To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Czworobok

Unexpected - 2015-03-31, 20:50

PRZEJAZD

Kiedy kobieta go pozbierała koń znowu zaczął ładnie pracować pod siodłem, aktywnym krokiem ruszyli w kierunku czworoboku. Będąc już koło barierek zakłusowali czekając na sygnał, gdy usłyszał dzwonek skierował się w kierunku linii środkowej. Gdy już na nią wjechali szedł ładnie po linii prostej ku X gdzie się zatrzymał wedle wskazówek kobiety. Po ukłonie dziewczyny przeszli do stępa, pilnowany przez kobietę ładnie szedł na czworoboku dostojnie się prezentując. W C wjechali na lekki łuk by skręcić ostatecznie, wjechali w niego dość głęboko by też przejść do kłusa. Kiedy dała mu mocniejszą pół paradę lekko zakołysał ogonem na boki zastanawiając się co będzie dalej ale jednocześnie był gotowy na wszystko. Ładnie weszli w koło, koń dobrze się w nie wpisywał nie wypadając przypadkiem niczym do wewnątrz. Ogier mimo zmiany dziewczyny w siodle - usadowienia, szedł nadal aktywnym tempem nie gubiąc go. Nim dojechali do B mieli zagalopować, lekko wygiął potylicę do wewnątrz za sprawą pomoc od dziewczyny mielił wędzidło w pysku jadąc galopem aż do H ładnie pracował zadem który był motorem jego pracy słuchając się dziewczyny niczym dobrze nastwiony zegarek. Przejście między H i C było poprzedzone pół paradą ogier był i tak skupiony na maxa więc spokojnie na wszystko i dobrze reagował przechodząc do kłusa.

Taylor - 2015-03-31, 20:51

Nim wjechała na przekątną delikatnie zaprosiła głowę konia do wewnątrz, zarazem informując go o nadchodzącej figurze. Następnie wprowadziła Unexpected na łuk, nieco mocniejszy, niż te, które wykonywali przed chwilą i wyprostowała go, prowadząc po przekątnej. Tak jak przy linii środkowej, pilnowała jazdy na wprost i dbała o to, by koń nie pływał. W X zmieniła nogę, na którą anglezowała. W dojeździe do K zaczęła powoli skracac wodze, by dokładnie w A wejśc w półsiad i wprowadzic konia na koło. Nie szukała oparcia na udach i zaciskaniu kolan, a delikatnie obciążała strzemiona, co dawało jej równowagę i pozwalało na bezproblemowe prowadzenie gniadosza. Wykonała okrągłe koło, sięgające aż do X, by po powrocie do A siąśc w siodło i kontynuowac program kłusem cwiczebnym. Tak jak uprzednio, utrzymała to samo tempo. W E wprowadziła Una na koło, a właściwie - na jego połówkę, by przed jej końcem wysłac czytelny sygnał do zagalopowania. Procedura się powtarzała, utrzymywała tą samą formułkę, co przy porzednich zagalopowaniach. Do M jechała go równym, rytmicznym, a przede wszystkim aktywnym galopem. Nim dojechała do owego punktu, wysłała mu dwie przedłużone półparady, informujące o przejściu do niższego chodu. Wstrzymując go lekko dosiadem weszła w kłus anglezowany, znów sprawdzając nogę i w razie potrzeby ją zmieniając; przejście do kłusa cwiczebnego było płynne, tutaj także nie dała gniademu szansy na zwolnienie. Jechała wzdłuż ścian czworoboku do E, gdzie zatrzymała konia i w myślach odliczała - 121, 122, 123, 124, 125. Dopiero po upłynięciu owych pięciu sekund poprosiła konia o stęp, którym dojechała do K. W narożniku obok tej literki zakłusowała, siedząc w pełnym siadzie aż do momentu, w którym wjechała na linię środkową. Zaczęła anglezowac, tym razem nie musząc już sprawdzac nogi. Ostatecznie zatrzymała się w X, ukłoniła i wyklepała swojego konia z wdzięcznością, nie kryjąc radości. Wyjechała z czworoboku na długiej wodzy, na takiej też rozstępowując rumaka.
{zt}

Unexpected - 2015-03-31, 21:09

Nim wjechali kolejno na przekątną ponownie wykręcił głowę do wewnątrz prowadzony przez kobietę wodzą, by następnie wjechać na łuk nieco mocniejszy niż poprzednie ale nie straszny dla gniadego robił w swoim życiu chyba ciaśniejsze od tego by następnie się wyprostować i jechać ładnie po przekątnej nie spływając na boki przypadkiem. W X zmienili lotnie nogę, dojeżdżając do K kobieta zaczęła wyraźnie skracać gniadosza by w A mogli swobodnie i ładnie wejść na koło. Jak w przypadku pierwszego koń ładnie się owijał wokół łydki dziewczyny wpisując się dobrze w koło, nie gubiąc rytmu. By w dojeździe do A jechać dalej normalnie kłusem ćwiczebnym, w E ponownie wjechali na koło a raczej na jego połowę no ale jednak by przed końcem zagalopować. Do M dojechali ładnym rytmicznym galopem, gdzie koń ładnie pracował ciałem szczególnie napędzając je zadem a przód przy tym pozostawał lekki. W tym punkcie dostał dwie pół parady i zwolnili do kłusa ćwiczebnego, było płynnie bez dwóch zdań ładne przejście. Jechali wzdłuż ścian do E gdzie mieli się zatrzymać podobnie jak na początku w X ogier ładnie stanął prosto ustawiając kończyny. By po upływie czasu przejść w stęp, którym dojechali do K gdzie za kłusowali. Aby ponownie wjechać na linie środkową i zakończyć przejazd, przynajmniej na czworoboku. Ostatecznie w X zatrzymali się, ukłon i zjechali.

z.t

Caroline Hathaway - 2015-04-04, 18:41

<<PRZYGOTOWANIE>>

Kobieta wczesnym rankiem przyszła do stajni, przygotowała wszystko by ruszyć pod boks dzisiejszego rumaka.
-Cześć Noblesse.. - ponownie się z nim przywitała jak wczoraj po czym zdjęła kantar z haka gdy ogier już przywykł do jej obecności i po krótkim cofaj weszła do środka. Stanowczym ruchem założyła ogierowi kantar i podpięła uwiąż po czym ruszyła na myjkę nie pozwalając mu na wybryki. Na myjce dobrze ogiera przywiązała po czym zabrała się za pięlegnację jego sierści, dokładnie ją wyczyściła z brudu czy różnych sklejek. Potem zabrała się za grzywę oraz ogon które dokładnie wyczesała a to pierwsze zaplotła w koraliki. Ostatecznie wyczyściła jeszcze nogi konia i był picuś glancuś, na grzbiecie wylądował pasujący do koloru sierści ogiera czaprak, siodło a na głowię ogłowie z wędzidłem. Kobieta nie pozwalała mu na większe wybryki bo czas im to tylko marnowało, ostatecznie poprosiła stajennego o przypilnowanie konia w tym czasie sama się przebrała a potem ruszyli na rozprężalnie.

<<ROZGRZEWKA>>

Weszli na rozprężalnie gdzie już kilka par pracowało, kobieta jednak się tym nie zraziła. Oprowadziła ogiera w ręce dookoła co by mógł się zapoznać z miejscem po czym wsiadła miękko na jego grzbiet wchodząc od razu na delikatny kontakt i wysłała mu sygnał do stępa po śladzie. Zrobili dwa luźniejsze koła po czym zjechali do środka i wykręcili koło, wężyka, serpentynę oraz woltę po czym znowu zjechali na ścianę. Odbili w kolejnym narożniku do środka i na drugą stronę te same figury, pilnowała wycięcia ogiera pracując dosiadem, wodzą oraz łydkami przed każdym kolejnym nowym ćwiczeniem posyłała mu delikatne pół parady co by go skoncentrować na nowym zadaniu i przypomnieć o swoim istnieniu. Wykonali też na trzech okrążeniach przejścia stęp-zatrzymanie-stęp-zatrzymanie-cofanie-stój-stęp i tak na zmianę, potem zrobili dwa kółka znowu luźniejszym stępem i wykonali jedno pełne koło w stępie wyciągniętym, drugie w pośrednim, trzecie w zebranym. Zjechała z ogierem znowu do środka na przekątnej wysyłając mu pomoce do kłusa, kilka pierwszym taktów przesiedziała by zaraz angależować w rytm taktów konia. Ponownie zrobili dwa kółka luźniejszym kłusem zjazd do środka i wykręcili kilka figur jak w stępie dla odmiany zaczynając od wolty, potem koło, wężyk i serpentyną na obie strony. Potem pierwsze koło w kłusie zebranym, drugie w pośrednim, trzecie w wyciągniętym i na koniec oczywiście przejścia kłus-stęp-kłus-zatrzymanie-kłus-zatrzymanie-cofaj-stój-stęp-kłus no i przejście do stępa i luźne dwa kola. Potem płynne przejście do kłusa a następnie do galopu od razu poćwiczyli sobie przejścia czyli galop-kłus-galop-stęp-galop--zatrzymanie-galop-zatrzymanie-cofaj-stój-galop, potem jedno koło w galopie pośrednim, drugie w wyciągniętym trzecie w zebranym i na koniec figury czyli wszelakie wężyki, serpentyny, koła, wolty. Cały czas pilnowała aktywnego tempa konia, odpowiedniego wygięcia i zaangażowania zadu, przy okazji posyłając mu odpowiednie pomoce do wszystkich ćwiczeń oraz starając się jak najlepiej, ostatecznie zwolni do stępa i czekali na wywołanie.

Noblesse - 2015-04-04, 18:45

przygotowanie


O poranku, po skonsumowaniu swojej niewielkiej porcji paszy, zwarty i gotowy stawił się pod drzwiami. Nie musiał długo czekac, niebieskowłosa zjawiła się bowiem w błyskawicznym tempie. Jej obecnośc była dla niego oczywistym sygnałem, że wychodzi, więc bez najmniejszego protestu odsunął się do tyłu, robiąc w boksie miejsce dla Caroline. Mimo, że był ogierem, nie zachowywał się jak typowy, rozpuszczony sportowiec i nie rzucał się na każdą najbliższą klacz - zachował więc i maniery wtedy, gdy kobieta zakładała mu kantar, a także podczas wyprowadzania i czyszczenia. Wszystko, absolutnie wszystko przyjął bez większego kłopotu, by następnie po chwili oczekiwania wybyc wraz z gotową dwudziestolatką na rozprężalnię.

rozprężenie


Wszedł na rozprężalnię, zupełnie niezainteresowany przebywającymi tu końmi. Podczas oprowadzenia tylko czasem zdarzało mu się zarżec, parsknąc, zafurkotac czy kwiknąc w ich stronę. Wszystko zmieniło się jednak z chwilą, gdy Caroline dociążyła jego grzbiet. Całą swoją uwagę przeniósł na jej osobę, zupełnie odcinając się od zgiełku panującego na placu. Na luźniejszych kołach nie interesowało go nic poza niebieskowłosą, oba radary były zwrócone w jej kierunku; pozostawał najzwyczajniej skupiony na jednej, naistotniejszej rzeczy, nie mając na uwadze nic, co działo się dookoła niego. Tylko erupcja wulkanu mogłaby go wytrącic z tej równowagi :lol: Wszedł na kontakt, błyskawicznie chwytając, w jakim ustawieniu ma trwac - tak też się ułożył, lekko opierając na kiełźnie i szukając wędzidła w swoim pysku, o czym świadczyła powoli pojawiająca się piana w jego pysku. Wpisywał się w każdy łuk niemal książkowo. Ujmując to w skrócie - wszystkie przejścia wykonywał wzorowo, ba, bezbłędnie, także te, które zawierały cofanie. Wykorzystał chwilę na odpoczynek w stępie, wyciągając szyję w dół. Następnie zakłusował, miękko i płynnie odbijając się od ziemi w przejściu i dalej bez problemu poruszając się po rozprężalni. Podczas 'luźniejszych' kółek ciągnął nos ku dole, uwypuklając grzbiet co nieco, by następnie przejśc do stępa i już na kontaktcie wykręcic kilka podstawowych figur w stępie; na łuki, tak jak poprzednio, wchodził bez kłopotu i protestów, elegancko się w nie wpisując. Ponownie zakłusował, tym razem w zebraniu - szedł lekko, niespiesznie, odbijając się od podłoża mocno i wysoko unosząc kończyny, a jego chód był na tyle skrócony, by faza zawieszenia była bardzo wyraźnie zaznaczona. Prawie jak Totilas! x3 W pośrednim trochę mniej pracował zadem, ponieważ chód tego nie wymagał; dopiero w wyciągniętym się popisał. Wyjechawszy na długą ścianę ciut przyspieszył i ruszył łopatkami tak efektownie, że nie jeden ujeżdżeniowiec by nie pogardził takimi przodami! Były lekkie, dynamiczne, efektowne. Zad też pozostawał przyzwoity. Niestety kłusy wyciągane musiały się kiedyś skończył, ale Jelonek pogodził się z tym faktem i posłusznie wykonywał wszystkie przejścia, by ostatecznie po chwili odpoczynku w stępie zagalopowac. Ucieszył się z możliwości pociągnięcia galopu, mocno pchając się w ów momencie zadem i popisując się jeszcze lepszą akcją przodów. Pośredni i zebrany galop nie sprawiły mu tyle przyjemności, ale wykonał je również bezbłędnie. Po wszystkich cwiczeniach przeszedł do stępa, wypuszczając powietrze z furkotem.

Caroline Hathaway - 2015-04-04, 19:09

PRZEJAZD

Kobieta usłyszała jak ich wywołując przez głośnik, więc pozbierała ogiera i ruszyła w kierunku czworoboku. Okrążyli go raz dookoła by przez A wjechać na linie środkową, pilnowała tempa oraz nie spływania ogiera na boki by w X go zatrzymać. Wzięła wodzę do jednej ręki skłoniła się i ruszyła z ogierem dalej stępem pośrednim przed siebie. By przed C już naprowadzać go na łuk by skręcić ostatecznie w prawo, dojeżdżając do M wysłała mu pół paradę by w literce wypchnąć go do kłusa roboczego angależując w siodle jednocześnie i tak do B gdzie wprowadziła bułanego na koło w prawo o 20m średnicy pilnując jego wygięcia oraz tempa. W połowie koła siadła w siodło przechodząc do kłusa ćwiczebny w połowie koła. Przed zjazdem do B wysłała ogierowi pół paradę i sygnał do zagalopowania z prawej nogi, dość długo galopowali bo aż do H gdzie po pół paradzie przyhamowała konia przechodząc do kłusa roboczego ponownie angależując w siodle i tak aż do M. Gdzie weszli z koniem na łuk wjeżdżając na przekątną nadal poruszając się kłusem roboczym angależowanym by w połowie zmienić nogę i jechać dalej.

Noblesse - 2015-04-04, 19:14

Co prawda nie wychwycił swojego imienia wydobywającego się z głośników, ale zebranie wodzy było dla niego wyraźnym sygnałem do powrotu do pracy. Odczuwał atmosferę zawodów, toteż wiedział, że jego zadaniem było danie z siebie jak najwięcej; gdyby nie tłumy na rozprężalni, oficjalne stroje i cała ta otoczka, pewnie nie posiadałby świadomości, że ich przejazd jest oceniany. Okrążył czworobok, wtenczas szukając wędzidła, a po jego znalezieniu - układając się do niego i delikatnie opierając. Wyjechał na linię środkową, strzygąc intenswynie radarami i łypiąc na boki, mimo wielu nowych elementów nie pływając. Zatrzymał się może trochę gwałtownie, ale ostatecznie w pełni poprawnie, zachowując nieruchomośc (to jest częściowo, bo musiał oddychac :lol: ), cierpliwie czekając, aż jeździec skończy witanie sędziów. Znał procedurkę ukłonu i doskonale wiedział, że w ów feralnym momencie nie powinien się za bardzo wiercic. Płynnie wszedł w stęp i dojechał do C, według wskazówek niebieskowłosej lekko wpisując się w łuk, nie wchodząc w niego przesadnie i nie wyginając się niczym banan, a robiąc to nieco ekonomiczniej. Szedł stępem nazywanym pośrednim aż do M, gdzie zakłusował, mocno, ale nie z impetem odbijając się od ziemi i wchodząc w swobodny kłus, którym przemieszczał się aż do B, przed którym zagalopował, o. Wcześniej nie zmieniał tempa kłusa mimo dociążenia grzbietu przez dziewczę. Do H dojechali w standardowym, nie za szybkim ani nie zbyt małym tempem, łapiąc się w normę czworobokowej szybkości. Przeszedł do kłusa bez problemu, uprzedzony półparadą równie poprawnie wszedł na przekątną, na której trzymał linię prostą.
Caroline Hathaway - 2015-04-04, 19:22

PRZEJAZD

Dojeżdżając do A ponownie weszli na koło gdzie kobieta weszła w pół siad unosząc się nad siodłem, tym razem koło było w lewo o tej samej średnicy co poprzednie. By w A usiąść ponownie w siodło poruszając się dalej kłusem ćwiczebnym aż do B i E gdzie ponownie weszli na koło a raczej jego połówkę ostatecznie przed E zagalopowując z lewej nogi i znowu kawał czworoboku tak przejechali sobie. By w M wysłać mu pół paradę i przyhamować do kłusa roboczego angależowanego, a między C i E przejść do ćwiczebnego ostatecznie w tej ostatniej literce się zatrzymując na 5s i ponownie ruszyć stępem pośrednim. Aż do K gdzie weszli w kłus roboczy angalężowany i tak do A gdzie znowu zjechali na linie środkową by w X się zatrzymać ukłon i zjazd.

z.t

Noblesse - 2015-04-04, 19:38

Brak skrócenia wodzy przez kobietę trochę wpłynął na reakcję konia, która przez zbyt długie wodze była minimalnie opóźniona - mimo wszystko poprawnie weszli na koło, na którym Noblesse samoistnie wszedł we właściwe ustawienie. Samoniesienie było dla niego naturalne, nie potrzebował w tej chwili zbyt wielu wskazówek od Caro odnośnie tego, jak powinien iśc. Powrócił z koła na ścianę, czując, jak kobieta dociążą jego grzbiet przez pełen siad. Nie był tym zachwycony, ale mimo wszystko nie zmienił tempa aż do E, przed którym to Noblesse według danych mu instrukcji zagalopował. Do M jechał czworobokowym tempem, mając już w tym niejaką wprawę; półparada poprzedzająca przejście mu pomogła, dzięki temu wyszło ono płynne i niechaotyczne. Do E dokłusował spokojnie, by następnie zatrzymac się w ów literce i zachowac wspominaną we wcześniejszych postach nieruchomośc. Po tych pięciu (mniej więcej) sekundach ruszył swobodnie stępem, dojeżdżając do K i tam, poproszony, zakłusował. Wyjechał ponownie na linię środkową, zatrzymał się i z zadowoleniem przyjął pochwały. Następnie zjechał z czworoboku.
/zt

Diego Montana - 2015-04-04, 19:47

PRZYGOTOWANIE

Chłopak w dzień zdawania odznaki przyszedł wczesnym rankiem do stajni, sprawdził od razu czy sprzęt który wyczyścił dzień wcześniej nadal lśni odpukać był w idealnym stanie. Przebrał się w rzeczy do zdawania i ruszył korytarzem pod boks swoje wierzchowca na dziś, siwus już nie spał.
- Cześć Contendro Boy. - powiedział z uśmiechem na ustach, wyciągnął dłoń do ogiera pozwalając się jej zapoznać z zapachem. Gdy już się zapoznali wstępnie poprosił go o cofnięcie i zdjął kantar po drodze, wszedł do boksu po czym podszedł do niego i pokazał kantar i go mu założył na łeb, podpiął uwiąż i wyprowadził na myjkę gdzie dokładnie go przywiązał. Zabrał się wpierw za pielęgnacje sierści, potem za pielęgnacje włosia grzywy oraz ogona gdzie potem tą pierwszą zaplotł w warkocze. Wyczyścił też kopyta ogiera, na koniec osiodłał go. Ruszyli na rozprężalnie po chwili.

ROZGRZEWKA


Wszedł z ogierem na rozprężalnie, oprowadził go jedno koło wokół hali po czym postawił w kącie i dosiadł ogiera od razu kierując go na ślad. Zrobili trzy koła na spokojnie w końcu co za mało to nie za zdrowo, potem wszedł na delikatny kontakt z pyskiem ogiera. Po czym zjechali do środka zrobili po dwie figury koła, wężyki, serpentyny, wolty. Potem zjazd na ścianę odbicie w drugim kierunku i powtórzenie ćwiczeń tylko na drugą stronę. Potem jedno koło na luzie i przejścia w chodzie, stęp-zatrzymanie-stęp-zatrzymanie-cofanie-zatrzymanie-stęp tak przed dwa koła. Potem jedno znowu na luzie, i przejścia stęp wyciągnięty, pośredni i zebrany ogólnie na trzech kołach każde w innym chodzie. Potem znowu pośredni w narożniku odbicie na przekątną i przejście do kłusa, z początku dwa luźniejsze koła potem znowu przejścia kłus zebrany- wyciągnięty- pośredni, następnie przejścia kłus-stęp-kłus-stęp-zatrzymanie-kłus, na koniec powtórka figur koła, wężyki, serpentyny, wolty. Wszystko powtórzyli dwa razy na każdą ze stron, dwa koła na rozluźnienie i przejście do galopu. Tu zrobili trzy luźniejsze koła po czym przejścia galop-kłus-galop-stęp-galop-zatrzymanie-galop. Potem znowu koło w luzie, i kręcenie figur koła, wężyki, serpentyny, wolty. Na koniec na trzech kołach galop pośredni, wyciągnięty, zebrany. Przeszli następnie do stępa i zrobiły trzy koła wokół hali, na koniec poćwiczyli koła o różnej średnicy w każdym tempie. By ostatecznie przejść do stępa i krążyć czekając na wezwanie jednocześnie.

Contendro Boy - 2015-04-04, 19:56

PRZYGOTOWANIE


Zauważył już, że w stajni w przeddzień odznaki było... tłoczno? Mimo wszystko ta napięta atmosfera nie wpłynęła na niego w żaden szczególny sposób. Był przyzwyczajony do tego charakterystycznego zgiełku, który ani trochę mu nie przeszkadzał. Cały poprzedni dzień, czy to z boksu, czy z padoku, obserwował przygotowania do tego wielkiego dnia.
Następnego dnia rano obudził się stosunkowo wcześniej z racji na przesunięte śniadanie, które wsunął z apetytem. O to Diego nie musiał się martwic - nie było zbyt wielu rzeczy, które mogłyby powstrzymac go od zjedzenia swojego posiłku. Słysząc swoje imię dobiegające z pod drzwi swojego boksu, momentalnie odwrócił się i przylgnął klatą do drewnianej konstrukcji, wyciągając z zaciekawieniem siwy łeb. Nie dał się dotknąc w pierwszej chwili, dopiero po dwóch czy trzech minutach, gdy oswoił się z obecnością mężczyzny, pozwolił mu na wszelkiej maści pieszczoty. Był do niego neutralnie nastawiony, toteż w momencie wejścia do boksu, chwilę wahał się, nim ostatecznie ustąpił, dając mu miejsce na manewrowanie w jego mieszkaniu. Kantar nie stanowił dla niego nowości, toteż bez protestów pozwolił na założenie go, by następnie podążyc za mężczyzną. Trzydziestolatek miał trochę do czyszczenia, takie uroki siwych :lol: Podczas zabiegów pielęgnacyjnych nie robił problemów, bo nie miał ku temu powodów - zwyczajnie bawił się jednym z uwiązów. Ubrany w eleganckie ciuszki, lśniący i przystojny wybył wraz z panem Montana w kierunku rozprężalni.

ROZPRĘŻENIE


Wszedł na rozprężalnie, wyraźnie podekscytowany tym miejscu. Był tu już wcześniej, a mianowicie podczas zawodów ujeżdżeniowych, ale taka ilośc koni robiła na nim ogromne wrażenie. Co rusz usiłując caplowac w miejscu i zakładajac sobie w tym dziwnym ruchu nogi za uszy, argusowym spojrzeniem mierzył każdego rumaka. Ostatecznie, po kilku nieudanych próbach, zatrzymał się w kącie rozprężalni, by w momencie dociążenia grzbietu przez jeźdźca ruszyc... kłusem. Stęp jest dla słabych! :lol: Od dłuższego czasu nikt nie zafundował mu pożądnego treningu, których młode konie wymagały, ot. Zakładam, że Diego oszczędził sobie wrażeń i zahamował konia, na co Boy zareagował tylko stuleniem uszu i nieco niechętnym przejściem. Tryskał energią, toteż podczas rozstępowania nie obyło się bez wszelkich prób przyspieszenia czy po prostu urozmaicenia sobie rozgrzewki. Caplował, podkłusowywał, odskakiwał, rzucał głową jak i przodami - kwintesencja młodego, zdrowego konia! W chwili nabrania wodzy automatycznie usztywnił się jak decha, broniąc się od kontaktu i niemal zatrzymując się. Może trzeba było wybrac innego konia? :lol2: Jeśli Diego miał jakiekolwiek doświadczenie powinien zorientowac się, że szczęki siwka puszczą w miarę regularnej pracy, ale atakowanie jego pyska półparadami już od pierwszych chwil rozprężenia było... niezbyt błyskotliwe. Chłopak musiał miec na uwadze fakt, że dosiada sześciolatka, a nie profesora. Każdy nieprzemyślany ruch mógł się skończyc nieporozumieniem, które na czworoboku raczej nie były mile widziane. Pierwsze koło wyglądało niemal tragicznie, wszedł na nie rozwleczony i totalnie odangażowany pod każdym kątem. Powtórka z tej figury była niewiele lepsza, choc Boy'owi tym razem było bliżej do wpisania się w łuk niż do człapania na wprost jak rekreant. Na wężyku usztywnienie zaczęło ustępywac, ale tylko częściowo - ilekroc siwek puścił trochę w potylicy, to znowu opadał za mocno na przód albo zostawiał zad. Błędne koło, o. Z chwili na chwili był lepszy, ale daleko mu było do ideału konia sportowego, którym poniekąd był. Dawał ze stu możliwych procent może dziesięc, piętnaście - nie miał motywacji i nie czuł się odpowiednio zachęcany przez jeźdźca. Oby to dało mu wskazówkę, by podczas przejazdu nieco bardziej przywiązywac uwagę do czasem nieistotnych rzeczy? Fakt, że w obejściu był poniekąd potulny nie oznaczał przecież, że pod siodłem będzie tak samo. Po zmianie kierunku powtórzył analogicznie figury, może nieco bardziej angażując się do danej mu pracy. Po oddaniu na moment wodzy wypuścił z furkotem powietrze i znów zaczął się jego taniec ekscytacji - podskakiwał, usiłował podjeżdżac do innych koni i wąchac je - na ogół robic wszystko, czego robic nie powinien. Spięty do granic możliwości znów wszedł na kontakt, niezainteresowany jeźdźcem i zaabsorbowany obserwacją innych par. Ostatecznie choc częśc swojej uwagii poświęcił obecności mężczyzny na jego grzbiecie, wedle jego życzeń i komend naprzemiennie wyciągając, skracając i Bóg wie co robiąc ze swoim stępem. Nieszczególnie starał się w tym, co robił, choc w tym cwiczeniu praca jego zadu minimalnie się poprawiła. Wyjechawszy na przekątną z impetem odbił się zadem od ziemi i wykonnując spektakularny pierwszy krok ruszył chaotycznym kłusem. Gubił się w swoich krokach, potykał, szukając równowagi na rękach jeźdźca i wieszając się na wodzach. Halo, halo, co ja mam robic? Potykał się o swoje własne kopyta pędząc przed siebie, nie rozumiejąc poleceń wysyłanych przez Diego. Nim złapali wspólny język minęło sporo ponad dwa koła, toteż dopiero po upływie tego czasu zaczął wykonywac zadania, o które go proszono. Pierwsze z nich, mianowicie k.zebrany - k.wyciągnięty - k.pośredni wykonał z niepotrzebnym rozmachem; wyciągając wykrok przesadnie wymachiwał nogami, a jego kłus przypominał coś na wzór próby założenia sobie nóg za uszy w szybkim tempie. Ewentualnie upomniany i odpowiednio zgaszony przestał bawic się w Totilasa i zaczął iśc normalnie, tyle że nieco mocniej wyrzucając kończyny. Zmiana kłusa na pośredni bardzo mu odpowiadała, toteż przesadnie zwolnił - dopiero ocucony łydką na nowo wszedł w dobre tempo. Pierwsze krople potu pojawiały się na jego szyi, z uwagi na to, jak wiele energii marnował podczas przejśc, etc; dzięki temu na wszelkie łuki wchodził już bezbłędnie, nie miał bowiem ochoty na zabawę z jeźdźcem w kotka i myszkę. Podobnie było z przejściami. Zatrzymania wychodziły równe, może jedno z nich wyszło z odstawionym zadem. Powtórzył to wszystko, by po chwili poczuc sygnały do zagalopowania. Co jasne, musiał pokazac swoją niezależnośc, z impetem odbijając się od ziemi i wykonując najlepsze dodanie, jakie ta cholerna rozprężalnia widziała :lol: Dopiero po pokonaniu całej długiej ściany dał się skrócic i robił wszystko, o co go proszono - zupełnie tak, jakby do niczego nie doszło. Ostatatecznie znalazł się już w stępie i wypuszczając z siebie naprzemiennie ze świstem lub furkotem powietrze, przemieszczał się niespiesznie po hali, tylko co jakiś czas próbując swoich szatańskich sztuczek.

Diego Montana - 2015-04-04, 19:57

PRZEJAZD

Mimo wybryków konia na rozprężeniu facet nie zrażał się, mieli zadanie do wykonania. Słysząc swoje dane oraz konia w głośniku pozbierał siwka bez jakiegoś sprzeciwu z strony konia przynajmniej od razu go zniwelował stanowczo. Wjechali na halę do odznaki by zrobić z koniem jedno kółko wokół czworoboku, pracował jednocześnie wodza przypominając mu o sobie i stosownym zachowaniu. By ostatecznie przez A wjechać na linie środkową, pilnował tempa oraz by ogier nie spływał na boki wysyłając mu czytelne sygnały by mu nie odwalił coś przypadkiem. Dojeżdżając do X wysłał mu pół paradę by się ostatecznie zatrzymać. Przełożył wodzę do jednej ręki by się skłonić sędzią, złapać ponownie wodzę i ruszyć stępem pośrednim. Dojeżdżając do C posłał mu ponownie pół paradę by wprowadzać go pomału na łuk by ostatecznie skręcić, dojeżdżając do M ponownie lekka pół parada by dołożyć łydkę i wypchnąć go delikatnie z krzyża do kłusa jednocześnie angależując w siodle. Dojeżdżając do B posłał mu nieco wyraźniejszą pół paradę by zaraz wprowadzić go w koło na pawo o średnicy 20m. W połowie koła wsiadł w siodło pilnując by koń nie wypadł z ustawienia i szedł ładnie zgięty nie wpadając niczym do środka ale to od początku było. Dojeżdżając już do B poprosił ogiera o zagalopowanie z prawej nogi i pojechali na wprost. Jechali owym galopem dość długo by dojeżdżając do H ponownie wysłał mu pół paradę i przyhamował go delikatnie do kłusa roboczego znowu angależując w siodle. Dojeżdżając do M weszli łagodnie w łuk na przekątną by zmienić kierunek, mniej więcej w połowie zmieni również nogę nadal jadąc klusem roboczym angależowanym.

Contendro Boy - 2015-04-04, 20:03

W zbieraniu wodzy obyło się bez protestów, zmęczył się wystarczająco na rozprężalni, tańcząc pod mężczyzną w trakcie rozgrzewki. Wszedł w 'to' ustawienie, lekko oparł się na ręce dla własnej wygody i niespiesznym tempem ruszył w kierunku czworoboku.

PRZEJAZD


Objechał czworobok łypiąc co raz na jakiś obiekt - czy to na budkę sędziowską, czy na białe szranki. Pamiętał doskonale wpadkę, jaką zaliczyli z Chrisem, kiedy spłoszył się podczas wykonywania programu. Reakcja jeźdźca była na tyle nieprzyjemna, by Siwek nie miał ochoty poczuc jej na nowo. Z tejże właśnie racji nie próbował już urozmaicac sobie pracy na czworoboku, zamiast tego skupiając się na Diego. Nim wjechał na linię środkową wypuścił z furkotem powietrze, informując o swojej gotowości. Ostatecznie znalazł się na linii prostej, trzymając pion i do samego zatrzymania nie rozwlekając ani nie rozlatując się. Trwał w częściowej nieruchomości, czekając cierpliwie - o dziwo - na sygnał ze strony mężczyzny. W zastępowaniu jego zad wymagał lekkiego upomnienia bacikiem, ostatecznie przejście wykonał od przodów, tym samym obciążając je nadmiernie. Dopiero w narożniku poprawił się, dociążając zad i zostawiając lekkie przody. Wyjechał go głęboko, według poleceń swojego jeźdźca, zachowując należytą 'formułkę' łuku, a następnie we wskazanym miejscu zakłusował. Tym razem bezbłędnie odbił się od ziemi, wykonując książkowe przejście do wyższego chodu, za które na zawodach dostali by pewnie wysokie noty - o ile jeździec, rzecz jasna, nie psuł obrazka. Odczuwalne działanie półparad dobrze wpływało na jego zachowanie, toteż bez wahanie wszedł na koło, na którym przyzwoicie wpisał się w łuk, nieco mocniej angażując w tym zad. Mimo wyraźniejszego zaznaczania pracy tylnych kończyn, nie wypadał z koła, ograniczany przez dwie równe wodze jeźdźca. Czując dociążenie grzbietu nie do końca wiedział, co ma poczynic, ale refleks i czytelne sygnały ze strony jeźdźca poprawiły sytuację, dzięki czemu koń nie zwolnił ani nie przyspieszył. Przed B, nie samoistnie, a poproszony, zagalopował; motoryką tego ruchu był rzecz jasna zad. Upierdliwie się powtórzę, że non-stop to właśnie tą częściął ciała pracował najmocniej, mimo wszystko nie zapominając o całej reszcie, czyli lekkich przodach, łopatkach (które ruszał wzorowo, wykonując obszerne foulee 'do góry') i właściwym ustawieniu. Wszystko składało się na klarowną, przyjemną dla oka całośc. Ostatecznie przeszedł do kłusa, trochę niechętnie, a co za tym idzie z minimalnym, ale nieistotnym zapłonem. Nadrobił na łuku, z łatwością wchodząc na przekątną i trzymając linię prostą aż do jej końca.

Diego Montana - 2015-04-04, 20:03

PRZEJAZD

Dojeżdżając do A mieli ponownie wykonać koło o średnicy 20m tym razem w lewo, wprowadził ładnie pomocami konia na koło jednocześnie wstając lekko z siodła i zostając w tak zwanym pół siadzie. Jednak nadal mógł kontrolować konia wodzą i uważnie łydkami co by nie wpadał do wewnątrz, nie wyginał się za bardzo i dobrze miał ustawioną głowę. Dojeżdżając do A ponownie wsiadł w siodło przechodząc do kłusa ćwiczebnego i tak aż do B i E gdzie ponownie wszedł z koniem na koło a raczej na jego połówkę. Dojeżdżając już do E ponownie wypchnął konia do galopu z lewej nogi, skurpulatnie pilnując tempa konia i ponownie trochę sobie jechali owym galopem wzdłuż ścian. Przy przed M wysłać mu znaczącą pół paradę i zwolnić konia do kłusa roboczego znowu angależując w siodle i tak do C gdzie weszli w kłus ćwiczebny i tak do E przed którym posłał mu ponownie pół paradę by ostatecznie wysłać mu całą paradę i w E się zatrzymać. Odliczył w myślach pięć sekund, i wypchnął go do stępa pośredniego którym jechali do K gdzie wysłał mu sygnał do kłusa roboczego i znowu zaczął angależować w siodle. By dojechać do A i wjechać na linie środkową, pilnował by znowu nie spływał na boki by w X się zatrzymać, ukłon i zjazd.

z.t

Contendro Boy - 2015-04-04, 20:04

Odciążenie grzbietu przez półsiad nie wytrąciło go z książkowego ustawienia, jakie zachowywał od przejścia. Tak jak przy poprzednich kołach, prawidłowo, ba, niemal bezbłędnie wszedł w łuk, teraz już doskonale wiedząc, po co tu jest i co ma robic. Skończył koło nie wypadają z ustawienia; podczas przejścia jeźdźca w pełen siad na moment przykleił uszy to potylicy, zaraz jednak na nowo zaczynając ich żywą grę i strzygąc nimi naokoło. Wszedł we wskazanym miejscu na koło, a tak właściwie - jego połowę, gdzie przed E został wyraźnie poproszony o galop. W tej sytuacji mocno pchnął się zadem od ziemi, wykonując może zbyt szeroki, ale mimo to poprawny, pierwszy skok tego chodu. Dalej zachowywał już normalne, standardowe czworobokowego tempo, w którym bez upominania samoistnie się utrzymywał. Czując wyraźną półparadę przed M zwolnił, poruszając się po wydeptanym przez inne pary śladzie lekkim, swobodnym kłusem. Porządnie pracował przy tym zadem i zachował lekkośc i dynamikę przodów, co nadawało ich przejazdowi sporo efektowności. Półparada przed zatrzymaniem była dobrym pomysłem, toteż czując pełną paradę bez skrupułów wytrzymał równe, harmonijne zatrzymanie. Odczekał te kilka sekund, by następnie ruszyc stępem. Był już zmęczony, wybryki nie były mu w głowie - nie miał czasu na zregenerowanie się. Zlana potem szyja, cały czas we właściwym ustawieniu, była dowodem na ich intensywną pracę. W K zakłusował, trochę niechętnie, ale nie ukazując tego w zbyt wielkim stopniu. Wyjechał na linię środkową i z ulgą się zatrzymał, po ukłonie z radością przyjmując pochwały. /zt.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group