To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Maneże - Duży maneż

Anonymous - 2013-04-04, 14:41

Ev nie była przygotowana na to, ze koń sam z siebie ruszy przed siebie, więc niezgrabnie obijała pupę w siodle, zdezorientowana i nieco przestraszona. Wypuściła wodze (może z jednej strony dobrze, bo być może zaczęłaby zwierzę szarpać), a jedyną rzeczą, jaką zrobiła było to, że w końcu usiadła mocno w siodle, odchylając się do tyłu. Tern kłus taki szybki w końcu nie był, no nie? Bądź co bądź, ogier zatrzymał się, nie wiadomo, czy jej działanie jakoś na to wpłynęły. Gdy podchodził do ogiera poczuła się beznadziejnie, że w takiej sytuacji straciła nad sobą panowanie. W dodatku wcale nie było zadowolona z tego, że Vicky spadła, a ona ciągle tkwiła w siodle.
Na szczęście Daddy się nie kręcił, więc zgrabnie z niego zeskoczyła, zabierając wodze z szyi: ujęła je prawą dłonią, rozdzielając palcem wskazującym. Drugą dłonią trzymała koniec wodzy, starając się, by zdenerwowanie nie przeniosło się na jej karego towarzysza.
W sumie to nie wiedziała, co może powiedzieć. Vicky już stwierdziła, że wszystko w porządku, więc nie było sensu o to pytać. Evangeline stała w miejscu, obserwując biegającego konia i dziewczynę.

Anonymous - 2013-04-04, 15:42

Widząc odbiegającego konia Vicky chwilę stała w miejscu. Zamiast jazdy konnej po uprawia sobie jogging tak dla odmiany. Papillonowi widocznie nic się nie stało, skoro bawił się w najlepsze. Dziewczyna spojrzała w kierunku Ev. Zsiadła ona już z Daddyego i trzymała go za wodze. Nie było powodu do niepokoju. Dziewiętnastolatka wróciła wzrokiem do gniadosza i jeszcze spokojniejszym i wolniejszym krokiem spróbowała do niego podejść. Jeśli się udało chwyciła go spokojnie za wodze i zdjęła mu je z szyi. Jeśli się nie udało próbowała aż do skutku. Gdy w końcu cel został osiągnięty dziewczyna spojrzała na Ev i uśmiechnęła się do niej, w celu poinformowania, że sytuacja jest przynajmniej na razie opanowana. Następnie podeszła bliżej środka i rozpoczęła rozstępowanie konia w ręku. Ani dziś, ani przez przynajmniej najbliższy tydzień w siodło nie wsiądzie. Podczas prowadzania Encore Papillona pozwoliła wsiąść Evangeline na Daddyego i na razie stępować po obwodzie. Samej jej tu nie zostawi, więc chciała, aby osiemnastolatka miała przynajmniej część obiecanej jazdy.
-Przepraszam za tą sytuację. Przeze mnie masz zmarnowany trening. Może spróbujemy innym razem na Daddym? Oczywiście ja pilnowałabym Cie tym razem z ziemi. Widzę, że nieźle się dogadujecie. - zagadnęła Ev. Miała nadzieję, że ta nie będzie zbytnio obrażona.

Daddy - 2013-04-04, 16:07

Skwitował słowa ogiera zwyczajowym, stoickim parsknięciem. Grzebnął kopytem w ziemi, czując, jak ciężar u znika z grzbietu. Stał spokojnie cały czas gdy Eve go złapała, a na propozycje Encusia nie odpowiedział. Nie no, on ma tam jakiś szacunek do ludzi, nie będzie tutaj uciekał i zrzucał i wywalał ich, to nie Tatuś będzie! Poza tym dziewczyna która na nim jeździła nie wyglądała na zbyt pewną siebie, to i karusowi się jej szkoda trochę nawet zrobiło. Stracił toteż zainteresowanie drugim koniem i szturchnął pociesznie Francuzkę w ramię aksamitnymi chrapkami. Bez nerwów, dziewczyno. Daddy cie jeszcze nauczy jeździć. <3 No i chyba dobrze, że wybrała jego, a nie Papilotka, bo by już leżała w piachu. :lol: Albo wbita w ten okropny czerwony oxer. ;x
Encore Papillon - 2013-04-06, 23:28

A Papi bawił się w najlepsze, myśląc, że dziewczyna odwzajemnia jego odczucia. Gdy tylko zmierzała w jego kierunku, odkłusowywał zgrabnie, nadto sprężyście, co jakiś czas przeganaszowując się. Dziwnie było tak latać z osprzętem na ciele. Kiedy metalowe strzemiona obiły sie o jego boki, z kwikiem skoczył w galop, oddając z zadu. Dłuższa chwila minęła, nim znudził się bieganiem i postanowił zwyczajnie wytarzać, by w jego mniemaniu, pozbyć się sprzetu z grzbietu. I tak, ugiął przednie nogi w nadgarstkach by naraz lec na nich w piachu a za nimi ciągnąc resztę ciała, by lec na brzuchu, następnie przeturlając się na grzbiet, girami machając wesoło jak źrebak. Usyfił cały sprzęt, ale to bynajmniej go nie obchodziło :lol: Rollował się w najlepsze z boku na bok, postękując sobie. I własnie w tym momencie, poczuł pociagnięcie za wodze. Nieco ogłupiały, podniósł się szarpnięciem do pionu, otrzepując żywo. Jego wzrok momentalnie spoczął na blondynce. O, tutaj jest. A mieliśmy się bawić!
Parsknął przeciągle, ruszając sobie obok niej spokojnym stępem. Ej no, spadła tylko na piasek i to z praktycznie stojącego w miejscu konia. Poboli dzien dwa i przestanie.

Victor - 2013-04-06, 23:53

Wszedł na maneż, bo gdy szukał Papka stajenny wskazał mu kierunek. No cóż, myślał, że będzie na biegalni, no może na padoku, a tu szok. Normalnie niemal się pod nim nogi ugięły. WTF? Miał nadzieję, że Papi nie ma kontuzji i to nie jego sprzęt został właśnie zniszczony. Niemal kipiąc podszedł do dziewczyny.
-Nie pomylił Ci się koń maleńka?
Niemal warknął, ale powagę utrzymał.

Encore Papillon - 2013-04-07, 13:48

Widząc swojego właściciela przystanął z uszami na sztorc, po czym ciagnąc mordą ku Vickowi, wydał z siebie głośne rżenie. Szastnął ogonem, nadymając nozdrza. No niech nie będzie zły! Papi aniołek <3 Tak niechcący to wszystko wyszło. Machnął pyskiem, nastepnie zwijając szyję, by podbródkiem dotknąć piersi, w towarzystwie grzebiącej w piasku przedniej nogi.
{z tego co widzę, to Vicky sie usunęła o,o' nie wiem czmeu, ale to chyba znaczy, że możesz Papka stąd zabrać...}

Villemo - 2013-04-08, 20:10

Taa, Joce ma jakieś dziwne odpały, ze nie może pisać, więc Vils razem z nią i Libby wyszła. O.o

z.t

Encore Papillon - 2013-04-10, 22:45

Dobra to zt z Vickiem, bo juz sie pogubiłam.
Jessie - 2013-04-14, 15:16

Przyszła na maneż z Sophie i El Dorado, zamknęła za nimi bramę.
- Na jakim stopniu zaawansowania jesteś? - zapytała, przechodząc na bok.

El Dorado - 2013-04-14, 19:01

Wprowadzony na maneż stanął obok Sophie gryząc wędzidło. Przestąpił z nogi na nogę zadzierając łeb do góry, by się rozejrzeć.
Jessie - 2013-04-14, 19:24

- W porządku, podobnie jak Yasmine, więc będziecie robić mniej więcej to samo - odpowiedziała, po czym rozejrzała się po maneżu. Ustawi się trochę przeszkód i będzie okej. - No nic, wsiadaj i na razie go stępuj, poruszajcie się w lewą stronę - poleciła, po czym usiadła sobie na jednej ze stacjonat czy coś.
Jessie - 2013-04-14, 19:57

Siedząc na przeszkodzie obserwowała dziewczynkę, by skorygować ewentualne błędy postawy. Takowych nie było, przynajmniej na razie, więc milcząc jedynie wodziła za nimi wzrokiem, albo gdzieś po okolicy.
- Po czterech okrążeniach zmień stronę i poróbcie parę wolt, serpentyn i tym podobnych - powiedziała po jakimś czasie, a userka idzie zamulić.

El Dorado - 2013-04-14, 20:00

Cały czas stał spokojnie, nie chciał przecież zrazić do siebie jeźdźca. Podszedł pod schodki i dał się dosiąść, po czym ruszył żywym stępem na ślad. Zwiesił łeb i zrobił tak zwaną ,,dechę'' zwalniając nieco stęp. Jeśli dziewczyna docisnęła łydkę ogier ponownie zaczął żywo stępować podnosząc przy tym łeb w górę. Starał się nie wychodzić ze śladu, jednak kilka razu mu się to niestety zdarzyło. Przestępował tak kilka kółek i czekał na dalsze polecenia.
El Dorado - 2013-04-14, 20:38

Zmienił kierunek bez większy oporów, czując pochwałę jego zdaniem chwalącą w postaci klepania. Jednak te zebrane wodze bardzo mu się nie spodobały i kary za nie pociągnął wymuszając, by jeździec trochę mu ich oddał ot co. Zgiął łeb w wewnętrzną stronę gryząc wędzidło z niezadowolenia i wykonał woltę. Wyszło mu to nawet dobrze, wpisał się w kształt koła bez żadnych błędów. Natomiast z mniejszymi ogier już miał większy problem, wypadał nieco zadem z okręgu. Przez co kładł uszy z niezadowolenia, ponieważ czuł, że robi coś źle. Z serpentynami obeszło się bez błędów, karus stępował spokojnie dając się prowadzić, to samo było z ósemkami.
Jessie - 2013-04-14, 22:05

- Nie pozwól mu ciągnąć - powiedziała, widząc, że ogier próbuje wyszarpnąć wodze. - Postaraj się jednak nie usztywniać ręki, niech podąża za ruchem konia, wtedy powinien się uspokoić. - dodała, spoglądając w kierunku stajni i zastanawiając się, co tam u Yasmine słychać... :lol: - Dojeżdżaj go też dosiadem do ręki, łydka ma działać aktywizująco, pomóż mu w rozluźnieniu się, bo na razie to zad ma w stajni i cały sztywny jest. Więcej wolt, zmian kierunku.. - kontynuowała spokojnie, może nie brzmiało to jakoś super uprzejmie, ale nie miała tego na celu.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group