To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Kryty lonżownik

Aaren Wayford - 2020-01-09, 20:54

Udawała, że nic nie wie o żadnej manipulacji, gdy patrzył na nią podejrzliwie i ostatecznie stwierdził, że go oszukuje. - Kochanie, mówię prawdę i dobrze o tym wiesz.- Odpowiedziała tej swojej małej cwanej bestyjce i spojrzała na te jego nóżki. W jej oczach i tak rósł błyskawicznie, a mogąc oglądać go na co dzień cieszyła się, że jest świadkiem tego jak Will prawidłowo dorasta i rozwija się wraz z wiekiem. <3
- Nie, od podlewania nie urosną.- Rozwiała jego podejrzenia i pogłaskała go delikatnie po jednej z nóg, w ten sposób sprawdzając też czy nie jest mu przypadkiem zimno. Widząc jak przytula się do Sleepa uśmiechnęła się szeroko i ukradkiem zrobiła mu zdjęcie, mając zamiar pokazać je później Tonemu i paru innym osobom.
- Hmm, ja nie bardzo mam jak wsiąść więc chyba to nie wyjdzie. - Stwierdziła na głos rozglądając się po lonżowniku. - Możemy też dać już dzisiaj Sleepowi spokój i pozwolić mu pobiegać luzem, co ty na to? - Zapytała proponując mu alternatywę galopu, która była równie kusząca co sam galop.

William Wayford - 2020-01-09, 21:30

- Skąd wiesz? - Uparcie kontynuował temat podlewania nóżek, w dalszym ciągu nie zamierzając przyjąć do wiadomości, że wystarczy grzecznie jeść. - Zapytam dziadka, on na pewno wie - stwierdził po chwili, dochodząc do wniosku, że ktoś w wieku Gerarda musi wiedzieć absolutnie wszystko. Cioci Laurze niestety w tej kwestii nie ufał, bo ona go pewnie najbardziej męczyła jedzeniem. :lol2:
- Dobrze - zgodził się po chwili zastanowienia, nie mając aż takiego ciśnienia na dalszą jazdę. Co innego jakby Aaren też wsiadła, ale sam już dłużej nie chciał, więc za chwilę wyciągnął ręce do mamy, żeby go zdjęła. Przy okazji przytulił ją mocno. <3

Aaren Wayford - 2020-01-09, 21:45

- Wiem, zobacz jakie mam długie nogi.- Przyznała zgodnie z prawdą podkreślając długość swoich nóg delikatnym gestem ręki, którą powiodła po smukłym udzie.
- Dobrze, zapytasz go jak tylko wpadniesz do dziadka w odwiedziny.- Przytaknęła Willowi będąc spokojna o to, że Gerard również pójdzie jej tokiem rozumowania i rozwieje wątpliwości małego niedowiarka.
- Chodź tu do mnie kowboju.- Zażartowała i wzięła Willa na ręce, ale nie spodziewała się tego, że zechce ją przytulić. W reakcji na ten gest szeroko się uśmiechnęła i mocniej przytuliła do siebie syna. <3 Nie chciała go jednak zarazić, dlatego za chwilę odstawiła go na ziemię i sama zbliżyła się do Sleepa.
- Will, stań na środku.- Poprosiła i zdjęła z ogiera derkę, za chwilę odpinając również lonżę aby móc puścić ogiera luzem. Zachęcając go do ruchu zacmokała głośno, dając mu wreszcie możliwość pozbycia się nadmiaru energii. W trakcie, gdy Sleep wesoło sobie biegał Aaren wróciła wraz z derką do Willa, przy którym stanęła obserwując pełnego ekspresji i wdzięki konia.

William Wayford - 2020-01-09, 22:14

- Ale ty nie jesz do końca. Tata je za ciebie - wytknął mamie, po raz kolejny udowadniając, że nic się przed nim nie ukryje. Był małym spryciarzem, który miał swoje sztuczki. ;>
Odwzajemnił uśmiech, po czym stanął posłusznie na środku i poczekał, aż mama do niego dołaczy. Wtedy też złapał ją za rękę i oniemiały z podziwu przyglądał się Sleepwalkerowi, jak ten biega dookoła, w niczym już nie przypominając tego statecznego konia sprzed chwili. Jedynym, co był w stanie powiedzieć, było powtarzające się "wooow" i inne wyrażające niezmierzony podziw, ale też respekt do tak silnego zwierzęcia. Choć po chwili i tak zapewne miał znowu do niego ufnie podejść i się przytulić jak do dużego misia. <3

Sleepwalker - 2020-01-09, 22:29

Wreszcie udało im się wykonać pełne okrążenie w kłusie, po którym ogier ponownie zatrzymał się na polecenie. Opuścił lekko łeb i wyciągnął nos do przodu, po czym spojrzał uważnie na Aaren i zrobił wręcz zmieszaną minę, gdy poczuł, jak mały człowiek nagle się przytula do jego karku. Zmrużył oczy pod wpływem głaskania, po czym wetknął nos w dłoń kobiety, w której znajdowała się kostka cukru. Nie był na niego łasy, więc przez chwilę tylko wąchał cukier, by wreszcie po namyśle i trochę z grzeczności wziąć go.
Ku swojemu zdziwieniu wkrótce został rozebrany i odpięty z lonży, w reakcji na co jego spojrzenie od razu się ożywiło. Odgoniony cmokaniem od razu rzucił się biegiem, wchodząc w galop, w którym efektownie wywalił z zadu. Niestety ciężko było mu się rozpędzić na kole, więc nie powtórzył tego wybryku i ograniczył się do galopu. Nie był jednak fanem biegania w kółko, więc po chwili gwałtownie zaparkował, zwracając się zadem do ludzi i schylił się do samej ziemi, w którą zaczął dmuchać i rozkopywać ją kopytem. Cały czas przy tym nasłuchiwał, gotów zerwać się biegiem na najlżejszy szmer. Widocznie kogoś tu bardzo nosiło, jak nie jego. :lol:

Aaren Wayford - 2020-01-09, 22:39

- Bo nie zawsze dam radę, ty też często nie kończysz jedzenia cwaniaku.- Przypomniała mu o tym i połaskotała tego swojego mądralę, który był niezwykle inteligentny jak na swój wiek. Może wyrośnie mały geniusz? :lol2:
Trzymając Willa za rękę obserwowała z wcale nie mniejszym podziwem, akrobacje w wykonaniu Sleepa, który mógł swobodnie się wybiegać i wybrykać, jeśli miał na to ochotę. Aaren dodatkowo go zachęcała do ruchu, chcąc, aby nieco się zmachał tuż przed przejściem do wykonywania pojedynczych sztuczek, na których chciała zakończyć dzisiejszy „trening”.
- Piękny jest, prawda?- Zapytała i kucnęła przy Willu chcąc mieć go blisko przy sobie. Miała wtedy pewność, że jest bezpieczny i nic mu nie grozi. <3
- Chyba trochę się zmęczył, spróbuję go położyć, ale musisz tu poczekać. Zawołam cię, okej?- Zaproponowała i podeszła do Sleepa, gdy ten wreszcie przestał reagować na najmniejszy szmer i zdyszany zaczął tropić niosąc łeb nisko.
Biorąc ze sobą lonżę podpięła ją z powrotem i przy pomocy bata, po który sięgnęła spróbowała położyć ogiera na ziemi, końcówką dotykając jego nóg, a także ziemi pod nim. Jeśli ogier się położył to Aaren usiadła przy nim i pogłaskała go po głowie za chwilę zachęcając Willa rękę aby podszedł do nich.
- Kochany ten nasz Sleep, co?- Zapytała chłopca jednocześnie pozwalając mu głaskać i przytulać się do konia bez ograniczeń.

William Wayford - 2020-01-09, 23:14

- Ale wczoraj zjadłem wszystko - rzucił na swoje usprawiedliwienie, po czym aż się zgiął w pół i zachichotał, gdy mama zaczęła go łaskotać. Zawsze też twierdził, że zjada wszystko będąc u dziadka i Lorien, ale że tam zwykle trafiał na pizzę, to może faktycznie nie było problemu... :lol2:
- Najpiękniejszy! - Zawołał z entuzjazmem, nie nudząc się widokiem szalejącego konia. Ciekawe, czy miało mu to zostać już na zawsze, czy jednak z wiekiem straci zainteresowanie końmi na rzecz innych rozrywek... Na przykład dziewczyn, jak tata. :lol:
Kiwnął głową, zgadzając się, by mama sama podeszła do konia i cierpliwie poczekał, aż go położy. To było dla niego wprost nie do pojęcia, jak można położyć tak wielkie zwierzę i pewnie opowiadał o tym wszystkim na około. Ciągle prosił mame, by też go nauczyła, ale na to niestety musiał jeszcze chyba poczekać...
Zachęcony do podejścia znowu się zapomniał i podbiegł do Sleepa i Aaren, co znowu nie skończyło się dobrze. Potknął się jak ta sierotka o nogę leżącego konia i znowu o mało nie zaliczyłby gleby, gdyby nie to, że zdążył się oprzeć o konia. Pewnie wszyscy mieli już śmierć w oczach, ale - jak to ze Sleepem - nie wydarzyło się nic złego, na co chłopiec zareagował uśmiechem i przytulił się do jego szyi. <3

Sleepwalker - 2020-01-09, 23:29

Wyraźnie się popisywał, bo ilekroć Aaren prowokowała go do ruchu, pokazywał się w nim wręcz zjawiskowo. Był synonimem piękna i siły, które były widoczne przede wszystkim w kłusie, kiedy to poruszał się z wysoką akcją nóg, prężąc mięśnie i cały czas obserwując ludzi błyszczącymi ślepiami.
W końcu jednak spuścił z siebie nadmiar energii i już spokojnie zaczął niuchać ziemię, nie wykazując jednak chęci do wytarzania się. Jak się okazało, wyręczyła go w tym Aaren, która postanowiła go położyć na własną rękę. Na niektóre sztuczki, jak dębowanie czy kładzenie się, reagował umiarkowanym entuzjazmem, bo zdecydowanie nie były zbyt naturalne. Mimo to nigdy nie protestował i dzisiaj nie było inaczej, gdy pierw lekko skulił uszy, a potem pierw ugiął przednie nogi, a potem uwalił się na ziemi także resztą cielska. Od razu też zmienił mimikę, znowu stawiając uszy i łagodnie patrząc na Aaren i Willa. To, że nie tryskał entuzjazmem, mimo wszystko nie oznaczało, że nie lubił tego robić. Cenił sobie jakąkolwiek pracę z człowiekiem, więc chętnie wykonywał wszelkie zachcianki Aaren, choć zapewne były dyktowane chęciami Willa.
Leżał sobie spokojnie, aż nagle mały człowiek zaczął biec. Ogier zdążył jedynie skierować na niego ucho, gdy młody nagle wyrżnął się o nogę karego i wylądował na nim, sprawiając, że Sleep cały wręcz zesztywniał. Odruchowo wystawił przednią nogę, żeby się podnieść, ale powstrzymał się przed tym i ze skulonymi uszami opornie przeżuł powietrze w pysku. Po sekundzie głośno odetchnął, a pysk znowu mu złagodniał, kiedy obejrzał się na tego brzdąca, obecnie uwieszonego jego szyi. Powinien dostać jakiś medal za cierpliwość... :lol:

Aaren Wayford - 2020-01-10, 23:13

- Wiem, widziałam.- Odpowiedziała i przytuliła go do siebie po tym jak skończyła go łaskotać. Na sam koniec poprosiła o buziaka w policzek, wskazując na niego palcem. A co do obiadów u dziadka, to miał szczęście, że mama o niczym nie wiedziała. :lol2:
- A wiesz, że tata mi go kupił w prezencie jak jeszcze ciebie nie było na świecie?- Zapytała będąc ciekawa czy Tony już mu o tym wspominał, czy jednak nie pochwalił się tym jaki prezent sprawił swojej żonie. <3
Mogła mieć tylko nadzieję, że wraz z wiekiem i dojrzewaniem nie zrezygnuje z jeździectwa, które starała się w nim zaszczepić o najmłodszych lat. Niemniej nie chciała też na siłę go do tego zmuszać, dając mu wolny wybór co do tego, co będzie chciał robić w życiu.
Gdy udało jej się położyć konia poczekała aż Will do niej dołączy, ale widząc jak w pewnej chwili potyka się i upada na ogiera, zamarła na krótką chwilę. Serce podskoczyło jej do gardła, ale Sleep jak zwykle spisał się na medal i nie zareagował w żaden sposób na sierotkę Willa. <3
- A mówiłam ci, że nie wolno biegać. Sleep mógł się przestraszyć, wiesz?- Upomniała go, ale za moment pozwoliła mu się przytulić do ogiera, sama również robiąc to samo. Czule pogłaskała karego po szyi, drapiąc ją wzdłuż grzebienia zaplecionej grzywy, tam gdzie lubił najbardziej. Poświęciła chwilę też jemu wiedząc, że każdy czasem potrzebuje odrobiny miłości i czułości. <3
- Chyba będziemy się już zbierać, co?- Zapytała po tym jak zaprzestała pieszczot. Czuła jak zaczyna jej się robić zimno, a nie chciała, aby zarówno Sleep jak i Will się przeziębili dlatego podjęła decyzję o powrocie do stajni.

William Wayford - 2020-01-12, 01:07

Oczywiście dał mamie buziaka bez wahania. <3 Był jeszcze mały i uwielbiał się przytulać i rozdawać rodzicom buziaki, ale prawdopodobnie już niebawem miało się to zmienić. Dzieci tak szybko dorastają...
- Ale jak to? Znalazłaś Sleepa pod choinką? - Zapytał, patrząc na mamę z zaciekawieniem i niedowierzaniem jednocześnie. Nie mieściło mu się w głowie jak można spakować konia do pudełka czy torebki.
Jego też przez chwilę obleciał strach, ale bardziej spowodowany utratą równowagi niż tym, że koń mógł mu coś zrobić. - Sleep się niczego nie boi - odpowiedział mamie, ufnie przytulając się do szyi ogiera, na którym niemal się położył, traktując go jak dużą przytulankę. Uwielbiał gdy kary leżał na ziemi, bo wtedy mógł go wszędzie dosięgnąć.
- A przyjedziemy jeszcze w tym tygodniu? - Zapytał, właściwie niezależnie od odpowiedzi zgadzając się wrócić do domu. Odsunął się więc od konia, by ten mógł wstać, a następnie opuścił z mamą i Sleepem lonżownik i stajnię. zt

Aaren Wayford - 2020-01-12, 01:30

Uśmiechnęła się w reakcji na buziaka, chociaż ten Wayford nie marudził i dawał je z miłością. Dopóki był małym przylepą i kochał wszystkich miłością wielką, to Aaren wykorzystywała te momenty. <3
- Nie, tata przywiózł mnie do stajni i zasłonił mi oczy jak weszliśmy do stajni. A jak je już odsłonił to zobaczyłam Sleepwalkera stojącego na korytarzu z czerwoną kokardka.- Opowiedziała krótko jak to wszystko wyglądało, nadal nie mogąc uwierzyć w to, że ten cudowny koń trafił w jej ręce.
- Nawet jak się niczego nie boi to i tak musisz uważać. To cały czas jest zwierzę i nigdy nie możemy być pewni tego, co zrobi w danej chwili.- Przypomniała mu jednocześnie zwracając uwagę na to, że ryzyko było i nie znikało pomimo ogromnego spokoju jakim emanował ogier.
- Zobaczymy, najwyżej przyjedziesz z tatą. Okej?- Zaproponowała sama nie chcąc nic Willowi obiecywać ze względu na złe samopoczucie.
Gdy chłopiec się odsunął Aaren zachęciła ogiera do podniesienia się i wtedy okryła go derką. Zabierając ze sobą cały sprzęt i Willa, zamknęła lonżownik i razem ze Sleepem oraz synem opuściła to miejsce udając się do stajni.
/zt

Sleepwalker - 2020-01-12, 16:52

Szybko zapomniał o tej nerwowej atmosferze i chociaż dziecko wręcz leżące na nim również nie było niczym naturalnym, to Sleepwalker zdołał się rozluźnić. Przez dłuższą chwilę trzymał łeb w górze, dając się głaskać Aaren, lecz w końcu uznał, że to jednak zbyt męczące i z cichym westchnieniem położył się zupełnie płasko.
Ten relaks nie potrwał jednak długo, bo już po paru minutach zaczęli się zbierać do wyjścia. Gdy ludzie zwrócili mu przestrzeń, od razu podniósł łeb, a chwilę potem dźwignął do góry całe cielsko i otrzepał się z piachu.
Okryty derką, wrócił z Aaren i Willem do stajni. zt

Mia - 2020-02-12, 18:47

Na całe szczęście lonżownik okazał się być wolny, więc Mia nie musiała kombinować z szukaniem miejsca do przeprowadzenia treningu z Decembristem. Po wejściu do budynku zamknęła dokładnie za sobą drzwi, a następnie oprowadziła go krótko po hali, która nie powinna być mu obca, jeśli spędził tyle miesięcy w Orchardzie. Skrycie liczyła, że po przedwczorajszym terenie Decembrist nie będzie wymyślał już od pierwszych minut lonżowania, ale ostatecznie nie miała na to żadnego wpływu.
W końcu zaczęła rozwijać lonżę i cofać się na środek lonżownika, prosząc go o ruszenie stępem po kole. W pierwszej kolejności używała do tego głosu, a jeśli on nie przynosił skutków, to posuwała się do użycia bata i cmokania. Na razie nie wymagała od niego wiele, co najwyżej poruszania się po śladzie w stępie, ale była też przygotowana na próby dania upustu swoim emocjom i energii poprzez ewentualne baranki czy inne sposoby brykania.

Decembrist - 2020-02-12, 22:30

Przyprowadzenie go tutaj było trudne, ale na szczęście z daleka od innych koni jak zwykle zaczął się wyciszać. Szukał okazji do obwąchania otoczenia, najpierw przystając na chwilę i unosząc górną wargę, by na prośbę Mii ruszyć u jej boku spokojnym, elastycznym krokiem. Zadziwiające jak potrafił się zmienić pod wpływem hormonów i instynktów dominujących, które na szczęście rzadko odzywały się w obecności człowieka. Poświadczyć o tym mogła w pełni zrelaksowana postawa, w której na pierwszy rzut oka nie dało się dostrzec żadnych spięć. Naturalnie takowe nie były wcale rzadkością na początku jazdy, dlatego wymagał solidnej rozgrzewki, ale... nie pozwolił sobie na to. Kiedy tylko wypuściła lonżę i poprosiła go o ruch naprzód, od razu ruszył aktywnym kłusem mocno wyciągając nogi.
Mia - 2020-02-14, 22:27

Gdy Decembrist nieoczekiwanie ruszył kłusem, Mia zaraz zaczęła go cucić i spowolnić do stępa. Naturalnie w pierwszym odruchu użyła do tego głosu, spokojnym i lekko przeciągniętym tonem wyrażając swoją prośbę, a także swoją mową ciała oczekując spowolnienia. Przesunęła się lekko w kierunku jego głowy i łopatki, w razie potrzeby pomagając sobie również batem. Jeżeli tylko ogier poddał się jej woli, pochwaliła go entuzjastycznie i utrzymała w stępie przez kilka kolejnych minut. Okrąg, po którym poruszał się ogier, był dość duży, ale z czasem Mia zaczęła bardziej regulować długość lonży, motywując go do wejścia w mniejsze lub większe wygięcie. Zdecydowała się na lonżowanie na dzisiejszy trening przede wszystkim dlatego, że chciała przyjrzeć się chodom ogiera w nieco lepszej osłonie niż podczas ich ostatniego terenu.
Po upływie około siedmiu minut zatrzymała go i zwijając lonżę, zaczęła do niego podchodzić celem zmiany kierunku. Dzierżony dotychczas bat trzymała pod ramieniem, końcówkę z linką kierując tyłem do konia, aby zwyczajnie go nie stresować. Kiedy przepięła lonżę, wróciła na środek i poprosiła znowu o stęp, mając na uwadze ewentualne próby zakłusowania, które starała się tłumić w zarodku.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group