To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Weltstar - 2013-05-04, 21:44

Ty paskudna zarazo !

Mało tego, że podbił zadem, to powtórzył to jeszcze raz z kwikiem, spinając całe kare ciało.

Aurelie - 2013-05-04, 21:54

Jeszcze wcześniej zanim gej master wkroczył.:
Spojrzała na Kate ,kolejny wyścigowy konik,ohoho będzie spora konkurencja jeżeli chodzi o wyścigi .
-Óśmi -Rzuciła .Jednak zaraz właśnie nastąpił ten nieszczęśliwy moment , w którym dwa ogierze zadki spotkały się .R. skierowała siwka w drugą stronę , przepraszając jeszcze Lisę .Poklepała Logana i zwolniła do stępa, na szczęście nie byli ustawieni w zastępie przy Welcie ,jedyna pozytywna rzecz :lol: .Po oddaleniu się od tamtej pary spojrzała po zgromadzonych i westchnęła .

Lisa - 2013-05-04, 21:57

Trzymała mocno Welta na pomocach, czując, że to nie będzie dla niej przyjemny i bezpieczny teren... Miejmy nadzieję, że wyjdzie z tego cało. Stała sobie na zrolowanym Welcie, kiedy coś siwego jej mignęło przed oczyma. Wiadomo co się stało zaraz potem. Burknęła coś pod nosem, odsuwając się od tamtej pary i stępując próbowała uspokoić swojego konia.
Anonymous - 2013-05-04, 21:58

Momentalnie odbił się z zadnich, robiąc sus do przodu, uciekając tym samym od zagniewanych kopyt karego. Zadarł ryja w górę, wypadając z rytmu, teraz mocno bijąc przodami o ziemię chaotycznie galopując. Nie zrobił jednak tego specjalnie, wszak nie jest koniem który inncyh panów zaczepia czy pcha się tak gdzie nie powinien, obijając i prowokując do ataków.
Ubiegając post Reese, dziewczyna zapewne ze spokojem przychamowała i uspokoiła konia. Siwek przezuł nerwowo wędzidło, spoglądając na Welta.
-Wybacz. To było nieumyślnie.
Powiedział dośc przepraszającym tonem, czując się w obowiązku by wytłumaczyć. Nie chciał xle i przecież nic do ogiera nie miał.

Vesiputous - 2013-05-04, 22:01

Przy rozstępowaniu zachowywał się ogólnie dobrze. Może tylko jej wyszarpywał na początku krnąbrnie wodze cały czas gdy usiłowała je zebrać. Pewnie gdy się postawiła za którymś razem mocniej i o nie zawalczyła, to w końcu podbił dupką. No, taki grzeczniutki to nie będzie.
Potem jednak łakomie przeszedł do kłusa i ładnie dał się prowadzić, o ile tylko Kate pewnie trzymała rękę i nie skróciła za bardzo wodzy. Jeśli to jednak nastąpiło, to Vesi walczył ze zbyt mocnym kontaktem i wypruwał w kłusie. Ogólnie jednak jak było poprawnie, to ładnie ruszał nóżkami i słuchał się dziewczyny. Przynajmniej do czasu gdy zobaczył resztę koni. Nie chciał się zatrzymać i kłusował praktycznie w miejscu, a potem uwzględnił również parę chodów bocznych byleby uciec od karcącej ręki i próby zatrzymania go. W końcu jednak ustąpił i stanął wdzięcznie, unosząc nieco wyżej ogon i nastawiając uszu. Troszkę posapał i obejrzał się na Kate. Prychnął z nozdrzy w jej stronę i skierował spokojne spojrzenie na resztę koni.
Któż tu był? Nikogo nie znał za dobrze. Ale jego główną uwagę skupił Soul Eater. Ohoho, jakiś kolejny folblut. Może też wyścigowiec? Vesi coś tak czuł. Położył lekko uszy po sobie i prychnął do niego ostrzegawczo. Zaczynamy ogierzyć. Kate, uważaj!
Z resztą koni kulturalnie się przywitał, prychając luźno i strzygąc uszami. Przedstawił się, jak któryś pytał. Z zaciekawieniem również przyglądał się wesołym poczynaniom Logana i Weltstara, ale nie ingerował zanadto.

Weltstar - 2013-05-04, 22:09

Uderzył jej w rękę, ruszając na dwóch nogach z miejsca.
Opadając, zaciął gęstą kitą, opierając się na wędzidle, wchodząc w ustawienie. Rozwarł szerzej chrapy, kuląc uszy przy koniach. Łypał po nich, no nie ukrywając, buzując. Nie odpowiedział nic ogierowi, coby nie 'warknąć'.

Kate - 2013-05-04, 22:13

Gdy Vesiu pokazał różki Kate poczęła go uspokajać mówiąc do niego spokojnym głosem. Dobrze, że nie jechała za karym folblutem o imieniu Soul Eater. Przynajmniej tyle.
Jeśli koń nieco się uspokoił dziewczyna poklepała go, dalej nie prowokując do niepożądanych działań. Sama zaś rozejrzała się wokół. 5 osób to wciąż mało.

Soul Eater - 2013-05-04, 22:29

Położył uszy przy potylicy słysząc prychnięcie skierowane w jego stronę. Uniósł łeb w poszukiwaniu agresora i kłapnął do niego zębiskami w ramach odwetu. Przestąpił z nogi na nogę rozglądając się po innych koniach. Dla niego te kilka koni to już tłum, a ogier wyjątkowo źle się w nim czuł. Wypuścił ciężko powietrze przez nozdrza i zaczął wpatrywać się gdzieś w las.
Aurelie - 2013-05-04, 23:12

Poklepała go jeszcze , mówiąc do niego po cichu nic się nie stało .Skierowali się w bliżej nieokreślony kierunek , najważniejsze że byli daleko od Welta,o.Powoli się niecierpliwiła , w końcu ile można było czekać na resztę .Było za tłoczno na swobodny galop więc odpuściła sobie pracę w wyższych chodach ,dalej stępując.Oczywiście aktywnego tempa ,klepiąc go co jakiś czas.
Kate - 2013-05-04, 23:15

Po dłuższej chwili Kate dała karemu sygnał do stępa pilnując, aby nie przeszedł do kłusa, a tym bardziej galopu. W najniższym chodzie zaczęła jeździć dość duże koła trzymając się z dala od Soul Eater'a. Jeśli koń próbował przyspieszyć dziewczyna stanowczo zatrzymywała go w stępie. Sama także zaczynała się niecierpliwić.
Matthew - 2013-05-04, 23:24

Szalony Matt przyjechał na szalonym Ciastku. Na oklep, oczywiście! Ogłowie i ochraniaczki na cztery, nic więcej!
Rozstępowali się aktywnie par minut w drodze do Głównego Szlaku, więc już od jakiegoś czasu sobie powoli kłusowali na luźnym kontakcie. Matt siedział ładnie wyprostowany i cały czas aktywnie pracował bioderkami coby amortyzować opadanie swojego tyłka na grzbiet klaczy. Gdy dotarli do koni zwolnił stanowczo Sea do stępa i uniósł do ludzi rękę z otwartą dłonią w geście powitania.
- Dobry drogie bobry! :lol2:
Wyszczerzył się przyjaźnie i poklepał swojego rumaka. - Matthew mnie zwą, piękne panie - przedstawił się i dojechał gdzieś do Reese i Kate. Cały czas trzymał Seacookie na bardzo luźnym kontakcie, ale gotowy był złapać ją mocniej gdyby coś.

Vesiputous - 2013-05-04, 23:38

Eee, tak. Ja się jaram Niczem i Mindlesami, a tu Kate czeka. Wybacz. <3
Dość szybko przypomniał sobie o jeźdźcu na grzbiecie. Bynajmniej nie przejął się tym do końca i przy pierwszej próbie uspokojenia Kate podbił znów dupką, zadziornie. Ale potem przekornie zatrzymał się i nie chciał ruszyć. Niby najpierw o to chodziło, ale gdy Kate chciał go dodać do stępa, to jakby mu kopyta wrosły w ziemi. Jednak nie bronił się długo i od razu w końcu dodał do kłusa, jednak szybko wchodząc w kontakt z Kate jednak odpuścił i zwolnił, pokorniejąc nagle. Zignorował na razie Soul Eatera, później zobaczymy kim jest.
Wyczuł dobrze zniecierpliwienie Kate i podniósł wysoko głowę, nasłuchując uważnie. Coś nie tak? Coby się upewnić, obejrzał się na dziewczynę an swoim grzbiecie, ładnie wyginając szyjkę i mrugając do Kate dużymi ślepiami. <3
A otrzymawszy jakąkolwiek odpowiedź, powrócił do ładnego ustawienia, oparł się delikatnie na wędzidle i począł się wpisywać w te wolty. Nawet się prawie przyjemnie zginał, ale dużo brakowało do perfekcji.

Anonymous - 2013-05-04, 23:44

Parsknął przeciągle, po chwili zapominając o sprawie i ponownie luzując się. Szedł aktywnym krokiem, wchodząc pod kłode, strzygąc uszami na boki. Dostrzegając zbliżającą się gniada klacz, lekko uniósł łeb by prychnąc do niej na powitanie, szastnąwszy malowaną kitą na bok. Katem oka zerknął też na Jaszczura znajdującego się nieopodal, kierując nań jedno z uszu. Jemu tam ten tłok nie przeszkadzał za bardzo. Wielokrotnie chodził na jednym placu z innymi końmi, choćby na zawodach.
Jackson - 2013-05-04, 23:55

Rathbone wjechał na miejsce zbiórki na grzbiecie Stradivarisa, początkowo już rozgrzanego. Ich podróż nie trwała długo, bo przecież główny szlak zaczyna się niedaleko stajni. Trzymał ogiera na stopniowo luźnej wodzy. Jackson miał zwyczaj w tereny nie kombinować z ustawieniem pyska konia. Miał być to relaks zarówno dla zwierzęcia jak i człowieka. Zero spiny. Po prostu luźna jazda.
Z daleka zauważył już kilka zgromadzonych par. Z każdą sekundą zbliżał się do nich, aż w końcu zrównali się.
-Cześć Wszystkim- przywitał się i delikatnie pozbierał wodzę, aby mieć kontrolę nad gniadym. Rozejrzał się jeszcze, patrząc kto już się stawił na miejsce.
-Kogo brakuje?- zapytał zgromadzonych, stępując gdzieś z resztą.

Svea - 2013-05-05, 10:35

Co tu wiele mówić. Svea wjechała do lasu, na główny szlak na Coco Channel. Pogoda była wyśmienita, ponieważ było całkiem ciepło, świerszcze sobie tam bzykały, muchy latały, drzewa ładnie pachniały, ach czego chcieć więcej? Potem można po prostu śpiewać "ah, jak przyjemnie"! Trzymała klacz na całkiem luźnej wodzy, acz miała na uwadze ewentualne odpały, chociaż czy nie lepiej ich nie robić? ;> Będzie wtedy o wiele przyjemniej. Nie kombinowała w tym czasie zbytnio nad jakimś konkretnym ustwieniem, jedynie dostosowywała się do rytmu kroków jej wybranego konia. W międzyczasie wsunęła jedną dłoń do tylnej kieszeni wyciągając z niej mały pistolet na wodę, który był jeszcze pełny. Mruknęła coś cicho pod nosem, po czym strzeliła gdzieś ową wodą w bok. Na jej nieszczęście trafiła w Matthewa ;> A potem zamiast przeprosić zaczęła się śmiać. W krótkiej przerwy powiedziała krótkie "hej" wraz ze swoim szwedzkich akcentem i śmiała się dalej.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group