Delfinek - 2016-07-05, 23:36 Rozczulające! Kiedy klaczka położyła się na ziemi kobieta powoli, bardzo spokojnie podeszła do niej na klęczkach, i o ile na to pozwoliła zaczęła głaskać kobyłkę po szyi. Wszystko oczywiście powoli, tak by jej nie spłoszyć ani nie spowodować nadmiaru złości. Jeśli tak została to kobieta przeszła dalej, na przednie nogi i głowę w głaskaniu, a jeśli wstała to Delph po prostu zaczęła biegać wydając zachęcające do biegu klacz okrzyki i zawołania.Untouchable - 2016-07-11, 22:52 Kiedy Del do niej podeszła, a raczej poklęczała i dotknęła gniadej, ta parsknęła krótko i zerwała się na równe nogi. Nie ze strachu, po prostu nudziło się jej i miała nadzieje, ze coś porobią w końcu twórczego. Kiedy Delfin zaczął biegać po roundpenie, gniada patrzyła na nią, jak na wariatkę W końcu jednak, zaczęła ją gonić, a trzeba przyznać, że jak na źrebaka, to biegała dość szybko Delfinek - 2016-07-12, 15:10 Tylko wariaci są coś warci!
Podbiegła spory kawałek po czym odwróciła się i migiem przebiegła obok źrebaka biegnąć w kompletnie inną stronę. Może serio jej coś odbiło? Śmiała się przy tym chwilami, w szczególności, kiedy patrząc na biegającą wokół klaczkę nie zauważyła płotu i po prostu na niego wpadła. No co tu kryć, nieźle się obiła.
Po tym jednak incydencje zaczęła dalej biegać, trochę uważniej i zachęcać klacz do biegu klaskaniem, podbieganiem i mową.Untouchable - 2016-07-13, 21:18 Pocieszające, niech cię drzwi Klacz miała doskonałe geny, więc mimo młodego wieku, była szybka i zwrotna. Co także, nie omieszkała właśnie wykorzystać, goniąc dalej za kobietą. Kiedy ta, wpadła z impetem w płot, gniada się zatrzymała tuż obok i szturchnęła ją nosem, sprawdzając czy żyje - chyba. Chwilę później znów wraz z kobietą, biegała po tym terenie.Nicole - 2016-07-22, 18:26 / Uznajemy, że są na sali sami.
Przybyła prowadząc ze sobą Pandemonium i po drodze ukracając jego wszystkie szaleństwa. Nie chciała przecież być ciągana po ziemi! A z jego zapędami tak właśnie niedługo mogłoby to wyglądać! Nie oszukujmy się.. Nicole jest dość mizernej budowy, i nawet nie ma się co mierzyć z prawie tonowym ogierem! Gdyby tak pomyśleć.. Nawet nieźle napakowany facet nie miałby co się z nim mierzyć. Koń to silniejsze stworzenie i nawet jeśli nam się to nie podoba taka jest prawda!
Tuż za nimi szedł stajenny, dzielnie niosąc siodło i wszystko co potrzebne było do osiodłania rumaka. Naprawdę dziwne, że się na to zgodził.. Kiedy weszli na Roundpen po krótkich, acz treściwych zapewnieniach ze strony nastolatki, ( że sobie poradzi, że umie itp. ) odpięła Pandę i odchodząc na środek przyjęła dość groźną postawę - właśnie taką jaka potrzebna była przy technice join - up.
Patrząc mu w oczy pogoniła lonżą do biegu. Jeśli nie zareagował podchodząc bliżej wykonała szybki wymach rąk, przez co powinien instynktownie puścić się biegiem. Chciała sprowokować go do jakiegoś z szybszych chodów, nie jakiegoś mega wolnego kłusa! Nakazując dość szybkie tępo i uważnie go przy tym obserwując zajęła się wychwytywaniem każdego choćby małego sygnału.
Trening czas zacząć!Pandemonium - 2016-07-23, 14:45 Przybył na roundpen za Nicole, niezadowolony, że podczas tej krótkiej i obfitej w jego złośliwe sztuczki drogi, kobieta te własnie sztuczki ukrócała. Po wejściu na roundpen uważnie rozejrzał się po nowym, pustym i przestronnym pomieszczeniu - co mu w sumie odpowiadało.
Kiedy Nicole go odpięła jedynie ponownie rozejrzał się po obiekcie, po czym skoncentrował na stojącej na wprost niego kobiecie. Wcale, ale to wcale nie spodobała mu się groźna postawa dotąd wydawałoby się niegroźnej dziewiętnastolatki. Odruchowo stulił uszy, jednak po chwili znowu postawił je na sztorc, popatrzył na Nicole spod byka i tupnął nogą niczym obrażona księżniczka, wzbijając tym samym lekki tuman piachu. Gdy w pierwszym momencie został pogoniony lonżą do biegu nie zareagował, dopiero bliższe podejście Hiszpanki i wymach ręką spowodowały reakcję w postaci niezadowolonego parsknięcia i ruszenia biegiem. Nieświadomie dostosował się do życzeń Nicole. Pandemonium w ogóle był znany z tego, że wolniejsze chody były dla niego nudną koniecznością, dlatego często karosz rozpoczynał pracę czy to z ziemi, czy pod siodłem od galopu, niezależnie od tego, czy własnie tego życzyła sobie trenująca go osoba. Poza tym i tak był mocno nie wybiegany, więc była to korzyść dla niego. Dodatkowo eks wyścigowiec mimo rzadkich okazji do ruchu w ostatnim czasie dalej miał nie najgorszą kondycję, więc mógł sobie tak pobiegać dług, prezentując ładnie wyglądający, szybki galop, a Nicole niech podziwia.Nicole - 2016-07-25, 12:48 Jeszcze trochę, a poczucie humoru nastolatki mogło by zepsuć wszystko! Bowiem kiedy skoczek zachował się jak obrażona księżniczka, Nicole prawie nie wybuchnęła śmiechem. Jeszcze tego nam tu brakuje! Swoją drogą to mogłoby być dość widowiskowe.... Dziewiętnastolatka tarzająca się ze śmiechu, a nad nią obrażona Panda trzymająca w pysku lonżę, poganiając do wstania. Mhm... Mogę się założyć, że jeśli zbieraliby za to opłatę zyskaliby całkiem niezłą sumkę!
Zaraz.. Ja tutaj jakieś niestworzone rzeczy wypisuję, a o ile dobrze pamiętam miał to być post związany z treningiem.. Stała więc tak na środku uważnie obserwując jego posturę, a szczególnie głowę. Nie mogła pozwolić sobie na przeoczenie choćby najmniejszego sygnału. Skierowanie ucha w jej stronę, mielenie pyskiem, opuszczenie głowy tworząc szyją łuk - to wszystko musiało w końcu się pokazać! Szybko jednak załapała że eks wyścigowiec nie podda się tak łatwo i raczej może sobie tak biegać i biegać.. Trzeba przyznać, że galop miał naprawdę piękny i Hiszpanka miała co podziwiać
Rzucając w jego kierunku liną nakazała zmianę kierunku, a po kilku okrążeniach kolejną.Delfinek - 2016-07-27, 15:15
Untouchable napisał/a:
...
Żyje!! XD
Pobiegały sobie jeszcze z 10 minut, aż Delph z oficerkami na nogach po prostu padła. Usiadła na ziemi, po czym po chwili odpoczynku podeszła do źrebaka, i myślę, że jakoś jej się udało klaczkę dorwać. Podpięła jej linę po czym dała z nerki kilka ciasteczek i wyprowadziła z terenu roundpenu. Skierowała się z nią najpierw po terenie stajni zapoznając ją z foliami, wiadrami i innymi końmi, aż ostatecznie wylądowały w boksie.
/z.tUntouchable - 2016-07-27, 20:44 Jeszcze za źrebaka.
Widząc poczynania kobiety, klacz się lekko zdziwiła. Klacz była tuż obok, więc za daleko nie poszła. Teraz ona z początku uciekła, kiedy kobieta chciała ją złapać. W końcu jednak, się jej to udało. Pożarła ze smakiem ciastka, by udać się za nią do stajni.
z.tPandemonium - 2016-07-28, 07:42 Tylko mu do grzywy doczepić diadem. Trochę Pandę podszkolić i nadawaliby się do cyrku.
Oj tak, biegać sobie może do woli, miał jeszcze mnóstwo skumulowanej energii, gdyż to w ogóle był dla niego problem: po treningu, czy choćby pobycie na pastwisku przez krótki czas jest spokojniejszy, ale zaraz znowu rozrywa go energia, szukająca dla siebie ujścia. Stąd autografy jego kopyt na ścianach Pandemoniumowego boksu.
Właściwie mógłby kompletnie zignorować sygnał do zmiany kierunku, jednak nawet karosz nie chciałby chodzić cały czas w tym samym kierunku, więc chcąc nie chcąc, dając znać, że mu się to nie podoba przez parskanie i nerwowe łypanie na Nicole, zmienił kierunek z lekkim opóźnieniem, a po kilku okrążeniach znowu zmienił kierunek. Grożna postawa Nicole, zakładając, że ją utrzymała, kiedy prawie padła ze śmiechu, nadal mu nie pasowała i przez liczne, kolejne okrążenia łypał na nią wzrokiem urażonej księżniczki, którą trzeba podziwiać. Jednocześnie cały czas utrzymywał tempo, elegancko galopując i nie okazując oznak zmęczenia. Zakładając, że kontynuowali galop, ogier powoli przestał zwracać taką wagę na Nicole i jej groźną postawę. Bardzo powoli, po kolejnych okrążeniach opuścił lekko łeb, tworząc z szyi łuk, jednak próżno było szukać u niego ucha skierowanego w stronę kobiety - by to osiągnąć, potrzeba chyba będzie nieco więcej pracy.Nicole - 2016-07-28, 08:06 Mimo, że konie kochała i wgl to jakoś nie miała zamiaru zestarzeć się na Roundpenie wraz z ogierem. Choć to i tak jedno z przyjemniejszych wizji zakończenia ziemskiego żywota. Przynajmniej mogliby potem mówić, że umierała wśród koni! Więc możecie sobie tylko wyobrazić jaki był jej entuzjazm, na pierwszy sygnał " uległości " ze strony Anglika. Wprawdzie początkowo spodziewała się skierowania ucha w jej stronę, tak jak to robi większość koni, no ale cóż. Nie każdy musi być taki jak inni..
Jedyne co pozostało to kontynuować trening i tyle!
Utrzymując postawę drapieżnika pogoniła go jeszcze parę razy, aby naszej księżniczce nie przyszło do głowy stanąć! Lonża także jeszcze parokrotnie - w sporych odstępach czasowych - pofrunęła w jego stronę nakazując zmiany kierunkowe.
Hiszpanka dalej obserwując go uważnie próbowała wychwycić kolejne sygnały. Obstawiała, że następnym będzie skierowanie ucha w jej stronę co miałoby znaczyć " słucham Cię. " Ale czy na pewno? Tak naprawdę wszystko zależało od niego, no i oczywiście od tego czy miał ochotę na bliższy kontakt z człowiekiem - w tym wypadku z nią.Pandemonium - 2016-07-28, 16:09 Całe szczęście, że Nicole była człowiekiem przyjmującym taką a nie inną postawę, a nie drapieżnikiem z prawdziwego zdarzenia. Mając z nim do czynienia Pandemonium miałby dylemat salwować się ucieczką, czy zaatakować w samoobronie. Tymczasem, chociaż z początku deprymowała go groźna postawa, jaką przybrała Nicole, podczas kolejnych okrążę, utrzymując tempo i styl poruszania się w galopie coraz mniej zwracał na nią uwagę. Nadal trzymał łeb opuszczony, z szyją w łuk, ale chociaż utrzymywał tempo przez następne okrążenia, zmieniając strony, jeśli tego chciała Nicole, musiała się długo naczekać na upragniony sygnał. Póki co karoszowi odpowiadało to, że może się rozruszać, w dodatku w galopie i tylko dlatego nie sprawiał do tej pory kobiecie wielkich trudności.
Nawet wyścigowiec kiedyś musi się znudzić ciągłym galopowaniem na kole, a szczególnie eks wyścigowiec, a obecnie skoczek. Po kolejnych okrążeniach można było zauważyć bardzo subtelną zmianę, anglik odrobinę zwolnił, co zwiastowało, że wkrótce skieruje ucho w stronę Nicole, na co ta chyba tylko czekała. Chociaż groźna postawa kobiety mobilizowała Pandemonium do ruchu, nie przeszkadzała mu już w takim stopniu jak wcześniej, więc nie zaczął się znowu zachowywać jak obrażona księżniczka. Można by nawet wysnuć przypuszczenie, że ignoruje Hiszpankę.Nicole - 2016-07-29, 14:15 Pozwoliła mu lekko zwolnić, widząc co się kroi. Przygotowywał się do opuszczenia i skierowania w jej stronę ucha, przez co szczerze odetchnęła z ulgą. Grzecznie poczekała utrzymując wciąż drapieżną postawę, aż ten wreszcie się zdecyduje i zrobi to co powinien. Mimo, iż może nie była to dla niej zbyt komfortowa sytuacja nie mogła przerwać. Nie teraz..
Przyjmując, że po kilku, lub nawet kilkunastu kolejnych okrążeniach zaczął także poruszać pyskiem dając jej do zrozumienia, że prawdopodobnie jest już gotów rozłożyła ramiona w zachęcającym geście. Delikatnie i spokojnie upuściła lonżę, przyłożyła ręce do tułowia i odwróciła się niemalże tyłem do niego.
Teraz nie pozostawało nic innego jak tylko i wyłącznie czekać. To ogier miał zdecydować kiedy nastąpi ten magiczny moment, moment w którym zbliży się do niej i zaproponuje swoją uległość... Doskonale wiedziała, że może to potrwać dość długo, jednak wcale się tym nie zrażała. Najważniejsze by się udało. Przecież nie mogła go w żaden sposób pośpieszyć, nawet jeśli tak bardzo tego pragnęła. No bo nawet nie ma jak.. Ma się odwrócić i wyskoczyć na niego z buzią? No błagam... To nie na tym polega. No chyba, że o czymś nie wiem?Matthew - 2016-08-25, 21:36 Przyprowadził tutaj Sensationa, po drodze opowiadając mu historie dnia codziennego. - I wtedy ta kasjerka poprosiła mnie o dowód, czaisz to stary? Czaisz!? - śmiał się z koniem ze swojej zabawnej, kolorowej opowieści. Na pewno ogier czaił. <3
Wprowadził go powoli na obiekt i zamknął za nimi bramkę. Zostawił zapasowy halter i sticka pod bramką tak, aby były poza zasięgiem kopyt ogiera. Odwrócił się i ruszył środkiem round penu przed siebie, trzymając linę gdzieś w połowie jej długości. Jeśli ogier poszedł za nim, to dobrze. Jeśli nie, to lina szarpnęła go i pociągnęła. Być może potrzebował chwili by takim sygnale, by ruszyć. Wtedy Matt pozwoliłby się lekko linie wysunąć z palców, ale jednak wciąż za nią ciągnął, idąc przez siebie. Coś w stylu spoko, ta lina nie jest straszna i w razie czego stanie się luźna, ale mimo wszystko lepiej, abyś poszedł za mną.
Chodził tak Matt swoim tempem, snując szlaczki i zakręty po round penie, a koń mam nadzieję, że bez większego ociągania się chodził za nim. Jeśli stawiał opór a potem ruszał za Mattem, od razu sam się automatycznie nagradzał - bo lina stawała się luźna i nacisk haltera znikał. Bardzo prosta nauka. A takie częste zmiany kierunku miały pokazać koniowi, że nie powinien tracić skupienia. Ogier był młody i mógł szybko się rozpraszać, tak więc trzeba go na początku zacząć uczyć że zawsze trzeba mieć jakieś ucho na człowieka.
Poza tym kwestia chodzenia wszędzie i w każdą stronę miała inną zaletę - ogier mógł sobie wszystko dokładnie obejrzeć. Matt dopilnował, by przejść z karym każdy fragment round penu w obu kierunkach. Aby i prawym i lewym okiem ogier zobaczył wszystko.
Postawę Matt miał luźną, ale stanowczą. Szedł pierwszy i to nie podlegało dyskusji. Tak więc plecy miał wyprostowane i krok zdecydowany, ale jego wzrok i ruchy były jak najbardziej miękkie. Oddychał głęboko, skupiając się właśnie na oddychaniu, by być spokojnym. W pewnej chwili wyraźnie, głośno wypuścił powietrze z płuc i zwolnił krok. Zatrzymał się, stanowczo wbijając nogi w ziemię. Jeśli ogier zatrzymał się za nim/przy nim, Matthew uśmiechnął się, całkowicie rozluźnił i zaczął głaskać po czarnej szyi, ochoczo wychwalając trud ogiera.Jonah Wrens - 2016-10-30, 20:27 Jako, że lonżownik był zajęty postanowiłem pojawić się z Shockiem tutaj. Oboje nie znaliśmy tego miejsca, więc wypadaliśmy tutaj tak samo. No może ja nie zwracałem większej uwagi na otoczenie. Tak czy inaczej, po zamknięciu roundpenu za siwym, odpiąłem uwiąz od jego kantara, tym samym puszczając go luźno. Sam stanąłem sobie na środku, czekając aż ten się wyszaleje - o ile miał taki zamiar. Jeżeli do mnie podchodził, to wpierw odprowadziłem go na ścianę, później jednak uwiąz służył mi za straszak, który odganiał ode mnie siwka, a tym samym wymagał od niego ruchu po ścianie.