To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Korytarz skokowy

Valjean - 2019-07-06, 15:52

Aurelie napisał/a:
...

Po lądowaniu zwolnił do kłusa, swobodnie biegając po hali i rozglądając się z ożywieniem; zastrzygł żywo uszami na dźwięk cmoknięcia ze strony Aurelie, mierząc ją bystrym spojrzeniem, aby za jej wskazówką znów zagalopować, odruchowo ruszając mocnym, pospiesznym wręcz tempem. Mocno wszedł w zakręt, na tyle mocno, aby trochę się zdziwić tym, jak blisko były koperty które chwilę temu skakał - szczęśliwie nie były wysokie, toteż fakt że Valjean oddał nad nimi dość nieskładne i mało sensowne skoki nie zaważył w żaden sposób nad resztą korytarza, przynajmniej nie negatywnie. Wyhamowany lekko przez koperty, a zaraz potem wskazówkę przed pierwszą z niewielkich stacjonat, nie miał szansy nabrać tak wielkich prędkości jak za ostatnim razem, płynnie zabierając się do lotu nad pierwszą przeszkodą, analogicznie postępując nad drugą, która dzięki wskazówce również pokonana była w bezbłędnym stylu. Znów spróbował zerwać się do aktywniejszego galopu w niewielkim dystansie dzielącym stacjonaty i oksera, przez próbę wyciągnięcia wykroku trochę gubiąc nogi nad samą wskazówką - ta jednak znów wywarła na nim pożądany efekt, pomimo chwili chaosu pomagając mu w najbardziej optymalnym miejscu odbić się na okser, nad którym przeleciał mocno podkurczając pod siebie nogi, pracując wyraźnie kłębem i szyją.

Audrey - 2019-07-09, 14:18

/uznam, że pusto, bo ile można czekać :lol:
Przyprowadziła Contendro na korytarz, a po upewnieniu się, że dobrze zamknęła za sobą drzwi, puściła go luzem, dając chwilę na zapoznanie się z nowym miejscem, które pewnie było bardziej nowe dla niej niż niego. Sama w tym czasie wydała wszelkie polecenia i wskazówki do pracownika, który towarzyszył jej, aby ułożył przeszkody według jej zamysłu. Następnie głośno zagwizdała, a z nerki wyciągnęła marchewkę, robiąc parę kroków w stronę siwka, chociaż to on miał do niej podejść. A znając jego nie-zjebanie, to pewnie przyszedł, na co podarowała mu warzywo, a także dopięła lonżę i wkrótce odesłała na koło, na razie inicjując aktywny stęp, w osiągnięciu którego pomogła sobie batem, jeśli siwy nie był zbyt skory do współpracy.

Contendro Boy - 2019-07-09, 14:24

Spokojnie podążał za Audrey, rozglądając się, ale nie zwalniając ani nie przyspieszając wbrew jej woli, ożywiając się nieznacznie w momencie wejścia na halę, którą po prawdzie już znał, ale dawno nie widział. Puszczony luzem ruszył sprężystym kłusem, wysoko zadzierając łeb i unosząc lekko ogon, przez szeroko rozwarte chrapy oddychając i rozglądając się po budynku, czasem zatrzymując celem dokładniejszego przyjrzenia się danej rzeczy. Usłyszawszy gwizd, zwrócił łeb w stronę kobiety, strzygąc uszami. Niespiesznym stępem ruszył w jej kierunku, jak prawdziwy łasuch łatwo skuszony widokiem marchewki, łapiąc ją w zęby i przeżuwając podczas gdy Audrey podpinała lonżę, wobec czego nie miał żadnych obiekcji. Odesłany ruszył na koło, choć z początku nadal był trochę za bardzo skoncentrowany na rozglądaniu się, a trochę za mało na aktywnym stępem, w obliczu czego rudowłosa zapewne pokusiła się o użycie bata- na ten zareagował momentalnie, jakby budząc się, że jest na treningu i w tej samej sekundzie wpadając w trochę większe emocje, zaczynając kroczyć wyjątkowo żywo, czasem nawet podkłusowując delikatnie, cały czas wysoko niosąc łeb i łypiąc ciekawskim spojrzeniem na boki.
Audrey - 2019-07-09, 14:39

Obserwowała uważnie konia, nie przykładając większej uwagi do jakości jego chodów, bowiem był to dopiero początek rozgrzewki. Jedynie parokrotnie próbowała go zwolnić, kiedy próbował ruszyć kłusem, chociaż nie karcąc go za to. Rozumiała towarzyszące mu emocje i starała się być wyrozumiała. Dała mu sporo czasu w stępie, chcąc zadbać o dobre rozgrzanie mięśni, po kilku minutach zmieniając stronę i rozpoczynając to samo. Dla jakiejś rozrywki wprowadziła również parę zatrzymań, słysząc, że ogier miał z tym sporo kłopotów, dlatego przykładała dużą uwagę do tego, aby był w stanie wystać w miejscu przez te symboliczne pięć sekund, w razie czego pomagając sobie batem. W końcu jednak zacmokała i poprosiła go o zakłusowanie, gdzie także wymagała aktywnego tempa, choć o te zapewne już nie musiała go upominać. Po jakichś trzech-czterech minutach, gdzie również sprawdziła jego czujność paroma przejściami, zmieniła stronę i powtórzyła schemat.
Contendro Boy - 2019-07-09, 23:46

Stępował aktywnie, pewnie krocząc przed siebie, nie tylko przez wzgląd na to, że nie brakowało mu wigoru i energii, ale także to, że czuł się w tym miejscu w pełni swobodnie, niewzruszony tym, że dawno nie miał okazji tej hali odwiedzić i sporo rzeczy się tu zmieniło. W jakimś stopniu reagował na wszelkie sygnały wyciszające, ale nie wszystkie wystarczały, aby uspokoić go na dłużej - był dość kapryśny w tym, jak sprawnie na nie reagował, czasem natychmiast przechodząc do kłusa po nieudanym zakłusowaniu, czasem nieznośnie długo drobiąc w miejscu tylko po to, aby utrzymać kłus ze względów czysto związanych z dużą ilością energii. Sytuacja była tym trudniejsza w momencie próbnych zatrzymań, które owszem, wykonywał pomimo lekkiej niechęci, ale natychmiast próbując znów ruszyć albo w momencie bycia przytrzymanym, cofnąć się czy uciec na boki. Zbyt mocno fiksowany na ustaniu dłużej niż dwie sekundy, w desperacji nie omieszkał wspiąć się czy przysiąść w nerwach na zadzie, zdecydowanie nie uznając tego jednego ćwiczenia, zwłaszcza na lonży, gdzie sygnały były dla niego jeszcze mniej czytelne. Z ogromną ulgą przyjął więc zakłusowanie, tak jak i poprzednio, ruszając dość mocnym, sprężystym wykrokiem, w geście radości machając wesoło łbem i żywo krocząc po wyznaczonym przez Audrey okręgu, strzygąc uszami. Podobnie zachowywał się w drugą stronę, nie uprzykrzając rudowłosej kobiecie w żaden sposób, jedynie raz na jakiś czas wesoło podrzucając jednym przodem czy oddając lekko z krzyża.
Audrey - 2019-07-10, 00:50

Wszystkie te oznaki radości nie przeszkadzały jej, dopóki nie wpływały znacząco na jego ruch. Musiała też przyznać, że w ten sposób lekko ją rozczulał, co dało się zauważyć przez lekki uśmiech malujący się na jej twarzy. Po kilku minutach kłusa na obie strony przyszła pora na zagalopowanie, o które poprosiła donośnym tonem głosu i cmokaniem, bat mimo wszystko dalej dzierżąc w ręku w razie potrzeby, choć w bezpiecznej odległości od konia, która nie miała mu zbyt przeszkadzać, oczywiście jeśli tylko był w stanie utrzymać stałą prędkość chodu. Tutaj też nie zwracała większej uwagi na wszelkie baranki czy inne sposoby upustu emocji, a jedynie obserwowała go w ruchu, aby wkrótce zmienić stronę i kolejny raz powtórzyć to wszystko. Następnie zwolniła go najpierw do kłusa, a potem stępa, a w końcu zatrzymała, aby przez zwijanie lonży spowodować, by podszedł do niej. Wtedy odpięła lonżę od wędzidła i puściła go wolno na chwilę, samej doglądając samego korytarza i przeszkód.
Contendro Boy - 2019-07-10, 18:27

Szczęśliwie Contendro pomimo swoich wyrazów entuzjazmu związanego z ruszeniem się z boksu zachowywał pełne skupienie, poza tymi drobnymi, nieszkodliwymi wyskokami w żaden sposób nie komplikując przebiegu lonży, wkładając dużo zaangażowania nawet w samą rozgrzewkę. Poproszony o zagalopowanie, odpowiedział momentalnie, wejście w wyższy chód otwierając wysokim barankiem, zaraz wracając jednak do właściwej pracy; utrzymywał aktywne, czasami odrobinkę zbyt pospieszne tempo, obszernym wykrokiem przemieszczając się po figurze, jedno z uszu cały czas trzymając skierowane w stronę Audrey, widocznie skupiony i zaangażowany w pracę z nią. Nawet szczędził przerywnikach pod postacią baranków, jedynie raz na jakiś czas sobie na nie pozwalając, zwłaszcza po przejściach do wyższego chodu, czyli między innymi po zmianie kierunku. Choć dość widoczne było to, że nie brakowało mu energii i miało mu wystarczeć sił na jeszcze wiele minut takiego biegu, w ostateczności choć niechętnie, to dość karnie przeszedł kolejno do kłusa i do stępa, puszczony luzem wznawiając jednak galop i w dość chaotyczny, niespieszny sposób zaczynając znów zwiedzać halę, szczególnie chętnie zaglądając za jej bandę i za taśmę dzielącą przestrzeń i ustawiane przez stajennych przeszkody, wyjątkowo zaciekawiony tym co działo się dookoła.
Audrey - 2019-07-10, 21:03

Upewniwszy się, że wszystko zostało rozstawione tak, jak należy i jak o to prosiła, zwróciła się w stronę siwego, na którego zacmokała, nieco urzeczona jego zainteresowaniem tym, co się dzieje za taśmą i tym, jak również pilnował porządku w pracy stajennych.
- No chodź tu, przystojniaku, zobaczymy na co cię stać - przywołała go do siebie kolejnym cmokaniem, uśmiechając się pogodnie i zaraz wprowadzając na korytarz, gdzie na początku leżało parę drążków ułożonych na galop, które miały przede wszystkim udowodnić rudowłosej, że ogier dobrze się czuje i zaczynać go stopniowo rozgrzewać. Raz czy dwa puściła go na taką kombinację, wkrótce nieco rozsuwając albo dosuwając do siebie drągi, aby w ten sposób zmotywować go do skoncentrowania się i odpowiedniego dopasowywania kroku do odległości pomiędzy nimi. Jeśli to nie sprawiło mu większego problemu, a tak zapewne było, zgarnęła go do siebie i poczęstowała kostką cukru w trakcie, kiedy pracownicy zmieniali korytarz, w którym pojawił się pierwszy krzyżak liczący jakiś 70 centymetrów, poprzedzony i zakończony jednym leżącym drągiem. Wkrótce Audrey skierowała tam siwego, z boku bacznie obserwując jego ruch i przede wszystkim skoki, chcąc wyłapać wszelkie mankamenty, które mogłaby przekazać jego właścicielce.

Contendro Boy - 2019-07-10, 21:43

Odwrócił się w stronę rudowłosej na dźwięk cmokania, mierząc ją uważnym spojrzeniem i ruszając doń kłusem, w porę naturalnie zwalniając tak, aby w nią nie wpaść. Puszczony w korytarz, doskonale wiedział co go czeka - był z takim procederem zapoznany na tyle dobrze, aby nie musieć być w szoku w związku z leżącymi na ziemi drągami. W obu wypadkach, płynnie przegalopował drągi, jedynie w pierwszym podejściu niepewny, czy to odległość dedykowana kłusowi czy galopowi, po pierwszych dwóch naturalnie w porę się orientując, jak jest wygodniej i za drugim czy trzecim razem poprawiając się na tyle, aby nie dawać Audrey żadnego powodu do zmartwień w kontekście jego kompetencji do pokonywania przeszkód w korytarzu. Ze smakiem zgarnął i przeżuł zaoferowaną przez kobietę kostkę cukru, machając wesoło łbem w wyraźnym zadowoleniu, cały czas uważnie przysłuchując się dźwiękom przesuwanych drągów i stojaków. Po raz kolejny wszedł w korytarz bez zająknięcia, kierując uszy w stronę pojedynczej przeszkody, podgalopowując doń wesoło; pomimo dość nietrafionego, bo zbyt aktywnego tempa, pozwolił wskazówce się wyhamować, zwalniając wyraźnie, aby oddać mocny, okragły skok przez krzyżaka, pomimo niewielkiej wysokości mocno ciągnąc kłębem do góry i lądując w równowadze, równie płynnie radząc sobie z wskazówką po drugiej stronie, po jej pokonaniu oddając w ekscytacji z zadu.
Audrey - 2019-07-10, 23:45

Pochwaliła go głośno za prawidłowe pokonanie przeszkody, tym razem jednak nie częstując go już żadnym smakołykiem, aby zbyt go do tego nie przyzwyczajać i rozpieszczać. Poprosiła jednak o zwiększenie wysokości koperty do metra i następnie puściła siwka na nią, nie mając już żadnych wątpliwości co do tego, czy poradzi sobie z takim wyzwaniem. Dlatego też nie obawiała się przed tym, aby zmienić nieco przeszkodę i zamienić ją na najzwyklejszą stacjonatę, której wzrost nie dosięgał jeszcze metra. Wpuściła go na tę pojedynczą przeszkodę, wcześniej głośno sygnalizując galop.
Contendro Boy - 2019-07-12, 00:37

Cierpliwie wyczekiwał podwyższenia przeszkody, tak naprawdę zbyt zaaferowany samym widokiem drągów i stojaków, aby teraz myśleć o poczęstunku, ewidentnie dość rozemocjonowany samymi skokami, choć jeszcze nie wariując w związku z nimi; dość aktywnym tempem wpadł w korytarz, strzygąc uszami i zadzierając łeb, znów na kopertę zabierając się bez zastrzeżeń, choć tym razem oddając dużo mocniejszy skok i przez to zostawiając kontrastujący z wysokością przeszkody, mało ekonomiczny zapas. Z chęcią wszedł w korytarz także wtedy, gdy przeszkoda zmieniła się na stacjonatę, nie musząc być zachęcanym ani proszonym o galop. Pewnie i zręcznie odmierzył odległość, mając już jakieś doświadczenie w tym zakresie, wybierając odbicie z trochę dalszego dystansu. Mocno przysiadł na zadzie, kumulając w zadnich nogach całą swoją energię i w równowadze odbił się od podłoża, intuicyjnie składając nogę i wysuwając do przodu pysk dla własnej wygody, po lądowaniu oddając znów z zadu.
Audrey - 2019-07-12, 00:49

Pochwaliła go entuzjastycznie za prawidłowe pokonanie przeszkody, chociaż nie wydawało się to być trudne zadanie. Audrey wolała jednak mieć pewność, że dobrze go rozgrzeje i nie zamierzała na pierwszy ogień rzucać go na trudny szereg. Dlatego stopniowo i powoli przyzwyczajała go do tego, pozwalając, aby stopniowo znajdywał równowagę. Analogicznie po stacjonacie poprosiła o rozbudowanie jej o dodatkowy stojak, tworzący ostatecznie okser o szerokości niewiększej niż metr. Wpuściła go na to, a jeśli tylko udało mu się bezbłędnie powtórzyć skok, przywołała go do siebie, tym razem oferując kostkę cukru i chwilowe zajęcie, podczas gdy pracownicy zajęli się rozbudowywaniem korytarza. Sama postanowiła pomóc im, dzięki czemu szybciej wszystko było przygotowane. Tym razem kombinacja była rozpoczęta trzema drągami na kłus o nieco wydłużonym wykroku, kopercie 70 cm, za którą znajdowała się metrowa stacjonata na skok-wyskok. Pięć fouli dalej z kolei Contendro miał natrafić na doublebarre 110 cm. Rudowłosa była poproszona o popracowanie nad siłą skoku konia, a skoki luzem miały być idealnym podłożem do coraz wyższego stawiania poprzeczki, dlatego bez zawahania puściła go na taki korytarz.
Contendro Boy - 2019-07-12, 00:56

Z początku nie spodziewał się, że stacjonata nagle stanie się okserem - wchodząc w korytarz, przybrał tempo i wykrok bardziej nadający się do skoku przez stacjonatę właśnie, przez co dopiero z chwilą, w którą zamajaczył mu po drugiej stronie kolejny drąg mógł zainterweniować; szczęśliwie, ani wysokość nie wymagała perfekcji i stuprocentowej precyzji, ani nie było za późno, aby siwy mógł z tego wybrnąć. Dlatego wyhamował znacząco, w efekcie musząc trochę więcej siły włożyć sam w skok, ale nie tracąc głowy i dzięki temu bezbłędnie radząc sobie z okserem. Wrócił do Audrey skuszony kostk cukru, przeżuwając ją i oddychając przez szeroko rozwarte chrapy, podekscytowany cały czas nasłuchując jak stajenni przestawiają korytarz. Podekscytowany, w korytarz pomimo braku sygnału do tego chodu wszedł galopem, dopiero na pierwszym drągu wchodząc w kłus, szczęśliwie dość szybko orientując się że nie jest to odległość dedykowana obszernym susom galopu. Z łatwością pokonał niewielką kopertę, w zasadzie prawie ją przechodząc, mało zaangażowania wkładając w ten skok-nieskok, dużo bardziej zainteresowany stacjonatą, na którą zabrał się już z dużo większą siłą i energią, mocno pracując szyją dla lepszej równowagi. Zgodnie z założeniem wykonał równe pięć kroków, o dziwo nie próbując urwać piątej foulee na rzecz dalszego odbicia, najpewniej przez zwiększającą się powoli wysokość która wymagała już uważności. Z impetem oderwał się od ziemi, aby nad double barrem przelecieć w dobrym, książkowym wręcz stylu, mocno zaokrąglając plecy i ciągnąc kłębem do góry, w końcowych fazach lotu otwierając zad i zaznaczając to lekkim wyrzuceniem nóg w powietrze w ramach wyrazu swojej radości.
Audrey - 2019-07-12, 01:08

Przez chwilę miała pożałować pomysłu z ustawieniem oksera, kiedy dostrzegła, jak siwy biegnie na niego na złamanie karku. Na szczęście okazał się być na tyle doświadczonym koniem, aby sobie z tą sytuacją poradzić. Może niekoniecznie z pełną gracją, ale tę cechę niewątpliwie się ceniło. Ucieszył ją natomiast fakt, jak dobrze poradził sobie z ustawionym szeregiem, nawet przy ostatniej przeszkodzie wykazując się jeszcze sporym zapasem, choć nic dziwnego, skoro nie miał obciążenia w postaci jeźdźca. Postanowiła nieco utrudnić mu tę zabawę - drągi z początku zniknęły, z kolei koperta zmieniła się w pijany okser, który w miejscu przecięcia się drągów miał mieć około 85 centymetrów, stacjonata za nim dostała podwyższona o kolejnych 15, za nią z kolei wróciły drągi, tym razem ułożone na galop, za nimi niezmiennie doublebarre. Taka kombinacja miała wymagać od niego więcej skupienia i włożonej pracy, choć po poprzednich próbach nie wątpiła w to, że ogier sobie z tym poradzi. Dlatego wprowadziła go w korytarz, od razu narzucając galop.
Contendro Boy - 2019-07-12, 01:13

Ponownie dał się wprowadzić w korytarz, w tym momencie już odruchowo wchodząc w galop, nienauczony poprzednią próbą na tyle, aby dać namówić się na kłus - zdecydowanie był koniem naturalnie mocno do przodu, nie było mu więc zbyt po drodze hamować na zapas. Zdziwił się nieco na widok pijanego oksera, zapewne ileś razy w życiu już taką przeszkodę skacząć, ale nie potrafiąc powstrzymać zaskoczenia, z początku trochę zaniepokojony i niepewny; mimo wewnętrznego zawahania, nie wykazał się niepewnością na samym odbiciu, na przeszkodę zabierając się jak na każdą inną, tylko z dużo wyraźniejszym zapasem w razie, gdyby jednak zechciała go pożreć - nie mógł w końcu ryzykować! Pewną trudnością było zabranie się na skok-wyskok po okserze na dość wysoką stacjonatę, co było widać w jego ruchach: musiał mocno spiąć się i skrócić, aby zmieścić się między stojakami, w efekcie wykonując skok bardzo do góry, a mało naprzód, gubiąc nieco równowagę na lądowaniu które nastąpiło dość blisko przeszkody. Mimo to, dzielnie wznowił galop, mając przez to zachwianie chwilę zwątpienia na drągach, ale szybko odnajdując się, zmotywowany widokiem doublebarre'a, na którego zabrał się równie widowiskowo i poprawnie co poprzednim razem.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group