To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Duża hala

Julia - 2015-09-09, 19:06

Po dwóch luźniejszych okrążeniach, Julia przeszła do bardziej konkretnych ćwiczeń. Rozpoczęła od przekątnych i niezobowiązujących wężyków, ale wkrótce przeszła do bardziej skomplikowanych kombinacji wolt, serpentyn i okręgów, niekiedy przeplatanych ósemkami. Aby urozmaicić trening, niekiedy prosiła o przejście z powrotem do stępa, pilnując, aby przejście było miękkie i ładne. Po kilku krokach niższego chodu, ponownie para wracała do kłusowania.
Pamiętając wczorajsze, drobne problemy z przejściami z pominięciem jednego z chodów, Julia poprosiła ogiera o zatrzymanie z kłusa. Jeśli się udało, poprosiła również o zakłusowanie bezpośrednio ze stania, a jeśli i to ćwiczenie się powiodło, koń został poklepany po szyi.

Imagine - 2015-09-09, 19:08

Zarówno przejścia, jak i figury nie sprawiały fryzyjczykowi większych problemów. Był obeznany w sztuce dresażu i wiedział, jakich ćwiczeń może się po Julii spodziewać. Zarówno przekątne, jak i różnorodne okręgi były równie uważnie przez konia wykonywane, sam z siebie starał się wykonać je ładnie, a wraz ze wskazówkami amazonki, najprawdopodobniej wszystko wychodziło bardzo dobrze.
Podczas przejścia do zatrzymania z kłusa, ogier parsknął. Udało mu się wykonać to, czego dziewczyna od niego oczekiwała, zarówno w kwestii zatrzymania jak i ruszenia, więc po otrzymaniu nagrody w formie poklepania po szyi, zastrzygł uchem i ruszył dalej wedle jej poleceń.

Julia - 2015-09-09, 19:14

Poprowadziła ogiera pod ścianę, gdzie po wjechaniu na dłuższą z nich, poprosiła o wykonanie żucia z ręki. Chciała sprawdzić, czy i tym razem początkowo będzie się jej opierał, czy też zejdzie do wędzidła od razu. Pulsacyjnym ruchem poinformowała go o swoich zamiarach, a później stopniowo popuściła wodzy. Po chwili ponownie ją zebrała i w narożniku poprosiła o wjazd na przekątną. O ile fryzyjczyk zrobił to, o co go prosiła, w kwestii żucia z ręki, nagrodziła go ciepłym słowem i poklepaniem po szyi. Jeśli nie - pochwały nie było.
Po zjeździe z przekątnej, w narożniku, poprosiła o zagalopowanie, pilnując wyjścia z właściwej nogi. Wpierw przejechała galopem jedno okrążenie dookoła hali, pilnując tempa pośredniego u konia.

Windsor - 2015-09-09, 19:16

Jazda pod okiem trenera zdecydowanie wyszłaby im na dobre. Siwek niby poprawnie reagował na pomoce Mii i zdawał się chodzić pod nią bardzo dobrze, ale rzeczywistość mogła się okazać zgoła inna. Osoba, która spojrzałaby na to z boku, mogłaby dostrzec coś, co było niezauważalne dla Mii. Zmienić choćby jedną rzecz, która odniosłaby wspaniały skutek na całokształt ich pracy. Zainspirować do dalszego rozwoju.
Jeżeli chodzi o jej zostawanie w tyle w trakcie pokonywania szeregu, nieznacznie mu to przeszkadzało - głównie dlatego, że w ten sposób zaburzała jego równowagę i zapewne nieumyślnie podszarpywała za pysk, co jednak znosił cierpliwie, radząc sobie nie najgorzej. Mniej spokojny koń zapewne szybko pokazałby dziewczynie, co o tym myśli, ale przy siwym mogła czuć się bezpiecznie.
Po pokonaniu szeregu po raz trzeci przeszedł do stępa, w którym wyciągnął i wyprostował szyję, gdy tylko zostało mu to umożliwione. Parsknął głośno i przeciągle, dopiero teraz odczuwając lekkie zmęczenie. Mimo to wciąż energicznie maszerował, będąc gotowym na to, aby sprostać kolejnym zadaniom. Szybko się regenerował - ta chwila stępa pozwoliła mu na wyrównanie i uspokojenie oddechu, czego już potrzebował. Mógł więc dalej pracować.
Odpowiedział na łydkę do kłusa, momentalnie przechodząc do wspomnianego chodu, by po chwili przejść w galop. Do momentu, w którym znaleźli się na wprost szeregu, galopował w niskim ustawieniu, stawiając okrągłe, równe kroki. Będąc już naprzeciw, uniósł wyżej łeb aby przyjrzeć się uważnie przeszkodzie i zarazem odciążyć przód. Nie sprawiał Mii problemów w trakcie najazdu - nie miał skłonności do wyrywania się bądź odmawiania, co zapewne było także ułatwieniem dla dziewczyny. W wymierzonym miejscu odbił się prężnie od ziemi, swobodnie wychodząc w górę i jednocześnie składając przednie kończyny. Pokonując stacjonatę, wyciągnął wyraźnie szyję, aby uniknąć choćby najmniejszego zakłócenia równowagi przy lądowaniu; jeżeli już o nim mowa, wylądował pewnie i miękko, zaraz odbijając się do oksera. Był wyższy, ale jego wysokość wciąż nie była porywająca, dlatego pokonał przeszkodę na czysto. W locie rozciągnął się nieco, pracując mięśniami szyi oraz grzbietu, przednie nogi utrzymując w starannym zgięciu oraz otwierając się zadem przy lądowaniu. Tutaj jednak wydarzyła się drobna niespodzianka; wałach zamiast bezpiecznie wylądować, potknął się o wyżłobienie, które powstało od jego własnych kopyt po wcześniejszej serii skoków. Nie było to groźne, bo zdążył odzyskać równowagę zanim 'elegancko' przeorał mordą ziemię, ale jeśli Mia miała pecha, to mógł ją 'wyrzucić' na swoją szyję. Jeśli jednak do tego doszło, to po paru krokach kłusa zatrzymał się, pozwalając właścicielce swobodnie usiąść.
Zapewne mniej więcej w tym samym czasie na hali pojawiła się druga para, którą obrzucił wzrokiem, nie interesując nic ponadto.

/kostką sobie rzuciłam... :lol:

Mia - 2015-09-09, 20:38

....Gdy Windsor potknął się Mia oczywiście nie była na to przygotowana, więc chcąc nie chcąć poleciała na jego szyję, ale pozbierała się tak szybko jak umiała, żeby tamten nie musiał się zatrzymywać, co na swój sposób było bardzo miłe :lol: Poklepała go po spoconej szyi i już w stępie, do którego zapewne zdążył przejść, wróciła na ścianę, tym razem nie zapominając też o drugiej parze. Na chwilę spojrzała na nich, bo fryzyjczyk wydawał jej znajomy, ale nie zajmowała się nim. Wypuściła wodze z dłoni i poluźniła popręg, po czym pochyliła, żeby tym razem położyć się na szyi swojego miśka i przytulić go mocno. Tyyyle czułości! <3
....- Świetny byłeś, wiesz? - Powiedziała, zwracając się tylko i wyłącznie do niego. Jej drugi kochanek, Dylan może czuć się zazdrosny, bo Mia kochała tak samo konia bez jaj :lol2:
....Następnie zatrzymała go w ustronnym miejscu i zsiadła, wzrok kierując na trybuny, na których dalej siedział jeden jedyny menszczyzna. Jej menszczyzna, o! A niech tylko go ktoś dotknie to Mia osobiście zapierdoli! Co prawda dalej udawała jeden ze swoich wielu fochów, więc nie odzywała się do niego. Raczej nie zamierzał zostać tutaj samym, bo i nie miał po co, ale tak czy siak wyprowadziła swojego belgijczyka z hali, zostawiając tamtych samych.

....zt

Dylan - 2015-09-09, 20:54

A więc przez cały ten czas bacznie lustrował pracującą parę, nie odzywając się słowem ani nie próbując w żadnym momencie jakos im przeszkodzić. Reasumując - siedział przez cały ich trening cicho, tylko obserwując uważnie i czekając, aż ten się skończy. I wcale aż tak mu się to nie ciągnęło, bo nim się obejrzał, Mia już zwlekała się swojej siwej fury.
Puścił przodem ciemnowłosą i jej wierzchowca, a uprzednio zamknąwszy dokładnie drzwi hali ruszył sobie za nimi do stajni, uśmiechając się niby to bez żadnego powodu.
/zt.

Windsor - 2015-09-10, 17:39

Po przejściu do stępa i otrzymaniu długiej włodzy, ochoczo rozciągnął się do dołu, naraz głośno parskając. Gdy Mia przytuliła się do jego szyi, skierował na nią jedno ucho, by tuż po tym, jak się podniosła, obrócić ku niej łeb i trącić cholewkę buta nosem. Dalej stępował aż do momentu, gdzie skończyli trening i wyszli z hali. /zt
Nadya - 2015-10-05, 17:44

Skorzystała z dostępności dużej hali wprowadzając na obiekt Jima Beama. Skrupulatnie i bez pośpiechu oprowadziła go po hai, by mógł się z nią dobrze zapoznać. W końcu zatrzymała go w narożniku, poprawiła popręg i strzemiona i korzystając ze schodków znalazła się na jego grzbiecie. Pogłaskała go lekko po łopatce i posłała na ślad w swobodnym stępie na luźnych wodzach, stosując póki co pośrednie pomoce: chciała aby jej sygnały były jednoznaczne i wyraźne, jednak też nie za mocne. Musiała dopiero zobaczyć jak ogier zachowuje się pod siodłem.
Dała mu luźną wodzę, bo jakoś jej się nie wydawało, żeby nagle miał zacząć szaleć. Nie dawała mu jednak też zwalniać do ślimaczego tempa. Póki co chciała żeby się oswoił z obiektem i jej obecnością na jego grzbiecie. Pokonali w ten sposób dwa okrążenia na każdą stronę. Nadya w razie czego subtelnie korygowała oldenburga, zaczęła też stopniowo podbierać wodze, dając jednak nadal dwunastolatkowi spory luz. Po przejechaniu w sumie czterech okrążeń poprosiła gniadego o przejście do kłusa. Ponownie utrzymywała go raczej w pośrednim tempie, zaczęła też zaraz anglezować, unosząc się i opadając w siodło.
Na ten trening zaplanowała deptanie kapuchy, chociaż w praktyce może nieco ambitniejsze. Zapewni to Beamowi trochę ruchu, Bravo go pozna a i powinna sobie też poradzić z ogarnięciem go, chociaż to oczywiście zależało też od zachowania oldenburga.

Jim Beam Rye - 2015-10-07, 16:35

Przyszedłem na halę u boku Nadyi, od początku nie czując się tu szczególnie komfortowo. Niosłem wysoko uniesiony łeb i rozglądałem się czujnie, mając szeroko otwarte oko. Jednocześnie furkotałem chrapami, ale poza tym pozostawałem względnie spokojny. Nie wyrywałem się dziewczynie i pozostawałem pod jej kontrolą, ale daleko było mi do spokoju jako takiego. Jeżeli chodzi o wsiadanie, to zdołałem grzecznie ustać w miejscu o ile Nadya pamiętała o tym, by wsiąść z prawej strony. Nawet jeśli zapomniała, zapewne szybko jej o tym przypomniałem, po prostu nie dając się dosiąść z lewej. Co prawda można było mnie siłą zmusić do tego, abym stał w miejscu, ale w przeciwnym razie kręciłem się i uciekałem spod jeźdźca, bardzo niekomfortowo czując się nie mając człowieka w zasięgu wzroku.
Dalej w odpowiedzi na łydkę ruszyłem przed siebie stępem, który chociaż był dość obszerny, to jednak mało elastyczny. Byłem pospinany w różnych partiach mięśni nie tylko za sprawą stresu, ale też zastania. Zapewne już po paru minutach miałem się poruszać efektowniej, ale tymczasem Nadya musiała zaakceptować taki stan rzeczy. Generalnie nie byłem chodzącym ideałem. Wymagałem sporo cierpliwości i dużo konsekwentności. Póki co byłem wyraźnie pobudzony i zakładając, że pierw stępowaliśmy na lewo, szedłem z łbem nieznacznie skręconym w prawą stronę. Dzięki temu miałem na oku otoczenie, środek hali zawsze mniej mnie interesował niż jej trybuny i inne elementy. W drugą stronę zdarzyło mi się kilkukrotnie gwałtownie zatrzymać do stój, nawet w półkroku gdy usłyszałem jakiś dziwny dźwięk albo gdy wydawało mi się, że coś widzę. Mimo to od razu reagowałem na łydkę i całe szczęście, bo gdybym zaczął się cofać albo wspinać sytuacja mogłaby się stać z lekka kryzysowa.
Do kłusa przeszedłem energicznie, ale w tym chodzie moja sztywność jeszcze bardziej rzucała się w oczy. Niemal tradycyjnie rozpocząłem 'pracę' od mało efektownych, dość krótkich kroków kłusa (z całą pewnością nie dokraczałem tyłami) przy odgiętym grzbiecie i uniesionym łbie. Jedyną zaletą było trzymanie energicznego i równego tempa oraz trzymanie się ściany. Po prostu potrzebowałem konkretnego działania, sama bierna jazda nie przynosiła żadnych efektów. Tym niestety często prowokowałem do przesadnego działania samą ręką, ale z czasem można było odnaleźć swoistą równowagę między używanymi pomocami tak, by powodować mną przede wszystkim skutecznie.

Nicol Illas - 2015-10-15, 21:25

Kobieta właśnie na halę przyszła z karoszem, dlaczego akurat tu? Uznała że rozruch w różnej formie zrobi dobrze na jego kondycję oraz mózg, prowadziła karosza pewnie nie pozwalając mu na obijanie się czy ociąganie, czy inne harce ale na obwąchanie czy przyjrzenie się czemuś dziwnemu to już bardziej ale też tam nie wiekowali. Po rozejrzeniu się wstępnym po hali uznała że dadzą radę się tu zmieścić, oprowadziła konia raz dookoła (chyba że wymagał więcej) i podprowadziła pod schodki, tam dosiadła go blokując co by od razu nie ruszył bez jej pozwolenia, dopiero po sprawdzeniu wszystkiego i poprawieniu ostatecznie, kobieta odesłała ogiera stępem na ślad, na luźnej wodzy. Od razu korygowała dosiadem, wodzami, łydkami czy wodzą wszystkie wybryki typu, przyspieszanie, zwalnianie, iście gdzie się podoba, a nie po śladzie.
El Dorado - 2015-10-16, 11:13

Od czasu pobytu w stajni miał za sobą zaledwie jeden trening, więc gdy był prowadzony na halę zachowywał się dość żywo. Wszystko musiał obejrzeć, ale niczego się nie bał. Okrążył wraz z kobietą halę, strzygąc na przemian uszami. Nie przypominał sobie żeby tu wcześniej był, więc był trochę tym wszystkim podekscytowany. Przystanął na moment przy schodkach i choć szczerze go korciło, żeby od razu ruszyć cierpliwie czekał, aż kobieta się na nim usadowi i wszystko poprawi. Mimo wszystko potrafił ustać w miejscu i ruszyć dopiero kiedy dostał do tego odpowiedni sygnał. Wszedł na ślad żywym stępem, cicho poparskując co jakiś czas. Korzystając z luźnej wodzy wyciągnął szyję i potrząsnął łbem, mieląc wędzidło w pysku.
Nicol Illas - 2015-10-18, 21:02

Jeden trening? To faktycznie, ciekawe swoją drogą to gdzie nałapał tyle pkt doświadczenia, nie jeden koń by mu ich pozazdrościł :lol2: Kobieta kochała konie i na wiele im pozwalała, ale nie mogła też dać ogierowi wejść jej na głowę, bo skończyłoby się to źle dla ich obojga. Tak czy siak prowadziła karosza po śladzie przez dwa koła, po czym odbiła z nim na przekątną hali, zmienili nogę i zjazd w przeciwległym narożniku na drugą nogę, ponownie dwa koła, przekątna i wejście na kontakt oraz większe i znaczne zaangażowanie zadu. Pilnowała konia: tempa, wygięcia, zachowania, stanowczo pokazując mu co od niego wymaga, dosiadem, wodzą, łdyką, nie pozwalając na żadne samowolne zachowania. Po dwóch kołach w zaangażowaniu na prawo i lewo wykręcili przez środek hali różne figury: wolty, wężyki, serpentyny czy przejścia stęp - stój - stęp.
El Dorado - 2015-10-19, 14:28

Przeszedł dwa koła dookoła hali, po czym odbił po przekątnej i zmienił nogę. Znalazł się po przeciwnej stronie tym razem idąc w przeciwnym kierunku. Nie próbował jej wejść na głowę, można powiedzieć, że się trochę rozleniwił. Tak dużo czasu nikt nic od niego nie wymagał, że zdążył zapomnieć jak to jest. Pomijając wcześniejsze zawody, na których o dziwo udało mu się osiągnąć w miarę wysokie miejsca. Po przekątnej wszedł z nią na kontakt, angażując się bardziej w trening. Nie obijał się, ale też zbytnio nie przesadzał. Skręcił na środek hali i zaczął kolejno wykonywać wszystkie figury. Zaczynając od wolt, a kończąc na serpentynach. Nie był jakoś bardzo wygimnastykowany, więc na początku szło mu to z lekkim oporem. Później przyszła kolej na przejścia, z stępa do stój, ze stój do stępa. Z tym nie miał już żadnych problemów.
Nicol Illas - 2015-10-19, 21:41

Dla chcącego nic trudnego, nie wiesz? Postarał się i chciał to mu się udało, kobieta jakoś nie narzekała na karosza jak na razie przyjemnie się jej jechało i koń starał się, kobieta nie karała go za drobne wpadki starała się korygować i poprawiać co by ogier dokładnie się rozgrzał nim przejdą do konkretów, w końcu nie chciała kontuzji u podopiecznego :-D Musiał być w pełni sił i zdrów ! Po kilku przejściach zjechali na ścianę gdzie wypchnęła karosza do kłusa, utrzymywała go w pośrednim tempie czyli nie za szybkim nie za wolnym. Tym sposobem poluzowała z początku wodzę i zad co by szedł w mniejszym zaangażowaniu, ponownie dwa koła na prawo i lewo, przekątna i wejścia na kontakt i większe zaangażowanie, przejścia kłus-stęp-kłus-stój-klus i kilka prostych figur. W między czasie stajenny rozkładał belki na ziemi oraz niską kopertę, jak wszystko było gotowe na próbę w zamkniętych i czytelnych pomocach posłała karosza na to pierwsze prowadząc do końca go.
El Dorado - 2015-10-22, 15:10

Zjechali w końcu na ścianę, gdzie został wypchnięty do kłusa. Na początku niezbyt mu się chciało, ale po chwili już żwawo kłusował. Nie szedł jakoś specjalnie szybko, ale też nie za wolno. Zaczął iść w mniejszym zaangażowaniu niż przed paroma minutami, rozluźnił bardziej mięśnie. Przekłusował tak dwa koła w lewo i na prawo, później przekątna i w międzyczasie wejście z dziewczyną na kontakt. Zwiększył swoje zaangażowanie wykonując przejścia do stępa i ponownie do kłusa. Po tym jeszcze parę figur. Ogier parsknął, a na widok drągów i koperty jedynie nastawił uszy na sztorc. Starał się nie zwracać uwagi na stajennego i skupić się na tym co ma robić.
Najechał na drągi i ponosząc wysoko nogi przeszedł przez nie, ani razu nie uderzając w żaden z nich kopytem.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group