To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Karuzela

C.J. Marshall - 2018-01-14, 15:16

Podszedł z Clair do karuzeli i poczekał, aż pusty boks znajdzie się na ich wysokości. Wówczas zatrzymał karuzelę ku niezadowoleniu pozostałych trzech koni, które już w niej chodziły i otworzył drzwi, by wpuścić do środka kasztankę i odpiąć ją z uwiązu. O ile weszła do środka bez przeszkód, zamknął drzwi i ponownie uruchomił maszynę, która wciąż była ustawiona na stęp. Uwiąz zwinął i wsadził wraz z dłońmi do kieszeni, po czym zaczął się przyglądać koniom, chcąc się zwyczajnie upewnić, że wszystko gra.
Clair de Lune - 2018-01-14, 18:51

Karuzela była znanym kasztance urządzeniem, nie wzbudzała w niej więc zbędnych emocji. Za to konie znajdujące się w środku już tak :lol: . Po drodze do tego miejsca nawet nastawiła uszy, rozglądając się ciekawsko po okolicy, ale jej mina momentalnie zmieniła się z powrotem na wściekłą kiedy zobaczyła swoich współtowarzyszy. Weszła jednak do maszyny bez problemu, zaraz po uruchomieniu ruszając stępem. Maszerowała obszernie, z luźno opuszczoną głową, względnie zrelaksowana, jednak cały czas wzrokiem polując na inne konie.
C.J. Marshall - 2018-01-15, 21:35

Jak ruda to wredna? :lol:
Czasami nie mógł się nawidzić temu, ile złości potrafiło kryć się w takim koniu, więc i tym razem uniósł lekko brew i odsunął się od karuzeli. Dzisiaj wyjątkowo sprawnie się ze wszystkim uwinął, więc na dobrą sprawę mógł się legalnie poobijać i poudawać, że pracuje, przykładowo zamiatając dziedziniec lub dokonując jakiejś drobnej naprawy w pobliżu. Generalnie nie oddalał się daleko od karuzeli na wypadek, gdyby któryś z koni wpadł na jakiś błyskotliwy pomysł. Musiał zresztą kontrolować czas, by w porę przełączyć karuzelę na kłus w takim tempie, które powinno zmusić towarzystwo do ruszenia zadków, co też uczynił po dobrych dziesięciu minutach od momentu w którym przyprowadził Clair.

/Nigdy nie wiem co tu pisać ._. xD

Clair de Lune - 2018-01-16, 11:52

Jasne, że tak! Maść została wybrana celowo :lol2:
Stępowała aktywnie, bujając szyją w rytm kroków, dość mocno angażując zad i wkraczając nim pod kłodę. Po kilku minutach zrezygnowała ze złoszczenia się, bo nie przynosiło ono żadnych skutków - były od niej skutecznie oddzielone i nijak nie mogła ich dosięgnąć.
Kiedy maszyna przyspieszyła wydała z siebie dziki kwik, podbijając zadem do góry i machając głową na boki :lol: . Zaraz przeszła do kłusa, mając przez chwile problem z dostosowaniem tempa. Musiała minąć chwila aby nabrała rytmu.

C.J. Marshall - 2018-01-20, 13:46

Ten kwik zapewne nie został zignorowany przez resztę, co krótko mówiąc, doprowadziło do chwilowej wrzawy. CJ podniósł głowę i rzucił okiem na konie, które szczęśliwie uspokoiły się niemal od razu, zapewne poddając się ograniczonej przestrzeni, która wymagała od nich poruszania się w określonym chodzie i tempie.
Na kłusie konie miały spędzić najwięcej czasu by faktycznie odczuć ruch, jako że dla wielu była to jedyna forma aktywności w ciągu dnia nie licząc treningu. Stąd też CJ póki co nie ingerował i dalej zajmował się swoimi sprawami, kontrolując przy tym czas i czekając aż nadejdzie chwila, w której będzie mógł już zmienić kierunek ruchu.

Clair de Lune - 2018-01-22, 19:25

Clair była koniem, który szczególnie potrzebował tego czasu spędzonego w karuzeli pomiędzy treningami. Im więcej pracowała, tym lepiej zachowywała się w obejściu i pod siodłem. W jej przypadku brak ruchu był najgorszym możliwym rozwiązaniem.
Kiedy już złapała rytm i tempo poruszała się raczej płynnie i bez problemów, od czasu do czasu podrzucając głową lub zadem. Niestety monotonia tej pracy sprawiła, że szybko zaczęła się nudzić. Wzrokiem szukała czegoś o co mogłaby zaczepić zębami, niestety chyba ludzie byli sprytniejsi od niej i ciężko było ugryźć cokolwiek w zasięgu jej pyska :c.

C.J. Marshall - 2018-01-29, 11:05

Niestety nie było sposobu, by uczynić bieganie w karuzeli atrakcyjniejszym. Pocieszające było jedynie to, że właśnie nadeszła pora na zmianę kierunku, a to oznaczało, że niebawem "trening" dobiegnie końca. CJ podszedł do karuzeli, zwolnił jej obroty do stępa, po czym całkowicie zmienił kierunek i gdy wszystkie konie już na spokojnie się obróciły w boksach, ponownie puścił karuzelę na kłus.
Gdy minęło dokładnie tyle samo czasu co przy pierwszym kłusie, maszyna znowu zwolniła obroty do stępa, a po kolejnych 10 minutach CJ zaczął powoli sprowadzać konie do ich boksów. Ostatnia została Clair; zatrzymał karuzelę, gdy boks z klaczą był na jego wysokości. Otworzył go i złapał ją spokojnym ruchem za kantar, do którego przypiął uwiąz i wyprowadził kasztankę na zewnątrz. Jeśli go nie stratowała :lol: , poklepał ją krótko po szyi i zaprowadził z powrotem do stajni, gdzie odstawił do boksu, pierw zdejmując ochraniacze i zakładając stajenną derkę. /zt

Clair de Lune - 2018-02-01, 17:06

Zwolniła najpierw tempo, aby przejść do stępa a następnie obrócić się. Ta procedura była jej znana, nie sprawiła więc większych trudności. Ponownie ruszyła kłusem, tym razem bez problemu łapiąc rytm i odpowiednie tempo. Poruszała się miękko, dobrze pracując zadem.
Podczas stępa znowu trochę pozłościła się na towarzyszące jej konie. Kiedy CJ zaczął powoli sprowadzać jej towarzyszy zarzuciła kilka razy łbem, kuląc uszy. Na ten moment kiedy została sama była właściwie najszczęśliwsza i w ogóle nie przeszkadzał jej brak innych kopytnych. Ostatecznie pozwoliła się sprowadzić do stajni, gdzie zachowywała się względnie grzecznie.
Zt

C.J. Marshall - 2018-03-24, 22:05

Przejście ze stajni do karuzeli zajęło CJowi maksymalnie półtora minuty. Wprowadził Vivance do jednego z boksów, w którym odpiął uwiąz i po chwili wycofał się, zamykając klacz w środku. Dopiero wtedy uruchomił karuzelę, ustawiając ją oczywiście na stęp i puszczając ją zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Przewiesił sobie uwiąz przez szyję i przez chwilę obserwował Viv, upewniając się, że wszystko gra, po czym zostawił ją na chwilę samą i wrócił się do stajni po następnego konia. /zt
Vivance Roscoe - 2018-03-24, 22:10

Omiotła wzrokiem miejsce, jakim była karuzela. Nie raz tutaj bywała, ale zawsze troszkę ją przerażała, ale ufała człowiekowi, który ją prowadził. W końcu karmił ją, wyprowadzał na wolność (czyt. padok). Nie był zły, zatem nie powinna się bać, prawda? Została wprowadzona do boksu i zamknięta, za chwilę machina zaczęła się ruszać. Powoli na tyle, by zmusić ją do stępu. Zaczęła zatem stępować. Ukradkiem spojrzała na C.J'a, który ją obserwował. Zaczęła się przyzwyczajać, a wtedy on poszedł.. GDZIE?! Maszyna nie pozwalała jej się zatrzymać, więc skupiła się na swoich krokach.
C.J. Marshall - 2018-03-25, 00:15

Niebawem wrócił prowadząc w ręce Lavarda, który znając życie po wyjściu na zewnątrz stał się jeszcze bardziej nieznośny niż dotychczas. Za chwilę jednak miało to przestać być problemem bruneta na najbliższe kilkadziesiąt minut. Podszedł z koniem do karuzeli, zapauzował ją w momencie, gdy pusty boks (ten po drugiej stronie względem boksu, w którym była Vivance, czyli nie za nią, ani przed nią) znalazł się przed nimi i wpuścił do środka ogiera, nie zapominając o zdjęciu mu łańcuszka, co by sobie nie zrobił krzywdy. Zamknął boks i z powrotem włączył karuzelę, dając towarzystwu jeszcze chwilę stępa.
Vivance Roscoe - 2018-03-25, 00:18

O, wrócił. Klacz zastrzygła uchem, a potem zmierzyła ogiera, który miał postawę, która świadczyła o chęci zdominowania faceta, który go tu przyprowadził. Szastnęła ogonem zamaszyście, kiedy karuzela się zatrzymała. Uniosła wyżej głowę, by spojrzeć w stronę boksu, który był na przeciwko niej po średnicy. Następnie machina znów ruszyła, ponownie zmuszając klacz do stępa. W sumie nie przeszkadzało jej to, bo przydałaby się jej dawka ruchu.
Lavard Sontesique - 2018-03-25, 00:20

Przyszedł pod karuzelę na prawie dwóch nogach, nie oszczędzając dzisiaj CJ'a. Dębował po drodze i próbował się zrywać udając, że straszą go nagłe podmuchy wiatru. Słysząc drugiego konia w karuzeli i czując zapach klaczy zakwiczał wyrzucając przed siebie przednią kończynę.
Wprowadzony do boksu karuzeli od razu zwrócił łeb w stronę Vivance cały się strosząc na nowo. Przyglądał się jej przez chwilę by ruszyć od razu kłusem w momencie, w którym tył boksu dotknął jego zadu.
Cały czas caplował najpierw podbiegając kilka kroków do przodu i przechodząc na chwilę do stój, by za moment znów ruszyć sprężystym krokiem. Wyraźnie emanował energią i cały wręcz chodził na uszach będąc mocno pobudzonym i rozjuszonym. Nie podobała mu się obecność innego konia i nie miało to znaczenia, że była to przedstawicielka płci pięknej.

Vivance Roscoe - 2018-03-25, 00:26

Klacz stawiała krok za krokiem, spokojnie i miarowo. Zdawałoby się, że zupełnie nie działa na nią ów nabuzowany energią "CZARNY KSIĄŻE". Choć nie jest powiedziane, że nie zacznie jej się udzielać lada chwila. Póki co była zaintrygowana, próbowała zrozumieć intencje ogiera, który się szamotał drobiąc w miejscu. Akurat za jakość ruchu można było mu pogratulować. Zarżała cichutko w jego stronę.
C.J. Marshall - 2018-03-25, 00:34

Wreszcie mając chwilę dla siebie, głęboko odetchnął i roztarł dłonie, starając się zneutralizować ból w tej, w której trzymał szamoczącego się ogiera. Na nim także nie robiło wrażenia jego zachowanie w karuzeli, chociaż z czasem zaczął się zastanawiać czy dobrym pomysłem było go umieszczenie w niej z innym koniem, choćby w takim rozstawieniu... Postanowił więc na razie obserwować sytuację by w razie czego móc udzielić pomocy tej biednej, kochanej klaczce, która nie zasługiwała na taką traumę. :lol:
Gdy konie zdążyły się porządnie występować i nic się do tego czasu nie wydarzyło, C.J podjął decyzję o zmianie kierunku ruchu, a także o zwiększeniu obrotów karuzeli na kłus.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group