Alexis - 2015-12-29, 16:17 - Trudne zadania zawsze z pozoru wydają sie łatwe.- skomentował tylko niepotrzebnie zdaje się. Powiedział co wiedział. Ax pomylił chyba słowa. chodziło mu o amatora nie adoratora, ale jeszcze na to nie wpadł.
- Czekam aż mnie rzucisz.- palnął bez jakiegokolwiek namysłu. Uwielbiał być taki arogancki wobec niej. Mając tak dobry humor mógł tylko i wyłącznie żartować, niech więc dziewczyna nie bierze jego słów na serio.
- Taaa kurwy na pewno.- wyśmiał ją w tym momencie. On nie jest uczuciowy? No wiesz...znajdź se romantyka, będziesz żyć jak w bajce. A i dziennie będziesz od niego słyszeć mnóstwo wyidealizowanych bzdur na swój temat. Może i życie z Axem do łatwych nie należy, ale chyba nie masz na co narzekać. Zawsze mogło być gorzej. Ciesz sie, że chociaż z tobą rozmawia i siez tobą na mieście od czasu do czasu pokaże. I nastawia ci główkę do głaskania, czy co tam chcesz.
Podczas gdy ona dręczyła wzrokiem wyświetlacz Niemiec zajmował sie tylko i wyłącznie jazdą. Szło mu coraz lepiej dlatego w pełni oddał się wykonywanej czynności, nabierając przy okazji wprawy jak i szybkości. Może i lepiej, że Lillki przy nim nie było?
BO... Lillien - 2015-12-29, 18:59 - Chcesz żebym Cię rzuciła ?- aż otworzyła szerzej oczy, czy ona dobrze słyszy ? Może powinna nakłaść trochę rozumku do Axowej główki, albo specjalnie go wyjebać na tym lodzie, aby zobaczył gwiazdy i trybiki mu zaskoczyły .
Oj no jest uczuciowy, jak na swoje Axowe możliwości naprawdę się stara, ale czasem bywa zbyt wredny dla tej swojej cierpliwiej Lillki. Trochę miłości ze strony bruneta jej nie zaszkodzi, a pewno da jej jeszcze więcej cierpliwości.
Widząc, że ktoś tu polubił jazdę na łyżwach podeszła do bandy obserwując tą swoją pokrakę, która cudowała tam nieźle. Aż sięgnęła z powrotem po ten telefon i zaczęła nagrywać dziki taniec Alexis’a. Będzie na pamiątkę .Alexis - 2015-12-30, 19:09 To co on chce a to co on od życia ma to dwa różne światy ponad którymi ciągnie się jedna, malownicza przepaść. Trybiki mu zaskoczą, jak wreszcie skończy zadawać mu absurdalne pytania. Ja rozumiem kobiece humorki, ale już chyba dosyć. Limit wyczerpany. Co on z tobą ma, zero poczucia humoru. Zero wdzięczności. ciągle jakieś niezadowolenie. I napięcie miesiączkowe trwające równo miesiąc, nie tydzień.
Źle się jeździło tu samemu. Znaczy się Ax jeździł we wszystkie strony, na wszystkie możliwe sposoby acz cały czas czegoś lub kogoś mu w tej zabawie brakowało. Chyba lodu o który zarył kolanami kiedy to ktoś perfidnie w niego wjechał od tyłu. Z początku może i się pośmiał, ale potem chęci go opuściły a zimno nie dawało żyć. Podjechał do Lillki, która jako pierwsza odnotowała dzisiaj walkowera.
- A Ty co robisz, można wiedzieć?- zagadał hamując tak nieudolnie, że zrobił drastyczną rysę na tafli. Zerknął na wysunięty telefon.
-Zasięgu szukasz?- no tak, durny Alexis nic jeszcze nie ogarniał. Zdejmując rękawiczki przelazł w stylu zmordowanego, ograniczonego kombinezonem hokeisty nad barierką. Nie, nie zabił się.
Zdejmując łyżwy obserwował dziwnym, pytającym spojrzeniem blondynkę. Było z nią coś nie tak.
- Co jest, o co ci chodzi?- zapytał niby normalnym głosem. Serio był w jednym wielkim pytajniku. Jej zachowanie było niezrozumiałe jak dla bruneta. Chciał znać powodu, które zmusiły ją do tak szybkiego zakończenia jazdy jak i również ciągłego milczenia lub ignorowania jego osoby.
A że trochę potrwa ta rozmowa to zaraz pójdzie sobie zamówić gorącą czekoladę o ile da radę wstać. Póki co siedział wpatrzony w stojącą nieopodal Lill.Lillien - 2015-12-30, 20:24 A może ona jest w ciąży i stąd te humorki ?
Tylko papo Alexisie nie zejdź tu na zawał przypadkiem XD.
A tak naprawdę wszystkie te pytania Lill zadaje dlatego, że nie do końca wie co jest zwykłym żartem, a co prawdą. Ciężko jej nadal rozgryźć Axowe poczucie humoru, które chcąc nie chcąc potrafi czasem ukłuć w najmniej odpowiednim momencie.
Przestała nagrywać jak tylko ktoś na niego wpadł, marszcząc przy tym brwi omiotła nieprzyjemnym spojrzeniem napastnika, który dorwał się do Ax’a.
- Nagrywam na pamiątkę Twoje wyczyny na lodzie.- uśmiechając się niewinnie, przyznała mu się do swojego niecnego wybryku, może jej nie zamorduje tymi łyżwami.
Odsuwając się delikatnie od barierki tak, aby mógł bez problemu przez nią przejść obserwowała go w milczeniu, dopiero w momencie, gdy napotkała jego spojrzenie spuściła wzrok.
Podeszła do niego, siadając tuż obok, oparła głowę o jego ramię na swoich kolanach opierajć łokcie. - Dlaczego ciągle mówisz o rozstaniu Ax ?- wzdychając ciężko nie potrafiła spojrzeć mu w oczy, czując jak w jej własnych powoli zaczynają kłębić się ulotne łzy.
I choć to były tylko żarty, po prostu bała się, że może go stracić.
Odkąd pojawił się w jej życiu, wniósł w nie całą paletę barwy, wywołując na twarzy blondynki nieustanny uśmiech. Sprawił, że ponownie pokochała, całym swoim serduchem, które raz zranione zamknęło się na wszystko inne.
- Po prostu mocno Cię kocham i nie chcę Cię stracić, boję się tego, że odejdziesz.- wyznała szczerze.Alexis - 2015-12-31, 17:02 Nie chwaliła się. Nie ma napisane tego na czole, ani brzuch jej aż tak bardzo nie urósł więc póki co Ax nadal obstawia, że to napięcie przedmiesiączkowe trwające tyle co ciąża u słonia. Że niby teraz wrabiamy Axa w macierzyństwo tak? On sie zastanowi, czy nie pośle Cię na testy żeby potwierdzić ojcostwo ;> Chciałaś wariata to masz. Panna z brzuchem mu nie potrzebna.
- Policzymy się w łóżku.- oddał zaczepnie, też ją ponagrywa. Ją i jej wyczyny. Nie ma to jak zadrzeć z niewłaściwą osobą, czyli Alexisem we własnej postaci.
- No jak to ciągle?! Tylko dziś, mam taki dzień. Weeeź wyluzuj, przecież żartuje, Lillka.- powiedział normalnym, lekko ochrypniętym tonem przekręcając głowę w jej stronę. Barkiem starał sie nie ruszać, skoro jej wygodnie niech się o niego opiera. Zaraz też objął ją ręką. Z nią tu mu cieplej.
- Nigdzie się nie wybieram.- zapewnił patrząc łagodnie na dziewczynę, w zasadzie podziwiając profil boczny jej twarzy. xD - Zresztą z kim i gdzie mi by było tak dobrze?- zagaił retorycznie szturchając blondynkę w kolano. Być może miała taki dzień. Potrzebowała normalnej, szczerej rozmowy. On odwrotnie. Po dobrej zabawie nie myślał o niczym innym jak kolejnej rozrywce, tym razem może coś zespołowego? W duecie.
- Mogę Ci obiecać, że będziesz dla mnie jedyną i będziemy ze sobą szczęśliwi nawet w nieszczęściu.- jeśli to miało pomóc pogodził pożyteczne z przyjemnym, niby powiedział to w żartach ze względu na dobór słownictwa, acz tak by dziewczyna nie miała zastrzeżeń co do autentyczności. Ujął ją w tali i dyskretnie z jej pomocą przeniósł na swoje kolana, gdzie ma zarezerwowane miejsce. Łapiąc smukłą, zimną dłoń blondynki pochylił się aby złożyć na jej policzku krótki pocałunek.Lillien - 2016-01-01, 20:48 Skąd wiesz ile trwa ciąża u słonia ?
A co do testów na ojcostwo, sama mogę zrobić. To chyba jedyna pożyteczna rzecz, której uczą nas na tych studiach, laboratoria czasem są ciekawe . Do tego dodam, że Lill nie sypia z nikim innym proszę Pana, jednym słowem jest udupiony, a raczej wrobiony w ojcostwo . A tatuś mówił, używaj gumek ! Problem w tym, że Lill nie jest w ciąży, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.
- W łóżku to się śpi mądralo.- wytknęła mu język, a co nie będzie gorsza. Przyszło jej żyć u boku wariata, to jej samej też czasami wolno być nienormalną.
Wtuliła się mocniej w jego ramię, czując jak obejmuje ją przylgnęła bardziej chłonąc rozchodzące się po jej ciele ciepło, które pojawiło się wraz z dotykiem bruneta.
Czy potrzebowała normalnej szczerej rozmowy ? Tak, trafił w dziesiątkę ! Aczkolwiek potrzebowała tylko krótkiej chwili żeby wziąć się w garść. Obecność Alexisa tłumiła wszelkie zmartwienia, gwarantowała poczucie bezpieczeństwa oraz tego, że tuż obok jest ktoś, kto nie pozwoli Cię skrzywdzić.
Powoli siadając mu na kolanach, oplotła go rękoma w pasie jeszcze mocniej się przytulając. Twarz schowała w jego szyi, zamykając jednocześnie oczy. Pieszcząc skórę swoim gorącym oddechem oddychała co raz wolniej, znajdując tutaj upragniony spokój. Cieszyła się tą krótką chwilą podczas której mogła słyszeć jego kojący głos, czuć znajomy zapach i chłonąć bliskość, której tak mocno teraz potrzebowała.
Ścisnęła mocniej dłoń podnosząc spojrzenie na twarz Alexisa, uśmiechnęła się nikle wbijając jednocześnie spojrzenie szklanych zielonych tęczówek w jego oczy. - Wiesz co teraz chcę powiedzieć …- westchnęła cicho czując jak uczucie ulgi wypełnia całe jej ciało. … prawda ?- szepnęła opierając swoje czoło o jego czoło. Nie mówiąc więcej nic ujęła twarz mężczyzny w swoje drżące dłonie, kciukiem subtelnie głaszcząc bruneta po policzku, musnęła krótko jego usta, raz i kolejny. Przechodząc w czuły i żarliwy pocałunek, pieszcząc wargi tak jakby miała to robić ostatni raz.
(ten zestaw i podpis, awww *w* <3)Alexis - 2016-01-02, 18:16 Nie wiem, ale to tyle co okres u Lill. Naukowo udowodnione. ^^
Lill nie jest w ciąży? Wiadomość dnia. Aż mi ulżyło na sercu i wgl... Testy można zrobić zawsze, istnieje 0,01% szansy, że nie potwierdzą jego udziału w tej zbrodni dla ludzkości.
- A my będziemy wyrównywać rachunki, cwaniaro.- napomknął tuż po niej właściwie nawet wcześniej niż zdążyła powiedzieć ostatnie słowo.
"Tuż obok jest ktoś, kto nie pozwoli Cię skrzywdzić," skoro sam może to zrobić po co się kimś wyręczać.
Bliskość jaka opanowała tę dwójkę sparaliżowała na moment wszystkie inne myśli bruneta niezwiązane z dziewczyną. Uwielbiał z nią spędzać takie ulotne, krótkie chwile sam na sam, kiedy tonąc w jej oczach i elektryzującym dotyku zapominał o całym teraźniejszym świecie. O czasie który niejako pomijał tylko ich. Za każdym czuł to samo a tak jakby wgl nie był do tego przyzwyczajony.
- Wiem...-szepnął coś zbyt za nonszalancko. Wpadł pewnie na coś głupiego, chciał się tym podzielić, ale blondynka zamknęła mu usta swoimi. Bez żadnych, zbędnych protestów, od razu niczym zahipnotyzowany włączył się w ten gorący pocałunek odwzajemniając kolejno każdą z namiętnych pieszczot. Nie mogąc się nią nasycić przez te wszystkie dni odkąd są razem małe prawdopodobieństwo, iż poszczęści sie właśnie teraz aczkolwiek trening czyni mistrza. Zresztą nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by go gonić. Nie o to by szybko skończyć grę, ale o to by ciągle w niej być. Takie jest życie. Taka jest miłość. Musi trwać. Nieustannie trwać...
/ Się wie Lillien - 2016-01-02, 22:18 Jak już to jego udział w tej kwestii będzie największy , trzeba dobrze rozporządzać swoim penisem. A jak w gumkach nie wygodnie to potem niech nie narzeka, że jego kobiecie przybyło nagle kilka kilogramów i to nie z powodu diety. Na chwilę obecną Lill w stanie ciężarnym nie istnieje więc bez obaw.
- Od kiedy bawimy się w księgową w łóżku ?- drocząc się z nim dalej, skubnęła zaczepnie jego dolną wargę zębami, nie odrywając wzroku od jego twarzy. Wzdychając cicho delektowała się tą krótką chwilą, która teraz była dla nich i dla nikogo innego w ich otoczeniu. Siedząc razem na ławce w parku, tuż obok lodowiska, odcięci od rzeczywistości byli ze sobą i tylko dla siebie.
- Wracamy czy pozwolisz mi się gdzieś jeszcze porwać ?- szepcząc tuż nad jego uchem, podgryzła jego płatek, jedną z dłoni powoli i ukradkiem wsuwając do kieszeni jego kurtki w poszukiwaniu kluczyków od Alexis’owego mercedesika. - Albo kupimy wino, hmm ?- to również była dobra opcja, niestety po alkoholu Lillce będzie znacznie trudniej opierać się urokowi swojego mężczyzny, który jak już zapowiedział i wyraźnie ostrzegł musi z nią „wyrównać rachunki”.Alexis - 2016-01-03, 14:23 Puszczę to mimo ..oczu. Nie skomentuje.
- Od wczoraj.- palnął z takim wczuciem się, że powinno zrobić sie dziewczynie głupio iż coś przeoczyła. Nieładnie. Bardzo.
- O nie, nie, nie- śmiejąc sie cicho pod nosem od razu odebrał z jej dłoni klucze. W niepożądanej ręce stanowiły bowiem niebywałe zagrożenie. Już jednym autem drzewa przestawiała. Jego mercedes nie może podzielić losu jej audi.
- możemy jeszcze sie gdzieś zapuścić, ale ja prowadzę.- szantaż. Nawet gdyby za niego wyszła i obchodziliby purpurowe gody czy jakie tam są i tak nie dałby jej nigdy poprowadzić swojej bryki. Za nic w świecie. Bez jego wiedzy niech sobie nią jeździ, lecz zgody na to od niego nie otrzyma. Niemcy juz tacy są. ;> Jak ja lubię wszystko zwalać na jego pochodzenie...
- Z dwojga złego wolę już to winno niż wizytę u tamtego padalca w tej jego włoskiej pizzerii.-oświadczył z nutą niepokory. Pizza w knajpie jej przyjaciela jest naprawdę smaczna aczkolwiek sam fakt, że to przyjaciel Lill budzi w Alexisie same kontrowersje.
- To chodź, nim zmienię zdanie.- nacisnął z wyraźnym przekonaniem co do tego. łapiąc dziewczynę za rękę odprowadził spokojnie do samochodu nie robiąc 'po drodze' nic nadzwyczajnego. Podziękujesz potem. Wsiedli do samochodu i pojechali.
/ztLillien - 2016-01-03, 22:35 Ahahahah to już nie wolno gadać otwarcie o penisach ?
- To chyba coś przeoczyłam.- kurde wczuł się tak bardzo, że byłaby mu skłonna uwierzyć, gdyby tylko nie była aktorką. Sorry kochanie, ale Lillka przejrzy każde kłamstwo.
- Ax, ale ja tak ładnie proszę.- zajęczała robiąc słodkie oczka, przecież mu nie skasuje tego mercedesa, a z tym bmw to nie jej wina. Ktoś zajechał jej drogę, a drzewo samo zaatakowało . - nie ufasz mi ?- doskonale wiedziała, że ten jego mercedesik to świętość. A bez jego wiedzy ? Hmmm, mówisz, że dopóki nic nie wie to jej nie zabije ? - Ale kto tu mówi o restauracji ? - dlaczego od razu założył, że chce go tam zabrać. Może miała na myśli jakieś inne miejsce ? ;> A co do przyjaciół, to skoro aż tak działają na Ax’a, to Lill powinna poważnie zastanowić się nad tym, czy powinna poznać go z Miszą. - To na początku, jedziemy po wino.- podniosła się z jego kolan, splatając palce ich dłoni razem. Podążając u boku bruneta, oboje dotarli do samochodu, odjeżdżając po chwili.
/ztHarley Davidson - 2016-02-13, 18:30 Prawdą było, że nie miał zamiaru wchodzić na lód - z ruchu wystarczało mu wchodzenie na konia. I inne, domowe sporty. Uśmiechnął się na tę przelotną myśl, opierając się o barierkę lodowiska. Od kilku minut przyglądał się mieszkańcom miasta, głównie parom. Sara chyba rozumiała jego zamiłowanie do samotnej włóczęgi - i ufała, że nic nie odpie*doli. Przynajmniej nie przeciwko niej! Był ciekaw czy faktycznie jest tego zaufania godny, sam nie znał w tym obszarze swoich możliwości...Vivianne Feron - 2016-02-13, 18:46 Pary, pary, pary. Wszędzie dookoła tylko pary! Nawet Vivianne wybrała się dziś na lodowisko w towarzystwie swojej wątpliwej koleżanki i jej chłopaka, przez co właściwie nie miała z kim porozmawiać i musiała zajmować się sama sobą. Nie narzekała jednak – jeżdżąc obok nich musiałaby się silić na rozmowę na tematy, których nie miała ochoty poruszać – jutro walentynki, czemu nie masz faceta, gdzie jest Randolph? Miała dość wiecznych pytań, które nie tylko ją nudziły, ale powoli zaczynały irytować. Zawsze miała odpowiednią odpowiedź na każde z nich, powtarzała ją jak mantrę, mając w rękawie gotową, zmyśloną historyjkę. Nie widziała powodu, dla którego miałaby się zwierzać ze swoich problemów osobie, którą niedawno poznała i – jak większość kobiet z własnego otoczenia – nie darzyła jej wielką sympatią.
Przemierzając kolejne okrążenie – w bardziej lub mniej dobrym stylu – dostrzegła znajomą postać gdzieś w okolicach wejścia na lodowisko. Zawróciła, niemalże potrącając przy tym dwójkę dzieciaków – żeby nie było wątpliwości, jadących trzymając się za dłonie – by lepiej przyjrzeć się mężczyźnie, w którym szybko rozpoznała swojego przyjaciela.. O ile jeszcze można było ich tak nazywać. Uniosła w górę kącik warg.
- Czyżby mój nastrój miał się odmienić o sto osiemdziesiąt stopni? – zagaiła, stając tuż przy mężczyźnie, plecami do niego. Oparła łokcie na barierce, na której uwiesił się brunet, a dopiero chwilę później zwróciła twarz w jego stronę, aby nie miał wątpliwości, kto właśnie zaszczycił go swoją obecnością. Od chłodu smagającego jej twarz miała lekko zaróżowiony nos i policzki, dzięki czemu wyglądała nieco łagodniej niż zwykle, choć i tak z łatwością mógł ją rozpoznać. Aż tak bardzo nie zmieniła się od ich ostatniego spotkania.Harley Davidson - 2016-02-13, 19:05 -Jeśli sobie zażyczysz takiej zmiany, to zobaczę co da się zrobić.
Puścił jej oko. Oczywiście, że ją rozpoznał! Zwrócił na nią uwagę, gdy tylko zaczęła zbliżać się do barierki - reszta raczej go omijała.
-W końcu ktoś normalny. Już myślałem, że to jakieś specjalne miejsce dla glonojadów w okresie godowym.
Uśmiechnął się kwaśno. Nie lubił tak ostentacyjnego odnoszenia się ze swoim związkiem, mimo że od dawna nie był singlem. Spotkanie z Viv było dla niego nie lada zaskoczeniem - w końcu widywali się dość rzadko, chociaż oboje mieszkali obecnie w Eastbourne. Kiedy widzieli się ostatnio? Pewnie na jakiejś imprezie... W jego życiu towarzyskim w pewnym momencie po prostu pojawiła się czarna dziura - zniknął wszystkim z oczu, i wszyscy nagle też zniknęli. Chcący czy nie - to nie miało znaczenia. I dopiero niedawno, po "odzyskaniu" Tony'ego zaczął interesować się swoimi znajomymi, z Vivianne stracił kontakt - ot, zepsuty telefon, stracone numery. A nie znał jej adresu.
-Już myślałem, że Cię w tej dziurze, nie znajdę. Kto Cię zostawił na lodzie?
Podejrzewał, że jeżdżenie na łyżwach samotnie to raczej niszowa rozrywka. Więc pewnie z kimś tu trafiła?Vivianne Feron - 2016-02-13, 19:25 - Błagam o tę zmianę – wymruczała, teatralnie przewracając przy tym oczyma tuż po tym jak zdecydowała się okręcić przodem do Harleya. Przyjrzała się uważnie jego twarzy, z radością stwierdzając, że mimo upływających lat w ogóle się nie zmienił. Nadal był tym samym, przystojnym facetem, za którym uganiało się stado dziewcząt i które skutecznie udawało mu się od siebie odpychać. W to jednak nie wnikała – lubiła słuchać plotek, ale nigdy nie pchała się z butami w czyjeś życie. No chyba, że sprawa była okropna i wymagała interwencji przyjaciółki, ale takie zdawały się nader rzadko.
- Co nie? Już mnie bierze na wymioty jak na nich wszystkich patrzę – żachnęła się, ledwo powstrzymując własne oczy przed kolejnym przekręceniem. Wzruszyła ramionami i odjechała na chwilę od mężczyzny, tylko po to by przejść przez bramkę lodowiska i stanąć obok niego, już po tej samej stronie barierki. Nawet mając na nogach łyżwy, które dodawały jej kilku centymetrów, była sporo od niego niższa, choć przebywając głównie w towarzystwie mężczyzn, zdążyła się do tego przyzwyczaić.
- Na szczęście wiedziałeś gdzie mnie szukać. W końcu jestem zimna jak lód – zaśmiała się perliście, szukając w tłumie jeżdżących odpowiedzi na kolejne pytanie Harłaka. Poszukiwania nie zajęły jednak zbyt dużo czasu, a miejsce i pozycja w jakiej zastała swych znajomych ani trochę jej nie zdziwiła. Parka właśnie połykała swoje twarze stojąc gdzieś na uboczu, aby nie przeszkadzać innym. Zdaje się, że ta „pocałunkowa sesja” miała potrwać nieco dłużej.
- Oni, żółta i zielona kurtka – odparła z niesmakiem, wskazując „koleżankę” palcem. Zdjęła czapkę ze swojej głowy, od razu starając się uporządkować naelektryzowane włosy. Było jej strasznie gorąco… najwyraźniej z nudy zaangażowała się w jeżdżenie i zdążyła się trochę zmęczyć.Harley Davidson - 2016-02-14, 16:48 Na szczęście nie był to jeszcze poziom urody, na którym pojawiają się psychofanki, które próbują zniszczyć obecny związek i zająć miejsce obecnej kobiety... Doświadczenie nauczyło go jednak umiejętnie ostudzać takie zapędy już na początku. Ciężko było by mu to przyznać na głos, ale tak naprawdę po prostu nie chciał się narażać na Legendarny Kobiecy Gniew. Najbardziej prawdopodobny przy porządnym, wkurzającym bodźcu połączonym z napięciem przedmiesiączkowym. Ponoć to katastrofa i po tym zostaje tylko naga ziemia, może trochę popiołu.
-Nieźle dziś wyglądasz.
Ale to oczywiście nie był wystarczający bodziec, by przestał się w końcu rozglądać za innymi. Na szczęście tylko podziwiał, jaki świat bywa piękny... Zaczekał aż dołączy do niego po właściwej stronie.
-Prawdziwa mroźna królowa. - parsknął krótki śmiechem- Może powinniśmy ich wszystkich z tego twojego lodowego królestwa wyrzucić? Szczerze mówiąc, zanim się pojawiłaś na widnokręgu, rozmyślałem, czy przypadkiem mały ostrzał śnieżkami nie będzie dobrą zabawą...
No cóż, mentalnie Harley również za bardzo się nie zmienił - pozostawał raczej trochę dziecinny, przeważnie niepoważny.
-Jeśli to nie jest jakoś szczególnie dobra koleżanka to możemy zacząć od nich...
Już jego umysł pracował na wzmożonych obrotach - tak dawno jej nie widział, że poczuł się wręcz w obowiązku spróbować ją jakoś zadowolić, poprawić dzień.
-Hmmm - uniósł brwi, spoglądając w górę - albo mogę wejść z Tobą na lód... Albo kawa i papieros na mój koszt.
Lodowisko otwierano co roku, więc kilka małych knajpek postanowiło się tutaj przyczaić, zapolować na zmęczonych łyżwiarzy, skusić ich ciepłym ciastem, kawą, herbatą - albo przeciwnie, czymś na ochłodę. Ot, żeby kilku przeziębić - farmaceuci też muszą swoje zarobić! W każdym razie mogli ulokować się przy stoliku, nadal na terenie lodowiska i w każdej chwili takie siedzenie przerwać i ruszyć na lód.