To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Korytarz skokowy

Notesique Nox - 2018-04-03, 13:14

Klacz po raz pierwszy tak naprawdę stanęła nieopodal dziewczyny. Zwiesiła lekko głowę w dół i przyglądała się uważnie przebudowie jej "parkuru". Szastnęła ogonem i parsknęła przeciągle, uprzednio nadymając chrapy. Kiedy korytarz był już gotów, klacz niechętnie ruszyła się (dziwne!), a następnie ruszyła w korytarz, który miał dla niej niespodzianki. Drąg, drąg, drąg, drąg i o kuffa, przeszkoda. Nox momentalnie zatrzymała się przed nią, a wtedy jak mniemam Jessie pogoniła ją lasso, a wtedy musiała działać. Przejść, a może przeskoczyć? Klacz mocno przysiadła na zadzie, a następnie odbiła się, wyskakując bardzo mocno do góry i lekko do przodu. Podciągnęła przody pod mostek, a szyję wyciągnęła do przodu, balansując naturalnie grzbietem. Był to tylko mały krzyżak, a ona skoczyła tak, jakby skakała stacjonatę metr i sześćdziesiąt centymetrów, a potem wylądowała miękko amortyzując pęcinami. Po tym rzecz jasna strzeliła radosnego baranka, a jak! Co jak co, ale ojciec dał jej zaplecze, które mogła wykorzystać.
Jessie - 2018-04-03, 13:28

Rzeczywiście nie dopuściła do tego, by Nox tak po prostu zrezygnowała ze skoku. Co prawda przez to, że odbiła się z miejsca, zmotywowana machnięciem uwiązu i głosem Jess, skok nie wyglądał najlepiej, ale jednak do niego doszło. Mimo to siła klaczy była naprawdę imponująca. Jess nigdy nie zdecydowała się na to, żeby kupić konia po Lockhardzie (szybki look w podopiecznych, ale nie widzę tam żadnego takiego) bo zwyczajnie uważała go za konia zbyt gorącego jak na nią i bała się, że jego potomstwo mogło być podobne. Z tego co zaobserwowała, faktycznie tak było, ale tym razem postanowiła dać takiemu koniowi szansę. Tym bardziej, że Nox była klaczą i to normalnego wzrostu. To miało szansę zadziałać.
W każdym razie pozwoliła klaczy chwilkę odetchnąć po tym emocjonującym przeżyciu, po czym zagoniła ją w korytarz raz jeszcze, nic w nim nie zmieniając. Podobnie jak przy samych drągach, dawała jej się na razie oswoić z nowością i nie zwiększała poziomu, dopóki poprzedni nie był w miarę zrozumiały dla trzylatki. Przy kolejnych podejściach starała się jednak, żeby Nox skakała już z rozpędu, a nie z miejsca, w razie potrzeby zawczasu zagrzewając ją głosem lub machnięciem uwiązu czy nawet bata, którym też przecież dysponowała.

Notesique Nox - 2018-04-03, 15:06

Klacz wgalopowała ponownie do korytarza, gdzie napotkała te same drągi na jej drodze. Wyciągnęła głowę ku ziemi, by lepiej je widzieć i płynnie przerzucała nogi na nimi. W przypadku krzyżaka, który znajdował się dosłownie za nimi, ostro poderwała głowę do góry, by zmierzyć wzrokiem najbliższy cel. Odbiła się i ekonomicznie przeleciała nad krzyżakiem, chowając przody pod siebie. W sumie nie wpadła jeszcze na to, że tak małe przeszkody mogłaby po prostu przejść kłusem w najniższym punkcie. Klacz jeszcze do tego nie dorosła najwidoczniej :lol: Wylądowała miękko na ziemi, parskając w każdy krok, który czyniła. Kruczoczarne ucho było skierowane ku Jessie, wciąż badając dźwięki, które mogła lub wydawała. Oczywiście łypała kątem oka na niebezpieczne, mordercze lasso, które chyba do końca jej życia pozostanie w głowie. Jak ta kobieta ujarzmiła tego węża? Węże to wrogowie!
Jessie - 2018-04-03, 17:53

Pochwaliła ją głosem, po czym jak wspomniałam, przed dokonaniem kolejnych zmian w korytarzu, puściła w niego Nox jeszcze 2 razy.
Jeżeli przy tym ostatnim nic się nie wydarzyło, pochwaliła klacz częstując ją smaczkiem i dała jej krótką przerwę, podczas której pomocnik dostawił drugiego, identycznego krzyżaka, na skok-wyskok. Właśnie po to, by Nox nauczyła się odbijania, a tak właśnie było najprościej, zwłaszcza że początkowo wysokości były takie, że na dobrą sprawę mogła po prostu przegalopować przez całość.
Kiedy wszystko było gotowe, ponownie zagoniła karą w korytarz, znowu strasząc tym nieszczęsnym wężem. :lol: W jej oczach pewnie musiała być nadludzką istotą, która nie dość, że panuje nad wężami, to jeszcze dysponuje nieskończoną ilością żarcia, a w środku nosi zapasową wersję siebie. :lol2:

Notesique Nox - 2018-04-03, 22:25

Pierwszy przelot był całkiem sprawny. Tak jakby to doświadczony koń przechodził, ale drugi już był nacechowany "schodzkami-klockami". Przed pierwszym drągiem podtknęła się, wpadając na drągi. Przeszła do kłusa i pokonała mało zgrabnie drągi na galop, baardzo wyciągniętym kłusem. W dodatku odskok nie pasował jej, więc wysadziła się mocno do góry, pokonując krzyżaka skokiem zajączkowym. To tylko dowodziło, że nawet jak się kobyła pogubi, to próbuje znaleźć wyjście z trudnej dla niej sytuacji. W takim przypadku nie jestem pewna czy tego smaczka dostała :lol: Trochę nabroiła, ale tylko trochę. Zdecydowanie powinna nagrać kobyłę i wysłać potem mężowi "patrz, co za agent mi się trafił". Nox zatrzymała się, znowu przyglądając się stajennemu, który uwijał się sprawnie. Jej boki ruszały się pod wpływem szybkiego oddechu, a gdzieniegdzie były już plamy potu. Potem wąż znowu przypomniał o swojej obecności i karuska ponownie weszła w czeluść korytarza. Zagalopowała i zaatakowała drągi, przechodząc przez nie bezproblemowo. A potem zaczęła się rewolucja. Przeskoczyła pierwszego krzyżaka, a tu.. o cholera, kolejny. Ale zdążyła się pozbierać i odbić od ziemi oraz przefrunąć nieco wyżej niż planowała.
Jessie - 2018-04-03, 22:48

Faktycznie, po takim pokazie umiejętności ciężko było mówić o nagrodzie. Jess po prostu to przemilczała, bo klacz mimo wszystko sobie poradziła, więc trudno żeby miała dostać jakąkolwiek karę. Poza tym dopiero się uczyła.
Mężowi nie mogła tego pokazać, bo powiedziała mu, że nie chodzi do koni i kto inny się nimi zajmuje. Oops, I did it again! :lol2: Ale przynajmniej grzecznie nie wsiadała.
Po udanym pokonaniu przeszkód, chociaż znowu niepotrzebnie emocjonującym, Jess pochwaliła Nox i ostatni raz wpuściła ją w korytarz. Zakładając, że poszło sprawnie, podziękowała pomocnikowi za pomoc i poczekała aż kara do niej podejdzie. Gdy tak się stało, pogłaskała ją po nosie i przypięła do kantara uwiąz. Podsunęła jej kolejny smakołyk pod nos, po czym zaczęła z nią spacerować po hali by porządnie się rozstępowała, do sucha. Chyba już podjęła decyzję co do przyszłości Nox.
Po rozstępowaniu wyszła z karą do stajni. /zt

Notesique Nox - 2018-04-03, 23:30

Aha! Więc tak to się traktuje męża? Ale co zrobić, skoro konie to istny nałóg i czasem lepiej złamać słowo, a przyjść, dotknąć, powąchać. Spokój matki jest ważny od pierwszych dni poczęcia. Notesique przy ostatniej próbie pokonania korytarza, pokonała go już całkiem porządnie. Raz, wiedziała co czai się za zakrętem, a dwa.. była zmęczona. Więc zbytnio się nie śpieszyła, oszczędzała na wybiciach, wszak przeszkody nie były tak wysokie i tego nie wymagały, ale klacz sądziła odwrotnie. Następnie dziki wąż przestał poganiać klacz za każdą próbę odpoczynku. Zatem mogła podejść do kobiety. Dotknęła lekko chrapami jej bark, a następnie zgarnęła smaczka, a potem zaczęły spacerować po hali. Kara zniżyła łeb poniżej swojego kłębu, przymykając nawet na chwilę oczy. Była widocznie zmęczona. Nie był to wymagający trening z perspektywy konia z kondycją, jednak ona.. tej kondycji nie posiadała. Kiedy obeschła i była gotów, by ją zabrać z tego miejsca.. Wyszła z obiektu za Jessie. /zt
Svea - 2018-04-04, 11:33

Prowadziła Victim, zważając na to, by ją nadto nie wyprzedzała. Gdyby to robiła, wówczas napotykała zdecydowaną odpowiedź na jej wybryki. Zanim spuści ją smyczy, Svea zdecydowała przespacerować się z kobyłą w ręku. Zwłaszcza, że nie była pewna jak się gniada zachowa po odpięciu lonży, którą miała na wszelki wielki. W międzyczasie gładziła jedną ręką, szyję Victim, przyzwyczajając ją jeszcze do swojej obecności. Skoro miały na siebie reagować, musiały się też znać, chociaż trochę. W korytarzu na ten czas leżały tylko dwa drągi, jeden po jednej stronie, drugi po drugiej stronie. Nic wymagającego, acz trzeba zwracać uwagę na to co ewentualnie leży na ziemi. W końcu nadszedł ten moment, kiedy Svea odpięła karabińczyk, pozwalając gniadej na oddalenie się. Jeśli tego nie zrobiła, to dziewczyna odgoniła ją końcówką lonży. Bat miała tylko na specjalne okazje.
Victim of Virtue - 2018-04-08, 21:15

Klacz jeszcze po drodze na korytarz walczyła z tym czymś, co miała w pysku. Nawet nie myślała o wyprzedzaniu, raczej miała tendencję do zwalniania. Dopiero po jakieś chwili się do tego czegoś przywykła, jednak wcale nie była z tego zadowolona w ogóle a w ogóle. Spacerowała za kobietą po obiekcie jakąś chwilę, przyzwyczajając się do miejsca i ogłowia na pysku. Kontakt z kobietą pomagał jej na pewno nawiązać jakąś więź, ale trudno było mówić o sympatii. Klacz przyjrzała się drągom, ale podobnie jak z ogłowiem nie miała wcześniej z nimi styczności. Po odpięciu uwiązu spojrzała na kobietę badawczo, by puścić się zaraz całkiem efektownym kłusem przed siebie. Po chwili przeszła do galopu, strzelając przy tym kilka baranków. Zrzuciła nieco energii zmieniając w odpowiednich miejscach (niedaleko ścian) kierunek, co by nie zabić się na konstrukcji budynku.
Lisa - 2018-04-10, 13:56

Powiedzmy, że nie będą sobie przeszkadzać z sąsiednią parą czy cuś :lol: .
Weszła, prowadząc Petit u swojego boku. Upewniwszy się, że nikomu nie zakłóci treningu oprowadziła ją dookoła hali w jedna oraz drugą stronę w formie pierwszego rozstępowania. Po drodze miała okazję co jakiś czas pogłaskać ją po szyi czy powiedzieć kilka słów. Ostatecznie zatrzymały się na środku, Brytyjka podniosła jakiegoś leżącego tutaj bata i skierowała Petit na koło na lonży, najpierw jeszcze chwilę stępem. Po paru minutach cmoknęła i głosem poprosiła o zakłusowanie, w razie potrzeby zagarniając lekko batem w kierunku zadnich nóg. Średnica koła była dość spora i nie wymagała od klaczy wielkiego zgięcia.

Petit Felicite - 2018-04-10, 14:19

Wchodząc na halę postawiła czujnie dwa radary do przodu, uważnie się przy tym rozglądając. Ogonem obiła spokojnie o stawy skokowe i zarżała melodyjnie witając sie z końmi. Krocząc u boku Lisy opuściła łeb na wysokość kłębu rozluźnionym grzbietem bujając w rytm stawianych kroków. Nie śpieszyła nadmiernie ani też nie ociągała się, idąc grzecznie u boku nowej właścicielki, którą uważnie obserwowała.
Zatrzymując się na środku posłusznie weszła na kolo pozostając na jego obwodzie, gdzie promieniem była trzymana przez Lisę lonża. Poproszona o kłus ruszyła nim z lekkością jednocześnie wykonując dobre przejście w górę. Kłusując miękko prezentowała lekki, swobodny i elastyczny ruch, który chwytał za oko.

Lisa - 2018-04-10, 14:32

Lonżą co jakiś czas działała jak półparadą, w celu przesunięcia wędzidła w pysku konia i zachęcenia do jego żucia. Podczas pracy w kłusie poprosiła też kilka razy o przejście kłus-stęp-kłus, starając się używać do tego celu głównie głosu. Także głosowo udzielała pochwał za każde dobrze wykonane zadanie, odpowiednią intonacją nadając swoim słową ton, który Petit powinna odebrać jako nagrodę. W międzyczasie zmieniły kierunek kilka razy, równomiernie pracując na obie strony.
Petit Felicite - 2018-04-10, 14:44

Dzięki półparadom bardziej skupiła się na swoim pysku i na tym, aby przyjść do reki, zaczęła częściej przeżuwać metal w pysku dodatkowo zaczynając się pienić. Podążała za wędzidłem momentami sama w rozluźnieniu wypuszczając nos w dół oraz unosząc w ten sposób plecy. Przy przejściach wymagała jednak drobnej pomocy batem, ale bardzo szybko załapała stosowane przez Lisę komendy głosowe rozróżniając je od pochwał, które Rudowłosa wypowiadała odpowiednio modulując głosem.
Przy zmianie kierunku nie próbowała cwaniakować ani nadmiernie kombinować zmieniając stronę, w którą się poruszały bez najmniejszych problemów. Zadem kroczyła aktywnie wyrażając dużą chęć do ruchu naprzód.

Lisa - 2018-04-10, 14:51

Również głosem zaznaczyła te momenty kiedy się rozluźniała i zaokrąglała grzbiet. Dla Lisy było to szczególnie ważne, bo podczas treningu zawsze zwracała dużą uwagę na pracę pleców, szyi i zadu. Nie wyobrażała sobie (jak to niektórzy skoczkowie mieli w zwyczaju) ignorowania piramidy ujeżdżeniowej i dążyła aby jej konie, nawet te docelowo do skoków, potrafiły poprawnie poruszać się we wszystkich chodach w ustawieniu.
W końcu przyszedł czas na galop oraz znowu kilka przejść, tym razem galop-kłus-galop. W razie konieczności oczywiście używała bata, ale też nie nadużywała jego pomocy. Zadbała aby Petit mogła się rozgalopować na obie strony zanim przejdą do skoków, potem korzystając z okazji dała jej chwilę odpoczynku w stępie a następnie puściła całkiem luzem. Kiedy Felka sobie chodziła samodzielnie po hali Lisa trochę przebudowała przeszkody, ale kątem oka obserwowała czy jej podopieczna nie ma czasem zamiaru np. się wytarzać.

Petit Felicite - 2018-04-10, 15:38

Do tej pory Petit trafiała na jeźdźców, którzy poprawnie ją prowadzili w treningu nie zapominając przede wszystkim o zdrowiu i komforcie wierzchowca. Miała dłuższe przerwy, ale bardzo dużo pamiętała i jak dotąd jeszcze nigdy nie zaznała krzywdy ze strony człowieka. Zwyczajnie ufała ludziom, którzy nie zmuszali jej do niczego siłą, ani patentami po prostu dając klaczy czas pozwalając rozwijać się we własnym tempie.
Zaproszona do galopu ruszyła nim grzecznie i spokojnie, nie robiąc żadnego dzikiego zrywu. Galopowała równym tempem prezentując okrągłą foule galopu i charakterystyczne wysokie podnoszenie nadgarstków. Przy przejściach w dół nie szarpała się, ewidentnie reagując na głos i spokojnie zwalniając do kłusa.
W pewnym momencie przy jednym z zagalopowań radośnie podrzuciła zadem dając upust skumulowanej energii, której wciąż miała w sobie sporo.
Puszczona luzem stępowała po hali, co jakiś czas spuszczając łeb niżej i poznając zapachy, w pewnym momencie zaczęła grzebać nogą tym samym dając znak, że spróbuje się położyć i wytarzać. Troszkę panienka się spociła i swędziały ją plecki. :lol2:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group