To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Kryty lonżownik

Awake My Soul - 2019-08-09, 14:59

Galop okazał się jeszcze większym wyznaniem. Zderzenie się ze ścianą raczej jej nie groziło, ale już wywrócenie się jak najbardziej, ponieważ gdy próbowała biec szybko, to "kładła" się w zakręcie i momentami nie wyglądało to zbyt ciekawie. Domyślam się jednak, że aż na takie tempo Delphine jej nie pozwalała, więc później starała się galopować wolniej. Ze względu na brak równowagi łatwiej było jej jednak kłusować niż galopować po kole, więc właścicielka musiała się trochę wysilić, by ją utrzymać w takim zrównoważonym galopie. Na drugą stronę wyglądało to bardzo podobnie, bo na tym etapie nie miała chyba swojej mocniejszej strony - w obie poruszała się równie pokracznie. 😂
Wkrótce została przytrzymana do stępa, w którym właścicielka chodziła tuż obok. Awake zmęczyła się trochę po tym galopie, więc głośno parsknąwszy wytarła łeb o ramię kobiety, zwłaszcza że trochę się zaśliniła po zjedzeniu cukru. Przy pierwszych próbach reagowała dość opornie na zatrzymanie, zawsze robiąc ten jeden czy dwa kroki więcej niż Delphine, przy czym otwierała pysk i próbowała się kręcić. Bez skutku, bo z jednej strony ograniczała ją ściana, a z drugiej człowiek. Powoli jednak zaczęła rozumieć o co chodzi, więc małymi kroczkami zmierzała ku płynniejszym zatrzymaniom.

Delfinek - 2019-08-14, 00:18

Podejrzewam, że za każdym razem gdy udało jej się na chwilę stanąć, Delfinowe metr pięćdziesiąt kwitowało to ''O MÓJ BOŻE, BRAWO, ALE JESTEM DUMNA, JEJCIU, WOOW'' słodkim, ale nie głośnym tonem, co dla klaczki mogło znaczyć mniej więcej tyle, co atak epilepsji lub pochwała. Niepotrzebne skreślić. :lol2:
Po tym, jak klacz się kilka razy zatrzymała, dała jej kolejnego smakołyka, po tym zaś ponownie idąc na środek, by posłać klaczkę na koło z pomocą bata i wydłużenia lonży, skłaniając ją do krótkiego stępa, później zaś kłusa. Przede wszystkim nie chciała jej zmęczyć, ale skłonić, by zaczęła się skupiać na czymś innym. W końcu wykonanie poleceń raz o niczym nie świadczyło, jeśli nie mogła tego zrobić po przerwie. Dlatego spory kawałek kłusa, ponownie zatrzymanie i ćwiczenie zatrzymywań. Schemat był podobny co poprzednio - kawałek stępa, różne zawijasy i zakręty, zatrzymanie, pochwała i tak w kółko. Przede wszystkim sygnały na wędzidło były z czasem coraz subtelniejsze, jeśli zauważała, że klacz zaczyna na takowe reagować. W końcu nikt jej tutaj nie będzie katował ciągnięciem metalu po zębach.

Awake My Soul - 2019-08-14, 14:00

Takie szczebiotanie raczej niewiele jej mówiło, ale skoro Delfinek czuła się dzięki temu lepiej, to niech będzie. :lol2:
Po serii powtórzeń ponownie została odesłana na koło, na którym po chwili stępa została poproszona o kłus. Chwilowo straciła zainteresowanie otoczeniem, więc kłusowała znacznie spokojniej niż ostatnio, trzymając równe tempo i niosąc szyję trochę niżej niż dotąd. Ta chwila kłusa właściwie była dla Awake przerwą, po której nastąpił powrót do pracy nad nauką zatrzymań. W miarę powtórzeń reagowała na trochę subtelniejsze sygnały, ale żeby Delphine nie ucieszyła się przedwcześnie, to dla równowagi zdarzało jej się całkiem zapomnieć i zignorować prośbę. Wiadomo, nie wszystko w jeden dzień.

Delfinek - 2019-08-20, 01:36

Wbrew pozorom, stosując się do reguły, kiedy czegoś było już za dużo to konie zwykle buntowały się coraz więcej, zamiast coraz więcej uczyć. Tym samym wyczuła, gdy klaczka zaczęła ignorować jej pomoce nadwyraz często, tym samym postanawiając skończyć. Po ostatnim udanym zatrzymaniu pochwaliła Awake głaskaniem po szyi, następnie dając jej mały talarek marchewki. Sam smak warzywa był dla niej pochwałą, zaś wielkość pozwalała na mało problematyczne przyjęcie smakołyka.
Następnie wyprowadziła klacz z lonżownika, prowadząc ją jeszcze po spokojniejszych terenach stajni, by oswoiła się z wędzidłem oraz trochę poskubała, bo to najlepszy sygnał tego, że nie jest zbyt zdenerwowana. [zt]

Awake My Soul - 2019-08-22, 17:10

Wyraźnie odetchnęła, gdy Delphine zaczęła się zbierać do wyjścia, co klacz zauważyła po tym, jak przestały powtarzać zatrzymania. Po ostatnim z nich, przyjęła pochwałę i zjadła kawałek marchewki, po czym opuściła z właścicielką obiekt.
Zanim jednak udały się bezpośrednio do stajni, pochodziły jeszcze po jej terenie. Awake tylko raz zarżała do innych koni, poza tym zachowując się raczej grzecznie i spokojnie. W końcu wróciły do stajni. zt

Aaren Wayford - 2020-01-04, 23:14

Przychodząc na lonżownik, Aaren przodem puściła Willa, dopiero po chwili sama wchodząc do środka ze Sleepem. Było już późno, dlatego towarzyszyło im światło zapalonych lamp, ale na szczęście było tu całkiem ciepło, więc oboje nie musieli się martwić o to, że zmarzną.
- Gotowy na trening?- Zapytała młodego jeźdźca i gdy tylko wyraził aprobatę posadziła go z powrotem na grzbiecie konia ubranego w derkę. Dała mu wodze i przypomniała, że nie wolno za nie ciągnąć i w razie potrzeby ma się łapać za warkocz.
- Najpierw musimy go trochę rozgrzać dlatego chwilę pospacerujecie.- Oznajmiła i podpięła lonżę za moment odsyłając Fryza na pierwszy ślad przy ścianie. Pozwalała mu maszerować spokojnie, jednocześnie dając Willowi czas na przyzwyczajenie się.

Sleepwalker - 2020-01-06, 17:33

Cierpliwie poczekał przed lonżownikiem, aż William pierwszy wejdzie do środka. Dopiero wtedy wszedł za Aaren na niewielki, okrągły plac, uważnie przy tym nasłuchując. Ciekawiły go dźwięki dobiegające z zewnątrz, ale nie na tyle, by zaczął ignorować ludzi, więc gdy Aaren odesłała go na koło, już z Williamem na grzbiecie, Sleepwalker posłusznie wykonał polecenie. Miał w sobie duże pokłady energii, ale mimo to trzymał emocje na wodzy, nie próbując zmieniać chodu ani brykać. Jeździec co prawda był lekki i łatwy do przeoczenia, ale jednak obecny, więc kary oszczędził wszystkim takich rozrywek i po prostu stępował kole z właściwą sobie aktywnością. Nawet podczas takiego spaceru wysoko podnosił nogi i wyraźnie uginał je w stawach, co było głównie cechą rasową, podobnie jak wysokie noszenie szyi, bez którego także się teraz nie obyło.
William Wayford - 2020-01-06, 17:43

Z kaskiem na głowie czuł się jeszcze lepszym jeźdźcem niż normalnie, więc jeśli tylko spotkali kogoś po drodze na lonżownik, nie omieszkał się pochwalić nowym sprzętem. :lol: Najbardziej jednak nie mógł się doczekać tego, by wsiąść z powrotem na Sleepwalkera, więc na lonżownik prawie że wskoczył i okręcił się niecierpliwie w miejscu.
- Tak! - Odpowiedział entuzjastycznie, wręcz wyciągając ręce do Aaren, żeby już go podniosła i posadziła na grzbiecie fryzyjczyka.
Siadając na nim, pozostał uśmiechnięty, mimo iż kompletnie nie wiedział, co się dzieje; w tym sensie, że nie pamiętał już nic o tym, jak się trzyma wodze, więc po prostu ściskał je w piąstkach w losowych punktach, zdecydowanie za luźno, a ręce podpierał o kłąb. Na naukę jazdy było jednak zdecydowanie za wcześnie, więc po prostu korzystał sobie z przywileju podróżowania na grzbiecie Sleepwalkera.

Aaren Wayford - 2020-01-08, 18:40

Biorąc pod uwagę zaistniałą sytuację, Aaren nie wymagała zbyt wiele od Sleepa w tym momencie. Miał jedynie swobodnie maszerować przed siebie i bezpiecznie transportować Willa na swoim grzbiecie. Jedynie co jakiś czas podniosła wyżej bat lub używała głosu nie pozwalając na to, aby ogier przysypiał w trakcie tak fascynującego zajęcia.
Mając świadomość tego, że Will wciąż jeszcze jest za mały na właściwą naukę jazdy, nie wkładała mu do głowy tych wszystkich zasad. Liczyło się tylko to, że chłopiec czerpał z tego frajdę i czuł się bezpiecznie w obecności koni.
- Super wyglądasz w tym kasku, jak prawdziwy jeździec.- Skomentowała ubiór Willa, który oprócz kasku miał na sobie również niewielkie bryczesy i sztyblety odpowiednie do swojego rozmiaru. - Ale musisz się wyprostować, wszyscy jeźdźcy siedzą prosto- *poza tatą*, ale tak jak wszędzie istniały wyjątki od reguły.
- Będziesz chciał spróbować później pojechać kłusem?- Zapytała chcąc wiedzieć przede wszystkim czy sam Will odważy się i zechce spróbować czegoś poza stępem.

William Wayford - 2020-01-09, 12:11

- Tak? - Zapytał, gdy w jego mniemaniu się wyprostował, choć w rzeczywistości wciąż nie było to to, czego oczekiwała od niego Aaren. Może pochylanie się odziedziczył genetycznie po tacie. :lol2: Ale tak na poważnie, po prostu ciężko było mu tego dokonać, gdy siedział tak blisko kłębu i jeszcze trzymał się grzywy. Pewnie byłoby inaczej, gdyby miał puste ręce, ale to - póki co - raczej nie wchodziło w grę. Bez grzywy nie czuł się pewnie, i trudno mu się dziwić, bo chociaż Sleepwalker był niski, to Will i tak wyglądał na nim jak okruszek. Ale spokojnie - jeszcze rok, dwa i na pewno będzie jeździł już zupełnie sam, jak prawdziwy jeździec. <3
Niestety nie wiedział tego, więc przy każdej okazji pytał od nowa... - A kiedy będę mógł już sam?
Nie musiała go długo namawiać na kłus, bo chociaż wciąż wspominał go jako okropnie niewygodny i straszny, to nie zrażał się jakoś bardzo. - Tak! Ale jak powiem stop, to stop, dobra? - Zapytał, chcąc mieć chociaż takie zabezpieczenie. Nieważne, że pewnie już po dwóch krokach zacznie piszczeć "stop". :lol2:

Aaren Wayford - 2020-01-09, 17:21

- Tak może być.- Przytaknęła, gdy Will przynajmniej odrobinę się wyprostował siedząc na koniu. Nie wymagała w tym wieku zbyt wiele od niego, bo w zasadzie nie była to właściwa nauka jazdy, a jedynie zabawa i podróżowanie na grzbiecie Sleepa. Nie wątpiła również w to, że garbienie się mogło być genetyczne. Chcąc lub nie, Tony nie byłby w stanie wyprzeć się syna, bo Will przypominał go niemal w każdym calu. :lol2:
- Jak będziesz miał nieco lepszą równowagę i urosną ci nóżki, wtedy.- Wytrwale tłumaczyła brzdącowi, który także musiał uzbroić się w cierpliwość.
Gdy zgodził się na kłus Aaren podciągnęła kąciku ust ku górze i zerknęła uważnie na Sleepa, sprawdzając czy aby nie zgrzał się zbyt mocno pod derką.
- Dobra, od razu zatrzymuję jak powiesz stop. Tylko pamiętaj żeby nie krzyczeć.- Przypomniała mu i zgodnie z umową poprosiła Sleepa głosem o kłus, przerywając go, gdy tylko Will o to poprosił.
- Jak lekko się odchylisz do tyłu to będzie ci wygodniej.- Wytłumaczyła podczas, gdy chłopiec wesoło podskakiwał na grzbiecie fryza w rytm stawianych przez ogiera kroków.

William Wayford - 2020-01-09, 18:43

- A od czego rosną nóżki? - Zadał Aaren kolejne z tych absurdalnych, dziecięcych pytań, na które nie było oczywistej odpowiedzi. Tym bardziej, że trzeba było bardzo uważać przy nim na słowa, bo niektóre rzeczy rozumiał wprost... a gdy nikt nie patrzył, wprowadzał je w życie. :lol2:
Gdy Aaren zapowiedziała, że zaraz zakłusują, Will zrobił skupioną minę i spojrzał w grzywę Sleepwalkera, nawet nie myśląc o takich rzeczach jak patrzenie przed siebie. Jak tylko fryzyjczyk ruszył kłusem, chłopcem od razu zatrzęsło, przez co od razu pochylił się mocniej do przodu i nawet lekko zsunął na zewnątrz, co od razu zakomunikował dość głośnym "stop, stop!". Mimo wszystko nie był przerażony, może tylko trochę speszony, ale uśmiech go nie opuszczał, więc gdy tylko poprawił się na grzbiecie, to chciał spróbować raz jeszcze. Prawdopodobnie znowu poddał się po paru krokach, ale w końcu pewnie udało mu się zrobić chociaż jedno, pełne okrążenie, z czego był bardzo dumny i zadowolony. <3

Sleepwalker - 2020-01-09, 18:54

Każdy ruch bata czy głos skierowany w jego stronę sprawiał, że Sleep wyraźnie zwracał ucho i wzrok w stronę Aaren. Poza tymi nielicznymi sytuacjami był raczej wyłączony, rozumiejąc, że te wszystkie słowa nie są kierowane do niego, tylko do chłopca. Spokojnie, z właściwą sobie ekspresją stępował dalej po kole, mimo wszystko się nie nudząc się jakoś bardzo. Poproszony o kłus musiał się mocno w sobie spiąć, żeby nie zapomnieć o dziecku, bo chęć niewinnego posiłowania się z lonżą albo bardzo ekspresyjnego zakłusowania była niewyobrażalnie silna, ale ostatecznie powściągnął ją i zakłusował normalnie. Niestety i to było za wiele, by Will wytrzymał mocne wybijanie, ale Sleep na szczęście od razu zwalniał do stój, gdy tylko Aaren kazała mu to zrobić. Nawet jeśli były to tylko dwa kroki w kłusie, to ogier i tak liczył się ze zdaniem człowieka i cierpliwie czekał, aż mały człowiek odnajdzie równowagę na grzbiecie i będą mogli pokłusować trochę więcej. Jedno trzeba mu przyznać - miał morze cierpliwości, bo na te wszelkie piski i wiercenie się reagował jedynie strzyżeniem uszu, choć mimo to raczej nie nadałby się na konia profesora. Do starszych miał znacznie mniej serca. :lol:
Aaren Wayford - 2020-01-09, 19:50

- Jak będziesz ładnie jadł to same urosną razem z tobą, ale musisz dojadać wszystko do końca i jeść dużo zdrowych rzeczy takich jak warzywa i owoce.- Wyjaśniła po części mówiąc prawdę, ale też chcąc go zmotywować do jedzenia bez marudzenia. :lol2: - I jak będziesz zdrowo jadł to będziesz taki duży jak tata.- Dodała po chwili, pomijając fakt, że Tata pochłaniał jedzenie w monstrualnych ilościach. :lol2:
Widząc jak Will zaczyna się zsuwać, niemal od razu zatrzymała ogiera głosem i zdecydowanym ruchem dłoni wstecz, który nie był jednak na tyle chaotyczny, aby zrobić Sleepowi krzywdę. Poczekała aż chłopiec się poprawi i usiądzie wygodniej i ponownie zaprosiła parę do kłusa. Robili wspólnie tyle podejść ile wymagał od nich Will, który wreszcie w pełni przekłusował całe kółko. Po tym Aaren zatrzymała ponownie ogiera i podeszła bliżej będąc bardzo dumna ze swojego jeźdźca.
- Widzisz? Dałeś radę przekłusować całe kółko!- Rzuciła entuzjastycznie i cicho kaszlnęła zasłaniając dłonią usta. Było jej już odrobinę zimno, gdy tak stała w miejscu, ale mimo to nie chciała jeszcze kończyć tej wizyty w stajni.
- Jestem z ciebie dumna.- Uśmiechając się pochwaliła syna i pogłaskała czule Sleepa po kości nosowej jednocześnie przepinając lonżę do drugiego kółka wędzidłowego.
- To co kłusujemy jeszcze chwilę i kończymy? Czy będziesz chciał jeszcze spróbować zagalopować?- Zapytała swojego jeźdźca i w tym samym czasie podsunęła Fryzowi kostkę cukru pod nos.

William Wayford - 2020-01-09, 20:40

Taka odpowiedź nie do końca go usatysfakcjonowała. Aż zmarszczył brwi, czując, że mama próbuje go zmanipulować. Może miał dopiero trzy lata, ale już wiedział, co to manipulacja, bo sam się jej dopuszczał na każdym możliwym kroku. :lol2:
- Coś czuję, że mnie oszukujesz, mamo :( :lol2: - stwierdził wreszcie, jakże elokwentnie. Oczywiście Aaren miała rację, ale że Willowi nie podobała się taka prawda, to próbował ją zmienić wedle swoich wyobrażeń. - W bajce mówili, że jak się podlewa roślinki, to rosną... Może nóżki też? - Zapytał, nie tracąc nadziei.
Po udanym przekłusowaniu całego kółka i zatrzymaniu konia, chłopiec wręcz położył się na szyi ogiera i przytulił do niej, mając potem problem z powrotem do poprzedniej pozycji. Też dorzucił swoje trzy grosze do pochwał, po czym spojrzał na mamę. - Chcę, ale z tobą - powiedział, na wszelki wypadek robiąc smutną minę, vel oczy szczeniaczka. Po prostu bał się sam galopować, co innego z mamą.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group