To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Gonitwa xx 2l

James Stocke - 2018-11-05, 23:42

Jak na razie biegli dość dobrze z czego James był zadowolony. Czuł że za nimi dość blisko jest konkurencja, ale na tym etapie nie było to niczym dziwnym. W końcu zaczęli się zbliżać do pierwszego zakrętu, więc trzeba było się odpowiednio przygotować. Zwolnił klacz nieco do zakrętu, odpowiednio pracując ciężarem ciała tak aby gniada prawidłowo w niego weszła bez utraty tempa i z zachowaniem swojego toru. Jednocześnie on znacznie bardziej skulił się na jej grzbiecie, chowając za szyją klaczy. Wraz z wychodzeniem na przeciwległą prostą podniósł się do poprzedniej pozycji, zachęcając klacz do dodania w tempie. Najpierw mieli powrócić do wcześniejszego tempa sprzed zakrętu, a kiedy już to osiągnęli jeszcze planował nieco przyspieszyć. Zachęcił klacz do tego cmoknięciem i ruchem rąk, ale jednocześnie pilnował bardzo przed tym aby się za bardzo nie rozkręciła i popędziła w przód. Miała lekko przyspieszyć, aby ewentualnie poprawić swoją pozycję nieco i zbliżyć się lekko do konia na czele.
Princessof the Nile - 2018-11-06, 22:24

Do zbliżającego się zakrętu Princess biegła spokojnie, równym i aktywnym, niezmiennym tempem, chociaż miała świadomość, że pozostałe konie są blisko. Póki co starała się zachować dotychczasową pozycję. Tymczasem na sygnał od Jamesa lekko zwolniła przed zakrętem, aby spokojnie, z zachowaniem równowagi i tempa wjechać na zakręt. Zachowali przy tym dotychczasowy tor, a klacz byłą czujna, chociaż jej wzrok był wbity w tor i zbliżające się wyjście na prostą. Przy wyjściu z zakrętu na prostą gniada ochoczo dodała, aby powrócić do poprzedniego tempa, co osiągnęła dość gładko i sprawnie, jednak nie spoczęła w tym momencie na laurach i jeszcze nieco przyspieszyła. James nie musiał się obawiać, że folblutka wystrzeli najmocniejszym galopem. Jej tempo było szybsze, czego celem było umocnienie swojej pozycji, a kto wie, może popełnienie jej. Nie pognała jednak do tego stopnia, by na końcu, lub kto wie, jeszcze wcześniej zabrakło jej sił.
Brian - 2018-11-07, 21:25

Póki co byłem zadowolony z naszej obecnej pozycji. Może nie znajdowaliśmy się z Jackpatches na czele stawki, ale miejsce w środku również mi na tą chwilę odpowiadało, zwłaszcza, że goniliśmy NPC1, próbując zostawić go w tyle, z drugiej jednak strony coraz bliżej był NPC1. Póki co pilnowałem równego tempa u Jackpatches, a przed nami pojawił się zakręt. Wyczuwając, że inne pary nieco zwalniają przed zakrętem również wyhamowałem nieco klacz, żebyśmy spokojnie weszli w zakręt. Na zakręcie uniosłem się nieco wyżej z siodła, jednak przy tym chowając się bardziej za szyją kasztanki. Starałem się ją wspomóc w pokonaniu zakrętu w równowadze przed odpowiednie obciążenie. Kiedy zaś wyszliśmy na prostą na początek zmotywowałem ją do przyspieszenia i powrotu do tempa sprzed zakrętu. Na tym jednak nie poprzestałem, zachęcając ją by jeszcze trochę przyspieszyła, zachowując przy tym jednak zdrowy rozsądek, brałem pod uwagę to, że musi jej starczyć sił na finisz, ale zanim do tego dojdzie chciałem jak najwięcej zyskać i poprawić obecną pozycję. Póki co zależało mi na obronieniu się przed NPC1 i dogonieniu NPC2, by zostawić go w tyle, lub przynajmniej się z nim zrównać. Byłem też czujny, by nie dać się przyblokować, a przy tym broniąc zajmowanego obecnie toru.
Jackpatches - 2018-11-08, 19:49

Ruda na razie również była zadowolona i pełna optymizmu biegła naprzód przed siebie. Klaczy w ogóle nie przeszkadzał fakt że nie była pierwsza, ale cieszyła się że przynajmniej nie była ostatnia. Bieg w środku stawki miał swoje plusy i minusy i ona zdecydowanie dostrzegała obie strony, podobnie zresztą jak właściciel. Konie za i przed nią motywowały ją do utrzymania swojego biegu, a przyszłościowo do walki z nimi i wygraną. Chwilę później pojawił się przed nimi pierwszy zakręt, a klacz nie mogła się już doczekać momentu wyjścia na kolejną prostą i znalezienia się coraz bliżej tej ostatniej prostej. Klacz niechętnie, ale mimo wszystko zwolniła do zakrętu w końcu nie chciała się na nim zabić. Postarała się o wyjechanie jak najbezpieczniej zakrętu, by sprawnie wyjść na przeciwległą prostą. Kiedy się tam pojawiła zachęcona przez właściciela dodała w tempie, by wrócić wpierw do tego z poprzedniej prostej. Nie czując jednak powstrzymującej ręki, dodała jeszcze trochę w tempie by może polepszyć swoją sytuację i chociaż nieco zbliżyć się do konia z przodu. Jeszcze nie w głowie jej rozpędzanie się do maksimum, ale nie zamierzała zostać uznaną za tą nie zagrażającą.
Eva - 2018-11-08, 22:52

Chyba jej podopieczna nie miała dziś dobrego dnia, ale wprowadzone ostatecznie do bramki i wypuszczone na tor już nie bardzo miały jak się wycofać. Niby mogła jeszcze przerwać bieg i usunąć się szybko z toru, ale nie wiedziała czy byłby to bezpieczny manewr i chyba nie chciała ryzykować. Ale kto wie co podzieję się jeszcze w dalszej części wyścigu. Eva nie uciekała się cały czas do szarpania za pysk, skoro nie przynosiło efektu. Ewentualnie cmoknięcie i bacik poszedł jeszcze w ruch, ale żeby nie było nie katowała nim klaczy. Pewnie w końcu udało im się zbliżyć do zakrętu, Eva raczej nie musiała jej do niego zwalniać chyba że klacz się namyśliła wcześniej i zaczęła szybciej biec. Odpowiedni dosiad przyjęła podczas jego wyjeżdżania, by łaciata mimo wszystko jakoś wyjechała zakręt i po pojawieniu się na prostej próbowała nadal nakłonić ją do biegu. Jak nie szło to się trzymała swojej pozycji patrząc na konie przed i czekała na rozwój wypadków. No dalej, Eva nadal wierzy że jeszcze im się uda choć polepszyć sytuację ! Nadzieja matką głupich i podobno umiera ostatnia.
Disaster Response - 2018-11-09, 17:00

Borze tucholski i wszystkie podlasy państwowe, nic nie było tu winą pechu, czy złego dnia, klacz miała ewidentne braki w treningu. Widocznie problem z wejściem i wyjściem z bramek trzeba rozwiązać w sposób przetrenowania tego x razy, a nie tłumaczenia się złym dniem i psioczeniem, że już nie mają odwrotu, bo takie konie też się w gonitwach puszcza, to również jest element treningu i sprawdzenia się. Nawet ja, userka muszę to przyznać, choć bardzo bym chciała by Disaster latała po torze jako najlepsza z najlepszych, ale nie odstawiam z tego powodu teatru smętu i uzalania się, oraz nie zrzucam całej winy na jeźdźca, skoro to można osiągnąć treningami :lol2:
Klacz dobrnęła do zakrętu, a skoro jej jeździec nie zwalniał, to wtorpedowała na niego na ślepo, w końcu cały czas zachowywała szybkie tempo, po prostu odstawała od grupy, ale na tyle w tej chwili było ją stać bez wczesnego wypalenia się atakiem, chociaż mogły spróbować skoro tempo było dla Evy zbyt wolne.
Wyjeżdżając na prostą zwiększyła z automatu tempo, kontynuując pogoń za stawką, choć wyczuła samowolkę, więc po prostu załączyła tryb turbo, odpalając się już teraz i sukcesywnie nabierając z resztek sił. W końcu zrobi to, czego wymagał od niej jeździec, dogoni resztę. Była koniem, więc skąd miała wiedzieć, że trzeba było zachowywać siły na koniec przy każdym wyścigu?

Delfinek - 2018-11-09, 22:54

Uzyskując w miarę lepszą pozycję przetrzymała ogiera, by przed zakrętem pozostać w stałym, aktywnym tempie na przodzie drugiej grupy. Za wszelką cenę nie chciała dać się dognać dla NPC, który ich gonił, dlatego skłaniała Scho do przyśpieszenia, kiedy tylko ten próbował ich zaatakować. Na zakręcie zwolniła, zmieniając lekko dosiad, aby zaraz po jego pokonaniu pogonić ogiera ruchem dłoni, poprawić dosiad i skłonić do wrócenia do poprzedniego tempa, sprzed zakrętu. Na razie nie było sensu się męczyć, utrzymywała takie 65% możliwości tempa ogiera, aby pokazać na co go stać dopiero na koniec. Na razie stawiała na prowadzenie drugiej grupy/dognanie pierwszej oraz w miarę dobre miejsce ku wyprzedzeniu. Dosłownie nic więcej.
Zdarzały się i lepsze, i gorsze starty, często spowodowane brakami w umiejętnościach, potrafiła to jednak nadrobić i z gorszej sytuacji wyjść, dlatego nie obawiała się bardzo o ich start, bo o tym powinno się zapomnieć, zaś przykładać się do końca.

Scho Can Do - 2018-11-10, 00:04

Ogier konie przed nim oczywiście motywowały, a te co biegły za nim zachęcały do wysiłku i starań. Jednak mimo ciężkiego dość charakteru, bardzo polegał i ufał swojej właścicielce ponieważ jeszcze go nigdy nie zawiodła. Kiedy uzyskał lepszą nieco pozycję, zgodnie z instrukcjami Delfina pozostał w jednostajnym tempie i biegł przed siebie. Starał się zachować pozycję "lidera" drugiej grupy i jednocześnie nie zostać wyprzedzonym przez kogoś za siebie. Jeśli mu narzucała nieco mocniejsze tempo, dostosowywał się. Jednak zachowywał swoją pełnię sił i mocy na sam koniec, który wcale nie był tak daleko. W końcu dotarli do pierwszego zakrętu, gdzie zgodnie z oczekiwaniami i tradycją można powiedzieć zwolnił do niego. Gładko wszedł w niego oraz pokonał, by wraz z wyjściem z niego mocniej odepchnąć się zadem i dodać w tempie na tyle, aby powrócić do tempa sprzed zakrętu. Galopował pewny siebie naprzód, zachowując równe i energiczne tempo.
Mistrz Gry - 2018-11-10, 15:35

Daiquiri oraz NPC3 dalej prowadzili, z widoczną przewagą NPC3. Mimo to, im bliżej zakrętu, tym bardziej zdawało się zauważyć zmianę pozycji u pozostałych, szczególnie u Princessof, która zaczynała powoli gasnąć z sił. Inaczej było z Scho Can Do oraz NPC4, którzy z sekundy na sekundę zdawali się toczyć coraz gorętszą walkę, doganiając pierwszą grupę i wbijając się w jej szeregi po pokonaniu zakrętu. Jak jednak wcześniej zostało wspomniane - słaby start NPC4 sprawił, że po tak wyczerpującej walce już na pierwszej prostej, tracił siły na resztę toru. Jackpatches finalnie została wyprzedzona przez NPC1 oraz NPC2, zaś Disaster Response żyła własnym życiem, tracąc na siłach. Problem był tu ewidentnie u dżokeja, który zdawał się być bezradny z tak charakterną klaczą. Widoczne były problemy u koni, których dżokeje przewyższali wzrostem czy wagą przeciętnych jeźdźców. Takie wierzchowce dość szybko traciły na sile, mimo możliwości jak choćby u Disaster. Jak widownia na to zareaguje?

Końmi biegną po przeciwległej prostej i zbliżają się do drugiego zakrętu.
Kolejka prezentuje się następująco:
1) Eviline & Daiquiri 2) James & Princessof 3) Brian & Jackpatches 4) Eva & Disaster 5) Delphine & Scho Can Do
6) MG - NPC (wszystkie) PODSUMOWANIE AKCJI, koniec kolejki, rusza kolejna.
Każda osoba (nie para) ma 24h na odpis.

Eviline - 2018-11-11, 11:21

Eviline cały czas pilnowała tempa, by w razie czego prosić Dajacza o przyspieszenie względem NPC3, który obecnie prowadził. Najlepiej byłoby siedzieć mu na ogonie, więc nawet teraz pozwalała ogierowi na przyspieszenie.
Przed zakrętem przygotowała się względem dosiad i ustawienia, by wchodząc w zakręt moc balansować ciałem i swobodnie pomagać Daiquiriemu w utrzymaniu równowagi. Po ponad połowie zakrętu zmotywowała ogiera do przyspieszenia, by przy końcu zakrętu zmienić dosiad, ustabilizować się i móc bezpiecznie wykonać pchnięcie i tym samym rozpocząć gonitwę o jak najlepszy finisz. Mieli przed sobą NPC3, który mógł być dla ogiera dodatkową motywacją do walki, a w dodatku nadal mieli przed sobą dużo wolnej przestrzeni, gdyż nikt ich nie blokował, co również powinno być niejakim plusem do rozwinięcia pełnej prędkości.

Daiquiri - 2018-11-11, 22:57

Eviline nawet nie musiała go prosić, bo sam miał ochotę wreszcie dopaść NPC3, który dotąd trzymał stały dystans. Widząc i mają ku temu dobrą sposobność, zaczął nabierać prędkości, pragnąc zmniejszyć odległość do - jak dotąd - największego rywala. Miał niedużą foule, więc wiązało się to z podjęciem wysiłku, na który jednak nie było za wcześnie. Gonitwa powoli zmierzała do końca, więc Daiquiri jak najbardziej mógł już zawalczyć o swoją pozycję, wykorzystując dotychczasowe wysokie położenie na torze względem reszty.
W zakręt wszedł bezpiecznie, nie wypadając ze swojego toru. Już w jego połowie jeszcze mocniej wyciągnął galop, kładąc po sobie uszy i mocno rozwierając nozdrza. Jego wzrok potwierdzał jego zdeterminowanie i wolę walki - lecąc przed siebie, na przysłowiowe złamanie karku, nie patrzył na nic innego jak na NPC3. Jeśli udało mu się go prześcignąć, albo chociaż z nim zrównać, nie zaprzestawał walki, tylko w dalszym ciągu pędził naprzód, mocno wyciągając nogi i głęboko wchodząc umięśnionym zadem pod kłodę. Doskonale wiedział na czym polega jego zadanie i zdawał się je wykonywać tak, jak należy.

James Stocke - 2018-11-11, 23:27

Wiedział że przez takie działania klacz może nieco opaść z sił, ale atak z samego końca też niewiele by im pomógł. To też zdecydował się na nieco ryzykowny, ale może nie najgorszy w końcowym rezultacie manewr. Nie poganiał jej przesadnie także, po lekkim podgonieniu postarał się o zachowanie równego i spokojnego tempa do kolejnego zakrętu. Tuż przed nim nieco zwolnił klacz, by poprawnie dać jej wejść w zakręt. Zachował się identycznie jak przy tamtym, nie zmieniając kompletnie nic przy tym. W jego połowie kiedy wychodzili na prostą już, zachęcił klacz do powrotu do tempa sprzed prostej ruchem rąk i cmoknięciem. Wraz z wyjściem na prostą zachęcił ją jeszcze do pogonienia, bo właśnie teraz miała dać z siebie wszystko.
Princessof the Nile - 2018-11-12, 18:46

Jej technika polegała na zintensyfikowanym ataku na ostatniej prostej, gdzie rzucała na szalę wszystkie siły jakie jej pozostały. Co prawda z zaatakowaniem wcześniej rzeczywiście wiązało się ryzyko, ale atak "na ostatnią chwilę" też mógł wypaść różnie. Nie mówiąc już o tym, że zmotywowana do szybszego tempa nie opierała się, ale chętnie przyspieszyła. Nie było to tempo finiszowe, ale być może pozwoliłoby ono na poprawę ich obecnej pozycji w stawce. Po przyspieszeniu utrzymywała to tempo i póki co nie gnała jeszcze szybciej.
W ten sposób pokonali prostą, po czym tuż przed zakrętem Princess nieco zwolniła by w równowadze wejść w zakręt i bezpiecznie go pokonać. W połowie zakrętu klacz podgoniona wróciła do tempa sprzed zakrętu, a po wyjściu z niego na prostą nie potrzebowała już nawet żadnych podpowiedzi od swojego dżokeja - wystrzeliła naprzód, stopniowo przyspieszając do maksymalnego tempa, które starała się utrzymać.

Brian - 2018-11-13, 18:29

Po stopniowym przyspieszeniu na prostej, chociaż oczywiście jeszcze nie do pełnego tempa, pilnowałem, aby Jackpatches tego się trzymała, nie zwalniając. Nie umknęło mojej uwadze, że zostaliśmy wyprzedzeni przez dwie pary koń plus dżokej. Oczywiście wcale mnie to nie uradowało, ale na razie skupiłem się na tym by jak najmniej stracić, przygotowując jednak też trochę zarówno siebie jak i klacz do ataku. Może jeszcze nie tego absolutnie ostatecznego, ale zdecydowanie wyraźniejszego. Na razie zbliżał się zakręt. Tuż przed nim nieznacznie wyhamowałem dwulatkę, chcąc zachować aktualną pozycję, przy tym bezpiecznie pokonując zakręt. Na zakręcie uniosłem tyłek wyżej z jej grzbietu, głowę przy tym chowając dokładnie za jej szyją i patrząc na tor spomiędzy jej uszu, pewnie trzymając wodze. W połowie zakrętu lekko zachęciłem folblutkę do przyspieszenia, tak aby powrócić do tempo sprzed zakrętu. Tuż przed wyjściem na prostą jeszcze wyraźniej pchnąłem ją do przyspieszenia, tym razem nie wyznaczając jej żadnych limitów, pozwalając jej by stopniowo przyspieszała do maksimum swoich możliwości, i jeszcze troszkę jeśli da radę. Póki co celem było dogonienie tych koni, które nas wyprzedziły jeszcze przed zakrętem.
Jackpatches - 2018-11-13, 21:16

Po lekkim dodaniu w tempie na prostej, klacz już się go dalej trzymała. W końcu nie pędziła jeszcze pełnią swoich możliwości, ale jeszcze chwila jeszcze momencik i to nastąpi. To że została wyprzedzona przez inne konie również i jej nie umknęło, jednak nie przejmowała się tym jeszcze specjalnie. Niedługo później dobrnęli do drugiego zakrętu, który prowadził na ostatnią prostą i do finiszu. Klacz oczywiście też nie mogła się doczekać już ostatecznej walki i ciężko było się jej pohamować, ale jakoś musiała. Zbliżając się do niego przyhamowała zgodnie z zaleceniem właściciela, przygotowując się do ostatecznego ataku. Udało się jej bezpiecznie i pewnie wyjechać zakręt, gdzie w jego połowie zachęcona przez Briana i wiedziona instynktem przyspieszyła. Wraz z wyjściem z zakrętu była już w tempie sprzed zakrętu, ale na tym nie poprzestała. Mocniej odepchnęła się zadem od podłoża i zaczęła dalej nabierać tempa, rozpędzając się krok za krokiem.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group