To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Park Narodowy Dartmoor

Liam - 2018-04-17, 15:24

x GRUPA PIĄTA x

Cały czas starał się uspokoić Piotrusia, choć wiedział, że przy takim zamieszaniu jest to dość ciężkie do wykonania, ba, nawet nie dziwił się, że ten był w takim nastroju, masa bodźców, koni i rozlewający się przed nimi otwarty teren z pewnością nie zachęcały do zachowania spokoju.
Dojrzał jednak, że zaraz będą wyruszać, więc pozwolił swojemu wyjcowi wrócić do grupy i razem z całym zastępem ruszyli naprzód, wybierając dość neutralne miejsce w stawce, żeby być przy jakiejś spokojniejszej parze i najlepiej nie na samym przodzie. Dojrzał też Vivianne i już z uśmiechem przewrócił oczami mając nadzieję, że dzisiaj obędzie się bez prób przekupienia go do sprzedaży Piotrusia, uparła się baba no, a mówił, że kobiety takie cichociemne są! Teraz to by sobie za taki tekst napluł w twarz, bo Viv chyba za szybko nie da za wygraną i wciąż wprost mówi czego by chciała :lol:
Wraz z wyjechaniem na całkowicie otwartą przestrzeń starał się cały czas pilnować kremowego, bądź co bądź w terenie nigdy z nim nie był, a więc mógł poznać go jeszcze lepiej. Ogółem bardzo pozytywnie podchodził do tego rajdu i nie powinno się to zmienić, o ile Piotruś nie będzie miał ciągłej ochoty zrzucić Liama w jakąś błotnistą kałużę.

Jonah Wrens - 2018-04-17, 19:06

x GRUPA TRZECIA x

Prowadząc siwego już w wodzie, pozwoliłem mu się zatrzymać i nie zamierzałem się gniewać za to, że zaczął machać nogą chlapiąc siebie i przy okazji mnie. Poklepałem go po szyi i dałem mu luźniejszą wodzę, żeby mógł się chwilę pobawić i zrelaksować. Zresztą i tak byliśmy w miarę z przodu, więc mogliśmy przeznaczyć chwilę na taki postój wodny. Gdy już się Shock zaczął nudzić lub wpadł na pomysł szukania miejsca do położenia się, przyłożyłem łydkę i na takiej swobodnej wodzy pozwoliłem mu iść brzegiem rzeki. Na szczęście pasowało do niej bardziej miano rzeczki, niżeli naprawdę głębokiej i szerokiej wody. Dlatego gdy znudziło mi się już brodzenie po brzegu skierowałem go w stronę drugiego brzegu, by przekroczyć całą rzekę. Na spokojnie bez spiny prowadziłem go w łydkach, ewentualnie wracając z nim na kontakt, żebyśmy oboje byli spokojni. Będąc już po drugiej stronie wody, poklepałem go po szyi i dałem mu chwilę swobodnego stępa gdyż byliśmy oddaleni od koni, które mogłyby irytować siwka. Podczas gdy mój koń się relaksował, rozejrzałem się za resztą grupy, żeby po chamsku ich nie zostawić ruszając sobie np. galopem. Poczekałem, aż przekroczą wszyscy rzekę bez ewentualnych upadków i poprosiłem Shocka o ruszenie kłusem. Chociaż już myślami byłem przy kontrolowanym zagalopowaniu.

Devocatis - 2018-04-17, 19:13

Ukryj: 
Lisa napisał/a:
x GRUPA PIĄTA x

Tempo i chód jakim się poruszały dostosowała do reszty grupy nie mając na razie zbytnich obiekcji co do decyzji reszty. Pilnowała tylko aby podczas galopów Dev nie poniosły emocje, nie chciały przecież niekontrolowanych galopów i wyprzedzania reszty grupy.
Lisie wydawało się, że trochę opanowała emocje swojej podopiecznej, aż tu nagle... Woda? Ale jak to... W prawdzie mogła się spodziewać, że taka przeprawa wydarzy się podczas rajdu ale myślała, że może trochę później, jak już konie będą zmęczone. Cieszyła się w duchu, że ostatnio miały z Dev małe podejście do bajorek, ale też miała w pamięci, że może będzie musiała przeprawić się przez rzekę bokiem :lol2: . Pozostawało mieć nadzieję, że skarogniada weźmie przykład z reszty koni i wejdzie do wody bez większych ceregieli. Dziewczyna starała się zachować spokój i zamknąć klacz w pomocach, tak aby bez problemu zanurzyła kopytka.
- Jakbym miała niekontrolowane pływanie w rzecze to łapcie proszę Dev... - mruknęła w stronę grupy, mając nadzieję, że jednak nie rozstanie się z siodłem.




x GRUPA PIĄTA x
Właściwie chyba ciężko było mówić o dostosowaniu tempa do reszty grupy, skoro w pewnym momencie przynajmniej dwa konie rozpoczęły średnio-kontrolowany galop, wywołany atakiem robactwa. Devocatis wówczas również chętnie przeszła do kłusa czy nawet spokojnego galopu, żeby zgubić uciążliwe robactwo, które także jej dawało się we znaki, choć na szczęście była dosyć odporna i ograniczała się do szastania ogonem lub machania łbem, nie wpadając w ślepą panikę tak, jak na przykład zrobił to Nemo.
Właściwie to gdy inne konie trzymały od niej zdrowy dystans, to nie wściekała się nawet przez sekundę, po prostu nie mając ku temu powodów.
Byłoby jednak za prosto gdyby reszta terenu upłynęła bez atrakcji, czego dowodem była pobliska rzeczka. Klacz nie zwracała na nią uwagi do czasu aż nie znalazła się na brzegu, gdzie na Lisę czekało jednak kolejne zaskoczenie. Wbrew temu co ostatnio przerabiały na treningu, Devocatis zeszła do wody bez walki, zaledwie po chwili namysłu. Pomogło jej głównie to, że inne konie przeszły pierwsze, więc po prostu poszła ich śladem. Poza tym... Tak naprawdę nie miała problemu z wodą. Wtedy po prostu się zgrywała, sprawdzając Lisę i oceniając, jak bardzo była uparta.

Krugerrand - 2018-04-17, 19:18

x GRUPA CZWARTA x

Musiał mocno zwolnić żeby klacz nie musiała przy nim mocno się śpieszyć. Chociaż i tak szedł szeroko, będąc rozluźnionym dopóki kolejne robale nie zaczęły pojawiać się na horyzoncie. Potrząsał coraz częściej łbem i machał ogonem, chcąc odgonić się od krwiopijców. Może to też go spowolniło, chociaż nie był jakoś zbytnio zainteresowany chodzeniem ramię w ramię z innym koniem. To go prowokowało do zainteresowania się klaczą, więc z raz chociaż spróbował wyciągnąć do niej pysk, żeby zapoznać się z La Tortugą. W zależności od tego czy Eviline mu na to pozwoliła nie był agresywny ale też nie wykazywał jakiegoś intensywnego zainteresowania w postaci ogierzenia się. Zaakceptował jej obecność i tyle, było minęło. Gdyby jednak nie mógł jej dotknąć to co jakiś czas jeszcze próbował, aż wreszcie sobie odpuścił zapoznawanie się z gniadą. Akurat Krugerrand nauczony był reakcji na różnego rodzaju łydki ale wszystkie treningi dążyły do reakcji na te najbardziej dyskretne pomoce. Ruszając kłusem tutaj już nie okazał się tak przyjemnie miły jak w stępie, czy będzie w galopie. Tutaj był troszeczkę odbijający mimo zaokrąglenia. Kłusując przed siebie równo ale aktywnie, pozostał zaokrąglony chociaż denerwował się już jakąś muchą, która przyczepiła się do jego podbrzusza, o które zaczął tłuc ogonem.

Aiden Craven - 2018-04-17, 19:27

Ukryj: 
Soul Eater napisał/a:
x GRUPA PIĄTA x

Robale. Irytowało go to bzyczenie, więc opędzał się na początku tylko ogonem, ale robactwo nie odpuszczało i upierdliwie krążyło mu przy uszach i pod brzuchem. Kuląc po sobie uszy, kopał mocno nogami po swoim brzuchu, tracąc powoli kontrolę nad sobą. Gdyby nie Aiden, który sam pogonił go do kłusa, to zaprezentowałby wszystkim jak bardzo zły może być koń wyścigowy. Zaprezentowałby takie akrobacje, że sprzedali by go do cyrku. Po zakłusowaniu robactwo odpuściło, ale jakiś koń rzucił się galopem do przodu. Na reakcję karego nie musieli długo czekać, bo rzucił się w dziką pogoń zaraz za nim. To mu się już bardziej podobało. Mimo, że chłopak robił wszystko, żeby mu to utrudnić. Był dość mocno spowolniony, ale uparcie parł do przodu z taką zawziętością, że mogli mu pysk urwać, a on nie odpuści. Dopóki Nemo biegł, to on biegł za nim.


x GRUPA PIĄTA x
Aidena początkowo zdziwiło, że Vivianne wcale nie próbuje zatrzymać swojego konia, mimo że ten już jakiś czas temu przestał kopać i ratować się ucieczką. Może nie zdawała sobie z tego sprawy, że Soul Eater postanowił gonić Nemo i była nieświadoma, że Aiden nic nie może z tym zrobić? :lol2:
Na szczęście miał wystarczająco siły w rękach by nie pozwolić swojemu ogierowi na rozpędzenie się, a tamci prędzej czy później zwolnili do kłusa, pozwalając na to samo Aidenowi. Od razu zaczął anglezować i wkrótce zrównał się z Vivianne i jej koniem, nic jednak nie mówiąc. Przynajmniej nie do Kanadyjki, bo w gruncie rzeczy nie miał jej za złe tego, że zafundowała im trochę galopu. Nic takiego się przecież nie stało.
- Nie dzisiaj, Soul. Dzisiaj się nie ścigamy - wymruczał do konia, po czym zwolnił do stępa i podjechał do rzeki, naprawdę nie mając pojęcia jak kary zareaguje... Naturalnie próbował go namówić do przejścia za resztą, ale gdyby samo pchanie łydkami i zachęcanie głosem nie pomogło, nie wahał się dać mu mocniejszej łydy. Wolał sobie oszczędzić konieczności schodzenia z konia i przeprowadzania go w ręku, dlatego na razie robił wszystko by postawić na swoim.

Lisa - 2018-04-17, 19:28

x GRUPA PIĄTA x

Była miło zaskoczona zachowaniem Devocatis, spodziewała się dużo gorszych reakcji. Ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca... :lol2: . Skoro bez oporów weszły do wody to Lisa postanowiła potowarzyszyć chwilę Jamsowi i także pozwolić swojej klaczy na chwilę pluskania, pilnując przy tym aby nie zachciała się położyć. Nie podjeżdżała jednak zbyt blisko Viviance, aby utrzymać swoją podopieczną w dobrym humorze.
Przy okazji postanowiła do Jamesa zagadać, a że siedział na jednym z koni na którym kiedyś trenowała to miała ku temu pretekst.
- Miło widzieć Viviance w dobrej formie. Kiedyś sporo na niej jeździłam, to świetna klacz. Jest teraz twoja? - miała nadzieję, że James ze swoim negatywnym nastawieniem do integracji jej nie ofuczy i nie spławi byle odpowiedzią. Nie wydawał się najbardziej towarzyską osobą w grupie, ale czasem pozory mylą :lol: .

Shockwave - 2018-04-17, 20:57

x GRUPA TRZECIA x

Korzystał z swobody, jaką dał mu Jo dodatkowo ochlapując nie tylko siebie, ale też swojego jeźdźca. Nie trwało to długo, bo zaledwie po paru minutach zaczął ciągnąć w stronę brzegu, wzdłuż którego poruszali się już od jakiegoś czasu. Wychodząc z wody otrzepał się ponownie i parsknął głośno zacinając mokrym ogonem o swój bok.
Stojąc już po drugiej stronie rzeki zerkał kontrolnie na konie nawet, jeśli nie bardzo obchodziło go to czy do nich dołączą.
Stępując kroczył obszernie czekając na kolejne działania jeźdźca. Na szczęście nie musiał kręcić się w kółko zbyt długo i już po chwili ruszył kłusem, gdy tylko cała grupa trzecia przeprawiła się przez rzekę bez większych problemów. Po tej małej kąpieli był bardzo rześki, ale też wyraźnie odpoczął psychicznie wyciszając się i skupiając na tym, czego oczekiwał od niego Jonah.

Loathsome Shuffler - 2018-04-17, 21:06

x GRUPA DRUGA x

Dopóki stali w miejscu Loathsome kręcił się w miarę możliwości niespokojnie, nadal bardzo zaciekawiony otoczeniem, a przez to skupienie na jednej rzeczy przychodziło mu z trudem. Przedłużające się stanie w miejscu również nie działało na niego dobrze i w sumie skutecznie koncentrowała na sobie jego uwagę obecność innych koni, z którymi ogier starał się nawiązać jakiś kontakt, bo wiadomo - dusza towarzystwa potrzebuje towarzystwa. Na Evie skupił się, dopiero kiedy przyszło im ruszyć, co przyjął ochoczo, bo wystarczy tego stania w miejscu. Co prawda ruszył stępem, jednak na początku poruszając się niemal nadaktywnie i kobieta miała większe trudności ze sprowadzeniem go na ziemię i do spokojniejszego tempa. Kasztan po prostu nie chciał być na samym końcu, kiedy jednak póżniej kobieta poprowadziła go w stronę Bolero była to dla niego korzystna sytuacja. Wjechali w otwartą przestrzeń, która wcale nie pomogła mu w koncentracji, wręcz przeciwnie i tak było tyle bodżców z otoczenia i rzeczy, które go interesowały i pochłaniały jego uwagę.

Jim Beam Rye - 2018-04-17, 21:48

Ukryj: 
Nadya napisał/a:
x GRUPA DRUGA x

Zdawała sobie sprawę ze spięcia Jima i wcale mu się nie dziwiła. Starała się go pocieszyć, kiedy jeszcze stali, ale stwierdziła, że nie ma na co czekać i że będzie lepiej, gdy w końcu ruszą.
- No to ruszamy. - mruknęła i poklepała Jima po szyi, po czym znalazła się na jego grzbiecie i zebrała go do ruszenia. Stwierdziła, że będzie najlepiej, jeżeli Jim będzie mógł widzieć resztę grupy przed sobą, więc tak starała się go prowadzić, chociaż kto wie, może było to mylne założenie.
- Jeżeli zostanę w tyle, to się nie przejmujcie. - zastrzegła, bo przecież nie miała żadnej gwarancji jak ogier się będzie zachowywał, gdy już ruszyli stępem, starała się jednak prowadzić go tak, by uniknął niepotrzebnych stresów, przypominając mu o swojej obecności na jego grzbiecie. Wkrótce wyjechali na rozciągającą się przed nimi otwartą przestrzeń, pełną malowniczych widoków. Była ciekawa jak zmiana scenerii zadziała na Jima. Teoretycznie powinno być tu spokojniej, nie było takiego gwaru, który źle na niego wpływał.


x GRUPA DRUGA x
Zdecydowanie wolałem iść za innymi końmi. Idealnym rozwiązaniem byłoby gdybym mógł iść obok jakiegoś znajomego konia, ale że wszystkie były mu obce, przystałem na drugą najlepszą w kolejności opcję.
Na otwartej przestrzeni też nie czułem się dobrze, ale faktycznie byłem mniej nerwowy. Nie odpuszczało mnie jednak spięcie, w końcu musiałem mieć oczy dookoła głowy... co było trudne gdy miało się tylko jedno oko. Niemniej nie miałem zaufania do okolicy, dlatego cały czas byłem czujny. Szedłem szybkim, trochę sztywnym stępem, niosąc wysoko łeb i głośno furkocząc chrapami. Na szczęście nie było mi w głowie ponoszenie, chociaż za nami było gorąco i chwilami konie z trzeciej grupy niemalże mieszały się z naszą. Zdawałem się jednak na zachowanie z koni, z którymi byliśmy od początku, a te - jeżeli się nie mylę - zachowywały się względnie spokojnie, co pomagało mi w trzymaniu emocji na wodzy. Moje zachowanie być może było martwiące, ale starałem się nie przysparzać swojej właścicielce zmartwień i robiłem wszystko, by czuła się dobrze na moim grzbiecie. Może nie było idealnie, ale na pewno lepiej niż na rozszalałym, brykającym ogierze, których było tutaj pełno.

Cruzeiro - 2018-04-18, 00:07

x GRUPA TRZECIA x

Chwilowe wytrącenie właściciela z równowagi dało mu czas do tego, by nabrać prędkości i nieco oddalić się od swojej grupy. Chęć biegnięcia przed siebie potęgował Chaos, który również postanowił się spłoszyć i którego siwy wypatrzył za sobą kątem oka. Skulił uszy i jeszcze bardziej wyciągnął foule, nie dając achałowi się wyprzedzić. Niestety jego plany zostały wkrótce udaremnione, a bolesne uderzenie wędzidłem po zębach skutecznie odebrało mu chęć do dalszego biegu. Siwy aż przysiadł na zadzie, kompletnie nie spodziewając się tego, że Oliver postanowi zareagować w tak radykalny sposób. Rozzłościł się tym okrutnie, ale efekt został osiągnięty. W odpowiedzi na kuksańca, przykleił radary do potylicy i podbił zadem, choć w ten sposób mogąc okazać swoje niezadowolenie. Próbował zakłusować, ale Pelerieux skutecznie mu to uniemożliwiał, więc Cruz przez jakiś czas caplował, ostatecznie na chwile się zatrzymując. Wypuścił nagromadzone w płucach powietrze i nerwowo przegryzł wędzidło, w dalszym ciągu będąc nabuzowanym. Jawny tego przejaw można było zauważyć, gdy na nowo ruszyli kłusem. Ogier poruszał się bardzo sztywno i dynamicznie, jako że wizja galopu zagościła w jego głowie na dobre.

Lucas - 2018-04-18, 00:32

x GRUPA CZWARTA x

- Twojej? Nie wiedziałem, że jest podpisana - zaśmiał się i zapewne gdyby tylko mógł, zaczepnie szturchnąłby dziewczynę łokciem, ale niestety - albo stety - siedzieli na koniach.
- Po za tym powiem Ci, że dziwnie się czuję, gdy jesteś wyższa ode mnie - dodał po chwili, nawiązując do tego, że Ev siedziała jakieś 20 centymetrów wyżej od niego. Musiało wyglądać to... śmiesznie.
Zważając na to, że Tortuga zachowywała się po prostu wzorcowo, Lucas w podzięce postanowił zaoferować jej nieco dłuższą wodzę. Poklepał również gniadą po szyi i totalnie się zrelaksował, napawając się okolicznościami przyrody jak i doborowym towarzystwem. Wkrótce jednakże padła decyzja o kłusie, więc Vaugier powrócił na elastyczny kontakt i posłał andaluzyjkę do wyższego chodu, od razu zaczynając rytmicznie anglezować. Obrał dość energiczne tempo - żeby nie zostać gdzieś w tyle - ale też w pełni kontrolowane i nie zachęcające do zuchwalszych zachowań. I tak sobie kłusowali aż do momentu, gdy na horyzoncie pojawił się strumyk. Brunet nie mógł przewidzieć jak Tortuga zareaguję na taką przeszkodę, więc kawałek wcześniej zwolnił ją do stępa. Podjeżdżając bliżej, puścił jakiegoś konia przodem i dopiero wtedy zachęcił gniadą do zamoczenia nóżek, pewnie posyłając ją biodrami do przodu.

Chaos Amir - 2018-04-18, 01:01

x GRUPA TRZECIA x

Chaos ani myślał dobrowolnie zwalniać. Bo po co, skoro wszyscy świetnie się bawili? Co więcej! Widząc, że Cruz przyspieszył, on również wyciągnął foule, z jeszcze większą zaciętością pokonując dystans do siwego. Ten jednakże wkrótce został zatrzymany przez swojego właściciela, a gniady stracił niejaką motywację i w efekcie stał się łatwiejszy do opanowania. Pełne zatrzymanie nastąpiło jednakże dopiero po wejściu na woltę, bo po łuku Amir to już totalnie nie miał ochoty pędzić. W taki sposób wrócili do kłusa, a następnie również do stępa. Achał odetchnął sobie głęboko, ale już chwilę później całą swoją uwagę przeniósł na przeszkodzie przed nimi. A i owszem - z wodą nie miał najmniejszego problemu, a był to bardzo przyjemny przerywnik, jeżeli o gnanie przed siebie chodziło. Momentalnie nastawił uszy na sztorc i pewnie wkroczył do strumyka, niespodziewanie zatrzymując się gdzieś na jego środku. Wtedy schylił łeb i niuchnął przepływającą pod nim ciecz, by następnie kilkukrotnie uderzyć kopytem o jej tafle, ochlapując w ten sposób nie tylko siebie, ale i Bastiana.

Eviline - 2018-04-18, 11:31

x GRUPA CZWARTA x

Zobaczyła, że Krugerrand próbuje wyciągnąć szyję w stronę Tortugi i jak najbardziej mu na to pozwoliła, zważywszy, że nie dojrzała żadnych niepokojących oznak, ot zwykłe zainteresowanie. Nie miała zamiaru z tym walczyć, zresztą zainteresowanie zniknęło niemal tak szybko jak się pojawiło.
- Nie zdążyłam jej podpisać, to umowne - Puściła oczko do Lucasa, jak tylko złapała z nim kontakt wzrokowy. Nie żeby przejrzał, że to nie jej własna, pełnoprawna grupa, co to, to nie :lol:
- Też zdecydowanie wolę jak ty jesteś wyższy, ale... Daj mi chociaż dzisiaj podbić sobie ego wzrostem, Krug bardzo mi w tym pomaga. - Dorzuciła i poklepała ogierzastego po szyi. Jako, że zazwyczaj nie jeździła na obcych koniach, to dziś naprawdę czuła się zupełnie inaczej, w końcu mimo, że nie znała ogiera, to jak na razie obyło się bez zgrzytów, więc jest co chwalić.
Kłus Krugerranda faktycznie był wybijający, a że Ev to mała istotka, to tym bardziej opornie szło jej dostosowanie swojego dosiadu tak, by dać radę to względnie wysiedzieć. Tak, czy siak miała zamiar poruszać się w kłusie aż do samego strumyka, który już widziała przed sobą. Im, bliżej byli, tym bardziej wierzyła, że zaraz odpędzą się od tego całego robactwa, które już ewidentnie zaczęło denerwować jej dzisiejszego kopytnego towarzysza.
Zwolniła przed wodą do stępa, pozwoliła Krugerrandowi zapoznać się ze strumykiem i dbając o to, by przed nimi szedł jakiś koń, po prostu wysłała ogiera w ślad za nim, dając mu wspomagającą łydkę i wypychając go biodrami. Oby ten nie miał awersji do wody, bo kąpiel w jeszcze nie tak ciepłej wodzie nie była jej dzisiaj w smak :lol:

Soul Eater - 2018-04-18, 11:57

x GRUPA PIĄTA x

Zaczął powoli zwalniać, aż przeszedł w końcu do kłusa, parskając głośno. Wyglądał na zadowolonego z siebie i trochę żałował, że nie potrwało to dłużej. Dopiero się rozgrzewał. Na widok wody nie zareagował jakoś spektakularnie, choć nie często miał do czynienia z takimi przeprawami. Zafurkotał cicho przez nozdrza, stawiając uszy na sztorc i chwilę kręcąc się na brzegu. Przejść czy nie przejść, oto jest pytanie. Cały spięty, ostatecznie się przemógł i przeszedł na drugi brzeg.

Vivianne Feron - 2018-04-18, 12:00

x GRUPA PIĄTA x

Prawdę mówiąc nie doczytałam, że koń Aidena podąża ślepo za nimi, a chłopak nie mógł nic z nim zrobić.  Mogę to wytłumaczyć tym, że Vivianne była tak skupiona na Nemo, że po prostu starała się zapanować nad swoim chłopcem, chwilowo nie zwracając uwagi na nic, co działo się poza nimi. Taka głupolka.. Jeśli mogę Ci to wynagrodzić miejscem w namiocie Sebastiana, to masz je zagwarantowane! Powiedz tylko słowo.
Gdy ogier przyglądał się rzece i innym koniom, Vivianne nie reagowała w jakiś specjalny sposób. Nie chciała go wystraszyć ani na siłę wpędzać do wody, więc po prostu przygotowała się na wszelkie możliwe akcje ze strony Belga, puszczając w jego stronę wyłącznie jakieś krótkie, uspokajające teksty. Kiedy rudzielec postanowił postawić swe szanowne kopyta w rzece, nie pozostało jej nic innego jak pozwolić mu na wejście do wody. Wkrótce podniosła jego łeb znad tafli wody, a gdy w końcu przeprawili się przez rzekę, kontynuowała jazdę stępem, dając ogierowi możliwość odpoczynku, po wszystkich atrakcjach, które miały miejsce w ciągu ostatnich kilku minut.
Jeśli natomiast chodzi o Liama... Vivianne cichociemna? Jak on mógł! Dziewczyna po prostu wiedziała czego chce i lubiła stawiać na swoim. Jeśli jednak nie mogła tego osiągnąć, to nie zaprzestawała prób, aż nie upewniła się w dwustu procentach, że te nie przyniosą żadnych efektów. CÓŻ! Jeszcze długa, negocjacyjna, droga przed nami.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group