To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Parcour - Parkur trawiasty

Kaept'n Nemo - 2019-12-27, 23:34

Kiedy Yukio rozpoczął pracę, ogierowi zdecydowanie łatwiej było trzymać emocje na wodzy. Wbrew pozorom, pod siodłem był łatwiejszy do opanowania niż na lonży; blondynowi raczej nie groziło, że Nemo nagle spod niego wyskoczy, co wynikało stąd, że mimo wszystko miał w sobie sporo ogłady. Natomiast z ziemi nie było siły, która utrzymałaby go teraz w stępie, a więc nie miałby najmniejszych szans na stopniową rozgrzewkę. Tymczasem, zmuszany do energicznego marszu, mógł się przyzwoicie przygotować do treningu. Napychany na kontakt nie opierał się długo przed przyjściem do ręki; mając solidne podstawy, nie potrzebował wiele by się ustawić na pomocach, co zapewne docenił jego jeździec, który dzięki temu zyskał chyba poczucie jakiejkolwiek kontroli nad kasztanem. Pocieszające było to, że Nemo mimo nadmiaru energii odpowiadał na dosłownie każdy sygnał jeźdźca, a więc wyginał się na kołach od jego łydek, pozostając obecnym na zewnętrznym kontakcie. Częste zmiany kierunku i wymienne stosowane ćwiczenia pozwoliły Kapitanowi na pozostanie skupionym, co z kolei służyło powolnemu wyciszeniu się. Co prawda zakręty i łuki były na tyle szerokie, że nie wymagały od niego dużego wysiłku w ich poprawne wykonanie, ale i tak zaczął się rozluźniać pod wpływem rytmicznego, energicznego stępowania w spokojnej atmosferze. Może nie taki diabeł zły jak go malują.
Yukio - 2020-01-12, 16:21

Praca zawsze jest dobra na zajęcie myśli. Przynajmniej rozmyślania nie krążyły wokół przedziwych tematów, które sprawiały, że emocje buzowały i czasami nie dało rady ich opanować. Wraz z postępem rozgrzewki, Kapitan zaczął się rozluźniać, co Yukio przyjął z delikatnym uśmiechem, chociaż nadal poziom presji nie opadał, pomimo że był dość niski. Nie był on zerowy, bo już z ziemi dostrzegł, że bardziej stanowcze ruchy i bycie w ich dwuosobowym stadzie tym dominującym samcem przynosiło korzyści, dlatego teraz nie zamierzał z tego rezygnować. Widząc, w jaki sposób ułożone są niektóre z przeszkód, zdecydował się wykonać serpentynę o trzech łukach, która będzie dobrą odskocznią od kół i przekątnych. Po wjechaniu na długą ścianę, gdy jechali na lewą stronę, pomocami zepchnął ogiera do środka na prostą. Podczas zakrętu, używał głównie zewnętrznej wodzy i wewnętrznej łydki, a także dosiadu, wypychając go prawym biodrem, jednocześnie pozostałymi pomocami pilnując odpowiedniego wygięcia i by nie popełnili błędów. Po wjechaniu na prostą, rozlał pomoce równomiernie po całym ciele taranta, trzymając go na korytarzu stworzonym z wodzy, które podążały za ruchem pyska oraz łydek, a także obciążonego po równo siodła. Po dojechaniu do drugiej ściany, rozpoczął zakręt w prawo przez dość szeroki łuk, pilnując odpowiedniego wygięcia pomocami, które po prostu zamieniły się pełnionymi funkcjami w porównwaniu do począsu. Miał jedynie nadzieję, że dobrze wymierzył odległości i nie skończą na prostej na jakiejś przeszkodzie czy stojaku. Chwilę później, po wyjechaniu zakrętu, wyprostował Nemo, przykładając łydki równomiernie do boków i utrzymując stabilny kontakt z pyskiem, opuszczając wewnętrzną dłoń i wyrównując zewnętrzny nacisk na wędzidło do chwili, gdy nie dojechali do trzeciego łuku, jaki mieli wykonać. On również był szeroki, odpowiedni dla jeszcze nie w pełni rozgrzanego konia, gdzie pomoce były takie same, jak za pierwszym razem, gdy zjeżdżali ze ściany. Podobnie na prostej pilnował ogiera aż do końcowego powrotu na ścianę, gdzie wrócili na ślad. Gdyby ćwiczenie było przez niego wykonane poprawnie, dostał chwilę odpoczynku wraz z lekkim oddaniem ręki, jednak nagroda nie trwała długo i już po chwili ponownie rozpoczął nabieranie wodzy na właściwy kontakt, na jaki wcześniej byli ustawieni, który był podparty działaniem łydek. Po znalezieniu się na długiej ścianie, Yukio poprosił ogiera o kłus za pomocą przyciśnięcia łydek z równoczesnym, lekkim wypchnięciem taranta biodrami i oddaniem ręki, by zachęcić do przyspieszenia. Nie tracił jednak kontaktu z pyskiem, w razie gdyby chciał przyspieszyć do szybszego chodu, niż kłus. Jak już tarant uregulował swoje tempo, rozpoczął anglezowanie na dobrą nogę, pozwalając sobie na przejechanie przynajmniej dwóch długich i jednej krótkiej ściany, zanim rozpoczną właściwą pracę w tym chodzie. Po przejechaniu takiego odcinka, gdzie Yukio pilnował ogiera, by tempo było równe i energiczne, rozpoczął kręcenie kół w miejscach nieregularnych, głównie o średnicy dwudziestu metrów, chociaż zdarzało mu się nieco je ściaśnić, co było zamierzonym działaniem. Nie chciał, by ogier się z nim zanudził, dlatego zmienił trochę taktykę pracy z nim. Pomoce do kół były podobne, jak poprzednio w stępie, jedynie mocniej pilnował tempa i wygięcia oraz tego, by nie wpadał łopatką ani nie wypadał zadem, co mogło mu się zdarzyć przy nieco szybszym tempie i dość sporej przerwie od regularnych treningów. Zmienili kierunek na spokojnie, przez przekątną, gdzie Yukio po zjechaniu ze śladu pilnował odpowiedniego wyprostowania i prezencji ogiera, na środku figury siadając na jeden krok w siodło, by móc zmienić nogę. Co mogło być sygnałem do tego, że rozpoczną pracę na inną stronę, bo tak też się stało, jak zakręcili z powrotem na ślad. Po czym pierwszy krok pracy się powtórzył: dwie długie ściany i jedna krótka swobodnego kłusa roboczego, by mógł rozgrzać się w tych szerokich zakrętach oraz na prostych, po czym ponowne kręcenie kółek, raz większych, raz mniejszych, starając się nie powtarzać miejsc, czasami kręcąc się też wokół rozstawionych przeszkód.
Kaept'n Nemo - 2020-01-21, 13:11

/Tylko nie taranta, plz :c xD

Zgodzę się, że praca jest dobra na zajęcie myśli, ale trzeba jeszcze wziąć pod uwagę jaki to rodzaj pracy. Nemo nie był fanem pracy po płaskim - szybko go nudziła, a znudzony miewał pomysły, które niekoniecznie cieszyły się entuzjazmem jeźdźców. Chodząc dookoła przeszkód poświęcał im więcej uwagi, niż czemukolwiek innemu. Przejawiało się to w postaci chwilowych rozproszeń, wyczuwalnych przede wszystkim na kontakcie, z którego ogier chwilami znikał, uciekając myślami gdzie indziej. Mimo wszystko zdołał wytrzymać do kłusa, w którym utrzymanie jego uwagi było jeszcze trudniejsze. Ruszył do przodu bardzo energicznie, potrzebując chwili na uspokojenie kłusa, po którym zaczął niespokojnie kołysać ogonem. Szybko się okazało, że w takim stanie jeżdżenie na Nemo po ścianach nie jest najlepszym pomysłem - ogier napierał na wędzidło i wyraźnie próbował przyspieszać, co uległo chwilowej zmianie po wpleceniu kół.
Niestety, nawet częsta zmiana kierunków i jeżdżenie po kołach o różnych rozmiarach nie było dla Kapitana wystarczająco absorbujące. Myślami był już przy skokach, które jako jedyne jako tako były w stanie go zainteresować na dłużej, choć nawet podczas pokonywania parkuru zdarzało mu się uznać w trakcie, że to go jednak nie interesuje. Wówczas najczęściej łapał za wędzidło i rozpędzał się przed siebie galopem. :lol2: Podczas pracy po płaskim zdarzało się to znacznie częściej, choć nie zawsze tak nieobliczalnie, co dało się zauważyć choćby teraz, podczas kłusowania, kiedy to Nemo po którymś kole z rzędu nagle się "spłoszył" w narożniku, obok którego przejeżdżali. Nie był to prawdziwy strach, tylko widzimisię Nemo, który postanowił sprawdzić Yukia, nagle rzucając się w bok. Jeśli mężczyzna od razu nie zareagował jak trzeba, to mogło się to skończyć różnie, bo z Nemo trzeba było niestety pracować konsekwentnie i twardą ręką. Nawet sekunda zawahania i niepewności mogła poskutkować utratą kontroli.
W przypadku stłumienia tego w zarodku jedynie się spiął i szastając ogonem przez chwilę przebierał nogami w miejscu, wyraźnie się piekląc. Jeśli jednak skończyło się na tym drugim, gorszym scenariuszu, to mężczyźnie z pewnością podskoczyła adrenalina, gdy Nemo zaczął go wozić, nic sobie nie robiąc z tego, że przecież miał pelham w ryju. Na ogół go respektował, ale w takich chwilach dopiero silne użycie robiło na nim wrażenie. Na pewno dla nikogo nie było to fajne, ale kasztan był specyficznym koniem, z którym trzeba było umieć pracować i przede wszystkim znać jego numery, które lubił zresztą powtarzać, jak w przypadku pierwszego scenariusza, kiedy to na pewno spróbował tego samego przy najbliższej okazji. :lol:

Yukio - 2020-02-08, 10:11

Podczas spłoszenia się ogiera, mężczyzna odchylił się do tyłu, zamykając przy tym rękę i blokując nieco dosiadem, by nie próbował się rozpędzać gdzieś dalej. Nie przejawiał jednak strachu, bo wiedział, że Nemo tylko czeka na jakieś jego potknięcie, które będzie mógł wykorzystać jeszcze w tym treningu, dlatego cały czas był pewny siebie. Po tym, jak już siwka dało się opanować, ponownie wprowadził go w ten sam narożnik, tym razem pilnując go mocniej łydkami i dosiadem, by przejechał przez niego bez żadnych takich odpałów. Chciał być konsekwentny, jednak nie miał zbyt dużo doświadczenia z takimi końmi, dlatego nie bardzo wiedział, jak się zachować w takich sytuacjach, idąc całkowicie na żywioł tak, jak mu się wydawało. Na początku uskoku Kapitana był zaskoczony, jednak starał się w miarę szybko zareagować, by dalsza część ich współpracy miała jeszcze jakikolwiek sens. Opanowanie konia, który zaczął sobie zdawać sprawę, że sobie może pozwolić na niektóre rzeczy, nie jest zbyt proste i na pewno nie jest to wyzwanie na poziom jeździecki Yukia, który był dość mierny, ale nadrabiał staraniem się i trochę wiedzą teoretyczną. Chyba to znak, że powinien szybciej rozgrzać konia i zacząć właściwy trening, ale najpierw musieli się oboje ogarnąć.
Kaept'n Nemo - 2020-02-13, 12:52

Zamknięcie ręki spowodowało, że Nemo chcąc nie chcąc "nabił" się na wędzidło i od razu przysiadł na zadzie na ułamek sekundy, by zaraz się wyprostować i szastnąć niespokojnie ogonem. Kręcił przez chwilę łbem i małymi kroczkami przestawiał zad, tańcząc pod jeźdźcem, który próbował odzyskać nad ogierem kontrolę. Nie było to łatwe zadanie, ale jak najbardziej wykonalne - ot, okazało się, że pierwszym krokiem ku lepszemu było wrócenie do kłusa. Co prawda gdy ponownie mijali narożnik, w którym doszło do konfliktu, to Nemo znowu się usztywnił i wygiął w odwrotnym kierunku. Nie byłby sobą, gdyby nie sprawdzał jeźdźca, choć w tym przypadku należało po prostu zignorować jego wymyślanie i dalej robić swoje, bo nerwy zdecydowanie by w niczym nie pomogły. Ogier z jednej strony potrzebował twardej ręki, a z drugiej strony należało jej rozsądnie używać, żeby nie prowokować takich zachowań. W każdym razie, gdyby Yukio nie zwrócił na to większej uwagi, Nemo po chwili nieco spuścił z tonu i nieśmiało przeżuł wędzidło, którego unikał przez ostatnie kilkadziesiąt sekund, będąc pustym w pysku. Lekko oparł się na ręce i rytmicznie, żywo kłusował, teoretycznie wracając do normalności. W praktyce wszystko mogło się jeszcze zmienić.
Adele - 2020-03-22, 23:39

Wybierając miejsce treningu Adele kierowała się przede wszystkim tym, aby był on na dworze - zima wystarczająco obrzydziła wszystkim jazdę na hali i Solve zależało na tym, aby nie wracać na nią bez dobrego uzasadnienia, nawet jeżeli oznaczało to przymusowe towarzystwo innych par. Szczęśliwie parkur nie okazał się zatłoczony i wszystko wskazywało na to, że ten stan miał się w najbliższych kilkudziesięciu minutach utrzymać. Wjechała więc na plac, nadal na luźnej wodzy stępując pomiędzy rozstawionymi już na miejscu przeszkodami. Nie spieszyła z przejściem do właściwej pracy, decydując się dać Naughty Boyowi nieco dłuższą chwilę na całkiem luźnej wodzy, chyba, że z jakiejś przyczyny jego poziom energii i ekscytacja miałyby dawać się we znaki na tyle, aby wymóc na Adele choć częściowe jej skrócenie. Jeśli jednak taka konieczność się nie pojawiła, w rozluźnieniu kręciła się po parkurze, wzrokiem mierząc mijane konstrukcje i w razie potrzeby dając izabelowatemu okazję do przypatrzenia się im gdyby któreś z nich okazały się szczególnie interesujące.
Naughty Boy - 2020-03-23, 12:36

Dostrzegłszy na parkurze drugiego konia, zarżał donośnie do Nemo, lustrując go krótko wzrokiem. Na tym jednak ich interakcja miała się skończyć, bo Naughty Boy nie próbował zaczepiać go kolejny raz, skupiając się na właścicielce i nie dając jej powodów do zmartwień. Nigdy nie miewał większych problemów z pracowaniem na jednym placu z innymi końmi, więc spokojnie stępował dookoła parkuru, oglądając jednocześnie ustawione tutaj przeszkody, których widok znowu budził w nim sporo emocji, ale raczej pozytywnych. Ekscytacja na parkurze czy torze crossowym była u niego codziennością, więc raczej nie powinna zaskakiwać osiemnastolatki.
Adele - 2020-03-23, 17:34

Po dłuższej chwili stępa zaczęła stopniowo nabierać wodzy, nie pozwalając na to aby sam ten ruch sprowokował zaburzenie dotychczasowego rytmu wykroku izabelowatego. W niczym nie przeszkadzała jej delikatna ekscytacja kucyka, choć starała się dbać o to, aby nie dać ogierkowi szans popadać w skrajne emocje, przynajmniej jeszcze nie teraz, póki nie było ku temu sensownego uzasadnienia - od razu po skróceniu wodzy zajęła go pierwszymi prostymi figurami, subtelne rozluźniające półparady aktywnie dojeżdżając łydkami i dosiadem. Za cel nie obrała żadnego konkretnego ustawienia, pracę rozpoczynając bardziej w charakterze gimnastyki, bo to elastyczność wynikająca z rozluźnienia była jej dziś najbardziej potrzebna. Nie chcąc zbyt długo kręcić się na tych samych figurach, wkrótce także zakłusowała, wraz z pierwszym krokiem zaczynając anglezować; ściągnięte ramiona i mocno pociągnięta w dół pięta przy zamkniętej ręce pomogły z kolei zachować równowagę w razie, gdyby izabelowaty miał ochotę zrzucić nadmiar energii - na to jednak też nie czekała, zaledwie po kilku krokach ściągając ogierka na pierwsze obszerne koło, gdzie konsekwentnie kontynuowała pracę rozpoczętą w stępie, znów powoli dążąc do dynamicznego, ale i okrągłego, sprężystego kłusa.
Naughty Boy - 2020-03-23, 18:56

Nabraniu wodzy nie towarzyszyło spięcie kucyka, który posłusznie zaokrąglił szyję i gładko oparł się na ręce, nie robiąc z tego takiego problemu jak na ostatnim treningu ujeżdżeniowym. Skoki były jego faworytem, więc nic dziwnego, że reagował dużo lepiej, znajdując się wśród kolorowych przeszkód. Ich konstrukcja nie robiła na nim większego wrażenia, choć ostatecznie Adele miała się o tym przekonać dopiero przy właściwych skokach. Na kolejnych figurach dał się całkiem łatwo wyginać, wykazując się sporym rozluźnieniem i chęcią do współpracy z właścicielką. Aktywne dojeżdżanie dosiadem motywowało go do podstawiania zadu, z czym także nie miał takich kłopotów jak ostatnio, całkiem domyślnie mocniej wykraczając zadnimi nogami, aby wkrótce przejść w kłus, lekko podbijając zadem. Nie miał w sobie już tyle energii dzięki stopniowemu wdrażaniu w regularny, wymagający trening sportowy, ale całe to pobudzenie wynikało wyłącznie z ekscytacją na myśl o skokach. Mimo wszystko na tym się skończyło - regularne anglezowanie osiemnastolatki ułatwiło mu odnalezienie jednego, wspólnego rytmu z nią, a wkrótce po tym zaczął schodzić nosem do pionu, uwidaczniając mięśnie szyi. Całkiem łatwo dał się prowadzić po kolejnych łukach i figurach, dzięki którym stopniowo i symetrycznie rozluźniał mięśnie całego ciała, zyskując także na elastyczności, dzięki czemu był w stanie sprostać coraz trudniejszym ćwiczeniom.
Adele - 2020-03-24, 17:37

Stopniowo zwiększające się rozluźnienie i elastyczność ogiera wykorzystała na rzecz kręcenia rozmaitych figur dookoła i pomiędzy przeszkodami - często nie miały one konkretnego kształtu, a wykorzystywały po prostu rozstawienie poszczególnych konstrukcji. Mowa była więc o wszelkich koło, wężyko i przekątnopodobnych manewrach, które nie tylko pozwalały Adele pracować nad dynamiką i zgięciem, ale które dzięki swojej zmienności i niecodzienności pomagały jej cały czas interesować izabelowatego nowymi zadaniami. W rozgrzewce wykorzystywała też pojedynczo leżące na ziemi drągi, starając się przynajmniej raz na minutę czy dwie znaleźć sposób aby wjeżdżając na daną figurę przejechać przez jeden z nich. Tak pracowała bez przerwy na stęp przez kilka czy kilkanaście minut, bardzo często zmieniając kierunki i cały ten czas koncentrując się właśnie na coraz ciaśniejszych łukach przy niezmiennej dynamice. Jako WKKWiści nie mieli co prawda obowiązku na parkurach ścigać się bez opamiętania, ale Adele lubiła wykorzystywać to, że dosiadając drobniejszego wierzchowca miała dużo większe pole manewru w kontekście ciaśniejszych zakrętów czy skrótów. Nie chcąc przeciągnąć kłusa zbyt długo, mając na uwadze to, że był to powrót ogiera do regularnych treningów, wkrótce zaczęła inicjować pojedyncze przejścia kłus-stęp i kłus-stój. Tu priorytety były trochę inne niż na czworoboku i dla Solve większe znaczenie miało to, czy przejścia były płynne i nie kosztowały ją dużo wysiłku; drobnych wyjść z ustawienia nie korygowała z wielkim uporem, naturalnie cały czas dążąc do zaproponowania Naughty Boyowi wygodnego, na razie niższego ustawienia, ale nie poświęcając temu przesadnie dużo czasu i energii, kierując się rozsądkiem i zakładając, że jeżeli już, to jest to kwestia raczej emocji niż nieposłuszeństwa i woląc zwyczajnie wesołym galopem się tych emocji pozbyć niż próbować robić cokolwiek siłą i byle po swojemu.
Naughty Boy - 2020-03-24, 20:19

Kręcenie się pomiędzy przeszkodami sprawiało, że coraz lepiej się z nimi oswajał, a więc i uspokajał, bo ich widok nie budził w nim już tyle emocji. Zyskiwał więc nie tylko na rozluźnieniu i elastyczności, ale również na opanowaniu. Co prawda nie dało się powiedzieć, żeby przeszkody budziły w nim lęk, wręcz przeciwnie. Mocno do nich ciągnął, ale w miarę poruszania się wokół nich ta chęć gasła i stawał się dużo lżejszy w prowadzeniu. Będąc na tyle pobudzonym, również wykonywanie figur przy użyciu leżących drążków nie było dla niego problematyczne. Upomniany raz, już odruchowo podnosił wyżej kończyny, aby nie stuknąć w drąg i sprostać oczekiwaniom właścicielki. Ogólnie rzecz biorąc, był dość elastycznym i zwrotnym kucykiem, co dawało mu sporą przewagę nie tylko w parkurach, ale i crossach, bo łączyło się to ze sporą wytrzymałością. Dlatego nawet po tych kilku(nastu) minutach pracy w kłusie dalej pozostawał rześki, a przejścia wykonywał płynnie i w pełnym zaangażowaniu oraz o odpowiednim skróceniu i skumulowanej energii. Nie były to przejścia wyjęte prosto z czworoboku, ale mimo to nie ujmowały im dynamiką.
Adele - 2020-03-25, 13:32

Wkrótce pomiędzy poszczególnymi przejściami zaczęła dołączać dodania i skrócenia; podobnie jak poprzednio, celem był nie tyle co spektakularny ruch, co zaangażowanie i koncentracja które pozwalały na płynne zmiany tempa w krótkim czasie. Reakcje kucyka starała się usprawnić niepopadaniem w schematy - stale starała się wprowadzać więc jakiś ciekawy element, wykorzystując do tego zarówno przejścia, dodania i prostsze figury, jak i poprzednio pokonywane pojedyncze drągi. Nie chcąc aby trwało to w nieskończoność, zadowoliła się zaledwie kilkoma minutami takiej pracy, wkrótce przechodząc do stępa na dłużej i oddając izabelowatemu wodze na kilka chwil. Dociągając popręg dokonała również decyzji w sprawie kolejnego ćwiczenia, po tych kilku minutach odpoczynku nabierając wodze. Tym razem w ogóle nie narzucała żadnego ustawienia, w zasadzie nawet zachęcając kucyka do tego, aby pozostał nieco wyżej, a to dlatego, że chwilę po ponownym zakłusowaniu delikatnym łukiem poprowadziła go z daleka na wprost na pierwszą przeszkodę, niewysoką kopertę. Zrezygnowała ze wskazówek, wiedząc, że przy tej wysokości odbicie z kłusa będzie komfortowe z praktycznie każdego miejsca. Oprócz tego, że sama zachowała stabilny półsiad, na stabilnym, elastycznym kontakcie działała pojedynczymi półparadami, nie tylko starając się skoncentrować na sobie uwagę ogiera, ale również wyciszając w razie, gdyby pierwszy skok budził więcej emocji. Decyzją czternastolatka miało być miejsce odbicia, ale Adele zadbała o to, aby płynnie zabrać się za jego ruchem, odpowiednim przestawieniem pomocy w trakcie lotu sugerując lądowanie już w galopie, na prawą nogę.
Naughty Boy - 2020-03-25, 14:39

Chociaż tradycyjnie to dodaniom łatwiej było sprostać Naughty Boy'owi, to również skrócenia wykonywał poprawnie, łatwo i na czas odpowiadając na pomoce właścicielki, co miało zagwarantować jej pełną kontrolę w samym parkurze, która przecież była tak konieczna. Adele mogła się więc czuć na jego grzbiecie pewnie i bezpiecznie, chociaż raczej nie była to wielka różnica - jeszcze się nie zdarzyło, aby nie przewiózł jej przez jakikolwiek parkur w jednym kawałku. Nie dając mu możliwości do znudzenia się powtarzalnymi ćwiczeniami, sprawiała, że był ciągle na niej skupiony i zainteresowany. Mimo wszystko z ulgą przyjął przerwę w stępie, bo nawet taka praca potrafiła być męcząca. Jednak ciągle pozostawał czujny i lustrował wzrokiem stojące najbliżej przeszkody, z których to te najbardziej kolorowe przyciągały jego uwagę najczęściej. Kiedy Adele znowu nabrała wodzy, wszedł w wyższe ustawienie i nastawił uszu do przodu, ruszając po chwili sprężystym, energicznym kłusem. Skierowany na kopertę, nie wyrywał do niej i jedynie obił ogonem o zad, pozostawiony samemu wybierając najlepsze dla siebie miejsce do odbicia. Przeszkoda najpewniej nie należała do wysokich, więc nie grało to takiej ważnej roli. Mimo to wyciągnął lekko szyję, łapiąc tak równowagę, chociaż nie ciągnął niepotrzebnie do góry, jeśli koperta tego nie wymagała. Po gładkim przeskoczeniu przeszkody i miękkim powrocie na ziemię z drugiej strony ruszył galopem na wprost, delikatnie oddając z zadu z podekscytowania.
Adele - 2020-03-25, 15:14

Uśmiechnęła się delikatnie w reakcji na ten gest ekscytacji, mimo wszystko zachowując koncentrację i po przeszkodzie jeszcze dobre kilkanaście kroków prowadząc kucyka galopem na wprost. Wkrótce delikatnym łukiem zakręciła na rzecz ponownego najechania na kopertę, tym razem bez przejścia do kłusa po drodze. Po raz kolejny została w półsiadzie, tym razem jednak na wprost samej konstrukcji proponując nieco obszerniejszy krok i nieco podpowiadając ogierowi w kwestii odbicia, sugerując nieco dalszy, dłuższy lot. Znów płynnie zabrała się za ruchem wierzchowca, oddając mu tyle wodzy, ile potrzebował do komfortowego zapracowania szyi; w samym locie przestawiła natomiast pomoce na lewą stronę, sugerując lądowanie na tą nogę i znów wznawiając galop na wprost, wracając w lekki siad. Prowadząc izabelowatego wzdłuż długiej ściany parkuru, kilka chwil niezobowiązująco pogalopowała go po śladzie, tradycyjnie egzekwując aktywne tempo, ale nie dając mu szansy przesadnie się rozpędzać. Nie trwało to jednak długo, bo dużo bardziej wolała rozgrzać czternastolatka w sposób nieco bardziej zajmujący. Wkrótce łagodnym łukiem z długiej ściany zakręciła więc do środka placu, wyrównaniem pomocy łapiąc linię prostą do czterech cavaletti ustawionych na regularny, roboczy galop. W najeździe i samym ćwiczeniu utrzymała lekki siad, pomagając Naughty Boyowi nieco się w nim odnaleźć poprzez nadawanie regularnego, adekwatnego do odległości rytmu aktywizującym działaniem łydek, delikatnymi półparadami zachęcając natomiast do nieco niższego ustawienia i zaokrąglenia grzbietu, co generalnie sprzyjało łatwości pokonywania kawaletek.
Naughty Boy - 2020-03-26, 14:17

Galopując na wprost, nie wpadał na kolejne genialne pomysły, zachowując się więc grzecznie i po chwili płynnie zawracając na przeszkodę po delikatnym łuku. Oddawanie skoków z kłusa było dla niego równie wygodne co z galopu, szczególnie przy tak niskich, prostych przeszkodach, więc zasadniczo nie robiło mu żadnej różnicy, czego wymagała od niego Adele. W dystansie zgodnie z jej prośbą zrobił lekkie dodanie, mocniej pracując zadem i wkrótce odbijając się w wyznaczonym miejscu. Ciągle nie nadwyrężał swoich sił i nie przeciążał się, wykonując skok tak, aby pokonać przeszkodę na czysto. Wylądowawszy, zagalopował na lewo, aby przez kolejne metry poruszać się wzdłuż ściany. Gdy pierwsze emocje już opadły, nie ciągnął tak do przodu, galopując całkiem spokojnie, jakby dalej oszczędzał swoje siły.
Wkrótce został naprowadzony na rząd cavaletti, na które znowu skierował oboje uszu. Galopując po prostej linii skierowanej na sam środek krzyżaków, przed pokonaniem których nie wykazał żadnej niepewności czy zahamowań. Wysoko unosząc nogi w trakcie przechodzenia ponad nimi, zaokrąglił grzbiet i lekko opuścił głowę, łapiąc tak równowagę, chociaż wbrew pozorom nie przeniósł jej na przody, które nadal pozostawały lekkie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group