To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Park Narodowy Dartmoor

Aileen - 2018-04-16, 22:04

x GRUPA TRZECIA x

Nie ogarniam kolejności, wybaczcie jak coś :lol2:

Przechodząc do kłusa starałam się kontrolować tempo ogiera, ale przypominam, że mamy tu styczność z księżniczką, której koniki zawsze były cacy i nigdy nie spadł mi włos z głowy. Aj Tato, jak tyś mnie wychował!! Przed ruszeniem posłałam ogierowi półparadę i wzmocniłam kontakt, coby ogier nie miał luźnej wodzy a zaraz po tym poprosiłam go o kłus. Byłam mniej-więcej na końcu stawki, obawiałam się więc o ewentualne komplikacje z powodu szalejących pozostałych koni, ale starałam się tego po sobie nie pokazać. Sam kłus pozostawię dla Strangera, bo jednak... no może mną pomiatać jak szatan.
Sam kłus nie trwał za długo, gdyż już niedługo pojawiła się rzeka - spowolniłam Thinga paradą do stępa, starając się przy tym na nikogo innego nie wjechać i jakoś tam próbowałam go skłonić do pokonania rzeki w sposób cywilizowany, delfinem nie jestem!

Delfinek - 2018-04-16, 22:16

x GRUPA PIERWSZA x

No to tam jak ona ruszyła kłusem, to wszyscy ruszyli i tak sobie kłusowali agencji aż do rzeczki! Oho, rajd dla delfinów! Paradą zwolniła ogiera do stępa i skłoniła łydką i dosiadem do wejścia w wodę, jednocześnie starając się zamknąć go w pomocach, coby nie uciekł jej gdzie pieprz rośnie, bo to za daleko. Jak zapewne udało się wejść do wody pozwoliła ogierowi trochę się popluskać, by zaraz po tym wyjść na brzeg, sprawdzić, czy wszyscy żyją i poprosić znów o stęp/kłus/cokolwiek, co grupa sobie zażyczyła bądź narzuciła kierując się nadal jako pierwszą. No sorry Drew, ja wiem co się święci! Intuicja.
- Swoją drogą nie upijajcie się na początku Kochani, bo wszystko będzie uwieczniane! - Zaśmiała się nawiązując do przybycia pewnego gościa specjalnego, na myśl o którym od razu lekko się zarumieniła, jak mała dziewczynka, a może mały delfin? Ojej, i tu pasuje ten mój nick idelanie! Taki mały delfinek się nagle z niej zrobił.

Eva - 2018-04-16, 22:29

x GRUPA DRUGA x
No to się dobrali w tej kwestii, bo ona zbyt doświadczona to też nie była. Mogli zdobywać te doświadczenie wspólnie prawda? Nic nie stało na przeszkodzie ku temu. Zdobywanie nowych doświadczeń jest dobre i potrzebne. Eva była dość podekscytowana perspektywą rajdu i nie mogła się w sumie go doczekać. Eva też chciała mieć jakieś wyzwanie, bo jej konie z reguły były dość ułożone i spokojne. Młodzik jest zawsze jednak w gorącej wodzie kąpany, a to zawsze jakieś wyzwanie. Do tego był ogierem mimo wszystko, a to też stwarza pewne problemy. Mimo że ciężko czasem było skupić konia na sobie, to ostatecznie wcale nie było tak źle. Poklepała kasztana po szyi, by po dotarciu reszty grupy przygotować się do marszu. Dosiadła ogiera w odpowiednim momencie, by odesłać zaraz do stępa łydką. Postarała się o to, aby ogier jednak szedł stępem i nie szalał na prawo i lewo. Jednocześnie miała na uwadze fakt, że same ogiery tu były i trzeba było uważać. Podjechała w pobliże Briana, który miał jednego z spokojniejszych koni. Widocznie Leon i Nadya chyba preferowali swoje towarzystwo.
-Który twój rajd? - zagaiła do niego, aczkolwiek wewnętrznie była nieco spięta. Takie relacje nie do końca mimo wszystko jej pasowały, ale nie chciała wyjść na całkowitego odlutka.

Vivance Roscoe - 2018-04-16, 22:53

x GRUPA PIĄTA x

Vivance Roscoe mimo wszystko była zwierzęciem, które nawet mimo dobrego wychowania, czasem musiało pokazać, że ma w sobie moc, o której często zapomina. Na szczęście James nie był facetem, który nie wie dlaczego siedzi w siodle. Szybko pozbierał klacz, która na chwilę zapomniała o całym bożym świecie, poddając się chwili. Oprzytomniała, wchodząc na wyraźny kontakt z ręką faceta. Przeżuwając wędzidło, widocznie uspokoiła się. Jej galop stał się przewidywalny, kiedy to jej kopyta wybijały równy rytm. Aż w końcu przeszła do kłusa, a następnie do stępa, kiedy to przed nią pojawiła się smuga wody zwana rzeką. O cholibka! Tyle wody! Podeszła całkiem dziarsko do wody, a nawet wstąpiła w rzeczną toń do nadpięstka przednich kończyn, a następnie zaczęła prawą przednią rozgrabiać wodę w swoją stronę, chlapiąc przy tym niemiłosiernie. Kiedy plusk zdawał się być mały, klacz następnie używała znacznie mocniej siły w to co robiła, by powstał ultra mega plusk. Vivance Roscoe widocznie to bawiło. Wybacz James, ale zostaniesz nieco zroszony wodą :lol:

Kaept'n Nemo - 2018-04-17, 00:22

Ukryj: 
Vivianne Feron napisał/a:
x GRUPA PIĄTA x

Zbyt szybko do kłusa nie pozwoliła mu przejść, w szczególności, kiedy zauważyła, że koń się uspokoił i wyciszył, a ich bieg nie robił na koniach większego wrażenia. Chciała poczuć wiatr we włosach i choć przez chwilę czerpać przyjemność z wycieczki w te piękne rejony, toteż przez jakiś czas jeszcze parła naprzód, całkowicie w ten sposób gubiąc swoją grupę. Ostatecznie postanowiła się nieco opamiętać i zwolniła do kłusa – nie tylko w oczekiwaniu na resztę Piątek, ale także, gdy na horyzoncie pojawił się kolejny „straszak”. Przekręciła oczyma. Czy coś dzisiejszego dnia pójdzie po jej myśli, czy wszystko będzie jak krew z nosa i rzucało jej kłody pod nogi?
Już w kłusie półparadami zwracała uwagę Nemo na rzekę, przez którą będą musieli przejść, a niedaleko niej zwolniła do stępa, nadal jednak aktywizując ogiera i nie pozwalając na wytarzanie się. xD Jeszcze nie pora!
Uważnie i ostrożnie podeszła z Nemo do krawędzi wody i w zależności od tego jak się zachował, albo podjęła próbę wejścia do środka, albo zwyczajnie krążyła przy jej brzegu, próbując przekonać ogiera, że nie powinien się bać. Cały czas, asekuracyjnie, wspierała go spokojnymi, miłymi słowami, dołączając do nich stanowcze pomoce, wskazujące potrzebę pójścia naprzód. Oczywiście nic na siłę – jeśli ogier buntował się zbyt mocno, to zabierała go na moment, robiła wolty i ponownie podejmowała próbę, ostatecznie decydując się na przeprowadzenie go w ręku, jeśli faktycznie nie zechce wejść do środka. Póki co, jednak, próbowała.


x GRUPA PIĄTA x
Nie spodobał mu się pomysł pozostania w galopie, ale uległ woli Vivianne i spokojnie, kontrolowanie galopował przed siebie, głośno przy tym oddychając. Na pewno będą mieli jeszcze okazję do powtórzenia galopu, oby tym razem bez niespodzianek, bo ogier chwilowo także miał ich dość. Dlaczego po prostu nie mogli zostać w stajni, tylko musieli jechać w jakiś teren? Chyba wolał nie wiedzieć co to teren...
Po przejściu do kłusa wyciągnął amazonce wodze, nurkując nosem do ziemi i głośno parskając, parę razy pod rząd. Przy okazji ujrzał przed nimi rzekę, na widok której zastrzygł uszami, by po chwili zgodnie z wolą Vivianne przejść do stępa. Energicznym, odważnym krokiem podszedł do wody, lekki niepokój zdradzając jedynie poprzez mimikę i zadarty łeb. Na brzegu się zatrzymał i zignorował łydkę Kanadyjki, ale nie zaczął się cofać ani wspinać. Po prostu stał i obserwował, furkocząc chrapami. Poczekał aż jakiś inny koń wejdzie pierwszy, po czym jego śladem zszedł ostrożnie do wody, uważając na to jak stawia nogi. Vivianne spodziewała się walki, a tymczasem proszę - poszło jak po maśle! Kiedy już znalazł się w rzece, schylił się by napić się wody, co było chyba głównym argumentem dla którego się w ogóle zdecydował to zrobić. Chłód wody przyniósł mu olbrzymią ulgę, na tyle dużą, że chwilowo zapomniał o planie wytarzania się.

Elizabeth White - 2018-04-17, 01:05

x GRUPA TRZECIA x

To krótkie spłoszenie wywołane awanturą Panów, nie zdołało w żaden sposób wytrącić Elizabeth z równowagi, czy też zaniepokoić. Widziała, że gniada jest zestresowana zaistniałą sytuacją, toteż gdzieś z tyłu głowy przez cały czas miała opcję, że może po prostu podjąć próbę ewakuacji. Na szczęście nie musiała wkładać zbyt wiele starań w to, by ją zatrzymać, więc osiągnąwszy bezpieczniejszą pozycję, pogładziła uspokajająco swoją podopieczną po szyi i wtedy zgodnie z tym, co już napisałam, wróciła na koniec zastępu.
Mając przy sobie cztery rosłe koniska, spodziewała się, że narzucone przez nie tempo będzie dla Selle dość wymagające. Póki co jednak pilnowała, by ta utrzymywała energiczny kłus, ale nie zmieniała chodu, bo widziała jak bardzo ją ku temu korci. I wcale się nie dziwiła, logicznym było to, że kopytna nie chciała zostać z tyłu, a podgalopowanie kawałka było dużo ekonomiczniejsze niżeli wywijanie nogami, by tylko dotrzymać reszcie tempa. Jak się chwilę później okazało, wkrótce zostali z nakrapianym Strangerem i Aileen sam na sam, bo reszta postanowiła pobawić się w wyścigi. I była w tym momencie wdzięczna Coeur, że ta nie wykazywała chęci do ponoszenia i pozostawała pod kontrolą swojej amazonki, dzięki czemu we względnym spokoju dotarły do strumyka. Widząc na horyzoncie tą naturalną przeszkodę, White zwolniła do stępa, aczkolwiek dobrze wiedziała, że dla gniadej będzie to bułka z masłem. W końcu kiedyś trenowały WKKW, więc przeszkody terenowe - w tym zbiorniki wodne - miały na porządku dziennym.
Ze spokojną głową, posyłała kopytną do przodu, nie wpychając jej jednak siłą do strumyka. Pozwoliła, by ta sama podjęła tą decyzję, chociaż na dobrą sprawę nie dawała jej innej opcji.

Oliver Pelerieux - 2018-04-17, 10:26

Ukryj: 
Cruzeiro napisał/a:
x GRUPA TRZECIA x

Póki co Cruz był zaskakująco spokojny, z pewnością ciesząc swojego jeźdźca ale i może trochę usypiając jego czujność. Prawda była taka, że siwek w tereny praktycznie nie chodził, więc w pierwszym momencie był odrobinę onieśmielony, ale teraz powolutku zaczynała wychodzić z niego ekscytacja. Po za tym jemu również nie sprzyjała napięta atmosfera panująca w grupie, którą podsycali Shock i Chaos. Był jednak ponad tym, nie ustawiając się w kolejce do ustawki o Petit. Głównie dlatego, że przez cały czas szedł przed nią i do jego nozdrzy jeszcze nie zdołał dotrzeć słodki zapach rui, który na pewno wpłynąłby na jego zachowanie. W końcu był samcem z krwi i kości!
W danym momencie najbardziej kusiła go otwarta przestrzeń przed nimi, bo o tym, że był koniem ''do przodu'', Oliver mógł się przekonać nie raz i nie dwa. Tak więc, gdy z tyłu zaczęło się robić gorąco, a kwiki i przejawy agresji skupiły chyba uwagę wszystkich, skoczek wyczuł swoją szansę. Udał spłoszonego i jak gdyby nigdy nic, wypruł galopem przed siebie, już na wstępie serwując właścicielowi baranka.


x GRUPA TRZECIA x
Słysząc za plecami kwiki i ogólne zamieszanie, obejrzałem się kontrolni za siebie, sprawdzając co się dzieje. Był to jednak błąd, bo Cruzeiro wykorzystał ten moment do "spłoszenia" się, czym wytrącił mnie z równowagi. Siłą rzeczy zostałem za jego ruchem, a przez baranka poleciałem do przodu, w porę jednak znajdując oparcie na masywnej szyi siwego. Nie tylko mnie zaskoczył, ale też trochę zdenerwował, no bo bez jaj... Wiedziałem, że tak naprawdę niczego się nie bał, tylko po raz kolejny wystawiał moją cierpliwość na próbę i sprawdzał na ile może sobie pozwolić. Dlatego ja też nie byłem dla niego miły i gdy tylko wróciłem w siodło, usiadłem w nim głęboko zapierając się na strzemionach i umyślnie uderzyłem konia wędzidłem po zębach, nie dbając o to czy posadzę go tym na zadzie czy nie. Może gdybyśmy byli tutaj sami to rozważyłbym mniej inwazyjne zachowanie, ale licząc się z tym, że były za nami inne konie, które tylko czekały na taką akcję, musiałem zareagować natychmiast i bez dyskusji. Gdyby Cruz się zatrzymał, od razu wysłałem go do przodu, dając mu mocniejszego kuksańca w bok żeby się ogarnął i przypadkiem nie próbował wspiąć w górę. Nie pozwoliłem mu też wypruć do przodu, bo jeśli tylko zechciał to uczynić, z pewnością znowu nadział się na rękę. Zrobiłem to zresztą z premedytacją aby mu pokazać, że też potrafię być niefajny i że nie będę tolerował takiego zachowania. Pozwoliłem mu się zatrzymać i jeżeli zechciał stać spokojnie, odpuściłem mu i po chwili łagodnie przyłożyłem łydki do boków by ruszył przed siebie stępem.
Gorzej jeśli jednak nie przejął się tamtą plombą i postanowił dalej iść w zaparte, to wtedy po prostu na siłę skręciłem, wjeżdżając na coś w rodzaju koła by ogierowi wrócił rozum. Tak czy inaczej dążyłem do tego by odzyskać nad nim kontrolę, żeby później móc zakłusować z resztą w kierunku pobliskiej rzeki.

Stranger Thing - 2018-04-17, 11:27

x GRUPA TRZECIA x

Podenerwowanie widać było u ogiera gołym okiem. Mimo, że nie stali w miejscu, a podążali przed siebie, nadal coś mu nie pasowało. To tempo było zbyt wolne, to jakieś sarny wybiegły na środek polany czy zaatakowało ich stado bąków. Co to w ogóle za głupi pomysł, żeby wybierać się w miejsca pełne takich okropnych rzeczy, których zadaniem było denerwowanie konia? Za grosz szacunku do zwierząt i tyle! Dużo działo się teraz w jego głowie, a bycie na końcu stawki, która zaczęła szaleć, faktycznie nie ułatwiało sprawy.
Przejście do kłusa Stranger potraktował jako swego rodzaju ulgę, ale wcale nie zmniejszył tym skupienia amazonki. Nie pozwolił jej także ani na moment odetchnąć, gdyż tempo jego chodu było pędzące, nie zważające na nic, a tym bardziej nie patrzące sobie pod nogi. Musiał przecież dogonić grupę, a skoro w niej konie biegły już galopem... cóż. Pozostawszy w kłusie nie mógł zrobić nic więcej niż mocno przebierać nóżkami i liczyć na to, że w końcu uda mu się być gdzieś na czele stawki.
Po krótkiej chwili doszedł do Elizabeth, przy której uspokoił się odrobinę. I wiecie co? Gdzie trzech się bije, tam czwarty korzysta... Bo wkrótce Stranger był jedynym ogierem u boku Petit, której słodki zapach chętnie wdychał przez szeroko rozwarte chrapy. Zaokrąglił przy okazji szyję, chcąc pokazać klaczy jaki to nie jest wspaniały i prychał raz po raz, zdecydowanie się do niej przystawiając.
Jedynym, co rozproszyło go w tych końskich zalotach, była nadchodząca rzeka. Zwolnił przy niej do stępa, na moment całkowicie zapominając o rui Petit, a następnie całe swoje zainteresowanie skupił na zbiorniku wodnym. Mimo, że podczas ostatnich zawodów WKKW zrzucił jeźdźca właśnie w wodzie, to jako takiej się jej nie bał. Po prostu skakał jak sarna, nie do końca umiejąc zachować się w jej obliczu, ale to nie odbierało mu odwagi na wejście do rzeki. Bardzo odważnie, bez problemów (pewnie ku zdziwieniu Aileen) wszedł do wody, ale stanął na jej środku i zaczał mocno uderzać kopytem, rozbryzgując przy tym mokre krople na wszystkie strony. Nie muszę chyba mówić, że zarówno on, jak i siedząca na jego grzbiecie kobieta, obrywali największymi falami. Robił to jednak nie ze złości, ale zwyczajnie dla zabawy. Był już odrobinę zmęczony i próbował sobie to jakoś wynagrodzić.
Jeśli blondynka podjęła działania mające wyprowadzić do na brzeg, wkrótce uległ prośbom i w ten sposób, nawet całkiem bezpiecznie, przeprawił ich na drugi brzeg.

Dragon Age - 2018-04-17, 11:36

x GRUPA DRUGA x

Na początku tylko wspomnę, że nie pozwolę dotknąć jajeczek Dragona, gdyż są one świętą świętością, a w przyszłości mają mu służyć do stworzenia pięknych, srokatych potomków. Proszę więc nawet nie grozić takimi rzeczami, jeśli faktycznie chcesz dokończyć rajd na grzbiecie kopytnego, a nie z buta lub autem z kimś, kto będzie dojeżdżał na miejsce. :lol2:
Myślę, że podenerwowanie można zwyczajnie było wytłumaczyć dużą liczbą koni na rajdzie i zniecierpliwieniem do jakiegoś działania. Stanie w miejscu nijak mu się nie podobało, a w dodatku inne, burzące się konie, wcale nie pomagały z uspokojeniem gorącej głowy. Nie robił przy tym jednak nic złego, a tym bardziej złośliwego, więc chyba można było mu wybaczyć fakt, że po prostu chciał by coś się zaczęło dziać. I już wkrótce faktycznie – Leon go dosiadł i ruszyli, co zdecydowanie zadowoliło srokacza, a tym samym pozwoliło mu odetchnąć z ulgą. Mimo, że poruszali się najwolniejszym chodem, to Dragon znalazł w nim swoiste ukojenie swoich nadszarpniętych nerwów.
Myślę, że coś takiego jak „bezpieczna odległość od innych ogierów, ale pozwalająca ze sobą rozmawiać” to pojęcie, które nie ma prawa istnienia w naturze, chyba że jeźdźcy by do siebie krzyczeli. Dragon jednak w ogóle nie skupiał się na innych koniach w grupie, poza tym, że czasem rzucił okiem w jedną czy drugą stronę, stale obserwujc, czy to jego jakiś koń nie zamierza atakować, ale poza tym cały czas patrzył przed siebie, czasami na krótką chwilę tuląc przy tym uszy. Mielił w pysku wędzidło tak mocno, że aż się cały zapienił, grzecznie prąc naprzód pod swoim właścicielem.
Sarny zainteresowały go na tyle, że na moment zatrzymał się, zawiesił na nich wzrok, aby w kilka sekund później kontynuować wycieczkę, w zupełnie nieprzejęty sposób. Pewnie też dlatego, że zwierzaki były dość daleko i nie miał z nimi bezpośredniej styczności. W innym przypadku mogłoby się to skończyć dużo inaczej i bynajmniej nie dlatego, że ogier był płochliwy.

Lisa - 2018-04-17, 12:14

x GRUPA PIĄTA x

Tempo i chód jakim się poruszały dostosowała do reszty grupy nie mając na razie zbytnich obiekcji co do decyzji reszty. Pilnowała tylko aby podczas galopów Dev nie poniosły emocje, nie chciały przecież niekontrolowanych galopów i wyprzedzania reszty grupy.
Lisie wydawało się, że trochę opanowała emocje swojej podopiecznej, aż tu nagle... Woda? Ale jak to... W prawdzie mogła się spodziewać, że taka przeprawa wydarzy się podczas rajdu ale myślała, że może trochę później, jak już konie będą zmęczone. Cieszyła się w duchu, że ostatnio miały z Dev małe podejście do bajorek, ale też miała w pamięci, że może będzie musiała przeprawić się przez rzekę bokiem :lol2: . Pozostawało mieć nadzieję, że skarogniada weźmie przykład z reszty koni i wejdzie do wody bez większych ceregieli. Dziewczyna starała się zachować spokój i zamknąć klacz w pomocach, tak aby bez problemu zanurzyła kopytka.
- Jakbym miała niekontrolowane pływanie w rzecze to łapcie proszę Dev... - mruknęła w stronę grupy, mając nadzieję, że jednak nie rozstanie się z siodłem.

James Levrull - 2018-04-17, 12:40

x GRUPA PIĄTA x

Kiedy już znaleźli się przed wodą, w oczekiwaniu na resztę swojej ekipy dał jak najbardziej możliwość klaczy nieco... Zabawy. :lol:
Kompletnie nie przejmował się tym, że klacz go ochlapie. Na szczęście było na tyle ciepło, że wyschnie, a z cukru przecież nie jest, o. Zapewne klacz owym ruchem nieco wystraszyła inne konie, robiąc całkiem spory hałas, a jeśli ktoś próbował się do nich zbliżyć to po prostu był nakrapiany jak woda święconą. Trudno, nauczka na przyszłość! : D
Już po chwili zaczął ją łydką zachęcać do wejścia głębiej w nurt rzeki, samemu będąc przygotowany w siodle na prawie każdą sytuację, no i pilnując, by przypadkiem się z nim w tej wodzie nie położyła. Kątem oka zerkał by nadal mieli nieco przestrzeni dla siebie.

Elynn Sands - 2018-04-17, 13:09

x GRUPA CZWARTAx

Nair pomimo tego, że była grzeczna to przez cały czas pozostała czająca się i gapiąca się na różne rzeczy. Elynn to nie przeszkadzało, siedziała pewnie w siodle podpierając równo łydkami boki klaczy, nie pozwalając jej się zatrzymywać. Grupa wydawała się dość spokojna, dzięki czemu też nie doszło do jakiś niekontrolowanych galopów.
Zbliżającą się do niej Naomi obdarzyła szczerym uśmiechem, a kiedy już jechały równo obok siebie odpowiedziała:
- Hej! Zgadza się, Elynn. - cieszyła się, że będzie miała okazję z kimś porozmawiać, a jeszcze jak była to ładna dziewczyna, to hym... zapowiadał się miły dzień :lol: . - Tak, jestem nowa. Właściwie od kilku dni tutaj mieszkam, zdążyłam przed rajdem pojeździć całego jednego konia. Ale nie potrafię przepuścić okazji do poimprezowania jak się taka nadarza - zaśmiała się krótko, zaraz zagadując znowu.
- A ty? Długo już Tutaj jesteś?
Poruszali się tempem dostosowanym do reszty grupy, ale dziewczyna nie miała nic przeciwko by drugi koń jechał obok niej. Mogła to wykorzystać aby jeszcze trochę porozmawiać z Nao, a zarówno Frisk jak i Noir nie mieli z tym chyba większych problemów. Zbliżając się do rzeki Amerykanka zamknęła, swoją klacz w pomocach starając się ją tym samym zmotywować do wejścia do wody.

Naomi Eaton - 2018-04-17, 14:37

x GRUPA CZWARTAx
To był pierwszy rajd, kiedy Naomi mogła być w pełni sobą. Pierwszy raz nie towarzyszyli jej żadni uczniowie, co miało miejsce w poprzednich latach, więc czuła się znacznie swobodniej. Nie musiała się martwić, że jej zachowanie zostanie odebrane jako nieodpowiednie, tylko mogła korzystać z uroków tego wyjazdu. W tym z towarzystwa ładnych dziewczyn, a Elynn od razu zwróciła jej uwagę. Nie mogła co prawda przewidzieć, czy cokolwiek z tego będzie, ale zagadać nie zaszkodzi, prawda? Może wewnętrzny radar nie zawiedzie i tym razem. :lol2:
- I słusznie, na pewno tego nie pożałujesz - odparła jej z uśmiechem, z doświadczenia wiedząc, że orchardowskie integracje bywały bardzo wesołe i zmuszały ludzi do otwierania się. - Ja już tu mieszkam od trzech lat, a to mój własny koń. Widziałam cię wtedy na torze. Jak masz jakieś pytania o stajnię lub okolicę to wal śmiało. - Zaoferowała się, w trakcie rozmowy dzieląc swą uwagę między Elynn, a Friskiego, który rozbawił ją swoją miną. - Daj spokój, chłopak. - Wymruczała do niego, po czym pogłaskała go po szyi.
Jeśli przed dojechaniem do rzeki zakłusowali grupą, to raczej nie miała z tym problemu by utrzymać konia w na tyle spokojnym tempie, by dalej móc rozmawiać z Elynn.
Wkrótce dojechali do rzeki, co do której Nao nie miała najmniejszych wątpliwości. Friskey na pewno przez nią przejdzie, oby tylko nie zechciał się wykąpać...
- Ja przejdę kłusem - uprzedziła swoją rozmówczynię, którą wyprzedziła by kłusem wjechać do rzeki. Chciała jednak sprawić koniowi odrobinę radości,więc zanim wyjechała na brzeg, pozwoliła mu przejść kilkanaście metrów razem z płynącym nurtem.

Eviline - 2018-04-17, 14:46

x GRUPA CZWARTA x
Odetchnęła niejako z ulgą na widok Lucasa, według niej zawsze lepiej jest z towarzystwem, a że nie była dobra w poznawaniu nowych ludzi, to cieszyła się trzykrotnie bardziej z pojawiania się tych, których znała.
- Przeznaczenie? Powiedz lepiej z kim się zamieniłeś i kogo przekupiłeś by wejść do mojej grupy. - Zaśmiała się cicho, oczywiście sama odzywka była zadziorą. Poprosiła też Kruga o wyrównanie tempa z Turtugą, aby dość swobodnie można było rozmawiać, wyglądało to dość komicznie z perspektywy wzrostu klaczy, więc Ev mogła się poczuć kolejny raz jako wielkolud, to też niejako miało swoje plusy 8-)
Skrzywiła się widząc ilość much i innych latających owadów, którzy wyjątkowo upatrzyły sobie niektóre z koni, jednak i dookoła jej ogiera zebrało się kilka much. Widziała, że ogierzasty już zaczął się powoli odganiać, jednak wciąż podążał wprzód i nie reagował gwałtownie, Ev poklepała go po szyi uspokajająco, przy okazji mrucząc pod nosem litanię na temat owadów, które nawet jej nie oszczędzały i pewnie pojawi się u niej kilka niezłych bąbli na rękach.
Najlepszym rozwiązaniem na uratowanie się przez robactwem było przejście do kłusa, tak jak to zrobiły grupy przed nimi. Jako, że nieczęsto jeździła na koniach niewyścigowych, to musiała się "nauczyć" od nowa używać łydki, więc miała nadzieję, że jej dzisiejszy kopytny i na lekkie sygnały potrafi reagować. Zachęciła go do kłusa, mając nadzieję, że dzięki temu szybciej ominą zmasowany atak psychodelicznych owadów, bo inaczej ratunek przyniesie im już tylko rzeka, do której powoli się zbliżali :lol:

Friskey Whiskey - 2018-04-17, 14:55

x GRUPA CZWARTA x

W trakcie, gdy panie sobie rozmawiały on szedł spokojnie, stawiając obszerne kroki i rozglądając się uważnie. Był czujny, ale gdy inne konie zrywały się do galopu lub świrowały Frisk pozostawał obojętny na te wszystkie zabawy. Niósł głowę w dole oparty na wędzidle i od czasu do czasu przeżuwał je bardziej z nudy niż z powodu rozluźnienia. W tej chwili, Naomi mogłaby nawet trzymać wodze za sprzączkę, a on i tak pozostałby tuż przy niej bez nadmiernego kombinowania czy płoszenia się.
Był tylko ogierem, więc powinna wybaczyć mu ten jednorazowy incydent spowodowany odezwaniem się czysto końskiej natury. Takie zachowanie mimo wszystko nie przystoi rycerzowi, a on był przecież obrońcą swojej księżniczki, którą dumnie wiózł na swoim grzbiecie.
Kłusując niósł blondynkę miękko na swoim grzbiecie dostosowując swoje tempo kłusa do niej, nie śpieszył ani nie ciągnął nadmiernie do przodu tym samym umożliwiając spokojną wymianę zdań pomiędzy Elynn i Naomi.
Dostrzegając wodę już z daleka podniósł łeb wyżej w jednej chwili ożywiając się mocno, był jednym z nielicznych wierzchowców, które na widok wody cieszyły się zamiast uciekać. Wbiegając kłusem do wody nie zawahał się nawet przez moment, wesoło wpadając do koryta rzeki. Zimna woda nie robiła na nim żadnego wrażenia, za to mając okazję trochę w niej pobrodzić spuścił łeb i zaczął pić.
Stał nieruchomo jeszcze przez chwilę i w pewnym momencie unosząc wysoko przednią kończynę zaczął nią uderzać o wodę tym samym ochlapując siebie, Naomi i pozostałych uczestników rajdu. Na szczęście blondynka zareagowała z odpowiedniej chwili i w końcu wypełzli na brzeg ku niezadowoleniu Siwka.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group