Brała udział w zeszłorocznym rajdzie. Chociaż byłą wtedy niepewna swojego wyboru w sumie - jak na siebie - nieźle się bawiła kilka godzin w siodle, w terenie - zawsze to była jakaś przygoda. Dlatego w tym roku też postanowiła wziąć w nim udział, tym razem z First Night, klaczą, która od niedawna była jej podopieczną. Rano w dniu rajdu przyszła do stajni ze swoimi tobołami. Przygotowała je, a także sprzęt gniadej na myjce i poszła po nią do boksu. Tam Amelie krótko się z nią przywitała, poczęstowała smakołykiem, poprosiła o miejsce w boksie a będąc w nim założyła jej kantar i uwiąz i zaprowadziła na myjkę. Tam porządnie ją wyczyściła i osiodłała, sprawdzając dokładnie sprzęt - nie chciała w którymś momencie zlecieć z siodła w obecności kilku osób. Następnie szybko się przebrała, włosy schowała pod kaskiem i umieściła tobół ze swoimi rzeczami przy siodle achalki. Później wyprowadziła ją ze stajni, kierując się na miejsce zbiórki. Oczywiście zapoznała się z rozpiską grup i rzeczywiście, grupa była dość ciekawa. Z jeźdźców najlepiej znała Annę i cieszyła się, że znów wylądowała z nią w grupie. Z koni (oczywiście poza swoją klaczą) najlepiej znała Unexpected. Nie miał co prawda pewności, ale imiona młodej klaczy i ogiera brzmiały jej znajomo. Podeszła do reszty grupy, okazało się, że zjawiła się jako ostatnia. Była z tego względu zła na siebie przez chwilę. Przywitała się z pozostałymi nieśmiało, ostatni raz sprawdziła sprzęt i sakw, po czym umieściła stopę w strzemieniu i po chwili była już na grzbiecie First Night.Christian Levrull - 2017-04-11, 22:03 x GRUPA PIERWSZA x
Dawno nie było takiego ruchu w stajni jak dziś, stąd dziwnie czuł się wśród tylu biegających ludzi, co nie zmienia faktu, że z każdym starał się przywitać. Nie wiedząc jeszcze, w której grupie jest szybko doinformował się o szczegółach ze swojej ekipy znając praktycznie tylko Jess.
Udał się nieśpiesznie do El Dorado, którego miał zamiar wypróbować w terenie, w końcu był to jego nowy podopieczny, do tego chyba po raz pierwszy kupił konia już gotowego do startów w wyższych konkursach po czyimś treningu. W sumie potrzebował tego, biorąc pod uwagę, że ostatnio pozbył się dwójki podstawowych koni, obaczymy, czy Elek zastąpi mu Kru.
Dość sprawnie uwinął się z gniadym, po znalezieniu się na myjce wyczyścił go, osiodłał, przy okazji zaznajamiając się z nim. Kiedy już we dwójkę się prezentowali wyprowadził go przed stajnię, dosiadł na lekkim kontakcie przystając w zbierającej się swojej grupie. Przywitał i przedstawił się każdemu, w między czasie, gdyby ogier się denerwował gładząc go po szyi.
- Gratuluję chęci zrobienia powtórki z zeszłego roku Jess.
Rzucił w jej stronę posyłając porozumiewawcze spojrzenie, bądź co bądź był świadom tego, że organizacja takiego eventu na pewno zajmowała trochę czasu.Anthony Wayford - 2017-04-11, 22:06 x GRUPA CZWARTA x
Do stajni przyjechał razem z Aaren. Po zaparkowaniu Buni na stajennym parkingu, wszedł do budynku i razem z brunetką udał się do boksów koni. Od tego momentu został już sam na sam z Soendergaardem, którego widok nie wzbudził w nim większych emocji. Nie miał wyrzutów sumienia związanych ze sprzedażą konia, nie brakowało mu też szczególnie tego elementu w swoim życiu. Jakby nie patrzeć, prawie nic się nie zmieniło; mógł dziś pojechać na grzbiecie gniadego bez żadnych przeszkód.
Wszedł do boksu ogiera, gdy ten jeszcze jadł marchewkę od Aaren i podrapał go po szyi, witając się z nim w ten sposób. Później wyczyścił konia i osiodłał go, a gdy był już gotowy do jazdy, skinął głową w odpowiedzi na zadane pytanie i razem z Aaren i dwoma końmi wyszedł na dziedziniec. Tam odnalazł ich grupę i przywitał się ze wszystkimi, najwięcej entuzjazmu wykazując względem Harley'a i towarzyszącej mu Joy, jako że zwyczajnie dawno ich nie widział. Później dosiadł gniadego i gdy już wszyscy się ogarnęli, ruszyli w swoim czasie w drogę, przy zachowaniu bezpiecznych odstępów.Lara - 2017-04-11, 22:10 x GRUPA TRZECIA x
Po przybyciu do stajni pierwsze co zrobiła, to odpytała wszystkich kogo znała o ogiera imieniem Saver. Nie znała jeszcze zbytnio stajni, więc trochę się jego bosku naszukała. Kiedy jednak już go spotkała przywitała się z nim kostką cukru po czym pozwoliła sobie na wyprowadzenie go i oporządzenie. Zajęło jej to trochę, aby wszystko było zapięte na ostatni guzik lecz udało się to na spokojnie. Grupa zebrana była w szybkim tempie, nie musiała długo czekać by rozpoznać swoich współtowarzyszy... Przynajmniej jednego w miarę rozpoznała. Diego w jednej grupie to ciężki orzech do zgryzienia, lecz może damy radę. Stresowała się tym o tyle bardzo, że unikając kontaktu wzrokowego z nim zajęła się dosiadaniem ogiera co początkowo szło jej z trudem, gdyż strzemiona były deczko za krótkie, lecz później z powodzeniem wskoczyła na jego grzbiet pomagając sobie silnym zagryzieniem wargi. Oj, starość nie radość.
Natomiast, jeszcze przed wskoczeniem w siodło przywitała każdego w grupie uściskiem dłoni, nawet byłego, niedoszłego i przeszłego zarazem. Jej entuzjazm na ten rajd jednak od razu osłabł, a jednocześnie wzrósł. W końcu ciężko będzie mieć go gdzieś pobliżu, ale też była to dla niej miła perspektywa.Otello - 2017-04-11, 22:12 x GRUPA CZWARTA x
Niecodzienny ruch w stajni mocno wpłynął na zachowanie Otella, który od rana był tym zaniepokojony. Rozpoznał jednak Aaren i Tonego, którzy także pojawili się w stajni; w obecności właścicielki nawet lekko się uspokoił, przynajmniej w stopniu, który umożliwiał komfortowe przygotowanie go do terenu. Takie "uzbrojenie" go rzeczywiście było wskazane, bo już po wyjściu ze stajni zaczął się kręcić pod Aaren, mając wyraźny problem z ustaniem w miejscu. Najczęściej próbował się cofać, na łydkę reagując wówczas lekkim podskakiwaniem przodem, bo zwyczajnie nie radził sobie z emocjami. Zaprzestał takich dziwnych sztuczek dopiero, gdy przyszło im wyruszyć w drogę - wówczas zajął bezpieczne w jego mniemaniu miejsce, prawdopodobnie za Soendergaardem, za którym najchętniej szedłby z nosem wtulonym w jego zad . Zapewne jednak nie zostało mu to umożliwione, więc kroczył w ustalonym odstępie, uważnie przeczesując wzrokiem najbliższe otoczenie i furkocząc chrapami. Był trochę spięty, ale poza tym nie działo się nic ciekawego.El Dorado - 2017-04-11, 22:13 x GRUPA PIERWSZA x
Przy takim ruchu w stajni ogier co chwila unosił łeb, by popatrzeć co się dzieje. Co chwila pod jego boksem przechodził jakiś koń, albo człowiek, a on stał w miejscu, żując leniwie siano. Było wcześnie, a mu nie chciało się nigdzie ruszać, więc nawet był zadowolony, że nikt do niego jeszcze nie zawitał. Nie trwało to jednak długo, bo zaraz przyszedł do niego jakiś nieznajomy. Karosz długo należał do jednej osoby, więc nie spodziewał się, że mógł już zmienić właściciela. Cofnął nieco uszy w tył, przyglądając mu się podejrzliwie. Chris nie wyglądał mu na kogoś, kto miałby go skrzywdzić, więc dość szybko się do niego przekonał. Przynajmniej trochę. Wyprowadzony na myjkę ciągnął się za nim, widocznie jeszcze nie do końca się rozbudzając. Na samej myjce jeszcze trochę poziewał, ale gdy został osiodłany był już gotowy do wyruszenia w trasę. Wyszedł wraz z mężczyzną na dziedziniec, gdzie zebrała się mała grupa. Ogier zarżał już na samym wyjściu, lekko się przy tym pusząc. Tak, zdecydowanie się już rozbudził. Bez problemu dał się dosiąść i ruszył za resztą, mieląc powoli wędzidło w pysku. Był trochę spięty, ale poza tym starał się zachowywać spokój.Unbridled Life - 2017-04-11, 22:16 x GRUPA DRUGA x
Z początku Unbridled spodziewała się spokojnego poranka. Po przebudzeniu zjadła śniadanie, napiła się wody i chodziła w kolko po boksie. Kiedy jednak pierwsi jeźdźcy zaczęli się pojawiać w stajni stało się jasne,że coś się szykuje. Siwka kręciła się nie spokojnie. Konie były zabierane z boksów i była ciekawa, czy po nią też ktoś przyjdzie. I wtedy pojawił się Alexander, przywitał się z nią i zabrał na myjkę. Klacz była tak zaaferowana atmosferą w stajni, że pewnie jakieś cyrki odstawiała, głównie z powodu lekkiego poddenerwowania, ale bez przekonania. Chłopak sprawnie ją ogarnął, wyczyścił, osiodłał i obciążył bagażem, z czego była średnio zadowolona, po czym gdy oboje byli gotowi, ruszyli na zbiórkę. Całe to zamieszanie, konie i ludzie nie wpłynęło uspokajająco na czterolatkę,dała się jednak zaprowadzić na miejsce zbiórki, przyglądając się koniom i ludziom, momentami tuląc uszy do potylicy, kręciła się cały czas. Od razu rozpoznała Unexa, swojego szanownego tatuśka i starała się trzymać od niego z daleka, przynajmniej dopóki Alexander nie znalazł się na jej grzbiecie.Volano - 2017-04-11, 22:17 x GRUPA SIÓDMA x
Volano w tamtym roku nie był na rajdzie, ale ten się dość ciekawie zapowiadał. Nie spodziewał się ujrzeć pod swoim boksem Liama, facet był dość odważny trzeba mu było to przyznać. Obrzucił faceta dość pogardliwym spojrzeniem, skupiając na nim swoją całą uwagę. Dziś miał smak na człowieka lub konia i co teraz? Nie rzucił się na niego, ale był ostrożny i nie zbyt zadowolony. Jednak nie sprawiał większych problemów przy czyszczeniu i siodłaniu. Swoją drogą nie za dużo? Facet i jego toboły, to chyba dużo jak na jednego biednego Volano. Jak na razie nic nie odwalił jeszcze, ale wszystko mogło się w sumie jeszcze wydarzyć. Podążył za facetem z stajni, gdzie udali się na miejsce zbiórki. Dał się również bez trudu o dziwo dosiąść, a ogier nie wiedział na co czekali potem. Nie będzie zadowolony że jego grupa to w większości ogiery, a i jeszcze jakieś klacz się znajdą. Nie miał jak na razie na kogo się rzucić, więc bez obaw.Soendergaard - 2017-04-11, 22:18 x GRUPA CZWARTA x
Tonego powitał cichym rżeniem, najpierw jednak przyjmując chętnie marchewkę z rąk Aaren, która cały czas do niego zaglądała odkąd Tony go sprzedał. Dbała o niego i zajmowała się nim jak własnym koniem, choć tak naprawdę gniadosz był własnością Orchardu.
Osiodłany i gotowy do jazdy, wyszedł na dziedziniec bez sprzeciwu przyjmując znajomy ciężar jeźdźca, chyba ktoś tu spuchł panie Wayford.
Potrząsając łbem, odstawił jedną z nóg leniwie sobie odpoczywając przed rajdem, ilość koni i atmosfera nie robiły na nim wrażenia. Dopóki nie musiał skakać, był nadzwyczaj spokojnym i zrównoważonym wierzchowcem, dlatego nawet nos Otella zaczepiający go początkowo za ogon, nie zrobił na nim wrażenia. Szedł obszernym krokiem tuż obok konia Harley'a. Jednocześnie matkując Otello, który tuptał tam gdzieś za nim.Ruth - 2017-04-11, 22:20 x GRUPA PIĄTA x
Podobnie jak kilka innych osób przybyła do stajni o wiele za wcześnie. Postanowiła jednak, że spotka się z nowym, pięknym nabytkiem imieniem Femme i przekaże wskazówki co do niej dla jej jeźdźca - jakiejś pukniętej brunetki. Nie mniej jednak dziewczę reprezentowało poziom w jeździectwie w miarę wysoki, toteż pozwoliła sobie wypożyczyć jej klacz modląc się przy tym, by nic się nie stało.
Ze swojej grupy nie znała nikogo, jedynie kojarzyła ludzi z widzenia, stąd po przygotowaniu Rosjanki przybyła na miejsce spotkania wpierw witając się z wszystkimi a następnie dokonując ostatnich poprawek. Pozwoliła sobie także na pogłaskanie wszystkich końskich towarzyszy po chrapach, o ile zezwolili na to jeźdźcy a finalnie dosiadła angloarabskiej klaczki przygotowując się do dalszej drogi. Wydawało się dla niej miłym spotkanie z nowymi osobami i może jakieś znajomości, lecz co jak co, pragnęła czerpać z tego najprościej mówiąc odpoczynek. Czy to od zgiełku miasta, czy od krzyczącej i rozwydrzonej ale kochanej siostrzyczki czy od codziennego trudu pracy.Aaren Wayford - 2017-04-11, 22:22 x GRUPA CZWARTA x
Głaszcząc uspokajająco Otello po szyi rozejrzała się wokół czekając na członków swojej grupy, z którymi przywitała się jak tylko zaczęli pojawiać się dziedzińcu stajni. Znała prawie wszystkich z ekipy stąd też pozostało jej zapoznać się tylko ze Scarlett, co nie powinno stanowić większego problemu.
Gotowa do jazdy, subtelnie musnęła konia łydkami, wypychając go przy tym dosiadem do ręki i prosząc tym samym o stęp. Przodem puściła niezrównoważonego psychicznie Lavarda, który od samego początku pokazał, że nie jest przyjaźnie nastawiony do innych koni.
Ustawiła się za Tonym i Harleyem, panowie dawno się nie widzieli i chyba chcieli sobie pogadać na osobności. Nie mając nikogo obok siebie, całą swoją uwagę poświęciła Otello, który mocno przeżywał to wszystko. Zabroniła mu wsadzania nosa w zad Soena, trzymając konia w odpowiedniej odległości.Anais - 2017-04-11, 22:23 x GRUPA PIERWSZA x
Ciemnowłosa pojawiła się w stajni dość wcześnie, aby bez zbędnego pośpiechu przygotować do rajdu zarówno siebie, jak i swojego podopiecznego. Z samochodu wyjęła swój ograniczony do minimum bagaż i spokojnym krokiem ruszyła do stajni. Tłok nie był jeszcze tak duży, niemniej jednak było widać, że to nie kolejny zwyczajny dzień. Znalazłszy się pod boksem Krakatau przywitała się z nim, a następnie wyprowadziła z lokum. Wyczyściła go w miarę sprawnie i dokładnie, a następnie osiodłała i przypięła niewielki bagaż, który nie powinien mu zbytnio ciążyć. Upewniwszy się, że wszystko leży na ogierze jak powinno, nagrodziła go za grzeczne zachowanie pieszczotą oraz kawałkiem marchewki. Gdy kopytny zjadł smakołyk, dziewczyna wyprowadziła go na dziedziniec. Tam zasiadła w siodle i podszedłszy bliżej grupy przywitała się z każdym oraz przedstawiła Eviline i Christianowi. Jeśli Krakatau zaczął się denerwować, uspokajała go delikatnym dotykiem w okolicy szyi, dopóki nie wyruszyli. Wówczas skupiła się na dopilnowaniu odpowiedniego tempa oraz kontaktu, a także na zajęciu odpowiedniego położenia pomiędzy parami. Dopiero kiedy doszli z Krakiem do porozumienia względem wymienionych wyżej rzeczy, dziewczyna część swojej uwagi przeniosła na towarzystwo, lecz nie odzywała się, zwyczajnie nie widząc takiej potrzeby.Diego Montana - 2017-04-11, 22:28 x GRUPA TRZECIA x
To był drugi rajd Diego w tym miejscu oraz drugi na Dragonie. Po spakowaniu swoich rzeczy przyjechał pod stajnie autem, by od razu udać się pod boks swojego konia. Jechał z grupie z przyjacielem, byłą laską i dwójką ludzi których kojarzył piąte przez dziesiąte. Przywitał się z koniem, by ogarnąć jego czyszczenie i siodłanie. Sprawnie ulokował na nim swój niewielki sprzęt, by dosiąść jego grzbietu i udać się na plac przed stajnią. Kojarzył konia Lary z zawodów, a jak na razie była jedyną z ich grupy która już się tu pojawiła. Przywitał się z kobietą oraz z przyjacielem, ale z tym to jednak bardziej serdecznie. No nie zapominając o reszcie grupy, stawiając gdzieś Dragona na placu czekał na znak do ruszenia.Tate - 2017-04-11, 22:29 x GRUPA SZÓSTA x
Jechała sobie na rajd z taką dwójką głównie, to znaczy jakąś chyba psiapsi jej braciaka oraz braciakiem. Dwóch facetów pozostałych nie znała, ale spoko loko, da się poznać. Przybyła do stajni wcześniej, aby posłuchać trucia właścicielki Femme Fatale, którą wypożyczała na rajd a następnie aby się ową klaczką zająć. Wyczyściła wszystko elegancko, wyczesała jej grzywę i zaplotła wygodne warkoczyki a na koniec ubrała ją w cały sprzęt i przyczepiła swoje gramoty dając klaczy herbatnika. Dobra, czego Ruth nie widzi, tego jej 4 literom nie żal. Przybyła do reszty swojej grupy po czym zauważywszy facetów jak James i Paul pozwoliła sobie chwilkę do nich zagadać.
-No cześć, Tate jestem.-I po podaniu ręki i dla jednego, i dla drugiego zaczekała na pozostałą dwójkę. Zignorowała fakt braciaka i rzuciła mu tylko krótkie ,,Elo elo'', natomiast Nadyę miło przywitała i przedstawiła się z uśmiechem godnym gwiazdy reklamy Colgate czy jak tam się ta firma od past do zębów nazywa. Oczywiście, nie omieszkam zapomnieć, że dosiadła karej piękności i po czułym pogłaskaniu co raz coś do niej szeptała. To trochę jak do pokemonów, tylko wobec nich miła nie była.Jessie - 2017-04-11, 22:30 x GRUPA PIERWSZA x
- Radzisz sobie z nim? - Obejrzała się na Aidena i caplującego Foudre, którego zachowanie nie było dla niej niczym nowym. Prawdopodobnie byłoby prościej, gdyby zamieniła się z blondynem na konie, ale nie mogła się oprzeć sprawdzeniu Kropka na własną rękę. Nie miała jeszcze okazji pojechać na nim w teren, ani nawet zaprezentować w większym skupisku koni, ale póki co wszystko wskazywało na to, że konik nie będzie sprawiał żadnych problemów. Dzięki temu, że był taki grzeczny, Jess mogła bez obaw oddać się rozmowie z resztą, na samego konia nie zwracając wiele uwagi, choć oczywiście pozostawała czujna.
- Nie mogło być inaczej - odpowiedziała Christianowi z uśmiechem, pod którym doskonale skrywała swoje problemy. Wbrew temu, co mówiła, to wcale nie było tak oczywiste, że rajd się odbędzie. Jess jednak dała radę pozbierać się w sobie na tyle, by podjąć się tego wyzwania.