To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Parcour - Parkur trawiasty

Naughty Boy - 2020-04-20, 22:43

Przy lądowaniu Naughty Boy poślizgnął się nieznacznie na wilgotnej trawie, będąc chwilowo jeszcze rozkojarzonym poprzednim zajściem z udziałem drugiego obecnego konia. Szczęśliwie było to na tyle niegroźne poślizgnięcie, żeby od razu mógł odzyskać równowagę i zagalopować przed siebie, mimo wcześniejszego potknięcia oddając lekko z zadu pod wpływem emocji. Uniknął jednak kolejnego poślizgnięcia i wkrótce przeszedł do kłusa, a następnie stępa, wykorzystując czas układania przeszkód na odpoczynek po wysiłku. Był już całkiem zdyszany, ale ciągle chętny do pracy. Całkiem zapomniał o tej krótkiej, choć nieprzyjemnej sytuacji z Nemo, ponownie poświęcając całą swoją uwagę właścicielce na swoim grzbiecie. Przyglądał się jak pracownik podwyższał ustawione przeszkody, które powoli zaczynały stanowić dla niego większe wyzwanie. Otrzymawszy stosowny sygnał, zagalopował na wybraną nogę, od razu ruszając mocnym tempem galopu, motywowanym wysokościami przeszkód. Ciągle leżały one w jego zasięgu, niemniej nie mógł ich już tak bagatelizować i zmuszony był się bardziej skupić, również w samych dystansach. Skierowany na metrową stacjonatę, wzmocnił swoje tempo, jednocześnie zachowując prawidłowość lekkiego, dynamicznego galopu pod górkę. Galopował po prostej linii na sam środek przeszkody, przed którą w końcu odbił się, z impetem odrywając od ziemi. W locie miał okazję zaprezentować już dużo wyraźniejszy baskil, w którym jego plecy się zaokrągliły, a kłąb wyciągnął ku górze, bo w końcu dla kuca jego gabarytów była to dość spora przeszkoda, przy której mógł się już bardziej wykazać.
Adele - 2020-04-22, 22:12

Także na Adele tak silny, wyraźny skok wymógł nieco głębszy półsiad; bez opóźnienia podążyła więc za ruchem kucyka, balansując na strzemionach na rzecz wyraźnego cofnięcia bioder i pochylenia się nad grzywą, nie zapominając o stosownym oddaniu wodzy, dostosowując ilość oddanej ręki do stopnia pracy szyi izabelowatego. Tak jak i poprzednim razem, od razu po lądowaniu przeszła do lekkiego siadu; poprzednie poślizgnięcie dało jej trochę do myślenia, więc nie pozwoliła na natychmiastowe odejście od konstrukcji, dopiero po kroku lub dwóch i całkowitym odzyskaniu równowagi po skoku zachęcając do ponownego poszerzenia wykroku na rzecz aktywnego galopu w dystansie. Z delikatnego łuku w prawo skorzystała na rzecz wyraźniejszego napięcia lewej wodzy i pulsacyjnego działania wewnętrznej, elastyczności i rozluźnienia potrzebując przed kolejnym skoku tak samo pilnie jak na czworoboku. Dzięki temu, że zakręt był raczej obszerny i nietrudny mogła znów odpowiednio wcześnie złapać linię prostą i pokazać kucykowi kolejną przeszkodę. Okser mierzył równo metr, a nic w jego budowie nie zmieniło się od poprzedniego podejścia - standardowe kolory i książkowa szerokość nie czyniły go dramatycznie trudnym przeciwnikiem, ale same jego gabaryty były wystarczającym utrudnieniem w przypadku wierzchowca o wzroście Naughty Boya. Tym razem nie wycofywała się znacząco, potrzebując dynamicznego galopu, wstrzymująco działając tak naprawdę wyłącznie na rzecz skumulowania energii, co osiągnęła równoczesnym dojeżdżaniem zadu do ręki. Znów znalazła najbezpieczniejsze miejsce odbicia, tam sugerując izabelowatemu skok, także w tej sytuacji dbając o to aby płynnie podążyć za jego ruchem i przejść do półsiadu przy jednoczesnym oddaniu ręki. Przy założeniu, że nawet w obliczu ewentualnych trudności czy komplikacji udało się przedostać na drugą stronę konstrukcji, Adele po lądowaniu od razu wróciła w siodło aby po kilku krokach na wprost delikatnym łukiem pokierować czternastolatka w stronę stacjonaty z podmurówką, teraz o tyle trudniejszej, że po prostu realnie wysokiej, bo mierzącej metr dziesięć. Odkosy nadal były na miejscu i miały być ułatwieniem w uporaniu się z wymyślną podmurówką, a Adele dołożyła wszelkich starań, aby Naughty Boy nie miał wielu czasu na wahanie się ani wątpliwości, pewnym, dynamicznym galopem i w zamkniętych pomocach doprowadzając go do przeszkody.
Naughty Boy - 2020-04-24, 14:48

Odpowiednia praca Adele w siodle podczas skoku umożliwiała mu bezbłędne i czyste pokonywanie kolejnych przeszkód, także tych trudniejszych, chociaż Solve najwyraźniej nie osiadała na laurach i ciągle podwyższała poprzeczkę. Ruszył żwawym krokiem przed siebie, dzięki jej opanowaniu nie ryzykując kolejnym poślizgnięciem na trawie. Poruszając się energicznym, mocnym galopem, wszedł w kolejny łuk na prawo. W zakręcie wygiął się do wewnątrz, zachowując przy tym stałą prędkość oraz swobodę ruchu, mimo rosnącego zmęczenia będąc jeszcze w stanie podołać takiemu zadaniu. Gortat był dopiero stopniowo wprowadzany znowu w regularny trening, więc nie był jeszcze w swojej szczytowej formie, niemniej chętnie ruszył na najbliższy okser. Był on dla niego większym wyzwaniem niż poprzednia stacjonata, bo kucykowi łatwiej przychodziły skoki na wysokość, co budowało ryzyko wpadnięcia w drugi człon budujący taką przeszkodę. Najpewniej raz czy dwa mogło mu się to już zdarzyć na treningu, nawet jeśli niekoniecznie z Adele w Orchardzie, ale uczył się na błędach i nie zlekceważył metrowego oksera. Znaczące dodanie w dystansie umożliwiło mu wykonanie dalekiego, energicznego skoku, w którym wyraźniej uwypuklił grzbiet, pracując nim w czasie lotu. Balansując plecami i szyją, umożliwił im bezpieczne przeskoczenie oksera, po którym opadł nieco ciężej na ziemię, co przy przeszkodach o tej wysokości i kucyku było do przewidzenia.
Następnie czekała go ta sama co poprzednio stacjonata, która tym razem była podwyższona o kolejnych kilka centymetrów, przez co z podmurówkami robiła na nim już większe wrażenie. Wiedział jednak, że do takiego skoku nie mógł się zawahać ani chwilę, tak więc skumulował energię w swoim zadzie, mocno odpychając się nim od ziemi w najeździe. Odkosy znacząco ułatwiły mu wycelowanie w odpowiednie miejsce przeszkody, przed którą oddał silny skok, prezentując przy nim dużo wyraźniejszy baskil.

Adele - 2020-04-26, 20:23

Płynne podążenie za ruchem izabelowatego i oddana zgodnie z jego zapotrzebowaniami ręka pozwoliła Adele nie być "pasażerem na gapę" i nie przeszkodzić czternastolatkowi w oddaniu czystego, komfortowego skoku. Lądując wyraźnie zamortyzowała energię tego lotu na strzemionach, ułatwiając sobie to zadanie delikatnym wyciągnięciem nóg, z czego skorzystała na rzecz natychmiastowego przejścia w lekki siad. Nieco wilgotne podłoże nie umożliwiało ogromnych szaleństw, więc choć Solve umożliwiła wierzchowcowi komfortowe odejście od konstrukcji, to nie wymagała nazbyt energicznego tempa, zadowalając się wykrokiem tak samo dynamicznym i aktywnym jak do tej pory. Z racji na to, że do ostatniej przeszkody mieli kawałek dystansu wzdłuż ścian placu, przypomniała się pracującemu z ogierem Yukio, informując o kierunku jazdy i kolejnej przeszkodzie aby zaoszczędzić sobie niepożądanych spotkań. Gdy obecność Nemo nie była już aż tak zmartwieniem, w stu procentach skoncentrowała się na prawidłowym dojeździe do przeszkody, rozpoczynając od odpowiednio płynnego, delikatnego łuku. Prowadząc kucyka do środka parkuru pilnowała, aby zakręt nie zaburzył tempa, po to, aby dzięki temu w pełni swobodnie móc usiąść w siodło i z wciąż aktywnego galopu zacząć się wycofywać. Stacjonata z pojedynczego drąga, podobnie jak poprzednia przeszkoda, mierzyła równo metr - Adele generalnie nie bałaby się postawić przed Gortatem tego sto piętnaście czy dwadzieścia, wiedząc, że spokojnie poradziłby sobie z pojedynczą konstrukcją o takich wymiarach, ale tym razem nie zamierzała ryzykować próby przegalopowania pod samotnym drągiem, co szczęśliwie przy metrowej wysokości nie było jeszcze możliwe. Mimo zmian w wysokości przeszkody postąpiła analogicznie do poprzedniego podejścia, koncentrując się przede wszystkim na to aby galop w dojeździe był odpowiednio obszerny i dynamiczny, a energia skumulowana na rzecz odpuszczenia w kluczowym, najbardziej optymalnym miejscu. Sama wówczas przeszła do półsiadu, wkrótce po lądowaniu zjeżdżając na koło i tam stopniowo zaczynając wyciszać kucyka.
Krótką chwilę spokojnego galopu zwieńczyło przejście do kłusa i długie, porządne rozkłusowanie. Znów pilnowała, aby w odpowiednich odległościach od Nemo wykonywać wszystkie figury i ćwiczenia, kręcąc się raczej w tej części placu, w której Yukio i ogier akurat nie pracowali. W końcu przeszła do stępa, przed opuszczeniem parkuru zabierając z ogrodzenia derkę czternastolatka i po przykryciu go oraz poluzowaniu popręgu ruszając na "spacer" zastępujący rozstępowanie, którego dla własnego komfortu i spokoju wolała nie robić na placu obok pracującego belgijczyka.
/zt

Naughty Boy - 2020-04-27, 15:55

Zachował równe, aktywne tempo galopu po odejściu spod stacjonaty, będąc mimo wszystko częściowo przyzwyczajonym do tego, że angielska pogoda nie była zbyt sprzyjająca treningom na zewnątrz - w końcu mieszkał w Orchardzie już tyle lat, że pewnie zapomniał o niemieckiej pogodzie, która z pewnością była przynajmniej mniej deszczowa od tego, co dało się zastać w Eastbourne. Zjechał na ścianę, po której poruszał się według trasy wyznaczanej od jeźdźca, na drugiego konia tylko kontrolnie spoglądając i nie reagując inaczej na jego obecność, o ile tylko Nemo sam nie wpadł na podobne pomysły. W dystansie do ostatniej przeszkody zachowywał raczej spokojne tempo galopu, nie mając już tyle sił, aby szaleć z prędkościami na sam koniec treningu. Niemniej stacjonata z pojedynczym drągiem wzrosła o dobrych kilkanaście centymetrów, co wzmogło od kucyka intensywniejszą pracę, głównie zadu, który odruchowo bardziej podstawił, kiedy Adele skierowała go na daną przeszkodę. Był co prawda pomysłowym kucykiem, ale nie na tyle, żeby za wszelką cenę próbować przejść dołem, dlatego po płynnym i bezpiecznym przejechaniu łuku prowadzącego do przeszkody, mógł skupić się na kumulowaniu energii przed skokiem. Pewnym, odważnym krokiem podszedł do stacjonaty, przed którą przysiadł na zadzie, z którego oddał energiczny, wysoki skok, od razu pracując przy tym przednimi nogami oraz szyją i grzbietem. Udało mu się uniknąć strącenia drąga i ukończyć cały ten "parkur" na czysto, po którym został skierowany na okrąg, stopniowo wyciszając się i spowalniając do bardziej roboczego tempa.
W końcu jednak przeszedł do kłusa, wraz z przejściem do którego odetchnął głośno i parsknął, potrząsając łbem. Nie był to bardzo intensywny trening, niemniej po takiej przerwie dość wyczerpujący, co tłumaczyło jego spoconą sierść i rosnącą potrzebę wytarcia o coś łba. Na wszelkich figurach i innych ćwiczeniach wykazywał się lekką ospałością, mimo której ciągle utrzymywał aktywne tempo, ostatecznie chętnie przechodząc do stępa. Spacer po Orchardzie w ramach rozstępowania był miłym urozmaiceniem, a zmęczony Gortat nie miał już ochoty ekscytować się otoczeniem czy mijanymi końmi czy ludźmi.
/zt

Yukio - 2020-05-22, 16:38

Kaept'n Nemo napisał/a:
...


Nemo dość dosadnie pokazał, że jest znudzony rozgrzewką, a Yukio nie zamierzał się z nim bić. Co to, to nie, nie będzie się siłował z facetem, który waży pewno sześć razy więcej od niego. Drągi były pokonane w sposób prawidłowy, blondyn nie miał żadnych obiekcji i chciał powtórzyć przejazd przez drążki na drugą stronę, jednak w tym czasie dołączyła się do nich druga para. Nie znał za bardzo ogiera, nie spodziewał się, że zareaguje tak agresywnie, gdy dziewczyna z kucem się do nich zbliżą nawet na pięć metrów, to Nemo zareaguje ostrzeżeniami. Blondyn, pomimo zaskoczenia, posłał mu łydkę do ruchu naprzód, starając się odwrócić jego wzrok od mniejszego pobratymca, a gdy się w miarę uspokoił, na chwilę przeniósł wzrok na kobietę trenującą na tym samym obiekcie i podniósł rękę, przenosząc wodze w jedną, kiwając jej jednocześnie głową na znak przeprosin. Oj, będzie chyba musiał się przełamać i zagadać po treningu. Następnie kontynuowali, blondyn zrezygnował z poprzednich drążków, kierując konia na następne. Tym razem były one podniesione po jednej stronie, naprzemiennie zmieniając się uniesionymi końcami drągów. Takie ćwiczenie będzie wymagać od konia odpowiedniego unoszenia nóg, dlatego podczas najazdu na drągi, skupił półparadą uwagę konia (a przynajmniej się starał) na sobie, posyłając sygnały do unoszenia nóg za pomocą łydek podczas pokonywania przeszkód leżących na ziemi, a przed pierwszym z nich uniósł się do półsiadu, kierując Kapitana za pomocą wodzy pozostawiających na kontakcie, pomimo że dłonie zostały wysunięte do przodu, a także przy użyciu łydek, które miały utrzymać konia w linii prostej. Gdyby było w porządku, pokonałby drągi, najeżdżając na nie w inny sposób, niż poprzednio, a następnie zmienił kierunek i ponownie powtórzył ćwiczenie dwukrotnie. Uważał, by pozostawać daleko od trenującej obok pary i by im nie przeszkadzać podczas treningu.

Kaept'n Nemo - 2020-05-24, 01:49

Odrobinę zaskoczyła go reakcja jeźdźca i w pierwszym odruchu zareagował na to skuleniem uszu. No bo jak to, jak on w ogóle śmiał zwracać mu uwagę? :lol: Mimo to jednocześnie ruszył do przodu jak należy i złowrogo łypiąc okiem z daleka na kucyka, wrócił do przerwanej pracy. Chociaż miał do kuców bardzo silną awersję, to obecność jednego z nich nie przeszkadzała mu znacząco w wykonywaniu kolejnych zadań. Tak długo, jak trzymali od siebie dystans, Nemo niemal ignorował Naughty'ego, woląc w tym czasie uważać na nogi podczas pokonywania drążków. Obecność drugiego konia sprawiła, że lekko się stroszył i puszył, więc jego ruch automatycznie zyskał na sprężystości i elastyczności, co Yukio z pewnością odczuł przede wszystkim podczas pokonywania podniesionych drążków, nad którymi ogier wysoko podnosił nogi pracując przy tym grzbietem, który wręcz falował przy stawianiu tychże kroków. Nemo był bardzo dokładny, gdy mu zależało (bo gdy nie, to potrafił jak czołg brać wszystko na klatę i bez wzruszenia wynosić drągi w zębach), więc mężczyzna mógł być zadowolony z wykonania ćwiczenia niezależnie od strony, jako że kasztan zmieniał je płynnie i nie wykazywał w tym konkretnym ćwiczeniu jakichś dysproporcji między stronami.
Yukio - 2020-05-24, 15:07

Nawet jeśli ten incydent nie był zbyt przyjemny dla nikogo, tak późniejsze jego konsekwencje były naprawdę zadowalające. Jakość pokonywania drągów przez kasztana się zmieniła na lepsze, bo jego chód był bardziej sprężysty i wyżej podnosił nogi, prawdopodobnie chcąc się popisać przed kucem. Pochwalił ogiera głosem za to, że tak się starał pokazać się z jak najlepszej strony i przygnieść swoją wspaniałością drugą parę, po czym zdecydował się przejść do kolejnego ćwiczenia. Aby nie zanudzać ogiera kolejnymi drągami w tym samym chodzie, zdecydował się na przyspieszenie do galopu w najbliższym narożniku, jaki wyjeżdżali, ustawiając konia na lewą stronę. Posłał Nemo półparadę, zwiastującą kolejne zadanie, a w rogu wypchnął ogiera do galopu za pomocą bioder, ułamek sekundy wcześniej przyciskając nogi do jego boków, zewnętrzną przesuwając za popręg. Był gotowy na wszystko podczas przechodzenia do tego chodu, dlatego pozostawał czujny i gotowy do reakcji. Kto wie, co teraz Kapitan zechce mu pokazać.
Kaept'n Nemo - 2020-05-24, 15:53

Nemo lubił się popisywać, ale nie zawsze oznaczało to zapierający dech w piersi pokaz umiejętności. Chociaż to może jeszcze zależy jakich... xD
Wychwyciwszy krótką pochwałę, cofnął uszy w tył, po czym parsknął krótko, jakby chciał powiedzieć jeźdźcowi, że to raczej jasne, że dobrze zrobił to ćwiczenie i że nie wie, czego ten innego się spodziewał. Kapitan należał do koni pewnych siebie i wręcz przekonanych o swojej... jakości, co by nie powiedzieć brzydko.
Zaproszony do galopu nie zrobił nic niespodziewanego, czy może raczej nic, co nie byłoby dla niego standardowym zachowaniem. Skoro Yukio wręcz wstrzymywał oddech i spodziewał się niemiłej niespodzianki, to energiczne zagalopowanie mogło go w pierwszej chwili zestresować, choć absolutnie niepotrzebnie. Nemo co prawda ruszył dynamicznie, ale nie spłaszczając galopu, dzięki czemu Yukio nie powinien mieć wrażenia, że koń go wyciąga z siodła, tym bardziej, że galopował raczej równo i po wyznaczonym śladzie. Mimo tych wszystkich niepochlebnych rzeczy jakie dziś pokazał, nie był końskim oszołomem. Ktoś go w końcu zajeździł i zrobił to dobrze, więc to nie tak, że na każdym kroku trzeba było się po nim spodziewać walki.

Yukio - 2020-05-25, 14:09

Pewność siebie pewnością siebie, ale pochwała raczej zawsze była mile widziana. Przynajmniej tak myślał Yukio, ale częściowo reakcja konia zaczęła tworzyć w nim trochę wątpliwości. Mocne tempo nie było przerażające dla blondyna, dlatego częściowo rozluźnił mięśnie, sprawiając przy tym pewno, że kasztan mógł się poczuć również nieco uwolniony od spiętej dupy jeźdźca, co pewno było dużo wygodniejsze. Po przejechaniu na rozgrzewkę po swojej połowie parkuru, unikając zbliżania się do kuca, którzy zbliżali się do końca treningu i wyjścia, skierował Nemo na dość szerokie, 20-metrowe koło by go nieco rozciągnąć i jednocześnie by go nie zanudzać. Powtórzył to ćwiczenie jeszcze tylko raz, po czym wjechał do środka, kierując ogiera na standardowo rozmieszczone drągi na uniwersalną dla galopu odległość. Przed drągami usiadł głębiej w siodło, starając się poprzez działanie dosiadu zmusić zad do większej pracy, a także, by unieść przód ciała Kapitana, by podczas pokonywania drągów przejść do półsiadu i zakręcić na ślad po pokonaniu drążków. Gdyby wszystko było w porządku, to wykonał jeszcze raz to ćwiczenie, dla pewności, chociaż czuł nadchodzącą presję, że kasztan może się znudzić takim zwykłym pokonywaniem drągów i powinien zacząć konkretniejszą pracę.
Kaept'n Nemo - 2020-05-27, 22:00

Kiedy Yukio rozluźnił pośladki :lol: , Nemo momentalnie parsknął krótko pod nosem i nieco opuścił szyję, tym samym podnosząc nieznacznie grzbiet. Bez spóźnienia czy oporu zszedł z pierwszego śladu na duże koło. Gdy się po nim poruszał, jego galop nie budził większych zastrzeżeń - był tak samo aktywny, jak na ścianie, a nawet uległ lekkiej poprawie po tym, jak jeździec pomógł ogierowi w zaangażowaniu zadu i tym samym daniu łopatkom większej swobody. Jak się okazało, galop Kapitana był bardzo wydajny i wygodny. Nie bez powodu był to jego najlepszy chód, o czym Yukio na pewno się przekona po tym treningu. Najwyraźniej niepotrzebnie tak się go obawiał, bo nic nie wskazywało na to, by kasztan miał zaczął go wozić bardziej niż w kłusie czy stępie. Dopóki nie miał takich intencji, blondyn mógł się czuć spokojnie.
Naprowadzony na drągi minimalnie uniósł łeb i wyczuwalnie, ale z umiarem pociągnął Yukia do przodu, mimo wszystko rytmicznie przegalopowując przez drążki, zarówno za pierwszym, jak i drugim razem. Nie było to szczególnie pasjonujące ćwiczenie, lecz nie było żadnego schematu, według którego postępował Nemo, decydując, że nudzi mu się akurat w tym momencie. Chwilowo nic takiego nie chodziło mu po głowie.

Yukio - 2020-05-31, 13:20

Bardzo mu się miło pracowało w tym galopie, nie może tego kasztanowi nie przyznać. Szczególnie gdy jak już rozluźnił pośladki, to zachęcił go za pomocą dosiadu do aktywniejszej pracy zadu, przez co galop stał się jeszcze bardziej wydajny. Drążki zostały pokonane bez zbędnych problemów, dlatego też skierował się na szereg drążków, które najpierw miały na celu przejechanie lekko skróconym galopem, by móc się zmieścić pomiędzy nimi, a następnie, po paru foulach odległości, wydłużyć krok.
Na samym początku, zadziałał dosiadem, przenosząc część ciężaru ciała na tył siodła, jednocześnie łydkami wskazując ogierowi, że nie chodzi o przejście do kłusa, a jedynie o skrócenie wykroku i przeniesienie większej części ciężaru ciała na zad. Po pokonaniu pierwszych drągów wykorzystał siłę zmagazynowaną w tylnej części ciała konia do tego, by przekierować ją na przód i poprzez intensywne działanie dosiadu, które wypychało kasztana do przodu, jednocześnie zachęcając go do wydłużenia kroku za pomocą lekkiego oddania ręki, przejechać przez następne drągi. Chciał tym sposobem z nudnego ćwiczenia na drągach zrobić coś ciekawszego, co mogłoby zając myśli ogiera i jednocześnie nie byłoby jakimś trudnym zadaniem. Prawdopodobnie Nemo był przyzwyczajony podczas przejeżdżania parkurów, żeby skracać i wydłużać krok przed przeszkodami, a takie ćwiczenie było jedynie przypomnieniem tego, co już potrafił. Jakby ogier miał trudności ze złapaniem równowagi lub czymkolwiek, to zdecydował się powtórzyć ćwiczenie, jednocześnie mocniej go wspierając przy tym, ale starając się zachować dystans, by Kapitan miał wrażenie, że zrobił to sam, a jeździec jedynie mu troszeczkę pomógł.
Po udanym wykonaniu ćwiczenia zdecydował się najechać od strony drągów wymagających wydłużenia, dlatego też podczas najazdu chciał egzekwować odpowiednie wyciągnięcie nóg poprzez dosiad i lekko oddaj rękę, jednak nie na tyle, by nie mógł się ewentualnie na niej oprzeć. Po przejechaniu ich przeniósł ciężar ciała na tył siodła, podczas gdy ręka dyskretnie wróciła na swoje miejsce. Yukio starał się, by kasztan przeniósł większą część ciężaru ciała na zad i skrócił krok przed wejściem na kolejne drągi, by móc pokonać je w miarę bezbłędnie.

Kaept'n Nemo - 2020-06-02, 21:27

Zaproponowane przez Yukia ćwiczenie nie należało do znowuż takich prostych. Na pierwszy rzut oka nie było w nim wielkiej filozofii, ale wbrew pozorom wymagało pewnych umiejętności, zarówno od jeźdźca, jak i konia. Zwłaszcza jeśli tenże koń nie był mistrzem ujeżdżenia i często miewał swoją własną wizję podczas jazdy po płaskim. Nie bez powodu chodził na mocnym kiełźnie, które pomagało jeźdźcowi w skracaniu ogiera, ilekroć tego ponosiła fantazja. Dlatego Yukio mógł się zdziwić, gdy za pierwszym razem nie udało mu się osiągnąć skrócenia w takim stopniu, jakby sobie tego życzył, używając samego dosiadu. Nemo co prawda skrócił wykrok, ale niedostatecznie, w związku z czym nie pasowały mu odległości i w trakcie pokonywania drążków nadepnął na przynajmniej jeden z nich. Poślizgnąwszy się, wypadł z rytmu i stulił uszy, ale to nie przeszkodziło mu w kontynuowaniu galopu i pokonaniu kolejnego zestawu drążków, z którym poszło mu lepiej ze względu na większe odległości.
Podczas kolejnych powtórzeń nie było dużo lżej - Yukio naprawdę musiał się postarać i nagimnastykować, żeby mu się te odległości zgadzały. Nemo pod kątem ujeżdżeniowym był cienki i chociaż tak być nie powinno, to niestety, było. Nie zapowiadało się też na zmianę, bo jak dotąd nie znalazła się osoba, która zechciałaby nad tym dłużej popracować. Liczyło się to, że Nemo skakał, był odważny i miał siłę. W sumie nic zaskakującego w tych wyższych konkursach.
W każdym razie, to ćwiczenie z pewnością zajęło ich na dłużej, jednocześnie nie nudząc ogiera, bo chociaż - patrząc z boku - tylko galopował wte i nazad, to za każdym razem musiał się ustosunkować do wymagań blondyna i próbować im sprostować. Był to wysiłek dla obojga, bo nie była to nawet kwestia uporu Kapitana, tylko nieprzyzwyczajenia do takiej formy pracy. Kondycyjnie nie był to dla niego żaden wysiłek, ale umysłowo jak najbardziej, dlatego gdy już udało im się wykonać to zadanie względnie dobrze, ogier był wyraźnie spocony i szybciej oddychał, ale zdawał się być zadowolony.

Kaept'n Nemo - 2020-06-21, 14:06

Użycie ręki w trakcie tego ćwiczenia okazało się niezbędne i nieuniknione. Nemo, delikatnie mówiąc, był kawałem silnego gnojka, więc chcąc nie chcąc, jego jeźdźcy musieli się czasem porządnie zaprzeć żeby wyegzekwować od niego pożądane zachowanie. Nie inaczej było w przypadku dzisiejszych prób skrócenia ogiera, kiedy to Yukio musiał się odważyć wziąć Kapitana na siebie, by ogier wreszcie się podstawił i skrócił jak należy.
Odpoczywając przed rozpoczęciem skoków, chętnie rozprostował i opuścił szyję w trakcie stępa, wyglądając na wyraźnie odprężonego i spokojnego, co jeszcze nie miało miejsca podczas tego treningu. Niemniej bez oporów wrócił do przerwanej pracy, i zaproszony do galopu z lewej nogi, chętnie do niego przeszedł. Namierzywszy wzrokiem pierwszą przeszkodę, uniósł lekko łeb i wyczuwalnie wsparł się lekko na rękę jeźdźca, ale jeśli ten nie spanikował i nie zaczął się z nim szarpać, to nie wydarzyło się nic złego. Ogier mimo wszystko równo dogalopował do stacjonaty i wybrał prawidłowe miejsce odbicia, skacząc jednak z niespodziewanym zapasem, który mógł zakłócić równowagę Yukio. Tak jednak przejawiała się siła kasztana, której miał niemało, pokazując, że w przyszłości będzie go stać na wiele więcej niż 120, które chodził teraz. Niemniej po skoku wrócił do galopu bez zbędnych atrakcji, które mogłyby przeszkodzić blondynowi w pozbieraniu się po skoku. Na pocieszenie - prawdopodobnie po paru takich lotach Nemo miał zacząć skakać bardziej ekonomicznie, bo jednak nie czuł się jeszcze na siłach, by skakać tak całe parkury, ale póki co Yukio musiał się chyba nastawić na wysokie loty. Dopóki jednak pozwalał ogierowi galopować dość mocno, odważnie do przodu (ale wciąż okrągłym galopem), to była to harmonijna, niezakłócona jazda. W przeciwnym razie Nemo mógłby się zbuntować, nie lubiąc wiszenia na pysku i nadmiernego przytrzymywania.

Yukio - 2020-06-21, 15:00

Chcąc nie chcąc, musiał wziąć kasztana na siebie, bo inaczej by im się nie udało w ogóle wykonać tego ćwiczenia. Oj, coś czuł, że będzie żałować tego treningu, jednak dopiero jutro, gdy zakwasy w rękach dadzą o sobie znać. I widocznie chwila umysłowej pracy dobrze ogierowi zrobiła, Yukiowi wydawało się, że dzięki temu zdołał chociaż trochę przekonać go do swojej osoby. Gdy już byli w galopie i zakręcili na pierwszą przeszkodę, nie przestraszył się nacisku na wędzidło, delikatnie nawet oddając mu rękę, jednak na tyle, żeby się nie rozciągnął zbyt mocno przed przeszkodą. Przestraszył się, dopiero gdy wylecieli w kosmos podczas prostego skoku, nawet z drugiego końca parkuru przechodzące tam osoby mogły widzieć jego duże oczy. :lol: Zdołał jakoś utrzymać równowagę i nie zaburzyć jej zbyt mocno ogierowi, udało im się w końcu zejść na ziemię, gdzie mógł złapać oddech. Zdecydowanie nie spodziewał się takiego zapasu, jakim uraczył go Kapitan, ale przy następnych skokach był o wiele lepiej przygotowany na takie skoki.
Yukio nie szarpał się z kasztanem. Wiedział, że w pracy z ogierem musiał pójść na pewne ustępstwa, szczególnie że Nemo nie robił niczego złego. Tempo było mocne, ale galop był okrągły, dlatego blondyn skupił się bardziej na tym, by wspomóc konia w utrzymaniu takiego sposobu galopu, niż żeby przymuszać ogiera do zwalniania i poruszania się wolniejszym tempem.
Chwilę poświęcił na to, by sam siebie uspokoić w galopie, nim najechał na nieco wyższą stacjonatę, za którą po pięciu równych foulach galopu stała kolejna. Obie miały 115 cm wysokości, a proste najazdy nie powinny stanowić dla konia problemu. Starał się kontrolować tempo ogiera, by przede wszystkim było równe, nie walcząc z nim o to, by było mniej mocne, bo by to nie miało sensu. Szczególnie gdy kasztan miał w sobie jeszcze dużo energii i zacięcia do skoków. Starał się utrzymać prostopadły najazd na przeszkodę, starając się jednocześnie wyczuć Nemo, w którym miejscu najlepiej będzie się wybić, by bezproblemowo przeskoczyć przez stacjonatę. Tym razem był przygotowany na wysoki lot, obciążając mocniej pięty podczas odciążania grzbietu i trzymając się nogami siodła, by z niego przypadkowo nie wylecieć. Po wylądowaniu starał się go utrzymać w prostej linii na następną, gdzie powtórzył całą sekwencję - najazd, odbicie, półsiad z oddaniem ręki i wylądowanie, gdzie płynnie przechodził w siodło. Podczas skokowej rozgrzewki, Yukio starał się przeskoczyć jeszcze parę przeszkód aż do momentu, w którym Nemo nie zaczął skakać ekonomicznej, co było wstępem do kolejnej części treningu.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group