To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Anthony Wayford - 2018-06-03, 23:36

Wizja zebrania rodziny w komplet nie napawała go entuzjazmem, ale w tej jednej kwestii musiał się zgodzić z Gerardem. Laura była w końcu rodziną Danielle. - Dobrze, porozmawiamy o tym później - zgodził się, cicho wzdychając. Napił się piwa, jakby chcąc zapić czekające go ciężkie decyzje, po czym w końcu wyciągnął rękę po Aaren i przyciągnął ją do siebie, czy tego chciała czy nie. Lorien chwilowo odciągnęła jego uwagę od Gerarda, więc dał mu spokój, powoli też tracąc chęci na dogryzanie mu, skoro dotychczasowe próby nie przyniosły większych efektów.
- Dlatego właśnie myślimy o lipcu, żeby zdążyć przed walką. Inaczej tego nie widzę. Dopiero co zeszły mi ślady po tamtej walce... - odparł. - A ty czym się zajmujesz? - Odbił piłeczkę, zakładając, że skoro przyjechali tutaj takim, a nie innym mercem, to pewnie Gerardowi trafiło się jak ślepej kurze ziarno... To w sumie tak samo jak Tonemu, więc może dlatego nic nie mówił. :lol2:

Lorien Wayford - 2018-06-03, 23:55

- Aaren ma rację Gerard, powinieneś w końcu pójść z tym do lekarza.- Mruknęła i jednocześnie uśmiechnęła się na samą wzmiankę o powrocie do jazdy motorem, sama zafundowała mu w końcu wycieczkę motocyklową.
Dopiero, gdy został poruszony temat Danielle, Lorien nieznacznie się spięła i na nowo zamilkła nie chcąc wtrącać się w rodzinne sprawy. Czuła się trochę jak piąte koło u wozu, gdy cała trójka rozmawiała o rodzinnych sprawach i planowanym ślubie Tonego i Aaren. Już teraz zaczęła wyobrażać sobie spotkanie z byłą żoną Wayforda i nie napawało jej to optymizmem.
- Rozumiem, nie wyglądałbyś zbyt atrakcyjnie na swoim własnym ślubie z poharataną twarzą. - Uśmiechnęła się i spojrzała na gest, w wykonaniu bruneta, który jednym sprawnym i zdecydowanym ruchem przyciągnął do siebie Aaren, która momentalnie się rozchmurzyła.
- Jestem fotografem, obecnie posiadam własną działalność, która skupia się na gromadzeniu fotografów z różnych dziedzin. Zwyczajnie oferujemy usługi fotograficzne wszelkim firmom bądź ludziom, mając od tego swoich specjalistów. Dlatego nie musicie się martwić o fotografa na ślubie.- Na taki gest Lorien mogła się szarpnąć w ramach prezentu, a raczej jego część , bo w końcu oboje mieli złożyć się z Gerardem bez względu na to czy blondynka pojawi się bądź nie na ślubie.

Anthony Wayford - 2018-06-04, 22:53

Gdy Gerard i Aaren rozmawiali o Danielle, Tony dyskretnie przyglądał się Lorien i jej mimice twarzy. Po chwili namysłu uznał, że jednak chciałby być świadkiem tego spotkania. Mogło być ciekawe.
- W razie czego Aaren jest mistrzynią makijażu - zażartował, spoglądając na brunetkę, której humor uległ wyraźnej poprawie w momencie, w którym Tony przytulił ją do siebie. Przy okazji pocałował ją krótko, po czym jakby nigdy nic wrócił do rozmowy, od czasu do czasu popijając piwo. - Fajnie. A w czym się specjalizujesz? - Zapytał, domyślając się, że nie porzuciła tego zajęcia, jakim było robienie zdjęć, na rzecz prosperowania firmą. Słysząc o obiecanym prezencie, mimowolnie uśmiechnął się kątem ust i podziękował Lorien za taką propozycję, co jak musiał przyznać, było bardzo miłe z jej strony.

Aaren Wayford - 2018-06-04, 23:06

- Okej.- Zgodziła się, nie chcąc planować szczegółów odnośnie ślubu na czysto towarzyskim spotkaniu. Przyciągnięta przez Tonego poddała się temu gestowi nie stawiając oporu. Pozwoliła mu się objąć i przytuliła się do bruneta tym samym pokazując, że już nie jest na niego zła. Załagodził sytuację zarówno poprzez swoje zachowanie i gest, który dla brunetki był po części prośbą o to, aby już się nie gniewała. Unosząc nieznacznie kąciki ust ku górze, palce swojej dłoni splotła z palcami przyszłego męża.
- Nie będę cię malować do ślubu, zapomnij.- Roześmiała się i spojrzała na Tonego, który po chwili złożył na jej ustach ulotny pocałunek, zaskoczył ją tym wywołując na twarzy szeroki uśmiech.
- Muszę powiadomić jeszcze swoją rodzinę, obawiam się jednak, że moja matka może sporo namieszać. Na co dzień nie interesuje sie tym, co u mnie słychać, ale podejrzewam, że zechce się wykazać.- Oznajmiła Gerardowi oraz pozostałym członkom rozmowy robiąc przy tym skwaszoną minę. Mocniej uścisnęła dłoń Tonego jakby w poszukiwaniu wsparcia i otuchy u swojej drugiej połówki. Temat rodziny była mocniej drażliwy dla brunetki.
W tym samym czasie kelner nareszcie przyniósł przekąski oraz przystawki zamówione jakiś czas temu chwilowo przerywając dotychczasowe rozmowy.
- Życzą sobie państwo czegoś jeszcze? - Zapytał posyłając wszystkim zgromadzonym życzliwy uśmiech.

Lorien Wayford - 2018-06-04, 23:24

- W takim razie nie potrzebna ci kosmetyczka na ślub.- Zażartowała mając nadzieję, że w ten sposób nie urazi brunetki. Miała oczywiście na myśli jej zdolności, a nie umiejętność masowania sińców.
- W fotografii krajobrazu i portretach, pracowałam przez jakiś czas dla National Geographic, później robiłam zdjęcia czysto modowe, do magazynów. A teraz znów zajmuję się fotografią krajobrazu, odwiedzam ciekawe miejsca i starach się uchwycić ich urok. - Wytłumaczyła Tonemu wszystko po kolei, z ogromnym zaangażowaniem opowiadając o swojej pracy. Jej humor jakby momentalnie uległ poprawie sprawiając, że blondynka znacząco się rozluźniła w trakcie konwersacji z młodym Wayfordem.
- Nie ma spawy.- Posłała parze ciepły uśmiech i sama przytuliła się do Gerarda zabiegając w ten sposób o odrobinę uwagi.
- Ja podziękuję.- Odpowiedziała kelnerowi, nie mając ochoty na nic więcej.

Gerard Wayford - 2018-06-04, 23:44

Spojrzał wymownie w niebo, gdy obie na niego wsiadły za zwlekanie z wizytą u lekarza. Nie miał im jednak tego za złe, wiedział, że wynikało to tylko i wyłącznie z troski.
- Niedługo pójdę, obiecuję. - Na tym zakończył temat, z cichym westchnieniem przesuwając dłonią po chorej nodze, która już tyle czasu była jego największym utrapieniem.
- Damy sobie z tym radę. Najwyżej napuścimy na nią Laurę - puścił Aaren oko, nie chcąc żeby się niepotrzebnie zamartwiała swoją matką. Nic nie wiedział o jej rodzinie, ale po minie dziewczyny wywnioskował, że nie miała z nią najlepszych relacji. Przynajmniej z matką. Sam nie był idealnym ojcem, ale chociaż szczerze starał się naprawić swoje błędy...
Z ulgą przysłuchiwał się rozmowie Tonego i Lorien, która wreszcie zeszła na normalniejsze tory. Mogąc się z tym podzielić jedynie z Aaren, posłał jej znaczące spojrzenie, uśmiechając się przy tym kątem ust, po czym wypił swój napój do końca. Najwyraźniej był zadowolony z tego, jak wyglądało jego życie teraz, przy Lorien. Takie przynajmniej sprawiał wrażenie.
Objął Lorkę, przytulając do siebie, po czym także podziękował kelnerowi, nie chcąc tutaj siedzieć w nieskończoność. Ot, zależało mu na tym, by się spotkać i chwilę pogadać.

Aaren Wayford - 2018-06-09, 21:54

Widząc reakcję Gerarda uśmiechnęła się, ale również pogroziła mu palcem. Jeśli sam tego nie dopilnuje może być pewien, że Aaren razem z Lorien na pewno nie dadzą mu spokoju.
- Trzymam cię za słowo.- Zobowiązała go do dotrzymania obietnicy i posłała mężczyźnie ciepły uśmiech.
- No nie wiem czy to taki dobry pomysł, włosi bardzo lubią się kłócić.- Zdradziła w ten sposób korzenie swojej matki i jednocześnie swoje, zaznaczając w ten sposób, że jej mamusia ma ostry temperament.
Dostrzegając to spojrzenie i uśmiech, odpowiedziała Gerardowi tym samym, cały czas siedząc jednak przytulona do Tonego, który swoją obecnością z znaczącym stopniu wpływał na jej zachowanie i samopoczucie.
Po upływie kolejnych trzydziestu minut, gdy rozmowy przy stole toczyły się nadal w swoim żywiołowym tempie zahaczając o kwestie zainteresowań, planów lub pracy, Aaren zerknęła kontrolnie na zegarek.
- Tony, musimy już się zbierać. Spóźnimy się...- mruknęła jednak na tyle głośno, aby usłyszał ich Gerard wraz z Lorien. Tłumacząc krótko konieczność opuszczenia spotkania brunetka wstała i pożegnała się z starszym Wayfordem i jego partnerką jednocześnie dziękując za miłe spotkanie.

- I jak? Lepsza niż poprzednia?- Zażartowała oddalając się w kierunku auta u boku swojej drugiej połówki. Wsiadając na miejscu pasażera pozwoliła aby to Tony prowadził, do miejsca umówionego kolejnego spotkania.

Anthony Wayford - 2018-06-09, 22:33

- Poprzednia która? Vivianne? - zapytał, gdy już podeszli do auta, za którego kierownica usiadł, czując się na tyle dobrze po jednym, rozwodnionym piwie żeby prowadzić. - Nie wiem jak on to robi, że znajduje takie laski. Tyle ci powiem - dodał, co mówili chyba samo za siebie. Był... Pod wrażeniem momentami. Nie żeby zazdrościł ojcu, bo w końcu miał u swego boku również laskę 10/10 would bang :lol2: , no ale jednak Gerard był już starszy... W każdym razie, porzucił ten temat i w drodze na miejsce kolejnego spotkania rozmawiał już o czym innym z Aaren. /Zt
Aaren Wayford - 2018-06-09, 22:50

- Tak, ta brunetka.- Przytaknęła wsiadając do auta chociaż żadne z nich tak naprawdę nie powinno jeździć po alkoholu. Musieli jednak dostać się jeszcze w jedno miejsce, a dotarcie tam bez samochodu niestety graniczyło z cudem.
- Też mnie to zastanawia, ale może ma jakiś sekretny sposób.- Zażartowała zapinając pasy na siedzeniu obok przyszłego męża, który również nie miał powodów do narzekania w kwestii partnerki życiowej. :lol2: Może w wieku Gerarda również będzie miał takie branie?
Dalszą część drogi spędzili rozmawiając na zupełnie inne tematy, kierując się w stronę wyznaczonego miejsca.

/zt

Lorien Wayford - 2018-06-13, 12:08

Prowadząc ożywioną rozmowę z Tonym przez chwilę przestała zwracać uwagę na Gerarda, do którego wciąż siedziała przytulona po tym jak ją objął. Rozmowa trwała jeszcze przez chwilę, do momentu, w który Aaren zakomunikowała, że razem z brunetem muszą się zbierać.
Razem z Wayfordem pożegnali się z parą, która opłaciła rachunek za wszystkich obecnych na spotkaniu.
- Chyba nie wypadłam tak źle, co?- Mruknęła pytająco i siedząc przytulona spojrzała na Gerarda. Musnęła krótko jego policzek głowę opierając na ramieniu. Przez chwilę jeszcze siedzieli w ogródku, bo dopiero po chwili zebrać się i udać do samochodu, którym wrócili do domu.

/zt

Ruth - 2018-11-19, 17:38

Rzadko miała możliwość wyjścia, szczególnie teraz, gdy miała na głowie i córkę, i zazdrosnego partnera. No może nie aż tak zazdrosnego, by nie wypuszczał jej z domu, ale z pewnością ot tak na imprezę sama z siebie nie pójdzie. Co innego z koleżankami. Usiadłszy gdzieś na kanapach wraz z grupką starych znajomych zdawała się być dalej tą samą Ruth, może trochę mniej pseudo-feministyczną, bardziej potulną, ale to tylko pozory, bo oto miało ją spotkać czołowe zderzenie ze wspomnieniami. Chyba, że ich nie pamięta!
Finalnie, po spotkaniu została sama, wszystkie mężatki i matki polki wybyły do domów, a jej jakoś śpieszno nie było, bo trochę jej tego szaleństwa we łbie zostało, a noc jeszcze długa. Dziecko pod opieką, narzeczony w swoim domu, mogła sobie w końcu w spokoju wypić piwo, ale to pewnie i tak do czasu.

Alexis - 2018-11-19, 17:50

Córkę? WTF? O shit z deszczu pod rynnę, że też nie poczytałem czegokolwiek o tej brunetce. :D
Zjawił sie tutaj dość raźnym krokiem. Nie miał zaplanowanego końca tego szalonego dnia a że nie był akurat samochodem postanowił wypić na szybko jakiegoś grzańca, którego serwowali tuttaj na zimniejsze, jesienne wieczorki. Od tego nieźle szumi w głowie, ale przecież jeden to nie grzech. A nawet jeśli. Dawno nie rozrabiał.
Przepuścił w drzwiach jakieś kobietki, zdaje się, że udało im się spotkanie towarzyskie. Nic nowego. Szkoda, że sobie poszły. Zawsze to oznacza, że o te trzy kobietki mniej w środku. A skoro przyszło sie samotnie to trzeba znaleźć sobie jakieś towarzystwo. Nic z tego. Jak zwykle. Stali bywalcy przy barku, młode nastolatki w narożniku opowiadające na głos o ' punkowym życiu' zdaje sie podrywające metalowców z naprzeciwka. Nieco dalej piękna blondynka, ale grubo po 30 i jakoś z takimi mieniącymi się oczyma. Za dużo procentów. Jakaś parka po drugiej stornie, także nie żałująca sobie alkoholu. Tylko wolny dwuosobowy stoli, zaraz przy oknie. Pewnie nieszczelnym. :D No nic, dupy nie urywa, ale jest na czym chociaz cztery litery posadzić. Tak też zrobił w oczekiwaniu na piwo. Nim je podano dojrzał wzorkiem tajemniczą, młodą panienkę siedzącą samotnie. Dlaczego mu umknęła? Sam się dziwił. Moze to przez specyficzny klimat tego miejsca. Za dużo szczegółów, zapachów, pijackich rozmów. To wszystko dekoncentruje. Niemiec postanowił zaczepić się spojrzeniem owej brunetki. Wpadł mu w oko sposób w jaki siedziała. Niby głupi szczegół, aleo n zwraca akurat na to uwagę. Postawa ciała, mimika, tak jest wzrokowcem bawi się w rozszyfrowywanie ludzi. Zwłaszcza kobiet bo te ciężko ogarnąć.

Ruth - 2018-11-19, 18:06

Już odchowana, to nie taki problem!
Nic dziwnego, że mu umknęła, gdy wokół tyle jaskrawych osobistości, a ona była po drobnej dawce procentów, z wypitego do połowy kufla piwa. Została jeszcze połowa, której nie chciała skończyć zbyt szybko. Zdawała się być zamyślona, spoglądając na odległą o pół sali grupkę znajomych, nie umknął jej jednak czyjś wzrok. To się po prostu czuje. Przerzuciła lewą nogę na prawą, podginając ją mocniej w kolanie i opierając się wygodnie o starą, wysłużoną kanapę, która wbrew pozorom była strasznie wygodna. Wolę nie wiedzieć ile osób na niej zasnęło, obśliniło się czy Bóg wie co jeszcze.
Rozejrzała się po sali, w pewnym momencie spotykając jego wzrok, i o ile gdzieś w głowie miała prześwity, że skądś go zna, tak puściła je w eter szybciej, niż się pojawiły. Dopóki jednak mężczyzna nie spuścił z niej wzroku, tak i Węgierka spoglądała na niego otwarcie, unosząc lekko prawą brew ku górze w delikatnym zdziwieniu, jak gdyby pytając się niczym rasowy Sebix czy Feministka ''Masz jakiś problem?''. Zdecydowanie różniła się wyglądem od tego, co widział wtedy, bo o ile nie mogła odpuścić sobie muszkieterek przedłużających nogi, oraz sukienki, tak wszystko to zdawało się być jak na nią nad wyraz skromne. Czy Wy to widzicie? Chyba userka jest jakaś dzisiaj dziwnie spokojna, bo żeby Ruth nie założyła szpilek i ramoneski, a zamiast tego płaszcz, to naprawdę musi być coś na rzeczy.
A jakbym się Pana Wzrokowca zapytała, co udało się rozszyfrować, to powie coś więcej prócz tego, że ma założoną nogę na nogę? Oczywiście w żaden sposób nie kpię z umiejętności rozszyfrowywania czyiś emocji i intencji, ale ja bym się na jego miejscu zgubiła, gdy nagle obiekt obserwacji zaczął się śmiać i uciekł wzrokiem, kręcąc z lekką dezaprobatą głową.

Alexis - 2018-11-19, 18:22

Jestem jednym wielkim znakiem zapytania. Chyba nie chce znać tej historii. :roll: :lol2:
Cóż, miał wprawę w wymianie spojrzeń. Jak nikt znał ich moc i wiedział, że czasem wyrażają więcej niż tysiąc słów. Nie widząc ani oznak skrępowania, ani sprzeciwu błądził dalej po jej ciele zastanawiając się nie wiadomo po co ile może mierzyć owa istota. Zdawała się mu dosyć drobna. Miała europejską urodę i pewną nutę tajemniczości. W dodatku ostre spojrzenie i jeszcze ta ruchoma brewka, no pięknie. Grała jego kartami dlatego by jakoś jej odpowiedzieć jakby w zwolnionym tempie uniósł kącik ust ku górze prezentując na chwile półuśmieszek. Była to może forma dezaprobaty dla jej zachowania. A może gest rozbawienia? W gruncie rzeczy wydawała się mu bardziej bezbronna niż sądziła, aczkolwiek było w niej coś strykcie urokliwie dzikiego. Już wyczuł, że jest wredna i zdystansowana. :lol2: Dobrze.
Upiwszy łyk piwa nadal nie spuszczał wzroku z nieznajomej czekając na dobry moment. W chwili gdy zaskoczyła go wybuchem śmiechu zmarszczył jeno brwi zastanawiając sie raczej nad tym co ona ma w tej szklance niż nad tym co sobie pomyślała. On wzorku nie wycofał. I tak nie ma zbytnio gdzie go podziać a ona jest taka dostępna w pewnym sensie. :D

Ruth - 2018-11-19, 18:42

Sączyła zwykłe piwo, nie doszukujmy się tu nic więcej proszę. Kiedy jej śmiech lekko przygasł ukryła usta za dłonią i znów wróciła do niego wzrokiem, starając się ukryć rozbawienie. Dobra, ewidentnie go skądś kojarzyła, ale była chyba zbyt pijana, aby zapamiętać się nazywa... a może on wcale jej tego nie zdradził? Dalej spoglądała na niego otwarcie, kładąc ramię na oparciu kanapy, aby przechylić się lekko w jego stronę, bo w istocie patrzenie się ciągle w bok najwygodniejsze nie było.
Zdystansowana może i jest, ale czy wredna? Tylko odrobinę. Z dnia na dzień ta lekka gorycz z jej charakteru i przystosowania obronnego uciekała, oddając miejsce swojego rodzaju szczęściu. Ale dalej uważa, że 99% facetów to świnie, żeby nie było jakiegoś happy endu, bo jest przereklamowany.
Nie przeszkadzał jej jego wzrok, była do niego na codzień przyzwyczajona! Ba! W pewien sposób jej schlebiał, choć ciężko powiedzieć, żeby tego potrzebowała, to było to mimo wszystko zawsze mile widziane. Cóż, ona jakoś bacznie go nie badała, ale zdążyła wyczuć, że nie przyszedł tu tylko grzecznie wypić piwo, czy posiedzieć z kumplami.
Nie poręczę jednak, że zostanie mu towarzyszką, jak przekroczy zbyt cienką granicę, to ucieknie i tyle ją widzieli, trochę jak trzykolorowe kotki. Wszystkie mają zmienne nastroje, wieczny pms i miliony pomysłów a minutę. Może akurat za kilka minut stwierdzi, że on tym spojrzeniem narusza jej nietykalność i postanowi się wściec?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group