To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Parkur

Yasmine - 2013-04-10, 18:09

Daruję sobie rozgrzewkę, gdyż ona nie jest ona tu zbyt istotna. Jednak chcę zaznaczyć, że Jaśmin nie zapomniał o pobycie na rozprężalni, na którym porządnie rozluźnił Loczka.

P R Z E J A Z D

Dziewczynka wjechała na parkur na wspaniale wyglądającym Loczku. Tak jak na próbie ujeżdżeniowej, koń miał nieskazitelnie biały czaprak i białe ochraniacze sportowe pod kolor. Grzywa zapleciona była w koreczki, a na ogonie był widoczny warkocz. Czarne siodło skokowe i takież ogłowie komponowało się z aksamitnym toczkiem dziewczynki, marynarką i dwoma kokardami wieńczącymi rude warkocze.
Jaśmin skłonił się spuszczając głowę i spróbował się rozluźnić, oddychając przez chwilę głęboko. Dziewczynka wysłała koniowi półparadę i z miejsca wypchnęła go z krzyża do kłusa, którym przejechali przez linię startu i skierowali się na pierwszą przeszkodę, poprzedzoną trzema drągami. Młoda amazonka najechała na nią na wprost, trzymając konia w pomocach, by nie przyspieszył do galopu za wcześnie i nie wyłamał się. Nad drągami uniosła się w półsiadzie, zniżając ręce. W odpowiednim momencie dała łydką znak do skoku, oddając nieco wodze Loczkowi. Po wylądowaniu wypychała go cały czas biodrami, by pozostawał w galopie. Na przeszkodę numer dwa nakierowała go łukiem, podpierając go pomocami i pilnując, by wpisał się ładnie w figurę. Przed przeszkodą nie pozwoliła mu zbytnio przyspieszać. W wymierzonym miejscu wypchnięcie do skoku + łydka, przejście do półsiadu i oddanie wodzy. Dociążyła mocniej lewą stronę ogiera, by zasygnalizować mu, na którą nogę ma wylądować.

Lockhard - 2013-04-10, 20:40

edit.
Yasmine - 2013-04-11, 18:54

Po wylądowaniu dziewczynka ponownie usiadła miękko w siodle, kierując konia najpierw na wprost, bez przerwy wypychając go biodrami, by nie przeszedł do kłusa, co – jak zauważyła – na odznakach zdarzało się dość często. Dojeżdżając do krawędzi parkuru łagodnym ruchem skierowała Loczka na kolejną przeszkodę. Zewnętrznymi pomocami wyznaczała tor biegu, zaś wewnętrznymi trzymała go w odpowiednim ustawieniu. Utkwiła wzrok w środku kolejnej przeszkody. Trzymała wodze na dość mocnym kontakcie, by karus nie poniósł na przeszkodę. Spokojną ręką naprowadziła go na sam jej środek, dociążając jego zad, to z niego miała pochodzić siła odskoku. W odpowiednim miejscu wypchnięcie do skoku z mocniejszą łydką. Jaśmin uniósł pupę do górę w półsiadzie i oddał wodze koniowi, by mógł skoczyć w pełni efektownie i wygodnie. Dociążyła prawą stronę, opierając się na strzemieniu, by zasygnalizować ogierowi na którą nogę ma galopować. Po wylądowaniu pamiętała o tym, by nie ciągnąć go za ryja, cofnęła ręce, gdy ogier z równowagą zaczął galopować.
Podobnie jak chwilę wcześniej poprowadziła go łagodnie na ostatnią przeszkodę, pozwalając mu znaleźć oparcie na wędzidle i zbalansować bieg. Na zakręcie wewnętrzną łydką na popręgu dopilnowała, by się odpowiednio wygiął. Zamykając go w pomocach poprowadziła go na środek okseru. W myślach odliczała foule, po których miał nastąpić skok. Wreszcie w wymierzonym miejscu łydka i wypchnięcie do skoku, po czym półsiad i oddanie wodzy. Ponownie dała znać Loczkowi o tym, że po wylądowaniu galop ma być na prawą nogę. Kiedy z powrotem znaleźli się na ziemi Jaśminowa trzymając go pomocami w porządnym ustawieniu poprowadziła go ku linii mety, wewnętrzną nogą spychając go na zewnątrz, gdyby znów chciał skakać. Przed linią zatrzymania zaczęła nieco zwalniać. Na krok przed nią wysłała półparadę, usiadła mocno w siodle, przytrzymując go najpierw dosiadem, a potem wodzami. Gdy się zatrzymał uśmiechnęła się i poklepała go po szyi. Ukłoniła się sędziom, po czym wybyli na rozprężalnię, gdzie Loczek został rozstępowany i wybyli do stajni.

z.t

Christian Levrull - 2013-04-12, 14:20

Pojawił się z siwym na rozprężalni, jako, że między przejazdami była dość duża przerwa, chłopak mógł w międzyczasie odpocząć. Trochę tam popracowali, podaruję sobie opis, w każdym bądź razie starał się go rozluźnić i ustawić na pomocach. Potem skoczył dwa lub trzy razy przez ustawione na placu przeszkody, by następnie na luźnej wodzy skierować się w stronę parkuru.

P R Z E J A Z D


Pojawił się z Friskim na terenie Parkuru, widząc jak jakaś para zbliża się ku końcowi, zaraz miał jechać on z ogierem, dlatego stępując przy placu pomału pozbierał go trochę, działając półparadami i chcąc zwrócić jego uwagę na sobie. Lekka ręką i elastyczny dosiad miał zachęcić go do podążania do przodu w żwawym tempie i z aktywnym zadem. Słysząc, że go wczytują, poklepał siwego po szyi na rozluźnienie dla siebie i dla niego po czym kłusem udał się na środek, zatrzymując go między przeszkodami na dźwięk dzwonka. Skłonił się, by następnie dać sygnał do zakłusowania na prawą rękę. Pilnował ustawienia, w miarę swobodnego by nie chował się za wędzidło, a z chęcią patrzył przed siebie na przeszkody. Wzrokiem powędrował w stronę krzyżaka 50 cm z drążkami. Już w zakręcie przypilnował aktywnego zadu i mocnego, ale nie szybkiego tempa. Przed kopertą wyprostował go, pokazując przeszkodę, ale uniemożliwiając ręką i dosiadem napalania się na nią. Przed drągami sygnał łydką do podniesienia nóg na wskazówkach oraz trochę przesunięte nadgarstki w przód zachęcające do minimalnego zejścia nosem. Przed kopertą usiadł głębiej w siodło od razu sygnał do skoku z automatycznym sygnałem dosiadem na którą nogę lądować po przeszkodzie. W skoku łydka pilnująca i idąca za pyskiem ręka, po skoku powrót w siodło i wzięcie ogiera bardziej na siebie, choć od razu łydka do mocnego tempa w galopie.
Galop na prawo i sporym łukiem najazd na dwójkę, czyli stacjonatę 70 cm, znów przed przeszkodą ustawienie go na nią, elastyczna praca bioder miała dać mu zachętę na swobodny galop, ale jeśli poczuł, że wyrywa, automatycznie blokował go dosiadem i ręką na jedną foulę, by nie wytrącić go z równowagi i skupienia. Dojazd do przeszkody, znów mocniejsze wypchnięcie krzyżem i sygnał do skoku z zachęcającą do tego ręką, którą od razu szła za jego pyskiem. Wyłamać też nie dawał możliwości ze względu na pilnujące go łydki, ręka i dosiad. W skoku dosiadem wskazówka do lądowania na lewą, a po skoku od razu sygnał dosiadem i łydką, wraz z półparadami do aktywniejszego zadu w tempie. Wzrokiem podążył już na trójkę, która miała być pokonana łukiem na lewo. Wjechał w zakręt pilnując tempa i przygotowując go pomału na najazd.

Lockhard - 2013-04-12, 17:33

edit !

/zt

Friskey Whiskey - 2013-04-12, 22:12

Christian napisał/a:
Pojawił się z siwym na rozprężalni, jako, że między przejazdami była dość duża przerwa, chłopak mógł w międzyczasie odpocząć. Trochę tam popracowali, podaruję sobie opis, w każdym bądź razie starał się go rozluźnić i ustawić na pomocach. Potem skoczył dwa lub trzy razy przez ustawione na placu przeszkody, by następnie na luźnej wodzy skierować się w stronę parkuru.

P R Z E J A Z D


Pojawił się z Friskim na terenie Parkuru, widząc jak jakaś para zbliża się ku końcowi, zaraz miał jechać on z ogierem, dlatego stępując przy placu pomału pozbierał go trochę, działając półparadami i chcąc zwrócić jego uwagę na sobie. Lekka ręką i elastyczny dosiad miał zachęcić go do podążania do przodu w żwawym tempie i z aktywnym zadem. Słysząc, że go wczytują, poklepał siwego po szyi na rozluźnienie dla siebie i dla niego po czym kłusem udał się na środek, zatrzymując go między przeszkodami na dźwięk dzwonka. Skłonił się, by następnie dać sygnał do zakłusowania na prawą rękę. Pilnował ustawienia, w miarę swobodnego by nie chował się za wędzidło, a z chęcią patrzył przed siebie na przeszkody. Wzrokiem powędrował w stronę krzyżaka 50 cm z drążkami. Już w zakręcie przypilnował aktywnego zadu i mocnego, ale nie szybkiego tempa. Przed kopertą wyprostował go, pokazując przeszkodę, ale uniemożliwiając ręką i dosiadem napalania się na nią. Przed drągami sygnał łydką do podniesienia nóg na wskazówkach oraz trochę przesunięte nadgarstki w przód zachęcające do minimalnego zejścia nosem. Przed kopertą usiadł głębiej w siodło od razu sygnał do skoku z automatycznym sygnałem dosiadem na którą nogę lądować po przeszkodzie. W skoku łydka pilnująca i idąca za pyskiem ręka, po skoku powrót w siodło i wzięcie ogiera bardziej na siebie, choć od razu łydka do mocnego tempa w galopie.
Galop na prawo i sporym łukiem najazd na dwójkę, czyli stacjonatę 70 cm, znów przed przeszkodą ustawienie go na nią, elastyczna praca bioder miała dać mu zachętę na swobodny galop, ale jeśli poczuł, że wyrywa, automatycznie blokował go dosiadem i ręką na jedną foulę, by nie wytrącić go z równowagi i skupienia. Dojazd do przeszkody, znów mocniejsze wypchnięcie krzyżem i sygnał do skoku z zachęcającą do tego ręką, którą od razu szła za jego pyskiem. Wyłamać też nie dawał możliwości ze względu na pilnujące go łydki, ręka i dosiad. W skoku dosiadem wskazówka do lądowania na lewą, a po skoku od razu sygnał dosiadem i łydką, wraz z półparadami do aktywniejszego zadu w tempie. Wzrokiem podążył już na trójkę, która miała być pokonana łukiem na lewo. Wjechał w zakręt pilnując tempa i przygotowując go pomału na najazd.


post do edycji

Christian Levrull - 2013-04-13, 19:42

{Początek do edycji, zależy co tam Fris napisze. ; D}

W takim razie utrzymując go w ustawieniu i tempie skupił się na swojej sylwetce, w końcu też musiał "jakoś" wypaść. Poprawiając się mało widocznie wlepił błękitne oczy w trójkę, głęboko wyjeżdżając zakręt dla jego i ogiera wygody, by następnie naprostować go na przeszkodę i pewnym tempem, z pilnującymi siwego pomocami podjechał pod stacjonatę dając pomoce do skoku, a gdy ten zaczął odbicie i Chris podążył za jego ruchem, dając mu niejaką swobodę w owym skoku. Płynny powrót w siodło i wyregulowanie tempa, dopchanie go łydką, by chłopak zapracował zadem, a przypadkiem nie rozpędzał się wzdłuż; miał się skrócić i iść mocnym zadem, tego wymagał, no i oczywiście kontaktu z zaakceptowaną ręką.
Obszerny łuk wyjechał pilnując go w zakręcie i przygotowując do skoku przez oksera na wprost, minimalnie dodał by ten wydłużył krok i bez zająknięcia skoczył ostatnią przeszkodę. Będąc dwie foule przed usiadł głęboko w siodło, pilnując by siwy nie przytupnął przypadkiem, a z chęcią "wyszedł" spod niego do skoku. Znów pomoce do odbicia i chętna współpraca ze strony Chrisa, co na to powie ogiera, zobaczymy. Po lądowaniu ustawił go bardziej na pomoce skracając galop, a samemu robiąc lekki i wygodny półsiad, również chłopakowi zależało, by z ziemi wyglądał w miarę dobrze. W takim stylu przejechał wokół przeszkód, po śladzie wyznaczonym do galopu, a kiedy zbliżał się do okolic oksera, usiadł w siodło, wykonując znaczące półparady, przygotowując go do zatrzymania te dwie/trzy foule przed, potem zamknął w pomocach, blikując krzyż, dodając zmianę ustawienia dosiadu oraz odpowiednio działającą rękę. Takim sposobem zatrzymał ogiera, tuż przed leżącym drągiem, który miał pokazać miejsce zatrzymania dla zdającego.
A kiedy usłyszał dźwięk dzwonka, skłonił się w stronę komisji, wypuszczając siwemu wodze i obficie go klepiąc w nagrodę po szyi, łydkami skierował go w stronę wyjazdu z Parkuru, by na rozprężalni go porządnie rozstępować, przy okazji ofiarując parę przysmaków, gdyż chłopak sobie na to zasłużył. Następnie wyszedł z ogierem z terenu egzaminów.

{zt}

Johnny - 2013-05-26, 16:32

On tymczasem, siedział już na grzbiecie Coco, ćwicząc na rozprężalni. Klacz miała na sobie także biały czaprak ze złota lamówka jak podczas próby ujeżdżeniowej, z tym że chłopak zmienił kiełzno na podwójnie łamane, dodatkowo ze wzgledów bezpieczeństwa jego podopiecznej, zakładając jej białe ochraniacze skorupkowe na cztery nogi.
Czuł na sobie wzrok gapiów już na placu, którzy wręcz nie mogli oderwać spojrzenia od pieknie prezentującej się, urodziwej, rudej maszyny.
Porządnie klacz rozgrzał, skoczył kilka przeszkód dla rozskakania i skupienia, powyginał, pozbierał itd. Gdy usłyszał w głośnikach głos wypowiadający jego imię i nazwisko, pokierował klacz trzymaną 'w rączce', stepem na parkur.

PRZEJAZD

Od bramki wejściowej dał klaczy sygnał do kłusa, najpierw robiąc slalom miedzy poszczególnymi przeszkodami, by rudzina mogła się z nimi zaznajomić. Potem zwolnił ją do stój gdzie ukłonił się ładnie a nastepnie do stepa gdzie powyginał w potylicy, ustabilizował aktywny krok, działając aktywnie pomocami. Po gągu dał jej łydkę do kłusa, popierając wysłanie półparadą. Przejechał linie startu, anglezując miękko, trzymając klacz na kontakcie, z zaangażowaną dupka. Skręcił na pierwszą przeszkodę, drągi. Wysłał ją na sam środek, prostując kilka taktów przed nimi, trzymając w dosiadzie by nie spłynęła na bok oraz wydłużając nieco krok Chanelki. Nad drągami lekko uniósł tyłek nad siodło, łydkami zachęcając klacz do aktywnego unoszenia kończyn a nadgarstkami ugięcia potylicy by odrobinę zeszła nosem w dół dla lepszej równowagi. Po dragach siadł w siodło, półparada przed przeszkodą i wysłanie: mocniejsza łydka w miejscu odskoku, przenosząc cięzar ciała na nogę, na która powinna wylądowac klacz, delikatnie oddając jej na pysku i robiąc półsiad ze spokojną łydką. Po skoku, usiadł w siodło, acz łydką przypilnował naturalnego przejścia w galop, nie zamykając nadgarstków. Po łuku ustabilizował galop klaczy, jadąc wsiadywanym i biodrami cały czas dojeżdżając ją do reki, pilnując obciążenia wkraczających i podstawionych tyłów. Oparł ją równo na dwóch wodzach, mocniejszym łukiem kierując na następną przeszkodę.

Coco Chanel - 2013-05-26, 17:22

Hopsa, hopsa, ku uciesze!

Piękna Coco Chanel wraz ze swym równie przystojnym :> jeźdźcem wkroczyła na miejsce rozgrywania części skokowej egzaminu. Łypała bystrym ślipiem po niewielkiej publice, znajdującej się wszędzie.
Rozgrzewała się porządnie, w skupieniu, acz zdarzały jej się uchyłki z podbiciami zgrabnym zadem.
Skakała ambitnie i soczyście na niewielkimi przeszkódkami, popisówa!

Przejazd

Bystro wstępowała na parkur, nieustannie żując wędzidło,pozostając w ustawieniu. Tuż przed dzwonkiem, podczas kłusowania wkoło przeszkód, uderzyła z zadu.
Następnie zatrzymała się w pewnym miejscu, nie chcąc ruszyć z niego za żadne skarby, wpierw buntem kombinując na dwóch nogach.
Bez wątpienia zostając przepchniętą, co sędziowie powinni docenić i na wstępie mieć na uwadze trudność klaczy, aktywnym kłusem została skierowana na pierwszego krzyżaka poprzedzonego drągami.
Właśnie na nich zadzierała bardzo wysoko kończyny, stopniowo obniżając, by w momencie odskoku bardzo elastycznie i silnie sążnie wyskoczyć w górę, pacając poskładanymi przodami o fartuch, tak domykając!
Lekko wylądowała na prawidłową nogę, miękko galopując, natychmiast wskakując w zgięcie, do kontroli.
Obszerną fulom, wysoko zadzierając przody i bardzo mocno pozostając na zadzie, zmierzała do następnego 'big' wyzwania!

Johnny - 2013-05-26, 17:35

Zdecydowanie: kiedy wspięła się na dwie nogi, spokojnie, konsekwentnie i wyraźnymi pomocami przepychał klacz, póki z owego miejsca nie ruszyła.
Nastepna była stacjonata 70 cm. Chłopak wiedział, że to dla klaczy pesteczka, no ale musięli i tak się postarać. W końcu odznaka. Wyprostował ją na kilka foule przed skokiem, dobierając szybkośc najazdu na jak najbardziej kompaktowy, zwracając jej uwage półparada przed skokiem, najeżdżając na sam środek przeszkody. Docisnął łydke w miejscu odskoku, oddając rekę. Poczekał na jej wybicie i równo z nią uniósł tyłek nad siodło nie wprzedzając klaczy. Tutaj także dosiadem ustawił dobrą nogę na 'po skoku', siadając w siodło po lądowaniu i biorąc ja na siebie. Chwila galopu po prostej i po łuku na nr. 3, czyli kolejna stacjonate 70. Pomoce takie jak poprzednio, pilnując by nie spłynęła na bok i dzielnie z impulsem uwaznie pokonała i te maleństwo.

Coco Chanel - 2013-05-26, 17:54

Widząc stacjonatę przed sobą, do łba przyszło jej paskudne głupstwo, prędko wyplewione przez Johnnego. Dogalopowując równo na zadzie, nie spadając na łopatkę, mogła pozwolić sobie ponownie na pełny, duży skok, wykonując odbicie z tylnych kończyn. Wzbijając się w górę, doskładała przody, nad stojakami już wypada! baskilując. Zapracowała grzbietem, poprawiając zgrabnym tyłkiem 8-) z szastnięciem gęstą, rudą kitą.
Subtelnie lądując w dbałości o nóżki, również poruszała się na dobrą nogę, galopując zaraz za prostą po łuku.
Przed trójeczką zachowała się w taki sam sposób jak i podczas skoku oraz i na lądowaniu. Johnny ma fantastyczną równowagę! tak pięknie współgrając z Choco.

Johnny - 2013-05-26, 18:21

Oj tak, posłodźmy sobie chwilę! :lol:
Wypsnął mu sie drobny uśmiech pod nosem, tak ładnie szła. Tak dzielnie i z impulsem, współpracując z nim. Na prawdę czuł się świetnie, tworząc dziś prawdziwie zespolona parę z hanowerką. Ich przejazd zgromadził na prawdę sporą grupkę gapiów, głośno zachwalających rudą sport maszynę.
Po skoku nieco oddał jej na pysku, by mogła zejśc nosem nieco niżej dla luźniejszego i pełniejszego galopu, co było swoista nagrodą za bardzo udane skoki. Wjeżdżając w zakręt na ostatnią już przeszkodę, podebrał trochę wodzy, półparadą unosząc jej łeb, by widziała co ma przed sobą, nie odpuszczając wydłużonego galopu, by miała z czego skoczyć okser 70x70. Wyprowadził ją na prostą trzymając w pomocach, by najechała na sam środek. Półparada, łydka, ręka i półsiad, dając klaczy swobode ruchów w skoku, by mogła sie popisać. Po pokonaniu oksera siadł w siodło by wziąc ja na kilka foule na siebie i uspokoić chód, nastepnie wchodząc w półsiad i pozwalając klaczy pokazać swój naturalnie piekny, swobodny galop pokrywający dużo terenu. Przejechał tak całe koło wokół przeszkód, by 15 metrów przed miejscem zatrzymania, zacząć ją stopniowo skracać, wplatając półparady i przenoszac ciężar ciała ku tyłowi, cały czas będąc w półsiadzie. Na dwie foule przed miejscem zatrzymania, zamknął Coco w pomocach, zamykając także nadgarstki, siadając w siodło z domkniętym krzyżem, stopując rudą tuz przed drążkiem.
Skłonił się raz jeszcze sędziom, po czym dał hanowerce luzy na wodzy by kelpiąc obficie wyjechac z nią na rozprężalnie, sypiąc pochwałami. Tam wystudził i rozstepował ja porządnie, poluźniając popręg o dwie dziurki. Gdy upewnił się, że klacz jest dobrze rochodzona, wyjechał z nią z terenu egzaminów.
z/t

Coco Chanel - 2013-05-26, 18:34

:lol:
Bylebyś nie narzekała, że przejazdy są mało realistyczne! Tak klasowy koń, aż szkoda napisać, że zrzucił i przeleciał bez zapasu. To byłoby kłamstwo!
Nieco obniżyła się, wciąż pozostając w zgięciu, tudzież również nie pozwalając sobie na galop do przodu, na łopatkę bez podstawienia.
Ażeby miała się z czego odbić? Tyle siły, że zawsze ma! Toż bezpośredni Contender! Helo!
Wyskoczyła mu okropnie wysoko nad okser, poniekąd z braku doświadczenia, składając się fenomenalnie, otwierając się zadem do nieba. Nieco ciężej lądując, uderzyła jednokrotnie z zadu, poprawiając przodami wraz ze schowanym pomiędzy łbem. Szczęśliwa Sarenka!
Po kole, ogarnęła się, by w strefie zatrzymania osiągnąć prędkość zerową.
Występowana, przeschnięta z potu, zniknęła z terenów egzaminów, po drodze obserwując ludzi zbierających szczęki z ziemi :>
/zt

Christian Levrull - 2013-06-04, 17:03

{Za pozwoleniem, przez wzgląd na czas i mój wyjazd za dni parę, przejazd w jednym poście.}

Po dłuższym odpoczynku spowodowanym przedłużającymi się przejazdami innych uczestników, chłopak zmienił Rutkowi siodło na skokowe do pary podpinając je na popręg z fartuchem, dodatkowo rozwinął owijki założył skorupki na 4 nogi wyścielone wewnątrz futerkiem, założył jeszcze napierśnik w wytokiem poprawił "ogólny wygląd" zarówno jego jak i swój, by ponownie usiąść w siodło i zacząć go stępować. Właściwie to był jeszcze rozgrzany teraz wystarczyło szybkie rozruszanie i można by kierować się na parkur.

ROZGRZEWKA
Po pojawieniu się na placu obok parkuru, gdzie był tylko jeden koń zaczął zbierać ogiera na kontakt i aktywizując tylną część jego ciała począł kręcić jakieś koła i inne łuki, by bardziej go ustawić na pomocach i uwrażliwić na nie. Jako, że postępowali się przed wejściem na plac to teraz stęp zajął o wiele krócej, dlatego po chwili ze strony chłopaka pojawił się sygnał do kłusa, tu też liczne wolty itp., oraz przejazd przez drągi na kłus. Po paru krótkich minutach sygnał do galopu wpierw na ścianie, potem na ósemce wraz z dobrze zaakcentowanymi lotnymi do tego raz przejazd przez cavaletti na galop. Nie przechodząc do kłusa naprowadził go na drugi ślad, gdzie stała koperta 70cm ze wskazówką. Podjechał do niej w miarę blisko, pilnując prostego konia, mocno idącego od zadu z lekkim i swobodnym przodem. Przed wskazówką sygnał do skoku i podążenie za jego ruchem w półsiad i ręką. Po skoku od razu wjazd na niewielkie koło, by na drugiej ścianie, na drugim śladzie naprowadzić go na stacjonatę 90cm. Podprowadził go ponownie blisko do przeszkody nie chcąc dać mu zwolnić, ale również pilnując by nie wyrwał, w prawdopodobnie odpowiednim miejscu sygnał do skoku i znów Chris starał się jak najlepiej pójść za ruchem Ruta. Po skoku duże koło i najazd na drugi ślad, gdzie wcześniej stała koperta; tym razem był tam okser 90x80 oczywiście bez wskazówki. Tu w zakręcie uaktywnił go bardziej, podnosząc przód, by dać mu możliwość "zobaczenia" przeszkody, po czym po podprowadzeniu mocny sygnał do skoku, wraz z od razu idącą ręką, by przypadkiem nie nadział się na wędzidle. Po skoku solidna pochwała, przejście do kłusa, potem stępa. Stęp na długiej wodzy w oczekiwaniu na wywołanie.

PRZEJAZD
Słysząc wywołanie wziął ponownie Rutka na pomoce, stępem kierując się w stronę parkuru i dając mu czas na dojście do ręki i uaktywnienie się przez działające łydki. Przed samym wjazdem sygnał do kłusa, w pomocach, ale ze swobodnym tempem. Zatrzymanie w pobliży jury, przy dzwonku ukłon w ich stronę, następnie skupienie się ponownie na ogierze, gdzie pojawiły się ze strony chłopaka pomoce do zakłusowania, przejazd przy "ścianie" owym kłusem by wyregulować tempo, następnie skierowanie się przez start na kopertę z koziołkami. Równy kontakt, by nie spłynął, aktywizująca łydka i dojazd do koziołków. Utrzymywał go na ręce, wiedząc, że jeśli go wypuści to możliwe jest potknięcie, ale ręka nie była bierna w żadnym bądź razie, szła za jego pyskiem, lekko wycofując się dopiero przed skokiem, by po sygnale do przeskoczenia koperty, ponownie poszła za jego ruchem. Już w skoku, w półsiadze ustawił go na prawo, by wylądował na odpowiednią nogę, by potem nie było kombinacji i policzonych błędów. Odpowiednie wyjechanie zakrętu w mocnym tempie, wzrok wlepiony w dwójkę, którą była stacjonata, skakana na dwie strony. Po zakręcie naprostował go na przeszkodę, dojechał do niej, by dać sygnał do skoku, oczywiście półsiad, idąca za nim ręka, lądowanie i od razu powrót do wcześniejszego tempa. Przy lądowaniu oczywiście przypilnowanie lądowania na lewo.
Ponownie wyjechanie zakrętu maksymalnie, by nie było kombinowanie na najazdach, a to nie było przecież na czas, tylko na styl. Do trójki, którą była stacjonata 80cm znowu, dojechał wyrównując tempo i prostując go do przeszkody. Po skoku lądowanie na prawo i wyjechanie za szeregiem zakrętu na czwórkę, czyli oksera 70x80. Regulacja tempa w zakręcie, podniesienie przodu, po czym naprostowanie go w najeździe dojazd możliwie najbliżej, po czym sygnał do skoku ze skupieniem się nad swoim dosiadem, ręką, ale również lądowaniu znów na prawo. Po skoku powrót do wcześniejszego tempa, wyjazd obszernego zakrętu i skierowanie się na piątke, którą już skakali, ale z drugiej strony, tu trochę wziął go na siebie, bo się trochę za bardzo rozciągnął po okserze, dojazd do przeszkody, wyszukanie odpowiedniego miejsca wybicia, po czym sygnał do skoku z lądowaniem na lewo. Po skoku przypilnowanie mocnego wyjazdu zakrętu, gdyż było dość ciasno do szeregi 6a i b. Przed nimi regulacja tempa, skrócenie go, bo trochę ciasno miedzy przeszkodami jak na niego, dojazd do stacjonaty, zamknięcie w łydkach, sygnał do skoku, przy czym od razu przy lądowaniu wziął go na siebie, wycofał ciało, by nie wyciągnął za wiele, następnie przed okserem sygnał do mocnego wybicia. Idąca za pyskiem ręka chłopaka, miała być komfortem dla ogiera. Lądowanie na lewo, by skierować się mocnym tempem teraz na metę. Po jej przejechaniu przeszedł do kłusa, wypuścił trochę wodzy, by po dzwonku opuścić stępem parkur, rozstępować, obficie pochwalić i nagrodzić, po czym opuścić teren zdawania odznak.

{zt}

Anonymous - 2013-06-08, 09:56

.edit.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group