Mistrz Gry - 2017-03-22, 00:41 Temat postu: Diego Montana & G-Dragon
DIEGO MONTANA & G-DRAGON
LOSOWANIE
130; Świetna forma; para znajduje wyjątkowe uznanie w oczach jury. Co na pewno zapunktuje na późniejszych ocenach, bądź nagrodach.
34; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała. Przekroczenie normy czasu: 0,8 pkt 130; Świetna forma; para znajduje wyjątkowe uznanie w oczach jury. Co na pewno zapunktuje na późniejszych ocenach, bądź nagrodach.
Opis
Poprawnie pokonany parkur z niewielkim przekroczeniem normy czasu.
Mistrz Gry - 2017-03-22, 14:11 Temat postu: Oliver Pelerieux & Hollywood Hell'o
OLIVER PELERIEUX & HOLLYWOOD HELL'O
LOSOWANIE
63; Trącenie przeszkody podczas skoku;
a) bez naruszenia przeszkody.
36; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała.
90; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
Opis
Udany przejazd w normie czasu.
Mistrz Gry - 2017-03-22, 14:14 Temat postu: Oliver Pelerieux & Hollywood Hell'o
OLIVER PELERIEUX & HOLLYWOOD HELL'O
LOSOWANIE
52;
Trącenie przeszkody podczas skoku;
c) Naruszenie lustra wody podczas skoku. /bez efektu - brak przeszkody z wodą/
Opis
Udany przejazd w normie czasu.
Mistrz Gry - 2017-03-24, 13:00 Temat postu: James Levrull & Bremen Star
JAMES LEVRULL & BREMEN STAR
LOSOWANIE
90; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
92; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
113; Dekoncentracja; na terenie na którym odbywają się zawody, panuje okropny hałas, ruch, błyszczą lampy błyskowe, ujadają gdzie nie gdzie psy; to wszystko doprowadza do dekoncentracji pary, zmniejszenia ich uwagi.
70; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
Opis
Udany przejazd w normie czasu.
Mistrz Gry - 2017-03-24, 13:01 Temat postu: James Levrull & Bremen Star
JAMES LEVRULL & BREMEN STAR
LOSOWANIE
106; Czysty przejazd; Niczym nie zakłócona pierwsza połowa przejazdu, zero błędów, zero komplikacji.
78; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
Opis
Udany przejazd w normie czasu.
Mistrz Gry - 2017-03-24, 16:53 Temat postu: Diego Montana & Chaos Amir
DIEGO MONTANA & CHAOS AMIR
LOSOWANIE
98; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
28; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową.
67; Trącenie przeszkody podczas skoku;
a) bez naruszenia przeszkody;
Opis
Poprawnie pokonany parkur w normie czasu.
Mistrz Gry - 2017-03-26, 13:05 Temat postu: Nicole Velien & Machiavellian Z
NICOLE VELIEN & MACHIAVELLIAN Z
LOSOWANIE
94;
Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
Opis
Udany przejazd w normie czasu.
Naomi Eaton - 2017-03-26, 16:32 Jazda na młodych koniach nie była dla Naomi nowością, więc z młodą Petit Felicite powinna była poradzić sobie bez większych problemów. Wykazując się dużą dozą cierpliwości oraz wyrozumiałości, na spokojnie rozprężyła klacz przed przejazdem. W gruncie rzeczy bardziej niż cokolwiek innego zaczęły niepokoić ją nadciągające chmury. Jak się okazało, były to słuszne obawy. Jeszcze przed rozpoczęciem przejazdu zaczęło padać, ale że przejazd Naomi był jednym z ostatnich, organizatorzy postanowili kontynuowac konkurs; nie padało zresztą aż tak mocno.
Blondynka wjechała kłusem na parkur, po którym galopowała jeszcze poprzednia para. Przeszła do stępa i oprowadziła Petit Felicite po placu, a gdy nadeszła na to odpowiednia chwila, zatrzymała klacz by ukłonić się sędziom. Następnie ruszyła kłusem, a po paru metrach galopem; ruszyła na ścianie na wysokości piątki, co pozwoliło jej na długi, swobodny najazd na jedynkę. Przez większość tego dystansu jechała w półsiadzie, w siodle usiadła dopiero w połowie łuku prowadzącego prosto na jedynkę. Kluczem do sukcesu był równy, odpowiednio energiczny galop, do czego Naomi przyłożyła się odpowiednio przytrzymując/aktywizując gniadą, w zależności od potrzeby. Najeżdżając na jedynkę zamknęła Petit w korytarzu z pomocy, a także lekko ją podniosła, naraz dojeżdżając dosiadem do ręki. Pomogła jej w ocenie miejsca odbicia, zdając sobie sprawę z tego, że klacz mogła jeszcze niekoniecznie widzieć odległości. W trakcie skoku postarała się o jak najlepsze zgranie się z ruchem klaczy, co mogło być trudne - jako młody koń mogła skakać przesadnie wysoko, czym mogła zaskoczyć Naomi. Jednak niezależnie od tego, jak wyglądał ten skok, blondynka nie zapomniała o oddaniu klaczy wodzy. Lądowanie zasugerowała jej na prawo, już w trakcie skoku spoglądając w tamtym kierunku. Nie skorzystała ze skrótu, zdecydowała się poprowadzić Petit między siódemką, a czwórką, zwyczajnie woląc uważać na zakrętach, które przez padający deszcz stawały się coraz bardziej śliskie. Dłuższą drogę nadrobiła nieco swobodniejszym galopem w dystansie, który zaczęła zaokrąglać dopiero naprzeciw stacjonaty, której pokonanie nie okazało się problematyczne. Tym razem podyktowała Petit Felicite lądowanie na lewo, na które wykonała wyraźny zakręt na trójkę. Nie wyjechała za mocno do przodu, już po wylądowaniu zachowując klacz przy sobie tak, by móc ją spokojnie wprowadzić w zakręt i podeprzeć na nim pomocami. Dalej już nie zostało jej nic innego niż doprowadzić gniadą do trójki, gdzie również pomogła jej w ocenie odbicia. Dalej pogalopowała łagodną krzywizną do oksera oznaczonego numerem czwarty, nie rozpędzając się zanadto w dystansie. Nie chciała uczyć Petit ścigania się, stawiała bardziej na okrągły galop i tak samo okrągłe skoki, zamiast tych spłaszczonych na wskutek szybkiego galopu. Pokonując okser przeszła do niedużego półsiadu wraz z oddaniem wodzy, po czym pojechała na szereg, tym razem korzystając ze skrótu, czyli jadąc przed ósemką.
/1-4Petit Felicite - 2017-03-26, 21:03 Petit z charakterystyczną dla siebie gracją i elegancją prezentowała się zjawiskowo już podczas rozprężenia. Długonoga i ładnie malowana klacz chwytała za oko, a tym bardziej w połączeniu ze swoją urodziwą (^^) amazonką stanowiły nie lada widok dla oglądających zawody. Niestety pogoda nie była tak przyjaźnie nastawiona do nich jak sama publika, wyraźnie się rozpadało, ale nie na tyle by dwie panie zmuszone były odpuścić sobie przejazd.
Ruszając swobodnym i elastycznym kłusem, kobyłka rozejrzała się po placu, obserwując jednocześnie koniec przejazdu innej pary. Odzywając się melodyjnym rżeniem przeszła do stępa niechętnie dając się zatrzymać. Wierciła się strasznie, nogą nerwowo grzebiąc w kwarcu, dopiero poproszona o kłus prężnie wyszła do przodu, finalnie przechodząc w okrągły, lecz dynamiczny galop.
Zbliżając się do jedynki już z daleka zaczęła przyśpieszać wyraźnie napalając się na przeszkody, były to jej pierwsze zawody, ale pomimo to Petit nie dawała żadnych oznak stresu. Zwyczajnie cieszyła się skokami podobnie jak na treningach, dlatego przytrzymanie przez Naomi było jak najbardziej celowe dzięki temu Petit odpowiednio podprowadzona do przeszkody i całkowicie zdana na jeźdźca wyszła w górę. Mocno odbijając się zadem wzięła solidny zapas nie chcąc przypadkiem wpaść w przeszkodę. Będąc młodym koniem zwyczajnie brała przeszkody nad wyrost nie mogąc się pochwalić jeszcze objeżdżeniem po zawodach i doświadczeniem, które było znikome.
Lądując miękko szybko zebrała się po skoku charakteryzując się wrodzonym sprytem i zwinnością, które odziedziczyła po swoich wspaniałych rodzicach. Wyjeżdżając poprawnie szeroki i okrągły zakręt chętnie przeszła do żywszego galopu w dystansie do przeszkody numer dwa, dopiero przed samą stacjonatą pozwalając się przytrzymać, dzięki czemu pokonały stacjonatę na czysto. Cechując się lekką porywczością w prowadzeniu Petit pozostawała wciąż uważna i dokładna, respektowała w pełni siedzącą na jej grzbiecie Naomi, zwyczajnie poddając się wszelkim korektom z jej strony.
Zwinnie zakręcając w lewą stronę tuż po oddaniu skoku, pozostała w skróceniu nie wyrywając do przeszkody ze względu na niewielką odległość dzielącą ją od trójki. Poinstruowana przez blondynkę wybiła się do góry, z lekkim zapasem przelatując swobodnie nad stacjonatą.
Brakowało jej, co prawda ogłady w tym wszystkim, ale cechowała się wrodzoną odwagą stąd też chętnie atakowała kolejne przeszkody bez zawahania.
Widząc okser zmierzyła go spojrzeniem z daleka, wyglądał bardziej okazale stąd też kobyłka nie ruszała przesadnie do przodu. Nie mając znowuż tak dużo doświadczenia, zachowywała ostrożność, choć doskonale pamiętała z treningów, że takie przeszkody powinno się atakować z wyraźniejszego tempa.
Zdając się całkowicie na Naomi podporządkowała się jej działaniom, finalnie oddając dobry technicznie skok nad okserem. Mocno pracując szyją w skoku, wyraźnie schowała podwodzie i rozciągnęła się w locie, tuż po lądowaniu radośnie podrzucając zadem w galopie.
/1-4Naomi Eaton - 2017-04-02, 13:33 Niemal nie odczuła wspomnianego podrzucenia zadem, jako że tuż po tym, jak wróciła w siodło, z powrotem przeszła do odciążającego dosiadu. Jak już napisałam w poprzednim poście, Naomi na szereg pokierowała Petit skrótem, który jednak pozostawiał im wystarczające pole manewru. By pomóc klaczy w pokonaniu zakrętu, wróciła na siodło i zamknęła ją w korytarzu z pomocy, nie tylko ułatwiając wpisanie się weń ciałem, ale również ułatwiając utrzymanie stosownego tempa. Wyprostowała gniadą przed szeregiem, do którego poprowadziła ją jednakowo pewnie co do wcześniejszych przeszkód, mając też na uwadze jej skłonności do parcia naprzód. Pulsacyjnym działaniem wodzy kontrolowała tempo i zarazem rozluźniała klacz, natomiast dosiadem zabierała ją do ręki, prosząc o lepsze zaangażowanie zadu i zwrócenie swobody przodom. Przed samą przeszkodą lekko podniosła kobyłkę, dając jej też szansę na przyjrzenie się stacjonacie i wskazała jej miejsce odbicia. Po pokonaniu stacjonaty miękko wróciła w siodło i utrzymując klacz w korytarzu z pomocy, pewnie pojechała ją do oksera, do którego wybiły się po dwóch foule. Nie dała jej powodu do zawahania, pokazując, że do oksera należy wyjść śmiało - ale wciąż z okrągłego galopu, o co zadbała podnosząc Petit między dwoma członami.
Zasugerowała jej lądowanie na prawo i na szóstkę poprowadziła czterolatkę przed trójką, możliwie najbardziej "przytulając" się do owej przeszkody, by załagodzić zakręt na okser. Dobrała do niego optymalne tempo, ułatwiające Petit zachowanie równowagi, po czym wyprowadziła ją na wprost oksera, do którego znowuż pojechała pewnie, acz kontrolowanie. Gotowa na wysokie loty i tym razem nie straciła równowagi w skoku, gdy Petit oddała skok z zapasem, co było jak najbardziej zrozumiałe. Z czasem pewnie przyjdzie jej skakać ekonomiczniej, gdy już zdobędzie trochę doświadczenia.
Po skoku wzięła ją nieco na siebie, serią półparad nie tylko poprawiając równowagę klaczy, ale też zwracając jej uwagę na stacjonatę z naprzeciwka. Starała się nie pozwalać Petit na galop w za dużym tempie, stąd też precyzyjnie kontrolowała każdy jej ruch, znacznie ułatwiając zadanie jakim było pokonanie parkuru. I tym razem nie zostawiła jej samej, pomagając w wybraniu miejsca odbicia, po którym zabrała się za jej ruchem, przechodząc w półsiad i nie zapominając o oddaniu ręki.
Dalej pojechała na lewo, uważając by nie ściąć zakrętu do ósemki. Proponowała Petit wygodne, sprawiedliwe najazdy, dając jej czas na spokojną naukę. Owocowało to zresztą udanymi skokami, jak okazało się po zaliczeniu owego oksera. Po nim została im już tylko stacjonata, do której Naomi poprowadziła klacz galopem na lewą nogę, po łagodnej krzywiźnie. Do samego końca uważnie kontrolowała tempo klaczy i nakłaniała ją do zaokrąglenia foule, doprowadziła ją do przeszkody i tam poprosiła o oddanie ostatniego skoku, w którym postarała się o jak najlepsze zgranie. Kończąc parkur przegalopowała jeszcze pół okrążenia, po którym wróciła do kłusa, a następnie stępa. Zjechała z parkuru na długiej wodzy, klepiąc Petitkę po szyi i chwaląc ją za bardzo udany debiut. /ztPetit Felicite - 2017-04-04, 22:36 Pokonując zakręt była zmuszona mocniej zaangażować zad w celu utrzymania równowagi, której nie miała jeszcze tak dobrze wyćwiczonej. Starała się ze wszystkich sił, ale o wiele łatwiej było jej poruszać się po łagodnych łukach, dlatego bez większych problemów dobrze wyjechany przez Naomi zakręt pozwolił jej odpowiednio wcześnie wyprostować sylwetkę przez szeregiem.
Parskając krótko podniosła wyżej głowę tylko po to, aby lepiej przyjrzeć się przeszkodom, nie oznaczało to jednak, że uciekała od kontaktu. Cały czas miękka na ręce i rozluźniona, odważnie i bez zawahania podeszła najpierw do stacjonaty, którą pokonała sprężystym skokiem, elastycznie kreśląc ciałem parabolę lotu. Po miękkim lądowaniu i dwóch okrągłych krokach galopu, gniada odważnie zaatakowała okser wyciągając mocno szyję do przodu i prosząc przy tym o oddanie ręki.
Kolejny zakręt, choć o wiele bardziej okrągły nie sprawił problemu zręcznej Petit, jej dużą zaletą była elastyczność i giętkość, dlatego pomimo swoich wymiarów dość sprawnie radziła sobie na parkurze. Najwyraźniej spryt odziedziczyła po matce, a odwagę po obojgu rodziców. Pozostawiając za sobą gęsty i lśniący kruczoczarny ogon, mocno odbiła się do góry wychodząc ponad okser ze sporym zapasem. Rozciągając się w locie nie zapomniała o schowaniu podwozia i wykończenia skoku zadem.
Wyraźnie pobudzona po oddanym skoku znacznie żywej galopowała, co zostało zauważone przez Naomi. Posadzona mocniej na zadzie i podniesiona przodem, okrągłym galopem poruszała się do stacjonaty, którą namierzyła już z daleka. Nadal mocno ekscytowała się każdą przeszkodą, co blondynka mogła poczuć przez delikatne napieranie na wędzidło i próby przyśpieszania. Niemniej Petit mocno szanując jeźdźca nie robiła tego w sposób chamski, raczej tak jakby pytała nieśmiało o zgodę. Oddając kolejny skok nad siódemką nie przesadziła z wysokością, co raz lepiej radząc sobie z jej oceną.
Po zakręcie na lewo obie wyjechały wprost na okser, który Francuzka pokonała sprawnie elastycznym i wygodnym do wysiedzenia skokiem. Atakując ostatnią przeszkodę na parkurze, znów podeszłą do niej spokojnie i rozważnie, prezentując doskonałe zgranie z dosiadającą ją amazonką. Z lekkością oddając skok zarzuciła ogonem do góry, efektownie wykańczając zeskok.
Poklepana wysunęła nos najpierw w dół kłusie i do przodu w stępie, z satysfakcją zbierając pochwałę za udany przejazd.
/ztDrew Pascail - 2017-04-08, 16:34 Na zawody regionalne, które odbywały się w Guilford postanowił zabrać któregoś z koni ze stawki Orchardu. Padło na Volano. Nadszedł dzień zawodów. Gdy Volano był nieskazitelnie czysty i w pełni osiodłany, a Drew odpowiednio ubrany i wyposażony w niezbędny ekwipunek, ruszyli na rozgrzewkę.
Na rozgrzewce poprawił sprzęt, dopasowując popręg i strzemiona, następnie rozgrzali się w każdym chodzie, wykręcając również kilka figur. Następnie przećwiczyli kilka niezbyt wysokich i skomplikowanych przeszkód, tak aby odpowiednio się przygotować do startu, zachowując na niego wystarczająco sił. Już na rozprężalni panowała nerwowa atmosfera podekscytowania przed zawodami. Podczas rozgrzewki Drew napotykał od czasu do czasu opór ze strony karosza, który jednak starał się zwalczyć na dobre przed startem. Czy mu się to udało dopiero się okaże. Stępowali dopóki ich nie wywołano. Wtedy Francuz ostatni raz sprawdził sprzęt, poprawił się w siodle i zdecydowanymi pomocami poprosił ogiera o kłus, nabierając wodze na kontakt.
Kłusem wjechali na parkur i okrążyli go, aby Volano mógł zapoznać się z przeszkodami, a Drew je sobie przypomnieć. Następnie ukłonił się w stronę sędziów i wypchnął karosza do galopu pokonując linię startu. Pierwsza przeszkoda znajdowała się na linii prostej w niewielkiej odległości, dlatego starał się nie rozpędzać ogiera. Okazało się, że ta obawa była bezpodstawna, bo Volano poruszał się naprzód niechętnie, a miało być tylko gorzej. Zachęcał go do ruchu naprzód. Zbliżając się do przeszkody Francuz posłał mu półparady, usiadł głębiej w siodle i zamknął go w pomocach. Następnie wziął go bardziej na siebie, by we właściwym miejscu dodać mu łydkę do wybicia z siłą z zadu. Po wybiciu oddał mu wodze na kontakcie, przeszedł w półsiad, wyszedł za jego ruchem, obciążył bardziej prawą stronę i zgrał się z nim w skoku. Mimo niechęci hanowera do ruchu naprzód udało im na czysto pokonać pierwszą przeszkodę. Wylądowali bardziej na prawo i w tym kierunku też Pascail go poprowadził. Na dwójkę musieli okrążyć między innymi szereg 5ab. Zaraz po wylądowaniu starał się zachęcić do poruszania się naprzód, ale jego pomoce nie odniosły skutku, Volano stawiał coraz większy opór, przez co ich tempo było nierówne i toporne. Wykręcili łuk, przyklejając się do szeregu. Naprostował go na dwójkę i powtórzył cały szereg pomocy. Co prawda ponownie oddali czysty skok, jednak wymagało to o wiele więcej wysiłku, bo przy oporze Volano nie bardzo mieli z czego oddać te skoki.
Na trójkę znów ruszyli po łuku, na tyle obszernym, by móc spokojnie naprostować się przed przeszkoda,bez potrzeby oddawania "krzywego" skoku. Drew mocniej obejmował łydkami boki siedmiolatka, starając się uniknąć sytuacji, w której Volano wykonywałby półwolty. Posyłał m półparady i jednocześnie cały czas starał się pchać do przodu, na trójkę, gdzie jeszcze aktywniej starał się go nakłonić do ruchu naprzód. Kolejna półparada, naprostowanie na środek stacjonaty, usiadł głębiej w siodle, zamknął karosza w pomocach, cały czas pchając go naprzód, zasugerował miejsce do wybicia i odesłał go do skoku. Oddał wodze przy szyi konia, uniósł się z siodła w półisiadzie i zdążył za jego ruchem. Oddali kolejny czysty skok, jednak na tej samej zasadzie, przez co prawdopodobnie nie był najlepszy stylowo. Na czwórkę mieli o wiele prostszą drogę, ale też dłuższą. Ruszyli kawałek po prostej, Drew pchając ogiera, który momentami cofał się, czy wspinał, do przodu. Naprostował go na przeszkodę kawałek przed nią, Znów zamknął go w pomocach, wziął bardziej na siebie przy wybiciu prosząc o siłę z zadu, po czym dodał łydkę do wybicia,oddał mu stosowną ilość wodzy, przeszedł do półsidu, w miarę możliwości zgrał się z nim w skoku, wyciągając za nim nadgarstki. To wybicie z siłą z zadu nie do końca im wyszło, przez opór w ruchu naprzód, ale udało im się dokryć przeszkodę i pokonać ją również na czysto.Volano - 2017-04-08, 16:37 Na zawody regionalne w Guilford został zabrany też Volano. Miał jechać po Drew, znał go już z poprzednich zawodów więc może nie będzie tak źle. Na ogiera ni jak wpłynęła zmiana otoczenia, a w dzień zawodów był w pełni sił i świeży. Prezentował się doskonale przed konkursem skoków, wyczyszczony na błysk i osiodłany w odpowiedni sprzęt. Wraz z facetem krótko później ruszyli na rozprężalnie, gdzie odpowiednio przygotowali się do zawodów skokowych. Trochę wydziwiał na początku od facetem, ale z czasem zdecydowanie się uspokoił i był lepszy w prowadzeniu. Potem już tylko stępowali w oczekiwaniu na wywołanie na parkur konkursowy, które wkrótce nastąpiło. Wtedy powrócił do wcześniej wypracowanego przez francuza ustawienia, a także skierował się na parkur konkursowy kłusem.
Kłusem wjechali na parkur i go okrążyli, by zapoznać się z ustawionymi tutaj przeszkodami. Nie wzbudzały w ogierze większych emocji. No może poza delikatną ekscytacją, ale to raczej ogólną niż na widok przeszkód. Zatrzymał się na czas ukłonu chłopaka, by zaraz jednak ponownie ruszyć galopem naprzód. Pierwsza przeszkoda znajdowała się w niewielkiej odległości od startu, więc trzeba było się odpowiednio skupić na poprawnym najechaniu na nią. Ogier z niewiadomych powodów nie chciał nagle współpracować z facetem, no chyba trema jednak go zjadła. Drew musiał go prawie siłą pchać do przeszkód, co nie wyglądało za fajnie. Ogier nieznacznie podniósł się do pierwszej przeszkody, by dojechać dość leniwie do miejsca wybicia. Dobrze że był duży i potrafił skakać nie takie przeszkody w trudnych sytuacjach, a więc wraz z pomocami od chłopaka na szczęście wyszedł do skoku. Poprawnie złożył się w locie nad przeszkodą oraz wyciągnął, by wylądować na czysto i na prawo po drugiej stronie. W tym też kierunku pojechali na drugą przeszkodę - dwójkę, gdzie musieli okrążyć szereg 5ab. Poruszali się dalej dość leniwym tempem naprzód, prawie że jakby mógł to by stanął w miejscu i nie pojechał nigdzie. Wykręcili łuk przyklejając się do szeregu i prostując zaraz na dwójkę, gdzie ponownie dojechali do miejsca wybicia. Ogier z braku odpowiedniej energii skakał niemalże z miejsca, co na pewno obciążało go fizycznie. Nie miej jednak przeleciał na czysto nad przeszkodą, by wylądować na lewo i skierować się po łuku na trójkę. Ogier niechętnie jechał naprzód, podnosząc się minimalnie do przeszkody i zaraz dojeżdżając ponownie do miejsca wybicia. Wyszedł w nim do skoku wykonując poprawny niemalże baskil i zaraz lądując po drugiej stronie, a kolejno pojechali po prostej niemalże do czwórki. Minimalnie w ostatniej fazie na nią nieco wykręcili, ale tym samym ogier zamiast jechać naprzód niemal drobił w miejscu. Próbował uciekać i się wspinać, co w nikły,m stopniu mu się nawet udawało. Ostatecznie jednak udało im się dojechać do miejsca wybicia, by wyjść do skoku i pokonać przeszkodę na czysto.Drew Pascail - 2017-04-09, 22:27 Na szereg 5ab skierowali się kawałek po prostej a następnie pomiędzy przeszkodami 7 i 8. Volano nadal stawiał opór w poruszaniu się naprzód. Drew starał się zadziałać półparadami, zamykał go w łydkach, by ograniczyć sytuacje, w których karosz cofał się lub wspinał i pchał go do przodu. Lekki łuk i naprostowali na przeszkodę. Posłał mu kolejne półparady, usiadł głębiej w siodle, cały czas próbując pchać go do szybszego, równiejszego tempa. Zamknął karosza w pomocach, zasugerował mu miejsce do wybicia i dodał łydkę. Oddał wodze na kontakcie, uniósł się z siodła w półsiadzie, zgrał z Volano w skoku i zdążył za jego ruchem. W ten sposób udało im się pokonać na czysto człon 5b, chociaż nie było to proste, ze względu na opór ogiera. Francuz nie musiał raczej się obawiać, że hanower zanadto się rozpędzi przed drugim członem, wprost przeciwnie, pchał go naprzód, by powtórzyć szereg pomocy, dodatkowo biorąc karosza bardziej na siebie, prosząc o siłę z zadu. Z nikłym zapasem udało im się pokonać 5b.
Przy lądowaniu obciążył bardziej prawą stronę. Ruszyli kawałek po prostej, by wykręcić łuk, przykleić się za dwójką i naprostować na szóstkę. Pascail cały czas starał się pchać siedmiolatka do przodu, posyłając mu również półparady. Usiadł znowu głębiej w siodle, zamknął Volano w pomocach i powtórzył szereg pomocy, znów biorąc go bardziej na siebie i dodając zdecydowaną łydkę, odesłał karosza do skoku, oddał mu wodze przy szyi, przeszedł w półsiad, zdążył za jego ruchem i możliwie jak najlepiej zgrał się z nim w locie. Po lądowaniu ruszyli na wprost na siódemkę. Pomijając opór ogiera przed poruszaniem się naprzód, ich tempo było nierównie za wolne, co Drew starał się poprawić jeszcze podczas najazdu na stacjonatę. Powtórzył szereg pomocy i ostatecznie pokonali siódemkę i zostawili ją za sobą. Znów wylądowali bardziej na prawo i po łuku ruszyli na ósemkę, nadal borykając się z problemami związanymi z oporem Volano. Drew naprostował go na środek stacjonaty, posłał półparady, siadł głębiej w siodle, zamknął go w pomocach, kolejno wziął bardziej na siebie, prosząc o siłę z zadu, gdy kawałek dalej dodał łydkę do wybicia. Chociaż praktycznie nie bardzo mieli się z czego wybić ta sztuka im się udała, a trzydziestolatek starał się, by i tym razem oddali czysty skok. Oddał odpowiednią ilość wodzy, przeszedł do półsiadu i pochylił się bardziej do przodu, wyciągnął za nim nadgarstki i zgrał się z nim w skoku.
Została im ostatnia przeszkoda. Przez dłuższą chwilę poruszali się po linii prostej, po czym naprostowali w stronę dziewiątki, Drew cały czas pchając Volano do przodu. Przed przeszkodą powtórzyli cały szereg pomocy, przygotowanie przed przeszkodą, wybicie i skok nad przeszkodą. Chociaż może styl skoku nie był perfekcyjny, to znów udało im się oddać czysty skok, co oznaczało, że parkur zaliczyli na czysto, chociaż bez trudności się nie obyło. Pascail zwolnił Volano do kłusa, po czym opuścili parkur. Na rozprężalni Drew oddał go w ręce luzaka, który miał zając się rozstępowaniem karosza i odprowadzeniem go do stajni.
ztOliver Pelerieux - 2017-04-14, 15:35 Osobiście byłem zdania, że to jeszcze ciut za wcześnie, by zabierać Soendergaarda na zawody, ale ta decyzja nie do końca należała do mnie. Zdążyłem już odrobić część rzeczy, ale to wciąż był tylko wierzchołek góry lodowej i nawet przez myśl mi nie przeszło, że na zawodach wszystkie problemy magicznie znikną. Ba, istniało spore ryzyko, że na wierzch wyjdą wszelkie niedociągnięcia.
Niemniej podjąłem się tego zadania, starannie przygotowałem się do zawodów i w ich dniu zadbałem o przyzwoitą rozgrzewkę, podczas której zwracałem uwagę na te same rzeczy, co na treningach - czyli prawidłowe wyjeżdżanie zakrętów i kontrolowane tempo. Startowałem na tym samym wędzidle, na którym trenowaliśmy, bo zdecydowanie nie był to czas i miejsce na zmniejszenie wymagań.
Tak czy inaczej wjechałem kłusem na parkur, rytmem anglezowania narzucając Soendergaardowi pożądane tempo. Miałem znacznie większą świadomość jeździecką niż jego były właściciel, więc tym samym podejmowanie przeze mnie działania odnosiły lepszy skutek. Dbałem o to, by Soen nie uwiesił mi się na ręku - gdy tylko próbował to zrobić, działałem pulsacyjnie wodzą, zwyczajnie odbierając mu taką możliwość. Poza tym mimo jego elektryczności nie bałem się jechać z przyłożonymi łydkami, dając ogierowi poczucie zamknięcia w pomocach.
Zatrzymałem go i ukłoniłem się sędziom, po czym zagalopowałem na lewo i ze stosunkowego krótkiego najazdu skoczyłem z ogierem okser otwierający parkur. Po udanym skoku pokierowałem Soendergaarda na lewo, jadąc ten odcinek w odciążającym dosiadzie. Bardziej niż na samym wyniku skupiłem się na prawidłowym wyjeżdżaniu zakrętów, co oznaczało tyle, że podczas ich wyjeżdżania starałem się produkować aktywny galop. Siadając w siodle zachęcałem ogiera do podstawienia zadu i rozluźnienia się. Jeżeli mi wychodziło, od razu miałem łatwiej po wyjściu na wprost przeszkody - wówczas musiałem się już tylko czekać, odbierałem tylko gniademu odrobinę tempa i w dalszym ciągu zabiegałem o podstawienie zadu, nie musząc się już bać o to, że odległość przestanie mi pasować i będę się musiał posunąć do rozjechania konia w przód. Te wszystkie zabiegi służyły bardziej okrągłym skokom, które w połączeniu z potęgą konia, powinny dać znakomity efekt.
Po pokonaniu stacjonaty prędko, aczkolwiek miękko wróciłem w siodło, nie obijając grzbietu konia. Od razu wziąłem go na wstrzymanie, siedząc głęboko w siodle i mocno obciążając strzemiona serią półparad postarałem się o zatrzymanie konia przy sobie, robiąc wszystko, by nie dać mu wpaść w okser. Nie ukrywajmy, że przeprowadzenie Soendergaarda przez parkur było trudny zadaniem - nawet na ostrzejszym wędzidle musiałem się trochę namęczyć, ale na bank wyglądało to lepiej niż inne przejazdy ogiera z przeszłości. Przed przeszkodą dałem ogierowi łydkę i wyczekawszy odbicia, zabrałem się z nim w skoku, wchodząc w stabilny półsiad z oddaniem ręki. Po skoku zwieńczonym lądowaniem na lewo, znowu zadbałem o galopadę w zakręcie, dając ogierowi nabrać stosownej prędkości, ale też podstawiając go na miarę możliwości. Z zakrętu wyprowadziłem gniadosza na dwuczłonowy szereg, w najeździe na który zamknąłem wierzchowca w pomocach, a także go podniosłem, ułatwiając pokonanie pierwszego członu. Za nim od razu wziąłem konia na siebie, ale najwyraźniej jego apetyt rósł w miarę jedzenia, bo nie ustawał w próbach wyciągania mnie do przeszkód. Częściowo jednak udało mi się postawić na swoim, choć koń wyszedł do skoku nieco za wcześnie, przez co nie zdążyłem go dogonić i zostałem trochę w tyle. Nie mogło się to skończyć inaczej, niż zrzutką, lecz nie przywiązałem do tego większej wagi wiedząc, że nie ma na to czasu. Przypilnowałem zatem galopu na prawą nogę i pokierowałem Soena na piątkę.