To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Maneże - Duży maneż

Stardust - 2013-03-30, 19:03

Racja, po co kisić się na hali, skoro można wyjść na dwór? Klacz rozglądała się, zapoznając z nowym terenem. Zatrzymała się posłusznie, gdy tylko kobieta ta zarządziła, jedynie przy dociąganiu popręgu spróbowała ją wystraszyć, ukazując zęby, a wszystko to w ramach testowania nowych jeźdźców. Ale jak już wspomniałam, tak naprawdę nigdy by nie ugryzła. Stała grzecznie w miejscu, nawet nie myśląc o tym, by bez odpowiedniego bodźca ruszyć przed siebie. Czując odpowiedni sygnał ruszyła przed siebie żwawym stępem, jej tylne kończyny pokrywały ślady po przednich. Znalazła odpowiednią równowagę pod jeźdźcem i kroczyła przed siebie dumnie, cały czas czekając na inne, odpowiednie sygnały. W odpowiednim momencie przeszła do kłusa, mniej więcej od tego chodu zaczynając na poważnie szukać kontaktu z jeźdźcem, bo wcześniej troszkę to zaniedbała. Wykonywała wszelakie ćwiczenia, zad nie wypadał i szła jak w zegarku, mimo to nie tracąc czujności, na wypadek kolejnego zadania. Miała dość miękki chód, więc Żulietta miała połowę problemu z głowy, ot. Star wykonywała wszystkie przejścia, wykonując je spokojnie i niegwałtownie, nie mogąc się doczekać, aż zaczną galopować.
Żulietta - 2013-03-30, 19:35

Widząc zęby pogroziła jej bożym palcem patrząc nań karcąco. Ot, takie upomnienie.
Mile zaskoczył ją fakt, iż nie wybijała. To zawsze stanowiło mankament jazdy w przypadku Żula, który potrafił się z konia zsuwać bezwładnie. A tak bez wysiłku utrzymywał stabilną rękę i proste plecy.
Gdy przeszły do ósemek dziewczyna nawiązała z pyskiem klaczy wyraźniejszy kontakt impulsywnie nimi działając na łukach. Starała się również być również dokładniejsza jeśli chodziło o przykładnie łydek, przenoszenie ciężaru ciała na kości kulszowe.
Wypchnęła lekko klacz do galopu, czując pod sobą, iż klacz nie potrzebuje specjalnych zaproszeń. Utrzymując robocze tempo wykonała przejazd po obwodzie czworokąta z przeciw prostokątną do zmiany kierunku, w środku zmiana prowadzącej nogi poprzez płynne przejście do kłusa. Następnie okrążenie galopem wyciągniętym by dać klaczy ujście nadmiaru energii i entuzjazmu. Działaniem krzyża, łydki wstrzymującej oraz wodzy ograniczyła klaczkę do galopu roboczego a następnie zebranego. Utrzymując tępo po gimnastykowała klacz wykonując ćwiczenia z kłusa. Wężyki na ścianie, i ósemki, impulsywnie pracując wodzą by zachęcić klacz do zebrania się. Tu także wykonywała zmiany chodu, poprzedzając każdą pół paradą.
Po tych kilkunastu minutach uczciwej rozgrzewki przeszła w stęp, by nagrodzić Star. Wyczuwała już wyraźnie zmianę w elastyczności jej chodu w stosunku do początku. W tym czasie i ona się całkowicie rozluźniła swobodnie planując elementy do szlifowania.

Stardust - 2013-03-30, 20:03

Ósemki. Ładnie wyginała się na łukach, jak to przystało na dobrze ujeżdżonego dresażystę. O ile Żul wykonywał jakieś drobne błędy, Stardust przymykała na nie oko, chociaż w gruncie rzeczy jeździł całkiem nieźle i nie było na co narzekać, bynajmniej nie telepał się jak worek ziemniaków.
Star czując jeszcze dokładniejszy kontakt zmobilizowała się sama z siebie do żucia wędzidła, które niestety (chyba?) nie było smakowe. Mimo to nie zaprzestawała, starając się być rozluźnioną i wykonać robotę.
Czując sygnał do galopu, wystrzeliła przed siebie, pozostawiając na piachu coś w rodzaju półksiężyców. Jak na razie nie wymagano od niej wiele, jedynie krążenia po obwodzie maneżu, więc gnała przed siebie, czując wiatr w grzywie. Potem jednak zaczęło się "coś" dziać, przejście do kłusa zwierzę wykonało bardzo niechętnie, przez chwilę buntując się, przez co trzeba było użyć mocniejszych sygnałów. Ucieszyła się czując ponowny bodziec do galopu i z zawrotną (jak na nią) szybkością ponownie wystrzeliła przed siebie, ale wiadomo, że wyścigówką nie była. Trzeba przyznać, że bardziej zmobilizowała się przy galopie zebranym, w którym to przeniosła środek ciężkości na zad. Przeszła w to płynnie, bez problemów. Zazwyczaj jeśli czegoś od niej wymagano, wykonywała to. Stuprocentowe samoniesienie się sięgnęła jednak dopiero po jakimś czasie, nie potrafiąc jeszcze dostatecznie dobrze skupić się na jeźdźcu, którego dopiero co poznała, mimo to szło jej nieźle, bo starała się. Dosłownie na chwilę przed przejściem do stępa stała się o niebo bardziej przepuszczalna, Podczas stępa szła spokojnie, dobrze wiedząc, czego Żul wymaga i dostosowując się. Nagroda w formie odpoczynku jeszcze bardziej zmotywowała andaluzkę do dalszej współpracy.

Żulietta - 2013-03-30, 21:47

Gdy już ustaliła kilka elementów kluczowych ponownie zebrała klaczkę i po kilku krokach zatrzymała na lewej ścianie do stój. Następnie energicznie wypchnęła od razu do kłusa roboczego. Dojechała utrzymując to tępo wjechała na krótki bok a tam głębiej usiadła w siodle wspomagając się lekką łydką wstrzymującą skróciła wykrok. impulsywnie działając na wodzy starała się subtelnie ją zganaszować. Skręciła w prawo w celu wykonania wolty.
Lubiła takie łagodne podrygiwanie i uczucie pełnej kontroli, relaksowało ją to w stopniu bardziej niż by się do tego przyznawała. Skupienie się przychodziło jej dziś w łatwością dlatego też nie zdarzało jej się wypadać z rytmu.
Po wyjechaniu na pierwszy ślad zwolniła do aktywnego stępa. Półparada i ustawiła szyję konia wewnątrz wewnętrzną wodzą, jednocześnie prawą łydkę przesuwając za popręg, a zewnętrzną utrzymywała ruch do przodu. Lewa ręka kontrolowała łopatkę konia. Jeśli nic jej się nie zagmatwało to spokojnie poruszała się do przodu i w bok chodem bocznym.

Stardust - 2013-03-31, 11:49

Stardust zatrzymała się, wykonując krótkie i nieurywane przejście do stój. Znajdując oparcie na wszystkich nogach, skierowała uszy w kierunku Żulietty, czekając na sygnał łydką, którego się zresztą jak najbardziej spodziewała. Nie bardzo zdziwiona, w odpowiednim momencie ruszyła przed siebie kłusem roboczym, starając się jeszcze bardziej rozluźnić. Co jak co, nowe miejsce momentami przeszkadzało jej w osiągnięciu stuprocentowego spokoju i wiedziała, że zazwyczaj dawała z siebie więcej. Przy skróceniu wykroku nie zmieniła tempa ani rytmu, stopniowo, chociaż nienatychmiastowo, zaczęła stawiać coraz wyższe i krótsze kroki i stała się "giętka". Przy ganaszowaniu nie przeganaszowała, nigdy nie była w takim treningu, gdzie używano rolkuru czy czegoś tego typu, jeśli już to szyję ustawiła za mało niż za dużo, o ile można to tak określić. Zareagowała na pomoce do skręcenia, a na wolcie ładnie się wyginała, wyczuwając impulsy wysyłane przez Żula. Wykonała przejście, nie przyspieszając od razu po nim i nie rwąc do przodu, co czasami jej się zdarzało. W gruncie rzeczy wyszło na to, że przez kilka sekund drobiła, a dopiero po sygnałach dawanych przez kobietę wskrzesiła w sobie energię i dalej szła żywo, myśląc o ruchu naprzód. Zareagowała elegancko na półparadę, a czując odpowiednie sygnały lekko przekręciła głowę, odstawiając przód, ale nie wypadając zadem, wykonując chód boczny.
Villemo - 2013-03-31, 13:49

Villemo weszła na duży maneż razem z Libby i Joce.
- Hej - przywitała Żula. Miała nadzieję, że nie będzie im za bardzo przeszkadzać. W innych miejscach nie było miejsca...
- Okej - zwróciła się do Jocelyn - Na początku trzeba dociągnąć popręg. - wyjaśniła i wykonała wspomnianą przez siebie czynność - Oraz wyregulować strzemiona. Po każdej jeździe powinno się je zawijać, lub chociażby przerzucać przez siodło. Puślisko, czyli ten pasek, na którym doczepione jest strzemiono, powinno być tak długie, jak twoja ręka od pachy po czubki palców - wreszcie skończyła dłuższy monolog. Jeśli dziewczyna zastosowała się do jej wskazówek, pochwaliła ją i poprosiła, by usiadła na koniu.
// proszę opisuj mi dokładnie co robi Joce, a nie tylko mów, że 'zrobiła wszystko poprawnie, opisz też, jaką ma pozycję w siodle c:

Żulietta - 2013-03-31, 16:30

Po dobrze wykonanym zadaniu wyprostowała sylwetkę klaczy i doszła do końca ściany. Za zakręcie zagalopowała spokojnie na prawą nogę. Utrzymując tempo roboczego galopu na krótkiej ścianie powtórzyła woltę, skracając chód do zebranego. Pilnowała łydkami zadu, dosiadem wczuwając się w kołysanie. Kątem oka spostrzegła zbliżających się ludzi. Skinęła im krótko. Pomieszczą się jakoś. Spokojnie wyjechała galopem na pierwszy ślad. Gdzie zastosowała łagodne przejście do kłusa roboczego. Duplikowała zadanie z ciągiem pewnie pchając klaczkę do przodu łydką zewnętrzną. Andaluz był poprawnie ułożony, więc wszystko odbywało się bezstresowo.
Obca była jej większość figur desażowych, a nawet jeśli je znała to się nigdy nie uczyła. Nie czuła się w tej dyscyplinie najlepiej, tak więc pasaże czy piaffy zostawiała zawodowcom nie chcąc kalać ich sportu.
Kontynuując anglezowany kłus wjechała w punkt X, gdzie nastąpiło zatrzymanie głównie z krzyża. Odciążyła grzbiet, stając lekko w strzemionach i przyłożyła łydkę popędzająca jednocześnie wodzami wstrzymując ruch do przodu rozluźniając biodra i krzyż.

Stardust - 2013-03-31, 17:02

Stardust zagalopowała, a ponieważ była wygięta w odpowiednim kierunku, zrobiła to na dobrą nogę, ciągle poruszając się w przód. Podczas przejazdu utrzymała odpowiedni rytm, w czym oczywiście wspomagała ją Żulietta, za co była wdzięczna, a podczas wykonywania okręgu zginała się tak, jak poprzednio, bez większych zarzutów. Zebrała się, obniżając zad i jeszcze bardziej zaokrąglając szyję. Posłusznie przemieściła się na pierwszy ślad, a czując zablokowanie się Żula przeszła do kłusa, a podczas wykonywania chodu bocznego elastycznie kierowała przód w odpowiednią stronę.
Żulietta nie obijała grzbietu klaczy, więc ta kłusowała przed siebie spokojnie, a dopiero w punkcie X chętnie zatrzymała się, ustawiając tylne jak i przednie nogi obok siebie. Czując sprzeczne sygnały wkroczyła zadnimi nogami pod kłodę, aby po chwili zacząć cofać się, w dużej mierze myśląc o tym, czy w coś nie walnie.
Zauważyła, że ktoś tu przyszedł, więc skierowała uszy w kierunku nieznajomych, a do konia zarżała w wolniejszej chwili, wszystko w ramach przywitania. Mimo wszystko była zadowolona, że ta jedna konkretna kopytna będzie jej towarzyszyła w treningu, nawet, jeśli będzie po drugiej stronie maneżu.

Żulietta - 2013-03-31, 17:18

Po trzech krokach osiadła w siodle i "otworzyła" dłonie, nie zaprzestając działać łydkami. Znów ruszyły w przód kłusem roboczym. Weszła w łagodny zakręt z przeciw prostokątnej, anglezując na wewnętrzną nogę. Z tym niekiedy miała problem rozmyślając się niekiedy i zapominając o zmianach.
Jakoż skończyły jej się na dziś pomysły, rozluźniła się pozwalając klaczy się nieść na pierwszym śladzie wybranym tempem. Nie był to wymagający trening, acz Żul był zadowolony z faktu, iż udał mu się nawiązać klarowny kontakt z wierzchowcem.
Po chwili przeszedł do luźnego stępa, trzymając się jednak obecnie tylko obwodu. Dziewczyna pogłaskała szeroką umięśnioną szyję, starając sobie przypomnieć dlaczego klepania było niemile widziane. Na deser poluźniła nieco popręg.
Po kilkunastu minutach, w których Żul poobserwował sobie pracującą obecnie parę ruszyły razem w stronę stajni.
z.t

Stardust - 2013-03-31, 17:38

Andaluz wykonywał wszystkie polecenia bez jakichkolwiek sprzeciwów, a na śladzie Stardust, nie widząc sprzeciwów ze strony człowieka, obrała sobie tempo spokojnego, roboczego kłusa, a wyczuwając mniejsze zaangażowanie ze strony kobiety, przeczuła, że koniec treningu jest już blisko.
Tak jak się spodziewała, po jakimś czasie przeszła do stępa, (jak można się było spodziewać) z ulgą przyjęła poluźnienie popręgu, zresztą, sama nagroda w formie pogłaskania również ją ucieszyła. Reagowała na nagrody i była na nie łasa, ot.
Podczas opuszczania maneżu zarżała za koniem, którego musiała opuścić i obserwowała go przez tyle, ile było to możliwe, a potem wraz z Żuliettą opuściła teren maneżu, idąc grzecznie (nie wyprzedzając i nie zwalniając). /zt

Anonymous - 2013-03-31, 22:51

Przyszła tutaj z ogierem, pozwalając mu na zapoznanie się z nowym miejscem, chociaż z drugiej strony nie tracąc nad nim kontroli. Zatrzymała się gdzieś z boku, zarzuciła wodze na szyję, odwinęła podwinięte w stajni strzemiona, które zresztą sobie wyregulowała, metodą "od pachy do palców". Dopięła popręg, wsadzając doń dłoń, aby sprawdzić, czy aby na pewno nie zleci wraz z siodłem. Pochwaliła noniusa za grzeczne zachowanie.
- Mogę wsiadać? - spytała Vicky. - Popręg dociągnięty, strzemiona wyregulowane.
Jeśli otrzymała zgodę to całkiem zgrabnie wskoczyła na konia, wkładając lewą nogę w strzemię, a prawą przerzucając ponad jego ciałem, na szczęście go nie uderzając ani nic z tych rzeczy. Cały czas miała zebrane wodze, żeby mieć nad nim jakąś kontrolę. Gdy już siedziała w siodle od razu lekko zablokowała się i odchyliła do tyła, żeby jej nie wystrzelił od razu w przód. Cały czas przytrzymywała go na wodzach, bo bała się, że jak puści to sobie pójdzie. ;d Włożyła nogi w strzemiona i stanęła w nich, starając się przy tym nie wypchnąć go biodrami do przodu (udało się [chyba], ha!) i stwierdziła, że wszystko ok. Siedziała prosto, tak, jakby połknęła kij od szczotki, nieco usztywniona, wodze trzymała poprawnie, miała dobre ułożenie rąk i nóg, u których to stopa była znacząco niżej niż palce, chociaż delikatnie napięta. Ale jak wiadomo, problemy zaczną się, gdy ruszy.
- Co teraz? Stęp na długiej wodzy po całym maneżu, z wykonywaniem figur, żeby się rozgrzał? Taka moja mała propozycja. Tak ogólnie to co należałoby zmienić w mojej postawie, czegoś brakuje?

Anonymous - 2013-03-31, 22:57

Weszła prowadząc Encore Papillona i zamknęła za sobą bramkę. Po dotarciu mniej więcej na środek zatrzymała się i zapytała dziewczynę o jej umiejętności. Trzeba coś w końcu wiedzieć. Gdy dowiedziała się co nieco, podziękowała osiemnastolatce za informację, obciągnęła strzemiona i w razie potrzeby wyregulowała je z ziemi. Następnie podciągnęła popręg i spojrzała na Evangeline.
To chyba możemy zaczynać. - powiedziała - Tylko się tu nie pozabijajcie, bo na mnie będzie! - zaśmiała się, choć myślała tak zupełnie na poważnie. Po chwili podeszła do Daddyego i sprawdziła czy wszystko jest ok.
- Jeśli będziesz potrzebować pomocy, śmiało mów, a teraz jeśli wszystko w porządku możesz już wsiadać.
Sama wróciła do gniadosza i czekała, aż Ev wsiądzie. Gdy to zrobiła sama podeszła razem z ogierem pod schodki i wsiadła. Słysząc pytanie osiemnastolatki odpowiedziała:
- Na razie postępuj kilka kółek w obie strony. Może być luźna wodza, ale pilnuj żywego tempa. Potem możesz zacząć wykonywać wolty. Na razie wszystko w stępie.
Gdy Ev ruszyła, Vicky zaczekała kilka sekund i także to zrobiła. Stępowała w tą samą stronę, co jej towarzyszka. Na razie dała gniadoszowi luźną wodzę i wymagała jedynie żywego tempa. Miała nadzieję, że nie będzie sprawiał większych problemów.

Daddy - 2013-03-31, 23:11

Przyczłapał posłusznie za długowłosą, od czasu do czasu jej te kudełki łapał w wargi i memłał, takie fajne były. :3 Przy podpinaniu popręgu raz machnął lekko łbem kierując uszy do tyłu, ale te radarki to raczej były taka oznaką skierowania uwagi na dziewczę. Stał spokojnie podczas wsiadania. Ruszył co prawda ze dwa kroki gdy poczuł na grzbiecie ciężar Francuzki, ale zatrzymał się zgodnie czując jej pomoce do stój. Teraz to mogła mu dać luźne wodze, bo jak się go tak zblokuje, to on raczej nie pójdzie bez widocznego sygnału.
Wyczekał cierpliwie wszystkie poprawy strzemion czy inne takie. Był generalnie całkiem rozluźniony. Jednakże zmieniło się to trochę gdy poczuł, że postawa dziewczyny jest jednak trochę zbyt sztywna i Eve się spina zbytecznie. Machnął ogonem gwałtownie, ale nie robił nic więcej takiego szokującego czy mogącego zestresować jeźdźca. Zwłaszcza, że mimo wszystko go nie znała i jednak trzeba być przygotowanym na to, że może okazać się, iż nie zawsze jest taki kochany i poczciwy.
Obrócił za to łepetynę ku brunetce zgrabnie wyginając czarną szyjkę. Spojrzał nań z widocznym wyrzutem i wypuścił głośno powietrze z chrap. O ile dziewczyna umiała słuchać koni i takie coś nie było dla niej niczym więcej niż informacją typu "nudzę się, galopujmy już", to powinna skojarzyć, że ogier po prostu wyczuł jej postawę. Jednakże przecież był tam, w jej dosiadzie, jakiś niepokój i brak całkowitej równowagi. Toteż to spojrzenie karusa to było raczej takie "wyluzuj, rozluźnij się". Wszystko co robił, było z dobrej woli, ot co.
Nie przejął się za bardzo tym, że podeszła do nich druga dziewczyna. Zmierzył ją pewnym siebie spojrzeniem i ani się ruszył, czekając na sygnał. O ile jakieś nadeszły, najpewniej do stępa, to posłusznie ruszył. I o dziwo - nie ślamazarnie i powoli, tylko całkiem żwawo, nie uciekając ze ścieżki, nie rolując się ani nic. Główkę opuścił nisko i zaraz wyciągnął ją daleko naprzód, rozciągając się przy tym troszkę. Od razu jednak cofnął ją gdy wystarczająco się wymachał i szedł całkowicie zdany na polecenia dziewczyny na jego szlachetnych karych pleckach.

Encore Papillon - 2013-03-31, 23:13

Stał przy dziewczynie, lekko wiercąc się jedynie zadem na boki. Łypał na nią jednym okiem, oddychając równomiernie. Zaciął ogonem w bok, przy dopinaniu popręgu, ale nigdzie nie uciekł.
Kiedy dziewczyna go zostawiła samego na środku maneżu, przysżło mu do głowy by się wytarzac zwyczjanie. Zrobił dwa kółka wokół własnej osi i już miał uginać przednie nogi w nadgarstkach, gdy ta jednak zniweczyła jego plany.
Czując cięzar na grzbiecie a konkretniej dosiad, od razu ryszył żywym stępem, za wyprzedzającym go koniem. Szedł az nadto szybko, strzygąc uszami z wysoko zadartym ryjem. Kątem oka obserwował wszystkie przeszkody i drążki wokół nich . . .

Jocelyn - 2013-04-01, 13:44

Villemo napisał/a:
Villemo weszła na duży maneż razem z Libby i Joce.
- Hej - przywitała Żula. Miała nadzieję, że nie będzie im za bardzo przeszkadzać. W innych miejscach nie było miejsca...
- Okej - zwróciła się do Jocelyn - Na początku trzeba dociągnąć popręg. - wyjaśniła i wykonała wspomnianą przez siebie czynność - Oraz wyregulować strzemiona. Po każdej jeździe powinno się je zawijać, lub chociażby przerzucać przez siodło. Puślisko, czyli ten pasek, na którym doczepione jest strzemiono, powinno być tak długie, jak twoja ręka od pachy po czubki palców - wreszcie skończyła dłuższy monolog. Jeśli dziewczyna zastosowała się do jej wskazówek, pochwaliła ją i poprosiła, by usiadła na koniu.
// proszę opisuj mi dokładnie co robi Joce, a nie tylko mów, że 'zrobiła wszystko poprawnie, opisz też, jaką ma pozycję w siodle c:


Dziewczyna słuchała wszystkiego, co mówiła Vil. Poprawiła strzemiona tak, jak jej powiedziała instruktorka. Potem miała wsiąść na konia. Joce stała po lewej stronie Libby, więc w strzemię włożyła lewą nogę. Chwyciła się siodła, podskoczyła kilka razy i jakoś wgramoliła się na górę. Kiedy już siedziała, włożyła prawą nogę w prawe strzemię. Ręce trzymała na udach. Siedziała lekko zgarbiona, patrząc na Villemo.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group