James Stocke - 2018-02-02, 17:18 Została im ostatnia prosta i ostateczna walka o jak najlepsze miejsce do mety. Teraz wszystko wyjdzie na wierzch i James tylko chciał dotrzeć na jak najlepszym miejscu do mety. Trzymając klacz na ich torze, zachęcał cały czas ją do szybszego biegu ruchem rąk. Kątem oka zerkał na pozostałe pary obok i przed nim, by w razie możliwości zmienić tor na bardziej dogodniejszy. Nawet jeśli nie mieli ogromnych szans na podium, to walczyć należało do samego końca. Kuląc się jak najmocniej za jej siwą szyją, prowadził ją do mety. Miał nadzieje że pomoce od niego płynące oraz tempo innych koni zmotywuje konia do biegu na pełnych obrotach. Na krótko przed metą ostatni raz cmoknął, muskając lekko go bacikiem po zadzie ale odczuwalnie dla konia. Potem już wyczekując tylko momentu przekroczenia linii końcowej.Double Trouble - 2018-02-03, 14:05 Klacz już biegła w granicach swoich możliwości, może i jak każdy chciała być pierwsza, ale wiedziała, że to raczej dla niej osiągnięcie na dzisiaj nie do zdobycia. Mimo wszystko pędziła do przodu, nie dając za wygraną, była z tych, co walczyli do końca i choć jej ciało usilnie dawało już sygnały o ograniczeniach i brakach sił, siwa nieprzerwanie pracowała całą sobą, aby tylko przekroczyć jak najszybciej celownik i zakończyć tę gonitwę, choćby miała to zrobić jako ostatnia. Nie pomógł jej też bat, którego użył James, ponieważ Double nie miała już sposobności na skuteczne zwiększenie swojego tempa, zamiast tego blokowała inne konie, utrudniając im nieco prześcignięcie jej, co miało tylko opóźnić spadanie jej pozycji w stawce. Piana zaczęła widocznie toczyć się jej z pyska, cała była mokra, widocznie zlana potem, mięśnie drżały jej od wysiłku, ale w oczach wciąż widać było zawziętość i upór nie do pokonania. Nie liczyła się dla niej publika, jeździec, inne pary, miała swój jeden cel i za wszelką cenę chciała go osiągnąć.Princessof the Nile - 2018-02-03, 14:56 Ona też była zadowolona z sytuacji w stawce po wyjściu z ostatniego zakrętu. Teraz jednak Princess koncentrowała się na walce, którą trzeba było podjąć, pracy, którą trzeba było wykonać. W końcu to był ten moment: ostatnia prosta. Gdy gniada się na niej znalazła zaczęła stopniowo przyspieszać, motywowana przez Jamesa, bazując również na własnym doświadczeniu. Rozpędzała się do coraz to szybszego tempa, atakując konie z przodu, czy z boku, chcąc podjąć walkę o lepsze miejsce. Gdy już znacznie się rozpędziła, klacz starała się utrzymać jak najmocniejsze tempo, lub jeszcze przyspieszyć, jeśli miała taką możliwość. Korzystała też z okazji do zmiany toru, na chwilowo korzystniejszy, jeśli taka się nadarzyła. Pozostała czujna, jednak skupiała się wokół siebie, dżokeja i toru, który im pozostał do pokonania. Dwulatka mocno, dynamicznie wybijała się do większych susów, połykając w ten sposób kolejne metry toru. Wyciągnęła się w swoim wyścigowym galopie, pobierając większe hausty powietrza. Nie zwalniała, a raczej starała się dodać jeszcze w tempie, dopóki nie minęli mety.Aiden Craven - 2018-02-03, 21:52 Aiden nie tracił czasu na oglądanie się za siebie. Był doskonale świadom tego, że inni są tuż za jego plecami, dlatego pozostawał skoncentrowany na mecie. Nie zawracał sobie też głowy zmienianiem toru, trzymał się tego, którym poruszał się od początku, choć zmiana mogłaby przyblokować niejednego przeciwnika z tyłu. Blondyn wiedział jednak, że Parnassus nie należy do najmocniejszych koni w tej gonitwie, dlatego po prostu pozwolił mu pędzić po wyznaczonym torze. Właściwie tylko tyle mógł uczynić, z nadzieją, że ogier jednak zdoła utrzymać swoją pozycję, w czym naturalnie cały czas go wspierał. Pozostając skulonym za jego szyją, siedząc tuż nad grzbietem, wręcz mechanicznie pracował rękoma z szyją konia, wykonując nimi pełen zakres ruchów. Gdyby tylko poczuł, że kary choć odrobinę zwalnia, był gotów użyć bata, z którego nie korzystał bez potrzeby.Parnassus - 2018-02-04, 12:28 Dla Parnassusa ostatnia prosta zawsze była najtrudniejszym etapem wyścigu. Zmęczenie i ciągła presja coraz mocniej dawały się we znaki, ale z położonymi mocno uszami, parł do przodu jak mała lokomotywa. Wykorzystywał w tej chwili całą energię jaką miał w zapasie, bezustannie starając się wzmacniać tempo. Naturalnie nie było w tym nic spektakularnego, wszak nawet jeżeli przyspieszał choć trochę, zmiany te były wręcz nieodczuwalne dla Aidena. Najważniejsze jednak, że nie zwalniał, choć po wyścigu, jak zwykle wymagać będzie starannego schłodzenia nóg i porządnego rozstępowania. Już na tym etapie czuł jak mięśnie na zaangażowanym w ruch naprzód zadzie, odzywają się uporczywie, ale nie zwalniając parł do mety. Przekroczył ją pewnie, jeszcze dłuższą chwilę nie pozwalając się zatrzymać.Delfinek - 2018-02-04, 15:06 Zaatakowała silnie prowadziąc ogiera po zewnętrznej. Lekki bat, wyciągniecie rąk do przodu i usilna próba doganania tych z przodu - zapewne niemożliwa. Mimo to liczyła, że szybkość ogiera da radę i przynajmniej wyśrodkują wynik. Kolejny bat, zmiana dosiadu na najniższy z wyciągniętymi rękoma i schowanie się za szyję. Kolejna próba ataku, oby tylko nie być ostatnim.
Nie zawsze muszą być pierwsi - jak widać, ich przodowaniem były zawsze dobre starty, tym razem się to nie udało i zawalili cały wyścig, choć być może da się to jeszcze zmienić. Może uda im się dognać i dokonać cudu - Delfin Prorok Wyścigów Objawiony! Scho Can Do - 2018-02-04, 15:21 Ogier bez cienia zawahania zszedł do zewnętrznej, torując sobie drogę do celu. Może nie dobiegnie na czołowym miejscu, ale był wstanie przegonić słabe jednostki które biegły w tym wyścigu. Był sprinterem na krótkich dystansach, więc idealnie był do tego moment. Ogier bez większego problemu nabierał tempa pędząc naprzód jak pocisk. Wbijał mocno kopyta w podłoże, pchając się z zadu w przód który mocno wciskał pod kłodę. Przebierał energicznie nogami i wciągał spore hausty powietrza przez nozdrza do płuc. Rozpędził się w końcu do granic możliwości pędząc już tylko prosto do celu, wbijając wzrok za metą która nim była.Eviline - 2018-02-05, 01:01 Sukcesywnie posuwali się do przodu w stawce, Ev korzystała ze swojej wiedzy, ale też i z okolicznego szczęścia, które gdzieś się przypałętało i dało jej lukę i możliwość na większe pole manewru. Zachęcona w działaniu ciągle motywowała karosza do takiego samego wkładu w pracę, zwiększając jego tempo, pozwalając mu na biegnięcie bez ograniczeń. Współpracowała z jego ciałem, sama też osłoniła się przed wiatrem za szyją ogiera, co w tym przypadku było już tylko odhaczeniem powinności. Warto było walczyć do końca za każdym razem, tak i dzisiaj nie miała zamiaru się poddawać, skoro już tyle osiągnęli, można było próbować wykrzesać z siebie jeszcze więcej i nieco zachłannie sięgać po lepszą pozycję na mecie. Teraz już mogła przekazać Knightowi więcej swobody, sama zapewniła mu to, co mogła, dobry tor, bezpieczeństwo, możliwość rozwinięcia prędkości i wypchnięcie do ataku, teraz najwięcej zależało od jego sił, samozaparcia i chęci rywalizacji, jeśli jeszcze je ma, to nie mają się o co martwić, celownik zdobędą razem.Ebony Knight - 2018-02-05, 13:03 Wyszli z zakrętu na ostatnią prostą, gdzie Ebony zaczął stopniowo nabierać tempa i przyspieszać. Póki co udawało im się przesuwać w stawce, dzięki obopólnym staraniom i odrobinie szczęścia, dzięki któremu mieli większą możliwość manewru w stawce. Zachęcony przez Eviline korzystał w danej mu możliwości do biegu bez ograniczeń, przyspieszał do coraz szybszego tempa, jednak starał się rozłożyć siły na pozostały dystans. Nie chciał teraz przeholować tempem, by tuż przed metą opaść z sił. Ponadto nadal starał się blokować konie biegnące za nim, starając się jeszcze przesunąć, by powalczyć o jeszcze lepsze miejsce.
Karosz korzystał z dobrego toru i swobody, którą dała mu Eviline, realizując swój plan właściwego rozłożenia sił na resztę finiszu, przy zachowaniu dobrego tempa. Pozostał czujny na konie z przodu i z boku, jednak wzrok miał wbity w tor przed sobą. Wybijał się mocno i dynamicznie, pokonując kolejne metry większymi susami, chrapami pobierając więcej powietrza, wyciągnął się w galopie, a pomimo tempa, zachował w tym biegu grację. Samozaparcia i chęci rywalizacji ogierowi nie brakowało, na pewno nie przed metą, więc starał się zachować mocne tempo, którym się obecnie poruszał, lub jeszcze przyspieszyć.Mistrz Gry - 2018-02-05, 14:04 Pierwszym koniem, który przekroczył linię mety, okazał się NPC1. Drugie miejsce objęła klacz, która przyjechała do Irlandii z Orchardu - czyli Jackpatches, tuż za którą przybiegł NPC3. Jak się okazało, Daiquiremu nie udało się wyprzedzić rywala i tym samym dotarł na metę jako czwarty, niemal łeb w łeb z Princessof the Nile. Kolejno dobiegły NPC2, Disaster Response, NPC4, Scho Can Do i zamykający wyścig NPC5.
1. NPC1
2. Jackpatches
3. NPC3
4. Daiquiri
5. Princessof the Nile
6. NPC2
7. Disaster Response
8. NPC4
9. Scho Can Do
10. NPC5Eva - 2018-02-05, 18:04 Zaczęła się walka na ostatniej prostej, no walka o wszystko. Eva nie spodziewała się cudów, ale nie zamierzała się poddawać i walczyć do samego końca. Miała nadzieje że ogiera odpowiednio zmotywują także uciekające mu konie i wytęży się podczas biegu. Ona go poganiała ruchem rąk, kuląc się jednocześnie jak najmocniej na jego grzbiecie i za jego szyją. Chciała stawiać jak najmniejszy opór powietrza, by ułatwić mu zadanie. Kontrolowała to co się dzieje po bokach, jeśli nadarzyła się okazja do bezpiecznej zmiany toru to to zrobili. Prowadziła go skrupulatnie naprzód w kierunku mety, raz jedynie smyrnęła go przed nią dla wzmocnienia ataku i potem już tylko czekała.Kind of Magic - 2018-02-05, 18:33 Kind także miał zamiar walczyć do samego końca. Nie poddawał się łatwo, nawet kiedy widział, że nie ma najmniejszych szans na wyprzedzenie wszystkich, znajdujących się przed nim koni. Ostatnia prosta była czymś, dla niego, świętym, miejscem w którym mógł się wyszaleć i dać z siebie wszystko – i zamierzał z tej możliwości skorzystać i zaangażować do pracy zarówno mięśnie jak i mózg, które stale pchały go do przodu. Z uszami postawionymi na sztorc i mocno wbijając kopyta w podłoże, mknął za znajdującymi się przed nim końmi, chodząc na stuprocentowych obrotach. Był skupiony i zaangażowany, a przez to że nauczony szukania najbardziej optymalnego miejsca na torze wspomógł nieco Evę i razem udało im się znaleźć wolne miejsce w stawce.
Z każdą sekundą można było wyczuć, że ogier coraz bardziej przyspiesza. Jego technika miała okazję ujrzeć w tym momencie światło dzienne, a zasiadająca na nim amazonka z pewnością mogła odczuć wyraźną zmianę w biegu ogiera. Karus dawał z siebie ile tylko mógł, przyspieszając nawet bardziej gdy poczuł obok siebie świst wiatru. Meta była już blisko, a adrenalina – gdyby tylko mogła – z pewnością parowałaby z jego rozgrzanego ciała.Liam - 2018-02-06, 20:19 Liam po zakręcie wypuścił ogiera wprzód, motywując go z każdym krokiem. Schował się mocniej za jego szyją, dłońmi śledził jego ruchy, starając się mu nie przeszkodzić w rozwinięciu prędkości. Teraz już pozostało im lecieć do celownika co sił w kopytach. Uważał jedynie by nikt na nich nie wpadł, skupiając się całkowicie na torze i próbując mieć pole manewru, gdyby ktoś nawet przypadkiem wybiegł im przed nos,czy zrobił inny niezidentyfikowany ruch. Do końca wyścigu, niezależnie od wyniku wspierał swojego towarzysza gonitwy, by ten dał z siebie wszystko i przekroczył celownik bez większych problemów.Bashayer - 2018-02-06, 20:30 Wychodząc z zakrętu ruszył przed siebie energicznie i mocno zaczynając wbijać kopyta w podłoże. Spuszczony ze smyczy galopował pełną parą dając z siebie tyle ile był w stanie dać na ten moment. Odczuwał zmęczenie, jednak mimo to nie poddawał się i walczył do samego końca, chcąc dobiec do celownika i utrzymać swoją wywalczoną wcześniej pozycję.
Zapocony na szyi pędził naprzód, oddychając głośno poprzez rozdęte nozdrza, nie skupiał się na swoich rywalach, celem była meta, przed którą ani myślał zwolnić. Parujące cielsko i rozgrzane mięśnie pracowały na najwyższych obrotach pchając całą swoją mocą czarny pocisk w kierunku celowników.Mistrz Gry - 2018-02-07, 21:31 Na ostatnim odcinku wyścigu było naprawdę gorąco. NPC2 i NPC3, który zaczęły z wolna tracić pozycję przez Ebony'ego, zostały zmobilizowane do walki. Ostatecznie pierwszym koniem, który przekroczył linię mety, był NPC3, który o milimetry wyprzedził Parnassusa. Koniem, który uplasował się na trzecim miejscu, został Ebony Knight, który zostawił za sobą NPC2. Kolejno przekroczyły metę NPC4, Double Trouble, Bashayer, Kind of Magic, NPC1. Wyścig ukończyła natomiast Thunderhead (brak postów).