Who Knows - 2013-07-12, 14:25 Piszesz z mistrzem ogaru, nie dziw się.
Who stwierdził, że nie zanurkuje teraz jeszcze raz. Teraz będzie to robił, aż mu się znudzi... A co potem? Będzie się tu nudził albo będzie musiał wymyślić coś innego! Młody uniósł łeb, nad wodą zbierały się chmury.
-Co to?
Jeszcze nie widział deszczu, nawet przez okno. Spojrzał na nią wyczekująco. Może tym razem odpowie po końskiemu? Potem dostrzegł coś pomarańczowego, dryfującego na falach...
-Nie!
Uwiąz napiął się nagle, gdy młody złapał marchewę, znów lądując pod wodą. Zaczął próby pożarcia jej... Było ciężko. I okazała się pełna soku, który miał mało marchewkowy smak. So sad. Przyniósł warzywo do Narcyzy i zaczął wciskać jej w dłoń.
-Czaruj. - rozkazał kątem pyska...
Tylko kątem, bo w reszcie trzymał marchew. Wierzył, iż dziewczę naprawi ten cud boski.Narcyza - 2013-07-12, 14:37 Przysłoniła oczy dłonią, gdy zobaczyła chmury. Jęknęła przy tym. Dopiero przyszli i już musieli się zbierać? Nie fair! Nieprzygotowana na to szarpnięcie wypuściła uwiąz, żeby znowu nie polecieć. Usta wykrzywiły się na samą myśl tego, jak tera może smakować ta marchewka. Czekała, aż ogier podejdzie, a wtedy wyjęła mu ją z pyska i wstała. Złapała wiszący uwiąz.
- Chodź do naszego obozowiska, to Ci dam nową.
Wstała niechętnie i ruszyła w stronę, gdzie zostawiła buty i spodnie. Stąpała po gorących kamyczkach. W końcu napięła uwiąz jak najbardziej, bo była dobry kawałek przed nim. W końcu, docierając do rzuconych spodni, schyliła się nad nimi. Tak, żeby Whoś nie widział, odłożyła marchewkę pod materiał i wyciągnęła z kieszeni nową.
- Masz, ta jest dobra.
Podała ogierowi warzywo na otwartej dłoni.Who Knows - 2013-07-12, 14:45 Po jej spojrzeniu zobaczył, że te chmury nie są fajne. Jeszcze zaczęła iść od wody... Trochę się ociągał, obracał łeb. Ale co poradzić? Trzeba chyba iść.
-To prowadź wodzu...
Jeszcze na wszystkie strony kopał piaskiem - ta zabawa też mu się spodobała. Tylko, że nogi miał całe w wodzie + piasku = nowy, kremowy kolor i chropowata powierzchnia masująca o teksturze piachu. Wzięła jego marchewkę. Może szła czarować? Odwróciła się do niego plecami. Postawił uszy, próbował podglądać co robi... Ale nic z tego nie wyszło. A potem dostał DOBRĄ MARCHEWKĘ!
-Jesteś czarodziejem.
Oczy mu się zaświeciły, jakie on teraz będzie miał znajomości! Nikt mu się nie postawi, jak powie, że zna maga. Tak. Chciał jej zabrać buta, ale stwierdził, że nie chce dać zamienić się w żabę.Narcyza - 2013-07-12, 17:03 Niech jeszcze powie, że w Slytherinie, to wymiękną. Stanie się nowym Lordem Voldemortem, a Who Knows będzie jej wiernym rumakiem. Tak, to będzie idealne rozwiązanie! Będą próbowali zawładnąć światem wyścigów w stępie, nikt im nie podskoczy.
Ręka gładziła boczek i brzuch ogiera, częściowo zmiatając z nich piasek.
- Idziemy jeszcze na chwilę do wody? I tak będziemy wracali w deszczu, więc...
Lubiła z nim rozmawiać, choć dla niej samej był to krótki monolog. Jednak, kiedy tylko skończyła gadać, zaczęło kropić, co skomentowała ponownym jęknięciem. Wiatr wydął jej koszulkę, deszcz z każdą chwilą przybierał na siłę.
- Jak pobiegniesz, to dostaniesz wiadro marchewek!
Powiedziała do niego po ubraniu butów i spodni. Jako, że jej koszulka nie była aż tak mokra, ściągnęła ją i zahaczyła ogierowi na uszach, żeby nie bał się wycia wiatru i nie przewiało go jakoś bardzo. Zaczęła truchtać w stronę stajni, w ręku trzymając marchewkę i tak zachęcając źrebaka do kłusa, a jak jej się udało, to może i galopu. Ale wątpię. W każdym bądź razie, pobiegli do stajni. / ztWho Knows - 2013-07-12, 19:25 Próbowali? Oni nim zawładną bez najmniejszego problemu! To jest plan skazany na zwycięstwo! Szkoda, że Who nie widział jeszcze Harry'ego Pottera... Ktoś będzie musiał mu przynieść do poczytania. Tylko nie pytaj, skąd zna takie słowa jak czarodziej...
-Tak. Oczywiście. Jasne. Aha.
Jak oni świetnie się dogadują! Coś zaczęło tykać jego skórę w kilku miejscach na raz i robić ją mokrą. Odwrócił się, ale nic nie zobaczył. O co chodzi? Potem jeszcze coś dziwnego pojawiło się na jego łbie.
-JESTEM ARABEM!
Podobało mu się, ślepka znowu świeciły jak latarki, a on leciał za nią, wchodząc nawet w galop i próbując zabrać jej marchewę.
-ARABIA SAUDYJSKA RZĄDZI!
[z/t]Taylor - 2013-07-27, 22:21 Weszła prowadząc Notorycznego. Pilnowała żeby jej do wody nie wleciał, trzymała go na krótkiej lonży. Stanęła z nim na piasku i w pewnym momencie rozwinęła maksymalnie lonżę, zbliżając się do brzegu na wszelki wypadek. Nie pozwoliła mu jednak iść za daleko, ot tak maksymalnie do klatki piersiowej.Notorious Lie - 2013-07-28, 10:33 Przyczłapał tu i oczywiście pierwsze co zobaczył to woda. Lubił wodę. Wszedł do niej ochlapując dziewczynę i zaczął sobie chodzić w poszukiwaniu miejsca, w którym można by popływać. Zaraz pewnie został ściągnięty z powrotem, ale co tam.Taylor - 2013-07-28, 20:09 Uśmiechnęła się krzywo spoglądając na konia.
- Taaak Notorious, taaaaak. To jest Twoja ulubiona woda - rzuciła w jego kierunku, przewracając troszkę oczami.
Uśmiech nie znikał jednak z jej twarzy. Zaczęła spacerować wzdłuż brzegu, pozwalając iść Notorycznemu w wodzie. Nie zezwalała na kłus czy galop, dopuściła jedynie stęp. Co jakiś czas odzywała się do N. uspokajającym głosem.Notorious Lie - 2013-07-28, 20:26 Koń spacerował sobie w wodzie czasem ciągnąc Tay. Jakoś nie miał natchnienia do robienia jej na złość. Korzystaj, dziewczyno, bo ten stan długo nie potrwa.
Weny ewidentnie brak.Taylor - 2013-07-29, 13:59 Wyciągnęła go z wody i zaczęła prowadzić po piasku. Gdy tylko plaża zrobiła się szersza, zatrzymała go i cofnęła się parę kroków. Na piasku znalazła jakąś dłuższą gałązkę. Zacmokała na Notorycznego delikatnie wymachując patykiem. Nie zaszkodzi mu chwileczka na kole, w końcu lonże tylko poprawiają jego umiejętności.Notorious Lie - 2013-07-29, 14:39 Kiedy Tay postanowiła zrobić lonżę, kolejną, Not tylko prychnął niezadowolony. Leniwie łaził w kółko, ale się poprawnie wyginał. Człapał tak w koło Taylor.Taylor - 2013-07-29, 21:14 Zacmokała na konia, machając gałązką za jego leniwym dupskiem. Obojętnie jej było, do jakiego chodu przeszedł, więc rozkłusowała\rozgalopowała konia na kole i po dostatecznie długiej lonży i stępowaniu po plaży, wybyła kierując się do stajni.
/zt.Notorious Lie - 2013-07-30, 21:07 Opuścili plażę.
[zt]Żulietta - 2013-08-26, 00:42 Jakoż orientacja w teranie u żulika miała spięcie na neuronach, znów trafiła na jakieś wypizdowie. Urokliwe co prawda, acz wypizdowie. Nie miała pojęcia, gdzie znajduje się najbliższy cywilizowany obiekt. Odetchnęła morskim powietrzem, kierując się w stronę szumu fal. Księżyc po fazie pełni nadal zawodowo pełnił rolę ekologicznej latarni za co była wdzięczna, gdyż nie raz zdażało się jej potknąć o własne nogi.
Na chwilę obecną zapomniała o swym, jak podejrzewała, tymczasowo wiernym towarzyszu na swój sposób smakując się w obecnym krajobrazie jaki udało jej się tu zastać.
Wyzwoliwszy się z okowów, którym na imię było Jo zdjęła swe zmaltretowane traperki i dzierżąc je w dłoni ruszyła dalej z błogim uśmiechem na ustach. Plany jakie snuła kilkanaście minut temu poszły się jebać.Jo - 2013-08-26, 09:27 Jo wędrował wesoło obok swojej nowej koleżanki. Jego kroki, tak jak poprzednio, były mocno wylansowane. Wyglądało to tak, jakby w jego głowie ciągle leciała piosenka, a on najprościej w świecie chodził w jej rytm, przytańcowując przy tym radośnie. Oczywiście gęba mu się nie zamykała. Podziwiał drzewa, ptaki, których nie było widać, księżyc, a także opowiedział jej cudowną historię o stadzie jednorożców, którą opowiadała mu mama na dobranoc. Mały Jo zawsze przy niej zasypiał. Była przecudowna ! Kiedy weszli na plażę, wlepił wzrok w nieustająco pracującą latarnie morską. Zaświecenie jej w pobliżu chłopaka, sprawiło że poczuł się jak gwiazda. Położył więc prawą rękę na serduszku i wydusił szeptem. Oj, przestańcie, przestańcie, nie zawstydzajcie mnie. No juuuż ! Spokojnie ! Obrócił się wokół własnej osi niczym Lady Gaga. Chciał wykonać jeszcze kilka super ponętnych ruchów, ale latarnia uciekła w inną stronę, obejmując w tej chwili, mocno wyprzedzającą go Zosię. Dobiegł do niej, zdejmują po drodze buty i zostawiając je gdzieś tak. Popatrzył na niebo. [i]Gwiazdy mówią, że powinnaś mnie pocałować, moja Pani.[i] Uśmiechnął się promiennie, nawet skupiając na niej jakoś wzrok, który po chwili niestety ponownie odbiegł, żyjąc swoim życiem.