To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Parcour - Parkur trawiasty

Audrey - 2020-07-06, 22:17

Ku uciesze Audrey nikt w tym czasie nie zdążył zająć parkuru, dlatego mieli cały plac dla siebie. Podprowadziła Sojuza do schodków, przy których dopięła popręg i opuściła strzemiona, korzystając z okazji, żeby pogłaskać go kojąco po szyi. W następnej kolejności zapakowała się na jego grzbiet, miękko opadając w siodło i nie zahaczając nogą o jego zad. Wolała dbać o takie szczegóły przy młodych, niedoświadczonych koniach, żeby przypadkiem ich nie zrazić i "zepsuć" już na samym starcie. Przy tym wszystkim ciągle pamiętała o odpowiednim wychowywaniu ogiera, dlatego nie pozwoliła mu ruszyć z miejsca dopóki nie dała mu stosownego sygnału, na który jednak nie musiał długo czekać. Wsadziwszy drugą stopę w strzemię, dała mu łydkę do stępa i odesłała wzdłuż śladu. Pierwszych kilka minut poświęciła na swobodne stępowanie po całym parkurze, dając możliwość wzajemnego wyczucia się. Łydkami egzekwowała od niego energiczny krok, a w narożnikach i zakrętach delikatnie wyginała, regularnie zmieniając również kierunek poruszania się. Wodze na razie trzymała długie i nie narzucała mu żadnego ustawienia, pozwalając na stopniowe przyzwyczajenie się do pracy pod siodłem.
Sojuz - 2020-07-06, 23:04

Jako że w drodze na parkur nie napotkali innych koni, to cała droga przebiegła spokojnie. Także po wejściu na parkur nastawienie Sojuza nie uległo zmianie - był skupiony przede wszystkim na Audrey, której poczynania śledził jednym uchem. Jednak mimo tej koncentracji, gdy już przyszło co do czego i kobieta przymierzyła się do wejścia na jego grzbiet, okazało się, że ogier wcale nie zamierza grzecznie stać w miejscu. Chwilę się kręcił, robiąc to krok w przód, to w tył, aż wreszcie przytrzymany za wodze przeganaszował się i dał Audrey chwilę na zajęcie miejsca w siodle. W zamian cierpliwie wyczekał łydki do stępa, w reakcji na którą ruszył przed siebie obszernym, żwawym krokiem, co parę kroków wyciągając nos do przodu i tym samym wydłużając wodze, choć te i tak miały dostateczną długość. Odkąd został podkuty chętnie ruszał się na każdym podłożu, co momentalnie wpłynęło na jego ruch, który mocno na tym zyskiwał. Jego budowa i wymiary co prawda nie ułatwiały mu wejścia zadem pod kłodę, ale i bez tego poruszał się całkiem elegancko, dosyć dobrze reagując na łydki i pozostałe pomoce.
Audrey - 2020-07-07, 00:46

Mogła się spodziewać podobnych niesforności przy wsiadaniu, więc pozostała cierpliwa, ale i konsekwentna - przytrzymanie za wodze miało mu utrudnić wiercenie się, a jej dać chwilę, żeby odbić się od schodków i wejść na niego.
Po pewnym czasie takiego stępowania Audrey zaczęła powoli skracać wodze, robiąc to z wyczuciem i dojeżdżając łydką. Prawdopodobnie miało temu towarzyszyć jakieś spięcie, więc zapobiegawczo zeszła z nim na duże, dwudziestometrowe koło na jego lepszą stronę, na którym dosiadem oraz łydkami prosiła go o wygięcie. Rysunek dopełniała wewnętrzną wodzą, choć to na zewnętrznej chciała go oprzeć. Kontynuowała pracę w stępie, stawiając raczej na proste figury, choć przez to dbała o to, by dokładniej je wyjeżdżać, do czego sama dokładała wszelkich starań. Była jeźdźcem raczej rekreacyjnym, więc jej również nie wychodziło wszystko perfekcyjnie, ale nie na tym się miała dzisiaj skupiać.
Kiedy zyskała już pewność, że Sojuz jest wystarczająco rozgrzany w stępie, przy najbliższej okazji dała mu łydkę do kłusa. W nim natychmiast zaczęła anglezować, tym sposobem wskazując ogierowi odpowiedni rytm, który miał satysfakcjonować ich oboje, z racji, że pewnie miał ochotę narzucać nieco mocniejsze tempo. Na to była gotowa nawet przystać, o ile tylko ciągle pozostawał w ryzach i pod kontrolą, dlatego przez pierwsze metry próbowała znaleźć złoty środek. Subtelnie przechylała szalę w swoją stronę, po osiągnięciu porozumienia powtarzając delikatne wyginanie go na łukach.

Sojuz - 2020-07-08, 11:20

Z uwagi na to, że został późno zajeżdżony, mimo swojego wieku miewał problemy typowe dla zielonego konia. Był lepiej przygotowany fizycznie na takie wyzwania niż wcześnie zajeżdżone konie, ale wciąż, mimo wszystko, musiał nauczyć się pewnych rzeczy. Jedną z nich był kontakt, do którego Audrey zaczęła dążyć po pierwszych minutach stępa. Sojuz odruchowo uniósł łeb nieco wyżej i przez parę pierwszych sekund przekrzywiał łeb, otwierając przy tym pysk i generalnie stawiając opór wędzidłu. Z czasem jednak zmienił swoje podejście i zaczął je przeżuwać w pysku, robiąc pierwsze podejścia do ustawienia głowy, choć wciąż raczej wysoko, bo tak było mu wygodniej i miał mniejsze problemy z równowagą. Jazda po kołach nie miała na to większego wpływu, choć rzeczywiście dzięki niej prościej było mu się oprzeć na zewnętrznej wodzy. Niemniej problem z wypadającą łopatką czy wpadającym do środka koła zadem powtarzał się co jakiś czas, także dlatego, że przy takiej różnicy wzrostu, Audrey ciężko mogło być ogarnąć tak długiego konia, choć i tak był relatywnie krótki, wpisujący się w ramy skokowego konia.
Po przejściu do kłusa o dziwo wcale się nie spieszył, bo równowagę było mu prościej zachować na dwa sposoby - albo idąc wolno, albo pędząc na złamanie karku, przy czym to drugie nie było specjalnie wygodne. Odkąd był podkuty, nieco chętniej się otwierał, ale w pierwszym odruchu zaczął jak zwykle - odrobinę niepewnie. Dopiero po lekkim upomnieniu ruszył żywszym kłusem, ale nie popadał w drugą skrajność. Większym problemem było utrzymanie jednakowego tempa, szczególnie podczas jazdy po kołach, kiedy to zwalniał, ułatwiając sobie zadanie. Czasem też się rozpraszał, spoglądając na zewnątrz parkuru i trochę zapominając o Audrey, ale nie było to wielce uciążliwe.

Yukio - 2020-07-10, 14:28

Kaept'n Nemo napisał/a:
...


Czuł, jak ogier rośnie pod jego siedzeniem, dlatego prędko wybrał kolejną przeszkodę, którą mieli oboje pokonać razem. Starał się w miarę wyczuwać, jaka odległość będzie najlepsza do odbicia się, jednak z ich dwóch to Nemo był zdecydowanie bardziej doświadczony, on to był praktycznie w tym wszystkim zielony. Starał się skrócić kasztana przed przeszkodą, biorąc podstawy takiej pracy z tym koniem ze wcześniejszych ćwiczeń, sporo pracując również ręką, jednak starał się go nie szarpać i dodatkowo nie denerwować. Był teraz gotowy na wysoki lot, stąd pewny najazd na kolejną przeszkodę w linii. Po pokonaniu dość prostej konfiguracji przeszkód, po paru foulach galopu zakręcił w lewo, wcześniej dając Nemo do zrozumienia, że na tę nogę ma galopować po pokonaniu przeszkody poprzez przeniesienie ciężaru ciała. Zakręcił na ustawioną dość blisko przeszkodę o wysokości 120 cm, była to również prosta stacjonata, tyle że z bardziej jaskrawymi, bijącymi po oczach kolorami. Najazd był dość krótki, ale blondyn nadal starał się kontrolować konia tak, by najechać na środek przeszkody, a przy odpowiednim punkcie wybicia posłać go do skoku, ponownie przygotowując się na wysoki lot. Podczas skoku przeszedł do półsiadu, oddając rękę Kapitanowi, a także spoglądał na kolejną przeszkodę, którą stanowił krzyżak, ustawiony na lewo i zmuszający ich, by przejechali pomiędzy przeszkodami, które wcześniej były ustawione w linii. Przeniósł ciężar ciała na lewą stronę, praktycznie po pierwszej fouli zakręcając Nemo na kolejną z przeszkód, która pewno była dla niego łatwiejsza do pokonania. Tym razem zdecydował się po locie na galop na prawą nogę, już ustawiając się prostopadle do kolejnej przeszkody, jaką był okser o wysokości 115 cm. Przy nim wybrał nieco bliższy punk wybicia, biorąc ogiera na siebie i starając się część energii skumulować w jego zadzie, by mógł pokonać przeszkodę nie tylko wysoką, ale również szeroką. W locie działał podobnie, jak przy poprzednich skokach, a następnie zakręcił ponownie na pierwszą linię z dwóch stacjonat, jakie pokonywali, galopując w prawo, starając się odpowiednio skrócić ogiera przed pierwszym skokiem. Takie ćwiczenia nie były zbyt łatwe, ale zdecydowanie pomogą trochę kasztanowi się wyżyć przed kolejnymi zadaniami, jakie postawi mu blondyn.

Kaept'n Nemo - 2020-07-13, 00:27

Mimo wylądowania na prawą nogę, płynnie dokonał jej zmiany w momencie, gdy został o to poproszony przez jeźdźca. Co prawda podrzucił przy tym lekko zadem, ale osiągnął postawiony przed nim cel, zmieniając prowadzącą nogę w galopie z prawej na lewą. Ułatwiło mu to pokonanie zakrętu i jednocześnie sprostanie krótkiemu najazdowi na kolejną przeszkodę, która wyróżniała się spośród innych kolorami. Na Nemo nie robiło to jednak żadnego wrażenia - był przyzwyczajony do skakania różnego rodzaju podmurówek i typu przeszkód, w związku z czym mało co było w stanie go zaskoczyć. Nie inaczej było tego razu, choć z należytą uwagą przyjrzał się przeszkodzie, oceniając jej wysokość. Ponownie był bardzo wyczulony na rękę jeźdźca i ewentualne trzymanie, któremu był gotów się sprzeciwić machnięciem łba. Krótki najazd zmotywował go z kolei do podstawienia zadu, w wyniku którego skok ponownie był wysoki i okrągły.
Dopiero krzyżak, na który najechali w drugiej kolejności, ostudził nieco zapał ogiera. Nie dlatego, że dopatrzył się w przeszkodzie czegoś niepokojącego. Jej budowa po prostu sprzyjała mniejszemu wysiłkowi i Nemo się do tego dostosował, pewnie idąc na środek przeszkody, przez który oddał ekonomiczny skok, dostosowując się do wysokości. W skoku zmienił nogę, po czym zakręcił w prawo na okser, który ponownie otwierał przed nim możliwości. Mimo to podszedł do niego z większą rozwagą niż dotychczas, najwyraźniej powoli zaczynając obniżać loty i dostosowywać je do faktycznych wymagań, co też Yukio z pewnością odczuł po tym skoku, kiedy to Nemo skoczył z mniejszym zapasem, w zamian wyżej podnosząc nogi i staranniej je składając. To ułatwiło mu dokrycie tej przeszkody, choć prawdopodobnie nie była szczególnie szeroka.
Po wylądowaniu sprawnie odszedł spod przeszkody, podnosząc się i krótko parskając. Nieco spokojniej, ale wciąż dynamicznie dał się doprowadzić do linii przeszkód. Odpowiedział na pomoce do skrócenia, ale i tak częściowo rozminął się z oczekiwaniami blondyna, w rezultacie pukając lekko drąg na pierwszej stacjonacie. Ten zatrząsł się w uchwytach, ale pozostał na swoim miejscu, w zamian motywując ogiera do staranniejszego skoku nad drugą przeszkoda w linii.

Kaept'n Nemo - 2020-07-13, 12:29

Nemo dobrze zapamiętał wcześniejsze puknięcie, w związku z czym przy kolejnym najeździe na tę samą przeszkodę pozostał bardziej usłuchany i w efekcie bezbłędnie zgrać się z jeźdźcem w trakcie skoku. Zakończywszy trening tym miłym akcentem, zwolnił do kłusa, w którym rzeczywiście obniżył szyję na wysokość kłębu i wyciągnął nos do przodu. Poparskując luźno kłusował pod Yukiem, wykonując końcowe ćwiczenia przed ostatecznym powrotem do stępa, w którym nie miał już ochoty nic kombinować. Nie był co prawda wykończony, ale zmęczony na tyle, by skupić się na odpoczynku, a nie dalszym wymyślaniu.
Po rozstępowaniu wrócił z blondynem do stajni. zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group