Lorien Wayford - 2018-05-10, 00:22 - Moja matka nie widziała w tym nic dobrego, jedynie ojciec powtarzał jej, że to musi minąć. I miał rację...- mruknęła teraz z perspektywy czasu doceniając to, że James zwykle sie za nią wstawiał. Lorien była w dużej mierze podobna do niego z charakteru i pewnie, dlatego najlepiej z córek dogadywała się z ojcem.
- Nie chciałam, aby cię wystraszyli ilością pytań. Ale obeszło się bez wywiadu z ciekawym człowiekiem.- Zareagowała uśmiechem na uśmiech i odpowiedziała na pocałunek znacząco go przedłużając.
- To jakiś sposób na odstresowanie mnie?- Zażartowała sama nawiązując chętnie kontakt wzrokowy i tym razem wychodząc z inicjacją kolejnego nieco dłuższego pocałunku.
- Chyba działa.- Szepnęła jednocześnie wracając myślami do propozycji związanej z grillem.
- Zobaczymy czy wystarczy nam sił.- Mruknęła tuż po tym jak odsunęła się od Gerarda i swobodnie opadła plecami na łóżko tuż za sobą.Gerard Wayford - 2018-05-10, 00:33 - Minęło? - Zapytał z powątpiewaniem, jawnie się z nią drocząc. Ale chyba naprawdę miała jeszcze w sobie coś ze zbuntowanej dziewczynki. Tylko tyle, że była już dorosłą kobietą. I przez to mogła więcej.
- Chyba bardziej przestraszyli ciebie, szczególnie tym pytaniem o ciążę - rzucił z rozbawieniem, przypominając sobie jej minę.
- Może - odparł wymijająco, mrucząc prosto w jej usta, w które wpił się podczas kolejnego pocałunku, nie spiesząc się by go przerwać. W reakcji na jej kolejne słowa uniósł kąciki ust ku górze, po czym położył się razem z nią, z tą różnicą, że podpierał się na łokciach i oglądał na nią z góry. - Tobie chyba już ich zabrakło. Ale nie będę narzekać - zmierzył ją wzrokiem, dochodząc do wniosku, że chyba nic złego się nie stanie, jeśli pójdą się tylko grzecznie przywitać, a potem wrócą na górę czy gdziekolwiek indziej, prawda?Lorien Wayford - 2018-05-10, 00:46 - Odrobinę....- rozbawiona tym pytaniem przyznała się bez bicia do tego, że wciąż miała jeszcze sporo z tej pyskatej rudowłosej nastolatki. Wraz z wiekiem nabrała ogłady i klasy, jak każda kobieta, które podobno starzeją się tak dobrze jak wino.
- Mam ci przypomnieć kto był przestraszony jak zapomnieliśmy o gumkach? Odbiła piłeczkę w jego stronę, wciąż potrafiła być uszczypliwa, choć w granicach rozsądku. Gerard i tak miał u niej fory, za to Jo padał ofiarą wszelkich złośliwości z jej strony, co oczywiście odwzajemniał jak przystało na "brata".
- Możesz dołączyć do mnie i nacieszyć się towarzystwem swojej kobiety.- Zamruczała zanim cokolwiek zdążył odpowiedzieć, po czym podniosła się lekko i raz jeszcze zainicjowała pocałunek. Tym jednym niewinnym całusem sprawił, że jej apetyt gwałtownie wzrósł.
Nie chodziło tu jednak o pożądanie, które też było obecne, ale o nagle zaistniałą potrzebę. Podświadomie tego potrzebowała i nie zamierzała się zastanawiać przed kolejnym gestem, w którym objęła go za kark przyciągając ku sobie. <3Gerard Wayford - 2018-05-10, 12:01 - To było dawno temu - przekręcił oczami, gdy wypomniała mu tamtą emocjonującą rozmowę. Pytanie czy teraz byłoby inaczej? Dzisiaj przynajmniej coś ich łączyło, ale mimo to chyba lepiej uniknąć takiej "niespodzianki". Na pewne rzeczy po prostu lepiej być gotowym.
Nie dała mu szansy na odpowiedź, więc po prostu włączył się w pocałunek, po chwili przejmując inicjatywę. Nachylił się nad nią, ponownie przypierając do materaca. Nie dopuścił jednak do tego, by wymiana pocałunków stała się chaotyczna - pozostała więc zmysłowa, pozwalając im cieszyć się sobą bez zbędnego pośpiechu, choć niewykluczone, że tym sposobem emocje szybko miały przejąć kontrolę.Lorien Wayford - 2018-05-10, 13:20 -Mhmm...- mruknęła cicho nieustannie patrząc w ukochane zielonkawo niebieskie oczy.
- Dzisiaj bylibyśmy już rodzicami.- Zażartowała zanim oboje na dobre zatracili się w wymianie pocałunków. Opadając plecami na miękki materac za sobą jedną z dłoni nadal trzymała na karku Gerarda delikatnie go głaszcząc i zaczepiając wytatuowaną skórę opuszkami placów.
Drugą przeniosła sprawnie na plecy bruneta bez zastanowienia wkradając się nią pod koszulkę. Przyjemnie błądziła paznokciami wzdłuż linii kręgosłupa drapiąc subtelnie umięśnione plecy Wayforda.
- Czuję się tak jakby za chwilę miał nas ktoś przyłapać.- Zaśmiała się i uśmiechając szeroko oparła czoło o ramię Gerarda, usta chowając w jego szyi, którą delikatnie trącała miękkimi ustami. Tak naprawdę nie obchodziło ją to czy ktokolwiek teraz ich przyłapie, nie miała nic do ukrycia. Przede wszystkim chciała spędzać czas nie tylko w otoczeniu bliskich, ale głównie Gerarda, z którym tu przyjechała.Gerard Wayford - 2018-05-17, 23:12 - Fakt. - Mruknął przyjemnym dla ucha tonem, krótko przyznając jej rację. Ciekawe tylko czy będąc dziś rodzicami, byliby w tym samym punkcie życia co teraz? Razem?
O ile Gerard raczej nie miał w zwyczaju uciekać od odpowiedzialności, to chyba nie wpłynęłoby to dobrze na ich znajomość.
- To bardziej niż prawdopodobne. Ale może nauczą się pukać, jeśli jeszcze tego nie robią - wymruczał, niemal nie odrywając ust od jej skóry, jako że był zbyt zajęty składaniem na niej kolejnych pocałunków.
- O której masz jutro ten tatuaż? - Zapytał po dłuższej chwili, gdy wreszcie choć trochę nasycił się jej bliskością, dalej jednak pozostając w bliskim kontakcie.Lorien Wayford - 2018-05-17, 23:26 - Robią, nauczyłam ich tego dość wcześnie.- Uśmiechając się westchnęła cicho nie potrafiąc opierać się kuszącym pieszczotom. Skutecznie ją nimi rozpraszał sprawiając, że z trudem zbierała myśli i formułowała zdania.
- O dwunastej, ale poproszone mnie żebym pojawiła się pół godziny wcześniej.- Wyjaśniła z ulga odbierając fakt, że Gerard chwilowo poprzestał jedynie na przytulaniu jej i zrezygnował z dalszych pocałunków. Z pewnością nie oparłaby się pokusie, aby popchnąć to dalej.
- Po tatuażu możemy wstąpić na burgery do takiej dobrej knajpy. Chodziłam tam jako dziecko, ojciec zawsze zabierał mnie i siostry właśnie w to miejsce.- Zaproponowała dopiero teraz uświadamiając sobie, że właściwie do tej pory jeszcze nie ujrzała projektu.
- Masz przy sobie może ten szkic?Gerard Wayford - 2018-05-17, 23:58 - Przyprowadzałaś chłopaków do domu? - Zapytał, lekko unosząc brwi i nie kryjąc rozbawienia, które wywołała w nim ta wizja. Tolerancja tolerancją, ale jako ojciec potrafił sobie wyobrazić jakie to uczucie, chociaż sam nigdy nie był w podobnej sytuacji... Isabelle po prostu z nikim się nie spotykała, a Tony to zupełnie inna bajka. O syna nie ma takiego lęku.
- Oczywiście - odparł, tuż po tym jak przystał na jej propozycję złożenia wizyty w burgerowni. To mogło być ciekawe doświadczenie, biorąc pod uwagę nawyki żywieniowe Amerykanów, chociaż rodzina Lorien nie była taką stereotypową.
Niechętnie odsunął się od Lorien, żeby sięgnąć po walizkę i przyciągnąć ją do łóżka. Otworzył ją, po czym wyciągnął z dna teczkę, w której znajdował się szkic, zabezpieczony przed pognieceniem.
Wręczył Lorien kartkę, nic nie mówiąc i jedynie obserwując jej reakcję na rysunek, z którego osobiście był zadowolony. Jak już kiedyś wspomniałam, rysownie go relaksowało, a przy tym był w tym całkiem dobry.Lorien Wayford - 2018-05-18, 00:10 - Sami tu przychodzili.- Zaśmiała się doskonale pamiętając to rzucanie kamykami w okna. Jeden z kolegów któregoś razu tak się zamachnął, że cała szyba w oknie rozbiła się w drobny mak. Od tamtej pory ojciec Lorien dość rygorystycznie traktował wszelkie odwiedziny kolegów Lorien nawet, jeśli były to zwykłe korki z jakiegoś przedmiotu.
W zniecierpliwieniu czekała na to aż Gerard pokaże jej wspomniany szkic. Podnosząc się do pozycji siedzącej zerknęła na kartkę, którą dopiero po wręczeniu odpakowała i spojrzała na przygotowany rysunek.
Zaskoczenie, a następnie uśmiech pojawił się na jej twarzy, gdy tak przyglądała się projektowi wykonanemu przez Gerarda.
- Jest cudowny, naprawdę masz talent.- Przyznała oczarowana szkicem, jaki przygotował z dedykacją dla niej.
- Dziękuję.- Szeroko uśmiechnięta odłożyła szkic na bok i zaatakowała usta swojej drugiej połówki wyraźnie szczęśliwa.Gerard Wayford - 2018-05-18, 00:23 - Na pewno nie chcesz nic poprawić? - Dopytał, wiedząc, że jeszcze jest czas na ewentualne zmiany. Jej zadowolenia nie podważał, bo zdawało się być autentyczne, czemu zresztą dała dowód namiętnym pocałunkiem. Przeciągnął go, znowu oddając się temu, czemu przed chwilą ledwie się wyrwał. Pożądaniu, które coraz bardziej dochodziło do głosu. Często tracili przy sobie w ten sposób głowę, a Wayfordowi było z tym wspaniale. Może właśnie dlatego tak dobrze wyszedł mu ten szkic. Co innego robić coś bez serca, a co innego z uczuciem, którego tutaj nie brakowało. - Mam nadzieję, że dobrze będzie ci się go nosić - w końcu ten tatuaż już na zawsze miał jej o nim przypominać, nawet jeśli projekt nie zawierał w sobie nic, co kojarzyłoby się z Gerardem na pierwszy rzut oka.Lorien Wayford - 2018-05-18, 00:30 - Na pewno, jest dopracowany w każdym calu.- Zapewniła go jednocześnie cały czas uśmiechając się szczerze. Dodatkowo swoje słowa przypieczętowała pocałunkiem, w którym czując jak Gerard sam wychodzi z inicjatywą nie bała się ciągnąć tego jeszcze przez dłuższą chwilę. Niechętnie odsunęła się od ust mężczyzny, rozjuszonym spojrzeniem wodząc po jego twarzy. Podgryzając dolną wargę raz jeszcze spojrzała na szkic, dłonią czule głaszcząc policzek mężczyzny.
- Zdecydowanie, już się nie mogę doczekać aż zobaczę go na skórze.- Mruknęła patrząc Gerardowi w oczy, ten tatuaż miał nie tyko przypominać jej o momencie zwrotnym, który nastąpił w jej życiu, ale też o samym wykonawcy projektu. Patrząc na ten rysunek nie miała wątpliwości, Gerard umieścił w nim też cząstkę siebie i swoich uczuć, dzięki czemu sam projekt był jeszcze bardziej wyjątkowy.
- Mam nadzieję, że nie będzie bolało aż tak mocno.Gerard Wayford - 2018-05-18, 22:11 - Nie będzie. Zresztą gdyby bolało, nie decydowałabyś się na kolejne, prawda? - Ból towarzyszący tatuowaniu był specyficzny, chciałoby się powiedzieć, że... uzależniający. Przez to, że był do zniesienia, szybko popadał w zapomnienie, a chęć na zrobienie kolejnej dziary... Cóż, rosła współmiernie.
- No i będę przy tobie. Potrzymam cię za rękę, czy coś - dodał żartobliwie, choć rzeczywiście zamierzał jej towarzyszyć i niejako ją wspierać. Nie wiadomo czy kiedykolwiek będzie mu dane trzymać ją za rękę podczas porodu, to chociaż potrzyma przy powstawaniu nowego "dziecka" na skórze. <3
Po tym jak jeszcze spędzili trochę czasu ze sobą na osobności, zapewne wyszli przywitać się z przyjaciółmi rodziny, którzy mieli wpaść na grilla, a potem znowu wrócili do pokoju by powoli szykować się do snu. W końcu jutro zapowiadało się równie ekscytująco.
* * *
Zgodnie z planem do salonu tatuażu dotarli na pół godziny przed godziną, o której miała rozpocząć się sesja. Wchodząc do środka, Gerard uśmiechnął się i przywitał z pracującymi tutaj ludźmi, którzy od pierwszej sekundy tworzyli wręcz rodzinną atmosferę. Byli tu jednak dla Lorien, więc to na niej po chwili skupiła się uwaga wszystkich.Lorien Wayford - 2018-05-18, 23:03 - Prawda, ale sam wiesz jak to jest. Trochę poboli, a chęć na zrobienie kolejnego nadal jest.- Zgodziła sie z nim jednocześnie mając pełną świadomość tego, że tatuaż który miała zrobić sobie jutro nie będzie z pewnością ostatnim.
- Trzymam za słowo.- Mruknęła i musnęła krótko miękkie usta mężczyzny uśmiechając się szeroko tuż po chwili. Kto wie, może za rok, dwa lata będzie miał okazje trzymać ją za rękę właśnie na porodówce. ;> Nie znasz dnia ani godziny...
Po przywitaniu się z sąsiadami i zamienieniu parę słów, udali się z powrotem na górę, aby wziąć wspólnie prysznic i po krótkiej rozmowie pójść spać.
* * *
Parkując auto ojca pod salonem tatuażu Lorien wysiadła jako pierwsza z auta, już na wejściu czując rosnącą ekscytację. Przepuszczona w drzwiach przez Gerarda przywitała się z pracującymi tu ludźmi, którzy od razu przedstawili im się jednocześnie proponują przejście na ty. Rodzinna atmosfera panująca w studiu oraz nastawienie pracujących tu osób sprawiało, że wszystkim uśmiech wręcz nie schodził z twarzy.
- Mam ze sobą projekt, o którym wspominałam przez telefon. Chciałabym, aby został odwzorowany jeden do jednego. - Wyjaśniła ustalając szczegóły ,a po wszystkim została zaproszona do przygotowania się i położenia na wygodnym stole.
Tatuaż miał być wykonany na żebrach z prawej strony ciała stąd też konieczne było pozbycie się stanika i podciągniecie bluzki na tyle blisko, aby tatuażysta miał swobodny dostęp.
- Gerard? - Mruknęła szukając swojej drugiej połówki spojrzeniem tuż po tym jak szkic został najpierw przeniesiony na kalkę, a następnie odbity na oczyszczonej skórze.Gerard Wayford - 2018-05-27, 21:54 - Jestem - odezwał się, a chwilę później usiadł na stołku tuż obok głowy Lorien. Dotąd rozglądał się po studiu, ale teraz był potrzebny tutaj, jak zresztą obiecał blondynce. Siedząc w tym miejscu nie powinien nikomu przeszkadzać, a także nie powinien mieć problemu z ciągnięciem rozmowy z Lorien, przed którą była długa, dość bolesna ze względu na umiejscowienie, sesja.
Powiódł wzrokiem po jej odsłoniętych żebrach, a potem przyjrzał się przeniesionemu na skórę wzorowi, mimowolnie się uśmiechając. - Dobrze będzie wyglądać w tym miejscu - stwierdził, niejako upewniając Lorien w swoim wyborze, po czym po prostu przyglądał się pracy tatuatora, kątem oka obserwując też mimikę dziewczyny, która mogła się teraz drastycznie zmieniać.Lorien Wayford - 2018-05-27, 22:49 Podnosząc ręce do góry ułożyła jedną z nich pod głową krótko kiwając tatuażyście na znak, że może rozpocząć wykonywanie tatuażu. Marszcząc przy tym brwi spojrzała na siedzącego obok Gerarda, który przyglądał się po części całemu studiu, ale także dokładnie obserwował pracę mężczyzny.
- Jak chcesz to przejdź się, nie musisz tutaj ze mną siedzieć cały czas.- Mruknęła wiedząc, że siedzenie parę godzin w jednym miejscu potrafiło być męczące i nużące zarazem.
Zaciskając zęby przymknęła oczy biorąc głębszy oddech, po którym została upomniana przez siedzącego obok artystę. To sprawiło, że spojrzała na Gerarda krótko i uśmiechnęła się w odpowiedzi na jego słowa. Nie mówiąc nic więcej wyciągnęła w jego stronę swoją dłoń, prosząc w ten sposób o uścisk lub zwyczajne jej trzymanie, przynajmniej w tym początkowym etapie tatuowania.
Daleka była od łez, ale w tym miejscu bolało jakby bardziej niż dotychczas stąd wsparcie jak i obecność Wayforda okazały się być nieocenione.