To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Matthew - 2013-05-05, 11:09

Machnął łapką do Jacksona, a dokładniej zasalutował mu, co się będzie! Dobry humor ma, powygłupia się :lol: ! Poklepał przy okazji Seacookie coby ją tam zmobilizować i zmotywować. Już miał coś zagadać do przewodniczącego terenu, ale coś go, kurna, wodą pierdzięlnęło :lol2: !
- Ej kuźwa, co jest?! - zawołał zaskoczony. Postanowił udawać wzburzonego i zmroził wzrokiem Sveę, jednak długo nie wytrzymał i roześmiał się głośno, robiąc jednocześnie facepalma. Spojrzał rozbawiony na dziewczynę i nagle wpadł na istnie szatański pomysł. Usiadł mocno na Ciastku i dał łydę, kierując klucz na Sveę i Coco. :lol: - Galop, mała! - zaśmiał się. W sumie nie wiedział co Seacookie wymyśli, no i jeszcze na oklep siedział, więc jak się zderzą to mu prędzej zlecieć. Szczerze, to nie chciał, by Sea go teraz posłuchała. Ale jeśli to zrobiła, to jednak ominął Chanelkę z dziewczyną na jej grzbiecie. Wolał ich nie taranować, bo nie znał charakterów klaczy. :lol:
Cokolwiek się stało, szybko uspokoił Ciastko i wrócił stępem do reszty, zrównał się ze Sveą, szczerząc się diabelsko do niej. :3

Villemo - 2013-05-05, 14:44

Na tym dobrze zapowiadającym się wspólnym, majowym terenie nie mogło także zabraknąć Villemo. Dziewczyna była trochę spóźniona, mimo to wcale nie poganiała klaczy w drodze na główny szlak leśny. Spokojnym stępem coraz bardziej zbliżały się do grupki jeźdźców i koni, majaczących gdzieś w oddali, aż wreszcie dziewczyna mogła rozpoznać pojedyncze postacie. Przed wjechaniem do lasu, instruktorka podciągnęła popręg Viv, która pewnie dopiero teraz przestała się wzdymać. Wreszcie dojechały do grupy. Villemo cały czas trzymała klacz na luźnej wodzy, bo jak wspomniał Jackson, miała to być wszak lekka i przyjemna jazda, a nie trening, na którym wymagany będzie od konia ganasz, czy idealne zebranie.
- Mnie brakuje! - zawołała do Jacka, szczerząc do niego zęby i podjeżdżając bliżej. Trochę działało jej co prawda na ambicje to, że ma jechać za jakimiś juniorami, ale gotowa była znieść ten fakt bez żadnym buntów. - Jack, nie uważasz że trzeba by zrobić małe przemieszanie? - spytała, zatrzymując Viv tuż obok mężczyzny - Wszystkie ogiery na przód, a dopiero potem klacze, co o tym myślisz? - spojrzała na niego wyczekująco, machinalnie gładząc przy tym Vivance po szyi.

Noemi - 2013-05-05, 18:07

Po drodze zdołała uspokoić Nem i przyjechały tutaj stępem. Co prawda trochę bolał ją brzuch, bo nie spodziewając się takiego startu lekko nadziała się nim na horn. Jednak było dobrze (a przynajmniej mam taką nadzieję). Dziewczyna już była pewna, że ten teren będzie ciekawy. Podjechała bliżej do reszty i przywitała się krótkim "cześć" wymuszając delikatny uśmiech. Nie zanosiło się na to, że już ruszamy dlatego Noemi zaczęła stępować, jednak starała się nie zbytnio nie oddalać. Klacz prowadziła na luźnych wodzach działając głównie dosiadem.
Nemesis - 2013-05-05, 18:55

Z ogarnięciem karej i przymuszeniem jej do przystopowania było dosyć ciężko. Zwolniła, a właściwie zatrzymała się już przy gromadce czekającej na teren. Przywitała się dźwięcznie z resztą kopytnych, niezbyt głośnym rżeniem 'Ave koniska!'. Jako tako stała w miejscu, przebierając nogami i zadzierając co jakiś czas łbem. No szalona szkapa, po prostu.
I już się miała uspokoić, gdy to ujrzała niebieskokudłego. Prychnęła z wyrzutem w jego stronę, była pewna, że to on ją weźmie, a tu taki zawód.
Oj ciekawy będzie, ciekawy...

Talent - 2013-05-05, 19:04

Sophie napisał/a:
Drogę na szlak pokonała spokojnym kłusie. Przed nim rozstępowała Talenta.
Po pojawieniu się na miejscu spojrzała na obecnych. Nikogo w jej wieku. :< Zaraz zatrzymała kuca i przywitała się z ludźmi. Dopiero 4 osoby. Na razie dziewczynka stała w miejscu czekając na wyjazd.


Dokłusował więc grzecznie czasem tylko brykając zwłaszcza przy zmianie chodu na wyższy. Na miejscu rozejrzał się dookoła zaskoczony ilością zebranych tutaj koni. Wydawało mu się być dziwne, że tak na raz w jedno miejsce wyjechało ich tak wiele. No cóż, może szykują się w wspólny teren? Spojrzał po koniach. Nikogo jego wzrostu, liczył na jakiegoś kucyka ale trudno trzeba się pogodzić z tym, że jest ich w tej stajni stanowczo za mało. Stał więc dosyć nerwowo przyglądając się zwierzętom. Uszy i oczy cały czas były czujne. Przestępował z nogi na nogę z niecierpliwości. Zaraz trochę zdenerwowany ruszył kłusem przed siebie nie zwracając uwagi na siedzącą na nim dziewczynkę. Może uda jej się go zatrzymać. Nie obchodziło go to jednak. To był w końcu jej problem. Skierował jednak na nią jedno z uszu nasłuchując jej. Nie był aż takim egoistą. Zarżał jeszcze do wszystkich koni dopiero teraz przypominając sobie o przywitaniu się z nimi.

Talent - 2013-05-05, 20:01

Czując upór dziewczynki postanowił zrobić jej przyjemność i zwolnił do stępa. Nie pozwolił jednak zatrzymać się całkowicie. Na ogół też był bardzo uparty lecz starał się zadowalać jeźdźca i sprawować się jak najlepiej, a to że był młodym, napalonym i pełnym energii ogierem nie było już jego winą. Spora ilość koni i nowe miejsce dodatkowo nadawały mu ochoty do rozrabiania i nakręcały go. Kiedy dziewczyna zaczęła wykonywać jakieś wolty znów skierował na nią łaskawie jedno ze swych zacnych, nakrapianych uszu. Drugim zaś radarem cały czas "obserwował" bardzo interesujące otoczenie. Rozglądał się nerwowo dookoła i stawiał małe szybkie kroczki podskakując przy tym czasem. W końcu zaczął się nudzić. Zarzucił mocno głową i bryknął przy tym z zadu nie przestając dalej posuwać się do przodu. Zrobił parę kroków kłusem dla utrzymania równowagi i znów grzecznie przeszedł do stępa słuchając już dalej dziewczynki. Nie mógł się doczekać rozpoczęcia terenu. Miał w sobie dużo energii i nie wytrzymywał już. On zawsze nudzi się bardzo szybko i jest cholernie niecierpliwy, po prostu nienawidzi czekać.
Coco Chanel - 2013-05-05, 20:19

Wjeżdżając na główną ścieżkę do lasu, Coco była bardzo grzeczna. Wyciągnęła mordę przed siebie, nieco ją obniżając, obserwując okolicę.
Widząc w oddali konie, zacięła jedynie kitą, nastawiając uszy na sztorc.
Słysząc z góry syk ? wody lecącej z pistoletu, gwałtownie się zatrzymała unosząc pysk w górę. Jedno z uszu skierowała w stronę kobiety, natomiast drugie na mężczyznę dosiadającego k. klaczy.
Dostrzegając, że ta zaczyna galopować wprost na nią, przeniosła ciężar na zadnie kończyny, robiąc zwrot na zadzie. Zagalopowując z miejsca podbiła zadem, chowając łeb pomiędzy przody.

Talent - 2013-05-05, 20:24

Wyścigi? Wiesz w konkurencji dla kuców miał, by spore szanse jednak wydaje mi się, że takowej nie będzie, bo sądzę, że trzeba by zebrać co najmniej 3 uczestników. :lol2: Ale może ostatnie nie będzie.
Po sygnale do kłusa strzelił małego baranka i ruszył dosyć szybkim tempem dopiero po chwili się opanowując. Wykonywał grzecznie wszystkie polecenia dziewczynki cały czas kierując na nią jedno ucho. Powoli także wolty zaczynały mu się nudzić, bo w końcu ile można jeździć w kółko? Dosyć niechętnie zwolnił do stępa i na chwilę zaczął nasłuchiwać różnych dziwnych i nieznanych mu dźwięków, które dochodziły do niego z każdej strony dwojgiem uszy przestając skupiać się na Sophie. Jednak po chwili przy ruszeniu do kłusa znów słuchał częściowo jej. Zmiana kierunku była mądrym pomysłem, bo właśnie miał ochotę zasadzić baranka. Zdążył jednak tylko rzucić grzywą i dziewczynka odwróciła jego uwagę i zainteresowała go zmianą kierunku i woltami w drugą stronę. Pomimo to za minutkę wykonał to co zamierzał i bryknął porządnie. Na chwilę sprawdził czy ma na sobie dziewczynkę odwracając w jej stronę głowę.

Anonymous - 2013-05-05, 20:31

Fuck, nie w temacie jestem ;<

Przywitała obecnych skinieniem głowy i poklepała ogiera po szyi.

Stradivarius - 2013-05-05, 20:33

Jackson napisał/a:
Rathbone wjechał na miejsce zbiórki na grzbiecie Stradivarisa, początkowo już rozgrzanego. Ich podróż nie trwała długo, bo przecież główny szlak zaczyna się niedaleko stajni. Trzymał ogiera na stopniowo luźnej wodzy. Jackson miał zwyczaj w tereny nie kombinować z ustawieniem pyska konia. Miał być to relaks zarówno dla zwierzęcia jak i człowieka. Zero spiny. Po prostu luźna jazda.
Z daleka zauważył już kilka zgromadzonych par. Z każdą sekundą zbliżał się do nich, aż w końcu zrównali się.
-Cześć Wszystkim- przywitał się i delikatnie pozbierał wodzę, aby mieć kontrolę nad gniadym. Rozejrzał się jeszcze, patrząc kto już się stawił na miejsce.
-Kogo brakuje?- zapytał zgromadzonych, stępując gdzieś z resztą.


No to przyjechał pod tyłkiem Jacksona, o. Niezbyt jestem w temacie soł... Rozejrzał się i zarżał do obecnych koni. Ogonem obijał o swoje boki, szyję wygiął w łuk.

Seacookie - 2013-05-05, 20:39

Matthew napisał/a:
Machnął łapką do Jacksona, a dokładniej zasalutował mu, co się będzie! Dobry humor ma, powygłupia się :lol: ! Poklepał przy okazji Seacookie coby ją tam zmobilizować i zmotywować. Już miał coś zagadać do przewodniczącego terenu, ale coś go, kurna, wodą pierdzięlnęło :lol2: !
- Ej kuźwa, co jest?! - zawołał zaskoczony. Postanowił udawać wzburzonego i zmroził wzrokiem Sveę, jednak długo nie wytrzymał i roześmiał się głośno, robiąc jednocześnie facepalma. Spojrzał rozbawiony na dziewczynę i nagle wpadł na istnie szatański pomysł. Usiadł mocno na Ciastku i dał łydę, kierując klucz na Sveę i Coco. :lol: - Galop, mała! - zaśmiał się. W sumie nie wiedział co Seacookie wymyśli, no i jeszcze na oklep siedział, więc jak się zderzą to mu prędzej zlecieć. Szczerze, to nie chciał, by Sea go teraz posłuchała. Ale jeśli to zrobiła, to jednak ominął Chanelkę z dziewczyną na jej grzbiecie. Wolał ich nie taranować, bo nie znał charakterów klaczy. :lol:
Cokolwiek się stało, szybko uspokoił Ciastko i wrócił stępem do reszty, zrównał się ze Sveą, szczerząc się diabelsko do niej. :3


Ciastko przyjechało, no. Po drodze była grzeczna coby teraz dopiero dać w kość. Zarżała do obecnych koni. Oczywiście czując łydkę zagalopowała. Po drodze na Coco strzeliła barana coby się Mat zbyt pewnie nie czuł. Już współczuję. :lol2: Ostatecznie zjechali na bok.

Soul Eater - 2013-05-05, 21:08

Słysząc rżenie odwrócił ponownie łeb w kierunku innych koni i odpowiedział tym samym. Zaczęło mu się już nudzić ciągłe stanie, więc szarpnął mocno za wodze próbując trochę sobie jej wyrwać. Jeśli mu się udało to przeszedł kilka kroków w przód i schylił się ku trawie, by po chwili zacząć ją skubać.
Johnny - 2013-05-05, 21:15

Uwaga! fanfary, czerwony dywan i błysk fleszy poprosze, gdyż oto pan Baptiste wjechał na główny szlak na grzbiecie izabelki, trzymając ją na delikatnym kontakcie. Podjechał do koni, acz na nie za bliską odległość, która mogłaby wprowadzić jakikolwiek zamęt.
-Witam. Johnny.
Przywitał się z usmiechem paniom i panom, których jeszcze nie znał. Palominki nie przedstawiał, gdyż była już wystarczającą legendą tej stajni i raczej nie było persony która by jej nie znała. :lol:

Matthew - 2013-05-05, 21:22

- Waheey! - zarżał jak głupi gdy Ciastkowa Dama zagalopowała i ba! Jeszcze bryknęła! <3 On to jednak na luzie wysiedział, tylko po prostu tyłek mu chwilowo wyżej podleciał. Cóż, wyuczony był, no i podobnej reakcji się spodziewał ze strony klaczy po tym jakie zachowanie sprezentował. I tak na marginesie - na początku nawet złapał wodze w jedną rękę, a drugą się puścił i pomachał nią wysoko. Kuźwa, on się naćpał :lol2: !
Ogarnął zaraz kobyłkę kilkoma półparadami, mam nadzieję, no i po kilku krokach kłusa zawrócili do reszty i Matt ją zwolnił do stępa. Poklepał ją jak się spisała. - Wybacz młoda. Trochę musisz ze mną wytrzymać - uśmiechnął się do niej bezczelnie. Cóż, ciekawe co jeszcze wymyśli, ale nie możecie być spokojni, powiem Wam. :lol:
Jeśli ktokolwiek spojrzał się teraz na niego z poirytowaniem, to Belluś tylko spojrzał nań przepraszająco, ale zaraz potem podjechał do dziewczyny która to tak perfidnie spryskała go wodą. - Wszystko w porządku? Wybacz za to - zaśmiał się przyjaźnie i gdy tylko dostał odpowiedź kątem oka dojrzał jakieś czarne piękne monstrum. <3
No głowa mu się prawie obróciła jak u sowy! Jednak gdy ogarnął, że dalej się okręcić nie da rady, skręcił Seacookie w stronę Noemi i wyszczerzył się do niej i jej konia szeroko.
- Nemeeesis, kochana! - przywitał się z klaczą wesoło, a potem przedstawił blondynce która jej dosiadała. - Ta klacz jest świetna - zapewnił Noemi i zacmokał jeszcze do fryzyjki. Przypomniał sobie też jednak o swoim wierzchowcu i pośpiesznie poklepał Ciastko po szyi coby wiedziało, że o nim pamięta.
Skierował się teraz bliżej do Jacksona starając się być i w zasięgu Svei i Noemi, gdyby chciały kontynuować konwersację, czy coś. Chociaż w przypadku Svei może być to zemsta za tą durną akcję. :lol: Tak więc siedział przygotowany na wszystko, mocno łapiąc się kolankami boczków Sea. Wodze miał na luźnym kontakcie.

Artemida - 2013-05-05, 21:26

Autografów nie rozdajemy, gdyż mamy napięty grafik :lol2:
Klacz grzecznie jechała i grzecznie stanęła. Rozejrzała się po koniach i ludziach. Znała parę mordek, jednak chyba przeważała liczba nieznanych a przynajmniej nie miała z nimi styczności. Podkuliła uszyska i rozwarła chrapki, aby wciągnąć powietrze w płuca. Zapachy były różnorodne co wprawiało izabelkę w mały nie ogar. Po kilku minutach jakoś to ogarnęła, jednak niechęć do innych koni nadal była. Nie podchodzić, bo zabije! Była gotowa do ataku, jednak wiedziała, że człowiek na grzbiecie trochę jej to uniemożliwiał i mogłaby go skrzywdzić a tego przecież nie chcemy, biedny... :lol2: Smigol się trochę spiął i przylepiła jak najmocniej uszyska do potylicy. Zarżała cicho co oznaczało, że chce ciacho :lol2:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group