Mirabell - 2018-09-20, 20:18 Słysząc pytanie dała znaczące spojrzenie na swoją jak i jego siatkę z zakupami.-Raczej podobne do Twoich.-stwierdziła-Może razem coś ugotujemy co?-zaproponowała zaraz. Co tam marnować tyle prądu, po za tym miło można przy tym spędzić czas.
Pokręciła głową.-Może aż tak rozjeździłam to nie. Troszkę przesadziłam. Ogólnie jeździłam troszkę po Włoszech, po Portugalii. Strasznie mi się podobała Lizbona. Posiedziałam też trochę u ciotki w Hiszpanii, jednak trochę zatęskniłam za Orchardem i wróciłam. Ile czasu tu zostanę to nie wiem, ale ... zobaczymy co czas przyniesie.-opowiedziała co nieco.
-A jak u Ciebie? Co robiłeś jak Cię tutaj nie była?-przekrzywiła nieco głowę na lewą stronę i nieco patrząc ku górze, bo przecież blondyn był od niej wyższy.Ilian - 2018-09-20, 20:42 -Poważnie? W sumie nie jest to głupi pomysł. A miałaś jakiś szczególny plan co do tego, co będziesz jadła? - Zapyta, a nóż jego przepis okaże się zbędny i będzie musiał zrobić inne zakupy.
Przysłuchiwał się, które miejsca zwiedziła i zamyślił się.
-Zazdroszczę Ci,ja jakoś.. byłem w innym świecie i totalnie nie myślałem o wypoczynku. Zajmowałem się firmą ojca i trochę to trwało. Powiem szczerze, że w sumie tylko tym się zajmowałem i właśnie stąd decyzja by tu wrócić. Chciałem się odciąć na jakiś czas, bo bym zgłupiał. A póki co, jest tam nowa osoba, która grzeje mój stołek. Ale na moje życzenie. Ja chciałem odciąć się na jakiś czas od tego stanowiska. Sporo nerwów straciłem i zdrowia też. Pora się zregenerować. - Oznajmił oblizując suche wargi.
Spostrzegł swoją ulubioną sprzedawczynię i zatrzymał się z góry patrząc na Mirkę.
Chciał dać jej się wypowiedzieć i dopiero ruszyć po resztę rzeczy.Mirabell - 2018-09-20, 21:03 -Nic skomplikowanego. Makaron z kurczakiem z pomidorami, papryką, cukinią. Można też ewentualnie jakąś zapiekankę zrobić. Chyba, że masz inny pomysł?-ona jest otwarta na propozycję. Jeśli dzisiaj nie wykorzysta tego co kupiła, zostanie jej na jutro.
Wsłuchała się w jego wypowiedź. Coś jej świtało, że musiał wyjechać za sprawą ojca, tylko nie pamiętała dokładnie dlaczego, tak więc o tym nie wspomniała. Nie chciała zaliczyć jakieś gafy, a u niej to całkiem możliwe.
-Ja to w sumie chciałam się stąd wynieść, chciałam znaleźć jakieś inne miejsce dla siebie, ale jak widzisz nawet w rodzinnej Hiszpanii nie znalazłam tego czego chciałam. Nie ważne na jak długo wyjeżdżam i tak tu wracam, bo jakoś nie mogę zostawić tego miejsca tak zupełnie.-stwierdziła, kiwała głową żeby jeszcze bardziej podkreślić jak jest przywiązana do tego miejsca. Ile tu się wydarzyło, te wszystkie miłe jak i te gorsze wspomnienia zawsze widzi przed oczami jak tu wraca.
-Ale ogólnie z firmą ojca jest wszystko, ok? Tak?-przyjrzała mu się dokładnie, nie wiedziała ile dokładnie tutaj już jest jednak trzeba było przyznać, że nieco się zmienił. Przez stres który odczuwał, było widać, że schudł i ogólnie wyglądał na zmęczonego.-Dobrze, że w końcu się opamiętałeś. Jeszcze byś się na śmierć zapracował i co wtedy? Przecież tak nie można... w sumie sam wiesz jeśli zrobiłeś sobie od tego wszystkiego przerwę.-stwierdziła zaraz i przystanęła widząc jak Ilian upatrzył swoją sprzedawczynię.Ilian - 2018-09-20, 21:14 -Brzmi nieźle, to możemy to ogarnąć. Dokupię resztę składników, tylko powiedz mi co masz, a co trzeba ewentualnie wziąć. Wezmę i... Właśnie. - Urwał lustrując jej buzię spojrzeniem.
-Może zrobimy obiad u mnie, albo u Ciebie? Jeśli faktycznie nie masz jakiś konkretnych planów na dziś?-
Przyjrzał się blondynce czekając na listę zakupów,które mu podyktuje no i.. może rozwiązałby się problem z tym dokąd dziś we dwoje zmierzą?
-Prawdę mówiąc doskonale zdaje sobie sprawę o czym mówisz. Bo .. mam to samo. Widzisz. Wyjechałem ale jednak wciąż tu wracam. A z firmą ojca, na razie wszystko w porządku. Dlatego wciąż tu jestem. Chociaż dwa dni temu musiałem tam wracać i pomagać. Na szczęście wystarczył jeden dzień by to nadgonić i wszystko wróciło do normy. Wiesz.. budowlanka, ale trzeba zamawiać materiały, niektórzy pracownicy się nie stawiają inni drą mordy, że się rzekomo nie wyrabia grupa itd. Szkoda gadać. - Westchnął machnąwszy ręką.
- I co wtedy? Pewnie nie rozmawiałabyś tu ze mną, tylko stała nad moją trumną - Zażartował głupio, puszczając jej oko.Mirabell - 2018-09-20, 21:36 -W sumie to już mam warzywa. Został tylko kurczak i makaron, bo pewnie jakieś przyprawy w domu to każdy ma.-spojrzała do swojej siatki czy na pewno miała te warzywa co chciała i czy ilość na pewno wystarczy na ich dwójkę.
Zamyśliła się na chwilę na jego pytanie.-Wiesz... Ty u mnie już byłeś, to może tym razem ja odwiedzę Ciebie? Przy okazji zobaczę jak mieszkasz.-delikatnie się uśmiechnęła na swoją propozycję. Sam się zapytał, więc nie czuję jakby się wpraszała. Jak coś to odmówi.
-Rozumiem.-pokiwała głową.-Ale chyba tak to już jest jak się prowadzi rodzinną firmę. Musisz jeździć, pomagać, doglądać czy wszystko jest. W tym jednak najważniejsze jest zachować zdrowy rozsądek i nie zwariować w tym wszystkim. Wyobrażam sobie jak musi być Ci ciężko.-zasunęła swoją kurtkę skórzaną, kiedy zawiał wiatr. Niby ciepło, jednak już robi się zimno...
Zaśmiała się, kręcąc głową na boki.-Weź nawet tak sobie nie żartuj.-kończąc zdanie dźgnęła go w klatkę piersiową.Ilian - 2018-09-20, 22:31 Miał zajrzeć do swojej ulubionej sprzedawczyni ale skoro już wszystko miała.. Zaczął się zastanawiać czy jest jakikolwiek sens by coś kupować.
No dobra, tak czy siak cytrynę do herbaty musi kupić, jabłka też już ma, no ale pomidorów, bananów i sałaty nie miał. Zatem przeprosił blondynkę i podszedł do stoiska z warzywami i owocami.
Poprosił Panią Halinkę o wybrane rzeczy, część oczywiście powybierał sam i kiedy rozliczył się już z kobietą wrócił do swej rozmówczyni kontynuując ich rozmowę.
-No dobra, to porywam Cię do siebie. Ale nie wystrasz się, bo nie spodziewałem się dziś gości w domu. - Sięgnął nerwowo dłonią w tył i sunął palcami wzdłuż karku.
-Owszem, było mi ciężko dlatego tu jestem i liczę, że przyczynisz się do kolejnego udanego popołudnia. - Posłał jej serdeczny uśmiech i pokierował ich do auta, które było zaparkowane zaraz przy wjeździe na bazar. Ostatnie miejsce udało mu się zająć, reszta już była zaparkowana pieron wie od której, może nawet od szóstej rano. Na szczęście część z tych aut, co jakiś czas zwyczajnie się wymieniała, bo jedni wracali do domów, a inni przyjeżdżali i tak w kółko.
edit: Po jakimś czasie wpakowali się do auta i odjechali. /ztx2Mirabell - 2018-09-20, 22:47 Oczywiście poczekała, aż chłopak kupi u swojej ulubionej babci produkty. Sama się jeszcze zastanowiła, czy wszystko mają co potrzebują.
-Dobra. Jak coś to nie będę się rozglądać. Bedę patrzeć na Ciebie i na palce jak już będziemy gotować.-powiedziała, by go uspokoić. Po za tym... czy on myślał, że u niej też jest porządek? Oczywiście, że nie. No... może nie jest jakoś okropnie brudno, ale do perfekcyjnego łądu dużo brakowało.
-[i]Oooj... nie masz się co martwić. Ze mną będzie na pewno udany.[i]-zapewniła go, poszła za nim do samochodu. Może i ona w końcu zrobi prawko...? Chociaż nie wiem czy to taki dobry pomysł, ale z drugiej strony też cały czas pakować się komunikację miejską czy w taksówki to też nie jest za wygodne...
Tak, więc odjechali?