Nicole - 2019-05-01, 10:10 Doskonale poznała już Briana i jego charakter, więc zupełnie nie zdziwiło ją odbicie pytania w drugą stronę. Nie oczekiwała również tłumaczenia się, bo przecież na pierwszy rzut oka widać, że to nie w stylu tego typa. Sama również nie miała zamiaru przepraszać, że nie dzwoniła, ani tym bardziej przyznawać się do tego.
- A no taak. - zaśmiała się, bo widząc jego minę nie mogła się powstrzymać, zaraz jednak dodając z udawaną powagą i lekką ironią w głosie - Jak mogłam zapomnieć, że jesteś niezależnym i silnym mężczyzną.
Podnosząc kubeczek z jakimś tam gazowanym napojem, zdążyła ledwo przyłożyć go do ust, a następne wylać na siebie kilka kropel (całe szczęście tylko tyle), przez dźgnięcie w ramię. Oczywiście nie było ono mocne, ale Hiszpanka zupełnie się go w tym momencie nie spodziewała. Właśnie dlatego zareagowała jakąś dziwną próbą odsunięcia się, zapominając co trzyma w dłoni. Próbując się nie roześmiać z własnej głupoty, strzepnęła ze swetra kropelki, zaraz przenosząc wzrok na Briana.
- Coś ty, ja? - spytała z udawanym oburzeniem, kładąc rękę na klatce piersiowej - To ty nie dałeś mi swojego adresu, wpadłabym osobiście. - zrzuciła na niego winę, puszczając doń oczko.
Zarejestrowała przybycie nowych osób, ale właściwie ograniczyła się tylko do uśmiechnięcia. Kurcze, czy oni tu są jedynymi singlami? Co to się porobiło. :oBrian - 2019-05-01, 15:17 Oczywiście, że nie. On się nie tłumaczy - No właśnie, jak mogłaś zapomnieć? - odpowiedział z miną wyrażającą dezaprobatę i jeszcze niby pogroził jej palcem. Kiedy Nicole oblała się trochę napojem w kubku przez jego dźgnięcie palcem próbował zrobić niewinną minę, niestety rozbawienie tą sytuacją wygrało i musiał zachichotać. Na szczęście Nicole nie rozpaczała nad tymi kilkoma kropelkami napoju na ubraniu i nie robiąc mu scen w rodzaju "przez ciebie się oblałam, ty deklu". Punkt dla niej.
Na niej słowa uniósł brwi niby to w zdziwieniu, odpowiadając jej jednak w podobny sposób, czyli puszczając jej oczko. Poza tym jednak nie miał kolejny raz odbijać piłeczki w jej stronę "że ja? to ty mogłąś mi dać swój adres!". Zrobił zamyśloną minę, po czym miał zamiar zrobić coś całiem niespodziewanego.
- Tak? No może masz i rację. - odpowiedział i zanim Nicole wyszła z zaskoczenia, że jak to, ON PRZYZNAŁ KOMUŚ RACJĘ?! wyciągnął telefon i coś tam w nim wystukał, po prostu wysyłąjąc Nicole swój adres, o czym mogła się przekonać, jeśli miała przy sobie telefon.
- To już możesz, tylko nie nachodż mnie bladym świtem, chyba że z kawą. - powiedział, przywołując na twarz uśmiech wielkiego samozadowolenia, po czym schował telefon z powrotem do kieszeni.
Nie, po prostu tylko oni tu są silni i niezależni Rozalia - 2019-05-01, 18:18 Po pracy jedyne na co miała ochotę, to zimne piwo i coś do wszamania. Skończy się to pewnie brzuszkiem jak u 40latków, ale no coś od życia potrzebuje. Już niedługo miała mieć z goła lepiej pachnącą pracę, póki co jednak, zostało jej kilka tygodni w stajni, jako stajenny.
Udało się jej po pracy pojechać na stancję, gdzie ogarnęła odrobinę swój wygląd, zmieniła ciuchy na czyste i wróciła do stajni. Na ognisko ludzie dopiero się zjeżdżali, ale wśród już obecnych był CJ, który najwyraźniej tak jak ona chciał się po pracy rozerwać. Wzięła chłodne piwo i stanęła przy ognisku, po kolei obserwując uroczą parę nastolatków, małżeństwo nr.1, małżeństwo nr.2 i małżeństwo nr.3 oraz dwójkę zajętą, nie wysuwajmy pochopnych związków co do ich stanu cywilnego. Świetnie, wpadłaś w sidła zajętych sobą par, okazujących miłość. Chociaż, z drugiej strony było to całkiem fajne doświadczenie. Mogła sobie spokojnie, będąc na uboczu, obserwować ich zachowanie i choć było to trochę creepy, to także pouczające i zajmujące. Nie do końca rozumiała fenomen związków, a co dopiero obrączki. Po co w ogóle tyle czasu i pieniędzy na jednego świstka? Ale widząc tych ludzi napływało ją jakieś zadowolenie, szczęście ich szczęściem. Ot, to miła odmiana w wiecznie szarej i smutnej, brytyjskiej scenerii.Ruth - 2019-05-01, 18:33 Przytaknęła na jego słowa, choć cholernie bolały ją plecy, to przynajmniej nie zajmowała dużo miejsca, gdy była zgarbiona. Upijając łyk zmarszczyła lekko brwi, przyglądając się jego twarzy. Było wiele czynników, jakie mogły wchodzić na to jego nagłe ''zdanie sobie sprawy'', ale chyba było trochę zbyt głośno i późno, by mogła się nad tym zastanowić. A pić mogła, w końcu jeszcze się mieściła w samochodzie, gorzej, że odkąd dostał od niej samochód, to nie pozwala jej jeździć. Chyba, że mu jakoś umknie i zakradnie się do garażu, gdzie musi się modlić, by nie usłyszał zapalanego silnika z promienia 30 kilometrów. Tak, magicznie zawsze dzwonił gdy wsiadała do samochodu.
- No słucham słucham. - Dała mu lekkiego kuksańca i podniosła wzrok na młodziutką parę, na której widok delikatnie się uśmiechnęła. To było tak urocze, takie jeszcze niewinne.
Zaraz zaś przeniosła wzrok na Aaren a widząc, że już nie ma ciążowego brzuszka do niej także coś dotarło.
- Cholera, ostatnie miesiące wolności nam zostały. Za rok będą tylko pieluchy, smoczki i wózki. - Westchnęła i położyła rękę na brzuchu ukrytym pod spora bluzą. Nie to by narzekała, ale z drugiej strony trochę narzekała. Miała farta i nieszczęście w jednym, będąc w bliźniaczej ciąży. Jedno maleństwo jeszcze da się komuś upchnąć pod opiekę, dwoje to będzie wyczyn godny Mount Everest.Jessie - 2019-05-01, 18:38 Dla Jess natomiast wciąż była to świetna zabawa, dlatego niemal do samego wyjścia zapewniała Jonaha, że jeżeli nie chce, to nie musi jej w tym towarzyszyć. Oczywiście była w tym ukryta wiadomość, którą doskonale odczytał - jeśli nie pójdziesz, to będzie mi przykro. Dlatego ostatecznie pojechali na miejsce razem.
Wysiadła z auta, gdy otworzył jej drzwi i uśmiechnęła się promiennie, gdy została objęta. - Zawsze jest ciekawie - odparła, nie zrażając się jego brakiem entuzjazmu względem tego pomysłu. Zawsze dobrze bawiła się na stajennych imprezach, nieważne z kim się na nie wybierała, ale prawdopodobnie w swoim własnym towarzystwie też umiałaby spędzić udany czas. Szczególnie po napiciu się, przed którym Jo ją ostrzegał od samego początku.
Na miejscu spodziewała się spotkać Letizię, ale ta chyba jeszcze nie dotarła, więc Jess z daleka spojrzała po innych twarzach. Kojarzyła chyba wszystkich, jedynie rozpoznanie Adele i Augustusa jej trochę zajęło - jak te dzieci szybko rosną! - ale to do Aaren i Tonego podeszła z Jonahem, bo z nimi jako jedynymi trzymała się trochę bliżej.
Uścisnęła Aaren z szerokim uśmiechem. - Udawało wam się wyrwać? Super! - Skwitowała, ciesząc się, że znaleźli jakiś sposób i byli tu dziś razem z nimi. <3 Jako że zastali ich akurat przy beczce z piwem, uwaga Jonaha była całkiem słuszna. - Tak jest, będę grzeczna jak aniołek - odpowiedziała, nawet nie starając się, żeby zabrzmiało to wiarygodnie. Po chwili spojrzała na Aaren z jakże wymowną miną, zastanawiając się, czy jej mąż ten nad nią stał i patrzył ile nalewa/wypija. xDAnthony Wayford - 2019-05-01, 19:02 Wyjątkowo nie mógł się z nią nie zgodzić, więc tylko odwzajemnił spojrzenie i nic nie powiedział. Na kolejne słowa nawet nie zdążył odpowiedzieć, bo Aaren wcale nie czekała na odpowiedź i odeszła do stołu, do którego poszedł w ślad za nią. Wtedy też na miejsce dojechali Jonah i Jess.
- Przyjechała moja koleżanka, zadowolona? - Zapytał, stając tuż za Aaren, którą objął na chwilę w pasie i spojrzał ponad jej ramieniem na stół. Na szczęście było tu tylko piwo, chyba, że ktoś hojnie postawił wszystkim wódkę, ale i tak Tony miał przykre wrażenie, że jeśli się napije, to szybko go weźmie. Choćby dlatego że zmagał się z jakimś takim dziwnym uczuciem w głowie, może przez pogodę, a może przez co innego.
Gdy wspomniana para podeszła do nich, odsunął się trochę od Aaren i przywitał się z Jonahem, odwzajemniając uścisk ręki. Wyglądał na równie zachwyconego, więc chyba oboje mieli bawić się równie wspaniale. Tony jednak jeszcze nie wiedział, że Jonah nie będzie pić, a raczej zapomniał chwilowo o trwającym sezonie, bo ostatnio przestał śledzić wydarzenia w piłce i wszystko to jakoś mijało go bokiem.Aaren Wayford - 2019-05-01, 19:11 Stojąc przy stoliku zaczęła przyglądać się butelkom z piwem, mając zamiar wziąć jedną sobie i drugą mężowi. Objęta w pasie zadrżała lekko i po chwili rozluźniła całkowicie mięśnie poddając się objęciom, w jakich zamknął ją brunet. Lubiła gdy tak robił, nawet jeśli często ją tym zaskakiwał.
- Twoja?- Zainteresowała się i za chwilę obróciła głowę na tyle na ile była w stanie. Nawet stojąc przy stoliku z alkoholami trudno było przeoczyć przybycie Jess. Słysząc jej głos już z daleka uśmiechnęła mimowolnie i zaczekała na przyjaciółkę, która podeszła do nich razem z mężem. Aaren rzadko miała okazję widzieć Jonaha w domu, gdy odwiedzała Jess, ale mimo to pamiętała, że na urodzinach Hayley udało im się nawiązać nic porozumienia.
- Nie daliśmy Gerardowi wyboru.- Zaśmiała się i uniosła brwi ku górze słysząc jak Jess mówi o byciu grzeczną jak aniołek. Już ona znała to „będę grzeczna” w jej wydaniu i coś jej się wydawało, że tym razem w roli przyzwoitki wystąpi Jonah. - Cześć. - Uścisnęła najpierw brunetkę i za chwilę przywitała się z Jonahem, dopiero po chwili stając ponownie u boku Tonego.
Z tego co było jej wiadomo, pan Wayford raczej nie wyliczał drinków czy butelek piwa, bardziej skłonny był do liczenia mężczyzn, którym mógłby wyprostować szczękę za samo patrzenie na jego żonę. C.J. Marshall - 2019-05-01, 19:31 Witał się z przybywającymi ludźmi, prawie każdego z nich znając, choć to raczej słabe określenie biorąc pod uwagę fakt, że o większości nie wiedział nic i tylko rozpiski żarcia ich koni potrafił wyrecytować z pamięci. Zawsze coś, prawda? Nalał sobie piwa do jednorazowego kubeczka i stanął w pobliżu ogniska, od początku go doglądając, by się dobrze paliło. Trzymał się trochę na uboczu, ale nie dlatego, że przeszkadzały mu pary, tylko dla niektórych z tych ludzi pracował jeszcze poza stajnią i chociaż zawsze byli mili, to ich relacje były czysto profesjonalne i chyba im to pasowało. To przypomniało mu zresztą dlaczego wybranie się na stajenną imprezę było średnim pomysłem.
W pewnym momencie jednak zauważył Rozalię, która zresztą postanowiła podejść z piwem do ogniska, więc było ich już dwoje.
- Co tam? - Zagadnął, spoglądając na nią znad trzaskających wesoło płomieni.Seth - 2019-05-01, 20:25 No, ale to tylko dlatego, że lubi być jej szoferem A jej ciąża wchodząca w ostatnie stadium zdecydowanie nie nastrajała go do tego, żeby ją puszczać samą i pozwalać jej jeździć, b przecież Seth-(ciut nad)opiekuńczy...
Uśmiechnął się na kuksańca i powiedział:
- Na ostatnim taki wydarzeniu, w zeszłym roku padły między nami pewne bardzo ważne słowa. Dowiedziałem się, że masz córkę, oświadczyłem ci się.. pierścionkiem z trawy, dowiedziałem się, że mnie kochasz... - tu uśmiechnął się ciut z przekorą, bo oboje wiedzieli, że wiedział o tym, że go kocha już wcześniej, chociaż może nie ze stuprocentową pewnością. - To znaczy, że minął mniej więcej rok od naszych zaręczyn. To był dobry rok i czuję, że powinniśmy to uczcić. - dodał i zrobił króciutką pauzę. - Co tym razem ci upleść z trawy? - zapytał z rozbrajającym uśmiechem.
- Noo.. - mruknął, bo trudno było się z nią nie zgodzić. Przeczuwał jednak, że nawet jeśli będą padać z nóg od zmieniania pieluch i tak dalej, to i tak będą diabelnie szczęśliwi mając tą dwójkę bajtli, byleby tylko wszyscy byli zdrowi, to będzie dobrze. - Jakoś to będzie. - pocieszył ją i położył jej dłoń na kolanie. Może nie będzie tak żle z podrzucaniem, wykorzystają jego matkę, która już się przeprowadziła do Anglii, a jego ojciec też tu zjedzie, może jeszcze w tym roku. Jego matka mogła się czasem zachowywać nieodpowiednio, ale co, wnukami się nie zajmie? A jak nie to podrzucą Valowi. Jedno własne, nieco odchowane już ma, to co mu kolejna dwójka będzie przeszkadzać, przypomni sobie jak to jest z niemowlakami.Rozalia - 2019-05-01, 21:21 Kiedy podszedł do niej CJ, uśmiechnęła się delikatnie i podniosła na niego wzrok, uciekając tym samym od obserwowania ludzi. Właściwie całkiem mnie to ucieszyło, bo przynajmniej nie będę skazana na obserwowanie tylu romansów na raz.
- Zastanawiam się czy to ognisko integracyjne dla par, jakieś spotkanie terapeutyczne czy coś, bo zdecydowanie tutaj przeważają - Zdobyła się na żart, upijając łyk piwa, zdejmując na chwilę spojrzenie z kompana, by ponownie przyjrzeć się owej sytuacji.
- Ale podejrzewam, że niedługo się to skończy. A co u Ciebie? - W istocie ludzie dalej się schodzili, cała sytuacja mogła ulec zmianie, spodziewała się w końcu swojego przyszłego pracodawcy, czy choćby kilku osób, które zapowiedziały się, że przyjdą. Do tego organizatorzy także zapowiedzieli trochę gier i jedzenie, a to zawsze łączy ludzi, więc nie będzie tak źle. C.J. Marshall - 2019-05-01, 22:10 Uśmiechnął się szeroko, nie kryjąc rozbawienia, które wywołała tym stwierdzeniem. Najwyraźniej nie tylko jemu rzuciło się to w oczy.
- Całkiem podobnie. Może pomyliliśmy imprezy? - Zapytał, także krótko spoglądając po parach i nie-parach, które i tak w pewnym sensie tworzyły pary. Osobiście nie przeszkadzało mu bycie singlem, choć ostatnio chodził nawet na jakieś randki i po prawdzie nawet trochę liczył na to, że jedną z nich tu spotka, ale chyba nic z tego. Nie był jednak z tego powodu rozczarowany, bo w zasadzie nic ich nie łączyło... No i co się odwlecze, to przecież nie uciecze.
- Myślę, że jeśli nie zostaniemy świadkami jakiejś małżeńskiej awantury, to będzie dobrze - dodał, zakładając jeszcze jeden scenariusz, że będą świadkami zawarcia nowego związku, ale jednak awantura wydawała mu się bardziej prawdopodobna. Tak się składa, że przynajmniej jedno z tych małżeństw znał bardzo dobrze i bardzo chciałby się mylić.Oliver Pelerieux - 2019-05-01, 23:06 Ostatnio znowu spędzałem w stajnie całe dnie, do tego stopnia, że zapaliła mi się w głowie taka ostrzegawcza lampka, która kazała mi się z tego na chwilę wycofać. Postanowiłem więc nigdzie dzisiaj nie iść i dla odmiany może wyjść gdzie indziej. Co więc sprawiło, że ostatecznie znowu trafiłem do Orchardu...?
Od pierwszego spotkania z Jillian wciąż utrzymywaliśmy jakiś kontakt, może niezbyt bliski, ale jednak. Czasem wychodziliśmy na jakąś kawę i właśnie to sprawiło, że zaproponowałem jej dzisiaj spotkanie. W innym miejscu niż to, ale tak od słowa do słowa wyszło, że w Orchardzie jest dzisiaj ognisko i postanowiliśmy przyjść właśnie na nie. Skoro i tak już obiecywałem jej tyle czasu, że kiedyś wpadniemy do stajni, choćby po to by mogła zobaczyć miejsce o którym tyle mówiłem.
W każdym razie na miejsce dotarliśmy spóźnieni, ale to dlatego, że pierw zajrzeliśmy do stajni i to niej przez chwilę pochodziliśmy, zanim wreszcie przyszliśmy w pobliże ogniska, gdzie zebrało się już trochę ludzi.Jillian - 2019-05-01, 23:15 Gdzieś w głębi duszy cieszyła się z tego, że jej kontakt z Oliverem całkowicie się nie urwał. Może nie widywali się codziennie, ale nawet spotykając się raz na parę miesięcy mieli wrażenie, że rozmawiali dosłownie wczoraj. Rozmowa była przepełniona emocjami i wymianą spostrzeżeń, przez co każde spotkanie upływało im zdecydowanie za szybko.
W przypadku Olivear, brunetka nie musiała martwić się o to, że jest on kolejnym z wielu mężczyzn, których interesowała tylko jej uroda lub co gorsza zaciągnięcie panny do łóżka.
Zdawała sobie sprawę z tego, że jest atrakcyjna, ale gdy płci przeciwnej chodziło tylko o jedno, od razu zaczynała się wycofywać z danej relacji. Była już tym znudzona i zdecydowanie nie brakowało jej wrażeń, na co dzień.
Prowadzenie własnej firmy pochłaniało ją w dużej mierze, przez co sama rzadko miała okazję wyjść gdzieś ze znajomymi. Propozycja Olivera okazała się być strzałem w dziesiątkę i właśnie z tego względu Jill zgodziła się przyjść na stajenne ognisko w towarzystwie bruneta.
Nie znała tych ludzi, ani tym bardziej nie wiedziała, na jakie tematy mogłaby rozmawiać z koniarzami, lecz mimo to nie zrażała się już na wstępnie. Miała świetnego kompana do rozmów i była pewna, że Oli dotrzyma jej towarzystwa.Rozalia - 2019-05-01, 23:32
C.J. Marshall napisał/a:
...
Zawtórowała mu śmiechem i przeczesałam dłońmi włosy, zaczesując je za ucho, po chwili jednak, z głupkowatą miną sięgnęła po gumkę do włosów i po prostu je spięła, tak jak zawsze w pracy.
- Też mam takie wrażenie. - Rozalka zaś stroniła od randek, nawet jeśli jakaś się trafiła ostatnio, to chciała to przekształcić w stricte spotkanie na temat pracy, niżeli wdawać się w szereg zobowiązań i niedopowiedzień. Owszem, były momenty, kiedy widziała w białej sukni, trzymaniu się za ręce czy pocałunkach coś pięknego, ale zaraz zdawała sobie sprawę, że nie ma na to czasu ani sił, by zostać zranioną.
- Oh, wiesz, obstawiałabym, że alkohol trochę ich rozluźni i nie dojdzie do spin. Jak dojdzie, to zasłaniamy ognisko, by do niego nie wpadli. - W końcu jako pracownicy stajni może i byli tutaj by się zabawić, ale byli po części gospodarzami. A przynajmniej pomocą. A jakby się tutaj uruchomiły kłótnie małżeńskie po pijaku, to jeden siarczysy policzek a ktoś leży w ognisku. Nie można do tego dopuścić.Augustus - 2019-05-01, 23:43 Z czasem zaczęło zbierać się coraz więcej ludzi, zgodnie z czarnymi przepuszczeniami Augustusa starszych od nich. Kiedy dostrzegł kolejną parę, w tym na dodatek spodziewającą się dziecka, już całkiem stracił nadzieję w to, że rzeczywiście ktoś bardziej zbliżony do nich wiekiem przyjdzie.
- Niedługo zacznę żałować, że tu przyszedłem - mruknął po chwili do Adele, spoglądając z minimalną, choć skrzętnie ukrywaną niechęcią na parę osób. Zdawało mu się, że wszyscy się tu doskonale znali, a na nich nie raczyli nawet spojrzeć przez różnicę wiekową. Westchnął jedynie ciężko, swoim wzrokiem, a więc zainteresowaniem wracając do siedemnastolatki u swojego boku.
- Nie zimno Ci? - zapytał ją zaraz, mimo że siedzieli dość blisko ogniska, to taka chudzinka przecież od razu traciła ciepło.