Anonymous - 2015-03-08, 22:08 Nagle zauważyła dziewczynę, która szła w ich stronę.
-Patrz Jaqi to chyba Twoja nowa pani.-odezwała się do psa i pogładziła go po łbie. Przeniosła wzrok na Nicol i posłała jej lekki, ciepły uśmiech.
-Witam. Marry Scott. A to jest Jaquelin.-przedstawiła się jak i psa. Wskazała najpierw na saluki, a po chwili podała dłoń na przywitanie. Saluki przekrzywiła nieco łeb na bok patrząc na Amerykankę.
Kobieta otworzyła swoją torebkę i wręczyła teczkę Nicol.
-Ma pani tutaj wszystkie ważne dokumenty.-powiedziała i wręczyła jej owe dokumenty wraz z wszelkimi wskazówkami co do karmy, jak pies się zachowuję,
-No to chyba mamy wszystko załatwione. Chyba, że ma pani jeszcze jakieś pytania?-zapytała i mogło się wydawać, że kobiecie się troszkę spieszyło i może to była racja. Była to córka właścicieli hodowli, więc chciała po zwiedzać miasto, słyszała o nim i pewnie chciała jeszcze iść do jakiegoś klubu.Nicol Illas - 2015-03-08, 23:20 Spojrzała ponownie na suczkę dając jej dłoń do powąchania ale nie robiła tego nachalnie.
-Miło was poznać, w realu jest jeszcze ładniejsza. - podniosła wzrok na dziewczynę uśmiechając się do niej. Odebrała od niej dokumenty obrzucając je tylko spojrzeniem upewniając się jedynie że wszystko jest. Ona dała kobiecie kopertę z pieniędzmi za suczkę,
-Wszystko jest już przygotowane na jej przybycie, a wszystkie informacje dostałam na maila od pani. - nie wiedziała że to ich córrks nigdy nie pytała osoby po drugiej stronie kompa jak się zwie.Anonymous - 2015-03-09, 14:28 Jaqi wyciągnęła do swojej nowej właścicieli łeb, by powąchać jej dłoń, a nawet nosem ją trącić. Przeniosła wzrok na Marry.
-Nie da się ukryć.-przyznała dziewczyna z uśmiechem.
Wzięła od dziewczyny kopertę. Wierząc jej w stu procentach, że dała odpowiednią ilość pieniędzy po prostu je schowała do torebki i zamknęła ją.
-Wierzę, że będzie u Ciebie w dobrych rękach. Mam nadzieję, że będziemy dostawać informację od pani jak się ona miewa.--odparła. Akurat dziewczyna najbardziej przywiązała się do Jaquelin ale może też dlatego, że suczka najdłużej u nich została i chciała wiedzieć jak tam u niej.-A i jestem córką właścicieli, myślałam, że przekazali, że przyjadę. Jednak widzę, że jak zwykle zapomnieli.-wzruszyła ramionami. Już się przyzwyczaiła, że jej rodzice często zapominają o takich rzeczach.
-Dobrze to wszystko mamy załatwione. Nie będę pani zabierać czasu.-powiedziała patrząc na zegarek.-Proszę i niech pani się nią dobrze opiekuję.-dodała po chwili z lekkim uśmiechem.
Podała jej smycz i ukucnęła przy suczce. Pogłaskała ją po łebku i ucałowała w nos. Jaq oczywiście nie miała pojęcia, że to pożegnanie. Dziewczyna wyciągnęła do dziewczyny zaraz w dłoń w celu pożegnania się.Nicol Illas - 2015-03-09, 22:15 Zamachała palcami dla suczki kiedy ta ją trąciła w rękę.
-Tak, mam państwa maila raz w miesiącu poślę informacje oraz zdjęcia co u niej. Być może przekazali ale nie miałam okazji wejść ostatnio na maila. - bo potem głównie kiedy i gdzie kontaktowali się telefonicznie i miała nie po drodze z kompem. Odebrała od dziewczyny smycz z suczką uśmiechając się do niej, podała jej dłoń na pożegnanie ściskając jak to robią ludzie
-Będę więc do usłyszenia. - powiedziała kobiecie, dała się jej pożegnać z suczką po czym odeszły.
z.tAnonymous - 2015-03-09, 22:31 Pożegnała się z brunetką i po prostu oddaliła się od tego miejsca.
Jaq podniosła łeb patrząc to na Nicol to na Merry, a widząc jak druga dziewczyna odchodzi zaskomlała cicho nie wiedząc za bardzo co się dzieję. Jeśli mogły to uszy przylgnęły jej bardziej do czaszki. Oblizała nieznacznie pysk, a czując lekkie ciągnięcie jej smyczy ruszyła zaraz za Nicol.
zt.Essi Daven - 2015-03-12, 16:41 Dziewczyna zauważyła nadchodzącą kobietę z psem. Odniosła wrażenie, że nieznajoma na kogoś czeka. I rzeczywiście - wkrótce w okolicy pojawiła się dziewczyna. Essi odwróciła wzrok - to nie była jej sprawa.
Westchnęła lekko, po czym podniosła się z fontanny. Rozłożyła plan miasta i ruszyła dalej. Jeśli miała zamieszkać tutaj na stałe, musiała przecież orientować się w terenie.
z.t.Shailene - 2015-03-14, 16:07 Miejsca takie jak galerie handlowe nigdy nie przyciągały jej swoim 'urokiem', o ile można to tak nazwać. Jedynymi lokalami, które brała uwagę podczas sporadycznych wizyt tam, to wszelkiej maści kafejki - preferowała te, gdzie nie gromadzą się dzikie tłumy i gdzie można w spokoju poczytać książkę czy po prostu spędzić czas. Z pewnością z ogromną chęcią wybrałaby się do takiego lokalu gdyby nie fakt, że dziś sobota - każdy z nich będzie zatłoczony, z czego większość klientów to rozpieszczone nastolatki. Z uwagi na tenże fakt postanowiła wybrać się na spacer po mieście; nie tylko zdrowiej, ale dużo przyjemniej, niż tłamsić się pośród dzikich tłumów w jakiejś kawiarni.
Nie była do końca pewna, gdzie zmierza - nawet nie wiedziała, gdzie chce dotrzeć. Szła spokojnie, tu i ówdzie zatrzymując się, by coś obejrzeć. Nie znała tego miasta za dobrze, więc usiłowała wykorzystać każdą okazję do obeznania się z nim; przydałby się ktoś, kto mieszkał tu od dłuższego czasu i zechciałby jej rozjaśnić kilka spraw. Ale dotąd poznała tylko osoby, które mieszkały tu krócej czy tez niewiele dłużej od niej.
Ku jej zadowoleniu, napotkała ciche, sympatyczne miejsce - fontannę i kilka ławeczek dookoła, niemal idealne miejsce. W sam raz na kilka chwil w samotności tudzież ciszy. Naciągnęła na dłonie rękawy trochę przydużej bluzy i usiadła wygodnie na jednej z ławek, wodząc wzrokiem po otoczeniu.Jo - 2015-03-14, 16:22 Jo przechadzał się po mieście, w wybornym humorze. Od dłuższego czasu odwiedzał jedynie kluby, budząc się nazajutrz w różnorakich miejscach. Trafił tu absolutnie przypadkowo. Spotkał po drodze swojego pijanego przyjaciela, który zataczał się po ulicy. Jo postanowił mu pomóc i doprowadził go dzielnie do domu, przed wyjściem, racząc się jego "trawą". Dom przyjaciela, znajdował się dwie przecznice od fontanny, obok której Jo się właśnie znajdował.
Obok tryskającego wodą zbiornika, nie było nikogo, prócz samotnej dziewczyny, urzędującej w tej chwili na ławce. Przywiodła mu na myśl władcę wody, ze względu na swoje położenie. Może była administratorem fontanny? Przy okazji Jo dostrzegł, że odkąd na nią spojrzał, nie znalazł czasu na oddychanie. Zrobiła na nim wrażenie. Tak, szatyn miał słabość do ładnych dziewczyn. Mówiąc "ładnych", miał na myśli "wszystkich". Kochał wszystkich ludzi, których udało mu się spotkać. Nie zastanawiał się więc długo i ruszył truchtem w stronę Shailene.
Zatrzymał się obok niej, zarzucając nogę na ławkę, na której siedziała. Udawał że się rozciągał, wydając z siebie różne "ufff" i "puff". Dłonią dosięgnął jedynie do piszczeli. Uznał to, za świadectwo swojego wybornego wysportowania.
Usiadł na ławce Shailene, nachalnie się w nią wpatrując. Ponownie zapomniał o oddychaniu, na wydechu łapiąc gwałtownym ruchem dłoń dziewczyny. Uwierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia. Patrzył jej w oczy, obarczając ją niewymuszonym, rozkochanym wzrokiem. Położył się na podłodze, głowę mając przy stopach kobiety. Wyglądał jak rozłożony jezus, na ziemi. Kłaniam się, przed Twoją wspaniałością.Shailene - 2015-03-14, 16:33 Siedziała sobie cicho na ławce, starając się nie zwracać na siebie niczyjej uwagi i tylko wodziła wzrokiem po okolicy. Zatrzymała go na chwilę na mężczyźnie, nie zwróciła na niego uwagi, dopóki ten nie znalazł się u jej boku. Była rozbawiona, ale nie dawała po sobie tego poznać - z trochę skołowaną miną obserwowała jego poczynania.
Wszystko byłoby okej, gdyby nie zaczął jej wyznawać miłości. Na jej twarzy wymalowało się gromkie, porządne 'WTF' i takim właśnie spojrzeniem lustrowała nieznajomego. Słysząc jego słowa parsknęła krótko śmiechem i cofnęła dłoń, odnosząc wrażenie, że albo jest pijany, albo założył się o coś z kolegą, albo gdzieś znajduje się ukryta kamera.
- Eeee, okay. Miło mi to słyszeć, ale klub nocny jest tam. Znajdziesz tam ładniejsze laski. - rzuciła w ramach reakcji na tą jego 'miłość od pierwszego wejrzenia' i wykonała zamaszysty ruch ręką w kierunku wschodniej części miasta. Nie ogarniała ciut zachowania faceta, toteż z wewnętrznym rozbawieniem i dezorientacją obserwowała, jak kładzie się na ziemi. Podkurczyła pod siebie nogi i postawiła je na ławce, nie znając zamiarów mężczyzny. - Piłeś coś? Jarałeś? Założyłeś się?
Póki co nie raczyła się mu przedstawić, bo niby czemu miałaby to robić, hm? Fakt, że przed chwilą wyznał jej miłość o niczym nie świadczył. Albo i świadczył - o wyciąganiu przez niego pochopnych wniosków. Może brakowało jej trochę poczucia humoru, ale to tylko ze względu na to, że w przeciągu ostatnich tygodni nie miała nawet okazji do śmiechu.Jo - 2015-03-14, 16:42 Jesteś wspanialsza niż wszystkie inne kobiety w tym mieście! Podniósł się szybko z podłogi, przenosząc się w klęk. Splótł swoje dłonie i umieścił je na oczach. Tak bardzo chciałbym Cię podziwiać, ale wiem, że nie jestem godzien ! Przez szpary pomiędzy palcami, widział ją jak przez kraty w więzieniu. Tak, dla swojej nowej księżniczki, byłby gotów pójść do więzienia.
Na jej kolejne słowa, Jo aż usiadł z wrażenia na tej samej ławce, co dziewczyna. Tylko Tobą chcę się jarać przez resztę życia. Rzekł, spoglądając prosto w dziewczęce oczy. Obdarzył ją promiennym, niesamowicie szerokim uśmiechem i poszedł do fontanny. Nagle przyszło mu do głowy, że są w lesie, a rządzi nim siedząca obok, młoda kobieta. Księżniczko, czy rządzisz tą fontanną ? Ukłonił się teatralnie, patrząc jej prosto w oczy. Wiedział że nie przystoi mu, tak nachalne spoglądanie w swoją Panią, ale nie mógł się powstrzymać. W oczekiwaniu na odpowiedź, zaczął się martwić. Przepraszam, nie powinienem pytać, to przecież oczywiste. Zerwał kępę suchej trawy i w biegu uklęknął przed nią, mierząc zmarłymi roślinkami w jej stronę. Czy mi wybaczysz?Shailene - 2015-03-14, 16:50 Westchnęła głęboko i obserwowała mężczyznę. Sztywniara. Jego słowa w pewnym momencie przestały ją bawić. Wstała i podeszła do niego, poklepała po plecach i wskazała dłonią jakiś dowolny kierunek.
- Choć, odprowadzę Cię do domu. Chyba trochę Ci gorzej. - mruknęła, chcąc mu jasno dać do zrozumienia, że jego zachowanie jej nie śmieszy. Wydawało jej się że to wszystko to tylko przedstawienie, które winno być zabawne, ale najwyraźniej nie było. Stanęła tuż przed nim, spoglądając mu zobojętniałym spojrzeniem. - Słuchaj, gościu. Nie znam Cię, więc bądź tak miły i się odczep. Nie wiem kim jesteś i czego ode mnie chcesz, wyglądasz, jakbyś coś brał. I albo się tym podzielisz, albo możesz sobie już iść.
Hasło dzielenia się rzuciła tylko dla pozoru, tak na prawdę nigdy niczego nie brała ani nie paliła. Ba, sam alkohol miała w ustach może z cztery razy. Omiotła go znudzonym spojrzeniem i czekała na reakcję, wypuszczając powietrze ze świstem i irytacją.Jo - 2015-03-14, 17:01 Nie spuszczając z twarzy uśmiechu, Jo ponownie obdarzył dziewczynę urokliwym spojrzeniem. Jestem trzeźwy, mam dwadzieścia pięć lat, na imię mi Jo, jestem w Tobie zakochany. Rozejrzał się, próbując ustalić swoje dokładne położenie. Nie mogę się od Ciebie odczepić, boję się że Cię zgubię. Poruszył brwiami, jego mina wyrażała wyłącznie troskę. Nic dziś nie brałem, ale możemy to razem zmienić. Nie dostrzegł w tym tekście żadnych podtekstów. Po chwili, w której mózg Dżołiego się resetował, chłopak odezwał się ponownie. Podzielę się z Tobą wszystkim, Księżniczko. Nie dostrzegał w swoim zachowaniu niczego nienaturalnego, czy dziwnego. Zawsze taki był. To ludzie z wiekiem stawali się coraz bardziej uprzedzeni. Rzucił jej pytające spojrzenie.
Zechce Pani uraczyć się ze mną, jedną z niesamowitych używek? Skłonił się przy tym lekko, nieśmiało spoglądając w twarz Księżniczko. Czy zechciałabyś spędzić dziś ze mną, trochę czasu?Shailene - 2015-03-14, 18:12 Znów wypuściła z siebie powietrze, tym razem nie z irytacją, ale wyraźnym zainteresowanie. Wyglądało na to, że spotkała człowieka, który najwidoczniej odrzucał gdzieś swoje problemy i żył na totalnym 'spontanie'. Jego zachowanie było nader naturalne, i choć początkowo wyglądało sztucznie, teraz było nader przekonujące. Uświadomiła sobie, jak ciekawe musi być życie, jaki prowadzi chłopak, więc posłała mu krótki uśmiech i zatrzymała na nim wzrok.
- Księżniczko jest zbyt wyniosłe. Mów mi Shai. - i to powiedziawszy znów się uśmiechnęła. Jo dał jej pierwszą od dłuższego czasu okazję do niewymuszonego, szczerego uśmiechu. W sumie nie wiedziała, co było takiego czarującego w tym mężczyźnie; może fakt, że był inny, nietuzinkowy? Dużo ryzykowała dając się zaciągnąć gdzieś z dużo starszym od siebie facetem, ale postanowiła zaryzykować. - Skoro nalegasz, Księciu. - zwróciła się do niego, a z jej twarzy nie znikał uśmiech.
Odgarnęła z twarzy kosmyk włosów i spojrzała na niego pytająco, wyczekując ewentualnych instrukcji. Podejrzewała, że udadzą się do jego domu, choć na razie na nic nie wskazywała, zawieszając na nim swoje spojrzenie.Jo - 2015-03-14, 18:28 Pierwsze słowa dziewczyny, wprawiły bruneta w totalne osłupienie. Z każdą chwilą jesteś coraz wspanialsza ! Mógłby zrezygnować z tych tekstów, ale po co ? Kobiety uwielbiają być doceniane, bez względu na to, czy doceniane być powinny. Zostanę jednak przy Księżniczce. Choć nie słyszałem o wspanialszym imieniu, niż "Shai". Jo nie wiedział, że to zdrobnienie. Był pewny, że jej imię brzmi tak w całości.
Z jego twarzy, nawet na krótką sekundę, nie zszedł uśmiech. Był wszechobecnych, wszech mocny, był WSZECH. Przez moment chłopak stał bez ruchu, przyglądając się jedynie swojej Księżniczce. Przeniósł wzrok na fontannę. Nie pytając o nic, wziął dziewczynę na ręce i wszedł do zbiornika z wodą, z którego tryskała woda, lecąc prosto na nich. Postawił Shai na własne nogi, popatrzył na nią z rozradowanym, niemalże dziecięcym uśmiechem i zaczął się śmiać. Wyciągnął z kieszeni pakiet z mandraxami. Wyjął z niego dwie tabletki i zapakował sobie do buzi. Trzecią, zaproponował dla Shai. [i]Pójdziesz ze mną, do trzeciego świata? Sam nie wiedział dlaczego wszedł z nią do fontanny. Najprawdopodobniej stwierdził, że to niesamowicie romantyczne i pasuje do uprzednio wypowiedzianego tekstu. Docelowo miał zamiar iść w śmieszniejsze miejsce, do którego uwielbiał chodzić z kobietami. CDN..Shailene - 2015-03-14, 21:58 Hej, w sumie co powstrzymywało ją od zachowywania się w taki sam sposób, w jaki zachowywał się Jo? W głębi siebie zdecydowała się na spontan i usiłowała powstrzymać swoją naturę Sztywniaczki w momencie, w którym Książę porwał ją na ręce i zaniósł do... fontanny. Uniosła niepewnie kąciki ust, bo wcześniej prezentowany uśmiech na moment ustąpił ponownie miejscu 'WTF'. Ostatecznie stanęła w wodzie po kostki i chłodzona przez tryskającą na boki wodę wpatrywała się w nowego znajomego. Miała mieszane odczucia co do niego, nie wierzyła w miłość od pierwszego wejrzenia, choć nietuzinkowy sposób bycia dwudziestopięcio latka wyraźnie jej imponował. Posłała niepewne spojrzenie w kierunku oferowanej tabletki. Zrobić to czy nie?
- Okay. - rzuciła krótko wzruszając ramionami i nim Jo zdążył zareagować, tabletka znalazła się już w jej ustach. 'Shai, co ty robisz!?' krzyczał jakiś głos, ale nie reagowała na niego. Przestała być sobą w jego obecności. Albo nie, zaczęła być sobą, usuwając wcześniejszą zasłonę obojętności i sztywniactwa.