To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Park Narodowy Dartmoor

Soul Eater - 2018-04-12, 21:59

x GRUPA PIĄTA x

Dotarcie na miejsce rajdu ogier przeżył dość spokojnie. Mało co było w stanie wyprowadzić go z równowagi, a skoro lubił wycieczki to był jak aniołek. Spodziewał się jednak wyścigu zamiast rajdu, ale nie narzekał. Chociaż siodło które miał teraz na sobie było znacznie cięższe. Będąc już przygotowanym do wyjścia, zaczął się rozglądać dookoła w poszukiwaniu jakichś znajomych pysków. Nie tylko Aiden spotykał coraz mniej znanych sobie osób.
Parsknął krótko, szastając ogonem po swoich bokach i stępując dookoła. Nie był nerwowy, nie próbował się nigdzie wyrywać, więc jego jeździec jak na razie nie musiał się martwić, że coś mu nagle odwali.

First Night - 2018-04-12, 22:17

x GRUPA PIERWSZA x
Dla First to drugi rajd i drugi raz jechała pod właścicielką. Dla niej to zawsze spory stres i nerwy, bo obcy ludzie i obce konie w jednym miejscu. Klacz średnio dobrze znosiła podróż trailerem, a w nowym miejscu miała problem z zaaklimatyzowaniem się. Jej grupa była dość wybuchowa, bo łącznie 3 klacze i 2 ogiery. W tym jeden nowicjusz stosunkowo, jeden narwany, jeden taki olewający i jeden pośredni. Ona do zbyt łagodnych też nie należała, więc chyba poda sobie z Volano kopyto. Powitała właścicielkę niezbyt entuzjastycznie, jednak względnie sprawnie udało się kobiecie ją przygotować do marszu w rajdzie. W końcu trafiły na miejsce zbiórki, gdzie klacz krążyła po placu oczekując na resztę swojej grupy. Zerkała z niezadowoleniem na inne pary, które już się tu znajdowały. Jednakże zachowywała się względnie spokojnie - przynajmniej na razie.

Bolero de Ravel - 2018-04-12, 22:41

x GRUPA DRUGA x
Dla Bolero wyjazd oraz udział w rajdzie to była nowość i ogromne wyzwanie. Wcale nie wszystkie jego konie były nienormalne! Bo Jadźka nie była taka zła, a tylko Sens siała postrach i górowała nad resztą. Bolero nie był do końca zdecydowany w którą stronę iść czy bardziej na grzecznego i potulnego, czy może jednak zachować różki. Pozostawał na razie tak mniej więcej po środku szalonej stawki koni Briana. Był młody i niedoświadczony, ale z wielkim potencjałem co zaprezentował na ostatnich zawodach skokowych. Mieli już se sobą styczność, ale mogę chyba powiedzieć że ich relacja była nadal dość krucha. Bolero dość dzielnie zniósł transport do miejsca docelowego, a także szybko się zaaklimatyzował. Przywitał się z właścicielem, by dać się w miarę szybko i sprawnie przygotować do marszu. Wkrótce trafili na miejsce zbiórki, gdzie na to że z ich grupy byli pierwsi na miejscu. No więc ogier jak miał możliwość, to zapoznał się z okolicą. Pary znajdujące się obok wywierały na nim jakieś wrażenie oczywiście, jednak zachowywał się dość spokojnie.

Caroline Hathaway - 2018-04-12, 23:05

x GRUPA PIERWSZA x
Dla Caroline ten rajd to też można powiedzieć co roczna rutyna, ale w pozytywnym tego znaczeniu. Cieszyła się na ten wyjazd, możliwość przeżycia przygody, poznania nowych ludzi lub odnowienie jakiś starych relacji. Ten wyjazd był też szczególny z innego powodu, był to jej pierwszy wspólny wypad z Drew po znaczącej zmianie w ich relacji. Do miejsca docelowego trafiła przez przyjazd specjalnie podstawionym busem dla jeźdźców, a partnerujący jej w tym rajdzie koń przyjechał własnym transportem. Przywiozła ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy z których część ciężka pojechała dalej, a to najpotrzebniejsze zostało z nią. Po nocy spędzonej w miejscu startu rajdu, zabrała swoje rzeczy i stawiła się u swojej stosunkowo nadal świeżej podopiecznej - Ricochet Fire. To z nią kobieta miała przejechać ów przygodę w tym roku i była strasznie ciekawa jak to będzie. Przygotowała ją do jazdy, by udać się do miejsca zbiórki. Niemal od razu rozpoznała jedną z osób ze swojej grupy i jak na razie jedyną, która tu była - Amelie.
-Cześć ! Na razie tylko my dwie? - a podobno to kobiety się wiecznie spóźniają - ech ci faceci. Oczywiście brakowało jednego faceta i jeszcze dwóch pań, ale ci. Zatrzymała Fire niedaleko First, nie podejrzewając klaczy o chęć mordu na sobie. Trzymała kobyłę w ręku podobnie jak towarzysząca jej kobieta, więc w razie co cofnęła swoją ukrócając chęć przelewu krwi.

Anna Ross - 2018-04-12, 23:16

x GRUPA PIERWSZA x
Dla Anny wiosenny rajd również był po raz trzeci. Dwa pierwsze razy były wyjątkowo ciekawe i kobieta dobrze je zapamiętała, dlatego zdecydowała się ponownie w nim wziąć udział. Spakowała wszystkie według niej potrzebne rzeczy i te ciężkie wysłała specjalnym transportem, a te lekkie wzięła ze sobą jako "podręczny bagaż". Na miejsce startu rajdu dotarła specjalnie podstawionym dla jeźdźców busikiem na dzień przed rozpoczęciem ów przygody. Natomiast już w samym tym dniu po ogarnięciu się, pojawiła się w miejscu gdzie przebywała jej "wypożyczona" podopieczna. Dosiadała tym razem wyjątkowo dość urodziwej klacz - Unbridled Life, zapożyczonej od Alexa. Podziękowała mu za tą możliwość ze względu na chęć poznania reszty rodziny jej Uplesera. Znała już co nieco Unbri, ale nie aż tak przesadnie. Miała też okazję poznać Unna, ale nie tak dobrze jak siwą (teraz) czy swojego prywatnego kasztana. Postarała się o sprawne jej ogarnięcie, by zabrać ją potem na miejsce zbiórki. Tam już dostrzegła Annę i Caroline, które za pewne na nią i resztę grupy (której tu nie widziała) czekały. Powitała przyjaciółkę i znajomą z uśmiechem na twarzy.
-Cześć. - rzekła do nich dość radośnie, stając w ich pobliżu. Zważała na siwą i na to by jej nie odwaliło w pobliżu dwóch achałek, ale miała nadzieje że mogła podejść do nich blisko acz na odległość bezpiecznie.
-Się dobrałyście. - powiedziała przez uśmiech. Dosiadały dwóch achałów, dwa takie konie w jednej grupie. W sumie przedstawicieli tej rasy zbyt dużo w Orchardzie nie było, więc to takie trochę dziwne było.

Leon - 2018-04-12, 23:29

x GRUPA DRUGA x
Leon również po raz trzeci brał udział w rajdzie. Pierwszego rajdu nie wspomina zbyt dobrze przez zawiśnięcie na drzewie, jednak drugi należał zdecydowanie do tych bardziej jednak udanych. Jaki miał się okazać trzeci? Kto to miał wiedzieć. Wszystko co uznał za stosowne wziął ze sobą. Część wysłał transportem do miejsca docelowego a część wziął ze sobą. Do miejsca gdzie sam rajd się zaczynał Leon przyjechał na dzień przed, gdzie spędził noc. Pełny sił i wigoru następnego dnia wstał, ogarnął się i ruszył po swojego dzisiejszego wierzchowca. W tym dniu miał mu partnerować stosunkowo nadal świeży jego nabytek - Dragon Age. Ich przygoda była nieco dziwna, bo ogier już raz należał do niego ale szybko ich przygoda się skończyła. Potem krótko był koniem kogoś innego i znowu wylądował u Leona, ale teraz miejmy nadzieje jednak na dłużej. Sam Leon jak na razie na ich współpracę nie narzekał, a ogier wyglądał i zachowywał się jak koń w naprawdę dobrej formie. Natomiast zdecydowanie będą dążyć do tej najlepszej, więc to chyba dobry znak. Po oporządzeniu ogiera i ulokowaniu na jego grzbiecie minimum potrzebnego sprzętu, zaprowadził go w ręku do miejsca zbiórki. Tam już z jego grupy był Brian wraz z swoim koniem, którego od razu rozpoznał.
-Cześć. Nie ma wszystkich od nas? - przywitał się z nim i dla pewności spytał. Zatrzymał się z łaciatym w niedalekiej odległości od drugiej pary, by nie stwarzać ryzyka problemów między dwoma ogierami. Jednak na tyle, by móc się widzieć i rozmawiać. Pogłaskał DA po szyi i dał smakołyka w oczekiwaniu na resztę.

Dragon Age - 2018-04-12, 23:37

x GRUPA DRUGA x

To prawda - Dragon Age od dłuższego już czasu był w dobrej formie. Stanie się prywatnym, a nie należącym do stajni, koniem wprowadziło do jego życia wiele zmian, które pozytywnie wpłynęły zarówno na sylwetkę jak i kondycję ogiera. Kiedy właściciel nie miał dla niego czasu prowadzano go na karuzelę, a od czasu do czasu ktoś zabrał go na lżejszy trening w typie korytarza czy lonży. Jednym słowem mięśnie srokacza wróciły do lepszego stanu, a sam ogier czuł, że wreszcie oddycha pełną piersią i w pełni może cieszyć się wiedzionym życiem.
Wyjazd na rajd był czymś, co mogło zdecydowanie podekscytować kopytnego. Spędzanie czasu w nieznanym sobie, dotychczas, miejscu, zawsze wprowadzało nutę ekscytacji, a Dragon dodatkowo w pełni czuł wiosnę i był nieco niespokojny. Leon powinien mieć na uwadze, że byli wśród wielu klaczy, z których, z pewnością, co najmniej kilka miało aktualnie ruję, a on był koniem dość popędliwym, toteż nie wiadomo co mogło mu odwalić... Nie mniej, bez problemu pozwolił się zarówno wyczyścić jak i osiodłać, a gdy mężczyzna zabrał go do innych koni, niemal gwałtownie próbował ruszyć do przodu, przytrzymany przez niego, na moment się uspokajając. Miłe słowa, wypowiadane łagodnym tonem, oraz klepanie po szyi, póki co, wyciszyły mordercze (i te naturalne) instynkty ogiera, a ten grzecznie stał, w oczekiwaniu na dalsze komendy i wejście na jego grzbiet. To dopiero będzie ciekawe doświadczenie!

Eva - 2018-04-13, 00:04

x GRUPA DRUGA x
Dla Evy w przeciwieństwie to reszty, to był dopiero drugi rajd. Była podekscytowana i zarazem ciekawa jak to tym razem będzie. Oczywiście jednocześnie miała jakieś obawy, ale była pozytywnie do całości nastawiona. Ogarnęła sobie wszystko co potrzebowała, by wysłać znaczną część transportem już do miejsca docelowego. Natomiast tylko najpotrzebniejsze rzeczy wzięła za sobą. Na miejsce startu rajdu dotarła busikiem wraz z resztą jeźdźców na dzień przed jego rozpoczęciem. Eva dodatkowo się stresowała bo jechała tym razem na wypożyczonym koniu, którego nie znała. Jednak była z tego faktu zadowolona, bo to zawsze jakieś nowe doświadczenie. W dniu rajdu spakowała się i ruszyła po swojego wierzchowca - Loathsome Shuffler. Kasztan był naprawdę urodziwy i nie mogła się doczekać, aż go bliżej pozna. Oporządziła go i przygotowała do rajdu, przyczepiając najpotrzebniejsze rzeczy do sprzętu konia i resztę biorąc na siebie. W ręku zaprowadziła ogiera na miejsce zbiórki, gdzie już był Leon i Brian wraz z dwoma ogierami. Westchnęła w duchu, wiedząc że to może być ciekawe.
-Cześć wam. - powiedziała z uśmiechem do panów. Ulokowała się w ich pobliżu, zachowując jednak pewien dystans. W końcu nie chciała doprowadzić do spięć między panami. Poklepała kasztana po szyi, częstując go również smakołykiem i czekając na resztę grupy.

Ricochet Fire - 2018-04-13, 00:13

x GRUPA PIERWSZA x

Dla Ricochet rajdy nie były nowością, ale w Orchardzie w żadnym nie brała udziału i nie z Caroline - to była nowość, element ludzki. Wraz z Caroline nadeszły zmiany na lepsze, ale wiadomo, że nie od razu można wszystko zmienić. Cała ta przygoda była dla niej póki co stresująca. Dojazd na miejsce trailerem taki był, ale nocleg już mniej. Lepiej reagowała na inne konie, niż na ogrom ludzi. Achałka nie była jednak typem agresywnym, a wycofanym, tak okazywała swoją nieufność, więc pomimo nerwowego prychania, strzyżenia uszami na wszystkie strony i nieufnego wodzenia wzrokiem, nie sprawiała dużych trudności przy przygotowaniu i osiodłaniu, a także obciążeniu jej skromnym tobołkiem przez Caroline. Następnie ruszyły na miejsce zbiórki, gdzie znajdowała się już jasnowlosa kobieta z, o dziwo - inną klaczą, tej samej rasy co bułanka. Dotarcie na miejsce zbiórki, było dla niej emocjonalnie wyczerpujące, więc była nawet w stanie zaakceptować obecność kobiety, posyłając First Night nieśmiałe parsknięcie. Nie miała zamiaru raczej niczego odstawiać.

Unbridled Life - 2018-04-13, 00:37

x GRUPA PIERWSZA x

W krótkim życiu Unbridled to był już drugi rajd, tym razem pod kimś nowym, a ponieważ Alexa znała od czasu przyjazdu do stajni i zwykle to z nim trenowała, startowała w zawodach i brała udział w tego typu wydarzeniach, była to dla niej częściowo obca sytuacja. Podróż na miejsce przeżyła całkiem spokojnie, podczas noclegu nieco się rządziła i miały miejsce pewne nieporozumienia z innymi końmi. Pojawienie się Anny siwa przyjęła dość entuzjastycznie, chociaż podczas przygotowań nieco dawała jej się we znaki, nie na tyle jednak, by kobieta uznała, że to się nie opłaca i rzuciła wszystko w diabły. Koniec końców została osiodłana i obciążona niewielkim tobołkiem i zaprowadzona na miejsce. Zgromadzone tam kobiety były jej obojętne, ale klacze mniej. Od razu spróbowała przejąć dominację nad tą dwójką i jednocześnie wybiła Annie z głowy pomysł, że będzie stała grzecznie w miejscu i czekała na Bóg wie co.

Lucas - 2018-04-13, 00:46

x GRUPA CZWARTA x

Lucas od zawsze był bardzo towarzyskim osobnikiem, więc zarówno rajd jak i późniejsza część integracyjna wydały mu się czymś wspaniałym. Jak się później dowiedział, taki event był organizowany w Orchardzie co roku i naprawdę nie wiedział, jakim cudem przeoczył wcześniejsze edycje. Tym razem postanowił jednak nie marnować okazji i zapisał się już chwilę po wywieszeniu ogłoszenia.
Jako swoją kompankę postanowił zabrać Tortugę, która co prawda była jego świeżym nabytkiem, ale jej łagodny charakter wydał się w tej sytuacji idealny. Vaugier nie był pewien jak gniada będzie zachowywała się w terenie, z daleka od stajni, ale był dobrej myśli. Najwyżej ten rajd będzie miał ciekawszy przebieg, niżeli początkowo zakładał.
Po przyjeździe na miejsce docelowe wypoczął, by z samego rana wstać wraz z innymi uczestnikami i zabrać się za przygotowanie siebie i swojej kompanki do drogi. Sprawnie ją wyczyścił oraz ubrał w cały sprzęt, siodło ujeżdżeniowe podmieniając na tą okazję na wszechstronne, które było dla niego dużo wygodniejsze. Wtedy wyprowadził klacz przed stajnie, gdzie ją dosiadł i zaczął sobie stępować, trzymając zdrowy dystans od innych koni. Z tego co się orientował, był w grupie jedynym facetem, ale to bynajmniej mu nie przeszkadzało. Póki co jednak żadne grupy nie zdążyły się utworzyć, więc czekał aż więcej jeźdźców pojawi się na placu, co jakiś czas uspokajająco głaszcząc Tortugę po szyi.

La Tortuga - 2018-04-13, 01:08

x GRUPA CZWARTA x

Tortuga nie była trudnym koniem. Zarówno na treningach, jak i w terenie, świetnie dawała sobie radę, a jazda na jej grzbiecie dawała niesamowitą przyjemność. Nie bez powodu można było nazwać ją koniem instruktorem, który mimo szkółkowej historii miał w sobie tyle zapału i ambicji, że bez problemu można było przestawić go na profil sportowy. Klacz dużo umiała, nie zatraciła instynktów poprzez początkujących jeźdźców, a także była cierpliwa, wybaczająca, czego z pewnością nauczyła się przez współpracę z dziećmi. Pracaw szkółce wiązała się także z wyjazdami w teren, które dla dzieciaków były największą frajdą, a i samej Tortudze sprawiały wiele przyjemności. Była więc obyta z wieloma warunkami, w których stawiali ją ludzie, a Lucas nie musiał obawiać się w zasadzie żadnych niepokojących zachowań z jej strony. Nie wiem co musiałoby się wydarzyć, by gniada mogła ponieść czy choćby strzelić baranka, ale musiałoby to być coś naprawdę imponującego.
Z samego rana powitała swojego nowego właściciela dużą dawką miłości i śliny, a po tym bez problemu pozwoliła mu się wyczyścić i osiodłać. Z łatwością można było wyczuć, że klacz jest podekscytowana atmosferą i wieloma końmi, ale oprócz stojących na sztorc uszu i rzucania wzrokiem we wszystkie strony, nie robiła z tego powodu nic niepokojącego. Chętnie przyjęła jeźdźca na swoim grzbiecie i spokojnie stępowała pod nim, we wskazanych jej kierunkach. Z radością przyjmowała klepanie po szyi, z rozkoszą przyglądając się pozostałym kopytnym. Niektórych nawet powitała cichym rżeniem, na moment się przy tym zatrzymując, a następnie ruszała spokojnym stępem, jak gdyby nigdy nic.

Drew Pascail - 2018-04-13, 01:08

x GRUPA PIERWSZA x

Chociaż był to jego trzeci rajd w Orchardzie, co najmniej pod dwiema względami był inny od dwóch poprzednich. Po pierwsze w jego życiu prywatnym zaszły zmiany w relacji z Caroline. Po drugie zabrał ze sobą Volano, chociaż Hanky była pewniejszą towarzyszką. Po Volano wszystkiego można się było spodziewać. Może po prostu Drew miał ochotę na dreszczyk adrenaliny. Na miejsce dotarli dzień przed rajdem. Po noclegu na miejscu, następnego dnia po pobudce Francuz skierował się po karego, witając się po drodze z innymi rajdowiczami. Miejmy nadzieję, że mieszanka cierpliwości i stanowczości była wystarczająca, by dość sprawnie przygotować się do ruszenia. Następnie poprowadził hanowera do reszty swojej grupy, nie dopuszczając do odwrotnej sytuacji, by to on go prowadził. Caroline mogła przez chwilę poczuć jego wolną dłoń na jej talii, po czym stanął w odpowiedniej odległości, biorąc pod uwagę Volano.
- Cześć. - przywitał się z Caroline, Anną i Amelie, mając cały czas baczenie na to, czy ogier coś nie odstawia

Noir de Luxe - 2018-04-13, 12:10

x GRUPA CZWARTA x

Nic, a nic nie wskazywało na to, że dziś ma się zacząć przygoda, jakich mało. Była koniem stosunkowo mało doświadczonym, jeśli chodzi o wszelkie wyjazdy po za stajnię. Trzymano ją pod kloszem, trenując i pilnując uważnie, aby nie stała się jej krzywda. Orchard Stable w końcu zainteresował się jej talentem podczas pierwszych zawodów, które odbywały się w pobliskiej stadninie. To było dopiero przeżycie dla niej, a potem wszystko działo się tak szybko, że nowy miejscem zamieszkania stała tutejsza stadnina. Nie spodziewała się porannej obecności człowieka, którego kompletnie nie znała, ale zupełnie jej to nie brakowało, wszak człowiek dla niej był człowiekiem. Zastała ją w momencie, kiedy przeżuwała powolnymi ruchami szczęki źdźbła siana. Zdążyła już zjeść śniadanie, które nasypał jej stajenny jak i ugasić pragnienie, które przypomniało o sobie jak grom z nieba. Sands nie bawiła się w zbędne ceregiele, zabrała ją na myjkę, gdzie oporządziła, a niedługo później leżał na niej dobrze dopasowany sprzęt. Następnie podążała za nią na zewnątrz, co chwilę próbując ją zaczepić delikatnie chrapami. Zazwyczaj próbowała posmyrać jej dłoń, bo dłonie do podajniki ewentualnych smaczków. Ale również próbowała się o nią otrzeć, swym kasztanowym łbem.

Loathsome Shuffler - 2018-04-13, 12:17

x GRUPA DRUGA x

W przeciwieństwie do większości ludzi, a nawet koni, Loathsome był nowicjuszem, jeśli chodzi o rajd. Dla niego cała ta rajdowa otoczka była nowością, była obca, mimo to dość spokojnie przetrwał transport na miejsce. Od razu wykazywał zainteresowanie otoczeniem, do tego stopnia, że był roztargniony, lub zaniedbywał powinności towarzyskie względem innych koni, z resztą nie ma co się dziwić. Nie tylko miejsce było wyjątkowo malownicze, ale panowała specyficzna atmosfera, kręciło się dużo ludzi, końskiego towarzystwa też nie brakowało, a nawet przecież nie dotarli do miejsca docelowego. Kiedy rano Eva zjawiła się by go przygotować nadal wykazywał tą ciekawość, która sprawiała, że momentami był nieuważny, i kobieta musiała walczyć o skupienie na konkretnych przedmiotach, czy swojej osobie. Koniec końców został osiodłany a niewielki bagaż przytroczony do jego siodła, po czym ruszyli na miejsce zbiórki, chociaż Eva ponownie miała problemy z ogarnięciem ogiera, które jeszcze się nie skończyły i pewnie będą im towarzyszyć dopóki nie dotrą na miejsce. Zatrzymany przywitał się z dwoma innymi ogierami krótkim parsknięciem, po czym znowu powrócił do ciekawskiego pochłaniania otoczenia wszystkimi możliwymi zmysłami.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group