To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Duża hala

Shockwave - 2015-05-18, 21:09

Jeszcze będą się licytować, zobaczysz :lol2: .
Jeszcze tych pomysłów i sposobów trochę wypróbujesz na siwym, twardy z niego zawodnik ;>.
Przepychanie koniska przez wędzidło było nie lada wyzwaniem, bo siwy specjalnie się ociągał z aktywnego ruchu naprzód przechodząc w tępo żółwia.
Igrał z Jonaszkiem specjalnie, co chwilę dając złudzenie tego, że podejmuje współpracę.
Pochwała była miła, jednak Shock nadal utrzymywał wersję, że ludzie to idioci, mało jakiego jeźdźca szanował. Dopiero, gdy człowiek zdołał sobie zaskarbić jego szacunek, okazywał się naprawdę wspaniałym i wdzięcznym wierzchowcem.
Ustępowania od łydki wykonywał poprawnie i z dumą wkraczając zadem pod kłodę, musiał w końcu jakoś się zaprezentować pod brunetem, głupi nie był i wiele potrafił. Został nauczony za młodu tego wszystkiego, jednak przez długi okres czasu nikt nie wykorzystywał potencjału ogiera przez co siwek trochę się zakurzył.
Krocząc na trzech śladach, zamknięty w pomocach oddychał spokojnie i głośno, nie zmęczył się nawet trochę, kondychę miał niezłą ;>.
Robiąc się leciutki jak piórko na rękach oczekiwał tego co Jonaszek wymyśli dalej, gotowy był na kolejne wyzwania. Łopatki, czy wyginanie Shocka raz od prawej, a raz od lewej łydki pomagało mu uzyskać rozluźnienie.

Jonah Wrens - 2015-05-18, 21:29

O, tam jest mój czempion ↑ :D A z Tobą zobaczymy jak będzie. :lol:
Jego posunięcie było nader irytujące, no ale. Zachowywałem spokój. Odpuściłem ręką i puściłem go do przodu, używając do tego od mniej wyraźnej do wyraźniejszej łydki. Kiedy znowu wszedł w swoje aktywne tempo, wprowadziłem go na około, o średnich rozmiarów średnicy. Tutaj pracowałem nad jego tempem, by uzyskać pośredni, a nie wolny krok. Tym samym pilnując jego głowy, by nie zeszła w dół jak kotwica. Nie odpuszczałem, tutaj siwek nie znajdzie litości względem jakiegoś ćwiczenia. Szukałbym zamienników, jednak w takich podstawach nie było mowy o innym wyjściu. Zeszliśmy z koła dopiero wtedy, gdy siwens odpuścił i zrobił to o co go prosiłem.
Zaskoczył mnie Holender, tym że potrafił taką rzecz. Jednak po dobrych kilku krokach dałem mu chwilę odpoczynku i znowu podjąłem próbę. Tym razem po przekątnej prowadziłem go bokiem. Bardziej zależało mi w tym momencie na ustępowaniu, niż na ciągach, więc kontrolowałem wygięcie konia w przeciwną stronę do kierunku 'jazdy'. Po takiej zabawie w jedną i drugą stronę, poprowadziłem go na ścianę i znowu zaprosiłem do kłusa. Zostawiłem rękę w spokoju, jednak dosiadem od samego początku pilnowałem jego kroku. Zbyt długo walczyłem o prawidłowe tempo, by dać mu się rozsypać dosłownie w chwilę. Dlatego podjąłem wszelkich starań pomocami, aby utrzymać go we właściwym tempie.

Shockwave - 2015-05-19, 21:08

Ten siwek tuż nad Tobą ? Jeszcze nie Twój lamusie :P :lol2:
Na kole siwy nie tylko rozluźniał się skutecznie ale i łatwiej było skorygować jego nierówne tempo, uzyskując w końcu pożądany przez Jonaszka rytm.
Ustępowania po przekątnej siwy wykonał jak najbardziej poprawnie, nie spinając się ani nie kombinując. Pozostając rozluźnionym oraz niosąc spokojnie łeb krocząc aktywnie przed siebie.
Kłus nadal zachowany był w harmonii z jeźdźcem, nie szarpiąc się z brunetem Shock był grzeczniuśki i uważny, na każdy kolejny sygnał idący zarówno od dosiadu, łydek czy nawet wodzy.
Parskając głośno siwek zaciął mocno ogonem w powietrzu jednocześnie potykając się celowo i lecąc na przód przy czym uwiesił się chwilowo na wodzach wyciągając rączki burneta ;>.

Jonah Wrens - 2015-05-19, 21:18

Nope, Ironek. <3 Gadzie.
No proszę, czyli koń potrafił iść normalnym tempem kłusa. Zapamiętam to sobie dobrze.
Po tej zabawie z przekątnymi, gdy weszliśmy w kłus od razu wycofałem rękę. Nie oddawałem jej w takim celu dla siwego. Wręcz nie było opcji, abym pozwolił się wyciągnąć, więc znowu podziałała łydka, która miała podnieść ogiera, zaś zamknięte palce zablokowały go. Innymi, znowu zamknąłem go szczelnie w pomocach. Nie dawałem się wyciągać i ustawiać tak, jak chciał tego Holender.
Wbrew woli siwensa, ustawiałem go cały czas i trzymałem równe tempo, które w razie czego korygowałem na kole. W dodatku dodałem mu przejazdy przez liczne cavaletti leżące po łuku czy też liniach prostych. Przy tych pierwszych zadbałem o odpowiednie ustawienie siwego i uważniejsze zasygnalizowanie mu łydkami dokąd ma iść. Po takich przejazdach wróciłem z nim na ścianę i od środka usiadłem w siodło i dałem sygnał do zagalopowania (załóżmy na lewo).

Shockwave - 2015-05-19, 21:30

Pfff żelazko to do szafy możesz schować :lol2: .
Oj potrafił, potrafił o wiele więcej niż możesz się spodziewać po takim bydlaczku ;>.
W momencie, gdy Jonaszem przytrzymywał ogiera w ryzach i jednocześnie zamkniętego w pomocach, siwy furkał i na przemian kulił to stawiał uszyska do przodu.
Szastając ogonem niechętnie dawał się ustawiać, najchętniej by powalczył ale w kłusie obecnie nie miał ku temu okazji. Na drągach ładnie wyciągał szyję w dół, rozluźniając przyjaźnie dla ręki potylicę :D.
Wracając na ścianę i pierwszy ślad, ogier był przygotowany do zagalopowania, które było doprawdy zjawiskowe. Pierwsze foul'e a dokładnie naskok jaki wykonał siwy, pozwoliło mu wybić się z zadu i zaserwować Jonaszkowi salwę dzikich baranów z głośnymi pierdami radości :lol2: .
Dawno konisko nie chodziło :lol2: .

Jonah Wrens - 2015-05-19, 21:40

No chyba jakiegoś Schocka. xD
Najwyraźniej siwus trafił na kogoś, kto wymaga. Na jego nieszczęście nie potrafiłem zostawić coś niedokończonego, więc im bardziej on walczył, tym bardziej kombinowałem. Nie zamierzałem się z nim siłować, gdyż byłoby to kompletnie bezsensu. Ponieważ mogłoby się to skończyć na zoranym pysku, co było najprostszym i najbardziej prymitywnym rozwiązaniem - jednak na co to komu?
W pierwszym kroku galopu, gdy ogier zaczął pode mną skakać, wystarczyło wycofać ciało do tyłu, dociążając tym samym zad. Same barany nie były nigdy straszne w żadnym wykonaniu, bardziej upierdliwe. Dlatego były dwa wyjścia, skąd wybrałem pierwsze szorstkim tonem upominając konia. Zapewne to nie pomogło, więc szybko dorzuciłem do tego łydkę i wrzuciłem ogiera na koło. Tutaj nie miał szans, nie mogąc poruszać się swobodnie do przodu. Wymagałem, rzeźbiłem go, by ustawić konia na powrót do wymaganej postawy. Innymi, zebrania.

Shockwave - 2015-05-19, 21:45

Nie śmieszne :P.
Trafiła kosa na kamień, siwy także nie lubił odpuszczać, a szczególnie lubił postawić na swoim.
Nie dawał się kierować na koło, wciąż walczył z ręką pomimo odpuszczenia baranów, zaczął się zapierać na wędzidle ciągnąc łeb w dół i próbując schować go pomiędzy przednimi kończynami.
Oddychając głośno i szybko, siwy miotał ogonem na prawo i lewo, zapieniony na pysku i szyi, a także pierś była opluta białą śliną.
Pomimo działań Jonaha, siwek nie odpuszczał, próbując kolejnych naskoków, a także wyskoku z czterech kończyn ;>.

Jonah Wrens - 2015-05-19, 21:59

Śmieszne. :lol:
No cóż, nie chcąc zbytnio się rozpieszczać, zablokowałem rękę co poskutkowało "nadzianiem" się na wędzidło przez siwka. To nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy, jednak po to był potrzebny mi pelham. Zamierzałem wykorzystać trochę tę dźwignię, a skoro kulturalny przekaz nie zadziałał, potrzebna była odrobina siły. Wiedziałem, że w pracy z trudnymi końmi czasami tak proste rozwiązania dają najlepsze skutki - o ile koń był na prawdę uparty. Oczywiście to zaprzeczało poprzedniej decyzji, jednakże na takie zachowanie nie ma rady.
Dlatego na nieszczęście ogiera, mocniej docisnąłem go łydką wewnętrzną, dodatkowo zewnętrzną blokując wyjście na bok i wycofałem stanowczo ramię do tyłu, wręcz wymuszając na nim wyjście na koło. Nie ważne czy było ono na środku ujeżdżalni czy na rogu, w tej chwili liczyła się wygrana i udowodnienie kto tu ustala zasady.

Shockwave - 2015-05-19, 22:03

Nie bardzo :lol2: .
Czując dźwignię działającą z powodu nieruchomej ręki siwy stanął w miejscu, furcząc głośno. Nie było to najprzyjemniejsze, ale nie z takimi cwaniakami miał do czynienia, uciekając od ręki zaczął się cofać i powoli przysiadać na zadzie. ;>
Na nic się zdały blokujące łydki bo siwy zamiast poruszać się w przód po kole zaczął się cofać po kole chcąc za wszelką cenę uciec od kontatku, chował się za wędzidłem, aż w końcu przysiadł na zadzie ustając wysoko dęba.
Skoro mógł się pobawić z Jonaszkiem, to się na nim wyżyje za te wszystkie dni bez treningów, oboje wrócą mokrzy :lol2: .

Jonah Wrens - 2015-05-19, 22:10

Pierwszą reakcją na jego cofanie była łydka, jednak gdy ta nie zadziałała, odsunąłem nogi lekko na bok i oddałem mu wodze. Wycofałem czynniki wiszące nad jego dobrym samopoczuciem. Nie dawałem mu pretekstu do dalszego cofania się, wręcz wychodząc ze schematu "typowego jeźdźca". W końcu nie działałem siłowo, a myliłem go dając mu swobodę na pysku.
Gdyby jednak dalej pragnął stanąć dęba, nie pozostało mi nic innego jak pochylić się do przodu, by nie ściągnąć całej sylwetki ogiera na ziemię. Zablokowałem jego wszelki ruch do przodu, zostawiając go w jednym miejscu. Uspokoiłem oddech i dałem mu chwilę na analizę tego co się właśnie stało. Nie reagowałem złością czy gniewem, czego najpewniej się spodziewał. Zachowałem spokój i po paru minutach poprosiłem go o ruszenie stępem. Nic więcej. Zastosowałem metodę małych kroczków i jeżeli jakiś element upadał, zaczynałem od początku.

Shockwave - 2015-05-19, 22:14

Wrócił na ziemię, ale to nie był koniec dziwactwa siwego. Po kilku krokach stępa, siwy wywalił z zadu ruszając przed siebie galopem, daj mu się wyszaleć facet noo !
Tobie to kobieta zwali, a on przynajmniej sobie poświruje pod siodłem skoro na wybiegi i tak rzadko wychodzi :lol2: .
Galopując sobie swobodnie do przodu, powoli zaczynał sam wchodzić na kontakt jeśli brunet nie cudaczył znowu z ręką. Im dłużej galopował tym bardziej się wyciszał i jego galop stawał się okrągły, sprawiający wrażenie galopu pod górkę i samoniosącego się konia. :D

Jonah Wrens - 2015-05-19, 22:23

Miałem chwilę oddechu, więc stopniowo zacząłem luzować rękę. Jednak jego wywalenie, spowodowało, iż zachwiałem się nieco w siodle i moja elastyczna ręka usztywniła się. W efekcie czego pierwszy krok galopu był nadzianiem się na wędzidło, a następne luźniejsze na ręce, lecz zablokowane dosiadem. Zablokowałem go i zmusiłem do przejścia w dół. Nie dałem mu możliwości swobodnego galopu w momencie, gdy on sam sobie narzucił takie tempo. Niby błahostka, a jednak takie detale prowadziły do największych nieporozumień. Już teraz budowałem z nim ściśle określoną relację, która w ramach porozumienia mogła ulec negocjacji, choć bez zmiany "dominanta". Dlatego też, gdy zatrzymałem go za wszelką cenę do stępa, dałem mu sygnał do zagalopowania. Skoro potrafił robić to ze stępa. Jedynie oddałem mu rękę, by mógł swobodnie ruszyć i pozwoliłem mu na większą swobodę w chodzie, o ile ruszenie było bez oznaki buntu.
Shockwave - 2015-05-19, 22:28

Skoro nie pozwolił mu na spokojny galop, siwy zamierzał mu się odwdzięczyć, on dawał warunki, a dopiero potem szedł na ugodę. Nie zauważając tego i na siłę dążąc do postawienia na swoim Jonah niewiele wskóra. Trzeba było iść na kompromis, tylko czy taki istnieje.
Przy przejściu do stępa, nie przeszedł do kłusa, tylko od razu zarył kopytami w ziemię, zapierając się tak aby wyrzucić bruneta z siodła.
Dopiero po chwili zagalopował na złą nogę, z premedytacją starając się zdenerwować bruneta ;>.

Jonah Wrens - 2015-05-19, 22:40

Jak widać nie po drodze było nam się zrozumieć, gdyż nie dopuszczałem do myśli, żadnej ugody. Jedyną "ugodą" dla siwego było zakończenie treningu po dobrze wykonanym ćwiczeniu, nic więcej. Dlatego na nieszczęście Holendra w ferworze walki byłem przygotowany niemalże na wszystko. Oczywiście machnęło mną w siodle, gdy ogier tak gwałtownie postanowił się zatrzymać i ruszył od razu galopem. Pierwszą reakcją było szpetne słowo, rzucone gdzieś pod nosem, jednak wykorzystując jego zapędy do gnania przed siebie, od razu przerzuciłem palcat na zewnętrzną stronę i dałem mu sygnał do lotnej zmiany nogi. Jeśli nie poskutkowało, ponowiłem sygnał wraz z palcatem, od razu przygotowując się do niezbyt przyjemnej reakcji ze strony ogiera. Póki co prowadziłem zimną wojnę, nie wdrażając w to zbędnych emocji, gdyż skończyłoby się to mało komfortowym rozwiązaniem.
Shockwave - 2015-05-19, 22:44

Siwy niechętnie podchodził do tej ugody, bowiem Jonaszem nie zaproponował mu nic czym byłby zainteresowany.
Dopiero po drugim sygnale siwusek zmienił nogę, robiąc to gwałtownie i przypieczętowując bryknięciem, z którego znów wszedł w wściekły galop :lol2: .
Tym razem próbując przygnieść Jonaszka do bandy, tak aby w końcu chłopaczek coś poczuł :lol2: .
Furczał przy tym wściekle i spalał się niesamowicie, cały był pokryty potem, a śnieżnobiała sierść błyszczała w świetle tlących się na hali lamp.
Dobrze, że byli tu sami, inaczej pozabijali by wszystkich wokół :lol2: .



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group