To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Czworobok - Czworobok mały piaszczysty

Atterupgaards Armani - 2020-04-16, 11:38

Można by było pomyśleć, że pięcioletni ogier na próbną jazdę odznakową dla jedenastoletniej dziewczynki to dość nieodpowiedzialny wybór... ale jak do tej pory Armani nie przejawiał żadnych zachowań, które kazałyby wycofać się z takiego doboru wierzchowca dla Dalii. Od początku swojej kariery pod jeźdźcem zajmowały się nim drobne kobietki i tak kierowały jego i tak już dobry charakter, że mimo młodego wieku na pewno był koniem bezpieczniejszym niż niejeden w tej stajni. Mimo to podejście Friedricha miało swoje reacjonalne uzasadnienie, szczególnie, że bułanek jednak miał trochę nagromadzonej energii i zawsze lepiej mieć coś takiego pod kontrolą na początek.
Znajdując się już na czworoboku, na który żywo przymaszerował, trochę może stresowo reagując na postać mężczyzny mimo jego przyjaznego usposobienia, kręcił się trochę podczas całej tej zabawy wokół sprzętu. Mając już jakiś ciężar na grzbiecie od razu wyrwał się do stępa, zdradzając mały braczek cierpliwości wobec swojej nieodpartej chęci do ruchu. Nie dyskutował jednak z poruszaniem się po kole na lonży, bardzo automatycznie przyjmując ten element za coś w pełni naturalnego, bo w swoim życiu nachodził się na tej lonży naprawdę sporo. Nie przeszkadzało mu to jednak w drobnym spieszeniu się ze swoim chodem, choć na pewno włączenie się dziewczynki w wyznaczanie rytmu jakoś stopniowo zaczęło do niego przemawiać. Trochę tylko nogi miała krótkie, więc z początku na pewno minimalnie gorzej reagował, bo nie dosięgała tak bardzo do jego brzucha jak na przykład jej mamka. Próby wyciszania go poprzez odchylanie się do tyłu i nawet wyważone pociąganie wodzy nie były jednak najlepszym pomysłem, o ile to odchylanie nie oznaczało prostowania postawy, bo jeśli Dalia już siedziała względnie prosto i chcąc ogiera zwolnić, wychylała się do tyłu, przynosiło to odwrotny skutek. Powodem tego był fakt, że takim ruchem nieświadomie tak naprawdę wypychała go biodrami do przodu, co w połączeniu z przytrzymaniem wodzy było w takim układzie raczej sprzecznym sygnałem dla konia, który w efekcie może nieznacznie zwalniał, ale przy tym też bardzo wyraźnie się spinał. Dziewczynka powinna postarać się jak najbardziej wyprostować i bez zmian w postawie działać swoim ciężarem dociążająco w dół, obejmując go przy tym jak najbardziej wydłużonymi nogami.

Astrid - 2020-05-05, 21:28

/przy założeniu, że nikogo nie ma

Ładna pogoda może i sprzyjała treningom na zewnątrz, ale Astrid w obecnej sytuacji nie była tak skora do pobytu na dworze, a przynajmniej nie w towarzystwie Michelangelo. Skorzystała jednak z tego, że czworoboki były puste, a teren z nimi odpowiednio odgrodzony, co dawało jej realną szansę na delikatne przewietrzenie Michała przed jakimikolwiek treningowymi staraniami. Od personelu wiedziała, że jego ilość ruchu była w ostatnim czasie raczej ograniczona, co uznała za bardzo dobrą do podstawę do wniosku, że dużo bezpieczniej będzie go przed właściwą częścią treningu przelonżować, nawet po to, aby ocenić stan jego emocji i energii. Zapewne po drodze nie obyło się bez prób wyprzedzania, caplowania czy jakiejś innej formy wyrażania emocji, ale obecność wędzidła i przełożona przez oba kółka lonża przynajmniej dawała Astrid jakiekolwiek szanse na to, aby chociaż zadecydować o kierunku ich wspólnej przebieżki. Po dotarciu na plac nie zwlekała, szybko sprawdzając popręg i po przełożeniu strzemion tak, aby w niczym nie przeszkadzały, odsyłając siedmiolatka na duże koło, z początku nie prosząc o nic więcej niż stęp, ale w pełni gotowa na ewentualne próby samowolnego przyspieszania.

Michelangelo - 2020-05-05, 22:03

Zarówna ładna pogoda, jak i wiosna dawały się we znaki ogierowi, który już po przekroczeniu progu stajni ożywił się. Oddalając się od innych koni, zaczął głośno rżeć w ich kierunku, nie próbując jednak zawracać czy zaserwować Astrid kolejny spacer po terenie Orchardu. Momentami podkłusowując z ekscytacji, dał się w końcu dociągnąć na czworobok, gdzie mieli być sami, co jemu osobiście niezbyt się podobało. Już przy sprawdzaniu popręgu przykleił uszy do potylicy, szczególnie źle znosząc dotykanie po brzuchu. Odesłany na koło, nawet nie czekał aż Astrid się dobrze przygotuje do lonżowania i od razu ruszył z miejsca kłusem, na jej szczęście po kole, nie wpadłszy na pomysł wycieczki krajoznawczej po czworoboku. :lol: Uniósł ogon u nasady, furkając głośno chrapami przy każdym elektrycznym, lekkim kroku dwutaktowego chodu, niewiele robiąc sobie z ewentualnych prób zwolnienia do stępa, a wkrótce kompletnie lekceważąc jej osobę na rzecz zagalopowania. Prawie od razu w odpowiedzi oddawał mocno z zadu, nieraz schodząc tyłami specjalnie do środka. Buzująca w nim energia i hormony sprawiały, że ciężko było mu przemówić do rozsądku, szczególnie, gdy jednym asem w rękawie Astrid było silniejsze podpięcie i przełożenie lonży, która jako jedyna miała go nieco ocucić i przywrócić na ziemię.
Nadya - 2020-05-28, 18:47

/powiedzmy, że tu pusto

Pogoda dopisywała, dlatego Nadya postanowiła się wybrać na któryś z czworoboków, zamiast na halę. W ten sposób trafiła na mały czworobok. Wprowadziła ogiera na obiekt, aby zatrzymać go przy schodkach. Tu poświęciła chwilę na wyregulowanie strzemion i dociśnięcie popręgu, gdy tylko się upewniła, że ten się nie przesunął. Skoro Escudero grzecznie stał w miejscu wsunęła stopę w strzemię i zaraz zgrabnie znalazła się na grzbiecie siwka, zbierając wodze, które wcześniej zahaczyła o łęk siodła. Po usadowieniu się w siodle dodała mu łydki prosząc go na razie o stęp, w którym dała mu luz na wodzach. Na początek pilnowała przede wszystkim, żeby Escudero nie odpalił żadnych wrotek, ale nie dawała mu też po prostu się lenić. Jeśli poruszał się zrównoważonym tempem, korzystając z luźnych wodzy, to na sam początek ją to satysfakcjonowało. Po dwóch okrążeniach skręcili z pierwszego śladu na przekątną, aby zmienić kierunek jazdy.

Escudero IV - 2020-05-28, 19:57

W drodze na czworobok szedł spokojnie i nie próbował wyprzedzać Nadyi, dorównując jej kroku i rozglądając się, by zorientować się, gdzie zmierzali. W jego przypadku plany na treningi były dość ograniczone, więc nie zdziwił się na widok czworoboku. Zatrzymany przy schodkach, poczekał, aż kobieta poprawi sprzęt, na moment się spinając, kiedy dopinała popręg, po czym spuścił z siebie powietrze, wzdychając ciężko na myśl o konieczności treningu. Przy wsiadaniu nie wiercił się ani nie próbował przedwcześnie ruszyć, zaczynając iść stępem po tym, jak dostał łydkę. Mając luźne wodze, trzymał głowę na wysokości klatki piersiowej, nie męcząc się przy tym zaangażowaniem zadu, które nie było od niego wymagane. Przez to znaczną część ciężaru przekładał na przednie nogi, nawet jeśli miał aktywny krok i bez zawahania go utrzymywał przez kolejne metry. Nadya mogła się czuć na jego grzbiecie bezpiecznie, chociaż jego charakterystyka chodów z początku mogła dawać inne wrażenie. Przy zmianie kierunku przez przekątną nie spływał na boki, jeśli tylko kobieta tego przypilnowała, jednym uchem wyłapując dźwięki z otoczenia, ale ogólnie rzecz biorąc, był skupiony na niej.
Nadya - 2020-05-30, 20:14

Dość szybko się domyśliła, że Escudero ma trochę lenia i że jeśli czegoś od niego oczekuje, musi tego dobrze przypilnować, a nie zostawiać domysłom, albo oczekiwać z automatu. Przynajmniej takie wrażenie sprawił na niej siwek. To przełożyło się z jej strony choćby na dokładniejsze zamknięcie go w łydkach na przekątnej, widząc, że jeśli nie dopilnuje tego należycie Escudero zacznie jej spływać na bok. Po powrocie na ślad w podobny sposób pokonali dwa kolejne okrążenia, po czym znowu odbili na przekątną. Wraz ze zjazdem pod ścianę Nadya zaczęła jednak wymagać czegoś od siwego. Zaczęła nabierać wodze stopniowo na kontakt i pchać go od zadu aby uzyskać stopniowo większe zaangażowanie, podstawienie zadu i zaktywizowanie grzbietu. Kiedy im się to udało, zaczęła stopniowo, delikatnie go wyginać, pozostając jednak na pierwszym śladzie. Po przejechaniu pod krótką ścianą i takim wstępnym rozluźnieniu zakręcili na koło o średnic 20 metrów, na którym Nadya starała się pilnować aktywnego tempa, przesuwając zewnętrzną łydkę za popręg, aby zapobiegać przed wypadaniem zadu, wyginający go od wewnętrznej łydki, wodzami nadając zgięcie szyi, a jednocześnie powstrzymując go przed wypadaniem łopatką i nadmiernym zgięciem. Nie oczekiwała, że to pierwsze koło wyjdzie im idealnie, ze względu na braki w rozluźnieniu Escudero, ale zaraz mieli okazję do poprawki, po przejechaniu przekątnej i zmianie kierunku jazdy, aby pod równoległą długą ścianą powtórzyć koło, tym razem z drugiej nogi.
Escudero IV - 2020-05-30, 23:15

Spokojnym, żeby nie powiedzieć rozleniwionym, krokiem szedł po wyznaczonej przez Nadyę trasie, delikatnie bujając głową w rytm. Zamknięty w łydkach, miał ograniczone możliwości schodzenia na bok podczas przekątnej, więc ostatecznie udało im się zarysować odpowiednią prostą przez wszystkie literki. Zaczynał się już powoli nudzić przy tym ciągłym okrążaniu czworoboku, co dla niego nie było niczym ciekawym, nawet jeśli koniecznym. Ostatnio stopniowo wracał do bardziej regularnej pracy pod siodłem, więc powoli przyzwyczajał się do treningów, niemniej początki zawsze były dla niego katorgą.
Po pewnym czasie kobieta zaczęła zbierać wodze, przez co Escudero nastawił uszy na sztorc w zainteresowaniu, że w końcu coś zaczyna się dziać. Przeżuł wędzidło w pysku i podstawił bardziej zad przy wejściu w wyższe ustawienie, dopiero teraz zaczynając bardziej angażować tyły. Do tej pory stępował bez większego ładu i składu, bo zwyczajnie nic nie było od niego wymagane, więc sobie mógł na to pozwolić. Kiedy jednak Nadya zaczęła go wyraźniej dojeżdżać do przodu, chętniej przyszedł jej do ręki i zaczął stępować bardziej aktywnie i dokraczać tyłami. Ciągle był na niej skupiony, ale stęp jako jego najgorszy chód zawsze wypadał mu gorzej na tle pozostałych. W pierwszym odruchu na próby zgięcia zaczynał się usztywniać, niespecjalnie przekonany do tego pomysłu. Za chwilę jednak został zabrany na dwudziestometrowe koło, gdzie nie miał już wyboru i ucieczki przed tym. Początkowo dość opornie szła mu odpowiedź na pomoce, co wcale nie wynikało z ich delikatności, bo w końcu był bardzo wrażliwy i jeśli Nadya chciała przez to użyć więcej siły, bardzo łatwo mógł jej się za to “odwdzięczyć” odkopaniem na łydkę czy oddaniem z zadu. Z czasem miało mu to wychodzić coraz lepiej, niemniej pierwszy okrąg należał do raczej zniekształconych, ale ostatecznie zachował przynajmniej równe tempo stępa.

Nadya - 2020-06-10, 14:34

Z zadowoleniem przyjęła, że gdy tylko odpowiednio tego dopilnowała Escudero dość chętnie zaangażował bardziej zad, przenosząc na niego ciężar i przyszedł jej do ręki, więc starała się po prostu utrzymać dobrą pracę wraz z równym, aktywnym tempem.
Po zmianie kierunku na przekątnej, zjeżdżając pod ścianę ponownie wygięła go na kole o średnicy 20 metrów, tym razem z drugiej nogi. Na kole stosowała podobne pomoce, wyginając siwka od wewnętrznej łydki na popręgu, zewnętrzną cofając za niego, aby pilnować zadu, wymagając od niego na drugim kole nieco więcej, zdając sobie oczywiście sprawę, że nie jest jeszcze dostatecznie rozluźniony, ale od tego właśnie były figury. Przy tym cały czas czuwała nad równym tempem, po zamknięciu dużego koła, kawałek dalej pod krótką ścianą prosząc go dodatkowo o wyjechanie wolty o średnicy 10 metrów, na której jeszcze skrupulatniej pilnowała go w pomocach, nie używając jednak więcej siły niż to było konieczne, więc Escudero nie miał chyba powodów do niezadowolenia. Po zamknięciu półwolty znowu zjechali , tym razem na krótką przekątną, aby na przeciwległej długiej ścianie powtórzyć figurę. Po zamknięciu kolejnej wolty o średnicy 10 metrów ogiera czekała chwila przerwy od kolejnych kół, natomiast Nadya wysłała mu półparadę, następnie dodając do jego boków lekko łaskoczące go łydki, oraz oddając mu wodze prosząc o stęp wyciągnięty, w którym wciąż czuwała nad aktywnym tempem, wymagając od ogiera poszerzenia ram, tak aby ślady tylnych kopyt wyraźniej przekreślały ślady przednich kopyt. Kontynuowali stęp wyciągnięty do M, aby powrócić do pośredniego, wygiąć się na narożniku i przejechać przez krótką. Dopiero zjeżdżając pod krótką ścianę powtórzyli cały manewr z wyciąganiem stępa, wracając do stępa pośredniego w K, po czym zjechali pod krótkiej ściany. Tam w A Nadya najpierw wysłała mu półparady, aby następnie dodać łydki do kłusa. Od razu po ruszeniu tym chodem upewniła się, żeby Escudero nagle nie wyskoczył jak Filip z konopi i nie zaczął się niepotrzebnie rozpędzać, chociaż podejrzewała, że bliżej mu było do o wiele spokojniejszego tempa, dlatego celowała w złoty środek, nie dając mu możliwości nadmiernego rozpędzania się, ani praktykowania ślimaczego tempa.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group