Audrey - 2019-07-12, 01:25 Mogła spodziewać się tego, że tym razem wszystko nie pójdzie mu już tak gładko, nie był przecież nieomylny, podobnie jak i ona. Uważnie obserwowała siwego pokonującego kolejne przeszkody, notując w głowie konieczność wprowadzenia drobnych zmian w kombinacji. Nie spodziewała się też tego, że pijany okser będzie dla niego taką niespodzianką, chociaż lepiej, żeby stało się to teraz niż w nieco mniej przyjaznych warunkach. Doublebarre nie stanowił dla niego żadnego problemu, a tuż po pokonaniu jego Audrey zarządziła wprowadzenie między okser i stacjonatę dwie foule dystansu, mając nadzieję, że w ten sposób nieco ułatwi ogierowi pracę. Poza tym nie wprowadziła innych zmian, ciekawa tego, jak Contendro odnajdzie się w tej sytuacji i czy rzeczywiście będzie to dla niego prostsze. Jeżeli jej przypuszczenia okazały się być prawdziwe, puściła go na korytarz drugi raz - tak dla własnej pewności, że za pierwszym nie było to dzieło przypadku.Contendro Boy - 2019-07-12, 01:29 Zmiana istotnie wpłynęła na jego pewność siebie - tym razem w ogóle nawet już nie spojrzał na pijany okser, wystarczająco przekonany pierwszym pokonaniem korytarza aby teraz nie musieć martwić się o nowości, w pełni skoncentrowany na tym, co się za okserem miało czaić. Naturalnie, spodziewał się skoku wyskoku, był więc już dużo bardziej skupiony i w gotowości, dzięki czemu dwie dodatkowe foulee były dla niego dużym ułatwieniem, z którym poradził sobie w stu procentach skoncentrowany, już bez żadnego "ale" radząc sobie z stacjonatą, nie mając problemu ani z wystarczająco silnym wybiciem, ani z doborem dystansu, mając po prostu większe pole do manewru. Do doublebarre niezmiennie rudowłosa nie mogła mieć zastrzeżeń, choć widocznie zmniejszyło się jego zaangażowanie w lot przez tą przeszkodę - więcej uwagi poświęcał okserowi i stacjonacie, trochę już znudzony powtarzającym się finiszem kombinacji. Potwierdzeniem tego był także sposób w jaki powtórzył ćwiczenie, znów bardziej skupiony na jego początku, a pod koniec trochę gubiąc swój entuzjazm, cały czas zachowując pełną poprawność i koncentrację, ale dużo mniej zainteresowany i zaangażowany w wysokie, pełne ekspresji skoki.Audrey - 2019-07-12, 01:46 Widziała jego powoli rosnące znudzenie, czego chciała uniknąć, nie tylko przez to, że nasłuchała się od właścicielki, aby lepiej tej nudy unikać. Chciała, aby koń czerpał z treningu nie tylko szlifowanie umiejętności, ale i zwykłą zabawę, w końcu miało mu to sprawiać radość. Tym razem z tego powodu wprowadziła więcej zmian: odległość między okserem i stacjonatą zmniejszyła do jednej foule, z czego okser także urósł o 10 centymetrów, doublebarre z kolei został przebudowany do tripplebarre'u, który z kolei uległ lekkiemu obniżeniu, aby Contendro przyzwyczaił się do tej zmiany - zadbała też o to, aby kolory drągów trzeciej stacjonaty były na tyle inne, aby koń miał je zauważyć bez problemu. Trzy foule za tripplebarrem z kolei chciała ustawić kolejną stacjonatą, którą miała pracować już stricte nad wysokimi skokami, ale na razie poczekała z tym do tego, jak siwy miał poradzić sobie z tym, co miał teraz. Tak więc wprowadziła go na korytarz po tym, jak pochwaliła go za prawidłowe pokonanie poprzedniego, znowu zachęcając go do galopu od pierwszych kroków.Contendro Boy - 2019-07-12, 22:11 Choć czuł powtarzalność schematu skakanego korytarza, nie tracił entuzjazmu w kwestii samego zagalopowania i ruszania ku przeszkodom - z tego względu problemem nie było zachęcenie go do ruchu. Znów zachował się pewnie w wejściu w korytarz, bystrym wzrokiem mierząc przeszkody, czujny na tyle, aby na tym etapie już sam wypatrywać wszelkich zmian, poniekąd mając ich świadomość. Bardzo ogólną, rzecz jasna, bo nie był w stanie dokładnie przewidzieć co tym razem zaplanuje dla niego kobieta. Pewnie pokonał okser, wkładając w skok trochę więcej siły niż poprzednio na rzecz uporania się z teraz trochę większą wysokością, nie mając również problemu ze zmienionym dystansem pomiędzy okserem a stacjonatą, dużo bardziej na ten skok przygotowany, a więc również i na nią zabierając się bez zająknięcia, mocno otwierając się zadem na lądowaniu. Zwrócił uszy w stronę kolejnej przeszkody, natychmiast dostrzegając, że jest szersza niż poprzednio, dzięki temu poswięcając jej dużo więcej uwagi i dbając o to, aby odpowiednio dużo energii włożyć w odbicie, a tym samym sukcesywnie dolecieć na drugą stronę. Praktycznie całą energię skumulowaną podczas galopu włożył właśnie w ten lot, wyraźnie pracując plecami, skoncentrowany do samego końca, pilnie składając nogi i wysuwając je do lądowania dopiero gdy był w stu procentach pewny, że nie grozi mu zahaczenie o drąg.Audrey - 2019-07-12, 23:02 Uśmiechnęła się szeroko i zawołała siwego po imieniu, aby pochwalić go i pogłaskać za świetnie pokonany szereg. Widziała, że tripplebarre wymagał do niego nieco więcej skupienia, tak więc zdecydowała się jeszcze raz dać mu szansę na przeskoczenie tej samej kombinacji i możliwość przyzwyczajenia się do tego. Jeśli i tym razem sobie z tym poradził, potwierdziła dokładanie wysokiej stacjonaty na trzy foule za tripplem. Stacjonata na razie miała 120 cm wysokości, a jej wysokość miała być stopniowo podwyższana. Audrey uważała też na poziom zmęczenia Contendro, chociaż słyszała, że był w całkiem niezłej kondycji.Contendro Boy - 2019-07-12, 23:07 Ponowne pokonanie kombinacji w wykonaniu Contendro również powinno być dla kobiety w pełni satysfakcjonujące - pozostał niezmiennie zaangażowany i skupiony, nie tracąc na sile podczas tych brdziej wymagających skoków. Podobnie było z resztą w wypadku zmienionego korytarza, który w związku z tym, że pozostał praktycznie niezmieniony, CB pokonywał w analogiczny do poprzednich podejść sposób, dopiero na widok stacjonaty ożywiając się znacząco, nie mając świadomości, że będzie na niego czekała. Delikatnie skrócił wykrok, aby z okrągłego, aktywnego galopu z wygodnej, dalszej odległości odbić się od ziemi, mocno pracując grzbietem i wysuwając pysk do przodu dla lepszej równowagi, zostawiając po sobie niemały zapas świadczący o tym, że był gotowy na więcej i wyżej - w końcu z takimi wysokościami mierzył się na co dzień na parkurach, niekiedy w bardziej wymagających kombinacjach.Audrey - 2019-07-12, 23:37 Dostrzegłszy spory zapas przy skoku Contendro nad stacjonatą, bez zawahania zarządziła podwyższenie jej o 15 centymetrów. Gdyby i to nie miało zadowolić jego potrzeb, zamieniła miejscami okser ze stacjonatą, która również została podwyższona o kolejnych 10 centymetrów. Chciała też nieco utrudnić mu te zadanie, pod stacjonatami znalazły się też podmurówki, aby siwy nie czuł się zbyt pewnie. Podczas gdy pracownicy wprowadzali przykazane zmiany, ona zajęła się siwkiem, którego poczęstowała kolejnym cukierkiem, dając mu też nieco dłuższą chwilę, jeśli tego potrzebował. Kiedy jego oddech się nieco ustabilizował, wprowadziła go w korytarz kolejny raz.Contendro Boy - 2019-07-12, 23:50 Chwila przerwy istotnie wyszła mu na dobre - ciągłe powtarzanie kombinacji, nawet z drobnymi przerwami, sprawiło że był trochę zmęczony i przede wszystkim zasapany, oddychając głęboko przez szeroko rozwarte chrapy, mimo ciągłej pracy zdając się nie tracić na energii i zapale. W końcu został wprowadzony w korytarz kolejny raz, w obliczu czego nie postąpił inaczej niż wcześniej - znów zagalopował entuzjastycznie, momentalnie ożywiony na widok leżącej na ziemi podmurówki. Zapatrzony w kolorowe wzory, zagapił się na moment, przez to tracąc trochę na sile pierwszego skoku przez teraz podwyższoną stacjonatę i w efekcie trącając drąg, szczęśliwie na tyle delikatnie, aby ten tylko zachwiał się na kłódkach, ale w ostateczności został na swoim miejscu. Okser nie był wzbogacony o żadne kolorowe atrakcje, wobec czego Contendro potraktował go raczej dość pobłażliwie, oddając ekonomiczny skok i z powodzeniem lądując na drugą stronę, już zapatrzony w trippla, a raczej podmurówkę stojącą pod stacjonatą za nim. Na szeroką przeszkodę zabrał się bez większego kłopotu, oddając dość płaski, ale wystarczająco wysoki skok aby poradzić sobie z wysokością bez zrzutki, już w fazie lotu wpatrzony w podwyższoną stacjonatę jak w obrazek. Miał widoczny moment zawahania te dwie foulee przed nią, ale ostatecznie jedynie poszerzył wykrok, w obawie o własne nogi decydując się znów odbić trochę dalej, a tym samym przelecieć odpowiednio wysoko, wierząc, że to zminimalizuje ryzyko bycia pożartym przez kolorowe deski pod nim; płynnie złożył się w locie, znów zostawiając niewielki zapas, dużo mniejszy niż poprzednio, bo wysokość i dalsze odbicie nie pozwoliły mu na tak imponujące jak poprzednio skoki. Choć wylądował trochę chwiejnie, szybko odzyskał równowagę, w zakręcie kończącym korytarz znów oddając wesoło z zadu, wyglądając w ekscytacji kolejnych przeszkód nawet pomimo ewidentnego końca kombinacji.Audrey - 2019-07-13, 00:35 Nie zdziwiło ją lekkie zachwianie czy zawahanie ogiera, bo przecież nikt nie mógł być idealny. Niemniej widząc jakieś jego lekkie zblokowanie w związku z podmurówkami, nie omieszkała powtórzyć to ćwiczenie, a jeśli nadal szło mu to opornie, to zniżyła przeszkody, chociaż zapewne to nie było potrzebne.
Po tym powtórzeniu Contendro mógł liczyć na kolejną dłuższą przerwę, bo Audrey tym razem chciała całkiem zmienić ułożenie przeszkód, dużo bardziej skupiając się na ich wysokościach. Po rozebraniu pierwszej konstrukcji, jako pierwszy pojawił się metrowy okser, za którym czekała stacjonata o 10 centymetrów wyższa, za za którą z kolei znajdowała się następna stacjonata wyższa o tę samą różnicę - wszystko powtarzało się według schematu, kończąc się przeszkodą o wysokości 140 cm i w sumie tworząc kombinację z 6 przeszkód, z czego tylko pierwszy okser i stacjonata były na skok-wyskok, między kolejnymi człnami znajdowały się dwie-trzy foule przerwy, jedynie przed ostatnim cztery.Contendro Boy - 2019-07-13, 00:52 Powtórzenie ćwiczenia w zupełności wystarczyło, aby Contendro na nowo nabrał pewności siebie i nie okazywał już żadnego niepokoju ani sztywności wynikającej z obawy czy rozproszenia podmurówkami. Dzięki temu obniżenie przeszkód nie było koniecznością, a stajenni mogli przystapić bezpośrednio do kompetnej przebudowy korytarza, podczas której siwek stępem przemierzał halę, nie mając już wystarczająco energii na eskapady w szybszym tempie, przy okazji korzystając z tej chwili na złapanie oddechu. Zwłaszcza, że za chwilę postawiono go przed kolejnym wyzwaniem. Pozostał dość czujny podczas wchodzenia w korytarz, na swój sposób spodziewając się zmian; normalnie zapewne byłby trochę strudzony skokiem-wyskokiem przez okser i wysoką stacjonatę, ale na tym etapie treningu był na tyle rozgrzany i rozciągnięty wcześniejszymi kombinacjami, że poradził sobie z tym zadaniem, mocno angażując plecy w oddawane skoki, co efektowało dobrą parabolą i poprawnymi lądowaniami, w których nie gubił równowagi. Nie gubił się w dystansach między przeszkodami, w każdą kolejną wkładając stopniowo coraz więcej i więcej energii, tym razem szczędząc sobie widowiskowych zapasów zwyczajnie dlatego, że brakowało mu czasy i sił na sadzenie tak wysoko, gdy myślami uciekał już do kolejnej przeszkody. Zwłaszcza wobec ostatniej pozostał bardzo uważny, nie lekceważąc jej wysokości i wkładając ogrom energii w odbicie - nie był to pierwszy raz kiedy skakał na takich wysokościach, ale rzadko kiedy miał do czynienia z nimi w kombinacjach takich jak ta, dużo bardziej wymagających niż pojedynczo oddawane skoki czy nawet parkurowe linie, gdzie kroków pomiędzy przeszkodami było choćby sześć czy siedem. Mimo, że zmęczenie dawało mu się we znaki, nie oszczędzał się na wybiciu, znów odrywając się od ziemi dzięki bardzo wyraźnemu odepchnięciu się zadnimi nogami od ziemi, błyskawicznie podkurczając pod siebie nogi i jeszcze mocniej niż dotychczas pracując szyją, dzięki temu zapewniając sobie lądowanie bez żadnych niespodzianek i niesubordynacji.Audrey - 2019-07-13, 01:07 Wiedziała, że postawienie go w takiej sytuacji było trudne, ale tego oczekiwała - jako koń chodzący klasę N, a może niedługo C, musiał sobie radzić w takich momentach. Za jego odwagę oczywiście głośno go pochwaliła, zaraz zapraszając do siebie, aby w ramach nagrody poczęstować go marchewką. Nie chciała go już bardziej męczyć, a jedynie poprosiła go o ostatnie, kolejne powtórzenie tego samego szeregu. Ogier w ten sposób miał nieco doszlifować pokonywanie tylu przeszkód, a tuż po tym Audrey znowu go pochwaliła, następnie dopięła lonżę do kółka od wędzidła. Kolejnych kilkanaście minut poświęciła na jego solidne rozstępowanie, na koniec treningu klepiąc go po łopatce i szyi, a następnie wyprowadzając do stajni po tym, jak przykryła go derką.
/ztContendro Boy - 2019-07-13, 01:26 Powtórzenie schematu raz jeszcze miało być dobrym pomysłem - Contendro nie tylko poprawił wszelkie niedociągnięcia, ale również utrwalił sobie obraną strategię, coraz lepiej rozumiejąc ideę oszczędzania sił, coś z czym jako młody, nakręcony koń miewał jeszcze problemy. Zmęczony, nie oponował przed dopięciem lonży, grzecznie stępując przez następne kilkanście minut, zdecydowanie zbyt zmachany taką ilością skoków i galopu aby w głowie mieć wybryki. W końcu, po rozstępowaniu, udał się z Audrey z powrotem do stajni.
/ztAurelie - 2019-07-18, 12:06
Valjean napisał/a:
...
/sorki nie widziałam
Puściła go w taki układ jeszcze raz, ale ogier ponownie zlekceważył stojące z przodu krzyżaki, więc nie chcąc tego tak zostawić, postanowiła wprowadzić małe zmiany.
Pozwoliła mu na trochę swobody i odpoczynku, zajmując się kolejną korektą przeszkód. Chcąc, by ogier bardziej respektował pierwsze człony, które były krzyżaczkami, kobieta zmieniła je na stacjonaty o wysokości 60cm, oczywiście które były zabudowane i dobrze widoczne dla końskiego oka. Być może to miało nieco ostudzić go przed tak dynamicznym wejściem w korytarz, ale wszystko zależało od niego. Również pozostałą część przeszkód pozwoliła sobie podwyższyć o dodatkowe 10cm, chcąc uzyskać od niego większe skupienie na skokach i lepsze wygimnastykowanie. Zapędziła go w korytarz, jak zwykle obserwując cały przebieg próby.Taylor - 2019-07-21, 20:30
Echo d'Arsouilles napisał/a:
. . .
W momencie podejścia klaczy, zachowała poprzedni spokój, nie mając jej za złe całej tej paniki - ewidentne było dla niej teraz, że kasztanka potrzebuje dużo więcej ruchu, co już zdążyła zakomunikować jednemu ze stajennych, informując, że od dziś prosi o przeniesienie jej do boksu z wybiegiem i o to, aby przebywała co najmniej od bladego świtu do obiadu, a najlepiej całodniowo jedynie z przerwami na karmienie. Gdy Echo się do niej zbliżyła, delikatnie pogłaskała ją po kości nosowej, jakby na znak, że powodów do paniki w istocie już nie ma. Po pogonieniu jej, obserwowała jak kłusuje, na razie pilnując wyłącznie tego, aby rzeczony kłus był w miarę aktywny i aby nie próbowała przechodzić do stępa. Nie zamierzała więcej dziś brać ją na lonżę, gotowa rozgrzać po prostu luzem, nie chcąc generować większej ilości niebezpiecznych sytuacji; przy tym chciała ją dobrze zmęczyć, widząc, jak wiele energii miała. Pilnowała więc, aby kłusowała dobre kilkanaście minut, co miało być przy okazji upewnieniem się, że nie nabawiła się żadnej kontuzji podczas ucieczki. W ciągu ostatnich kilka minut poprosiła o otworzenie korytarza, w którym już leżały przygotowane drągi - konkretniej wagon dziesięciu drągów ustawionych na dość aktywny kłus. Przy użyciu wyraźnych gestów dłoni, w ostateczności końcówki lonży, zaprosiła ją do korytarza, powtarzając ten proces kilkukrotnie, zwłaszcza jeżeli nastąpiły jakieś problemy.Echo d'Arsouilles - 2019-07-22, 18:39 W najlepsze kłusowała po hali, ogon unosząc wysoko u samej nasady i rozglądając się bacznie na boki, czy przypadkiem zaraz znowu coś na nią nie wyskoczy i nie zaatakuje. Przez to była też uważna na sygnały od Taylor, na którą rzucała okazjonalnie okiem, żeby upewnić się, czy nie ma dla nich jakichś gratisów. Parokrotnie rzeczywiście próbowała zwolnić do stępa czy zatrzymać się, zaczynając coraz bardziej nudzić się tym obiektem, bo ile można truchtać po jednym pomieszczeniu? Kiedy tylko Taylor motywowała ją do powrotu do kłusa, robiła zwrot na zadzie i po mocnym oddaniu z zadu uciekała od niej galopem, zaledwie po paru foulach wracając znowu do niższego chodu. Jej czekoladowe uszy wirowały na wszystkie strony, wyłapując każdy dźwięk, a przy tym także układania korytarza. Do tego za to weszła bez robienia kolejnych problemów, luzem wydając się dużo bardziej zadowolona niż na lonży. Również w kłusie najechała na drągi, obniżając głowę do ich wysokości i uwypuklając grzbiet, w ten sposób lepiej łapiąc równowagę przy ich przechodzeniu. Bo chociaż była jeszcze dość młoda i głupia, to nie dało jej się odmówić precyzji przy tym, kiedy to unosiła nogi na tyle wysoko, ile wymagały tego drągi, ogonem zamiatając na boki. Dobrze dopasowała swoje tempo do odległości między nimi, wpasowując każdą z nóg w przestrzenie między nimi i w tym samym, sprężystym kłusie opuszczając korytarz z wysoko zadartym głową i jakże zadowoloną miną. A przynajmniej tak jej się wydawało.