To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Maneże - Arena zewnętrzna

Diego Montana - 2015-11-14, 23:53

Jeśli zamierzał wyprzedzać korygował jego zachowanie,, nie mógł aż tak pozwalać na samowolkę, choć facet sam w sobie się nie obijał. Na razie jechali na długiej wodzy w pośrednim tempie, jeśli gniadosz natomiast kombinował delikatnie i powoli wszedł z nim na kontakt lub przypominał o tempie które miało być właściwe. Tym sposobem przejechali dwa koła na jedną nogę, przekątna i dwa na drugą nogę. Dopiero wtedy lekko ściągnął wodzę i poprosił dosiadem o większe zaangażowanie zadu. Zrobili tak z jedno koło by zjechać na przekątną w narożniku i zrobić kilka półkoli na prawo lub lewo, zjazd na ścianę, jedno koło i ponownie przekątną i półkoła o średniej wielkości.
G-Dragon - 2015-11-16, 17:18

Korzystał z luźnej wodzy ile mógł, oczywiście nic przy tym nie kombinując. Może raz czy dwa mu się zdarzyło pójść niekoniecznie tam gdzie go prowadzono, ale to nic w porównaniu z tym co mógłby zrobić. Leniwie obijał ogonem o swoje boki, strzygąc na przemian uszami. Dopiero po chwili ustawił się na kontakcie, idąc teraz właściwym tempem. Przeszedł tak po dwa kółka na każdą nogę. Czując jak mężczyzna działa na niego dosiadem zaangażował bardziej zad. Kolejne całe koło, przekątna i półkola na prawo i lewo. Nie miał z tym jakiś większych problemów. Po tym ponownie zjechali na ślad i po przejechaniu jednego koła ponowili ćwiczenie z przekątnymi. Mimo, że nie było to dla niego jakoś ekscytujące nadal pozostawał skupiony na Diego i na tym co miał robić.
Diego Montana - 2015-11-23, 23:08

To że dawał mu swobodę nie znaczy oczywiście że pozwalał mu na wszystko co tylko mu się żywnie podobało, na szczęście koń nie kombinował. Jednak jak nie chciał iść tam gdzie miał to po prostu stanowczo zawracał ogiera na odpowiedni tor, wyglądali jakby rysowali pokrętną ósemkę ale nie było to wbrew pozorom takie jak mogło się wydawać. Po wykonaniu owych półkoli zrobili koło przy ścianie, przekątna i jechali wzdłuż niej kilka kroków - zatrzymanie na krótko - stęp - kilka kroków - zatrzymanie - stęp - kilka kroków aż do narożnika, przejazd przez ścianę i w drugim co do kolejności narożniku powtórka na drugą stronę.
G-Dragon - 2015-11-25, 21:18

Wykręcił na koło przy ścianie, wjechał na przekątną i przeszedł po niej parę kroków. Cały czas pilnował narzucanego przez mężczyznę tempa. Zatrzymał się, gdy ten lekko ściągnął wodze, po czym ruszył stępem. Po tym jeszcze powtórzył tę czynność parę razy, zatrzymując się na chwilę i ponownie ruszając z miejsca. Następnie przejazd przez ścianę i wykonanie wszystkiego na drugą stronę. W stępie starał się wyglądać należycie, chociaż momentami mu to nie wychodziło. Ćwiczenie nie należało do tych porywających, więc zaczynało mu się nudzić. Nadal jednak się starał wszystko robić dokładnie. Raz czy dwa nie zatrzymał się w dokładnie wyznaczonym miejscu, ruszył za szybko, albo przeszedł do kłusa.
Diego Montana - 2015-11-27, 23:12

Był zadowolony z postępów konia, nie pierwszy raz zainwestował w konia z którym miał styczność raz może dwa i jak na razie nie narzekał. Może i nudne czy monotonne ale miało na celu skupić ogiera na wykonywaniu zadania i rozgrzać go odpowiednio, zawsze mogło być gorzej nie? W końcu takie ćwiczenia także kreują cierpliwość konia która przydatna jest w ujeżdżeniu, także każdy wybryk kończył się sprowadzeniem do poprzedniego ćwiczenia + można rzec z karą, którą było odesłanie na koło które zawsze było bardzo dokładnie sprawdzone przez chłopaka. Dopiero zjechali do środka gdzie namęczyli się przy dokładnych figurach w stępie: wolty, serpentyny, wężyki i o ile było wszystko dobrze, zjazd na ścianę i przejście do kłusa. Dwa koła luźne by wejść na kontakt w połowie drugiego oraz zaangażowany zad, zjazd do środka i ponowne dokładnie wykręcenie kilku figur, podstaw można rzec.
G-Dragon - 2015-11-28, 16:26

Ujeżdżenie dla ogiera, który szybko się nudził było jedną z najgorszych rzeczy jaka mogła go spotkać. Robienie czegoś po raz kolejny, w dodatku w stępie było dla niego aż za nudne. Dobrze, że był mniej więcej wybiegany bo inaczej zacząłby bardziej protestować. Wykręcanie kół, tym bardziej bardzo dokładnych było dla niego dostateczną karą, bo nie chcąc ich powtarzać zachowywał się już lepiej i wykonywał wszystko co mu kazano. Zjechał do środka, gdzie czekała go kolejna porcja różnorodnych ćwiczeń, które starał się wykonywać z należytym zaangażowaniem. Po tym przyszedł czas na trochę szybsze tempo, z którego szczerze się ucieszył. Płynnie przeszedł do kłusa, dwa kółka pokonując na luźno. Mógł sobie pozwolić na lekkie wyciągnięcie szyi i ciche parsknięcie. Dopiero w połowie drugiego przeszedł z mężczyzną na kontakt. Zaangażował dodatkowo zad, zjeżdżając ponownie do środka by tam wykonać kilka podstawowych figur. Zachowywał przy tym pełne skupienie, choć już mniej zaangażowania.
Diego Montana - 2015-12-10, 23:59

Piękny konik <3
Nie które bardziej lubiły ujeżdżenie jedne mniej, każdy lubił co innego, ale musieli się rozgrzać dla ich wspólnego dobra. Facet był uparty jak osioł, pewnie w razie protestów konia i tak by nie odpuścił, więc no zrobili by to tak czy siak. Był WKKW-istą więc jakąś cierpliwość musiał mieć, skoro osiągał mniejsze-większe sukcesy, przynajmniej tak twierdził jego były właściciel. Wszystko wykonywali należycie, koń był mocno pilnowany, więc im mniejsze zaangażowanie tym gorsza jakoś ćwiczeń = powtórka ich. W końcu zakładam, że doszli do jakiegoś porozumienia i dobrych efektów pracy wtedy koń został skierowany na pierwszą przeszkodę, niby nic nadzwyczajnego zwykłe drągi, ale jednak. Zamkniętego w pomocach tak by nie miał szansy się wyłamać, skierował na środek drągów by je (zakładam) przejechać na czysto, w razie komplikacji karą był wężyk i powtórka najazdu na nie, jeśli okazało się, że było dobrze to zrobili powtórkę na drugą nogę i skierowali się na prostą, gdzie w równej odległości od siebie mniej więcej na cztery foule stały cztery koperty. Ponownie zamkniętego w pomocach skierował pod pierwszą z nich, by w odpowiednim miejscu dodać łydkę i przejść w fazę lekkiego skoku z gniadym i tak kolejno przez następne dwie.

G-Dragon - 2015-12-13, 14:37

Wreszcie po kilku próżnych próbach ogier zaczął wykonywać figury jak należy. Nie miał ochoty na powtarzanie ich w nieskończoność, więc doszedł z mężczyzną do niemego porozumienia. Za ostatnim razem zrobił wszystko jak należy i został pokierowany na pierwszą przeszkodę, o wiele bardziej przepadał za skokami, niż takim męczeniem go na figurach. Mimo, że były to zaledwie drągi leżące na ziemi i tak bardziej go cieszyły, niż te wszystkie wygibasy. Kiedy znaleźli się na drągach wysoko unosił nogi, żeby przypadkiem żadnego nie puknąć kopytem. Nie sprawiło mu to problemów, więc od razu zrobił powtórkę na drugą nogę. Wysokie unoszenie nóg i obyło się bez żadnych wpadek. Dalej został pokierowany na koperty. Przyjrzał im się z daleka, żeby wiedzieć z czym ma mniej więcej do czynienia. Zamknięty w pomocach najechał na pierwszą z nich, wybijając się lekko przed samą przeszkodą i w ten sam sposób pokonał pozostałe, unosząc swoje cielsko do skoku.
Diego Montana - 2015-12-16, 23:53

Oboje byli uparci, ale trzeba było potrafić iść na kompromis nie? W ich przypadku to w końcu zadziałało za co był sobie i jemu wdzięczny. Rozgrzewka to nie przysłowiowe deptanie kapusty, więc co dopiero będzie jak udadzą się na trening ujeżdżeniowy? Strach pomyśleć :lol2: Poza tym rozgrzewka miała na celu nie dopuszczenie do kontuzji czy innych takich, była potrzebna więc no wiesz. Koperty nie były wysokie więc skoki same w sobie również nie biły rekordów, ale zawsze coś, zadowolony z ich pracy uśmiechnął się znacząco, zrobili jedno obszerne koło dookoła areny w między czasie nieco się zmienił wygląd "toru". Pokierował go na dwa drągi w równej odległości od siebie, które (zakładam) przejechali na czysto, by zrobić kolejno trzy kroki i skok przez kopertę, ponownie trzy kroki i drągi, potem znowu trzy i koperta, lekko zakręcili w lewo ten sam układ drąg-koperta-drągi-koperta.
G-Dragon - 2015-12-19, 17:26

Po pokonaniu pierwszych przeszkód zrobił obszerniejsze koło dookoła areny. Teraz czekały na niego dwa leżące od siebie w równej odległości drągi. Przeszedł przez nie bez problemu, a po trzech krokach oddał skok przez kopertę. Ponownie drągi i znowu koperta. Ogier skupiał się teraz, żeby nie wypaść z rytmu co mogłoby skończyć się rozwaleniem przeszkody, albo potknięciem o drąg. Na jego szczęście nic takiego nie miało miejsca, przynajmniej na razie. Później skręcili na lewo i ponownie pokonali ten sam tor. Gniady pokonał go w ten sam sposób co poprzednio, nie pozwalając sobie na chwilę nieuwagi. Obyło się bez większych pomyłek, chociaż momentami trochę się wahał.
Diego Montana - 2016-01-04, 22:57

W ich przypadku faktycznie można mówić o szczęściu, ciężka praca która będzie częsta z pewnością z czasem przyniesie zamierzone efekt. Brak stresu, strachu i zaufanie które teraz było, ale przesycone cienką nutą nie pewności. Wszystko zawsze mogło się zdarzyć, o każdej porze dnia i nocy, jednak trzeba dążyć do jak najlepszych relacji i porozumienia. Był zadowolony z ogiera, spokojnym acz nadal pewnym krokiem skierował go po łuku wprost na przeciętną stacjonatę, prowadził konia do samego końca trzymając równe tempo i najeżdżając na sam środek przeszkody, w odpowiednim do tego miejscu przyłożył łydki do jego boków i podniósł się w siodle oddając mu tyle wodzy ile potrzebował na oddanie prawidłowego skoku.
G-Dragon - 2016-01-06, 22:58

Dragon był koniem doświadczonym ze względu na swój wiek, ale też nie do końca ufnym wobec jeźdźców. Jeśli miał do czynienia z kimś niepewnym sam się taki robił, ale mężczyzna należał do tych ogarniętych, więc gniady tylko momentami go sprawdzał.
Skierowany po łuku na przeciętnej wielkości stacjonatę próbował przyspieszyć kroku, lecz stanowcza ręka właściciela skutecznie go przed tym powstrzymywała. Utrzymywał równe tempo, najeżdżając na sam środek przeszkody. Czując łydki przyciśnięte do boków wybił się w odpowiednim miejscu i po paru sekundach wylądował po drugiej stronie przeszkody. Ogier cały czas pozostawał skupiony na mężczyźnie siedzącym mu na grzbiecie, nie pozwalając sobie na chwilę nieuwagi, choć czasem zdarzało się, że coś innego przykuło jego uwagę bardziej niż Diego.

Diego Montana - 2016-02-11, 23:59

Gdzieś w tym wszystkim leżała prawda, doświadczenia nabywa się z wiekiem, podobnie jak mądrości i inne tam. Jak do tej pory nigdy nie narzekał na owoc kupna tego konia, ich współpraca dopiero się rozpoczynała więc trudno mówić o konkretach jednak był zadowolony. Próbowanie chyba nie należało do zbyt przyjemnych kiedy napór dosiadu chłopaka i wędzidło oddziaływało na ogiera, jakby nie patrzeć mało przyjemnie. Krótkimi półparadami znacząco przypominał ogierowi o swojej obecności, po przeskoczeniu pierwszej stacjonaty skierował ogiera po delikatnym łuku na drugą o tej samej wysokości, wszystko odbyło się tak samo jak wcześniej. Zamknięte pomoce, równy najazd, łydka w odpowiednim miejscu, półsiad oddanie wodzy. Nieco podczas skoku podebrał konia pod siebie by po wylądowaniu ten krok był krótszy, bo po czterech foule w linii prostej stała trzecia stacjonata o 10cm wyższa od pierwszych dwóch. Pomimo skrócenia wykroku same oddanie skoku odbył się w ten sam sposób co poprzednio.
G-Dragon - 2016-03-07, 14:15

Czując oddziałujące na niego pomoce mężczyzny przestał kombinować w jakikolwiek sposób. Nie ważne co by próbował zrobić to on był przez to bardziej poszkodowany niż Diego. Przytulił uszy do potylicy, obijając ogonem swój bok.
Pojechał po lekkim łuku i zaraz miał przed sobą przeszkodę podobną do tej którą przeskoczył chwilę temu. Zamknięty w pomocach kierował się wprost na nią, w dobrym ustawieniu wybił się tuż przed przeszkodą. Wyciągnął pysk przed siebie, a nogi podciągnął pod siebie. Wylądował po drugiej stronie i parsknął, przemielając wędzidło w pysku. Odpowiednio się skrócił, żeby zmieścić się między przeszkodami, bo po czterech foulach musiał przeskoczyć przez kolejną stacjonatę. W dodatku wyższą niż poprzednie dwie. Szybko pozbierał się do skoku i wybił się w górę. Odpowiednio złożył się nad przeszkodą, by skok jakoś wyglądał i szybko znalazł się po drugiej stronie.

Sara - 2016-03-14, 23:49

Nakazano mi założyć, że ów sytuacja dzieje się wtedy, kiedy obiekt jest już wolny. :lol:

Pogodna sprzyjała treningowi poza budynkiem, z czego dziewczyna zamierzała korzystać. Poza tym większość zabudowanych hali była zajęta, a jej nieszczególnie w smak było przeprowadzanie lekcji w towarzystwie innych par. Zwyczajnie nie było to dla niej zbyt komfortowe, dlatego przyprowadziła mającą pod swoją opieką Lillianę i wierzchowca, którego wybrał dla nich jeden ze stajennych. Dziewczynkę zdążyła już poznać, lecz kopytny wciąż nie był jej znajomy, co w niedługim czasie miało się zmienić. Korzystając z dużego nieograniczonego niczyją obecnością terenu, jasnowłosa zatrzymała się na środku. Wiedziała już, że jej uczennica dobrze radzi sobie ze stajennymi obowiązkami, ale nie wiedziała jak sprawa wygląda z samą jazdą.
-Co potrafisz robić w siodle?- spytała, oczekując rzetelnych odpowiedzi, by wiedzieć na czym stoi. Zaś sama w międzyczasie zajęła się sprawdzaniem osprzętu kopytnego, coby nie uległ żadnemu dyskomfortowi i aby dziewczynka przypadkiem również na tym źle nie wyszła. Zapoznawszy się z odpowiedzią młodej Amerykanki, zleciła jej założenie kasku, a następnie poprosiła ją o to, by wsiadła na konia. Jeżeli potrzebowała pomocy, blondynka oczywiście jej ją zaoferowała. Następnie ponownie podeszła nieco bliżej, pomagając w dobraniu odpowiedniej długości strzemion.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group