To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Karuzela

Lavard Sontesique - 2018-03-25, 00:40

Ruszał się fenomenalnie i to nie podlegało dyskusjom, w końcu takie geny, więc nic dziwnego. Słysząc rżenie klaczy postawił uszy i przysiadł na zadzie wyrzucając oba przody w powietrze. Tak bardzo chciał pokazać tej drugiej, kto tutaj rządzi i wbrew pozorom wcale nie byłoby to spotkanie o zabarwieniu erotycznym. Kary zwyczajnie nie tolerował innych koni pałając do nich nieuzasadnioną agresją. Do tej pory tylko jeden kopytny zwierz zdobył jego sympatię i niestety nie było go tutaj.
Przy zmianie kierunku nie obyło się bez emocji, kary najpierw wykonał gwałtowny zwrot i ruszył przed siebie oddając w zadu prosto w ścianę boksu. Narobił nie tylko huku, ale również sam sprowokował siebie do wysadzenia łba w kierunku zewnętrznej ściany karuzeli. Czuł stamtąd powietrze i wiedział, że tuż za nią jest wyjście.
Ruszając kłusem napiął masywny grzebień szyi niosąc głowę lekko w dole i kłusując z charakterystycznym dźwiękiem przemieszczającej się wątroby.

Vivance Roscoe - 2018-03-25, 00:50

Bardzo uważnie podchodziła do tego, aby nie dotknąć ściany z przodu ani tej, która ją co rusz goniła. Co chwilę mijała mężczyznę, który spoglądał na nią uważnie jak i ogiera, który próbował zaznaczyć swoją pozycję. Choć na tym poziomie ustawienia ich boksów, był wystarczająco oddalony i tym samym nie mógł wkroczyć na jej teren. Sama zarzuciła głową, tym samym próbując pokazać, że aż taka uległa to ona nie jest i dmuchać w kaszę również sobie nie da. Wtedy nastąpiła zmiana kierunku, która ją zdziwiła, gdyż za bardzo skupiła się na zachowaniu ogiera. Musiała zatem szybko skorygować swoją pozycję, wykonując zwrot na zadzie, gdzie osią obrotu była wewnętrzna tylna kończyna. Następnie maszyna zaczęła wymuszać znacznie szybsze tempo, tym samym przeszła elastycznie do kłusa, unosząc wyżej swój bujny ogon, który w tej chwili powiewał jak chorągiewka. Ona zaś w tym kłusie mocno zaangażowała pęciny, które amortyzowały każdy jej krok. Pysk ustawiła na wysokości kłębu, naturalnie uwypuklając szyję do góry. Sądzi, że co? Ona nie potrafi się ruszać? To, że jej przeznaczeniem jest skakać, to nie oznacza, że nie ma swojej wewnętrznej baletnicy.
Lavard Sontesique - 2018-03-25, 01:06

W odróżnieniu od gniadej Lavard nie bał się goniących go ścian, co więcej był gotów je atakować czy to przodem czy tyłem, dając upust swoim emocjom i nagromadzonej w ciele energii. Zaczynając oddychać głośniej kłusował efektownie, mocno wyrzucając przed siebie kończyny i głęboko wkraczając zadem pod kłodę. Przez krótką chwilę skupił się na pracy by w pewnym momencie podbiec do ściany poprzedzającej go i podnieść się przodem łbem zaczepiając o jej krawędź zupełnie tak jakby chciał wyskoczyć. Na szczęście karuzela kręciła się dalej, więc nie zdążył na szczęście zahaczyć kantarem czy z pewnością doprowadziłby do podbramkowej sytuacji.
Nudziło mu się i szukał sposoby aby szybko się wydostać z wspomnianej karuzeli.

Vivance Roscoe - 2018-03-25, 09:55

Kobyła zaczynała się uspokajać pod wpływem monotonnego biegania w kółko, równając tempo i jakość. Zerwała się jednak jak oparzona jak ogier próbował zaatakować jedną ze ścianek karuzeli. W końcu zrobił niejaki rumor, którego się nie spodziewała. A co jeśli ktoś chciałby ją zjeść? Wystarczająco, że ściana za jej zadem goniła ją, a przednia uciekała. To było wystarczająco stresujące, a co dopiero jeszcze jej współtowarzysz. Zafurkotała chrapami wyrażając swoje niezadowolenie, by następnie zabujać lekko szyją, prowadząc do ruchu grzywy. A nóż widelec się lepiej ułoży? Co jak co, ale równomierna prędkość i względna cisza sprowadzała klacz na ziemię. Będąc na "wolności" mogłaby poszaleć jak nie jeden młodzieniaszek, jednak tutaj? Miała ograniczenia, których nie przeskoczy, a kary najwidoczniej ma niepoukładane w głowie, skoro próbuje je ominąć szarżą. Skąd tyle agresji w jego ciele? Dobrze, że była tak względnie daleko. Nie chciałaby się bronić przed nim i stanąć oko w oko, bo musiałaby go trzymać z daleka. To nie jest ogier, któremu chciałaby się poddać.
C.J. Marshall - 2018-03-25, 13:43

Obijający się o ściany karuzeli ogier jedynie utwierdził CJ'a w tym, że zostawienie go tutaj samego nie będzie dobrym pomysłem. Nie stał jednak przy samej karuzeli, bo jego widok mógłby niepotrzebnie prowokować konia, tylko usiadł sobie na jakiejś ławce. Był w zasięgu wzroku koni, ale już nie sprawiał wrażenia jakoby się nimi interesował, licząc na to, że Lavard wreszcie sobie odpuści. Zareagował dopiero gdy ogier narobił największego jak dotąd rumoru, próbując sforsować ścianę - wówczas huknął na niego, uświadamiając mu, że cały czas jest obserwowany i takie numery nie przejdą. Domyślał się, że bieganie w kółko nie było szczególnie pasjonujące, ale nic nie mógł na to poradzić. Spinając brwi, przyjrzał się intensywnie kopytnym, po czym spuścił wzrok na zegarek. Jeszcze trochę czasu musiało upłynąć zanim nastąpi oczekiwania zmiana kierunku.
Kiedy ten czas wreszcie nadszedł, mężczyzna znowu puścił karuzelę w drugą stronę, pierw zwalniając jej obroty do stępa by konie nie zostały aż tak mocno zaskoczone. Kiedy już swobodnie zmieniły kierunek ruchu, ponownie puścił je kłusem i wrócił na swoje dotychczasowe miejsce.

Lavard Sontesique - 2018-03-25, 14:03

Ewidentnie się nudził i szukał przy tym sobie rozrywek chcąc najpierw sforsować ścianę, a następnie wyleźć górą. Obecność drugiego konia nie pomagała mu w zachowaniu spokoju i nawet nieustanna konieczność ruchu naprzód nie była w stanie wybić mu z głowy kolejnych wybryków.
Reakcja CJ'a sprawiła, że postawił uszy w jego kierunku upewniając się, co do tego gdzie jest wyjście. Raz jeszcze próbował wyjrzeć tym razem wspinając się do góry przy zewnętrznej ścianie i po raz kolejny robiąc to bezskutecznie.
Swoimi wybrykami przysparzał zapewne wrażeń nie tylko mężczyźnie, ale również klaczy, która miała wątpliwą przyjemność uczestniczenia w tym cyrku. Przy zmianie kierunku w stępie ponownie obrócił się o 180 stopni, ruszając kłusem, gdy tylko karuzela ruszyła szybciej.
Zdążył się już solidnie spocić i rozgrzać jednak nie oznaczało to, że zarówno Vivance jak CJ chociaż przez chwilę zaznają spokoju. Kłusując mocno wyciągał przed siebie kończyny by w pewnym momencie gwałtownie wykonać skok do przodu i zaatakować przodami poprzedzającą go ścianę.

Vivance Roscoe - 2018-03-25, 16:48

C.J huknął, chcąc doprowadzić ogiera do porządku, jednak klacz wzięła to też do siebie. Odchyliła lekko uszy do tyłu, lecz za chwilę postawiła je ponownie na sztorc do przodu. Co jak co, ale musiała być uważna. Ściany gonią, a co jeśli coś jeszcze zacznie ją gonić?! W końcu zauważyła ruch opiekuna, który wstał z ławki i ponownie podszedł bliżej karuzeli w niejasnym dla niej celu. Wtedy karuzela zwolniła tempo i wówczas wtedy mogła przejść do stępa. Jej chód nie był już taki elastyczny, żwawy. Spuściła co nie co z tonu. Po części z powodu monotonii samego ćwiczenia, jak i czasu, który spędziła wykonując je. Karuzela zmieniła kierunek za sprawą czarnowłosego. Klacz obróciła się mniej widowiskowo względem poczynań Lavard'a i zaczęła stępować swobodnie w drugą stronę. Jej gęsty ogon swobodnie obijał się o stawy skokowe, podczas gdy ona stawiał kolejne kroki, już miała się do tego przyzwyczajać, a wtedy karuzela ponownie wrzuciła co nieco do pieca i zmusiła ją do kłusa. Aby tylko tylna ścianka nie dotknęła jej zadu, Vivance zmieniła na chód wyższy. Tym razem uniosła głowę wysoko wysoko, aby móc wyjrzeć poza ramy boksu. Jej łeb był wygięty niezgodnie z ruchem, w którym się poruszała. Spoglądała na otoczenie i co jakiś czas mogła rzucić spojrzenie na opiekuna, który był w trybie obserwowania i nie obserwowania. Co jak co, ale człowiek, który był w okolicy mógł mieć co nie co, a ona była łasa na wszelkie smakołyki. Ludzie mają tendencje do przyzwyczajania do siebie zwierząt. Tak to działa, uzależnienie musi się na czymś opierać.
Lavard Sontesique - 2018-03-25, 17:14

Po hałasie, jaki wywołał obsiadł na dłuższą chwilę mimo wszystko nie będąc w stanie poradzić sobie z poganiającą go ścianą. Kłusował energicznie do przodu, by zaparkować tuż przed przednią ścianą i czekał aż ta z tyłu go dogoni i wtedy ponownie ruszał kłusem.
W pewnym momencie zwyczajnie zaczął atakować tyłami wyrzucając je wysoko w górę i na bok, przez co uderzał nie tylko w poganiającą go ścianę karuzelowego boksu, ale również w samą ograniczającą z zewnątrz wysoką bandę.
Rozwścieczony oddychał głośno, czego nie dało się nie usłyszeć, czarne cielsko parowało intensywnie w trakcie, gdy karosz nie dawał za wygraną. Kładł po sobie uszy i nerwowo podrzucał łbem kłusując energicznie i z impetem wbijając podkowy w podłoże karuzeli. Momentami się uspokajałby za chwilę znów odstawić przedstawienie przypominające raczej sceny z horroru. :lol2:

Vivance Roscoe - 2018-03-25, 20:33

Vivance zauważyła coś w oddali, co przykuło jej uwagę na dosłownie chwilę, bo karuzela kontynuowała swój program. Z tego powodu rozkojarzyła się i tym samym wytrąciła z rytmu. To sprawiło, że tylna ścianka dotknęła jej zadu. Nie spodziewała się ataku z tej strony.. Wydała przeciągły kwik z siebie, zarzuciła dziko głową i skoczyła do przodu. Następnie wyrzuciła zadnie nogi do tyłu, a kopyto rąbnęło w goniącą ją ścianę. Jej chrapy momentalnie się rozszerzyły i furkotały. Jej ruchy na momencie stały się sprężyste. Strzeliła ogonem, którego nasada była wyżej i wypchnęła kłąb nieco wyżej, jednocześnie opuszczając nieznacznie łeb. Zachowanie ogiera z pewnością na nią wpływało. On był poddenerwowany, a to sprawiało, że ona była napięta niczym struna.
C.J. Marshall - 2018-03-25, 21:14

Będąc świadkiem tego, jak zachowują się oba konie, pomyślał, że gdyby spędził z nimi jeszcze trochę czasu, to niechybnie rozbolałaby głowa od tego łomotu. Na szczęście przez większość czasu były spokojnie, szczególnie jeśli mowa o Vivance, więc podczas gdy konie kłusowały, CJ pozwolił sobie na to aby odejść i zacząć przygotowywać dla kopytnych kolację. Co jakiś czas zaglądał do towarzystwa w karuzeli, którą w końcu zwolnił do stępa, zapowiadając koniec tego jakże rozrywkowego "spacerku".
Po około 10 minutach wrócił do koni, zatrzymał karuzelę i jako pierwszą wyprowadził z niej Vivance. Gdy udał się z nią do stajni, karuzela w tym czasie oczywiście dalej się kręciła, żeby Lavard miał chociaż takie zajęcie.
Kilka minut później CJ wrócił także po niego, zanim jednak wyprowadził go z boksu ponownie założył mu łańcuszek i dopiero wtedy udał się z ogierem w drogę do jego boksu. /zt

/W boksach też wam napiszę jakby co, po prostu nie chciałam już się bardziej rozdrabniać.

Lavard Sontesique - 2018-03-25, 21:41

Zachowanie klaczy nakręcało go jeszcze mocniej i w pewnym momentach wręcz czuł, że naruszane jest jego terytorium, do czego nie mógł dopuścić. Mocno terytorialny wydawał z siebie ostrzegawcze kwiknięcia i próbował nawet atakować zębami ścianę przed sobą.
Po przejściu do stępa cały parował dysząc przy tym ciężko, pomimo tego, że był mocno spocony nadal miał w sobie ogromne pokłady energii. Stępował jednak bez większych wybryków próbując złapać oddech i parskając przy tym głośno niósł łeb prawie przy ziemi.
Gdy pozostał sam w karuzeli zarżał głośno na nowo rozpoczynając się w niej tłuc. Na szczęście szybko oprzytomniał uświadamiając sobie, że został sam i pozostało mu tylko czekać na CJ'a.
W drodze powrotnej był spokojniejszy, lecz nie pożałował mężczyźnie atrakcji w postaci dębowania czy prób wyszarpania uwiązu z rąk. Mimo to wrócił mniej lub bardziej posłusznie u boku mężczyzny do stajni.
/zt

Vivance Roscoe - 2018-03-25, 21:42

C.J zwracał uwagę na ich obojga, a potem przestawał, nawet znikł na jakiś czas, kiedy karuzela zwolniła swoje tempo. Ten czas pozwolił klaczy uspokoić swój oddech. Machineria w końcu zatrzymała się, a przy jej boksie pojawił się C.J. Wyciągnęła w jego kierunku pysk, gdy tylko otworzył drzwi. Lekko szturchnęła go chrapkami, a ten przypiął do niej uwiąz i zabrał od tego okropnego ogiera. Ukradkiem spojrzała w jego kierunku i szastnęła ogonem. A potem zniknęła wraz ze swoim opiekunem tymczasowym w głębi stajni. /zt
C.J. Marshall - 2018-03-29, 21:22

Idąc z Duranem na karuzelę, po drodze zwracał uwagę na jego zachowanie, mimo iż mogłoby się wydawać, że niewiele wie o koniach i nic nie obchodzi go ich zachowanie. Było wręcz przeciwnie, bowiem podczas pracy w Orchardzie nauczył się mnóstwo w tym temacie i właśnie między innymi nie pozwalał sobie na to, żeby konie były niegrzeczne. Nie zawsze miał czas na to, żeby korygować ich zachowanie, więc na przykład jedzenie dawał im nie patrząc na to, czy kopały przy tym w ścianę czy nie, ale już przy wyprowadzaniu koni czy spacerowaniu z nimi miał wystarczająco czasu by pokazać, co myśli o ich zachowaniu. Toteż jeśli Duran próbował przy nim caplować lub go wyprzedzać, C.J dokonywał krótkich, szybkich korekt łańcuszkiem, lub nawet kazał się karemu przejść dookoła jego osoby, aż dotarli na karuzelę jak cywilizowani człowiek i koń.
Wpuścił Durana do jednego z boksów, odpinając uwiąz, po czym zamknął konia w środku i od razu włączył karuzelę na stęp w lewo. Nie zwlekając, zawrócił do stajni po następnego konia. /zt

Duran Duran - 2018-03-29, 23:56

Kary raczej nie sprawiał problemów z ziemi, wiadomo nadal zachowywał się jak małe dziecko, ale respekt do ludzi w miarę załapał, chętnie za to się z nimi bawiąc, o! :lol:
Szedł grzecznie za CJ czasami jedynie zaczepnie trącając go nosem w ramię, ale nie podgryzając go. Wprowadzony do boksu wszedł niechętnie, przystając na pół kroku, by puszczony z uwiązu w boksie zacząć się w nim kręcić. Jakie było jego zdziwienie, gdy karuzela ruszyła. Od razu odskoczył w przód wyrzucając tyły i trafiając ścianę odgraniczającą go od innego boksu. Furcząc podcaplowywał zachowując się jakby był tu pierwszy raz, mimo, że ląduje tu prawo codziennie. :lol2:

C.J. Marshall - 2018-03-30, 00:08

Po paru minutach mężczyzna wrócił w to miejsce z innym koniem, kasztanowatą Noire de Luxe. Nadchodząc słyszał, jak Duran nieco się tłucze w boksie, ale prawdę mówiąc, nie bardzo się tym przejął. Gdyby miał na to reagować za każdym razem, już dawno by osiwiał. :lol2: Jak zdążył zauważyć, większość ogierów tutaj była rozrywkowa, no ale może panowie już tak mieli...
Podszedł do karuzeli i zatrzymał ją, gdy boks leżący naprzeciwko boksu Durana, po średnicy, znalazł się przed nim i Noire. Wprowadził do środka klacz, odpiął uwiąz i zamknął boks, po czym ponownie uruchomił karuzelę.
Odszedł od koni, ale nie zostawił ich tak do końca samych sobie, tylko zajął się jakimiś pracami porządkowymi w pobliżu.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group