To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - The Plain Cafe

Aaren Wayford - 2015-07-29, 21:45

Nie powiem ciekawa wizja, bardzo kusząca :lol2: . Może powinni zacząć powoli realizować plan zawładnięcia światem, potrzebowali tylko lepiej się poznać, ale to wkrótce nadrobią.
A aniołem z pewnością nie była, jeśli już to upadłym i bardzo zepsutym. Obracała się w ciężkim i nieciekawym towarzystwie, w dodatku preferowała nocne wypady do miasta, odwiedzanie znanych pubów, uwodzenie mężczyzn dla własnej przyjemności. Jednak w przypadku Bastiana, była bardziej zainteresowana rozmową z nim, jednak nie zaprzeczę, że fizycznie również był dla niej interesujący, bardzo interesujący.
Uśmiechając się na jego stwierdzenie zerknęła na pusty kieliszek, który stał przed brunetem. - Zostałam wcześnie zahartowana.- śmiejąc się przytaknęła mu, lubiła nie tylko mocny alkohol ale i inne używki, dlatego propozycja zapalenia spadła dla niej z nieba, szczególnie, że zapomniała własnych fajek.
- Jeszcze pytasz, użerając się z bandą idiotów nie mam wyjścia. Mam nerwy ze stali ale każda cierpliwość ma swoje granice.- była odporna na widok krwi, czy stresujące sytuacje, wojsko ją na to przygotowało. Odrzuć uczucia i działaj, jak maszyna. Ale kto powiedział, że cielesne przyjemności nie mogą iść z tym w parze, dlatego tak dobrze szło jej uwodzenie płci przeciwnej wobec której nie miała później żadnych zobowiązań.
Z resztą zdążyła się już przekonać, że uczucia to nic dobrego na własnej skórze. Jeśli ma się miękkie serce trzeba mieć twardy tyłek.
- Nadal jesteś jakoś związany z wojskiem, czy pracujesz w innej branży ?- była ciekawa w jakim celu robił szkolenie na pilota, czy tylko dla przyjemności z latania, czy też miał w tym jakiś inny cel.

Bastian Collins - 2015-07-29, 22:00

Czy już wspominałem, że była Bastianem w damskiej skórze?
Wyciągnął w jej stronę paczkę papierosów i poczęstował jednym z nich, a kiedy go wzięła, ruszyli razem w stronę wyjścia. Na zewnątrz odpalił fajkę najpierw dziewczynie, potem sobie i zaciągnął się mocno, wypełniając płuca przyjemnym dymem. Trochę czasu minęło od ostatniego papierosa, a więc tym większą czerpał przyjemność z zapalenia go.
- Coś o tym wiem – odparł na stwierdzenie dotyczące idiotów. Spotkał się z nimi podczas swojego kursu na pilota i spotyka się z takimi na co dzień. W swojej obecnej pracy też nierzadko spotyka ludzi, którym zdecydowanie przydałaby się piąta klepka. Stara się unikać sytuacji, w których naraża nerwy na zszarganie, ale ci ludzie czasem po prostu pchają się drzwiami i oknami by tylko go zdenerwować. Fajki były cudowną ucieczką od debilizmu. Pozwalały ciału i umysłowi wyciszyć się i sprawiały, że znowu chciało się żyć.
Połowę długości papierosa zastanawiał się nad słowami dziewczyny i odezwał się dopiero po dłuższej chwili.
- Powiedzmy, że częściowo jestem związany z wojskiem z początku dwudziestego wieku – odpowiedział zdawkowo i domyśliwszy się, że to właściwie niewiele wyjaśnia dokończył – jestem trenerem jeździectwa. W chwili zwątpienia chciałem zmienić zawód, ale wszystko się posypało i wylądowałem z powrotem na starych śmieciach – oświadczył. Właściwie nie pamiętam kiedy prowadził tego typu rozmowę i wypowiedział tyle słów na raz. Bastian był raczej oszczędny w rozmowach, wolał wykorzystywać usta w inny sposób, podejrzewał, że dużo ciekawszy niż rozmowa z nim. Collins jest inteligentnym facetem, ale nie zawsze to pokazuje.
Skończył papierosa i zgasił go w popielniczce, aby chwilę później przepuścić dziewczynę w drzwiach i wrócić do stolika, na którym już czekały na nich kieliszki.
- No, ale nie rozmawiajmy o pracy. Napijmy się za spotkanie – zaproponował, unosząc w górę kącik warg i chwycił kieliszki w obie dłonie, jakby chciał dać dziewczynie znak, że będą je pić jeden po drugim.

Aaren Wayford - 2015-07-29, 22:21

Tak wspominałeś. ; )
Poczęstowała się grzecznie papierosem. - Dzięki.- rzuciła czekając aż Bast użyje zapalniczki, zaciągając się głęboko dymem, pozwoliła aby dotarł do płuc przyjemnie wypełniając wnętrze ciała. Nikotyna koiła nerwy, działała uspokajająco i odprężająco czego często brakowało Aar, szczególnie w pracy w czasie przerwy.
Nie drążyła dalej tematu o "idiotach", to przywodziło na myśl od razu adeptów z którymi niemal codziennie miała do czynienia, a co za tym idzie od razu budziło nieprzyjemne odczucia, od który poza pracą starała się unikać.
- Jeździłam kiedyś konno, stare dawne czasy. Ojciec nie pominął tego elementu wyszkolenia, w końcu dobry żołnierz musi potrafić jeździć konno. Dziadek natomiast jest pasjonatem koni, teraz na emeryturze zajmuje się ich hodowlą, czasem go odwiedzam i oglądam te jego hodowlane perełki.- na samo wspomnienie o jeździectwie uśmiech zawitał na twarzy brunetki, czasami chciała do tego wrócić. Ale z drugiej strony brakowało jej na to czasu.
Sama Aaren także nie była rozmowna, rzadko miała okazję na inteligentną rozmowę, a szczególnie w kwestii zainteresowań i wojska, o które mało kto pytał.
Gaszą papieros, weszła pierwsza do środka, skoro był dżentelmenem warto z tego korzystać, na pierwszy rzut oka był nie tylko szarmancki, ale też intrygujący i na swój sposób kuszący.
- Za spotkanie.- chwytając kieliszki w taki sam sposób jak Bastian, uniosła jeden z nich ku górze. Wypiła go szybko, zaraz sięgając po drugi, który również opróżniła w równie szybkim tempie. Dopiero po wypiciu dwój sięgnęła po szklankę soku.
- Tak łatwo nie dam się upić.- zażartowała prosząc kelnera jeszcze raz o to samo.

Bastian Collins - 2015-07-29, 22:38

Tak, ona także od razu spodobała się mojemu bohaterowi. Była inna niż większość dziewczyn, które tu spotykał. Piękna, pewna siebie, pociągająca i na swój sposób tajemnicza. Tak, że chciało się cały czas, kawałek po kawałku, rozwiązywać jej zagadkę żeby w końcu ułożyć złożyć w całość, a potem rozburzyć by odkrywać od nowa.
Tajemniczą sprawą było także to, że każdy kiedyś jeździł konno. Komu nie wspomnieć, że się jeździ/lubi/trenuje zawsze wrzuci swoje trzy grosze w rozmowę: „jak byłam mała siedziałam na koniu”; „kilka razy jeździłem, ale obiłem tyłek” itp. Itd. Ludzie nie zdają sobie sprawy ile potu i łez trzeba z siebie wycisnąć, żeby coś osiągnąć w jeździectwie. Każdy uważa, że jeśli powie, że jeździł konno to zaraz zyska w oczach drugiej osoby. Czy jeśli mówisz, że jesteś architektem odpowiadam, że kiedyś rysowałem domy? Albo budowałem je w simsach? Taka mała dygresja, oczywiście nie tycząca się Aaren, ale zmusiła mnie do skomentowania sprawy. Dziewczyna miała wytłumaczenie. Wojsko kiedyś ściśle było związane z końmi, całe armie musiały jeździć na tych pięknych zwierzętach, gdyż nie było innych środków transportu na długich odcinkach. Szkoda zwierząt, że musiały ginąć przez ludzką zawiść. Ale wróćmy tam, gdzie być powinniśmy.
- Chyba powinienem odwiedzić Twojego dziadka, planuję zakup kolejnego konia – oświadczył. Nie wiem czy zgodnie z prawdą, bo na razie cienko było u niego z gotówką, ale z pewnością planował. Kiedyś.
Jeszcze raz uniósł kieliszki ku górze w ramach toastu, a następnie jeden po drugim znalazły się w jego żołądku. Odstawił je na stół, uderzając o niego nieco zbyt mocno i także wziął dwa łyki soku aby wyrzucić z ust posmak alkoholu, który zostawał na zębach i języku nie pozwalając normalnie funkcjonować.
- Nie śmiałbym pani upić, Pani Generał. Jeszcze dostałbym karę – uśmiechnął się tajemniczo ale zarazem wyzywająco, a w jego oczach można było zauważyć nieco większy błysk. Ponownie zarzucił nogę na nogę i otaksował dziewczynę wzrokiem poczynając od jej twarzy a zakończywszy na sporych piersiach. Ten widok przerwał mu dopiero kelner, który wymienił ich kieliszki na kolejne, wypełnione chłodną, gęstą cieczą. Dobrze zmrożona, tak jak lubił Bas.

//Powoli lecę, do jutra. ; )

Aaren Wayford - 2015-07-29, 22:53

Tajemnicza to jej drugie imię, nie lubiła się zdradzać ze wszystkim. Powoli poznawała drugą osobę, dokonując wyboru co powiedzieć o sobie, jaką kolejną tajemnice odkryć. Bastian również był tajemniczy, na razie wiedziała jedynie tyle, że był związany z wojskiem, jeździł konno i odbył kurt pilota. Niewiele, jednak na sam początek znajomości wystarczająco, co dawało punkt zaczepienia do prowadzenia interesującej rozmowy.
Mówiąc o jeździe konnej, muszę powiedzieć, że Aaren naprawdę jeździła i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ujeżdżenie dawniej było jej pasją, ćwicząc pod okiem trenerów nabywała nie tylko umiejętności przydatne w wojsku, bo skakać powinien potrafić każdy. Jednak mają umysł strategiczny i myśląc logicznie wolała zagłębiać się w tajniki sztuki ujeżdżenia, która w swoim czasie wychodziła jej całkiem nieźle.
- Nie wiem jakie konie preferujesz. Ale dziadek pała zamiłowaniem do czystej krwi arabskiej, konie raczej słabe pod względem użytkowym do dużego sportu, jednak ich piękno i wytrzymałość wprawia w zachwyt.- chętnie go zabierze do dziadka, na dalszym etapie znajomości, jednak niech liczy się z surowym okiem staruszka, w końcu wojskowa krew płynie w jej żyłach od pokoleń.
- Do generała mi jeszcze daleko, obecnie mam stopień porucznika. Ale ukarać Cię mogę w każdej chwili. - zażartowała chwytając za kolejne kieliszki. (tutaj wnoszę poprawkę co do stopnia wojskowego ojca Aaren, on jest generałem a nie admirałem, admirał występuje w marynarce wojennej)
Widząc jak się jej przypatruje, sama nieco bezczelni zaczęła meandrować spojrzeniem po jego sylwetce i twarzy. Lekki zarost był w jego wydaniu naprawdę pociągający.
- Za co pijemy teraz ?

Bastian Collins - 2015-07-30, 15:06

Słysząc historię o hodowli arabów uśmiechnął się delikatnie.
- Cóż, nie przepadam za arabami. Dziadek trafił w dziesiątkę – puścił dziewczynie oczko. Wielbiciele koni podzieleni są na dwie kategorie – jedni lubią araby drudzy ich nie cierpią. Nie ma chyba osoby, której te konie są zupełnie obojętne. Bastian nie lubił ich ze względu na tę delikatność, którą miały w sobie z natury i podły charakterek kilku, z którymi miał do czynienia. Te czyste piękności nie złapały go za serce swoją filigranowością i zachowaniem laleczki. Myślę, że spokojnie można je porównać do yorków i innych, większych ras psów, które wywoływały podobne uczucia wśród wielbicieli tych czworonogów. Poza tym araby głównie sprawdzają się w wyścigach i pokazach, a Bastian nie przepadał ani za jedną ani za drugą dyscypliną. No, ale dość o nich.
Kiedy dziewczyna poinformowała o swoim stopniu wojskowym, Bastian przysunął do czoła dwa palce aby jej zasalutować lecz dużo bardziej zainteresowały go ostatnie jej słowa. Uśmiechnął się zawadiacko i przesunął górną linią zębów po swojej dolnej wardze. Robiło mu się gorąco na samą myśl, że pani porucznik mogłaby wydać mu kilka komend. Lubił czasem zostać zdominowany, acz w tego typu przypadkach odpłacał się z nawiązką.
- Chcesz mi dać klapsa? – ponownie jeden z kącików jego ust uniósł się ku górze razem z kieliszkami wódki, które teraz dzierżył nad stolikiem w swoich dłoniach. Zamyślił się krótko, zastanawiając za co właściwie mogliby się napić, a następnie wysunął jedną rękę w stronę dziewczyny, by stuknęła się z nim szkłem.
- Za karę – zaproponował, wyzywającym wzrokiem spoglądając w oczy rosyjsko włoskiej hybrydy. ( :-D )

Aaren Wayford - 2015-07-30, 20:10

- Jedni je lubią, a drudzy wręcz przeciwnie. Dziadek lubi je oglądać i to jak się ruszają.- wyjaśniła krótko jednocześnie zamykając temat koni arabskich. Userka osobiście za nimi nie szaleje, ale jakaś tam słabość do ich urody pozostaje. Jednak yorki i inne cudowne pieski do noszenia to zdecydowanie nie mój typ.
Również mu zasalutowała uśmiechając się szeroko, podchodziła z dużą rezerwą do swojej pracy, nie znęcała się nad adeptami z chęci poczucia wyższości, chciała po prostu dobrze ich wyszkolić.
- Nie prowokuj bo dam Ci nie tylko klapsa.- odpowiedziała patrząc mu prosto w oczy, lubiła dominować, ale także być doprowadzaną do porządku przez mężczyznę. Często sprawdzała ich w ten sposób, próbując zbadać z kim ma do czynienia.
Stukając swoim kieliszkiem o jego kieliszek wciąż lustrowała reakcje bruneta tym swoim kocim spojrzeniem szmaragdowych oczu. Oblizując czerwone usta ciekawa była jak daleko ta rozmowa zabrnie.
- Za karę.- wzniosła toast wypijając jeden kieliszek po drugim i zapijając ponownie sokiem, tak jak poprzednio.
- Prowokujesz.- oznajmiła, jednocześnie dając pewnego rodzaju ostrzeżenie mężczyźnie, jeśli dalej będzie kontynuował wymianę spojrzeń i prowadził rozmowę w tym kierunku dopnie swego. Mógł tego chcieć lub nie, ten wybór pozostawiam już Bastianowi.

Bastian Collins - 2015-07-30, 20:41

Yorki to także zdecydowanie nie mój typ. Podobnie jak na araby. Nie lubię na nie nawet patrzeć.
Kiedy wznieśli toast on także wypił swoje kieliszki i wziął po nich łyk soku, aby ponownie usunąć posmak z ust. Uniósł w górę kącik warg i oparł się wygodnie na oparciu krzesła/fotela/na czymkolwiek siedział, a splecione dłonie opadł na swoim brzuchu. Jeszcze raz wyzywająco przyjrzał się brunetce.
- Doprawdy? – cóż, rozmowa zaczęła schodzić na coraz odważniejsze tory i taki jej przebieg zdecydowanie pasował mojemu bohaterowi. Lubił takie kobiety. Lubił tajemnice, a każda z nich stanowiła dla niego kolejne wyzwanie, które chciał pokonać by krok po kroku dążyć do celu. Poza tym jeszcze nigdy nie był z kobietą, która zajmowała tego typu stanowisko, co podkręcało go jeszcze bardziej. Na tyle bardzo, że..
- Chyba chcę się przekonać czy potrafisz mocno uderzyć. I co jeszcze robisz nieposłusznym adeptom – odparł zupełnie spokojnie, jakby rozmawiali o pogodzie. Ani na sekundę nie oderwał wzroku od siedzącej naprzeciwko kobiety. Była doprawdy ciekawą osobą i chętnie poznałby ją… głębiej. Czy tylko mi się wydaje, czy w kawiarni zaczęło robić się trochę duszno? A może to on zgrzał się od emocji, których dostarczała mu rozmowa z Aaren.
Nic nie robił, jedynie czekał na kolejny ruch brunetki. Czy zagra z nim w tę grę i da się wciągnąć w coś więcej niż tylko przyjemną rozmowę?

Aaren Wayford - 2015-07-30, 20:56

Araby mają w sobie to coś, pod kontem użytkowym może nie są zbyt milusińskie, ale uwielbiam je fotografować.
Zakładając nogę na nogę, również usiadła wygodniej przyglądając się uważniej, może nieco bezczelnie wzorkiem lustrując jego oblicze. Wodząc nim po kościach policzkowych, klatce piersiowej, widocznych fragmentach szyi, ramionach i w końcu spojrzenie zatrzymując na oczach, które skrywały tajemnicę. Intrygował ją, stanowił zagadkę, którą chciało się rozwiązać, brnąć dalej w zabawę, kroczyć na przód, pomimo tego, że grunt był grząski.
- Potrafię nie tylko uderzyć, ale i wiele innych rzeczy. A skoro chcesz się przekonać, to chodź.- podgryzając dolną wargę szybko przeszła do konkretów. Nie tylko ją trawiło wewnętrznie dziwnego rodzaju pożądanie. Ten mężczyzna miał coś w sobie co ją do niego ciągnęło. Sięgnęła do kieszeni kurtki aby wyjąc portfel, w kawiarni zaczęło się robić zdecydowanie za gorąco. Może to ten alkohol albo kawa podniosła Aaren ciśnienie, istniała także trzecia opcja, ten ktoś naprzeciw.
- Niestety do domu Cię nie zaproszę, bo nocuje tam mój przyjaciel.- wyjaśniła, nie chcąc doprowadzić do konfrontacji Tonego z Bastianem, to nie skończyłoby się zbyt dobrze.

Bastian Collins - 2015-07-30, 21:12

Jakby na zawołanie on także podniósł się z krzesła i chwycił dziewczynę za rękę, w której trzymała portfel. Odsunął tę rękę bliżej jej ciała i sam załatwił płatność przy ladzie, nie kwapiąc się na pozostawienie napiwku. Nie miał zamiaru nikomu w ten sposób imponować, a poza tym dziewczyna i tak nie dojrzałaby z takiej odległości czy zapłacił odpowiednią kwotę czy większą.
Wrócił do niej po załatwieniu transakcji i uśmiechnął się półgębkiem na wspomnienie o nocującym przyjacielu.
- Niegrzeczna – mruknął przybierając cwaniacki uśmiech i ułożył dłoń u dołu pleców brunetki po czym wyprowadził ją na zewnątrz kawiarni. Tam poczęstował ją jeszcze jednym papierosem, którego długość spalili w drodze do auta, a gdy wsiedli do środka Bastian ruszył w stronę swojego domu. Nie przejmował się zupełnie tym, że pił alkohol. Po kilku kieliszkach lepiej widział, a przynajmniej tak to sobie tłumaczył.

Zt.

Aaren Wayford - 2015-07-30, 21:18

Nie lubiła, gdy ktoś za nią płacił. Ale nie zamierzała się z nim kłócić, pozwalając mężczyźnie być dżentelmenem, dzisiaj o takich ciężko.
- Zawsze i wszędzie.- odpowiedziała tajemniczo, jednocześnie pobudzając jego wyobraźnię. W końcu to ona stanowi motor napędowy chemii między kobietą, a mężczyzną. Pobudza zmysły, kusi i prowokuje.
Podziękowała za papieros, nikotyna była nieodłącznym elementem dobrego alkoholu, wtedy smakowała najlepiej, no i jeszcze w łóżku po seksie, ale to swoją drogą.
Pozwoliła się zabrać nieznajomemu, teraz już znajomemu, zauważają, że najwyraźniej nie tylko ona miała tu mocną głowę, nie protestowała jeśli chciał prowadzić.
/zt

Nick Revier - 2015-10-28, 20:39

Po drodze stwierdził, że wejdzie do pierwszej lepszej kawiarni udając, że zaprowadził Mirkę do tej najlepszej :lol2: Już nieźle zmarzł, niska temperatura dawała w znaki. Oczywiście, trzymał się hardo, nie okazując ani chwili słabości :lol: Uśmiechnął się widząc wielki szyld "cafe", wygrał życie.
Gestem zaprosił Mirkę do środka, otwierając jej drzwi. W środku lokalu było przyjemnie ciepło, więc od razu rozpiął kurtkę. Uśmiechnął się do Mirczaka i wybrał stolik gdzieś w najcichszym zakątku. -Ooo, jak dobrze.- dosłownie rozpłynął się na kanapie. Zaraz to sięgnął po kartę, przeglądając co jest w ofercie. Co prawda mówił o czekoladzie i ciastkach, ale w sumie miał ochotę tylko na mocną kawę. A jego portfel znowu schudnie ;_; -Bieraj co chcesz ;_; ja stawiam ;_; - upewnił ją jeszcze, że nie będzie musiała zapłacić ;_ ; szczęściem Mireczki może biednąć XD

Mirabell - 2015-10-28, 21:10

Od razu na wejściu odwinęła szal i dzierżyła go jak na razie w ręku. Szła tuż za Niczem, który jak się spodziewała wyłapał już dogodne dla nich miejsce i się nie myliła. :lol:
Usiadła na wygodnym fotelu na przeciwko Nicza. Sięgnęła po kartę i najpierw spojrzała na nią pobieżnie, po chwili już bardziej dokładnie wiedząc na co ma mniej więcej ochotę. Po za tym Nick może tutaj sobie zamówić coś mocniejszego ;>. W kawiarniach jest alkohol do 18%!xd
Posłała mu zaraz ciepły uśmiech. Zatopiła się jeszcze bardziej na miękkim fotelu.-O taak. Zgadzam się.-powiedziała obniżając kartę, by na chwilę na niego spojrzeć. Zaraz jednak wróciła do wcześniejszej czynności. Karta tym razem była ważniejsza. :lol2:
Rozpięła płaszcz, kiedy już było jej w miarę ciepło.
Nie marudź! Jakby szli chlać to by było tak samo xd, więc nie płacz. :lol: Kiwnęła w jego stronę głową, jednak nie chciała jakoś strasznie nadwyrężać jego stan gotówki, więc wybrała sobie jedną pozycję z menu. :lol: Bądź szczęśliwy xd.

Nick Revier - 2015-10-28, 21:36

Ale jakb szli chlać to zupełnie inna sprawa.. Alkohol to szczytny cel, na który można tracić każdą sumkę pieniędzy. Zwykle zaczyna się niewinnie od 3,50zł na piwo. :lol: Oj już nie róbmy z niego takiego pijaka, jeszcze ręce mu się nie trzęsą.
Widząc, zmierzającą ku nim "nawetnawet" kelnerkę nieco się rozpromienił. Wydało sie uuuu. Sam zamówił najzwyklejszą kawę na świecie bez mleka i cukru, a Mirka co to tam chciała. Puścił kelnerce oczko, a gdy odeszła głupio się uśmiechnął spoglądając na Mirkę. -No coo..- mruknął, czując jej wzrok na sobie. Na pewno to widziała ;_; Zaśmiał się zaraz jednak, tłumacząc się, że ma dzisiaj wyjątkowo dobry humor i uwielbia z nią spędzać czas. Słódź Mirce słódź <3
Zrobiło mu się gorąco, więc ściągnął kurtkę, rzucając ją gdzieś niedbale na bok. Nie chciał być niemiły, ale strasznie ciekawił go temat tej "wpadki". -Chodzisz jeszcze czasami do stajni? Ja już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio Visyonera odwiedziłem. Szlag, tak mi cholernie przykro. Aż głupio mi się znowu tam pojawić.- zaczął jednak inny temat, tak na rozgrzewkę.

Mirabell - 2015-10-28, 22:16

A czy ja oskarżam go, że jest alkoholikiem? Broń Boże! Nawet nic takiego nie powiedziałam. :lol:
Rozbawiło ją zachowanie chłopaka. Zaśmiała się, zakrywając dłonią usta. Odłożyła kartę na stół i sama złożyła swoje zamówienie. Była to gorąca czekolada z bitą śmietaną. Omomom <3.
Spojrzała na niego, kiedy zaczął coś mruczeć pod nosem.-Nic. Przecież nic nie mówię.-rzuciła do niego, podniosła się nieco, by poprawić się na siedzeniu.
Zrobiło mu się gorąco? Pewnie dlatego, że na nią patrzy! :lol2:
O nie... będzie drążenie tematu? Ale wiesz, że to jest jak iść po cienkim lodzie? Chwiejny ten temat i nieco niebezpieczny xd. Lepiej więc niech nie zaczyna. :lol:
Pokręciła głową na jego pytanie.-Ostatnim razem byłam parę dobrych miesięcy temu. Jeszcze na jakąś chwilę, bo znalazłam szczeniaka, a nie mogłam... i nie chciałam go zatrzymywać, więc zostawiłam go tam, gdzie było ciepło i nic by mu się nie stało.-wyjaśniła. No tak ... nawet nie mogła go na chwilę zabrać do domu. Jak dobrze pamiętała to Alexis zrobił jej za to awanturę, że niby kolejnego psa chce, bez rozmowy z nim o tym. :lol:
-Oj tam. Wróć do stajni. Najwyżej nasmarka na Ciebie i mu przejdzie. :lol: -ona to nawet nie wiedziała jakie tam są konie, czy zostały jakieś "stare"? Czy zupełnie nowe są teraz. Chociaż imię Vis'a kojarzyła, jednak nigdy z nim do czynienia nie miała.
Ooo chyba kelnereczka się zbliża! :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group