Ally - 2016-09-27, 21:45 Serio - powiedziała i głośno westchnęła.
Miała już dość 3 zawał jednego dnia to za dużo. Za dużo. Nawet nie zdążyła odpocząć bo wyczerpującej podroży. Co ona ma zrobić ? skoczyć za nim? I tak go nie wyciągnie. Krzyczeć ? I tak nie weźmie tego do siebie.
Upadła na ziemię i zaczęła płakać. Dopadło ją uczucie bezradności, bezsilności i beznadziejności. Nie chciała go stracić. Ale nie miała siły. Nagle opuściły ją siły by nawet wstać, ledwo oddychała. Ułożyła się w pozycji embrionalnej i szlochała.Dexter - 2016-09-27, 22:11 Dexter dopłynął do niewielkiej wysepki, na której ptaki składają jaja i otrzepał się, wychodząc nań. Kaszlnął kilkakrotnie, wypluwając wodę z gardzieli. Pozwolił sobie na obwąchanie wszystkiego, co znajdywało się na tej kilkumetrowej wysepce, aż postanowił wrócić w miejsce, z którego przypłynął. Droga powrotna trwała trzy razy tyle, ile pogoń za kaczkami. Był wyczerpany z sił i zmęczony, adrenalina go opuściła. Podczłapał do dziewczyny, jakby był innym psem. Stanął nad nią, nie wiedząc co robić. Dyszał ciężko, kapała z niego woda. Położył się na ziemi, tuż obok niej spoglądając nań smutnymi oczami. Nie wiedział, czemu płacze.Ally - 2016-09-27, 23:37 Ally nawet nie zauważyła kiedy pies wrócił. Zorientowała się dopiero w momencie, kiedy kilka dużych kropel wodo-śliny spadło na nią. Nie przywiązała do tego jakieś większej wagi. Wpadła po prostu w jakiś rodzaj nie zrozumiałej nawet dla jej samej histerii. Jakby w ogóle nie dotarło do niej, że to właśnie Dex do niej wrócił, myślała, że po prostu,że to jakiś randomowy zwierz.
Dopiero kiedy Czarny położył się obok niej wróciła do żywych. Jednak jedyne co zrobiła to wtuliła się w psa, chyba przechodziła jakieś chwilowe załamanie z powodu zmiany miejsca i wyczerpania fizyczno-psychicznego. Potrzebowała teraz dawki bliskości.
Normalnie dałoby rade to jeszcze jakoś przetrzymać, szkoda tylko, że dopadło ją ono przy jakimś stawku w centrum parku. Na całe szczęście oddech powoli wracał do normy, a ilość łez się ograniczyła. Jedyne co nie chciało powrócić to siła fizyczna. Ally miała nadzieje, że za kilka chwil i ona ją nawiedzi.Dexter - 2016-09-28, 18:43 Pies leżał dalej na ziemi, która z chwili na chwilę robiła się chłodniejsza, bo słońce zachodziło za wieczorne chmury, które zwiastowały lodowatą noc. Szturchnął ją łapą po blond głowie, jakby mówił; no już, wstawaj bo tu zamarzniemy. Szczeknął nawet raz, czy dwa i zamachał ogonem. Nikogo dookoła nich nie było, nikt się nimi nie zainteresował, nawet wszystkie ptaki poszły już spać.Ally - 2016-09-28, 21:31 Nie przywiązywała wagi do tego co pies robił, jakie odgłosy wydawał i wgl do tego co działo się dookoła. Już nie z powodu histerii, a z powodu braku podzielności uwagi, a na tyle zależało jej na wstaniu, że wiedziała, iż nawet na chwile nie może się rozproszyć. Normalnie jakby grała w jakąś turbo trudną grę komputerową.
Gdy chłód podłoża zrobiły się nie do zniesienia Ally uznała, że to ten czas. Zebrała całą siłę jaką w sobie miała i podniosła się.
Idziemy - wyszeptała do Czarnego, gdyż na więcej nie było jej stać.
Powolnym krokiem ruszyła w stronę blokowiska. Tym razem, to ona będzie nadawać tępo.
Przez całą drogę czuła się źle, ponieważ nie była sobą. Czuła to. To zachowanie tak do niej nie pasowało, a tak bardzo nie mogła nic z tym zrobić. Miała poczucie uwięzienia we własnym ciele.
Nie zwracała uwagi na drogę, szła przed siebie, prawą dłonią opierała się o szyje psa. By mieć w nim oparcie i bo nie zgubić.
Dotarli pod blok.
zmiana tematu ->Aaren Wayford - 2017-03-05, 22:56 Wychodząc z Roosterem do parku po godzinie dziesiątej raczej nie spodziewała się tu spotkać nikogo znajomego, zwłaszcza, że dopiero wczoraj wróciła po dwumiesięcznym pobycie z Moskwy. Prowadząc psa na luźnej smyczy przymknęła na krótką chwilę powieki, pozwalając ciepłym powiewom wiatru muskać swoje blade i lekko zapadnięte policzki.
Oczy w kolorze lodowego błękitu z uwagą lustrowały otoczenie i choć na pozór czuła przyjemne rozluźnienie to z tyłu głowy wciąż miała te felerne wspomnienia z porwania. Podbudowywała ją jedynie obecność psa, który już wcale nie przypominał małego szczeniaka, wręcz przeciwnie zdążył przybrać nie tylko na masie, ale i na mięśniach. Szkolenie, na które się zdecydowała przynosiło nie tylko efekty w kwestii posłuszeństwa, ale również w wyrabianiu kondycji fizycznej owczarka. Sama Aaren przeszła szereg testów kondycyjnych i szkoleń, teraz będąc w swojej szczytowej formie, choć znacznie straciła na wadze ze względu na psychikę, która była zdecydowanie słabsza.
W drugiej wolnej dłoni obracała paczkę papierosów, ukrytą głęboko w kieszeni. Nie wróciła do nałogu, ale czuła silną pokusę sięgnięcia po fajkę. Nosiła je przy sobie tylko po to, aby rozpraszały nieprzyjemnie biegnące wstecz myśli, nie chciała do tego wracać, dlatego usilnie starała się irytować samą siebie tą pieprzoną paczką.Anthony Wayford - 2017-03-05, 23:20 Przez wczorajsze wydarzenia dzisiejszy dzień także nie był pozbawiony wrażeń. Tony chcąc nie chcąc musiał się odnaleźć w nowej rzeczywistości, nie do końca takiej, jakiej by sobie życzył wracając do Eastbourne. Od samego rana załatwiał różne sprawy, które nawarstwiły się wraz z zaistnieniem możliwości konieczności zostania w Anglii na dłużej. Szedł akurat parkiem, gdy prowadził ożywioną rozmowę przez telefon, podczas której nie opuszczała go charakterystyczna irytacja pojawiająca się ilekroć coś nie szło po jego myśli. Nawet nie zwracał uwagi na otoczenie, będąc zbyt zaangażowanym w wymianę zdań. Mimo to nie zwracał na siebie uwagi - ubrany na czarno, z kapturem dresowej bluzy zaciągniętym na głowę raczej zlewał się z otoczeniem, chociaż zdarzyło mu się użyć paru kwiecistych określeń, gdy nie chciał wyznać wprost co w istocie jest jego problemem. Jednak każdy, kto znał go choć trochę, z łatwością rozpoznałby go po sposobie poruszania się czy chociażby ubiorze, bo często chodził w tych konkretnych ciuchach.Aaren Wayford - 2017-03-05, 23:52 Celem jej wyjścia do parku, było miejsce, gdzie Rooster mógłby swobodnie pobiegać i pobawić się z innymi psami, zważywszy na to, że od najmłodszych lat przebywał zarówno w otoczeniu swojego ojca, oraz uroczego chihuahua. Zabierając go ze sobą z Anglii równocześnie odebrała mu możliwość kontaktu z innym psami na co dzień, co teraz zamierzała wynagrodzić małemu, chociażby wyprawą do parku.
Ubrana w charakterystyczną skórzaną kurtkę z ciemnymi okularami na twarzy, obserwowała spod ich osłony każdego z przechodniów. Mierząc ich wzorkiem i wyłapując nawet najmniej rzucające się w oczy szczegóły. Charakterystyczną sylwetkę ubraną na czarno dostrzegła już z daleka, znajomy sposób poruszania się i postura, która do złudzenia przypomniała tą doskonale jej znaną. Poczuła jak jej serce przyśpiesza, niespokojnie zaczynając tłuc się w drobnej klatce piersiowej. Dłoń odruchowo zacisnęła mocniej na smyczy, sama siebie ganiąc w myślach za swoje podejrzenia. To nie mógł być on, nie dopuszczała do siebie tego, że mogłaby go tu spotkać. Przecież wyjechał bez słowa, zostawił ją bez uprzedzenia, zabierając ze sobą jedynie część swoich rzeczy i psa.
- Rooster.- upomniała psa głosem, gdy zainteresowany pustym plastikowym kubkiem, próbował ją wyciągnąć w stronę trawnika.
Odległość, która dzieliła ją od złudzenia, którym Tony wydawał się być, była, co raz mniejsza, a brunetka, co raz mocniej walczyła sama z sobą. Nie wierząc w to, co miała przed swoimi oczami, zarys postury wyostrzał się w miarę zbliżania się mężczyzny w jej kierunku. W pewnym momencie, słysząc tak dobrze znajomy głos, zatrzymała się gwałtownie.Anthony Wayford - 2017-03-06, 00:28 Kończąc rozmowę, zatrzymał się i jeszcze przez chwilę wpatrywał się w ekran, przesuwając po nim palcem. Ponad wszystko interesowały go wiadomości od Rosie, których jednak jak na złość jeszcze nie otrzymał. Nie wynikało to z troski, raczej z dbania o własne interesy. Musiał uzbroić się w cierpliwość. Wsunął telefon do kieszeni spodni i gdy tylko podniósł wzrok, dostrzegł stojącą nieopodal Aaren. Nie w takich okolicznościach przewidywał spotkanie z nią, do którego prędzej czy później miało dojść, ale nie zamierzał teraz rezygnować z tego, co podsunął mu los. Widok Aaren wywołał w nim mieszane uczucia, bo to, że zniknął bez słowa i przez cały ten czas nie dawał znaku życia, wcale nie oznaczał, że była mu obojętna. Uważał, że tak będzie lepiej, a żeby wytrwać przy swoim postanowieniu zrobił wszystko, co mogło mu uniemożliwić skontaktowanie się z nią. W gruncie rzeczy na niewiele się to zdało, bo nawet zostawiając tutaj telefon do teraz pamiętał jej numer telefonu. W takich chwilach słabości robił więc wszystko, by wybić sobie to z głowy. Dzięki temu odzyskiwał poczucie bezpieczeństwa. Bezpieczeństwa, którego nie czuł będąc tutaj, przy niej. Jakkolwiek irracjonalnie to brzmi.Aaren Wayford - 2017-03-06, 00:43 Widząc jak ubrany na czarno mężczyzna również się zatrzymuje, nie miała już żadnych wątpliwości. Znała jego rysy twarzy ma pamięć, każdy jeden tatuaż czy bliznę, zapach, dotyk i sposób, w jaki na nią patrzył. Stojąc osłupiała milczała wpatrując się w niego, coś wewnątrz kazało go wyminąć i iść dalej, zostawić to wszystko bez słowa wyjaśnienia, lecz z drugiej strony nogi miała jak z waty.
Zwierzak tym bardziej jej nie pomagał, doskonale rozpoznając osobę Tonego i niemal wyrywając się w jego stronę. Sparaliżowana własnymi odczuciami zamknęła oczy dodatkowo usilnie przygryzając dolną wargę.
Powinna była iść, zrobić cokolwiek, aby tylko uniknąć konfrontacji. Po raz kolejny próbowała wybić go sobie z głowy, zapomnieć o człowieku, który całe jej życie jeszcze raz wywrócił do góry nogami. Starała się zrozumieć motyw jego wyjazdu, brak pożegnania i jakiejkolwiek informacji. Przecież było im razem dobrze, zaczęła nawet obwiniać samą siebie o to wszystko. Najbardziej jednak bała się tego, że coś mogło mu się stać, kochała go przecież. Skruszone po raz kolejny serce, dzisiaj zaczęło stawiać opór, nie odważyła się podejść, nie chciała znów plątać się w to wszystko, swoje już wycierpiała, a organizm wręcz sam się wzbraniał przed kolejną falą cierpienia.
- Idziemy.- mruknęła w stronę owczarka chcąc wyminąć bruneta, miała świadomość swojej podatności na jego osobę, sam kontakt fizyczny, głos i obecność tuż obok doszczętnie burzyły jej wszelkie postanowienia.
Tak strasznie za nim tęskniła i tak bardzo nie chciała poddać się emocjom, popychającym ją do głupich czynów. Nie mogła tak po prostu wtulić się w niego, zapomnieć o tym, na co ją skazał, wyjeżdżając na kilka miesięcy.Rooster - 2017-03-06, 10:43 Zabrany do parku, chodził przez większość czasu z nosem przy ziemi znajdując same ciekawe zapachy. Przez to trochę ciągał Aaren, która musiała albo za nim nadążyć, albo go przytrzymywać. Na mijanych ludzi nie zwracał nawet uwagi, będąc wciągniętym w swoje tropienie zdobyczy. Nawet to, że właścicielka się zaczęła lekko niepokoić nie odnalazło uwagi w młodym owczarku, który właśnie próbował dopaść plastikowy kubek - jak się okazało wcale nie był groźny i nikomu nie chciał zrobić krzywdy. Odwiedziony od tego pomysłu, spojrzał na Aaren dokładnie czując jej zdenerwowanie, które od samego początku spaceru, było w tej chwili wręcz namacalne dla psa. Nie wiedział o co chodzi, więc zaczął się rozglądać, a najbardziej podejrzaną osobą była zakapturzona postać. Rooster uniósł ogon do góry, niemal od razu jeżąc się na karku i zaczynając powarkiwać. Nie rozpoznał z tej odległości Tonego, bo dawno go nie widział i zwyczajnie w świecie mógł o nim zapomnieć. Dlatego też gdy znaleźli się bliżej, pies mimo, że nie był jeszcze dorosły i nie wyglądał, aż tak groźnie, zastąpił drogę Aaren, zasłaniając ją sobą. Nie podszedł do mężczyzny z tą szczenięcą radością, nadal warcząc na niego. Jednak jak to młody psiak, szybko go coś rozproszyło i pociągnięty przez Aaren ruszył za nią, trochę zaczynając skakać na dziewczynę w formie zabawy.Anthony Wayford - 2017-03-07, 19:08 Uwagę Tonego szybko zwrócił podrośnięty owczarek, który swoim nastawieniem trzymał go na dystans. Parę miesięcy temu jeszcze się z nim bawił i wspólnie mieszkał, ale teraz wcale nie dziwił się niechęci psa. Nie wierzył jednak, by ten tak całkowicie zapomniał o jego osobie, więc w pewnym momencie zsunął kaptur z głowy, tym samym przestając być "groźnym nieznajomym". Jednocześnie do końca pozbawił Aaren złudzeń - z całą pewnością miała do czynienia z nim we własnej osobie.
Kiedy brunetka próbowała go wyminąć, ledwie powstrzymał się przed złapaniem jej za ramię. Nie chciał jednak ryzykować pogryzieniem (choćby owczarek go rozpoznał, to jednak mógł zareagować różnie), więc jedynie odezwał się do kobiety po imieniu. Jeżeli to jej nie zatrzymało, przewrócił oczami i poszedł jej śladem, trzymając dystans paru kroków. Oboje wiedzieli, że opór był bezcelowy, co Tony świadomie wykorzystywał.Aaren Wayford - 2017-03-07, 22:21 Miała cały czas na uwadze to, że jej zachowanie przenosi się pośrednio na psa, który samą swoją postawą zdradzał zdenerwowanie Aaren. Słysząc warknięcie nie czekała ani chwili dłużej od razu ruszając w swoją stronę. Mogła przecież zapomnieć o tym spotkaniu lub uznać, ze pomyliła go z kimś. Przynajmniej tak było do czasu, gdy zdjął kaptur umożliwiając brunetce dokładną obserwację swojej niezdradzającej nic mimiki.
Słysząc swoje imię zamknęła silnie powieki zatrzymując się w miejscu, nabrała cicho powietrza do płuc nie odwracając się jednak w jego stronę. - Gdybyśmy się nie spotkali pewnie nawet byś się nie odezwał, że tu jesteś.- zaczęła zimnym tonem głosu, chcąc by brzmiał jak najbardziej obojętnie.
Nie patrzyła na niego, a tym bardziej cieszyła się z braku kontaktu fizycznego, który zwykle był dla niej zgubą. Rooster stanowił niewidzialną barierę pomiędzy nimi i to niejako podnosiło brunetkę na duchu.Rooster - 2017-03-07, 22:26 Gdy tylko kaptur zsunął się z głowy potencjalnego zagrożenia dla Aaren, owczarek od razu zamerdał ogonem. Poznał Tonego, jednak dalej mu nie pasowało zdenerwowanie właścicielki. Stąd mężczyzna podjął doskonałą decyzję o niedotykaniu dziewczyny. Najpewniej skończyłoby się to tym, że pies chwyciłby go za rękę, a nie był już szczeniaczkiem. Gdy brunetka się odwróciła, pies stanął łopatką na wysokości jej nóg, wciąż lekko wystając przed kobietę. Pilnował jej, a to że miała czas w Rosji na szkolenie Roostera, wyszło na jej korzyść. Mimo tego, pies zaczął merdać ogonem w stronę Wayforda, co mogło być tylko dobrą oznaką dla mężczyzny. Zawsze mógł spróbować udobruchać psa, a dopiero później Aaren.Anthony Wayford - 2017-03-07, 22:35 Zatrzymał się w tej samej chwili, spojrzenie dosłownie wwiercając w stojącą przed nim w niewielkiej odległości Aaren.
- Miałem się odezwać dzisiaj - odpowiedział spokojnie. Nawet z jego ust nie brzmiało to jak marna wymówka - mówił na tyle szczerze, by można było mu uwierzyć. Rzeczywiście miał takie plany, mogły się one przesunąć co najwyżej o jeden dzień, ale nie dopuszczał do siebie możliwości wyjazdu bez tego.
Obejmował też wzrokiem Roostera, ale nie miał teraz głowy do zajmowania się psem. Nie do końca też ufał jego intencjom. Chociaż go znał i wcześniej bez oporów spędzał z nim czas, wraz z wiekiem psa nastawienie Tonego zmieniło się w pewnym stopniu. Czuł do psa pewien respekt, wyłącznie ze względu na przeszłość. Niemniej nie miał ochoty z tego względu wchodzić z nim w interakcje, szczególnie po jego pierwszej reakcji.