To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor crossowy - Tor crossowy

Jonah Wrens - 2014-03-30, 22:28

Gdyby nie to, że Jonah musiał cały czas pilnować jego ustawienia i tego, żeby w ogóle stał to w tym momencie złapałby się za głowę. No jak to tak można bawić się japką? :lol:
Owszem, gdy Soli zrobił ten krok do przodu, brunet wymusił na nim cofnięcie się w to samo miejsce. Również wydłużył mu czas czekania o tą sekundę, dwie. W zależności w jakim tempie Panicz Iron raczył wrócić na należyte miejsce.
O tyle dobrze, że Portugalczyk miał napięte mięśnie brzucha i plecy, które miały przeciwstawić się sile wyrzutu podczas ruszenia galopem z miejsca. A jak wiadomo, aż tak delikatne to mimo wszystko nie jest, gdyż każdy koń różny pokład siły w to wkłada, lub urozmaica to właśnie takim sobie podskokiem. Właściwie to w siodle trudno spaść, no ale przynajmniej nie rzuciło nim to tak bardzo, więc mógł spokojnie wysiedzieć owego baranka i dalej poruszać się galopem w wyznaczonym przez siebie tempie.
Miłym zaskoczeniem były poprawnie wykonane lotne bez jakichś tam problemów technicznych. Dalsze ćwiczenia, również były nienagannie zrobione, więc nie było do czego się przyczepić. Zasłużył na przerwę i złapanie oddechu. Kiedy jednak nieco się uspokoił, Jo powiódł wzrokiem na pierwszą przeszkodę, którą była kłoda. Kreślił sobie ścieżkę, ilość fouli wykonanych przed przeszkodą, na końcu wracając wzrokiem do ogiera.
-Koniec przerwy leniuszku.
Mruknął pod nosem, zbierając wodzę i od razu zamykając go w ustawieniu. Dalej ustawienie do zagalopowania na lewą nogę i ruszenie. Trzymając go w równym tempie, uciekli z "czworoboku", wychodząc na ścieżkę trasy crossu. Prowadząc go klatką piersiową na sam środek przeszkody, trzymał go w równym tempie, nie pozwalając mu wyrwać do przodu, poprzez dociśnięcie jego zadu dosiadem. Popuścił mu jednak z ustawieniem, bo jak skakać mając łeb w dole? Dał mu wyjść do normalnego, luźnego ustawienia głowy, coby było mu prościej. Odliczając sobie każdą foulę, w końcu dał mu sygnał do skoku, gdy byli odpowiednio blisko przeszkody, aczkolwiek nie tak, by skarogniady nie miał szansy na swobodne podciągnięcie nóg. Robiąc półsiad oddał mu wodzę, przechodząc do pół-półsiadu w momencie gdy szli na drugą przeszkodę. Pierwsza była takim wprowadzeniem, teraz będą "bawili" się w prawdziwy cross na poziomie easy. Więc, można było troszkę poszaleć i poprowadzić konia w odpowiednim tempie. Następną przeszkodą była stacjonata wykonana z jakichś tam porządnych gałęzi. Nic strasznego, prawda? Jo poprowadził Soliego na sam środek przeszkody, dając mu sygnał w wyznaczonym przez siebie miejscu idąc za nim z półsiadem i wodzą.

Iron Soldier - 2014-03-30, 23:24

A nie można bawić się japką? Ja znam koniucha, który tak notorycznie robi, jak zaczyna mu się nudzić. Rozgrzewka na ujeżdżalni, a potem stoimy przy drodze czekając na ostatnią osobę, żeby wyjść w teren. A co robi znudzony wałaszek? Majta pyskiem i kłapie wargami. <3
Że Żelazny nazywa się skromnie koniuchem czynu, to nie może też stać z założonymi kopytami i nic nie robić! On ma tyle hormonów, parę jajek i zbyt dużo myśli kłębiących się w głowie, żeby czekać nieruchomo na ponowne wejście w wyższy chód. A zabawa wargami jest idealnym zajęciem, bo głową on wcale przy tym nie ucieka, tylko lekko nią buja no i ma zajęcie, przez co nie niecierpliwi się, drobiąc w miejscu.
Iron skorzystał należycie z przerwy leniąc się podczas niej. Bo przecież nawet taki koniuch czynu ma prawo do odpoczynku, prawda? A i gdy poczuł jak znowu wujek Jo nakazuje skupienie się na pracy, to z chęcią ogier na to zaproszenie odpowiedział i ruszył galopem, w niezłym nawet zebraniu. Dostrzegłszy przeszkodę przed nimi, zaczął mocno i daleko wyciągać nogi, głośno przytupując. Chciały sobie posprintować na tą kłodę, ale był skutecznie wstrzymywany. Za to jednak nadrabiał długimi nogami, które wyrzucał walecznie przed siebie.
Zamknięty jednak przed przeszkodą dokładnie w pomocach ogarnął się i zaczął równiej biec. Skorzystał także wdzięcznie z poluzowania kontaktu i głowę uniósł wyżej, coby lepiej ogarnąć wzrokiem przeszkodę. Skupił się nieźle, przeżuł wędzidło i kłapnął wargami w ekscytacji - przy tym lekko zarzuciwszy łbem.
Wybił się mocno, a nawet zbyt mocno. Zasadził skok jak na 150 cm. 8-) Mimo to wylądował całkiem zgrabnie, głowę obniżając natychmiast i głośno sapiąc. Taki ambitny, że chmury by przeskoczył!
Strzelił lichego baranka ze dwie foule po przeszkodzie i zaczął głośno parskać. Przy okazji spróbował lekko obrócić głowę na bok, coby dojrzeć wujka Jo na swoim grzbiecie. Jeśli było mu to dane, to zaakcentował ostatnie parsknięcie bardzo głośno i już zaraz musiał skupić się na kolejnej przeszkodzie.
Gdy ją wpierw dojrzał, zdawał się skupiony na powierzonym mu zdaniu - zamrugał mądrze oczyma i przeżuł kiełzno w pysku, ale gdy tylko znaleźli się bliżej... Rany boskie, toż to gałęzie! D: Biedne bezbronne drzewa, poucinali im łapki... :'ccc :lol2:
W każdym bądź razie Żelazny z jakiegoś głupiego powodu niewyobrażalnie się przeraził owej stacjonaty gałęziastej i dosłownie ze dwie foule przed nią wyłamał, mocno zakręcając na lewą stronę. Przy tym z deka obniżył zad gdyż się mu noga omsknęła, a gdy tylko złapał lepszą przyczepność, wypruł mocnym galopem przed siebie, strzelając jednego kopa z zadnich po drodze. Dodatkowo pomachał łbem wojowniczo.
Taki dzielny, uciekł walecznie od tych strasznych gałęzi! :lol:

Jonah Wrens - 2014-03-31, 00:15

Nie, w sensie, że w tak poważnej sytuacji! :lol:
Ależ należało mu się wszystko, skoro dzieciaczek był grzeczny. Taki dzielny, po przyjeździe w nowe miejsce, że aż zasługiwał na buziola w chrapencje! :lol2: No ale, trochę Panowie powalczyli ze sobą jeśli chodzi o najazd na pierwszą przeszkodę. W końcu jednak "dogadali się" poprzez odpowiedni nacisk Jo na strzemiona i dociskanie ogra dosiadem. Zablokował go w sumie trochę na wodzach, zostawiając mu tam opór, żeby go nie wyciągnął ostatecznie robiąc co chce. Mimo wszystko udał im się ten skok, chyba aż za dobrze. Także pofrunęli sobie i believe i can fly i te tematy. Na szczęście takowy skok z reguły trochę trwa, więc Jo mając oparcie w strzemionach mógł pogłębić półsiad tym samym nie zakłócając drogi lądowania ogiera. Choć trzeba przyznać, że trochę nim szarpnęło bo w końcu kto by się spodziewał takiego skoku?
Do baranków można się przyzwyczaić, więc nawet nie ganił go za to gdyż, wsadził to do szufladki z napisem 'odruchy ekscytacji'. Nie mógł przecież skarogniadego karać za to, że wyładowywał swoje podekscytowanie po spotkaniu z przeszkodą.
Pędząc na następną przeszkodę, jakoś nie było powodu, żeby miało coś się stać, ale ogr był na tyle łaskawy, iż nie postanowił wyłamać chamsko przed samą przeszkodą. Mimo tego nagłym skrętem machnął trochę brunetem, który niestety oparł się na prawej wodzy, by móc wrócić na swoje miejsce.
-Spookojnie.
Odezwał się głośniej, aczkolwiek nadal spokojnie. Ale jakby nie patrzeć adrenalina trochę podskoczyła. Jednak nie spadł, nie ma takiej opcji! :lol: Wsiadając w siodło, od razu wykręcił go na sporą woltę ogarniając jego tempo, by przeszedł w równy galop mniej chaotyczny niż dotychczas. Gdy się Iron troszkę uspokoił Jo zawrócił go w stronę tej strrrasznej przeszkody. Jednak nie tak, że rzucał go na głęboką wodę. Dbał o tego dzieciaka, więc najechali tak, by ogr zatrzymał się na środku przeszkody, stojąc do niej równolegle bokiem. Pozwolił mu na nią zerknąć, zapoznać się i ocenić czy na prawdę jest to warte uciekania. Następnie dał mu łydkę i poprowadził go stępem do przodu, zaraz zawracając wraz z sygnałem do galopu na lewo. Poprowadził go obok tej przeszkody i po łagodnym łuku zawrócił na sam jej środek. Teraz nie dawał mu tej swobody z połowicznego odciążenia zadu, a po prostu go wysiadywał do samego końca. Zamykając go w wodzach, nie pozwalał mu zrobić ani jednego kroku w prawo, czy też lewo. Jeśli trzeba było to delikatnie za pomocą nadgarstków pulsował mu raz jedną, raz drugą wodzą tak dla zmyły. Aż wreszcie te nieszczęsne dwie foule przed, przestał się bawić i poprowadził go prosto na stacjonatę. Dał mu sygnał do skoku i podążył za nim półsiadem i wodzą. No lećże! :lol2:

Iron Soldier - 2014-03-31, 23:12

W poważnej sytuacji kłapanie paszczą powinno być wręcz wskazane, bo przecież pokazuje to, ile koń ma w sobie energii, prawda? Tak wiele, że aż nie jest w stanie jej utrzymać... Na wodzy! :lol2: Hehe, taki suchar...
To Żelazny czeka na buziola w chrapki. Nawet na dwa pozwoli. <3 A wujek Jo go nie ugryzie wtedy? Nie ugryzie może... Ale przysięgnij na mały palec! :'c
Generalnie pierwszy skok i lądowanie jak i również baranki jakoś przejechali, no tylko potem Soldierowi się coś uroiło z tymi gałęziami. Gdy więc zjechali na wolty, jakoś tam w miarę sprawnie zwolnił, jednak nie obeszło się bez zirytowanego podrzucana łbem i machania wargami. Poszczurzył się także. A potem został do patyków podprowadzony; najpierw posłusznie stanął do nich bokiem, ale wystarczyło z daleka na niego patrzeć by widzieć jak jest spięty. Stał jak na szpilkach i gdy znów ruszyli stepem do przodu i mieli podejść do przeszkody, ogier zaczął iść bokiem i się tak oddalać od straszydła, aby pozostać jednocześnie do niego pyskiem. Przy tym zaczął ciężko chrapać i machać głową, ale pewnie Jonah na to jakoś zareagował. Więc w końcu uznajmy, że jakoś łaskawie podszedł o tych gałęzi, gotowy wyskoczyć w kosmos gdyby coś go teraz wystraszyło, ale podszedł! Wyciągnął daleko szyję by chrapami dotknąć patyków. I gdy to zrobił, natychmiast cofnął pysk, ale zaraz znów nim tam wrócił i powąchał gałęzie. A potem coś w nim najwidoczniej przeskoczyło i spokojnie zbliżył się do nich, powtykał kinol w przeszkodę a na koniec stanął w miejscu i machnął na nią nogą, kuląc przy tym łeb mocno do piersi i strosząc się cały. Rzucam ci wyzwanie! :lol2:
Pojechali najechać raz jeszcze na tą przeszkodę durną i Iron teraz zdawał się być w miarę dobrze skupiony i ustawiony pod pomocami wujka Jo, ale w istocie pomylił się przy dwóch ostatnich foulach i zadrobił nieco przed przeszkodą skok oddał znów mocno zawyżony (aby go coś nie ugryzło z tych gałęzi no), no i w ogóle jakoś chybotliwie się wybił. Ale poleciał!
Lądowanie było pełne emocji jakże, gdyż ogier w szoku, że przefrunął nad tym straszydłem mocno dość ugiął nogi, nisko opadając ciałem. A potem nieźle musiał manewrować, by nie stracić równowagi. Także mogło trochę tam w siodle wybić jeźdźca, ale nie było najgorzej. Liczy się, że przeskoczyli, nie? :'D
Pochrapał zdenerwowany jeszcze, spocony już troszkę, głównie ze stresu. Ale obniżył teraz pyszczek mocniej, chcąc trochę odebrać wodzy z rąk Jonaha i mieć możliwość rozluźnienia się po tych traumatycznych przeżyciach. A w tempie pozostał dobrym, dynamicznym, ale nie szybkim. Zaokrąglony całkiem nieźle wciąż.

Jonah Wrens - 2014-04-01, 14:42

:lol2:
No to będzie miał dwa, a przysięgać może nawet na dwa paluszki, albo jak chce to i środkowy. :lol:
Więc postanowił go zablokować biodrem i mocniej nacisnąć na strzemiona, by ogier wręcz galopował w miejscu. Dlatego też pilnował łydkami, coby nie przeszedł do niższego chodu. Gdy poruszali się w takim tempie, rozłożył ręce trochę szerzej, żeby skłonić ogierka do zejścia niżej, a nie wyciągania głowy do góry. Może mu pokaże jelenią szyję to się przestraszy i będzie chodził z głową w dole? :lol:
Gdy stali obok tego jego potwora, Jo trzymał w jednej dłoni wodze, zaś drugą głaskał go spokojnie po szyi, uspokajając. Kiedy przymierzali się do 'zwiedzenia' przeszkody z drugiej strony konia, dał mu łydkę, gdy ten zaczął się wahać i cały czas naprowadzał go na przeszkodę. Żeby jednak go, aż tak bardzo nie straszyć po prostu poprosił go o zrobienie jednego kroku i zatrzymywał go. Poklepał, nagradzając za ten bohaterski wyczyn i prosił o następny, i tak dalej aż wreszcie stanęli przy przeszkodzie. Gładząc jego szyjkę, uśmiechnął się pod nosem.
-Widzisz jaki Ty dzielny chłopak jesteś?
Odezwał się łagodnie, naraz klepiąc go po szyi i wycofując. Nawrócili i już potem lecieli prosto na tę przeszkodę. Kiedy miał już miejsce wyskoku, a wcisnął jeszcze te foule spowodował, że no.. i półsiad Portugalczyka był taki, że pożal się Boże. Lepiej zamknąć oczy i się nie przyznawać do tego, no ale. W każdym razie oddał mu wodzę, ale sam niekoniecznie złożył się w dobry sposób. Gdy wylądowali, bujnęło go do tyłu, a potem do przodu, więc no. Chciał o tym zapomnieć. :lol2:
Czując, że skarogniady próbuje sobie co nie, co wyciągnąć dał mu trochę tej wodzy żeby odpoczął, podczas gdy zbliżali się do kolejnej przeszkody. Mianowicie rów z wodą. Nie, aż taki szeroki, więc nie powinien stanowić problemu dla ogra. Mimo wszystko gdy byli blisko, jeździec podebrał wodzę pozwalając mu wynieść nieco głowę do góry. Zamknął go w pomocach, żeby nie uciekł mu nigdzie na boki i dał jeszcze wcześniej łydkę, dodając mu otuchy. W odliczonym przez mężczyznę miejscu, dał mu łydkę wspomagając się tym razem palcatem na jego łopatce, by chłopczyk skorzystał jednak z tak ważnej wskazówki. Zrobił półsiad i oddał mu wodzę, poprawiając tamtą wcześniejszą gafę.
Po przeszkodzie, osiadł mocniej w siodle i oparł się na strzemionach, zatrzymując go do stępa i dając luźną wodzę. Chwila oddechu.
Gdy ogier pochodził jakieś dwie minuty, znowu poprosił go o galop i polecieli na niewysoką ruchomą hydrę. Prowadząc Żelaznego na sam środek przeszkody, trzymał go w równym, aczkolwiek nie za wolnym tempie. Wyliczył sobie moment odbicia i gdy przyszła na nie pora dał ogierowi same łydki. A nóż, będzie wiedział, że w tym miejscu należy się wybić, bez zbędnego kombinowania? W każdym bądź razie Jo zrobił półsiad i oddał mu wodzę, a po przeszkodzie chwilę pogalopowali i zawrócił go robiąc półparadę i przechodząc do stępa. Oddał mu wodze i poklepał po szyjce.

Iron Soldier - 2014-04-01, 19:36

Jelenia szyja? Czy to dobrze, że przed oczami stanął mi obraz rozszarpanego jelenia...? :lol2:
"Widzisz, jaki ty dzielny chłopak jesteś?" Widział to, czuł, słyszał i wiedział to! Któż byłby dzielniejszy od niego? 8-)
Przy lądowaniu za tym strasznymi gałęziami poczuł, jak chłopaka bujnęła w siodle i lekko odrzucił zadem, podirytowany owym faktem. Co tam, że to tak właściwie jego wina! Wujek Jo powinien umieć skakać w każdej pozycji! :lol:
Wdzięcznie zaraz wyciągnął ten łebek, gdy dano mu taką możliwość. Pobujał trochę ryjkiem i po drodze otrzepał się nieco, strzepując z siebie jakby ten stres cały. Tak,w galopie się otrzepał. :lol: Wnet jednak zaczęli zbliżać się do kolejnej przeszkody, a gdy Żelazny dojrzał tylko cóż to jest, zachrapał głośno, zarzucając lekko głową. Podekscytował się! I spał się mocno w sobie i wyrównał tempo, uważając jak nogi stawia. Ambicje jego sięgnęły teraz zenitu i chciał poprawić wcześniejsze skoki. Zdał się więc nieco na Jonaha, ale i sam patrzył pod kopyta uważając, coby nie zgubić żadnej fouli i dobrze wyskoczyć. Dynamicznie najechał, doskoczył ostatni raz zadnimi nogami do przednich i mocno się z nich wybił, wyrzucając przody daleko w powietrze. W ładnym nawet baskilu się pokazał, wyciągając na rowem. Szeroki taki nie bł, ale o on tam mógł wiedzieć? Wylądował więc sporo za nim, ale to chyba wcale nie takie najgorsze o nim świadectwo.
Równowagę błyskawicznie załapał po skoku i biegł dalej równo, przeżuwając wędzidło. Machnął ogonem, podstawiając mocniej zad i zaokrąglił się nieco. Podoba mu się, ajj, podoba mu się skakanie! Aż się delikatnie napuszył, posapując cicho. Dane mu jednak nie było nacieszyć się swoją osobą, bo zaraz zaczęli stępować. Oczywiście zgodnie wszedł w ten chód i spuścił łeb znowu rozluźniając mięśnie na ten moment. Potuptali chwilę, ale trzeba jeszcze się wysilić!
Na znak wujka Jo znów zebrał się do kupy, angażując mocno zad i resztę niezbędnych do pracy mięśni, wchodząc zgrabnie w galop, dynamicznym tempem. Dojrzał następną przeszkodę na jaką się kierowali i zamrugał parokrotnie, mlaskając ozorem.
Obrał dogodne tempo, nigdzie Jonahowi nie uciekając i ten skok także im dobrze wyszedł - wybicie w dobrym miejscu, nóżki całkiem fajnie zadarte do góry, no i lądowanie dość wygodne.
A potem znów stęp, z którego jak zwykle Soldier skorzystał wyciągając do ziemi głowę.

Jonah Wrens - 2014-04-01, 22:11

Dam, dam dam! I nie, to nie dobrze. :lol2:
To on powinien umieć skakać w każdych warunkach! :lol:
No jakieś dzikie densy mu serwował pod tym siodłem no ale dobra. Widzisz, potrzebny był napierśnik. :lol: Skoro się podekscytował tą przeszkodą, to Jo wykorzystał to w dobry sposób. Wpierw go trzymał, żeby napatrzył się na jego cel, aż wreszcie popuścił mu trochę wodzy, by mógł się wyciągnąć. Tutaj akurat na rozciągnięcie mogli sobie pozwolić. W każdym bądź razie, elegancko pokonali tą przeszkodę.
Kiedy ogierek już trochę odsapnął, wrócili do roboty, a więc i skoku przez tę hydrę. Gdy pokonali i tę przeszkodę bez problemu, Jo dał mu już spokój, gdyż jak wiadomo - był tutaj pierwszy dzień. Trzeba zwierzona oszczędzać, nie? Brunet rozluźnił się już całkiem, ale nie luzował mu popręgu, żeby przypadkiem się nie obtarł, jak jest tam spocony. I w sumie na bogato, nie zsiadając z Soliego pojechał na nim do stajni. :lol:
/zt

Iron Soldier - 2014-04-01, 23:13

On skakać umie - niekoniecznie perfekcyjnie, ale czy to możliwe? W każdym bądź razie, dał radę więc usta na kłódkę, bo chłopak się po swojemu spisał. <3
Sobie potuptali trochę w tym stępie i zaczęli zmierzać do stajni. Gdy tylko Soldier to załapał zaczął iść bardzo szybko i prawie wyrwał się w kłus, ale po chwili się mu to znudziło i zwolnił, ale głową obracał się dookoła, patrzając na wszystko. Otoczenie takie nowe i nieznane, to sobie teraz znów poogląda co tu po drodze mijają, prawda?
    zt.

Vanessa Forest - 2014-04-29, 19:02

Wjechała kłusując na ogierze. Rozejrzała się po terenie. Wszytko było super naprawdę kilka torów, świetnie podłoże i wiele innych ! Wcale nie zawiodła się na tych terenach również parcour był doskonały do ćwiczeń. Na rozgrzewkę pokonali kilka kółek wokół terenu. Na początku wjechała na tor easy. Dała łydkę do galopu. Pilnowała wykroku konia aby odpowiednio skakał i nie popełniał błędów.
Carthago Z - 2014-04-29, 19:05

Ogier kłusem wjechał na teren krosowy, przemielił wędzidło w pysku by je poprawić. Zrobili kilka kółek w okół toru ogier czujnie obserwował każdą przeszkodę, kochał skakać a cross to już w ogóle raj dla konia. Zagalopował na prawą nogę bo na tą czuł się pewnie zbliżali się do pierwszych przeszkód. Strzygł uszami czekając na jej wskazówki.
Vanessa Forest - 2014-04-29, 19:13

Dziewczyna mimo wszystko wyczuła, że konia ciągnie do przeszkód. Za pewne ma w sobie talent. Kiedy zbliżali się do przeszkód ściągnęła nogi w siodle trzymając przy tym nieco mocniej lejce aby utrzymał linię głowy i zadu w odpowiednim miejscu. Najpierw nakierowali się na stacjonatę nie była zbyt wysoka jako, że byli na torze easy. Mimo wszystko dawała mu wskazówki ściągając łydki do siebie, lekko manewrując lejcami w różne strony przymuszając do odpowiedniego skoku. Przewidując, że na prawej nodze nie da sobie do końca rady starała się go "przekonać" do używania obydwu. Podczas unoszenia się do góry nie dawała za wygraną i ciągle koordynowała jego ruchy łydką aby odpowiednio się złożył. Nieco zaciskając nogi na jego brzuchu, ściągając lejce do siebie udało się im jakoś w miarę zgrabnie wylądować.
Carthago Z - 2014-04-29, 19:57

Ogier czując zebranie go, podniósł łeb tylko nie wiedział czy to dobre bo mogła mniej widzieć przez ten fakt. Przed nimi była nie wielka stacjonata, ogier cieszył się ale okazał tylko zacięciem o bok ogonem. Jemu tam nie przeszkadzało to która noga była z przodu, za dobrze znał swoją rolę. Był świetnie wytrenowany, więc i bez dokładnych wskazówek dziewczyny poradziłby sobie. Przy najeździe wyrównał do obu nóg chód by odbić się z zadu i lekko się składając miękko wylądować po drugiej stronie przeszkody.
Vanessa Forest - 2014-04-30, 19:39

Sprawdziła go więc drzemie w nim prawdziwy talent do skoków. Za pewne przechodził dobry trening. Ledwo co przeskoczyli stacjonatę, a przed nimi wyłonił się mur. No raczej... to był murek ale mniejsza z tym. Dała mu łydkę aby nie zachciało mu się zmienić chodu na wolniejszy. Zrobiła zebranie pilnując sylwetki bo na zawodach to tez się może przydać. Lekko ściągając lejce i nogi do siebie, pilnując przy tym i wykrywając najdrobniejszy choćby błąd korygując to z pomocą całego swojego ciała. Głównie jednak polegając na łydce i ściśnięciu nóg w odpowiednich chwilach skoku. Przelecieli przez przeszkodę bez większych kłopotów nakierowując się od razu na żywopłot. Nie wysoki był. Znowu powtórzyła te same monotonne czynności z zebraniem nóg, ściąganiem lejców i naciskiem nóg na siodło.
Carthago Z - 2014-04-30, 20:29

Tak to był urodzony talent do skoków i terenowej jazdy, dobrze sobie także radził w ujeżdżeniu nie można było powiedzieć że nie. Dostrzegł po chwili murek zastrzygł uszami do tyłu do przodu stawiając je sztywno. On radził sobie z znakami jakże i bez nich, odmierzając kroki sam sobie. Przy odpowiedniej odległości wybił się z zadnich nóg, by złożyć przód i wybić zadnie nogi w przelocie. I miękko wylądował po drugiej stronie, potrząsnął lekko łbem na boki zadowolony z siebie.
Vanessa Forest - 2014-05-01, 10:01

Zauważyła, że koń świetnie sobie radzi. Sama chciałby mieć takiego rumaka bo na razie ma tylko srokatą ciapę. Żywopłot pokonali w pięknym stylu prawie bez błędów. Potem był okser niezbyt duży ale był... Chcąc się, przekonać co naprawdę potrafi ogr. Zmniejszyła ilość pomocy tylko do zebrania nóg. Teraz mogła sprawdzić jego talent. Takim sposobem chciała sprawdzić jego prawdziwe możliwości.

*Przepraszam, że krótki post ale na fonie odpisywałam *



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group