To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Jezioro Bewl Water

Jessie - 2016-05-08, 18:15

Mistrz Gry napisał/a:
Trasa rajdu była specjalnie zaprojektowana tak, aby sprawiać uczestnikom jak najmniej trudności. Niestety, nie zawsze było to możliwe. Jednym z takich punktów była przeprawa przez strumyk. Istniały aż dwie drogi, którymi można było pokonać przeszkodę - przez kamienny most lub przez wodę, ale oba te rozwiązania przeważnie nie cieszyły się popularnością wśród koni. Jedne były przerażone samym widokiem mostu, nie mówiąc już nic o tym, aby na niego wejść (chociaż był jak najbardziej stabilny!), a drugie tak bardzo bały się wody, która chociaż płytka, zdawała się być w oczach koni śmiertelnym zagrożeniem. A jak poradzą sobie uczestnicy naszego rajdu?




- Konie mam normalne, ale to nawet koń nie jest - mruknęła w odpowiedzi, spoglądając w rudą grzywę Truskawki. Btw, naprawdę powinnaś (Strawberry) mieć w podpisie ten tekst o tym, że wałachowi się każe, z ogierem się dyskutuje, klacz się prosi, a kucyka błaga o przeżycie xD.
Nie pokusiła się o jakikolwiek przyjazny gest względem konia, wychodząc z założenia, że póki co zupełnie na to nie zasługiwał. Pilnując Truskawki przez cały czas, wróciła do rozmowy z przyjaciółmi, która wciąż krążyła wokół jednego, zdaje się najgorętszego tematu. Ale spokojnie, niebawem zejdą z Hay! Przecież każdego z tej piątki można było podręczyć równie mocno :>.
- Wcale nic nie wymyśliłam! Ja Ci mówię, Hayley, z tego mogła być miłość! - Rzuciła na swoje usprawiedliwienie, wtrącając się między poszczególne wypowiedzi ich paczki. - Bo ja byłam pewna, że on coś do niej czuje, ale pewnego dnia zobaczyłam jak wychodzi z klubu dla gejów. Poza tym, sama zobaczysz, jak on wygląda. Pewnie nawet na rajdzie będzie lepiej ubrany i uczesany od nas - zwróciła się do Anais, która wraz z Aidenem najmniej wiedziała o tej sytuacji.
Wkrótce napotkali na swojej drodze strumień, który Jess postanowiła pokonać dołem, nie chcąc ryzykować jazdy mostem na tym szalonym zwierzęciu. Skupiła się więc na Truskawce i pewnie prowadząc ją w łydkach, skierowała ją do brzegu. Z racji debiutu w crossie, nie spodziewała się teraz problemów, co najwyżej złośliwości, dlatego urwała kawałek gałązki, mającej teraz służyć za prowizoryczny palcat w razie potrzeby.

Sheridan - 2016-05-08, 18:29

Grupa 6.
Noa napisał/a:
...

Tym razem na Noę czekała niespodzianka w postaci grzecznego zachowania ogiera. Był fanem wszystkiego, co nie było związane z ciężką pracą - a więc lekkich skoków i terenów. Co prawda nie przepadał za tłumem, ale nie zamierzał z tego tytułu odstawiać cyrków. Pozwolił właścicielce na swobodne przygotowanie ich dwójki do długiego terenu, a także na to, aby bez walki wspięła się na jego grzbiet. Nie czuł potrzeby przesadnego prezentowania się przed innymi - jedynie szyję niósł w lekkim zaokrągleniu, swoje emocje przelewając na bogu winne kiełzno, które mielił w pysku z zawziętością. Daleki był od stawiania oporu albo płoszenia się, przynajmniej na tym etapie podróży. Co innego jeśli przejdą do galopu, w którym ogierowi mogły przyjść do głowy prawdziwie ciekawe pomysły... Ale spokojnie, po kolei; na razie szedł na swoim miejscu w zastępie, nie próbując ani wyprzedzać konia z naprzeciwka, ani straszyć konia za sobą. Noa póki co mogła być z niego dumna, bo mimo młodego wieku i charakteru ze skłonnościami do buntów, na razie był wyjątkowo opanowany.

Szerker - 2016-05-08, 18:44

Naomi napisał/a:
Grupa 4

Naomi przygotowaniem konia do rajdu zajęła się niewiele później niż reszta jej grupy, ale przez to, że póki co z nikim się nie witała, mogła zostać uznana za nieobecną lub spóźnialską. W każdym razie spokojnie wyczyściła i osiodłała ogiera, po czym wyprowadziła go przed stajnię, gdzie dosiadła grzbietu Szerkera. Dopiero wtedy odnalazła swoją grupę, podjeżdżając w jej pobliże stępem.
- Witajcie - przywitała się, a jej twarz natychmiastowo rozświetlił przyjazny uśmiech. - Naomi - przedstawiła się, nie znając w tej grupie ani jednej osoby, co nie było jednak szczególnie dużym problemem.
Gdy wszyscy ruszyli, blondynka zajęła miejsce na samym końcu zastępu, przynajmniej na ten moment. Niejako poczuwała się do odpowiedzialności, mając w grupie dwie juniorki. Chociaż jeździły samodzielnie, pewnie nie bez powodu znalazły się w grupie razem z instruktorką.
Szerkera prowadziła na elastycznym kontakcie, zamkniętego w łydkach, tym samym nie wymagając nic ponad aktywny stęp do przodu. Gdyby był zdenerwowany, opuszkami palców muskała jego szyję, mówiąc przy tym coś uspokajającego.


Od samego rana ogier stał przy drzwiczkach boksu, z żywym zainteresowaniem śledząc cały tłum ludzi i koni. Niemniej dopiero na widok Naomi zarżał cicho, pamiętając ją z ostatniego spotkania. Podekscytowany szturchnął ją mocniej w ramię, po czym stał już całkowicie spokojnie, pozwalając robić ze sobą praktycznie wszystko. Z boksu wyszedł żwawym stępem, jednak nie próbował wyprzedzać dziewczyny. Radary chodziły mu we wszystkie strony, a oko łypało na coraz to inne konie, jednak ogier w dalszym ciągu zachowywał się grzecznie. Zaokrąglił się jednak nieco, by uwypuklić mięśnie, a jego chód nabrał elastyczności. Mimo wszystko gniadosz stanął równo na czterech kończynach, cierpliwie czekając, aż Naomi znajdzie się na jego grzbiecie. Ruszył dopiero na wyraźne polecenie amazonki, od początku idąc energicznie, ale znajdując się pod pełną kontrolą. Parsknął z niejakim zadowoleniem, stawiając uszy na sztorc w momencie, gdy zbliżył się do innych koni. Rozszerzył chrapy, z zainteresowaniem zapoznając się z nowymi zapachami, po czym zajął się przeżuwaniem wędzidła. Nie przejawiał nadmiernej chęci do wyprzedzania innych koni, spokojnie wpatrując się w zad jakiegoś wierzchowca.

G-Dragon - 2016-05-08, 18:51

Diego Montana napisał/a:
...


Szedł nerwowym krokiem, co chwilę zerkając na idącą obok niego klacz. Reszta grupy się znacznie oddaliła, w dodatku jechała kłusem co bardzo mu się nie podobało. Jego właściciel zajmował się rozmową, a ich grupa im uciekała. Ogier przyspieszył, chcąc nadrobić dystans co na pewno nie spodobało się Diego. Nie ma czasu na gadanie chłopie! Tupnął zirytowany i przeszedł do szybkiego kłusa, goniąc za resztą grupy. Po czasie znaleźli się przy przeszkodzie. Dragon niechętnie spojrzał na strumień i most. Choć wody się nie bał to nie znaczy, że lubił się w niej pluskać. Skulił uszyska czekając na decyzję jeźdźca.

Anonymous - 2016-05-08, 19:00

Aiden Craven napisał/a:
...


Zasuwał sobie w najlepsze, wożąc chłopaka jak mu się podobało. Takie tereny to on lubił. Zatrzymał się dopiero, kiedy dziewczyna która spadła z kucki z powrotem się na nią ładowała. Korzystając z tego schylił na moment łeb, by zapoznać się bliżej ze ściółką. Meh, nic ciekawego. Po chwili znowu ruszył stępem, nie przejmując się kolejnością ani niczym innym. Szedł jak mu się podobało, ale już nie kłusował. Trochę sobie odpocznie bo nie przejedzie połowy trasy i padnie ze zmęczenia. Zastrzygł lekko uchem i wciągnął głośniej powietrze przez nozdrza. Poczuł wodę, a zaraz również ją zobaczył. Strumień nie był dla niego straszny, więc Aiden nie musiał się martwić, że zaraz kucyk zrobi szybki w tył zwrot i zwieje. Jedynie na chwilę przystanął na brzegu, nawet nie zwracając uwagi na most i pogrzebał chwilę kopytem. Stabilnie, można iść. Unosząc wysoko nogi przeszedł na drugi brzeg strumienia i wrócił na ścieżkę.

Anonymous - 2016-05-08, 19:00

Grupa 5

Jadąc z Aaren na przedzie grupy nabrał lepszego humoru, nie musząc się już martwić tym, że inna, mało roztropna osoba wjedzie w niego koniem. Tego najbardziej nie lubił w grupowych terenach - wielu ludzi po prostu nie myślało o tym, co robią.
- Tego się chyba nie zapomina, co? - Zapytał, obracając ku brunetce twarz i patrząc na nią zainteresowaniem. Sam nigdy nie miał dłuższych przerw od jazdy, nie licząc tych miesięcy, w których miał połamane żebra. - Czy świetny to się jeszcze okaże - zmrużył lekko oczy, naprawdę nie wiedząc, czego może spodziewać się po tak ogromnej ilości ludzi, gdzie w dodatku większość znała się przynajmniej z widzenia. Sam wypatrzył już kilka osób, których widoku szczerze nie trawił, oraz kilka tych, które lubił.
- Jak ja Cię przećwiczę to zapomnisz o zakwasach - zażartował, po czym obejrzał się na resztę ekipy, proponując im ruszenie kłusem, jako że poprzedzające ich grupy najwyraźniej wpadły już na ten pomysł. Najpewniej nikt nie miał nic przeciw, a nawet jeśli, to zawsze mógł zostać w tyle. Ruszył więc kłusem, od razu zaczynając anglezować. Narzucił też Bad swoje tempo, na wypadek gdyby zaczęła pędzić, ciężej i wolniej siadał w siodle, półparadami oddziałując na jej pysk.

Diego Montana - 2016-05-08, 19:02

Gr. 7


Co kogo obchodziła reszta grupy? Faktycznie powiedział dwa słowa i od razu, rozmawiał dużo. Kiedy ogier przeszedł do kłusa, momentalnie ściągnął ostro wodzę, pracując dosiadem, wymuszając na nim zwolnienie, bez cienia sprzeciwu. Kiedy nie podziałało, zepchnął go na woltę, ciasną i równie ostro, co zmusił go do zwolnienia. Ogier nie miał szans, nawet jakby chciał, za karę szli jeszcze długo stępem, nawet jeśli Nath zostawiła ich w tyle. Nie pozwoli robić ogierowi to co chce, po jego trupie.
-Kurwa, Dragon ogarnij się, bo utopię cię w tej rzece. - warknął w kierunku ogiera, trzymając go bardzo krótko na kontakcie, każda próba przyspieszania kończyła się tym samym, a może i gorszym, jeśli nie chciał dostać po mordzie i wrócić do stajni, radziłabym ogarnąć dupę. Facet miał cierpliwość, mógł mu pozwalać na dużo, ale nie na szaleństwa na rajdzie, gdzie nie byli sami. Musiał dbać przede wszystkim o bezpieczeństwo nie tylko swoje i konia, ale także innych. Nie wiedział czasem co gorsze, porywczy ogier, czy nie znana klacz. Może lepsze było pójście z buta? Na widok strumyku i jadąc na pojebanym z deksza ogierze, postanowił pojechać bezpieczną trasą. Szedł nadal drogą, pchając ogiera stępem przez most, gdyby za bardzo świrował przed mostem, po prostu zszedł z niego i przeprowadził go w ręcę, by po nim go z powrotem dosiąść. Dopiero kiedy uznał, że ogier się ogarnął, to wypchnął go do kłusa, ale kłusa, a niczego innego, doganiając wcześniej zgubioną za pewne Nath.

Sergei - 2016-05-08, 19:06

Grupa 4.

Mężczyzna spokojnie prowadził swojego podopiecznego stępem, pozwalając mu wyciągnąć szyję i rozluźnić się. Ufał mu już na tyle, by wiedzieć, że ten raczej nie odwali mu znienacka jakiegoś numeru, jednak na wszelki wypadek utrzymywał stały, choć elastyczny kontakt z pyskiem Desperado. Spokojnie poruszał biodrami w rytm chodu wierzchowca, co jakiś czas obracając się w stronę grupy.
- No, miłe panie, pierwsza przeszkoda na horyzoncie. Przejdźmy na chwilę do stój i pozwólmy ogarnąć się tym grupom, które są przed nami - z tymi słowami przeniósł nieco swojego ciężaru na tył, zamknął łydki i zadziałał wstrzymująco wodzą, by Desperado przeszedł do stój - strumyk przed nami. Można przejść przez niego albo pojechać mostem. Z Desperado raczej przejdę przez tą "rzeczkę" bez większego problemu, chociaż różnie może być. Jak on pójdzie odważnie, reszta też powinna bez problemu znaleźć się na drugiej stronie, ale jeśli nie chcecie ryzykować przemoknięcia, można przejechać górą, ale odradzam robić to w pojedynkę.
Gdy trzecia grupa pokonała już przeszkodę, mężczyzna skrócił nieco wodzę i wypchnął ponownie ogiera biodrami do stępa. Przed strumykiem półparada i śmiało do przodu, pozwolił mu nawet przejść do kłusa, ewentualnie na chwilę "kopania" tafli wody kopytem. W razie potrzeby mocniejsza łydka albo wolta przed rzeczką i znów nakierowanie na nią. A potem komenda "kłus", gdy już wszyscy bezpiecznie byli na drugiej stronie. Mocniejsza łydka, lekkie odpuszczenie do przodu i na razie anglezowanym.

Nathalie Wheller - 2016-05-08, 19:07

Siedem.
Nacia nie lubiła ludzi, ale skoro mogła jechać na rajd w towarzystwie to czemu nie skorzystać. Kto wie może się przełamie i to właśnie otworzy ją na ludzi. Kto wie? W każdym razie wciąz jechała stępem, czasami może dała Blue przykłusować jeśli miała na to ochotę (w końcu to wyścigowiec), więc nieco wyprzedziła Diego. Kiedy dotarli do strumienia, na chwilę zatrzymała klacz zastanawiając się która opcja będzie lepsza. Przekonał ją jednak jej wiek i stwierdziła, że most będzie lepszą opcją, tak więc właśnie tam skierowała zwierzę po tym jak dała jej lekki znak do ruszenia znów stępem. Powoli i spokojnie. Trzymała ją mocno w kontakcie, coby nie przyszło jej na myśl pogalopować do przodu, a także delikatnie muskała ją po szyi. No co Moon? Damy radę przejść?

I So Bad - 2016-05-08, 19:23

Gr 5
Ruszając kłusem niezwykle płynnie i elastycznie zaczęła wyrzucać nogi do przodu z nadgarstków. Niosąc jeźdźca niezwykle miękko i lekko, momentalnie weszła na kontakt, zaokrąglając swoją ujeżdżeniowa masywną szyję. Nie kombinowała o ile mężczyzna jechał ją odważnie do przodu, dzięki czemu znacznie poluzowała napór na wędzidło, rozluźniając potylicę i zaczynając pienić się na pysku.
Aktywnie pchała się zadem na przód, prezentując naprawdę godny podziwu kłus w zebraniu i choć Tony nie robił nic szczególnego poza anglezowaniem i dopychaniem jej do ręki, to wyszkolenie karej i znakomita forma, utrzymywana w regularnym treningu robiła swoje.
Przestając się burmuszyć nastawiła smolisty radar w stronę towarzyszącego jej Loczka, witając go melodyjnym rżeniem. Taki przystojny kary kawaler budził jej zainteresowanie chociaż w brzuchu nosiła już potomka, który był efektem ostatniej randki z równie szarmanckim panem :lol2: .
Chodzący inkubator ! :lol2:

G-Dragon - 2016-05-08, 19:25

Diego Montana napisał/a:
...


7
Zirytowany kulił po sobie uszy, niemal przyklejając je do potylicy. Ze złości mielił wędzidło w mocno zaciśniętym pysku. Spiął mięśnie i ruszył stępem w stronę mostu, który ani trochę mu się nie podobał. Przystanął na chwilę przed nim, żeby go obejrzeć, po czym ruszył z miejsca i spokojniejszym krokiem przeszedł na drugą stronę mostu. Przeżył, nic się pod nim nie zawaliło. Patrzył za resztą idących przed nim koni, nerwowo szastając ogonem na boki. Nie chciał powtórki z rozrywki, więc zachowywał się spokojniej. Swoje fochy zostawi na później. Przeszedł do kłusa, a to, że był krótko trzymany powstrzymywało go przed przyspieszeniem. Mimo, że bardzo go to kusiło. Dogonił karą klacz, dale utrzymując równe tempo. Gdyby miał iść całkiem sam na końcu to chybaby całkiem zwariował i gonił za resztą.

Aaren Wayford - 2016-05-08, 19:25

Gr 5
Lekko podnosząc się i siadając w siodło z wyczuciem, kontrolowała ogiera dosiadem, łydkami oraz miękką ręką, którą trzymała luźno pozwalając Loczkowi wyciągać łeb w dół na tyle na ile potrzebował. Biodrami wychodziła na przód, skłaniając ogiera do ruchu na przód, skupiając jego uwagę na sobie, nawet jeśli tymczasowo miał ją kompletnie gdzieś. Ważne było, że szedł do przodu i jak na razie nie sprawiał jej większych problemów.
Wzorkiem lustrowała obecne tu osoby, dostrzegając Hayley na samym przedzie, a nawet Bastiana, który kręcił się gdzieś w tym haremie otaczających go kobiet. Niemniej jednak skupiła się w całości na osobie Tonego, któremu towarzyszyła teraz na samym czele grupy piątej. Widząc, że rozchmurzył się znacznie, sama o wiele częściej zaczęła się uśmiechać, choć i tak czerpała niemałą przyjemność z samego obcowania z karoszem.
Jej umiejętności dawniej były na bardzo wysokim poziomie, dlatego teraz nie miała najmniejszych problemów z kontrolowaniem swojego podopiecznego co raz chwaląc go za spokój i gładząc jego szyjsko z uwielbieniem. Może powinna zastanowić się nad kupnem własnego wierzchowca ?
- Powoli wszystko zaczyna wracać, wspomnienia i świadomość własnego ciała.- odpowiedziała mu nie kryjąc uśmiechu i błyszczących z radości błękitnych oczu, które wpatrywały się teraz w oblicze młodszego Wayforda.
- Masz jakieś wątpliwości co do tego ? A może odnośnie naszej grupy ? - unoszą brew ku górze obejrzała się do tyłu, wodząc po twarzach pozostałej trójki mężczyzn, a także pozostałych grup.
- Nie wspominałeś, że Gerard też bierze w tym udział.- przypominając sobie całą tą akcję z oszustwem Laury uśmiechnęła się pobłażliwie pod nosem. - Zapomniałam obrączki Panie Waford.- zaśmiała się wciąż elastycznie anglezując na grzbiecie Lockharda, który z pewnością czuł jej niewielki ciężar. Gdyby nie regularny trening i wcześniejsza rehabilitacja, zapewne wysiadła by kondycyjnie po kilkudziesięciu metrach i pierwszym galopie. Spodziewała się tego, że Gerard im odpuści zajmując się swoją towarzyszką, która wzbudziła zainteresowanie Aaren na krótką chwilę.
- Przećwiczysz mnie ? - rzucając mu porozumiewawcze spojrzenie uśmiechnęła się pobłażliwie sięgając dłonią i szturchając go subtelnie w bok, a także delikatnie przykładając łydkę od tej strony po której miała Tonego i nakłaniając Lockharda do ustąpienia od niej. Ciekawa była czy ogier prawidłowo zareaguje na jej sygnał. Jeżdżąc dawniej ujeżdżeniowo doskonale wiedziała jakie pomoce powinna zastosować aby otrzymać pożądaną reakcję. A przede wszystkim chciała uciec do ciosu ze strony Antka, który z pewnością by się z nią nie pieścił, oddając jej tym samym.

Naomi Eaton - 2016-05-08, 19:30

    grupa 4

Adele napisał/a:
...

Naomi mimo swojej otwartości na ludzi, nie nawiązała z nikim dialogu. Jadąc spokojnie na ogonie całego zastępu, najwięcej uwagi poświęcała swojemu wierzchowcowi, który i tym razem jej nie zawiódł. Coraz bardziej podobało jej się usposobienie Szerkera; czasami nawet zapominała, że dosiadła ogiera. Nigdy nie planowała zakupu niewyciętego konia, a tymczasem była coraz bliższa podjęcia takiej, a nie innej decyzji.
Z zamyślenia wyrwała ją Adele, na którą to poniosła wzrok, od razu odwzajemniając uśmiech. Różnica wieku nie stanowiła dla blondynki problemu. Jej zawód wymagał umiejętności dogadania się nie tylko z młodymi ludźmi, głównie w wieku szkolnym, ale też z zupełnymi maluchami lub dojrzałymi osobami. Stąd też łapała wspólny język z każdym, rzadko napotykając kogoś, z kim nie mogła się dogadać.
- Zgadza się - odparła, szybko uświadamiając sobie, że widok Adele na kucyku również nie był jej obcy. Co prawda rozpoznała ją dzięki głównie Gortatowi, ale jednak. - Naomi - przedstawiła się, nie krępując jednak nastolatki stwierdzeniem, że ma do niej mówić po imieniu. Nie miałaby nic przeciw temu, ale szanowała to, że niektóre dzieci wolały zachować względem dorosłych pewien dystans.
- Ja za to widziałam waszą dwójkę na zawodach. Zgrana z was para - przyznała, opierając to na jak najbardziej szczerej opinii. Szczerze lubiła oglądać tzw. kucykowy sport, pod warunkiem, że kuc tworzył ze swoim jeźdźcem zgrany duet.
Niebawem na swojej drodze napotkali strumień, którego przekroczenie nie powinno być dla Szerkera problemem. Podejrzewała, że nawet dałby radę pójść mostem, ale miała ogromną ochotę wejść z koniem do wody. Szczerze mówiąc nastawiała się na to, że na miejscu ktoś skusi się na wspólne pławienie koni.
Zgodnie z poleceniem przewodzącego im jeźdźca, dosiadem zatrzymała konia do stój.
- Tak jest, Szefie - rzuciła do Sergeia, zarazem posyłając mu zadziorny uśmiech, przed którym nie mogła się powstrzymać. Poczekała aż przez strumień przejdą wszyscy ci, którzy znaleźli się przy nim pierwsi, po czym również dała ogierowi łydkę do stępa, kierując go w ślad za innym koniem, cały czas jadąc obok Adele i towarzysząc jej.

Misza - 2016-05-08, 19:35

Grupa 3.

Michael co chwilę przemawiał uspokajająco w stronę rudej towarzyszki, stopniowo kierując ją w stronę swojej grupy. Skinął wszystkim na przywitanie głowę, uśmiechając się jednocześnie lekko, po czym poklepał podopieczną po łopatce. Mógł wręcz wyczuć podekscytowanie Charmeur, dlatego co jakiś czas przypominał jej o swojej obecności krótką półparadą. Podjeżdżając do zastępu skinął głową, jednocześnie dotykając ręką kasku w geście przywitania.
- Szczęśliwi czasu nie licząc - rzucił odnośnie wypowiedzi na temat spóźniania się, posyłając Sarze lekki uśmiech - Michael Forrester, miło mi was wszystkich poznać.
Jak zwykle pełna kultura, chociaż jeśli dobrze liczył, w dalszym ciągu brakowało jednej osoby. Niewątpliwie jednak po pewnym czasie James dołączy, być może zatrzymały go problemy z wierzchowcem. W międzyczasie Misza ustawił się Charmeur za koniem Sary (o ile mu pozwolono), chcąc przyuczyć młodą klacz do chodzenia w zastępie, za prowadzącym. Było to również o tyle wygodniejsze, że Ruda powinna być teraz nieco bardziej pewna siebie, przez co też spokojniejsza. Jeśli jednak kolejność była inna - nie przeszkadzało mu to. Poklepał kasztankę po szyi, pozostając w nią stałym, elastycznym kontakcie. Co jakiś czas "bawił się" subtelnie wewnętrzną wodzą, chcąc nakłonić ją do wejścia na kontakt. W momencie wejścia kłus półparada, mocniejsza łydka, lekkie odpuszczenie na wodzy. Kłus anglezowany, w razie potrzeby mężczyzna przytrzymywał nieco wesfalkę (wstrzymujące działanie wodzy, odpuszczenie, wstrzymujące, odpuszczenie plus praca dosiadem).

Blue Moon - 2016-05-08, 19:41

Siedem.


To na miejscu w nosie będzie chyba kopać :lol2: Albo socjalizować się z końmi, czasem trudno nadążyć, za równo za ludźmi jak i końmi, może nawet i pokłusowały, w końcu to nic złego nie? Przed strumieniem zatrzymali się na moment, klacz obrzuciła spojrzeniem, za równo most, jak i rzeczkę. Może faktycznie, most był lepszą opcją, kiedy kobieta popchnęła ją w jego kierunku, klacz z lekkim zawachaniem zrobiła krok na przód. Ostatecznie nieco powoli, ale jednak go przeszły.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group