Samanta - 2013-06-29, 19:53 Spojrzała na niebo, które powoli zaczynało robić się pomarańczowe, a słońce zaczęło powoli niknąć za horyzontem.
- Musimy za niedługo wracać... Wcześniej jednak trzeba będzie, cię dokładnie wyszczotkować z piasku...
Spojrzała na klacz, a widząc jak prycha, podbiegła do niej.
- No już... Dobrze...
Pogładziła jej chrapy i dopiero po chwili zorientowała się, że stoi po kostki w wodzie. Całe buty jej przemokły. Nawet jeżeli były nieprzemakalne, to taki nadmiar wody na pewno nie pokrywa gwarancja.Hekate - 2013-06-29, 20:05 Nagle coś otarło się o nogi Hekate. To coś było gładkie i śliskie... Zarżała zdenerwowana i cofnęła się na ląd, uważając przy tym, by zbytnio nie ciągnąc Samanty za sobą. Nadal gwałtownie parskała, co raz zerkając na swoje nogi. Zaczęła niespokojnie chodzić, jak gdyby to coś miało się znów przyczepić do jej nóg.Samanta - 2013-06-29, 20:09 Spojrzała na zdenerwowanego konia. Najpewniej jakiś glon otarł się o jej nogę i klacz spanikowała. Samanta spojrzała na nogi zwierzęcia, jednak nic tam nie zauważyła.
- No już... Spokojnie. Nic tam nie ma. Chodź wracamy, zanim się ściemni...
Podała klaczy ostatnią marchewkę i zwinęła lonżę, aby koń jej już nie uciekł i szurając mokrymi butami po piachu wróciła do stajni.
[z/t]Hekate - 2013-06-29, 20:11 Wybyła z Samantą.
z/tNarcyza - 2013-07-02, 10:52
Sleepwalker napisał/a:
Kładąc po sobie uszy, wolnym krokiem podążył za Narcyzą. Zatrzymał się razem z nią tuż przy samym brzegu, raczej nie mając zamiaru brnąć dalej. Schylił łeb na wysokość nadgarstków i parsknął głucho, zaraz zadzierając go do góry, jakby w obawie, że woda mogłaby nalecieć mu do nozdrzy.
Poklepała go po szyi, myśląc nad jego zachowaniem. Skoro nie chciał się zbytnio zbliżyć do wody, to przyjście tu w celach ochłodzenia się było bezsensowne, a jeszcze mniej sensu miało stanie w niemalże pełnym słońcu na gorącym piasku, co zapewne było dla ogiera dużo bardziej uciążliwe, niż dla niej.
- Czyli, że wracamy?
Spytała go z rezygnacją w głosie. Jedna jej ręka trzymała uwiąz, druga zaś błądziła po szyi ogiera, co w zasadzie pomagało jej się skupić.Sleepwalker - 2013-07-02, 11:29 Zerknął na nią krótko, gdy się odezwała. W odpowiedzi parsknął cicho, raz jeszcze przytulając uszy do potylicy, nie ruszając się jednak z miejsca. No niestety nie był uroczym dream pony .Narcyza - 2013-07-02, 11:47 Temat postu: Powiało słodkością~Dla niej był, zawsze i wszędzie. <3 W każdym bądź razie, w jej kieszeni coś zapikało. Cyzia wyciągnęła telefon i parę sekund patrzył się w wyświetlacz. Dostała wiadomość o nadchodzących zawodach i nie wiedziała, czy ma się bać, czy cieszyć.
- No, to wracamy.
Oznajmiła, zawracając z nim po w miarę szerokim łuku i, wcześniej zabierając swoje rzeczy, ruszyła do stajni. /ztSleepwalker - 2013-07-02, 11:57 Uroczo <3.
Zawrócił więc swobodnie, by następnie udać się spokojnym stępem u boku Narcyzy do stajni. /ztNarcyza - 2013-07-11, 21:38 Już z oddali mogli słyszeć szum morza. Blondynka na sam myśl uśmiechnęła się, są wakacje, a ona się jeszcze w morzu nie kąpała. Ha, dobrze, że niemalże zawsze nosiła na sobie strój kąpielowy, ot co. Nikt normalny go nie nosił, ale ona normalna nie była normalna, nie zaliczała się do tej grupy.
- Nie byłeś tu nigdy, nie?
Zapytała go, a może po prostu mruknęła to pod nosem. Przed wejściem na plażę ściągnęła buty, ale nie niosła ich, tylko odłożyła gdzieś na bok. Potem zdjęła spodenki. Striptiz w wykonaniu Cyzi, sam seks. ;-; Wzięła jeszcze do ręki parę smakołyków z kieszeni spodni.
- To co, ścigamy się?
Zaśmiała się cicho, idąc w stronę morza, lekko trzymając uwiąz.
*zw, kompa mi ukradają. ;-; *Who Knows - 2013-07-11, 21:54 Nadstawił młody uszu. Ogółem z zainteresowaniem obserwował teren wokół. Nie znał tego szumienia... Może to coś fajnego?
-Tak. - mruknął w jej kierunku, zapominając o przedłużaniu wypowiedzi dla przyzwoitości.
Ślepia mu się zaświeciły, gdy zobaczył fale. Jaki ładny niebieski! I się rusza! Może to potwór do pokonania? Spojrzał na Narcyzę, odłożone przez nią buty od razu oczywiście obejrzał, trochę pomemlał sznurówki, jeśli go nie odgoniła na czas. Potem jeszcze spodnie. Ale im się tylko przyjrzał, bo nie wyglądały tak smacznie jak sznurówy (jak makaron).
-Tak, jasne.
Szedł obok niej, swoim stępem. On będzie kiedyś mistrzem stępu, tak! Dlatego dotąd nie biegał i się tego nie uczył za bardzo.Narcyza - 2013-07-11, 22:51 Wygrają wyścigi w tym chodzie, niech trenuje! Dziewczyna przyspieszyła do truchtu, aby jak najszybciej ominąć odcinek najbardziej nagrzanego piasku, z czym ogier kłopotów nie miał, bo miał kopytka.O ile postanowił trenować akurat w tej chwili, to dziewczyna go trochę ciągnęła i cmokała, pomagając sobie marchewką, aby tylko przyspieszył. Przystanęła, kiedy doszli do miejsca, gdzie jej stópki zaczęły obmywać fale. Westchnęła przy tym, z błogością.
- Jak się podoba?
Odwróciła głowę w stronę Whosia, a jeśli był w miarę blisko, to podrapała go po kości nosowej.Who Knows - 2013-07-12, 11:15 *nie mogłam wczoraj odpisać, bo net umarł. :c
Wydłużył trochę krok, ale do kłusa jeszcze nie przeszedł. Marchewka zahipnotyzowała go w pewien sposób... Więc wszedł w kłus (pierwszy raz nie zakończyło się to piękną glebą), chwycił zębami marchewkę. Udało mu się odgryźć tylko kawałek... Był jednak dość usatysfakcjonowany, bo jednak coś miał. Zwolnił więc do swojego stępa, gotów przyspieszać tylko na jedzenie.
-Tak... Ile wódy! - morze bardzo mu się spodobało, posmakował fal. -Znaczy wody.
Smak nie ten jak na wódę (wodę słodką). Wszedł trochę głębiej w wodę. Fale na początku wydawały mu się chłodne, ale dość szybko się przyzwyczaił, zaczął bawić się, zanurzając w nich chrapy i chlapiąc wodą na wszystkie strony. Wyczesana miejscówa! Dłoń Narcyzy po pogłaskaniu go była zapewne mokra, cała w słonej wodzie...Narcyza - 2013-07-12, 13:07 O wódzie pomówimy, jak będzie miał 3 lata, póki co to za młody jest. Jeszcze będzie, że Cyzia dzieci upija. :c
Zaśmiała się cicho widząc, co robi koń. Był taki słodki, bezbronny, niewinny. Tylko go schrupać albo trzymać w domu jako poduszkę. O tak, to by była dla niego dobra rola.
- Fajnie?
Nachyliła się i "zagarnęła" wodę w jego stronę, ochlapując go. Zaśmiała się po tym ponownie i postąpiła krok do przodu, jednak tam piasek lekko osunął się, a dziewczyna straciła równowagę i wpadła do wody.
- Boże, jaka ciota ze mnie.
Mruknęła, kiedy już wytarła twarz. Wytrzepała włosy, kropelki poleciały na wszystkie strony.Who Knows - 2013-07-12, 13:31 Słodki może, niewinny... Taa... Bezbronny? Też nie bardzo. Ale pozory może stwarzać. Who jeszcze nigdy nie widział domu od środka... Kiedyś będzie musiał do kogoś wbić. Do schrupania jeszcze za chudy. Ale może kiedyś? Jeszcze nic o jego przyszłości właściwie nie wiadomo.
Parsknął, potrząsnął łbem. Więc wojna? Zanurzył chrapy w wodzie i zamachnął łbem w jej kierunku zakraplając jej spodnie. Gdyby nie to, że wpadła do wody, to by miała na nich plamki jak gepard! Dzika kocica by była.
W przypływie dobrej kultury podszedł do niej i podstawił się, żeby pomóc wstać. Jeszcze coś znowu powiedziała, to odpowiedział odruchowo:
-Jasne. Tak.
Zmrużył ślepia, żeby mu woda do oczu nie wleciała. A potem...
-Bonsai!
I walnął się cały pod wodę. Wynurzył łeb, parskając i plując. Ale fajnie i tak było. Śmiesznie pod tym niebieskim.Narcyza - 2013-07-12, 13:42 Ona była już bez spodni. xd
Przeczesała włosy, które były rozpuszczone. Żałowała, że nie związała ich, ale cóż... Mądra po fakcie. Ze zgrozą patrzyła, jak Whoś wpada pod wodę.
- Ej!
Zaprotestowała głośno, bo praktycznie cała wypryśnięta woda poleciała na nią. Podniosła rękę poklepała go po zadku.
- Fajnie? Jak chcesz, to przyjdziemy tu jeszcze kiedyś.
Pochyliła się nad nim i uśmiechnęła. Cóż za pech, że połowa marchewek jej przemokła, jak wpadła do wody.