Johnny Bravo - 2020-03-27, 23:58 W stępie Johnny nie nakręcał się zanadto, będąc co prawda mocno pobudzonym, ale przy zachowaniu zdrowego rozsądku. Obecność drugiego konia nie wpływała na niego negatywnie, bo ogólnie rzecz biorąc zarówno do klaczy, jak i ogierów był nastawiony raczej obojętnie, więc było mu praktycznie wszystko jedno. Sheridan nie zaczepiając kasztana, nie prowokował go do wymyślania, chociaż mimo to hanower na moment wycofał uszy, gdy siwy jako pierwszy ruszył kłusem. Nie chcąc zostać samemu z tyłu, zakłusował po otrzymaniu łydki trochę zbyt mocno ciągnąc do przodu, ale zaraz oprzytomniał, najpewniej z pomocą anglezowania Tylera. Kiedy tylko udało im się dogonić drugą parę, uspokoił się nieco i nie odczuwał potrzeby rywalizacji z andaluzem. Żywo kłusował u jego boku, nieco bardziej zaokrąglając przy tym szyję, co najpewniej i tak nie robiło takiego wrażenia przy Sheridanie, przy którym siłą rzeczy wyglądał na mniejszego mimo różnicy wzrostu. Mia - 2020-03-29, 13:45 - Niestety nie, ale mamy konia we fladze, to już bliżej - odpowiedziała, nawet nie będąc złą czy zaskoczoną na jego pierwsze skojarzenie. Osobiście raczej starała się unikać podobnych stereotypów na temat innych, chociaż przez ostatnie wydarzenia Australia też mogła jej się kojarzyć tylko z jednym.
- Powiedzmy, że latem się raczej nie spalisz - odparła, nie mogąc powstrzymać się od uśmiechu na myśl, że jeszcze nie był świadomy tego, w jakie gówno się wpakował z tą przeprowadzką.
- Najpierw filologię angielską, ale zmieniłam na psychologię - prawda była taka, że i psychologia u niej powoli zaczynała stawać pod znakiem zapytania przez wzgląd na natłok zajęć związanych ze stajnią. Tych tylko przybywało, co znacząco ucinało Mii czas na naukę i prawie całkiem wykluczało czas wolny, który mogłaby poświęcić sobie, a którego też potrzebowała.
Wyczuła pobudzenie Sheridana związane z zakłusowaniem, więc zaczęła anglezować, głębszym siadaniem w siodło chcąc go nieco uspokoić i zapobiec takiemu pędzeniu. Póki co nie przytrzymywała go na siłę, ale jeśli sama praca dosiadu nie wystarczała, to nie omieszkała zadziałać półparadami i zamknąć rękę. Krótko obejrzała się przez ramię na Tylera, który poszedł w jej ślady. Skrycie liczyła na to, że zachowanie koni pozwoli im na jazdę obok siebie, bo w przeciwnym razie ich rozmowa byłaby znacząco utrudniona.
- Trenerem? - zapytała, kiedy udało im się zrównać, spoglądając na niego z jawnym zainteresowaniem. Trenerów w Orchardzie o dziwo za wiele nie było, więc nic dziwnego, że zareagowała w taki sposób, osobiście bardzo doceniając taką współpracę.Tyler - 2020-04-11, 00:14 - To akurat miła odmiana - przyznał, nie tęskniąc za upałami, które w Australii były ogromnym problemem. Zdecydowanie wolał coś po środku, więc angielskie lato powinno mu się spodobać, o ile pierw nie pokona go deszczowa i wietrzna wiosna.
- Skąd taka decyzja? Na którym jesteś roku? - Interesowało go to, chociaż jego własna przygoda ze studiami była bardzo krótka. Rozpoczął je, ale wziął urlop dziekański już po pierwszym semestrze... i nigdy nie wrócił, bo zwyczajnie brakowało mu czasu. Zabierały mu go zlecenia, social media i konie, więc jakby to powiedzieć... Edukacja musiała poczekać.
Gdy Johnny odpuścił sobie rywalizację i wyraźnie zszedł z tonu, Tyler oczywiście pozostał na swoim dotychczasowym miejscu i nie próbował zmieniać szyku, skoro nic nie stało na przeszkodzie by dalej kontynuować rozmowę. Ukradkiem poklepał konia po szyi, chwaląc za tak mądrą decyzję.
- Tak, podoba mi się to zajęcie. Nie mam wystarczająco czasu i możliwości by samemu trenować na takim poziomie, do jakiego chciałbym dojść, więc postanowiłem pójść w tę stronę - wyjaśnił. - Słyszałem zresztą, że w tej okolicy brakuje trenerów, więc może to nie taki głupi pomysł - uśmiechnął się, wierząc, że wyjdzie mu to na dobre. Co prawda czekało go wiele pracy by osiągnąć zamierzony cel, ale był już coraz bliższy do tego, by w ogóle zacząć.Sheridan - 2020-04-11, 00:25 Szczęśliwie dla wszystkich rosnące emocje udało się stłumić w zarodku i oba konie stosunkowo szybko wyrównały tempo kłusa. Sheridan co prawda odpuścił jako drugi, bo czekał na reakcję Johnny'ego, ale gdy kasztanowaty zwolnił, siwy przestał widzieć w nim zagrożenie i wreszcie łaskawie odpowiedział na półparady i dosiad Mii, które dotąd bezczelnie ignorował. Ponoszący Sheridan był rzadkim widokiem, i choć brzmiało to niby śmiesznie, to w rzeczywistości nie było takie wesołe, bo ze swoją masą ogier szedł jak czołg przez wszystko co stało na jego drodze. Na szczęście nikomu nie było dane się o tym przekonać, choć te kilkadziesiąt sekund spieszącego się kłusa i ignorowania pomocy było swego rodzaju poniesieniem, do którego Sher był zdolny nawet w stępie, co już było wybitnie ciekawym zjawiskiem. Póki co był jednak na powrót grzecznym koniem, który miękko niosąc Mię na swoim grzbiecie, wyglądał z zainteresowaniem przed siebie.Mia - 2020-04-11, 12:50 - Na drugim, chyba po prostu wydawało mi się to ciekawsze. Nie mówię, że filologia była gorsza, ale psychologia jest bardziej... praktyczna? - wytłumaczyła pokrótce, chociaż sama nie była pewna co do tego, że brzmiało to przekonująco. - O ile praktycznością można nazwać rozpoznawanie techniki manipulacji, gdy akwizytor znowu próbuje mi wcisnąć garnki - uśmiechnęła się lekko, nawet nie kryjąc się z tym, że miała już taką sytuację. Jej wiedza niewiele jej w tym pomagała, ale przynajmniej miała satysfakcję z tego, że wiedziała w jaki sposób chcą ją w chuja zrobić.
Chociaż taki był jej pierwszy odruch, nie dała się sfrustrować tym, że początkowo Sheridan ignorował jej osobę i dalej próbował ścigać się w kłusie z Johnnym znajdującym się obok. Z pewnością nie było to codzienne zjawisko, ale szczęśliwie po pewnym czasie oba ogiery odpuściły, za co Mia pochwaliła siwego, klepiąc go po łopatce, że jednak nie zepsuł jej jej jedynej w tym miesiącu interakcji z drugim człowiekiem. Zresztą zaraz oba konie miały mieć możliwość do pościgania się już w galopie, co miałoby pomóc im w uspokojeniu emocji. Zakładając, że po drodze Mii by nie zgubili.
- Akurat masz rację. Niby taka sportowa stajnia, a sama nie mogę się dokopać do któregokolwiek z trenerów, bo mają tak pozajmowane terminy - odparła, otwarcie ciesząc się z tego, że Tyler chciał się podjąć tej pracy, bo pomoc trenera była nieoceniona, a Mia z pewnością nie pogardziłaby drugą parę oczu, której łatwiej przychodziło wyłapywanie błędów.Johnny Bravo - 2020-04-11, 14:16 Przez to, że Sheridan nie chciał odpuścić jako pierwszy, Johnny jeszcze dłuższą chwilę próbował narzucić swoje tempo i przywództwo, ale w końcu wrócił mu rozum i się poddał. Nie był w końcu dominującym ogierem i traktował to bardziej jako rozrywkę, więc nie zależało mu szczególnie na tym, żeby pokazać swoją wyższość ponad Sheridanem (chociaż na fizyczną wyższość nie miał wpływu ). Zszedł do bardziej przystępnego kłusa i rozluźnił się bardziej w górnych partiach mięśni, parskając w odpowiedzi na pochwałę ze strony Tylera. Ciągle był podekscytowany i nieco zniecierpliwiony względem momentu zagalopowania, niemniej nie kombinował i nie próbował zmieniać tempa we własnym zakresie, zamiast tego zajmując się oglądaniem otoczenia przy ciągłym ustawieniu na pomoce.Tyler - 2020-04-12, 00:06 - Na pewno ciekawsza - stwierdził bez większego namysłu, dzieląc się z Mią swoimi przemyśleniami. Powiedzmy sobie szczerze, filologia nie brzmiała przyszłościowo (napisała to absolwentka :/ ), w przeciwieństwie do psychologii, która w ostatnich latach coraz bardziej zyskiwała na popularności.
Uśmiechnął się z rozbawieniem w odpowiedzi na komentarz Mii, po czym pociągnął jeszcze temat studiów. - A wybierałaś jakąś specjalizację? Z tego co kojarzę, poza ogólną psychologią można studiować jeszcze jakieś jej warianty?
Takie gadanie niestety nie sprzyjało utrzymaniu uwagi, o czym Tyler boleśnie się przekonał gdy w dosłownie ostatniej chwili uchylił się przed jakąś gałęzią, która nagle pojawiła się na poziomie jego twarzy. Obiła się jedynie o kask, w reakcji na co Henderson lekko się skrzywił.
- Niewiele brakowało - rzucił po chwili, mimo wszystko będąc rozbawionym swoją nieuwagą. Taki już los wysokich ludzi. Mia zapewne zdołałaby przejechać pod tym bez schylania się, podczas gdy Tyler mógł stracić głowę.
- W takim razie masz jak w banku, że będziesz moją pierwszą klientką, gdy w końcu zdam te wszystkie kursy i egzaminy - uśmiechnął się, tym razem już obserwując drogę. Widząc, że zbliżają się do skrzyżowania, z wyprzedzeniem zapytał w którą stronę będą jechać i przygotował Johnny'ego do wejścia w zakręt, wykonując parę półparad, a potem ustawiając go lekko w daną stronę, by następnie łagodnie wejść w zakręt i kontynuować kłus.Mia - 2020-04-12, 20:50 - Specjalizację mogę wybrać na trzecim roku, a wtedy najprawdopodobniej pójdę w kliniczną - był to akurat wybór, z którym najdłużej się wahała, bo spośród wszystkich najbardziej obciążający ją samą. Praca w szpitalu była dużo cięższa od pracy w marketingu czy korporacjach, bo wiązała się ze sporymi skrajnościami i sytuacjami ekstremalnymi (a pewnie jakby trafiła na Holly, to by od razu zrezygnowała ). - A Ty studiowałeś coś lub zamierzasz? - zapytała, zauważywszy, że głównie mówili o niej, a w końcu nie wypadało, żeby ciągle opowiadała o sobie, kiedy to on był przyjezdnym.
- Ja naprawdę staram się powstrzymywać z pytaniem o pogodę na górze, ale naprawdę mi to utrudniasz - zaśmiała się krótko. Nawet nie kryła rozbawienia z tego, że nieomalże stracił głowę, podczas gdy ona była zupełnie bezpieczna ze swoim niskim wzrostem, nawet jeśli wiązał się z koniecznością używania krzeseł czy wyższych osób do sięgania po ostatnie pudełko ciastek.
- To jak mi dasz znać, mogę przyjść pokibicować - zaproponowała, ciągle pozostając też skupiona na trasie i Sheridanie, tym bardziej, że przed nimi pojawiło się skrzyżowanie.
Pamiętając, że jedna ścieżka odbiegała do miejsca na ognisko, zaproponowała drugą trasę, gdzie ryzyko napotkania innych ludzi było mniejsze. Ta droga była też dużo szersza, więc wygodniejsza dla kontynuowania rozmowy i zachowania bezpiecznej odległości między końmi. To z kolei sprzyjało pokusie zagalopowania, które wkrótce mu zaproponowała, a jeśli przystał na taką sugestię, to przygotowała na to Sheridana przez parę półparad. Najpewniej nie miała problemu z zainteresowaniem go sobą, więc już po chwili dała mu łydkę do galopu, nie próbując przytrzymywać na siłę. Droga, po której się poruszali, była prosta, więc nic nie stało na przeszkodzie, żeby ogier mógł zrzucić z siebie całą tą ekscytację i pozwolić sobie na beztroską galopadę. Mii pozostało jedynie przejście w półsiad i próba utrzymania się na jego grzbiecie, gdyby jednak chciał zostawić ją na którymś drzewie. Sheridan - 2020-04-12, 22:07 Już zupełnie przestał słuchać rozmowy ludzi i wyłączył się, cały czas żwawo przebierając nogami. Z czasem spuścił trochę pary i odechciało mu się poruszać takim karecianym kłusem, w związku z czym jego chód stał się przyjemniejszy w odbiorze, a sylwetka bardziej zaokrąglona i rozluźniona. Parskając cicho od czasu do czasu podziwiał okolicę, która wciąż mu się nie nudziła. Uwaga ogiera wzmogła się, gdy zboczyli z dotychczasowej trasy i wjechali na nową ścieżkę, na której jeźdźcy niebawem skusili się na galop. Mia nie musiała prosić Sheridana dwa razy, bo od razu odpowiedział na łydkę do galopu i zagalopował mocno pod górę, odpychając się mocno umięśnionym zadem, z pomocą którego nabierał mocy na pierwszych metrach galopu. Poruszał się widowiskowym, bardzo okrągłym galopem, mimo iż absolutnie nie silił się na to, żeby go skracać. Po prostu już miał taki specyficzny ruch, zwłaszcza w terenie, gdy do głosu dochodziły również emocje. Gdyby tylko chciało mu się tak fruwać na czworoboku... Tyler - 2020-04-12, 23:13 - Próbowałem, ale po pierwszym semestrze zrezygnowałem i chyba szybko do tego nie wrócę - odparł bez cienia skruchy w głosie, najwyraźniej wychodząc z założenia, że studia nie są potrzebne wszystkim do szczęścia, a już na pewno nie powinny świadczyć w jakikolwiek sposób o człowieku.
- Mówiłaś coś? Bo nie dosłyszałem - również zażartował z rzucającej się w oczy różnicy wzrostu między nimi, chyba będąc przyzwyczajonym do tego, że ludzie zwracali mu na to uwagę, choć w jego branży nie było to nic nadzwyczajnego.
- Byłoby fajnie - uśmiechnął się, mówiąc zupełnie szczerze. Poza Mią nie znał tu nikogo, kogo interesowałyby konie, więc nie mógł liczyć na niczyje wsparcie i kciuki, których potrzebował jak każdy.
Oczywiście zgodził się na zagalopowanie, do którego pierw odpowiednio przygotował Johnny'ego, wykonując półparadę lub dwie. Następnie przesunął jedną łydkę za popręg, a drugą przyłożył do boku konia i lekkim wypchnięciem z bioder zaprosił go do wyższego chodu, współpracując ręką z jego pyskiem. Przez parę pierwszych foule siedział w siodle, płynąc z ruchem konia, ale po chwili zdecydował się na przejście do półsiadu, w którym Johnny mógł nieco swobodniej i szybciej galopować, jeżeli tylko miał na to ochotę.Johnny Bravo - 2020-04-12, 23:42 Kasztanowi dalej nie przeszkadzała rozmowa Tylera i Mii i tylko raz na jakiś czas wycofywał jedno ucho na właściciela, kiedy wyłapywał bardziej znane sobie słowa. Nie kłusował tak dynamicznie jak Sheridan, niemniej nie miał żadnego problemu z dorównaniem mu kroku, który w jego przypadku był nieco dłuższy. Z tego powodu nie spieszyło mu się już specjalnie i miękko niósł Tylera na swoim grzbiecie, rozglądając się w miarę możliwości. Nastawił uszy, kiedy przed nimi pojawiło się skrzyżowanie ścieżek, ale po chwili bez zawahania ruszył w kierunku wyznaczanym przez jeźdźca, wraz z obraniem prostej trasy znowu się uspokajając.
Zmieniło się to dopiero kiedy Tyler wykonał półparadę, która od razu przywróciła Jasia z powrotem na ziemię i skupiła na jeźdźcu. Przewidywał to, że chcieli zagalopować i wręcz tego wyczekiwał, więc kiedy tylko mężczyzna mu to umożliwił, płynnie przeszedł w wyższy chód, od razu narzucając sobie mocniejsze tempo, w którym łatwo mu było zostawić Sheridana w tyle. Może i technicznie nie galopował tak okrągło co siwy, ale to akurat w tym momencie go nie interesowało - podekscytowany możliwością pozbycia się nadmiaru energii, parę razy lekko podbił zadem, nie mając jednak na celu pozbycia się Tylera ze swojego grzbietu, bo po chwili zrezygnował z tego pomysłu.Mia - 2020-04-13, 00:13 - Czemu? Co studiowałeś? - spytała i spojrzała na niego krótko. Oczywiście nie miała nic przeciwko temu, że ktoś nie odczuwał potrzeby dalszej edukacji i nie miała prawa oceniać decyzji Tylera, ale zwyczajnie interesowało ją to, co za nią stało. Sama coraz trudniej znajdowała czas na naukę oraz stajnię, ale mimo to doceniała taką możliwość i nie chciała poddać się bez walki. Obie czynności sprawiały jej równie dużo przyjemności, więc nie chciała z nich rezygnować.
- Lepiej uważaj tam na gałęzie - odparła wielce obrażonym tonem, chociaż na jej twarzy ciągle widniał pogodny uśmiech. Tak jak na co dzień nie uważała się za niską, tak większość jej koni upewniało ją w przekonaniu, że nie pogardziłaby dodatkowymi dziesięcioma centymetrami.
- To możesz mi potem zostawić swój numer - stwierdziła z nadzieją, że o tym nie zapomni, żeby on w stajni jej nie musiał przypominać, że chciała jego numer. Już wystarczająco niesubtelna była.
Nie ingerowała zanadto w tempo galopu Sheridana i pilnowała jedynie tego, żeby trzymał obrany przez nich tor i nie zbliżał się zanadto do Johnny'ego ani nie zaczepiał go. Kątem oka jedynie dostrzegła, że Tyler zaczynał ich przeganiać, na co przecież nie mogła pozwolić. Zaraz więc zaproponowała swojemu wierzchowcowi aktywniejsze tempo, pomagając sobie łydkami i cmokaniem. Pamiętała w końcu, jak pozytywnie ją zaskoczył na Hubertusie i teraz nie wątpiła w jego możliwości, a takie poddanie się na samym początku było karygodne.Tyler - 2020-04-14, 23:13 - Digital i social media... na prywatnej uczelni - uściślił, gdyby tylko dojrzał zaskoczenie w oczach Mii. Na publicznych uczelniach raczej ciężko było o takie niekonwencjonalne kierunki, w przeciwieństwie do placówek prywatnych i artystycznych. - Ale nie miałem na to czasu, przez modeling jestem w ciągłych rozjazdach i ciężko było mi się uczyć - wyjaśnił. - Teraz jestem w dużo większej agencji, więc nie sądzę, żeby problem braku czasu miał się szybko zmienić - dodał, chyba wyczerpując temat studiów, a raczej ich braku.
- Jasne - zgodził się, po czym wreszcie skupił trochę na koniu, który wręcz rwał się do galopu. Czując, jak Johnny nabiera mocy, w pierwszej chwili poczuł się lekko onieśmielony, bo minęło już wiele czasu odkąd ostatni raz pozwolili sobie na taki szybki galop. To uczucie jednak prędko minęło, a na twarzy Tylera pojawił się lekki uśmiech. Rozbawiło go delikatne podbrykiwanie ze strony ogiera, które ledwie odczuwał dzięki półsiadowi. Widząc, że Mia jednak nie daje za wygraną, również przyspieszył, dając ogierowi łydkę i głosem motywując go do przyspieszenia. Ręce wciąż trzymał dosyć wysoko, ale blisko szyi w konia, w rezultacie pozwalając mu na wykonywanie pełnego zakresu ruchu szyją podczas szybkiego galopu przed siebie.Sheridan - 2020-04-14, 23:21 Utrzymywanie bezpiecznego dystansu od Johnny'ego niestety nie wystarczyło, żeby Sheridan dał mu spokój. Wciąż nie do końca tolerował ogiera i widział w nim swoją konkurencję, więc gdy zaczął się zbliżać w galopie i próbować wyjść na prowadzenie, Sheridan niemiło stulił na niego uszy i machnął łbem, udając, że chce go dziabnąć. Prawdopodobnie nie spotkało się to z aprobatą Mii, więc naburmuszył się jeszcze bardziej, ale szybko mu przeszło, gdy kobieta zaprosiła go do jeszcze szybszego galopu. Gdy chciał, to potrafił dać z siebie wiele, więc odpalił szósty bieg i odczuwalnie przyspieszył, a także poszerzył wykrok. Galopował efektownie wyciągając nogi i nie zastanawiając się, jaki właściwie przyświeca temu cel. Dopóki Mia tego nie chciała, to ani myślał o zwolnieniu.Mia - 2020-04-15, 22:01 - Hm, brzmi ciekawie - przyznała, nawet niespecjalnie zaskoczona tym kierunkiem, bo sama niegdyś nie miała wiele lepszych pomysłów na studia. Po prawdzie nie słyszała nigdy o nim, ale sama nazwa sugerowała wystarczająco dużo i nie odczuwała potrzeby dopytywania. - W sumie zawsze mnie ciekawił modeling - postanowiła zmienić temat na taki, który będzie bliższy Tylerowi. - Masz możliwość zrezygnować z jakiejś sesji czy wszystko z góry Ci narzucają? - nigdy nie myślała o takiej pracy dla siebie, ale mimo to interesowało ją to, jak wyglądała sytuacja "za kulisami". Jak każdy nasłuchała się już o złych warunkach dla modelek, ale o męskiej części tej branży nie wiedziała wiele.
Kiedy tylko Sheridan udał próbę zaatakowania Jasia, Mia odesłała go jeszcze dalej od drugiej pary, chcąc zagwarantować bezpieczeństwo zarówno sobie, jak i im. Nie omieszkała użyć ostrogi, jeśli początkowo ogier nie przystał na tę prośbę, ale kiedy tylko odsunął się od nich, pozwoliła mu na dalszy galop, nie ograniczając niczym. Zadbała jedynie o to, aby umożliwić mu swobodny ruch, przechodząc do półsiadu i ręką podążając za jego szyją, w inny sposób nie ingerując w jego pracę.
Najpewniej przeciągnęłaby tę galopadę jeszcze o dłuższy odcinek, gdyby nie to że w pewnym momencie zobaczyła na trasie daleko przed nimi jakiś ruch. Z racji tego, że w lesie mogła napotkać się na różne zwierzęta, uprzedziła o tym swojego towarzysza i stopniowo zaczęła przypominać o sobie Sheridanowi półparadami. W końcu zwolniła go do kłusa, a następnie stępa, wzrokiem nie zbaczając z punktu znajdującego się przed nimi, w którym dostrzegła przed chwilą poruszenie. Jak się wkrótce okazało, jej czujność nie zawiodła ich, bo po chwili ich oczom ukazały się dwa młode liski. Mia z trudem powstrzymała się od pisku zachwytu, kiedy te zaczęły się ze sobą beztrosko bawić na ich trasie pod opieką matki, która znajdowała się na drodze kilkanaście metrów dalej. Dzięki temu, że zwolnili dużo wcześniej, mieli okazję obserwować tę rodzinkę przez dłuższą chwilę. W końcu jednak zostali zauważeni przez dorosłego lisa, który uciekł w popłochu, a wraz za nim młode, chociaż mimo to zdołali poprawić Mii humor na resztę tego dnia.