Naughty Boy - 2020-03-17, 21:30 Wnoszenie poprawek nie miało być trudnym zadaniem, bo jako koń raczej karny nie stawiał oporu przed nimi i łatwo dał sobie wyperswadować, czego się od niego wymagało. Między innymi dzięki temu zejście z wolty na ścianę ze stałym kątem wygięcia już za drugim razem wyszło mu dużo lepiej, a wraz z kolejnymi powtórzeniami także te najdrobniejsze szczegóły zyskiwały na prawidłowości. O skrócenia na samym początku treningu, kiedy był jeszcze świeży i pełny sił, nie musiała się martwić. Ciągle wykonywał wszystkie ćwiczenia chętnie i z pełnym zaangażowaniem, przy czym Adele nie powinna mieć wrażenia, że siedzi na tykającej bombie. Był pełen energii, ale nie roznosiło go dzięki poprzedniemu treningowi, więc teraz był bardzo lekki w prowadzeniu. Jadąc we wspomnianym skróceniu, był zmuszony mocniej podstawiać zad i bardziej zaokrąglać sylwetkę, w szczególności szyję. W narożniku znowu wygiął się płynnie wokół wewnętrznej łydki Adele, aby tuż po wyprostowaniu zacząć mocniej pracować zadnimi nogami, którymi odpychał się od miękkiego podłoża. Mimo niskich oczekiwań Adele, pakował w ten ruch zdecydowanie więcej energii, nadając mu dynamiki i optycznie wydłużając swój krok i sylwetkę przy jednoczesnym zachowaniu tego samego tempa stawianych kroków. Nos ustawił lekko przed pionem, a ogon uniósł u nasady, przez co powiewał na wietrze, a on sam wyraźnie bawił się swoim ruchem.Adele - 2020-03-17, 22:23 Szeroki uśmiech zdążył wykwitnąć na twarzy Adele jeszcze przed powrotem z przekątnej - ogromnie cieszyła ją naturalna swoboda, otwarte łopatki i równowaga która przez te lata z rok zmieniały się na lepsze. Na kilka kroków za X półparadą poprzedziła nieco wyraźniejsze działanie wstrzymujące; zmniejszona siła sygnałów aktywizujących, seria subtelnych półparad, wycofane ramiona i wyraźnie napięty brzuch miały zainicjować skrócenie. Pod uwagę brała możliwość, że będzie ono wymagało nieco więcej czasu, więc odpowiednio wcześnie zaczęła przygotowywać to przejście, już na powrót w tempie roboczym wyjeżdżając narożnik w którym od razu przeszła do stępa korzystając z dotychczasowego skrócenia. Z uśmiechem na twarzy obiema rękami poklepała izabelowatego do szyi, oferując moment swobody, koniecznie chcąc zakomunikować swoje zadowolenie z takiego poziomu zaangażowania.
Po dosłownie krótkiej chwili odpoczynku na powrót skróciła wodze do poprzedniej długości, nadal stępem wjeżdżając na długą ścianę. Pierwsze kilka kroków zadedykowała sprawdzeniu szczęk i bardzo delikatnemu zgięciu kolejno do wewnątrz i na zewnątrz, aby po wyprostowaniu wprowadzić kolejny element jakim była łopatka do wewnątrz. Delikatnym cofnięciem zewnętrznym i przyklejoną do szyi zewnętrzną "ściągnęła" kucyka w kierunku drugiego śladu, odpowiednio utrzymaną wewnętrzną dbając o to, aby zbyt mocno nie przegiąć go w szyi, ograniczającą wewnętrzną natomiast nieustannie pilnując, aby zad został na pierwszym śladzie.Naughty Boy - 2020-03-17, 23:16 Półparada przywróciła myśli kucyka na ziemię i skupiła je na właścicielce, która wkrótce zaczęła go stopniowo skracać. Przejście to wykonał znowu bez większych obiekcji, nie wysypując się wraz z tym z ustawienia i nie tracąc na równowadze czy rytmie. Był w końcu na dużo wyższym poziomie wyszkolenia i takie przejścia nie powinny sprawiać dla niego żadnych problemów, więc wraz z końcem przekątnej wrócił do tempa roboczego, znowu zaokrąglając subtelnie swoją sylwetkę. W narożniku zwolnił do kłusa i skorzystał z takowej możliwości, żeby wyciągnąć szyję i odetchnąć głośno. Choć zasadniczo nie było to żadne osiągnięcie z jego strony, to taka nagroda w połączeniu z klepaniem po szyi była dla niego zupełnie satysfakcjonująca.
W czasie przerwy kroczył spokojnie, ale aktywnie, nie będąc też tak rozkojarzony otoczeniem jak poprzednio i co najwyżej jednym uchem podążając za odzywającymi się ze stajni czy innych obiektów treningowych końmi. Następnie wrócił do wyższego ustawienia, w którym wyjechał najbliższy narożnik prowadzący na długą ścianę, na której odpowiedział adekwatnie na wygięcie do zewnątrz i wewnątrz. To pierwsze powoli wydawało się być dla niego równie naturalne co do środka, co też było sporym osiągnięciem. Po chwili dziewczyna zdecydowała jednak wprowadzić kolejne ćwiczenie, które dla Gortata też nie należało do nowości. Łatwo dał się "zepchnąć" do środka, schodząc przednimi nogami do wewnątrz przy lekkim wygięciu w szyi. Tyłami ciągle podążał po starym, pierwszym śladzie i nie próbował nimi podążać za przodami.Adele - 2020-03-18, 14:49 Łopatkę podtrzymała praktycznie przez całą długą ścianę, wiedząc, że wyszkolenie konia w zupełności pozwalało na zachowanie pełnej równowagi w tym elemencie nawet na dłuższą metę, sama stale podpierając kłus aktywizującym działaniem łydek, zwłaszcza tej wewnętrznej. Na kilka metrów przed samym narożnikiem odpuściła nieco ograniczającą wewnętrzną, nieco wyraźniej gnąc Naughty Boya do środka i wchodząc na kolejną dziesięciometrową woltę. W narożniku zainicjowała delikatne skrócenie z jak dotąd aktywnego tempa, aby przed końcem drugiej ściany przygotować pierwsze zagalopowanie. Zachowała pełną czytelność pomocy, od pierwszego kroku galopu narzucając ogierowi energiczne tempo o ile sam z siebie nie szedł aktywnie. Mimo tego, że nie pozwoliła na całkowite wyjście z dotychczasowego ustawienia, zaproponowała czternastolatkowi kontakt na tyle delikatny, aby mógł swobodnie pracować głową, w tym również pójść nosem do dołu. Chcąc dać ogierkowi czas na spokojne rozgrzanie się, nie spieszyła z konkretami, zamiast tego chwilę galopując na obszernych kołach i wykonując delikatne dodania na długich ścianach, zwyczajnie po to, aby dać izabelowatemu szansę na niezobowiązujące zrzucenie ewentualnego nadmiaru energii.Naughty Boy - 2020-03-18, 15:42 Chociaż przez całe wykonywanie łopatki zasadniczo nie zaszły w jego pracy wielkie zmiany, to po wyprostowaniu Adele mogła odczuć znaczną różnicę. Naughty Boy nareszcie zaczął odpowiednio angażować zad, zyskawszy dzięki temu więcej giętkości i elastyczności, a także wyprostowania, co gwarantowało mu pełną równowagę. Na kolejnej wolcie odbiło się to na tym, że właścicielka w zasadzie nie musiała wnosić większych poprawek - przyzwyczajony do jej stylu jazdy, świetnie odpowiedział na pomoce i zakreślił okrągły rysunek o odpowiedniej średnicy. W podobnym stylu przekroczył narożnik, po którym został wyprostowany, znowu dając odczuć swoje zaangażowanie i poświęcenie uwagi amazonce. Skrócona optycznie sylwetka nadawała mu bardziej sportowego, przyjemnego dla oka wyglądu, ale największą różnicę miała odczuć Solve w jeździe.
Już powoli oczekiwał tego upragnionego zagalopowania, ale do tej pory nie dawał jej tego mocno odczuć. Niemniej kiedy tylko zainicjowała to przejście, mocniej odepchnął się tyłami od ziemi i wszedł płynnie w galop. Od razu szedł mocno i aktywnie, mogłoby się wydawać, że nawet nieco za dużo siły wkładając w każdą kolejną foulę i idąc jak czołg. Poparskiwał co krok, początkowo niespecjalnie dbając o jakość galopu, a co najwyżej w to, aby wyładować energię. Z racji tego, że nie miał ochoty ani ponosić właścicielki, ani zaserwować jej serię baranków, to pakował emocje w kolejne kroki, które wydawały się wręcz agresywne. Mimo wszystko nie osadził się na przodach i ciągle zachowywał ich swoistą lekkość, nawet jeśli nie była to jeszcze pełnia jego możliwości.Adele - 2020-03-19, 15:49 Delikatnym poklepaniem po szyi poklepała go w pierwszych krokach galopu, nagradzając za energiczne, ale nadal poprawne zagalopowanie. Bez żadnego żalu przyjęła fakt nieco gorszy jakościowo galop, nie uznając jakichkolwiek korekt za konieczne - nie widziała sensu w odbieraniu izabelowatemu tych kilku minut swobody, zwłaszcza, że znała go wystarczająco dobrze aby wiedzieć, że chwilowe wybicie z intensywnej pracy raczej nie przyniesie ogromnych konsekwencji ani trudności. A nawet jeżeli, trudno! Adele nie zamierzała jednak dawać za wygraną i odbierać wierzchowcowi chwili pełnej swobody, wiedząc, że nadmiar energii nie pomoże w drodze do rozluźnienia. Tak pogalopowała go więc dobre kilka minut, choć dokładny czas dostosowała do jego samopoczucia; zakładając, że moment takiej pracy pomógł uwolnić nieco emocji, doczekawszy jakiegokolwiek sygnału spadającego poziomu energii, nieco wyraźniej dociążyła jego grzbiet, zamykając nogi i blokując miednicę delikatnie na rzecz skrócenia, nie zapominając o delikatnej półparadzie którą przypomniała o swojej obecności. Skorzystała z faktu poprzednich obszernych kół aby teraz nieco zawężać ich średnicę, to na właśnie na nich delikatnie pracując nad zgięciem i rozluźnieniem. Oprócz niezmiennego dociążania zadu i koncentracji na działaniu dosiadu do ręki, delikatnymi półparadami i regularną zabawą wewnętrzną wodzą zachęcała do dla odmiany nieco niższego ustawienia. Chcąc sprawdzić na ile stabilne jest oparcie kucyka na zewnętrznej, momentami wewnętrzną dłoń wysuwała przed siebie, za łopatkę Naughty Boy'a, dążąc do tego, aby oddanie wewnętrznej wodzy w żaden sposób nie zaburzyło pracy na kole. Nie zapomniała o tym, aby w miarę możliwości często zmieniać kierunki, nie chcąc zakręcić izabelowatego wokół własnej osi, na długich ścianach między kołami pilnując należytego wyprostowania i podejmując pierwsze próby oparcia kuca na wewnętrznej wodzy, czym powoli miała torować sobie drogę do zgięcia na zewnątrz w galopie.Naughty Boy - 2020-03-19, 19:36 Średnio zajęła go ta krótka pochwała przez poklepanie, bo był akurat zbyt zajęty beztroskim galopowaniem wzdłuż ścian, co jednak nie oznaczało, że lekceważył sobie właścicielkę i całkowicie ignorował próby sprowadzenia się do parteru. Te, swoją drogą, i tak nie były specjalnie potrzebne, bo poza bardzo dynamicznym stawianiem kroków nie robił nic, co powinno zaniepokoić Adele. Takiej galopady nie potrzebował też wiele, dzięki sile pakowanej w każdy krok dość szybko tracąc ten nadmiar energii, który mu do tej pory towarzyszył. Po paru minutach zaczął nieco bardziej schodzić głową do dołu, oddychając głośno i zaokrąglając zlaną potem szyję. Zaczynał powoli się wyciszać i uspokajać, co sprzyjało najbliższemu skróceniu. Kolejne figury pomogły mu w dostosowaniu swojego tempa pod dziewczynę, bo na nich nie miał już takiej możliwości pędzenia i musiał więcej uwagi poświęcać samemu wygięciu i ustawieniu. Łuki oraz niższe ustawienie pomogły mu zyskać przepuszczalność i rozluźnienie, a obciążanie zadu uniosło go na przodach, przez co był na dobrej drodze do zaprezentowania galopu z prawdziwego zdarzenia. Aktywnie przeżuwając wędzidło, trzymał nos lekko przed pionem i zastrzygł uszami w zainteresowaniu, kiedy tylko Adele decydowała się na odpuszczenie działania wewnętrznej wodzy. Pozostawał wtedy w tym samym ustawieniu, nie uciekał pyskiem ani nie gubił równowagi. Z kolei na ścianach utrzymywał wyprostowanie, jednocześnie dając się łatwo "przestawić" na wewnętrzną wodzę i ustawiać do zewnątrz.Adele - 2020-03-19, 21:19 Krótko nagradzała izabelowatego w przypadku prawidłowego zgięcia do zewnątrz, pamiętając o jego początkowej awersji do tego zadania. Mając świadomość, że galopowała już dobrą chwilę wkrótce zdecydowała się na przejście, na razie wykonując je na spokojnie na długiej ścianie, zahaczając o kłus. W stępie dała mu chwilę odpoczynku na dłuższej wodzy, korzystając z tego czasu na sprawdzenie popręgu, aby po momencie relaksu ponownie nabrać wodze i wrócić do poprzedniego, nieco wyższego ustawienia. Stępem zjechała na drugi ślad, aby tam ze stępa wykonać zagalopowanie na lewą nogę, w samym przejściu niezmiennie polegając na ograniczającej zewnętrznej wodzy, pomocami jasno indykując zmianę. Od razu płynnie podążyła ciałem za ruchem Naughty Boya, nie dając mu jednak szansy na nabranie prędkości, dbając o aktywny, ale krótki wykrok. W tym galopie dla przypomnienia zabaw z kłusa jednorazowo wykonała łopatkę, ale nie na tym chciała się skoncentrować - za chwilę głęboko wyjechała narożnik na rzecz złapania linii prostej na przekątnej czworoboku. Tam przed literą X półparadą uprzedziła kuca o nadchodzącym zadaniu, stopniowo zaczynając przygotowywać się do przestawienia pomocy (co ułatwił fakt równego oparcia na dwóch równych wodzach z racji na linię prostą), aby na wysokości samej literki wyraźnie przestawić pomoce na prawo, wykonując lotną zmianę nogi. O tym, że był to element znany izabelowatemu wiedziała doskonale, ale za chwilę podniosła stopień trudności tego zadania. Ponownie krótszym, okrąglejszym galopem wjechała na przekątną, tym razem jednak zmiany pomocy dokonując na samym jej początku, pilnując, aby po lotnej galop nie stał się płaski ani zbyt pospieszny, przede wszystkim dlatego, że już za chwilę, raptem kilka foulee dalej, już blisko samego narożnika, po raz kolejny wykonała zmianę nogi. Nie było to nic rewolucyjnego, ale wymagało odpowiednio dużej równowagi i doświadczenia - zarówno od kucyka, jak i od Adele, dla której były to jedne z pierwszych przymiarek do lotnych co tempo, którymi oczywiście na razie ta praca nie była.Naughty Boy - 2020-03-20, 14:13 Regularne i cierpliwe powtarzanie nowych elementów gasiły w nim wszystkie uprzedzenia, kiedy tylko zaczął widzieć, że coś mu wychodzi. Temu pomagały regularne pochwały i nagrody, które uświadamiały go o prawidłowości danego ćwiczenia, dzięki czemu z każdą kolejną powtórką wychodziło mu to coraz lepiej. Wkrótce przeszedł do stępa przez kłus, a korzystając z dłuższej wodzy wyciągnął szyję i parsknął głośno, potrząsając głową. Stępując dookoła czworoboku, nie wykazywał jeszcze większych oznak zmęczenia, więc nie zareagował negatywnie na zebranie wodzy i powrót do wyższego ustawienia. Zszedł posłusznie na drugi ślad i wkrótce zagalopował zgodnie z zamysłem Adele. Tym razem nawet nie miał ochoty na podobne atrakcje jak za pierwszym razem, od pierwszych kroków poruszając raczej spokojnym, chociaż nadal aktywnym galopem, nie musząc być nawet specjalnie uprzedzany przez właścicielkę. Łopatka do wewnątrz w galopie wyszła mu podobnie jak w kłusie, to jest przy zachowaniu równowagi i rozluźnienia, będąc w stanie wykonać jej przez całą długą ścianę. W następnej kolejności zjechał na przekątną, po pojawieniu się na której wyprostował się, częściowo spodziewając się następnego ćwiczenia. Kontrgalop był co prawda jego odwiecznym wrogiem, a była to podstawa do prawidłowo wykonywanych lotnych, które widywało się na czworobokach. Mimo to dobrze odczytał jej pomoce i zgrabnie "przeskoczył" z jednej nogi na drugą, siłą rzeczy robiąc to w dość widoczny sposób, za czym stały wcześniej wspomniane czynniki. Potrzebował też chwilę na odzyskanie poprzedniej jakości galopu na drugą nogę, ale wraz z końcem przekątnej wrócił już do starej postaci rzeczy. Większy problem mieli napotkać przy kolejnym ćwiczeniu tego typu, które tym razem zawierało dwie zmiany. Samo ich wykonanie było łudząco podobne do poprzedniej, zabrakło mu więc tej typowej płynności, ale zaraz musiał skupić się na większym wyzwaniu. Parzysta liczba zmian wiązała się z koniecznością kontrgalopu po powrocie na ścianę, który kosztował izabelowatego dość sporo wysiłku, aby zachować optymalną równowagę.Adele - 2020-03-22, 13:48 Dla ułatwienia izabelowatemu utrzymania należytej równowagi zadbała o równomierne rozłożenie własnego ciężaru, półparadami i delikatnie zablokowaną miednicą regulując przy tym tempo do nieco krótszego, a więc i bardziej przystępnego. Wjeżdżając kontrgalopem w pierwszy narożnik sama Adele musiała z resztą wiele wysiłku włożyć w to, aby zachować w miarę jednostajne tempo galopu, stale pielęgnując należyte ustawienie. Nie zamierzała jednak przed kolejną przekątną zmieniać nogi na właściwą, mimo lekkich trudności zwłaszcza w pierwszym narożniku nie odpuszczając i kosztem lekkiej utraty rytmu utrzymując wymagające ustawienie. Szczęśliwie z tą trudnością "walczyć" nie musieli bardzo długo - z chwilą wjazdu na przekątną Solve delikatnie zrównoważyła pomoce na rzecz złapania linii prostej, gdzie już z nieco większym namysłem kontrolowała rytm i aktywność galopu, starając się przywrócić chodowi jednostajność i równomierność bez przyspieszania. Na spokojnym, okrągłym tempie zależało jej z tego względu, że za chwilę wykonała kolejną lotną zmianę nogi, co z racji na poprzednie poprawki nastąpiło na kilka metrów przed literą X; tym razem również zachowała pełną klarowność pomocy, mimo wyraźnego ich przestawienia nie pozwalając sobie na "przegięcie" izabelowatego, nadal pamiętając o wyjeżdżanej linii prostej. Delikatnymi pólparadami szykowała Naughty Boya na kolejną zmianę, którą wykonała w proporcjonalnej odległości po przejechaniu X, tym razem szczęśliwie nie musząc martwić się narożnikiem w kontrgalopie. Mimo to, przed samą końcówką przekątnej wykonała wyraźne skrócenie, okrągłym, krótkim galopem dojeżdżając do narożnika w którym wykonała przejście do stępa. Zdała sobie sprawę z tego, że parzyste zmiany i kontrgalop były zdecydowanie za trudne jak na pierwsze podejście, a więc postanowiła delikatnie zmienić formułę ćwiczenia, nie zamierzając iść w zaparte. Tym razem stępem jechała przez całą krótką ścianę, aby tuż przed narożnikiem wykonać zagalopowanie, od pierwszego kroku utrzymując izabelowatego w wyraźnym skróceniu i wyższym ustawieniu, z narożnika tym samym galopem wyjeżdżając prosto na przekątną i znów wykonując dwie zmiany w równej odległości. Cały myk polegał na tym, że tak samo jak ćwiczenie rozpoczęło przejście, tak samo miało ono je kończyć - zamykając i otwierając te dwie zmiany stępem, mogła dać izabelowatemu dużo więcej oparcia, nie generując przy tym żadnych zbędnych zachwiań równowagi.Naughty Boy - 2020-03-22, 16:07 Choć odpowiednio wyważona równowaga właścicielki z pewnością była bezcenna i potrzebna w tym elemencie, to w zasadzie izabelowatemu nie robiło to większej różnicy i mimo to zdarzało mu się "uciekać" na zewnątrz, co było uciążliwe, ale nadal możliwe do wyplewienia. Naughty Boy nieraz udowodnił już jej, że nie jest tak uparty, jeśli chodziło o naukę nowych rzeczy, co mogła zauważyć chociażby dzisiejszego dnia podczas ponawiania prób wygięcia do zewnątrz. Jeszcze więcej wysiłku kosztowało go wyjechanie narożnika w kontrgalopie, bo już same utrzymywanie prostej linii było dla niego wyzwaniem. Konieczność wygięcia się poskutkowała tym, że usztywnił się i zadarł głowę z niezadowoleniem, wymykając się jej nieco spod kontroli, chociaż z czworoboku jeszcze wyskoczyć mu się nie zdarzało. Walczył sam ze sobą jeszcze przez kolejną długość ściany, aby po chwili wejść na przekątną, która dała mu złudną nadzieję powrotu do "normalnego" galopu. Następną zmianę nogi wykonał bez większego namysłu czy zawahania, będąc wielce przekonanym, że podobnie jak poprzednio, Adele zakończy na dwóch lotnych. Po przekątnej poruszał się już nieco lepszym jakościowo galopem, zachowując optymalne wyprostowanie, ale kiedy zaczęli zbliżać się do końca przekątnej, a Adele zaskoczyła go kolejną, trzecią lotną, zaczął się znowu sypać. Zmuszony w ten sposób znowu poruszać się kontrgalopem, oddał pojedynczo z zadu i strzelił ogonem, mimo wszystko starając się jednak spełnić oczekiwania właścicielki i nie zmieniał nogi na własną rękę. Wiedział, że mimo wszystko nie chciała dla niego źle, choć szczerze wolałby, gdyby bardziej liczyła się z jego preferencjami i zamiast męczyć się takim nudnym ujeżdżeniem, zabrałaby go na tor crossowy. Wkrótce przeszedł do stępa, parskając głośno ze zmęczenia, bardziej psychicznego niż fizycznego. W stępie zdążył trochę odsapnąć, aby po przejechaniu krótkiej ściany znowu zagalopować, teraz już zdecydowanie mniej chętnie niż dotychczas, bo dobrze wiedział, że czeka go powtórka z rozrywki. Wykonał jednak przejście i wszedł na przekątną, po której poruszał się okrągłym, skróconym galopem. Kolejne dwie zmiany wypadły odrobinę lepiej niż poprzednio, bo nie były aż tak bardzo widoczne jak poprzednio, choć dalej brakło im płynności. Mimo wszystko kolejne przejście do stępa z końcem przekątnej nie pozwoliło mu na tak szybkie sfrustrowanie się, co od razu zaowocowało tym, że był bardziej rozluźniony i chętny do dalszej pracy.Adele - 2020-03-22, 21:23 Widząc delikatną poprawę jaką wniosło zamknięcie zmian w przejściach, stępując wzdłuż krótkiej ściany poklepała izabelowatego po szyi. Czując jego zmęczenie i woląc trening zakończyć bardziej pozytywnym akcentem w kontekście zmian, w kolejnym narożniku nie zdecydowała się już na zagalopowanie, zamiast tego chwilę po złapaniu linii prostej zakłusowując. Nie czekała z rozluźniającą pracą, od razu inicjując wszelkie rozciągające ćwiczenia - zgięcia do wewnątrz i zewnątrz, koła i dużą ilość zmian kierunków, teraz wszystko robiąc jednak z jednoczesnym stopniowym wypuszczaniem kucyka do dołu, tak, aby po kilku czy kilkunastu minut takiego aktywnego, ale swobodnego kłusa móc wjechać na koło i tam zainicjować pełnoprawne żucie z ręki. Regularnym anglezowaniem odciążała grzbiet i nadawała chodowi należytej dynamiki, subtelnymi półparadami i elastyczną dłonią zachęcając natomiast Naughty Boya do komfortowego oparcia na kiełznie. Już przy długich, trzymanych blisko sprzączki wodzach usiadła na powrót w siodło, aby kilka chwil spędzić w kłusie ćwiczebnym, subtelnym oddaniem ręki sprawdzając "stabilność" tego, co udało im się wypracować, w razie potrzeby jeszcze przez moment kontynuując żucie na kole. W ostateczności zablokowaniem dosiadu i subtelną półparadą zainicjowała przejście do stępa, klepiąc obiema dłońmi izabelowatego po szyi, a po zatrzymaniu częstując również cukierkiem w podziękowaniu za udany trening. Po poluzowaniu popręgu chwilę pokręciła się z ogierkiem w pobliżu czworoboków, aby za chwilę spokojnym stępem na luźnej wodzy skierować się z powrotem do stajni.
/ztNaughty Boy - 2020-03-22, 21:59 Przyjął pochwałę ze spokojem, chociaż zastrzygł uszami, jakby na znak, że nie ignoruje jej i docenia ten gest. Chwila stępa pozwoliła mu na zregenerowanie sił na tyle, aby mógł po chwili zakłusować w narożniku, poruszając się spokojniejszym, ale dalej aktywnym chodem. Zmęczenie było coraz bardziej odczuwalne, ale dzielnie starał się sprostać kolejnym ćwiczeniom, które na szczęście nie były już tak wymagające jak lotne i kontrgalop. Całkiem chętnie wyginał się na wszelkich łukach, zyskując dzięki temu na rozluźnieniu i rozciągając przepracowane mięśnie. Była to też chwila, aby oboje mogli się wyciszyć po tych ekscesach z kontrgalopem, a to z kolei odbiło się na tym, że wraz z żuciem z ręki Naughty Boy chętnie zszedł do dolnego ustawienia, stopniowo wyciągając wodze z palców dziewczyny przy jednoczesnym aktywnym żuciu wędzidła. Poruszając się już z uwypuklonym grzbietem i rozciągniętą szyją, dał się prowadzić praktycznie od samego dosiadu, zachowując pełną karność i posłuszeństwo. Sprawa miała się podobnie także podczas rozstępowania, kiedy zdążył całkiem wyschnąć i odsapnąć, przyjmując kolejne pochwały już nieco bardziej entuzjastycznie. Oczywiście najbardziej ucieszył się na cukierka, którego zgarnął z dłoni osiemnastolatki, wycierając przy tym w nią spieniony pysk. Mieląc cukierka w pysku, czekał aż się rozpuści i opuścił czworobok z Adele.
/ztFriedrich - 2020-04-09, 23:05 Program brązu
No więc przybył z młodą adeptką jeździectwa na czworobok mniejszy, który de facto wyglądał tak, jak ten na którym będzie zdawała odznakę. Jeszcze przed wejściem pary na czworobok dopiął cały sprzęt, nasadził dziewczynce kask na głowę i posprawdzał cały sprzęt, by później pomóc jej z dostaniem się na grzbiet ogiera. Przymocował uzdę i za nic mają jej marudzenie, wszedł na czworobok, dokładniej idąc na jego samiutki środek, aby tam puścić ogierka na duże koło na lonży, choć i tak dziewczynka nim kierowała bardziej, Fried tu robił za potencjalną ozdobę terenu.
- Dobra, dobra Mała, ja wiem, jesteś duża dorosła i w ogóle, sama się utrzymujesz najlepiej, ale nie dam Ci od razu tak o na nim pojechać, bo go roznosi energia a Ciebie endorfiny... fuck, to chyba to samo... - Chwilę się zawiesił, po czym znów z uśmiechem rzucił do dziewczynki. - Więc nie możesz od razu jeździć sama. Rozgrzejecie się, trochę uspokoicie młodzieńcze hormony i wtedy będziesz jeździła sama, pasi? - Po tym zaś, nie bacząc na jej słowa, dalej stał na środku, a ogier kręcił się po kole z dziewczynką w siodle.Dalia Kravchenko - 2020-04-15, 22:48 Weszła na czworobok, gdzie miała jechać program, a stresowała się niemal tak, jak przed prawdziwą komisją. Po nałożeniu przez wujka kasku na jej głowę, ta go zapięła i jeszcze sprawdziła, czy aż tak mocno się nie gibie, bo w końcu głowa mogła zmaleć lub urosnąć przez tę chwilę, którą nie jeździła! Dopasowała sobie wszystkie paski i pozwoliła, żeby Friedrich sprawdził sprzęt, na którym miała jeździć. Ale był dzisiaj Armi super ubrany! Wsiadła na jego grzbiet dość sprawnie, oczywiście z pomocą mężczyzny, sadowiąc się wygodnie w siodle i chwytając drugie strzemię. Złapała również za wodze, po czym spojrzała, że jej tymczasowy opiekun mocuje lonżę.
- Ej! Umiem sama przecież. Pozwól mi wujku - powiedziała, ostatnie zdanie dodając prosząco, ale wuj był nieuległy niczym ogromny głaz. A nawet cała góra. Wydęła usta, gdy wprowadził ją z Armim na koło, po czym zaczął wyjaśniać, czemu tak, a nie inaczej. W sumie... Wszystko miało sens. Ale i tak nie była z tego zadowolona, o! Jednak się rozluźniła, ciężko westchnęła i następnie uśmiechnęła do mężczyzny stojącego na środku kółka.
- No dobra. Ale następnym razem sama będę jeździć całą jazdę! - zadeklarowała, po czym skupiła się na dzikim rumaku, który tak by ją źle potraktował, gdyby zostali spuszczeni natychmiast. Podążała miękkimi ruchami bioder za jego ruchem, dociskając rytmicznie nogi do jego jasnych boków, chcąc wyznaczyć jakiś rytm, w którym mieli się poruszać. Taki energiczny, ale nie za bardzo, o! Wszelkie odstępstwa od normy starała się naprawiać, to dodaniem łydki, to wstrzymaniem konia poprzez odchylenie się do tyłu i lekkie pociągnięcie wodzy. Trzymała je na długim kontakcie, bo trochę się jednak cykała po tym, jak Fried jej powiedział, że rozpiera go energia. Tak prewencyjnie, o!