Raspberry - 2016-02-03, 21:26 Lot trwał kilka godzin. Część tego czasu Raspberry po prostu przespał, chociaż z początku był czujny i nieco nerwowy, potem powoli się uspokoił. Po lądowaniu odebrał klatkę z psem pracownik schroniska, który przyleciał z nim aż ze schroniska w Lizbonie, gdzie Malina spędził ostatnie kilka tygodni.. Następnie udali się do poczekalni, gdzie owczarka miała odebrać jego nowa właścicielka. Chociaż malinois o tym wszystkim nie miał pojęcia. Rozglądał się wokół czujnie, ale spokojnie leżał w klatce, nie pofatygował się nawet by poszczekać na mijających ich ludzi.Anna Ross - 2016-03-16, 22:34 Kobieta tego dnia miała się pojawić na lotnisku by odebrać swój nowy nabytek - psa. Przyleciał do niej z daleka, można powiedzieć, cieszyła się jak małe dziecko takie naprawdę małe. Wpadła do poczekalni niczym przeciąg i rozejrzała się po wnętrzu, szybko jej wzrok trafił na faceta i klatkę z psem, jej psem za moment.
-Witam, przepraszam bardzo za spóźnienie. Anna Ross. - powiedziała do faceta, wyciągając w jego kierunku dłoń na powitanie.Raspberry - 2016-03-23, 12:10 Podczas oczekiwania na swoją nową właścicielkę Raspberry zachowywał się nadal spokojnie. Ktoś mógłby pomyśleć, że z nudów usnął, gdyby od czasu do czasu mie uniósł łba i nie obserwował otoczenia swoimi bursztynowymi ślepiami. Większość ludzi o ile zwracała uwagę na mężczyznę i psa, to nie zatrzymywała się przy nich, więc malinois również na nich zbytnio się nie koncentrował. To się miało zmienić, gdy do poczekalni wleciała blondynka, która w przeciwieństwie do innych ludzi zatrzymała się przy nich i nawiązała rozmowę z jego opiekunem.
Pracownik schroniska również zwrócił uwagę na blondwłosą kobietę, a gdy podeszła i się przedstawiła uśmiechnął się i uścisnął jej dłoń. Po czym przedstawił się i powiedział, że jest pracownikiem schroniska z Lizbony.
- A to pani nowy podopieczny, Blackout Raspberry. - przedstawił z kolei psa, jego pełnym imieniem. Malina już wcześniej skupił się na nieznajomej. Dżwignął się do siadu, zbliżając się do drzwiczek klatki, by lepiej przyjrzeć się Annie. Spojrzał na mężczyznę, dopiero gdy ten wymienił jego imię.
Tymczasem mężczyzna wręczył blondynce wszystkie dokumenty malinoisa, jego "paszport" i książeczkę zdrowia, bo pies przed wyjazdem z Portugalii został zaszczepiony i odrobaczony. Facet dał jej spokojnie czas na przejrzenie papierów.Anna Ross - 2016-04-03, 16:21 Cóż też wielce może robić pies zamknięty w klatce? Raczej nie zbyt wiele, zawsze mogło być gorzej. Ruch na lotnisku obecnie panował ogromny, wszędzie ludzie, bagaże, krzyki, płacz, od wyboru do koloru. Dobrze, że nie uciekli z lotniska myśląc np. że kobieta się rozmyśliła, bo tak nie było. Wsłuchała się w słowa faceta, kiwając jedynie twierdząco głową, że wszystko jak najbardziej rozumiała.
-Piękny. - odparła do faceta, kucając kawałek przed klatką i przyglądając się psu. Po psie było widać, że zadbany, odpowiednio karmiony i ułożony. Po krótkiej chwili dźwignęła się na równe nogi, kobieta odebrała papiery of faceta, które przejrzała.
-Chyba wszystko się zgadza. - była nieco zestresowana, więc miała taką nadzieje, że tak właśnie było.Raspberry - 2016-04-04, 14:47 Kiedy kobieta kucnęła przed jego klatką Raspberry nadal uważnie się jej przyglądając przekrzywił swój czarny smukły łeb, przez co wyglądał uroczo, chociaż nie było to zamierzone. Nadal zachowywał spokój, przysłuchując się wymianie zdań pomiędzy kobietą, a jego dotychczasowym opiekunem jednak nie rozpoznając większości słów. Owszem był ułożony, czasem aż nadto.
- Oczywiście. - odpowiedział z lekkim uśmiechem. To była tylko czysta formalność, pracownik schroniska przedtem kilkakrotnie przejrzał dokumenty, by upewnić się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Przekazał wygodną klatkę na kółkach z psem.
- Powodzenia. - dodał. Jego rola tutaj się kończyła, został jednak jeszcze trochę, gdyby Anna miała jakieś pytania. Jeśli je miała, postarał się na nie wyczerpująco odpowiedzieć, po czym pożegnał się z psem, na co Raspberry zareagował dość obojętnie, bo trudno żeby podczas stosunkowo krótkiego czasu spędzonego z facetem nawiązał z nim jakąś więź. Pracownik schroniska pożegnał się również z Anną i ruszył w stronę stanowisk odprawy, na samolot do domu.
Pies tylko przelotnie za nim spojrzał, by znowu przenieść bursztynowe ślepia na kobietę, podejrzewając, że właśnie znalazł nowy dom.Anonymous - 2016-05-02, 22:16 Dotarcie na lotnisko o godzinie, w której lądował samolot Aaren, nie zajęło mu wiele czasu. Wszystko dzięki Buni . Wjechał na parking lotniska, pobierając bilet i znalazł wolne miejsce, zaraz wysiadając z auta i udając się na salę, gdzie inni ludzie oczekiwali już swoich rodzin i znajomych. Ubrany w bawełnianą, białą koszulę o sportowym kroju, z rękawami podwiniętymi do łokci oraz w zwężane, czarne spodnie jeansowe z podwiniętymi nogawkami, niespecjalnie wyróżniał się z tłumu. Stojąc na uboczu, oparł się barkiem o jakiś filar budynku, skąd przyglądał się twarzom w oczekiwaniu na pojawienie się pośród nich tej jednej, znajomej.Aaren Wayford - 2016-05-02, 22:23 Samolot wylądował punktualnie i bez żadnej obsuwy dzięki czemu umówiona godzina okazała się być faktycznie tą o której Aaren miała pojawić się po odprawie ze swoim bagażem. Niosąc na ramieniu duża sportową torbę wypchaną po brzegi i biały mały plecaczek na plecach rozejrzała się uważnie szukając postawnej sylwetki bruneta.
Wyglądała naprawdę zdrowo i była w doskonałej formie, skóra lekko muśnięta słońcem, czarne jeansowe rurki delikatnie opinające się na jej biodrach i jędrnym tyłku oraz za duża jasnoszara sportowa bluza kangurka mająca przynieść komfort podczas lotu samolotem. Jedynie kolor górnej części ubiory wyróżniał ją z tłumu. Wyciągając słuchawki z uszu delikatnie stanęła na palcach dostrzegając w końcu tego boskiego Alvaro, który podpierał ścianę, kierując kroki w jego stronę uśmiechnęła się szeroko na widok znajomej twarzy.Anonymous - 2016-05-02, 23:01 Widok... odmienionej Aaren zaskoczył go, nie ma co ukrywać. Przed swoim wyjazdem wyglądała delikatnie mówiąc mizernie, ale najwyraźniej zdążyła powrócić do formy, przynajmniej częściowo. Podejrzewał, że wciąż dokuczał jej ból, ale najważniejsze, że odzyskała nieco werwy - co było zresztą widoczne gołym okiem.
Oczywiście nie pofatygował się, aby podejść do niej pierwszemu, choć oczywistym było, że także ją zauważył. Doskonale świadczyło o tym jego spojrzenie, utkwione w brunetce. Na tym właśnie polega sekret Alvaro. Zdobywać, będąc zdobywanym . Wreszcie uśmiechnął się lekko, odsuwając się od filara, by podejść te kilka kroków.
- Daj, wezmę to - odezwał się, biorąc od niej torbę. - Cześć - wymruczał nisko nad jej uchem, jednocześnie obejmując ją wolnym ramieniem w krótkim uścisku. - Dobrze wyglądasz - stwierdził, odsuwając się nieznacznie i raz jeszcze lustrując brunetkę wzrokiem.Aaren Wayford - 2016-05-02, 23:25 Rehabilitacja i powolny, a przede wszystkim zbilansowany powrót do treningu i właściwej diety bardzo pozytywnie wpłynął na brunetkę. Odcięcie się od problemów, a także chwilowy spokój, że strony mafii pozwoliły jej zregenerować siły i wrócić do siebie. Choć wciąż jeszcze niektóre sińce, szwy i złamane żebra lubiły dać o sobie znać. Ból był jednak możliwy do zniesienia co sprawiało, że ciemnowłosa nie musiała się z nim szczególnie użerać.
Odwzajemniając to powabne spojrzenie, uśmiechnęła się jeszcze szerzej pod nosem, doskonale wiedząc, co chodziło Antkowi po głowie. Czasem potrafili porozumiewać się bez słów i tym razem także tak było.
Oddała mu torbę, choć nie była na tyle ciężka, że sama by jej nie udźwignęła. Wpatrując się w te przenikliwie zielone tęczówki momentalnie nabrała więcej powietrza do płuc, próbując nie poddać się temu urokowi. Działał na nią silniej niż mógł przypuszczać miesięczny pobyt w Vancouver i brak możliwości kontaktu z nim zrobiły swoje. Gęsia skórka momentalnie pojawiła się na jej skórze wraz z przyjemnym dreszczem, który był wynikiem głębokiego pomruku. Gdy tylko objął ją ramieniem, oplotła go w pasie wtulając się w umięśnione cielsko bruneta. - No cześć.- mruknęła gdzieś obok ucha lub barku. - Nie tak dobrze jak Ty.- zaśmiała się niechętnie odsuwając od niego.
- Stęskniłam się za swoją ulubioną przytulanką.- zmierzyła go wzorkiem, przyglądając się temu jak bardzo był boski dzisiaj Alvaro .Anonymous - 2016-05-03, 00:05 Nawet niespecjalnie starał się zawrócić jej w głowie, choć niektóre gesty wykonywał wręcz odruchowo. Pech chciał, że poruszały zmysły brunetki.
- No widzisz. Służy mi przerwa od Ciebie - odpowiedział, uśmiechając się przy tym rezolutnie, nie mogąc się powstrzymać przed tą drobną złośliwością, podszytą sporą dawką żartu, jak to mieli w zwyczaju odzywać się do siebie.
- Obawiam się, że wygryzła Cię konkurencja - specjalnie nie mówił wprost, ciekaw jej reakcji. Nawet się nie uśmiechnął, patrzył tylko wyczekująco, co mogło go zdradzać. Nawet jeśli podczas jej nieobecności większość czasu spędzał w towarzystwie Holly, to rzadko u siebie nocowali. Miał więc na myśli kogoś innego.Aaren Wayford - 2016-05-03, 00:17 Słysząc jego słowa wywróciła oczami uśmiechając się mimowolnie. - To sugestia, że powinnnam częściej wyjeżdżać ?- skoro poruszali się w temacie żartów to bez żadnych obaw pociągnęła to dalej, ciekawa reakcji Tonego na swoje słowa.
Dopiero kolejna wypowiedź bruneta sprawiła, że delikatnie się spięła marszcząc przy tym odruchowo brwi. Jakakolwiek konkurencja,a tym bardziej osoba Holly działały na nią jak czerwona płachta na byka. I choć częściowo radziła sobie z obecnością innych kobiet w otoczeniu Tonego, to zazdrość o niego wciąż gdzieś tam była obecna w głowie ciemnowłosej. -Konkurencja ? - przyglądając mu się podejrzliwie podgryzła swoją dolną wargę próbując rozgryżć czy wpuszcza ją w kolejny kanał i stosuje głupi żart, czy być może to naprawdę ostrzeżenie i przestroga przed tym aby nie pozwalała sobie na za wiele.
- Znalazłeś sobie nową zabawkę ?- zapytała zrezygnowana choć udawała celowo chcąc wybadać całą tą sytuację.Anonymous - 2016-05-03, 08:23 - Nie no... Może tak dwa razy w roku. Na sześć miesięcy - zaśmiał się, a następnie zaproponował aby udali się do auta. Wszakże lotnisko nie było najciekawszym miejscem spotkań.
Spotykając się z reakcją brunetki, uniósł nieznacznie brwi, po czym uśmiechnął się szeroko.
- Głupek - skomentował, pozostawiając ją bez wyjaśnień. Niech jeszcze zżera ją niepewność przez parę minut, to całkiem zabawne obserwować, jak bardzo jest zazdrosna... o psa .Aaren Wayford - 2016-05-03, 14:40 - Wredota.- zarzuciła mu , gdyby nie byli w publicznym miejscu z pewnością dostałby kuksańca w bok, za te żarty, które choć mało przyjemne były dla tej dwójki czymś zupełnie naturalnym i normalnym. Udając się z nim do samochodu zaczekała na zewnątrz aż wrzuci jej torbę do środka po czym zbliżyła się do bruneta.
- Sam jesteś głupek.[i]- dżgając go palcem w brzuch z wyczuciem, zmarszczyła brwi zaczynając się bawić guzikiem od jego koszuli. [i]- Wrabiasz mnie.- podejrzliwie mu się przyglądając obserwowała mimikę jego twarzy.Aaren Wayford - 2016-05-03, 14:40 - Wredota.- zarzuciła mu , gdyby nie byli w publicznym miejscu z pewnością dostałby kuksańca w bok, za te żarty, które choć mało przyjemne były dla tej dwójki czymś zupełnie naturalnym i normalnym. Udając się z nim do samochodu zaczekała na zewnątrz aż wrzuci jej torbę do środka po czym zbliżyła się do bruneta.
- Sam jesteś głupek.[i]- dżgając go palcem w brzuch z wyczuciem, zmarszczyła brwi zaczynając się bawić guzikiem od jego koszuli. [i]- Wrabiasz mnie.- podejrzliwie mu się przyglądając obserwowała mimikę jego twarzy.Aaren Wayford - 2016-05-03, 14:40 - Wredota.- zarzuciła mu , gdyby nie byli w publicznym miejscu z pewnością dostałby kuksańca w bok, za te żarty, które choć mało przyjemne były dla tej dwójki czymś zupełnie naturalnym i normalnym. Udając się z nim do samochodu zaczekała na zewnątrz aż wrzuci jej torbę do środka po czym zbliżyła się do bruneta.
- Sam jesteś głupek.- dżgając go palcem w brzuch z wyczuciem, zmarszczyła brwi zaczynając się bawić guzikiem od jego koszuli. - Wrabiasz mnie.- podejrzliwie mu się przyglądając obserwowała mimikę jego twarzy.