ale raczej by się jej nie udało więc zapomniała o tym i skupiła się w tej chwili na najeździe. Lekko zwolniła , czując jak dziewczyna odciąża jej zad, od razu także mocniej angażując go do pracy, o. Dodatkowo także na moment dokładnie przyjrzała się tej przeszkodzie. Utrzymywała dobre tempo , co jakiś czas przyspieszając nieco , sama chcąc trochę poprawić ich czas, chociaż nawet nie było to potrzebne. Wypchnięta z bioder wydłużyła krok , zaraz po kilku metrach dostać prawidłowo przez nią odczytany sygnał do skoku. W tym momencie sprawnie odbiła się, mocno pracując zadem , wygięła szyję i zabaskilowała już oszczędzając energię , wiedząc ,że czeka ją jeszcze więcej przeszkód ,które będą wymagały większego zaangażowania jak i cennej energii .Gdy już przeleciała przez dziewiątkę parsknęła przeciągle, szybko wracając do pionu ,prawie że od razu wracając do pionu i przyspieszając czując „wolną rękę” .Oczywiście po pochwale skierowała ku dziewczynie jeden radar , mrużąc na chwilkę swe ciemne ślepia. W cale nie wiedziała ,że po tym odcinku będzie musiała wskoczyć do wody, więc na razie skupiona na różnych zmianach terenu nie myślała nawet nad tym co będzie dalej, o. Dopiero gdy dostała półparadę , poderwała wyżej łeb, po raz kolejny kierując jedno ucho w jej stronę, na znak iż jest gotowa .Zwolniła , zaczynając cicho poparskiwać z każdym krokiem , nie widziała co czai się na dość prostą i zwyczajną przeszkodą więc najechała na nią pewnie, bez żadnego cienia zawahania . Wkrótce w odpowiednim momencie odbiła się , kończynami „przeczesując” kawałek części zbudowanej z łodyg czy też jakiegoś sztucznego tworzywa. Wywaliła gały widząc przed sobą wodę, nie można było tego ukryć że wyła zdziwiona więc lądując już w jeziorku skuliła uszy ,które przykleiły się wzdłuż potylicy na dość długi czas ,a dokładnie w którym ta musiała przebrnąć przez ciecz, która znacząco ją spowolniła ,ludzie są okropni ;_; .I teraz czas na wyskok , zdeterminowana dobiła się nieco wcześniej niż powinna, przesadnie się wyciągając co by przypadkiem nie wpaść na dechy, co by do najprzyjemniejszych rzeczy nie należało .Pomimo tego udało jej się wydostać na ziemię , odruchowo po takim wysiłku zwalniając , i zniżając łeb , a po lekkim ochłonięciu znów dodanie i zabrania odpowiedniej prędkości .
Jessie - 2013-04-29, 16:14

Znowu w pełnym galopie były zmuszone pokonać spory odcinek trasy idącej przez las. Ledwo wyszły z zagajnika, gdy na ich drodze po lekkim łuku znalazła się przeszkoda oznaczona numerem dwunastym; dość oryginalna z wyglądu, ale prosta do skoczenia, o ile koniowi nie zabraknie odwagi. Tak więc jak zawsze – pierw skupiła siwą półparadą, następnie wyrównała nieco tempo po przeliczeniu foule do odskoku, a gdy nadszedł na niego moment, dała łydkę, następnie wychodząc z ciałem do przodu wraz za ruchem klaczy, odciążając jej grzbiet, oddając wodze, chwytając równowagę. Po skoku pozostała w półsiadzie, znowu biorąc Inso na elastyczny kontakt, pozostawiła ją w aktywnym tempie, które nieco zredukowała przed samym szeregiem, choć minimalnie. Równie zdecydowanie weszły w szereg złożony z dwóch podobnych do siebie przeszkód, Jessie postawiła na prostopadły, odważny najazd, oczywiście udzielając wskazówek Inso co do miejsca odbicia i tym podobnych. Po pierwszym skoku ze względu na prędkość miały niewiele miejsca, także następny skok nastąpił niemalże zaraz za poprzednim. W obu przypadkach zadziałała równie zdecydowanie, dając hanowerce czytelne i jasne pomoce, ze swojej strony przykładając się na tyle, ile mogła. Bo nie tylko Insostenible chwytało zmęczenie, zawodniczkę również. Jazda po torze crossowym wymagała kondycji i wytrzymałości nie tylko od konia, ale też od jeźdźca –była pewna, że już po fakcie będzie miała pewne ciekawe dolegliwości… W każdym razie, po pokonaniu szeregu uspokoiła nieco galop siwej, z tego względu, iż zaraz miały wjechać w las, gdzie czekało na nich parę przeszkód ustawionych po okręgu. A więc musiały celować stricte w środek przeszkód, co by na jakimś drzewie albo gałęzi nie zostać xD. Przeszkoda oznaczona numerem piętnastym była podobna do jednej z tych, którym czoła już stawiły – jedna z tych, po których konie lubią przebiec, zawodniczka jednak wierzyła, że skoro Inso nie zrobiła tego za pierwszym razem, to za drugim również nie spróbuje. Niemniej jednak, podobnie jak przeszkodzie dziewiątej, przypilnowała klacz nie tracąc na zdecydowanym tempie galopu, nakierowała ją na sam środek przeszkody, dopiero na odskoku po daniu łydki oddając elastycznie wodze by umożliwić jej płynne oderwanie się od podłoża. Zaraz po wylądowaniu wróciła w siodło by na kole podtrzymać w miarę aktywny ruch do przodu, dobrze wyjechać ten zakręt i przede wszystkim po to, by dobrze nakierować klacz na następną przeszkodę. Bo tych „schodów” po łuku skoczyć w żadnym wypadku nie mogły – jedynie wydłużyłoby to trasę. Swoją konstrukcją przypominały tripplebarre’a, z tą różnicą, że solidnie zabudowanego… niemniej skok musiał być wysoki i daleki, zawodniczka zagrzała do niego mocno klacz słowami, a także zdecydowanym działaniem dosiadu – prowadziła ją odważnie na sam środek, pilnując by nie zrezygnowała w ostatniej chwili. Pomogła Inso w wyznaczeniu miejsca wybicia, następnie zgrała się z jej ruchem. Po pokonaniu tej jednej z dziwniejszych przeszkód na całym torze, pochwaliła klacz klepaniem po szyi, a także słownie, a następnie wyprowadziła ją z lasu zmierzając na następny szereg szybkim galopem, w półsiadzie.
Insostenible - 2013-04-29, 16:14

Podczas pokonywania odcinka wiodącego w lesie pozwoliła sobie na małe turbo , które jednak skończyło się kilkanaście metrów dalej. Jednak pokonała ów kawał trasy w bardzo dobrym czasem ,poprawiając także czas pary, o. Gdy już wyjechali na ich drodze stanęła przeszkoda numer dwanaście, czyli coś wyglądem zbliżonego do normalnego murku .Po półparadzie skupiła się maksymalnie , lekko odchylając swe uszy ku tyłowi .Wyrównała tempo wedle życzenia dziewczyny , na chwilę obecną zadzierając łeb na tyle ile pozwalał jej wytok . W końcu w miejscu w którym dostała łydkę do odskoku , odbiła się mocno na tyłach, używając zadnich kończyn jako swoich sprężyn ,które z łatwością posłały siwą w powietrze. Ta wygięła szyję , baskilując widowiskowo ,na moment także kuląc uszy, chowając je w już dłuższej grzywie ,która zdążyła urosnąć od czasu kiedy tylko Chris ją równo ściął .Wracając: Inso już bardziej pewna siebie wylądowała miękko , angażując w to mocno nadgarstki , tak więc dziewczyna nie mogła narzekać na ową fazę lotu x3.Pozostała dalej w skupieniu , utrzymując dynamiczne, aktywne tempo , kierując się na szereg złożony z dwóch prawie że identycznych przeszkód . Przed nimi, zwolniła nieco ,tak jak chciała dziewczyna .Niech się cieszy ,że ta się zmieniła z potwora w takie grzeczne :lol: .Przed 13 zdążyła głośno stęknąć, zaraz po impulsie w postaci łydki wybijając się sprawnie , postępując tak jak wcześniej .Nie można było się do niczego przyczepić jeżeli chodzi o technikę skoku ,nawet ta z czasem zaczęła oszczędzać energię , nie mając już takiego dużego zapasu co wcześniej. Zaraz po lądowaniu skróciła krok na tyle ile mogła i ponowiła skok , który nie różnił się niczym od tamtego. Gdy już oddaliły się od szeregu zwolniła, zbliżając się do kolejnego odcinku ,który znajdował się w lesku. Ciekawy był by taki widok ,Jess na drzewie a siwa gdzieś obok ,zaklinowana pomiędzy gałęziami (:lol2:) .Spojrzała ciemnymi ślepiami na „kładkę” , przyspieszając i nabierając prawidłowej prędkości , nie trącając tempa skierowana na sam środek 15.Po dostaniu łydki wybiła się jakoś dziko , po lądowaniu potykając się , jednak zaraz złapała równowagę i zaczęła wjeżdżać na zakręt , podczas którego przyspieszyła mając nadzieję ,że nie stracili dużo czasu .Zaraz jednak powróciła za ziemię, mierząc wzrokiem „schodki” , nie mogła sobie pozwolić na żaden błąd , zamiast zwalenia drąga mogła by sobie nieźle załatwić nogę, a także spadnięcie na takie coś nie było by miłe dla Jessie. Zachęcona słowami dziewczyny , dodała zaraz w odpowiednim momencie odbijając się sprawnie , wyciągając mocno przed siebie pysk ,jak i przednie kończyny .Na całe szczęście wylądowała po drugiej stronię cała ,zaraz czując miły dotyk na swej szyi ,dodatkowo słysząc jej głos ,o. Wyjechała z lasu , kierując się szybkim galopem na kolejny szereg ,co jakiś czas parskając .
Jessie - 2013-04-29, 16:16

Zawodniczka odczuwała coraz większe zmęczenie, dostrzegała je również na swoim koniu. Na szczęście jeszcze mniej niż więcej przed nimi - dosłownie parę przeszkód, więcej galopu niż skoków. Najgorsze, że ona musi tą trasę za jakiś czas pojechać raz jeszcze, podczas gdy Inso się troskliwie zajmą w stajni.
Z czasem znalazły się tuż przed szeregiem złożonych z dwóch członów. Były to przeszkody proste do skoczenia, ale dziwne, płochliwy koń mógłby odmówić skoku. Zawodniczka zadziałała półparadą, jak zawsze gdy chciała po szybkim galopie skupić Insostenible na skoku, nakierowała ją na środek deski, której druga część była zakończona imitacją przodu pociągu. Przypilnowała jedynie siwą by jej nie zniosło na bok w obawie przed wspomnianą częścią przeszkody, a poza tym postąpiła jak zawsze - łydka, elastyczne oddanie wodzy. Zaraz po skoku wróciła w siodło, na drugą przeszkodę skierowała siwkę nieco bardziej na lewo niż na środek, by spokojnie skoczyła sobie kłodę nie przejmując się drugą częścią przeszkody. Działanie identyczne, co przy minionej "ciuchci". Zaraz po wylądowaniu, od razu wróciła do półsiadu by ponownie dodać gazu, że tak to ujmę x3 Przed nimi przedostatni taki długi odcinek galopu, więc warto byłoby poprawić na nim czas, albo raczej utrzymać go takiego, jakim był. Zawodniczka już z oddali dostrzegła że następne przeszkody stoją w wodzie, dlatego gdy znalazły się już na wprost zbiornika, dała hanowerce półparadę, uniosła ją na przedzie by uważnie przyjrzała się następnej przeszkodzie. Nie była straszna, podobną pokonały już wcześniej, problem leżał w samym lądowaniu... ale czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, prawda? A więc odważnie, choć z wewnętrznym opanowaniem skoczyły przeszkodę numer dziewiętnaście, lądując po niej w wodzie. Tym razem jednak nie pozwoliła Inso wyrwać do przodu, po lądowaniu pozostała w siodle dociążając jej zad, starając się utrzymać jednakowe, okrągłe tempo z którego miały skoczyć kolejne dwie przeszkody. Dwudziestka swoją masywnością mogła nieco odstraszać, Jessie jednak nie dała za wygraną, pilnując klacz doprowadziła ją do samej przeszkody, a następnie wysłała ją w górę, przechodząc do półsiadu w którym odciążyła jej grzbiet, równomiernie obciążając boki, oddając elastycznie wodze. Lądując, od razu wysłała ją na przeszkodę przypominającą wyglądem prosiaka. "Zaatakowały" go podobnie jak poprzednią przeszkodę, cóż tu wiele mówić? Technika niezmiennie była taka sama. Po skoku, pozostała w półsiadzie w końcu pozwalając Inso dać dzidę do przodu i w końcu opuścić bajorko. Dając jej dłuższą wodzę, poklepała ją po szyi jednocześnie zachwalając.

Insostenible - 2013-04-29, 16:19

Po jakimś czasie obie znalazły się przed szeregiem ,zbudowanym z dwóch podobnych do ciebie „pociągów” .Pierwszy raz widziała takie o rzeczy więc nerwowo szastnęła ogonem i rozszerzyła płatki nozdrzy , zaraz także unosząc wyprofilowany łeb , dokładnie mierząc pierwszy człon swymi bystrymi ślepiami, stwierdzając iż ktoś po prostu do kawałka deski doczepił „coś” co w rzeczywistości było lokomotywą ,o. Gdy ta zadziałała półpardą siwa zwolniła, odchylając jak zawsze uszy w jej stronę, skupiając się i będąc gotowa do skoku ,brnęła dalej do czasu gdy dostała łydkę w miejscu odskoku .Oderwała z początku przednie kończyny, zaraz zapracowując się tylnymi by w końcu całkowicie „przelecieć” nad przeszkodą i miękko wylądować , chwilę później unosząc ponownie łeb i ostatecznie ponawiając wszystko kierując się lekko na lewo, na koniec akcentując lekkim strzeleniem z zadu, jak to miała w zwyczaju po bardzo udanym skoku. I kolejne przyspieszenie, przez kilkanaście sekund nabierała prędkości , po czym starała się utrzymywać energiczne ,dynamiczne tempo. Podczas tego odcinku na pewno poprawiły sobie czas ,sina nawet myślała że wygraną mają w kieszeni z takim jeźdźcem i umiejętnościami >3. Sama podczas galopowania w stronę jeziora ,nie za bardzo skupiała się na przeszkodach ,lecz zaczęła spoglądać w zupełnie inną stronę .Jednak półparada „ściągnęła ją na ziemię” , dopiero w tedy uważnie lustrując 19 , znowu nie wiedząc iż lądowanie po niej znajduje się w wodzie .Wkrótce dotarła do miejsca w którym sprawnie odbiła się mocno na tyłach, także ładnie pracując przodami. Ku jej zdziwieniu lądując w wodzie robiąc wielką fale, kuląc uszy i znów chowając je w grzywie , niezadowolona z faktu iż znowu będzie musiała wysilać się w cieczy, która z czasem stawała się bardziej irytująca zwłaszcza przez swoją gęstość .Jednak czując jak ta odciąża jej zad, zwolniła zaczynając nerwowo szastać ogonem .Niedługo po tym ujrzała 20 ,która nieco ją zaniepokoiła swym dziwnym jak dla niej wyglądem. Nie chętnie dotarła do miejsca w którym Jess dała jej sygnał do odskoku, wnet klacz znów mocniej zapracowała się tyłem , przody zaś jedynie służyły jej następnie do gł. zamortyzowania lądowania . Tak więc będąc już po drugiej stronie, nieco wydłużyła krok , widząc „prosiaczka „ , chcąc mieć już ten odcinek na sobą ,dwa faule przed przyspieszyła znów oddając niemal książkowy skok. Wtedy włączenie nitra i jak najszybsze wydostanie się z cholernego jeziorka .Lubiła jak się ją chwaliło więc zmrużyła lekko ślepia, dumna z siebie ,o. Wyciągnęła maksymalnie pysk, jednak nie zwalniając .
Jessie - 2013-04-29, 16:20

Zostały im dosłownie cztery przeszkody, które dzieliły ich od mety. Normalnie wzbudziłoby to radość, ale Jessie pozostawała skupiona. Akurat w tym sporcie nie można cieszyć się zawczasu. Mało to razy się zdarzało, że ktoś wywalał się na ostatniej przeszkodzie...? Będąc parę foule przed szeregiem, półparada, skupiamy się, kończymy dzikie galopy. Ten szereg złożony był z dwóch dziwnie wyglądających, masywnych przeszkód, a więc biorąc pod uwagę zmęczenie - dość zniechęcających. Insostenible jednak serce do skoków miała wielkie jak mniemam, więc bez zbędnych obaw, w odpowiednim miejscu znak do wybicia, podążenie za ruchem klaczy, oddanie jej dostatecznie dużo wodzy by mogła zapracować szyją. Tuż po pierwszym skoku następny, Jessie postąpiła jednakowo jak na poprzedniej. Różnica była taka, że przy lądowaniu obciążyła bardziej lewę strzemię chcąc, by to na tę nogę hanowerka wylądowała. Zwróciły się w tę właśnie stronę, po łuku stała przedostatnia przeszkoda przypominająca trochę ul. Kiepska, bo masywna i wąska, a więc wymagała bardzo precyzyjnego najazdu, ale w tym akurat para była wyćwiczona. A więc odważnym galopem natarły na przeszkodę, przed nią Jess lekko uniosła klacz na przedzie dociążając jej zad, a co za tym idzie poprosiła o jego większego zaangażowanie. Do prawidłowego, dobrego skoku na tej przeszkodzie niezbędne było mocne wybicie. Oczywiście poinformowała o nim Insiaka, dalej tradycyjnie oddanie wodzy, zgranie z ruchem. Lądowanie, dość ostrożne wyjście z zagajnika, a potem ostatnia dzida na prostej - przez jeziorko. Przed samym wbiegnięciem do wody dała hanowerce stanowczą łydkę, co by jednak nie wymyślała odnośnie wchodzenia do wody, za czym chyba nie przepadała...? Przegalopowały zbiornik śmiało, wyprostowała ją na ostatnią przeszkodę, identyczną co gdzieś na początku trasy. Wtedy nie była straszna klaczy, powinna już przywyknąć do jej dziwnego wyglądu, a więc zupełnie na luzie, choć z profesjonalnym podejściem, skoczyły "rekinie zęby". Nie będę powielać opisów, więc... po skoku, pozostała w galopie. Chociaż ukończyła trasę, wiedziała, że nie mogła od razu zwolnić klaczy do stępa, a nawet kłusa, więc galopowały jeszcze chwilę spokojnie, a potem weszły do kłusa. Nim wjechały na rozprężalnię, tam zrobiły 3 okrążenia w kłusie, potem przejście do stępa. Wciąż trzymając klacz na kontakcie, pochwaliła ją mocno i poklepała po szyi i przestępowały 3 okrążenia. Potem wypuściła wodze, kolejne dwa okrążenia stępa, zsiadła, poluźniła popręg, narzuciła na Inso derkę, sprawdziła puls i rozstępowała w ręku 20 min. Potem wyszły do stajni ^^

/ZT

Insostenible - 2013-04-29, 16:42

Ona na szczęście nie wiedziała ,że zostało jej cztery przeszkody ,chociaż i tak by nie odpuściła .Nawet nie myślała o ilości , a skupiała się na tym co w obecnej chwili miała przed sobą. Wkrótce po półparadzie ogarnęła się, zbierając się do kupy i odchylając uszy w tył pokazała iż jest gotowa do dalszych wyczynów w terenie ;3 .Jej wzrok utknął na pierwszym członie szeregu, czyli znowu coś nowego .W łbie pomyślała sobie ,że mogłaby po prostu otrzeć kończynami o część zbudowaną z krzaków czy co to tam było. Zrezygnowała szybko, dostając wyraźny sygnał do skoku. Odbiła się sprawnie , wyginając szyję ,baskilując pokaźnie , co by jak zwykle zaangażować w lądowanie mocno nadgarstki .Skróciła sobie samoistnie krok , lądując nieco na blisko następnego członu. Ponowiła skok ,jednak tym razem czując jak ta obciąża jej lewą stronę na ziemi postawiła odpowiednią nogę, zaraz odbijając na ów stronę , gdzie czekał na nich ul, który nie wyglądał na zbytnio zachęcająco .Mimo tego iż zmęczyła się jak nigdy w życiu postarała się idealnie na niego najechać, dodając znacznie przed nim ,według jej życzenia angażując mocniej zad a w odpowiednim czasie odbijając się mocno na tyłach , kuląc uszy i podczas gdy przednie kończyny już spotkały się z ziemią stęknęła głośno ,unosząc po tym gwałtownie łeb i znów przyspieszenie , wyjazd z zagajnika i znów włączenie nitra .Przed jeziorkiem dostając łydkę odbiła się z czterech kończyn , ochlapując siebie i Jess po całości ;-D ,zaraz wybiegając z wody i kierując się na już ostatnią przeszkodę ,czyli rekinie zęby .Wszystko poszło jej wręcz idealnie , gdyby nie kolejne potknięcie się po lądowaniu. Nadrobiła trochę czasu, zaraz pewnie przytrzymana zwolniła , przechodząc do gl. roboczego , wypadając z ustawienia , jakie towarzyszyło jej przez cały przejazd .Zwolniła do kłusa ,zrobiła 3 kółka i do stępa wjeżdżając do rozprężalnie, gdzie zniżyła łeb i przez rozszerzone nozdrza zaczęła łapać większe hausty powietrza , mrużąc ślepia po pochwale .Po trzech kółkach, wyciągnęła szyję i stanęła na chwilę by otrzepać się z reszty wody .W końcu po poluźnieniu popręgu i zarzuceniu derki stępowała sobie u boku Jess przez 20 minut, a potem wyszły ,o.

zt/

Jackson - 2013-04-30, 23:34

Wprowadził Desperado na teren toru. Niedługo była ich kolej startu, dlatego podociągał wszystkie paski, łącznie z popręgiem, ustawił strzemiona, choć zapewne były dobre, po czym poklepał koniucha- Damy radę, nie?- szepnął do niego i jednym dość szybkim ruchem wsiadł na jego grzbiet, jeszcze raz klepiąc go. Pozbierał wodzę, po czym wypchał gniadego z biodra, aby ten ruszył stępem. Naprowadził go na ścieżkę wiodącą do jako takiej rozprężalni. W głowie miał cały czas trasę, jaką mieli do pokonania. Dawno nie startowali razem, także można powiedzieć, że nieco się stresował. Zwłaszcza, że to był cross- coś nieco trudniejszego niż same skoki. Ten niepokój nie trwał długo, bo już po chwili zajął się swym podopiecznym i pracą z nim. Po 10 min rozgrzewki w stępie wszedł na kontakt z pyskiem ogiera, bawiąc się wędzidłem w jego pysku, przytrzymując wewnętrzną wodzę i odpuszczając- zewnętrzna była ciągle napięta. Chciał jak najbardziej rozluźnić swego towarzysza. Na spiętym koniu nie było nawet co startować, bo jaki byłby w tym sens?
Jeśli udało im się dojść do porozumienia, chłopak wypchnął gniadosza z biodra do kłusa, od razu zaczynając anglezować i wczuwać się w rytm kopytnego.Wodze miał napięte, będąc cały czas na kontakcie, a także wymagając nieco bardziej niższego ustawienia niż standard. Przynajmniej na razie. Po tego pracował nad zadem ogiera. Jeżeli nie chciał go podstawić, Jack usiadł w siodło odchylając się delikatnie w tył, aby obciążyć dupsko WKKWisty a tym samym ułatwić mu podstwaienie go. Prowadził zwierze dookoła niewielkiego pola przeznaczonego na rozprężenie, co jakiś czas dodając wolty i wyginając na nich Desperado raz w prawo, raz w lewo. Klepał go za każdy postęp, bądź dobrze wykonaną pracę. Co jakiś czas zmieniał kierunek, próbując tego samego w drugą stronę.

Desperado - 2013-04-30, 23:45

Wszedł na teren toru crossowego u boku Jacksona, cicho parskając co krok a także strzygąc z zainteresowaniem uszami. Jego zainteresowanie budziły głównie inne konie, przypatrywał się im z niebywałą uwagą, czasami nawet rżąc. Gdy Jackson wsiadł, ogier potrząsnął łbem zaraz kuląc jedno ucho i kierując się na rozprężalnię. Rzeczywiście dawno razem nie startowali, gniademu jednak nie sprawiało to różnicy - jazda jak jazda, tym razem ciekawsza, bo na crossie, którego dawno nie chodził. Ale lubił i miał dobre predyspozycje. Odważny, szybki, wytrzymały.
Zakładając, że przed zawodami jednak trochę popracowali i wyjaśnili sobie to i owo, ogier teraz był bardziej skory do współpracy. Po dziesięciu minutach stępa zaczął reagować na wysyłane sygnały, przeżuwając wędzidło i rozluźniając się nieco, choć gdy mijali innego konia bliżej niż powinni, rozpraszał się z lekka. Podobnie było z podstawieniem zadu, powoli bo powoli, ale z dobrym skutkiem, bo po jakimś czasie rzeczywiście się pozbierał, nie wypadając już z uzyskanego ustawienia pomimo wolt czy innego rodzaju wygięć.

Jackson - 2013-05-01, 09:14

Poklepał gniadego i pozostał w tym chodzie, oraz w tych ćwiczeniach przez dobre 15 min, po czym na dość obszernej wolcie zagalopował, używając do tego adekwatnych pomocy. Wypchnął konia z biodra, wspomagając to łydką, nadal jednak trzymając prawidłowe ustawienie i pilnując, aby gniady nie wypadł z niego. Siedział jak na razie w siodle i utrzymywał dość spokojne tempo, aby ogier mógł początkowo rozgrzać się i przyzwyczaić do tego kroku. Po kilku okrążeniach tej dość sporej wolty, wyjechał na ślad i w tym momencie dodał łydkę, oraz wykonał charakterystyczny ruch biodrem, aby folblut przyśpieszył i wyciągnął krok, choć bez przesady. Chłopak w tym czasie przeszedł w delikatny półsiad, taki, jaki był przypisany na crossie. Nie pozwalał mu pędzić nie wiadomo jak, ale tutaj szybkość także się liczyła. Kolejne, tym razem większe, okrążenia były za nimi. W jedna i drugą stronę. Teraz zawodnik przysiadł w siodło i ustabilizował nieco tempo konia, naprowadzając go na kłodę leżącą na środku placu do rozgrzewki. Trzymał wodze równo, podpierając łydkami do samego końca. Kiedy Desp się już w zbił, Jack także powędrował ciałem lekko w górę, oddając wodzę i podnosząc swój tyłek. Podczas lądowania odchylił się w tył, przysiadając w siodle i ponownie kręcąc na przeszkodę. Jeszcze trzy skoki w jedną, trzy w drugą i mogli kroczyć na start. Przed tym jednak, znalazła się chwila na odsapnięcie w stępie przez kilka minutek.

Jackson wprowadził Desperado na teren startu, kłaniając się sędziom i widowni, a także klepiąc brązową szyję.
-Gotowy ?- szepnął do ruchliwych uszu swego przyjaciela. Sam wypchnął gniadego do kłusa i ruszył, przekraczając linię startu. Chwilę kłusował, a następnie wypchnął konisko z biodra, wspomagając się łydkami i przeszedł w niewielki półsiad, kierując się linią trasy. Nie narzucał mocnego tempa jak na razie, aby anglik miał siłę na potem. Tempo było ustabilizowane, choć żywe. Pierwszy dystans do przeszkody pokonali w umiarkowanym czasie. Kiedy pierwszy konar wyrósł na ich horyzoncie, jeździec napiął nieco wodzę, przyciskając łydki do boków gniadego i prowadząc go wprost na przeszkodę. Gdy dojechali do niej, 24-latek przeszedł w półsiad, najpierw wysyłając jasny sygnał łydką,a także wspomógł się cichym cmoknięciem. Przeszkoda nie była wysoka, także zapewne została pokonana bezbłędnie. Chłopak poklepał subtelnie zwierze i podążył dalej, regulując ich tempo. Pozostawał w półsiadzie. Po upływie dosłownie minuty, pojawiła się kolejna przeszkoda terenowa, która wyglądała jak przewalone drzewo, z wystającymi nawet gałązkami. Jack delikatnie przysiadł w siodle, odmierzając odległość do skoku, po to by idealnie poprowadzić konia i wykonać ładny skok. Będąc foule przed, wcisnął łydki, wypychając zwierze i przechodząc w półsiad, oddając także wodzę. Z tego co pamiętał, teraz czekał ich dość spory dystans samego biegu, dlatego tutaj mogli popisać się prędkością. Brunet dodał łydki, poganiając Desia, oddał mu troszkę więcej wodzy i brnął poprzez zaznaczoną trasę.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group