To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Skatepark

Nadya - 2019-02-13, 19:40

Na skatepark trafiła przypadkiem, bo zdecydowanie nie po to, żeby pojeździć na rowerze lub deskorolce próbując swoich sił w różnych ewolucjach. Szarość popołudnia powoli zmieniała się w wieczór i wokół zdaje się nie było żywego ducha. Nadya wyszła nieco wcześniej z tego co mogło być kolejną suto zakrapianą imprezą, po której urwie jej się film. Najwyraźniej uznała, że nie może sobie na to teraz pozwolić, ale o trzeźwym myśleniu, kiedy się ma promile (i nie tylko) we krwi też raczej nie można było mówić, zwłaszcza, że zamiast po prostu trafić z powrotem do domu na jej drodze nie wiadomo jak i gdzie pojawił się skatepark. Tak więc przycupnęła na jednej z ramp i odpaliła papierosa, w celu zastanowienia się nad tym, gdzie teraz ma iść i kto wie, może nawet co ma zrobić z tym gównem. Chociaż to pewnie nazbyt ambitna tematyka, ostatnio jednak rzadko była w stanie o tym myśleć, nie mówiąc już o chęciach. Zaczęło się tak jak zwykle - od próby pójścia do przodu i zrobienia czegoś mniej lub bardziej produktywnego. Tradycyjnie niczym efekt jojo, stało się wręcz odwrotnie. Nadya myślała, że być może jej ciało odrzuci powrót do starego nawyku, ale jednak nie - powitało je jak dawno nie widzianego przyjaciela. A to sprawiło, że Nadya była trzeźwa tylko wtedy kiedy była w stajni, oczywiście robiąc przy tym dobrą minę do złej gry. Te odskocznie trwały krótko i nie podejmowała nawet prób, aby korzystając z nich coś zmienić. Kiedy trafiała w swoje cztery ściany znowu pochłaniał ją ciąg alkoholowy/narkotykowy, niepotrzebne skreślić. Nieoczekiwanym zwrotem akcji było to, że po raz pierwszy od nigdy miała problemy finansowe, na co złożyło się kilka czynników, a efektem było to, że nie starczało jej na spłatę swych rozrywek.
- Gówno. - stwierdziła filozoficznie, zaśmiała się sama do siebie, opierając się całym ciałem o konstrukcję. Nagle plan powrotu do domu stał się bardzo odległy.

Harlow - 2019-02-13, 20:08

Prowadząc swój własny biznes narkotykowy Harlow raczej rzadko była bezpośrednio zaplątana w kontakt z klientami. Dawniej dorabiając, jako dilerka zmagała się na co dzień z wieloma prośbami o przedłużenie terminu spłaty czy też pytaniami o obniżenie cen. Teraz mając pod sobą sporą grupkę ludzi nie musiała pośredniczyć w tym wszystkim, jedynie skupiała się na organizowaniu towaru, który dalej przekazywała ludziom mającym go sprzedać.
Do tej pory problemy z płatnościami raczej zdarzały się okazjonalnie, ale otrzymując informację o tym, że pewna klientka nie stawiła się dzisiaj w umówionym miejscu i o umówionym czasie, Harlow podjęła poważniejsze kroki. Ponadto wymieniona osoba znacząco zwlekała z spłatą długu, na co jasnowłosa nie mogła pozwolić.
Biorąc sprawy w własne ręce i otrzymując informacje od swoich ludzi, gdzie powinna szukać ów persony, udała się na teren skateparku. Wypatrzona już wcześniej w barze blondynka znalazła się teraz na celowniku Harlow.
Stwarzając pozory normalności jasnowłosa po prostu weszła na teren parku po drodze wyjmując paczkę fajek dla niepoznaki. Przyglądała się kobiecie od dłuższego czasu, ale dopiero teraz zdecydowała się podejść mając na początku raczej pokojowe nastawienie.
- Masz może pożyczyć ogień?- Zapytała zbliżając się do dziewczyny i siadając tuż obok niej na rampie jeśli tylko nieznajoma odpowiedziała twierdząco na zadane przed chwilą pytanie.

Nadya - 2019-02-13, 21:50

W ogóle nie zauważyła, aby ktoś ją obserwował zarówno teraz, jak i wcześniej w barze, zbyt zainteresowana ciemnym niebem, w które się teraz wpatrywała. To była u niej oznaka doła - gdy taki miała potrafiła się godzinami wpatrywać w jedno miejsce w przestrzeni, co tym razem nie było jej jednak dane bo usłyszała ciche kroki i dopiero wtedy zwróciła na nieznajomą najmniejszą uwagę. Przez chwilę zastanawiała się, czy też przyszła tu zapalić i udawac, że sę nad czymś zastanawia, czy też ma zamiar w sposób naturalny użytkować skatepark na przykład na deskorolce, co z tego, że po ciemku.
Wymruczała coś niezrozumiałego, co trudno było uznać za potwierdzenie lub zaprzeczenie. W następnej jednak chwili sięgnęła do kieszeni, gdzie właściwie kilka chwil wcześniej schowała zapaliczkę. Teraz ją jej podała.
- Tak, proszę. - odezwała się i najchętniej od razu zapomniałaby o istnieniu kobiety, kiedy tylko ta skorzystała z podanego ognia, ale okazało się, że zamiast sobie pójść, postanowiła rozsiąść się obok niej. Stłumiła w sobie zniecierpliwienie, nie chciało jej się też ruszać tyłka, więc po prostu zaciągnęła się końcówką papierosa i wyprostowała nogi, żeby było jej wygodnie, akceptując obecność nieznajomej na krótką metę.

Harlow - 2019-02-13, 22:13

Jasnowłosa zdecydowanie nie wyglądała na kogoś, kto mógł być typowym użytkownikiem skateparku. Ubrana w skórzaną ciężką kurtkę, jeansowe poprzecierane spodnie oraz czarne glany mogła być raczej zaklasyfikowana do jakiejś grupy gotów niż skejtów. Niemniej Harlow w ogóle się tym nie przejmowała, przyszła tu w konkretnym celu, który zamierzała wyjawić nieznajomej w ciągu paru najbliższych chwil.
Na pierwszy rzut oka Szwedka mogła budzić lęk lub odradzę, głównie poprzez hipnotycznie zielone oczy oraz szramę, która od paru lat szpeciła jej twarz. Mimo to osłonięta kapturem nie ujawniała swojego oblicza pragnąc pozostać jak najbardziej anonimowa dzisiejszego wieczoru.
- Dzięki.- Sięgnęła po zapalniczkę za pomocą której odpaliła fajkę, ale wbrew utartym schematom nie zwróciła własności blondynce. Obracając przedmiot w dłoni starała się skupić na nim uwagę właścicielki tylko po to, aby w pewnym momencie wsadzić zapalniczkę do swojej kieszeni.
Uśmiechnęła się przy tym pod nosem czekając na reakcję Nadyi, która mogła być różna i po części też ją zaskoczyć. Była po prostu ciekawa, ale też miała w tym swój głębszy cel.

Nadya - 2019-02-14, 21:22

Wygląd kobiety ani wysiłki w celu ukrycia swojej twarzy, a konkretnie tych szczegółów, które mogły wzbudzić strach nie przykuły jakoś uwagi Nadyi, ale można chyba założyć, że kontaktowała dość średnio z otoczeniem. Podobnie było z zapalniczką, próby skupienia jej wzroku na przedmiocie spełzły na niczym. Wydawało się, że Rosjanka wcale nie zauważyła, że zapalniczka nie została jej zwrócona. Z resztą miała jeszcze papierosa, a w domu pełno zapalniczek do wyboru do koloru. W kieszeni miała też chyba zapałki, więc wcale jej nie zależało na zwrocie własności. Dopaliła papierosa, zgniotła niedopałek i o ile kobieta jej nie przerwała przez chwilę po prostu gapiła się w niebo, zbierając w sobie siły, żeby wstać, chociaż jeszcze chwilę temu miała zamiar tu zostać. W końcu westchnęła przeciągle i udało jej się wstać, a następnie utrzymać pion, dopiero wtedy spoglądając nieco przytomniej na zakapturzoną postać.
- No, chyba się będę zbierać. - rzuciła w eter, dokładnie tak jakby nieznajoma tak naprawdę była starą kumpelą, z którą spotkały się przypadkiem. - Możesz sobie zatrzymać tą zapalniczkę. - dodała ni z tego ni z owego, a następnie na jej twarzy pojawił się szpecący jej twarz grymas, który miał być uśmiechem, ale jak widać coś nie wyszło. Zeszła z rampy, prawie przy tym zaliczając glebę. - Idę do domu.. - mruknęła tym razem chyba sama do siebie.

Harlow - 2019-02-15, 21:51

Uważnie obserwowała Nadyę, dostrzegając objawy upojenia alkoholowego i nie tylko. Wiedziała, że rozmowa z nią w takim stanie może być utrudniona, ale też nie czuła potrzeby, aby wdawać sie z nią w jakąś ambitniejszą gadkę.
Przyszła tu w konkretnym celu i zamierzała załatwić to, po co tu się pojawiła. Równie dobrze mogłaby siedzieć teraz w domu i beztrosko oglądać film w salonie. Prowadziła jednak grę, która niestety nie mogła wywołać w dziewczynie takich reakcji, na jakich Harlow zależało, głównie przez alkohol obecny w żyłach Rosjanki.
Nie chcąc robić kolejnych podchodów Harlow poczekała aż kobieta samodzielnie zejdzie z rampy by mogła do niej dołączyć.
- Taaa dzięki.- Mruknęła krótko i po chwili również opuściła rampę stając tuż przed blondynką. Kładąc smukłą dłoń na jej ramieniu spojrzała jej głęboko w oczy w tym samym momencie podając jej zapalniczkę.
- Ja ci zwróciłam twoją własność i liczę na to, że ty mi moją też oddasz. - Odezwała się już mniej przyjemnym tonem, przeszywającym, chłodnym i przenikliwym głosem starając się dotrzeć do dłużniczki.
- Miałaś tydzień na skołowanie kasy. Gdzie są pieniądze?

Nadya - 2019-02-16, 21:23

Tego się nie spodziewała, konkretnie nie spodziewała się, że kobieta jej przykładem wstanie i zejdzie z rampy, stając przed nią, gdyż nie miała pojęcia, że jest jedynym powodem, dla którego Harlow w ogóle się tu pojawiła. Kiedy ją przytrzymała, kładąc dłoń na jej ramieniu w jej dość zamglonym używkami mózgu zapaliło się na moment czerwone światło, ale nie miało siły przebicia. Spojrzała w lekkim zdziwieniu na wręczoną jej z powrotem zapalniczkę, którą na razie lekko zacisnęła w dłoni, spoglądając na kobietę. Już miała wyartykułować z siebie pytanie co tak właściwie miałaby oddać osobie, której w końcu nie zna, ale chociaż jej mózg pracował na wolniejszych obrotach od razu zrozumiała, co od razu dało się wyczytać z jej do tej pory mało przytomnej twarzy. Próbowała się pozbierać i ponownie wskoczyć na pantałyk, z którego tamta ewidentnie ją zbiła, zmuszając siebie, aby otrzeźwieć. Nie czuła się komfortowo w tej sytuacji, jak w każdej w której nie miała jakiejś przewagi, atutu. Co gorsza była pijana, bo w innym wypadku trzeźwość za ten atut by wystarczyła. Mogłaby wtedy wymyślić super przekonującą bajeczkę. Problem był jeszcze inny. Nigdy nie była przygotowana na to, że będzie mieć problemy finansowe i będzie musiała myśleć nad tym co jest większym priorytetem: mieć co zjeść i czym się upić, czy mieć z czego oddać dilerom. I chociaż raz czy dwa miała już taki problem, ale wtedy była smarkata, mogła liczyć na to, że rodzice wkroczą, spłacą jej długi, a córce zafundują odwyk. Tym razem jednak ją odcięli i umyli ręce. Nie będą próbowali sprowadzić swą dorosłą córkę na właściwą drogę. Walić ich, z resztą. W związku z powyższym zamiast próby wykręcenia się, postawiła na poniekąd prawdę.
- W dupie, jak widać! - odpowiedziała, tragikomicznie wzruszyła barkami, po czym usiłowała wyminąć Harlow i spieprzyć do domu, do komfortu czterech ścian, którym mogła się cieszyć dopóki się nie okaże, że jest w jeszcze większym gównie i komornik zapuka do jej bram. A może by tak uciec do ciepłych krajów?

Harlow - 2019-02-18, 21:43

Element zaskoczenia stworzony przez Harlow ostatecznie wypalił, dzięki czemu zbudowała sobie niejaką przewagę. Do tery pory zachowywała spokój i kulturalnie podeszła do sprawy dając blondynce szansę na wytłumaczenie zaistniałej sytuacji. Mimo to Nadya nie mogła zaznać spokoju ani czuć się bezpiecznie, naruszając jej komfort psychiczny jasnowłosa starała się wywrzeć na niej presję.
Słysząc jej odpowiedź w pierwszej chwili uśmiechnęła się rozbawiona tym całym cyrkiem, ale nie pozwoliła dziewczynie odejść i złapała ją mocno za przegub prawej dłoni. Przyciągnęła ją do siebie i objęła ramieniem za szyję tak aby ją delikatnie poddusić i stać na jej plecami.
- Posłuchaj mnie uważnie słońce, masz czas do jutra do godziny dwudziestej. Pieniądze masz mieć w gotówce i szczerze mówiąc jebie mnie to jak tego dokonasz. - Obślizgłym i zimnym tonem głosu wysyczała jej te słowa prosto do ucha.
- Jeśli znowu zawalisz, porozmawiamy inaczej i mniej przyjemnie. - Wypowiadając te słowa mocniej przydusiła dziewczynę, ten gest traktując jako ostrzeżenie mające skutecznie wryć się w świadomość kobiety.
Wbrew wszelkim przypuszczeniom nie miała przy sobie broni, ale naprawdę nie musiała uciekać się do takich środków. Miała swoich ludzi, który robili dużo gorsze rzeczy. ;>

Nadya - 2019-02-19, 20:23

To prawda nie czułą się ani bezpiecznie, ani komfortowo, nie miała przewagi jakiej dawało jej poczucie wyższości. Często traktowała ludzi jeśli nie z dystansem, czy czasem wrogością, to instrumentalnie, czy nawet kolokwialnie mówiąc jakby byli robactwem pod jej obcasem. Teraz czuła, że tą broń wytrąca jej z ręki jej własny stan daleki od trzeźwości, a także poczynania kobiety. Czy jednak mogła spokornieć i zachowywać się jakby naprawdę była wystraszona tą sytuacją? Była, ale jednocześnie nie mogła porzucić swojej dotychczasowej natury, która została podrażniona "słońcem". Serio, wolałaby jakąś inwektywę, która mogłaby wskazywać, że Harlow faktycznie nie ma nad nią żadnej władzy i dlatego sięga po takie środki. Nie wspominając już o tym, że przyciągnęła ją do siebie i objęła ramieniem za szyję, co odebrało jej kolejną porcję komfortu w postaci jakiegoś dystansu. Zamiast spokojnie więc sobie stać próbowała się wyrwać, wierzgając się na boki, a gdy to nie przyniosło rezultatu usiłowała kopnąć zielonooką, albo po prostu z całej siły nadepnąć jej na stopę. Skombinuje tą kasę choćby z powietrza, ale takich jazd sobie nie życzy. Zaraz sobie jednak uświadomiła, że powietrze raczej nie było skłonne jej tyle pożyczyć, zdolności kredytowe miała żadne.
- Nie nazywaj mnie słońcem, kochanie. - odpowiedziała wydawałoby się spokojnym tonem, chociaż ostatnie słowo wypowiedziała niemal jadowicie, jakby Harlow mogła się nim zatruć. To by jej sporo ułatwiło. Przynajmniej jednak starała się robić dobrą minę do złej gry, udając, że oślizgły ton głosu kobiety nie robi na niej nawet maciupkiego wrażenia. Próbowała się jakoś obronić przed mocniejszym przyduszeniem, lecz jeśli Harlow oczekiwała głosów skruchy, albo obietnic Nadya wyprowadziła ją z błędów.
- Hmm, nie mogę się doczekać - wysyczała pewnym siebie tonem, o ile tylko słowa przeszły jej przez zaciśnięte gardło. Wiedziała, że na zebranie potrzebnej kasy w tak krótkim czasie nie ma szans. To znaczy może by i dała radę, ale wtedy nie miałaby gdzie mieszkać, a na zadekowanie się pod mostem z kolei nie było stać jej dumę. A może by tak po prostu kupić bilet gdziekolwiek, a potem do innego kraju? Uciekanie przed problemami czy to w używki, czy w inne miejsce było jej specjalnością, tym razem jednak coś trzymało ją na miejscu - dwójka koni, z których za nic, ale to za nic by nie zrezygnowała. W takim razie hej ho, czas szukać pracy, choćby prawie, że niewolniczej (chociaż to też było poniżej jej godności) byleby tylko tą kasę uzbierać, ale to też nie w 24 godziny. Pomijając już fakt, że od kiedy mieszkała w Eastbourne byłą na kilku rozmowach o pracę i każda, ale to każda kończyła się dołkiem i sięgnięciem po starych przyjaciół - sex, drugs and alcohol. Mogłaby co prawda zapewnić kobietę, że oczywiście jutro dostanie całą kasę z odsetkami, bo jakżeby inaczej, ale ponieważ wiedziała, że to nieprawda i nie da się tego zrobić, wolała obecne, mniej poniżające podejście.

Harlow - 2019-02-22, 23:59

Jasnowłosej właśnie na tym zależało, na naruszeniu poczucia bezpieczeństwo blondynki i wykorzystaniu faktu, że będąc pod wpływem alkoholu raczej nie będzie stawiała większego oporu, gdy ją przyciśnie.
Próby wojowniczego wyrywania się oraz wierzgania sprawiły, że Harlow zaśmiała się podle i dopiero w momencie nadepnięcia na stopę znacząco spochmurniała, ale nie puściła dziewczyny. Nie było to nic przyjemnego, ale Szwedka nie pokazała po sobie nic.
- Chciałam żeby rozmowa przebiegła kulturalnie, a ty słońce tak bardzo to komplikujesz.- Wymruczała utrzymując raczej drażniący i nieprzyjemny ton głosu, który miał dodatkowo podsycać dyskomfort i sprawić, aby przekaz doskonale wrył się w głowę dłużniczki.
- Wiesz... rzadko zbieram długi samodzielnie, ale dla ciebie zrobiłam właśnie wyjątek. Możesz czuć się zaszczycona.- Zażartowała będąc niezwykle rozbawiona całą tą sytuacją. Z boku mogła przypominać szaleńca, ale w rzeczywistości doskonale się bawiła widząc jak bardzo irytuje swoją osobą Nadyę.
- Uwierz, że ja nie mogę doczekać się jeszcze bardziej.- Ta pewność siebie ze strony kobiety bawiła ją i sprawiała, że Harow z rozbawieniem słuchała tego, co Nadya miała do powiedzenia.
- Jeśli do jutra nie zobaczę kasy to zadbam o to, żebyś straciła wszystko co masz, nawet te zasrane koniki.- Nie trzeba było czytać w myślach, aby dowiedzieć się czegoś więcej o dziewczynie. Mając sieć kontaktów i swoich ludzi w różnych miejscach, Szwedka doskonale wiedziała, gdzie uderzyć aby zabolało najbardziej.

Nadya - 2019-02-25, 18:20

Przypisała sobie chociaż tą małą wiktorię, że udało jej się z całej siły nadepnąć na jej stopę, pomimo swojego alkoholowego i nie tylko upojenia rozumiejąc, że to jednak absolutnie nic nie zmienia w obecnej sytuacji.
- No bo tak jest zabawniej, nie uważasz, skarbie? - próbowała jeszcze ripostować. W obecnym stanie nie było jej stać, aby znowu wytknąć Harlow, że miała nie nazywać jej słońcem, dlatego postawiła na inną taktykę, udając, że to wszystko wcale jej nie rusza, ale cała ta jej aktorska gra nie miała wytrzymać zbyt długo.
- No tak, prawdziwie zaszczyt mnie kopnął. - odpowiedziała tonem, który starała się oczyścić z emocji, aby nie dać zielonookiej tej satysfakcji, ale tak naprawdę gotowała się z wściekłości, a bezradność doprowadzała ją do szału, znowu najchętniej wyrządziłaby Harlow jakąś małą krzywdę, bo na większą nie było jej stać. To, że kobietę bawi ta całą sytuacja tylko bardziej doprowadzało ją do szału, czego starała się jednak po sobie nie pokazać. Kiedy wspomniała o koniach na twarzy Nadyi najpierw było tylko zdziwienie, a potem wszystkie kolory wściekłości.
- Ty...- już miała rzucić w nią najbardziej barwną kompozycją przekleństw, ale tego komfortu też nie miała, co oczywiście frustrowało ją jeszcze bardziej. - Dostaniesz kasę a teraz mnie puść, do cholery. - wysyczała zimno, chociaż miała wrażenie, że świat płonie. Bo rzeczywiście to uderzenie bolało jak wszyscy diabli. No cóż Nadya, jeśli to cię nie oduczy ćpania, to chyba nic tego nie dokona - pomyślała do samej siebie.

Harlow - 2019-03-01, 22:22

- Zabawnie dopiero może zacząć być i to nie ty będziesz się dobrze bawić.- Skontrowała jej marna ripostę znów perfidnie uśmiechając się pod nosem. Bawiło ją to wszystko, to jak Nadya bagatelizowała realne zagrożenie próbując zgrywać niezłomną. Harlow też kiedyś wydawało się, że ze wszystkim poradzi sobie sama i nikt nie będzie w stanie jej zaszkodzić. Życie jednak uczy pokory i samodyscypliny, mocno dając po dupie.
- Jak nie dostanę to wiesz co cię czeka. Nie bawię się w półśrodki, więc lepiej nie kombinuj. Znajdę cię jutro, ma być wszystko co do funta.- Zagroziła i wreszcie ją puściła, po chwili poprawiając kaptur na głowie.
- Do zobaczenia.- Rzuciła krótko i oddaliła się, za moment znikając w panującym dookoła półmroku.
/zt

Nadya - 2019-03-15, 20:05

- Ciekawe. - mruknęła, stawiając słabą linię obrony, jednak po poprzednich słowach Harlow wiedziała, że ta obrona nie poskutkuje, a sytuacja jest gówniana. Mówiąc bardzo delikatnie. Chociaż bardzo ją to wkurzało czułą się bezbronna i wiedziała, że nie jest to bezpodstawne uczucie. Musiała jednak bronić się, używając nawet takiej słabej artylerii, która nie byłaby w stanie zranić kobiety w jakikolwiek sposób.
Na jej kolejne słowa nic nie odpowiedziała, co uznała za swoją klęskę, ale nie mogła nic na to poradzić, zdając sobie sprawę, że nie jest w pozycji, aby toczyć bitwę o argumenty, ani nawet rzucić bluzgiem. To wkurzało ją jeszcze bardziej. Wszystko byłoby inaczej, gdyby spodziewałą się, że taka sytuacja będzie mieć miejsce. O ile mogłą się domyślić, że ktoś się po swoją kasę zgłosi, to sama forma ją zaskoczyła i wytrąciła jej z ręki wszelką broń.
- Spieprzaj. - posłała za odchodzącą Harlow, jednak dopiero wtedy gdy ta nieco się oddaliła, uznając to za kolejną klęskę dnia dzisiejszego. Następnie opadłą na ziemię, czując się kompletnie wyzutą z energii. Czułą się bezbronna, czułą, jak bardzo jej sytuacja jest beznadziejna. Czułą się po prostu słaba, katując siebie samą w myślach jak to dała się zaskoczyć i nastraszyć. Jedynym jej usprawiedliwieniem był stan mocnej nietrzeźwości, jednak tłumacząc się nim wcale nie poczuła się lepiej. Siedziała tak chyba z pół godziny zbierając energię na to by wstać i ruszyć do domu. W tym czasie nieco otrzeźwiała i tym razem wiedziała, w którą stronę ma iść. Tak więc dotrzeć do domu, a potem będzie się zastanowić jak może uratować tą sytuację. Wiedziała, że musi sięgnąć po drastyczniejsze środki.
"Gratuluję, zaliczyłaś kolejny dół dołów. Kiedy ty się w końcu nauczysz?" - pomyślała sobie.

Victor Snowdon - 2019-07-24, 12:26

Leniwe popołudnie z kumplami w skateparku brzmiało jak idealny plan na dzień. Wytatuowani chłopcy z bmx'ami i deskorolkami tworzyli zgraną grupę i spóźniony Victor z daleka ich rozpoznał. Jeździli, wygłupiali się, ćwiczyli triki, w końcu po kilku godzinach zaczęli się rozchodzić. Chłopak miał jednak zamiar zostać i posiedzieć na rampie, paląc sobie w spokoju papierosa. Obok niego leżały jego deska i jeszcze cicho grający głośnik, bo przecież przy muzyce jeździ się najlepiej. Kiwając lekko głową w rytm muzyki raz na jakiś czas w spokoju się zaciągał i obserwował już nielicznych jeżdżących oraz tych, którzy przyszli, żeby tylko popatrzeć. Na tej drugiej grupie bardziej skupiał swoją uwagę, w końcu tam przeważały dziewczyny. :roll:
Wanda - 2019-07-24, 13:02

Wanda była typowym obserwatorem, który nie za bardzo się udzielał. Owszem, chciała od zawsze nauczyć się jeździć, jednak było wielu, którzy próbowali ją nauczyć i nikt nie wyszedł z tego bez szwanku. Prawdopodobnie łatwiej byłoby już nauczyć chomika jazdy na deskorolce niż próbować uczyć Wandę.
Kobieta wielkimi oczyma, które zdradzały jawne zainteresowanie, oglądała popisy jeżdżących ludzi. Nie obserwowała klat, pięknych sylwetek, mięśni, czy ogólnie pojętych przystojnych twarzy, co to, to nie. Ona naprawdę gapiła się z takim nieco infantylnym wyrazem twarzy, który od razu mówił "Chcę, ale nie mogę, czemu, kurka jego mać".
Zauważyła jednego z chłopaków, który akurat znajdował się nieopodal i... palił. Spowodowało to u dziewczyny raczej lekkie oburzenie, może niesmak, ale zamiast zmienić o obiekt na który się lampiła, to dziewczyna na dużo dłużej zatrzymała spojrzenie na wytatuowanym mężczyźnie, co różnie mogło zostać odebrane, szczególnie biorąc pod uwagę jej minę :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group